ÁÅËÀÐÓÑÊÀß ²ÍÒÝÐÍÝÒ— Á²Á˲ßÒÝÊÀ

ÊÀÌÓͲÊÀÒ... | ×àñîï³ñû... | Êí³ã³... | Ïàðòíýðû... | Ôîðóì... | À¢òàðû...

 
Ïàäï³øûñÿ íà àáíà¢ëåíüí³ ÊÀÌÓͲÊÀÒÓ

Ïîëüñê³ à¢êöû¸í  
[Allegro.pl]
Çàõîäçü!!!
 

    ÊͲò
    óñòîðûÿ
    ˳òàðàòóðà
    Ïåðàêëàäû
    Ìîâà
    Êðûòûêà
    Ðýë³ã³ÿ
    Ïàë³òûêà
    Ãðàìàäçòâà

 ×ÀÑÎϲÑÛ
  •  Akcent
     
Białoruski

  • 
Annus
      Albaruthenicus
  •  ÀRCHE
  • 
Àñàìáëåÿ
  •  Białoruskie
     Zeszyty
     Historyczne

  • 
ÁÃÀ
  •  Áåëàðóñ
  •  Áåëîðóññêèé
     Ñáîðíèê

  •  Áåëüñê³
     Ãîñò³íýöü

  •  óñòàðû÷íû
     Àëüìàíàõ

  •  Ãîä Áåëàðóñê³
  •  Äçåÿñëî¢
  •  Çàï³ñû Á²Í³Ì
  •  Çÿìëÿ N
  •  Inform-Áàíê
  •  Êàëîñüñå
  •  ÊÀÌÓͲÊÀÒ
  •  ÊÐÀÉ-KRAJ
  •  ͳâà
  •  Ïàë³òû÷íàÿ

       
ñôåðà

  •  Ïàì³æ
  •  pARTisan
  •  Ïðàâ³íöûÿ
  •  Ñïàä÷ûíà
  •  Òýðìàï³ëû
  •  Terra Alba
  •  Terra Historica
  •  Ô³ëÿìàòû
  •  Ôðàãìýíòû
  •  Øóôëÿäà
  •  Czasopis

 

Íàøûÿ ñÿáðû

Òûäí¸â³ê Áåëàðóñࢠó Ïîëüø÷û ͲÂÀ SETPro://DTP=Designing+Typesetting+Programming/ Áåëàðóñêà-Àìýðûêàíñêàå Çàäç³íî÷àíüíå Belarusan Newspaper in Free World ÁÀÏÖ Âàñ³ëü ÁûêࢠÁåëàðóñêàÿ Ïàë³÷êà Áåëàðóñêàÿ Ïàë³÷êà ÇÁÑ ÁÀÖÜÊÀ¡Ø×ÛÍÀ Ïàðòûÿ ÁÍÔ Âîêàwww.bialorus.pl ÏÀÃÎÍß BrestOnline Âiëüíÿ ÇÓÁÐ Àñàìáëåÿ NGO Ñóïîëüíàñüöü Äðàíiêi Õàðòûÿ ÂßÑÍÀ Ãàñïàäàð Êóðñ áåëàðóñêàå ìîâû Ïðàâàï³ñ Áåëàðóñêàÿ ìîâà ¢ ²íòýðíýò ArfaBel Áåëàðóñû ¢ ²çðà³ë³ Äç³ìà Çàâàäçê³ Áåëàðóñû ¢ À¢ñòðàë³³ ˳ðà Âîëüíû Êðàé ZBM

 

 

AKCENT BIAŁORUSKI ÍÀ ÑÒÀÐÎÍÊÀÕ ÊÀÌÓͲÊÀÒÓ

 
AKCENT BIAŁORUSKI 1 / 2003 ã.

Białoruska lawina – kilka pytań i próby odpowiedzi

 

 

Ludmiła Zach - dziennikarka mediów białoruskich, m.in. zamkniętej przez władze niezależnej gazety „Nasza Svaboda”. Mieszka w Warszawie.

Chyba minęło niebezpieczeństwo, którego obawiałi się m.in. dziennikarze „Wprost”, że Polskę zaleje „lawina Łukaszenki” – dziesiątki a nawet setki tysięcy nielegalnych imigrantów, którym białoruskie KGB umożliwi przedostanie się przez granicę białorusko-polską.

Polacy mogą odetchnąć spokojnie. Jak zapewniają władze białoruskie, służby graniczne tego kraju bądą nadal dumnie chronić bezpieczeństwa naszej granicy. Ale czy tylko tak katastroficzny scenariusz, jak przedstawili to dziennikarze „Wprost” powinien trwożyć tak białoruskie władze, jak i społeczność międzynarodową? Bo choć uniknęliśmy jednego niebezpieczeństwa, inne – nie mniej poważne – wciąż wisi nad Białorusią. Niebezpieczeństwo to to lawina innego rodzaju: nie „lawina Łukaszenki”, tylko lawina tych, którzy uciekają od Łukaszenki. A jest takich osób coraz więcej. Coraz więcej jest także tych, którzy jeszcze nie podjęłi decyzji pozostawienia wszystkiego i uciekać gdzie tylko można, byle jak najdalej od kraju, którym już ponad 8 lat rządzi Łukaszenka.

Najnowszy raport ONZ dotyczący emigracji międzynarodowej, opublikowany w ostatnich dniach listopada 2002 r., podaje, że w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy tego roku liczba uchodźców z krajów Wspólnoty Niepodległych Państw osiągnęła poziom 42. tysięcy osób. Wśród krajów, skąd najczęściej uciekają, jest Białoruś – obok Rosji, Armenii, Gruzji, Azerbejdżanu. W przypadku Białorusi, gdzie w okresie ostatniego dziesięciolecia nie ma i nie było konfliktów zbrojnych, przyczyn trzeba szukać w niskim poziomie życia, łamaniu praw człowieka oraz w braku perspektyw dla ludzi twórczych i przedsiębiorczych. To wszystko pcha coraz więcej ludzi z roku na rok do szukania innych, lepszych, możliwości dla siebie i swoich dzieci.

Według wyników badań opinii publicznej przeprowadzonych w październiku 2002 r. przez Niezależny Instytut Badań Społeczno-Ekonomicznych i Politycznych, prawie 35% Białorusinów oczekuje, że sytuacja socjalno-ekonomiczna na Białorusi pogorszy się, i tylko 17% badanych zachowało nadzieje na polepszenie swojej sytuacji. Wśród młodzieży pesymizm jest jeszcze większy: 41% badanych w wieku od 18 do 29 lat jest pewnych, że sytuacja się pogorszy i tylko 10% wierzy w polepszenie sytuacji. Większość widzi wyjście w emigrowaniu z kraju. Wśród wszystkich badanych około 39%, a wśród młodzieży ponad 63% (a więc prawie dwie trzecie), deklaruje gotowość na stałe opuścić Białoruś.

Według oficjalnych danych w 2000 r. prawie 11,5 tys. Białorusinów zwróciło się do władz białoruskich o pozwolenie na stały pobyt za granicą. Większość (ponad 4 tys. osób) zamierzało wyjechać na stałe do Rosji, 2,6 tys. – do Izraela, 1,6 tys. – do USA, po 1 tys. – na Ukrainę i do Niemiec, itd.

W 2001 r. na stałe wyjechało z Białorusi ponad 14 tys. osób. Najwięcej emigrantów (prawie 7 tys.) skierowało się do Rosji, do Izraela wyjechało 1,7 tys. osób, do USA – 1,3 tys. osób, do Niemiec – 1,3 tys. osób. Pozostałe kraje, gdzie osiedlili się emigranci z Białorusi to Ukraina, Kazachstan, Turkmenia, Polska, Litwa a nawet Kirgizja. W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2002 r. z Białorusi wyemigrowało do Rosji już ponad 5 tys. osób. Jak podano do publicznej wiadomości podczas „okrągłego stołu” o polityce wizowej i kontroli granicznej, zorganizowanego w połowie grudnia 2002 r., w którym udział wzięli przedstawiciele MSW, MSZ Białorusi oraz inne struktury rządowe, organy MSW rozpatrzyły w 2002 r. ponad 10 tys. wniosków Białorusinów o wyjazd na stały pobyt za granicę. Nadal główne kierunki migracji Białorusinów to Rosja, USA, Izrael, Ukraina. Oprócz tego, organy spraw wewnętrznych rozpatrzyły również ponad 430 tys. wniosków o wyjazd za granicę na czasowy pobyt.

To tylko oficjalne dane. A ile Białorusinów nie „komplikuje” sobie życia dość uciążliwą, ciągnącą się miesiącami i kosztowną procedurą załatwienia pozwolenia białoruskich władz na wyjazd (potrzebnego raczej jeżeli się chce wywieźć również za granicę mienie)! Jest ich może nawet drugie tyle!

Białoruś opuszczają z powodów ekonomicznych tak pracownicy intelektualni, jak i pracownicy fizyczni, którzy są potrzebni na całym świecie (zachodnim) jako tania siła robocza. „Ekonomiczni” emigranci często wyjeżdżają na czasowy pobyt, przeważnie do Rosji, ale również do krajów zachodnich. Ostatnio możliwość wyjazdów czasowych do Rosji skomplikowała się w związku z tym, że po zajęciu przez terrorystów moskiewskiego teatru, w Rosji została uchwalona nowa ustawa o „statusie prawnym obywateli obcych państw”, która Białorusinów również traktuje jako obcokrajowców, mimo umów „związkowych” (w ramach Związku Białorusi i Rosji) o równych prawach obywateli obu państw na terytorium ZBiRu. Jest to odczuwalny cios dla tych Białorusinów, którzy wyjeżdżają do Rosji po pracę – muszą oni dopełniać i opłacać dodatkowe czynności, by legalizować swój pobyt w Rosji oraz dostać pozwolenie na pracę tam.

Białorusini wyjeżdżają za granicę na dłuższy pobyt przeważnie „z papierami” – na specjalne zaproszenia, jako narzeczone, na „Zieloną kartę” czy wizę imigracyjną do Kanady, jako repatrianci w celu połączenia z rodziną itp.. Czasami zmieniają przy tym narodowość na tą – właściwą – by nabyć prawo na pobyt w jakimś kraju. Znanym procederem jest też dostanie się do docelowego kraju posługując się „cudzymi” dokumentami. Skala tego zjawiska nie jest zbyt duża w przypadku Białorusinów nie obciążonych przeszłością kryminalną. Ale wiadomo, że wykorzystują to rodziny białoruskich Cyganów (którzy często nie otrzymują w sposób legalny wizy wjazdowej), by dołączyć do członka rodziny, który poprzednio wyjechał do zachodnich krajów, głównie do Wielkiej Brytanii i Irlandii. Siatka, organizująca takie „przerzuty”, aktywnie działa na Litwie. Jednym słowem, liczy się cel, nie środki jego osiągnięcia.

Jest jeszcze jedna prawie pewna droga legitymizacji swojego przebywania za granicą – prośba o uchodźstwo czy azyl z przyczyn politycznych. Oprócz osób, które są naprawdę prześladowane przez reżim Łukaszenki z powodów politycznych, korzystają z tej możliwości również tak zwani „jednorazowi opozycjoniści”, którzy najwyżej pozowali do zdjęcia gdzieś w cichym zakątku z zakazaną przez obecne władze Białorusi biało-czerwono-białą flagą. Białorusini otrzymali uchodźstwo z powodów politycznych w Polsce, Czechach, Wielkiej Brytanii, Finlandii, Szwecji i innych. Fala politycznych uciekinierów z Białorusi rozpoczęła się w 1996 roku od emigracji liderów opozycyjnego Białoruskiego Frontu Narodowego Zenona Pazniaka oraz Sergieja Naumczyka i nasiliła się po referendum 1997 roku, kiedy to Łukaszenko rozwiązał parlament i niezgodnie z prawem zmienił Konstytucję Białorusi, poszerzając znacznie swoją władzę.

Ostatnio, w związku z przyjęciem przez Zgromadzenie Narodowe RB (niższa izba powołanego przez Łukaszenkę w 1997 r. dwuizbowego parlamentu) w październiku 2002 r. ustawy:

O swobodzie wyznania i organizacjach religijnych, ograniczających w znacznym stopniu prawa mniejszości religijnych na Białorusi, za granicę na stały pobyt wyjechało 200 osób wierzących (50 rodzin). Oczekuje się, że coraz więcej ludzi zacznie opuszczać Białoruś z przyczyn religijnych, ponieważ państwo nie tylko zapewniło dzięki tej ustawie pozycje wyłączności dla prawosławnej Cerkwi, podlegającej Cerkwi Rosyjskiej, ale również nie czyni nic wobec przypadków agresji i przemocy w stosunku do wyznawców innych religii niż prawosławna.

Dlaczego tą lawinę ludzi szukających dostatku i spokoju poza granicami własnego państwa, na dodatek przeważnie całkiem legalnie, widzę jako niebezpieczeństwo? Odpowiedź jest prosta. Białoruś to „kraj po przejściach” – II Wojna Światowa (w której zginął co czwarty Białorusin), represje stalinowskie, Czarnobyl, które nie sprzyjały rozwojowi nacji.

A teraz Białoruś znów traci najlepszych - traci bezpowrotnie swój kapitał intelektualny, najbardziej przedsiębiorczych i nieustępliwych ludzi.

Według kierownika Centrum Monitoringu Migracji Kadry Naukowej Instytutu Socjologii Akademii Nauk Białorusi Michała Artiuchina, w latach 1996-1999 poza granice Białorusi wyjechało na stałe 279 pracowników naukowych, w tym 25 doktorów habilitowanych oraz 136 ze stopniem doktora. Corocznie w tym okresie wyjeżdżało z Białorusi średnio po 70 naukowców. Aby zdać sobie sprawę z wielkości tego zjawiska w skali Białorusi, można powiedzieć, że jest to ilość pracowników naukowych analogicznych kategorii, zajętych pracami badawczymi i wdrożeniowymi w obwodzie Witebskim, jednym z 6 obwodów Białorusi. W ostatnich latach ilość pracowników naukowych i kadry szkół wyższych, emigrujących z Białorusi, rośnie w tempie 9-10 procent rocznie. Naukowcy wyjeżdżają tam, gdzie ich talent, wiedza, umiejętności są potrzebne i lepiej opłacalne - do USA (39% ogólnej liczby „emigrantów intelektualnych”), Niemiec (21%), Izraela, Rosji, Kanady, Polski, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Holandii, Francji, Czech. Zdaniem Michała Artiuchina, migracja intelektualna z Białorusi będzie ciągnęła się jeszcze przez długie lata, ponieważ na długo pozostaną jej przyczyny: niskie płace, zacofana baza badawcza i informacyjna, niedocenianie roli intelektualnych pracowników w społeczeństwie oraz niemożność wykształcenia własnych dzieci na współczesnym poziomie.

Białoruś traci również najbardziej przedsiębiorczych ludzi. Wielka emigracja rodzimego kapitału w latach 1996-1997 wywołana została przez politykę władz Łukaszenki nie przychylną prywatnemu biznesowi. Do tego dochodziła również osobista zemsta wybranego na prezydenta Białorusi Łukaszenki wobec tych białoruskich biznesmenów, którzy odmówili wsparcia finansowego jego kompanii wyborczej, czy wspierali jego przeciwników w wyborach prezydenckich. Wtedy kraj opuścili wszyscy najwięksi białoruscy biznesmeni. Niektórzy z nich (Aleksandr Pupiejko, Wladzimir Markiewicz, i in.) dostali później status uchodźców w krajach europejskich.

Polityka gospodarcza państwa białoruskiego oraz stosunek Łukaszenki do prywatnej inicjatywy, jeżeli zmieniły się od tej pory, to tylko na gorsze. Kiedy zabrakło na Białorusi wielkiego rodzimego prywatnego biznesu, represje finansowe i administracyjne zwróciły się przeciwko drobnym przedsiębiorcom, którzy zarejestrowali działalność gospodarczą. Obecnie w kraju jest około 180 tysięcy takich osób, które zamiast pracować na swój dobrobyt, walczą o możliwość zarabiania dzięki swojej pracy. Coraz częściej w tym środowisku i niezależnych mediach mówi się o tym, że jeżeli władze nie zmienią swojej restrykcyjnej polityki wobec prywatnego biznesu, to jedynym wyjściem dla niego będzie ucieczka do bardziej sprzyjających prywatnej inicjatywie demokratycznych krajów.

Czy władze białoruskie przejmują się rosnącą emigracją Białorusinów i jej negatywnymi skutkami? Otóż tak, ale na swój sposób. Trzeba powiedzieć, że dość oryginalny, jeżeli nie powiedzieć dziwaczny. Jesienią ubiegłego roku Prezydent Akademii Nauk Białorusi Michaił Miasnikowicz (poprzednio był szefem administracji prezydenta Łukaszenki) publicznie wyraził niezadowolenie z tego, że ... Zachód nie płaci białoruskim władzom za to, że stworzyły tak nieznośne warunki dla swoich naukowców, którzy zmuszeni są uciekać właśnie do krajów zachodnich. Miasnikowicz twierdzi, że proces tzw. ucieczki mózgów, który na Białorusi przybrał masowy charakter, jest sterowany przez państwa Zachodu, ponieważ to właśnie naukowcy są głównym czynnikiem «wzmacniającym bezpieczeństwo gospodarcze kraju». Dlatego, według Miasnikowicza, skoro Zachód prowadzi politykę «przyciągania zasobów intelektualnych» z Białorusi, powinien za to zapłacić, tzn. kraj, w którym zamierza osiąść białoruski naukowiec, powinien zrekompensować Białorusi jego wyjazd. Ile zapłacić? To jest pytanie! Ale Prezydent Akademii Nauk Białorusi powołuje się na autorytety - przypomina, że według danych UNESCO wykształcenie profesora kosztuje ok. 600 tys. USD, i obiecuje, że jego pretensje do krajów zachodnich wkrótce zostaną przedstawione na forum organizacji międzynarodowych. Akademię Nauk w tej kwestii popiera jeszcze jedna szanowana instytucja - białoruski Trybunał Konstytucyjny. Prezes Trybunału Grigorij Wasilewicz uważa, że Białoruś ma prawo do wysuwania żądań finansowych wobec krajów wykorzystujących pracę i potencjał intelektualny specjalistów, którzy otrzymali wykształcenie w kraju urodzenia.

Co więc czeka Białoruś jeszcze za kilka lat, zwłaszcza jeżeli Łukaszenka uzna, że nie zaszkodzi po raz trzeci zasiąść na fotelu prezydenckim (czego, jak wiemy, nie wyklucza)? To pytanie na razie zostawiam bez odpowiedzi. Wszyscy razem musimy zastanowić się nad tym, jeżeli zależy nam, by Białoruś wróciła w grono europejskich krajów demokratycznych.

 êàíòàêò: akcent.bialoruski@gazeta.pl

ÓÂÅÐÕ


   

Áåëàðóñêàÿ ²íòýðíýò- Á³áë³ÿòýêà ÊÀÌÓͲÊÀÒ
webmaster