|
Drodzy przyjaciele, sympatycy Białorusi
Alaksei Dzikavitski
Chyba nie powiem nic nowego kiedy stwierdzę, iż w dzisiejszej Polsce o Białorusi, kraju który przez setki lat był jednym z najbliższych sojuszników Rzeczypospolitej, kraju o wielu wspólnych tradycjach, historii, kulturze, wiadomo niewiele. Ostatnio o Białorusi słyszałem w telewizji dwa razy. Znany polski piosenkarz Krzysztof Krawczyk powiedział w TVP, że zagłosuje na TAK w referendum
akcesyjnym, bo „z Łukaszenkiem chyba lepiej nie będzie” czy jakoś tak. Z kolei w TVN jeden z dziennikarzy zaproszonych do studia, gdzie odbyła się dyskusja w sprawie wolności mediów w Polsce, zaznaczył że „aż tak jak w Białorusi to w Polsce z wolnością słowa nie jest”. To chyba w takich kontekstach Białoruś jest najczęściej przywoływana. Trudno się temu dziwić – dzisiejsze władze białoruskie robią wszystko, żeby odciągnąć nasz kraj od Europy, od cywilizowanego, demokratycznego świata. Z kolei Polska dąży do Unii Europejskiej i to jest normalne, że Polacy wolą patrzeć raczej na Zachód.
Ale nie warto zapominać, że białoruski reżim to nie cała Białoruś i przez kilka lat, kiedy reżym ten upadnie (bo żaden reżym nie jest wieczny), naród białoruski też podąży do wspólnej Europy. Szkoda będzie jeśli wtedy największy Zachodni sąsiad Białorusi, jedyny sąsiad z którym Białorusini bodaj nigdy w swojej historii nie walczyli, nie będzie miał wystarczająco dobrej wiedzy i chęci, by pomóc Białorusinom dołączyć do wspólnoty narodów europejskich. Bo kto, jak nie Polacy może nam w tym pomóc (jak kiedyś za czasów PRLu pomagano Polakom), jednocześnie zyskując przyjaznego sąsiada i setki kilometrów bezpiecznej wschodniej granicy?
Zakładając to czasopismo, myśleliśmy przede wszystkim o tym, że będzie ono dla Polaków źródłem regularnej, wszechstronnej, niezależnej informacji o naszym kraju. Będziemy pisać o sytuacji politycznej w Białorusi, ale nie tylko. Wiele uwagi będziemy poświęcać sprawom ekonomicznym, historii, kulturze jak również stosunkom polsko-białoruskim i roli Polski we wspieraniu przemian demokratycznych w naszym kraju.
Przeglądając już niemal gotowy numer „Akcentu Białoruskiego” zauważyłem jak sporo jest w nim informacji o demonstracjach, aresztach, łamaniu praw człowieka... Pomyślałem, czy nie za dużo jak na przeciętnego polaka, dla którego podobne rzeczy to już historia? Ale przecież takie są teraz w Białorusi czasy. Spodziewamy się, że nasze czasopismo chociaż trochę sprzyczyni się do rychłego przejścia takich czasów do historii i w Białorusi.
Pragnę z góry przeprosić szanownych czytelników za możliwe błędy ortograficzne i stylistyczne. Ten numer czasopisma był przygotowany niemal wyłącznie przez mieszkających w Warszawie Białorusinów, z własnych środków i bez żadnego wsparcia z zewnątrz. Nie mieliśmy możliwości wynajęcia profesjonalnych tłumaczy i korektorów. Chcę szczerze podziękować autorom zarówno z Polski, jak i z Białorusi za materiały napisane bez żadnych honorarium, a koleżankom z Instytutu Kultury Białoruskiej za tłumaczenia.
Wszystkich czytelników serdecznie zapraszam do dyskusji i przedstawiania swoich opinii na łamach „Akcentu Białoruskiego”.
|