|
Ziemia pogranicz
Maryja
Łucewicz
Studentka UW, szczególnie się interesuje kulturą białoruską
oraz stosunkami białorusko-polskimi.
Granica nigdy
nie jest naturalna.
Jacques Derrida
Pogranicze jest wyjątkowym fenomenem kulturowym, obszarem krzyżowania, przenikania się i sąsiedztwa kultur. Nasilają się w nim i nakładają się na siebie różnorakie wpływy. Jest to historycznie zmienne terytorium, na którym następuje wymiana kulturowa i społeczna między przedstawicielami różnych narodowości lub grup etnicznych. Niektórzy naukowcy ściśle powiązują region pogranicza z granicą – obecną bądź historyczną: jest to każdy obszar ulokowany w pobliżu dawniejszych lub obecnych granic politycznych, w przeszłości czy współcześnie nimi przecięty, czasami w sposób sztuczny, usytuowany w dwóch lub więcej państwach. Pamiętając o najrozmaitszych granicach, przebiegających przez dzisiejszą Białoruś na całej przestrzeni dziejów historycznych, zobaczymy, że jest to prawdziwa ziemia
pogranicz…
Nic więc dziwnego w tym, że temu problemowi poświęcają całe lata badań niektórzy naukowcy, powstają programy i zespoły badawcze, zajmujące się tymi kwestiami. Stało się tak
w przypadku Ośrodka Badań nad Tradycją Antyczną Uniwersytetu Warszawskiego (dyrektor prof. dr hab. Jerzy Axer). W jego ramach powstał pięcioletni cykl sesji naukowych, poświęconych badaniom pogranicz Białorusi. Kierownikiem przedsięwzięcia jest prof. dr hab. Elżbieta Smułkowa, pierwszy ambasador Polski w Białorusi na początku lat 90., osoba niezmiernie zasłużona i zorientowana w sprawach białoruskich.
Odbyły się już sesje naukowe o pograniczu polsko-białoruskimu w Dubiczach Cerkiewnych; Pogranicze białorusko-polskie: historia, kultura, język (Warszawa – Grodno, 2002); Pogranicze białorusko-ukraińsko-polskie: historia, kultura, język (Warszawa – Mozyrz, 2003). Obecnie szykuje się na czerwiec pogranicze białorusko-polsko-rosyjskie. Po nim zostanie piąta, podsumowująca sesja.
| |
|
|
Wieś na Grodzieńszczyźnie mało
czym różni się od wsi na Białostocczyźnie |
Rodzynkiem tych spotkań są badania terenowe, umiejętnie przygotowane przez wieloletniego obeznanego w kwestiach białoruskich etnografa dr Annę Engelking. Po teoretycznym wprowadzeniu zarówno w zagadnienia pogranicza w ogóle, jak i w specyfikę poszczególnego regionu, możemy naprawdę pogranicze doświadczyć. Jaką to daje satysfakcję! Samo porównanie na przykład Grodzieńszczyzny i Mozyrszczyzny nasuwa ciekawe wnioski… Nie mówiąc już o własnym wzbogaceniu poprzez kontakty z prostymi mądrymi ludźmi ze wsi, którzy dają możliwość usłyszeć prawdziwą miejscową gwarę, weryfikują nasze poglądy na historię, przedstawianą czasami zupełnie inaczej w podręcznikach, zagłębiamy się w zagadnienia związane z tożsamością, na pograniczu znacznie bardziej skomplikowaną. Dodatkowym atutem prowadzonych sesji jest interdyscyplinarność i skład międzynarodowy. Ogromnie to pomaga szerzej spojrzeć na obiekt zainteresowań, wyjść poza granice własnej dziedziny naukowej i utrwalonych, lecz często zbyt powierzchownych poglądów – na przykład to historycznych bądź tożsamościowych. Ponadto – mamy szansę chociażby przybliżyć się ku rozumieniu istoty tak skomplikowanego i złożonego zjawiska, jakim jest pogranicze.
Oto na przykład opowiedziano nam na Polesiu Mozyrskim o tak niejednoznacznym procesie jak utworzenie kołchozów. Opowiada kobieta:
– Багато не хацелі... Бедныя ішлі ў калхоз, а багацейшыя не хацелі. А мы – серадняцкія, былі багацейшыя за маго бацьку. Бацько буў прымак. Я вам раскажу, чаго маго бацько раскулачылі. Етыя каторыя старажыцелі, яны давалі хабара ў сельсавет, іх закрывалі, а такіх о незашчытных, што не было зашчыты, раскулачвалі. Мой бацько быў здаровы і моцненько зямлі ён распахаў багато, і ён разжыўся. Дак от на яго накладалі да раскулачвалі.
A oto opinia mężczyzny:
– Мой ацец пашол первый. Патаму што он был граматный, скажам, не акадзэмік был, а чітал газеты. Он знал, што нікуда не дзенешся: не пайдзёш у калхоз сразу, пайдзёш патом. А пачаму пайдзёш? Землю забяруць. Не дадуць нікакова хода. І пайдзёш сам тада. Насільна пайдзёш. <…> Ён пашол. Аддаў і карову, і лошадзь. Всё пааддаваў. <…> Зналі, што нікуда не дзенешся – пайдзёш у калхоз. Нікуда не дзенешся. Раз такой прыказ этава был, ат правіцельства, што тока калякцівізацыя. Хто разбірался, што эта неізбежна, дак пашлі первымі, а хто шчэ супраціўляўся, дак і атправілі ў Сібір. Былі такія случаі, што супраціўляліся, патаму што чалавек прывык імець сваё. І тада не запрашчалі – дзяржы карову дома, а ў калхоз на работу хадзіць должэн. І сдавалі. Хто пайшол первый, аддавалі каровы, аддавалі і лошадзь у калхоз. Бясплатна. Вот мой ацец с мацер’ю аддалі карову, дзве, і лошадзь, а патом вярнуліся ў сваю хату, нажывалі апяць па-новаму.
Ostatni tekst zresztą jest także doskonałym przykładem trasianki.
Każde z pograniczy ma swoją fascynującą specyfikę… Mogą one być różne oraz pełnić odmienne funkcje w różnych okresach. Mogą być przeciwstawiające i dezintegrujące lub integrujące i zespalające. W Białorusi ma się do czynienia raczej z tym ostatnim. W każdym bądź razie jest to niezwykle interesująca i obiecująca dziedzina, która czeka na swoich wnikliwych badaczy. Miejmy nadzieję, że w po wejściu Polski do Unii Europejskiej, pogranicza Białorusi, jak i całe to państwo, będzie budziło coraz to większe
zainteresowanie.
Bibliografia
E. Smułkowa, Białoruś i pogranicza. Studia o języku i społeczeństwie, Warszawa 2002, ss. 651.
Pogranicza języków. Pogranicza kultur. Studia ofiarowane Elżbiecie Smułkowej pod red. A. Engelking i R. Huszczy, Warszawa 2003, ss. 391.
Język i kultura białoruska w kontaktach z sąsiadami. Studia poświęcone Antoninie Obrębskiej-Jabłońskiej w stulecie urodzin pod red. E. Smułkowej i A. Engelking, Warszawa 2001, ss. 194.
|