„Narodowa koalicja 5+”
jest tworzona przez sześć białoruskich partii opozycyjnych oraz kilkanaście organizacji pozarządowych, niezależne związki zawodowe i organizacje przedsiębiorców. W jej skład wchodzą m.in. Zjednoczona Partia Obywatelska, Białoruski Front Ludowy, Partia Komunistów Białorusi, Białoruska Socjaldemokratyczna Hramada, Partia Pracy i Partia Zielonych. Koalicja współpracuje też z jedyną opozycyjną frakcją deputowanych „Republika”. „5+” powstała w lipcu 2003.
Jej celem jest zjednoczenie wysiłków białoruskiej opozycji w przeciwdziałaniu próbom zniesienia ograniczeń ilości kadencji prezydenta w białoruskiej konstytucji oraz pozostaniu Aleksandra Łukaszenki u władzy przez kolejną kadencję (obecna kończy się w 2006 r.) Liderzy koalicji zapowiadają wystawienie wspólnej listy kandydatów w wyborach parlamentarnych, które mają się odbyć jesienią 2004 r. Wg
OSW.
Wincuk Wiaczorka
– przewodniczący
Białoruskiego Frontu Ludowego.
Białoruski Front Ludowy
opowiada się przeciwko rusyfikacji Białorusi
i za maksymalną integracją kraju
ze strukturami euroatlantyckimi.
„W przyszłym roku (jesień 2004 – red.) Białoruś czekają wybory parlamentarne. Oczywiście w naszym przypadku słowo „wybory” oznacza coś innego niż w krajach demokratycznych. Niestety, poprzednie wybory w ciągu całego okresu panowania Łukaszenki (od 1994) raczej przypominały farsę. Dlatego najważniejszym zadaniem odpowiedzialnych polityków w naszym kraju jest zmienić stosunek społeczeństwa, co do możliwości przemian demokratycznych.
Musimy pomóc naszemu społeczeństwu uwierzyć w to, że zmiany są możliwe i nieodwołalne. Według niezależnych badań opinii publicznej, obecnie Łukaszenkę popiera nie więcej niż 25% Białorusinów, tyle samo wyborców poparłoby jego, ewentualną, trzecią kadencję. Z drugiej strony, 66% naszego społeczeństwa to są ludzie gotowi do zmian.
Problem polega na tym, że nie zawsze ci ludzie są świadomi tego, że jest ich aż tylu. Właśnie zadaniem naszej koalicji jest zmiana sytuacji w kraju. Pragniemy, aby drogą wyborów, lub każdą inną drogą, przejście od dyktatury do demokracji stało się faktem.
Koalicja została utworzona na trzech podstawowych wartościach – niepodległości naszego państwa, demokracji i poszanowaniu praw człowieka. Cenimy konsekwentną pozycję Polski w sprawie dążeń niepodległościowych Białorusi. Rozumiemy, że każde posunięcie Polski na arenie międzynarodowej w sprawie Białorusi podkreśla to, że jest ona postrzegana, jako kraj niepodległy, europejski. Bardzo cenimy również koncepcje formułowane przez polskich analityków, które rozpatrują możliwość dołączenia Białorusi do wspólnych procesów europejskich i euroatlantyckich. Dla białoruskiego społeczeństwa to bardzo dobry sygnał ku temu, że jednak ktoś w Europie na nas
czeka”.
Anatol Labiedźka –
lider Zjednoczonej Partii Obywatelskiej,
odwołującej się
do haseł liberalnodemokratycznych.
Dlaczego my jesteśmy tutaj w Warszawie? Odpowiedź jest bardzo prosta: jesteśmy krajami sąsiadującymi i dla nas nie jest obojętne, co będzie dalej między naszymi państwami: nowy berliński mur czy zwykła zielona łąka, którą można będzie swobodnie przechodzić. Myślę, że również nieobojętne jest to dla Polaków. Cieszymy się z tego, że nasza robocza wizyta w Polsce odbywa się na wysokim szczeblu. Spotykamy się z panem ministrem spraw zagranicznych, wysokimi przedstawicielami Kancelarii Prezydenta i Prezesa Rady Ministrów, wicemarszałkiem Sejmu.
W czasie spotkań staramy się przekonać naszych rozmówców, żeby Polska aktywnie uczestniczyła w formowaniu polityki UE w stosunku do Białorusi. Chcemy, żeby Polska i Litwa pomogły nam w europejskiej
integracji”.
Stanisław Szuszkiewicz
– lider partii Białoruska Socjaldemokratyczna Hramada. W latach 1991–1994 przewodniczący Rady Najwyższej (parlamentu Białorusi). Podpisał m.in. porozumienie w Białowieży sankcjonujące rozpad
ZSRR.
Moim zdaniem pojednanie białoruskiej opozycji trwało 5,5 lat. Dwa lata temu zjednoczenie BFL i Partii komunistów oraz wspólne zdjęcie dwóch liderów tych partii oznaczałoby zrujnowanie obu tych ugrupowań. A teraz, i to jest najważniejsze, jeżeli w jakimś okręgu będzie startował kandydat BFL, to na niego zagłosuje 66% komunistów i
odwrotnie”.
Uładzimir Parfianowicz
– jeden z liderów opozycyjnej frakcji deputowanych „Respublika”, będącej jedynym ugrupowaniem
w parlamencie białoruskim sprzeciwiającym się polityce Łukaszenki.
Co do nas, deputowanych z „Respubliki”, to my nie ukrywamy, że w czasie wyborów parlamentarnych wspomogły nas władze. Ale po roku pracy w parlamencie zrozumieliśmy, że na takim „kursie” nasz kraj nie ma przyszłości”.
Państwo białoruskie samo się odizolowało od reszty demokratycznego świata. Obawiając się, że sytuacja w kraju nadal będzie się pogarszała, zdecydowaliśmy się wystąpić przeciwko temu, co się u nas dzieje.
Teraz jednym z naszych najważniejszych celów jest doprowadzenie do sytuacji, kiedy UE jednoznacznie powie: oczekujemy Białorusi we wspólnej europejskiej
rodzinie”.
Zianon Paźniak
– lider Konserwatywno-chrześcijańskiej partii
Białoruskiego Frontu Ludowego (KChP BFL),
jeden z symboli narodowego odrodzenia w Białorusi,
kandydat na prezydenta w wyborach 1994 r.
Pod koniec lat 90. reżim zmusił go do emigracji.
KChP BFL nie dołączyła do żadnej koalicji.
Te koalicje są częścią dyktatorskiego i promoskiewskiego reżimu Łukaszenki, przeciwko któremu my walczymy. Dlatego z naszymi wrogami nie możemy wchodzić do żadnych koalicji. Jedyną możliwością przeciwstawienia się reżimowi na wyborach parlamentarnych jest ich bojkot. To jedyna skuteczna taktyka w walce z Łukaszenką. Reżim stworzył potężny system falszowania wyników wyborów, który daje mu możliwość „zrobienia” każdego potrzebnego wyniku. Nie pozwala się na żadną społeczną kontrolę przebiegu wyborów, zatem w takiej sytuacji nie można w nich zwyciężyć.
Uczestniczenie w takich wyborach oznacza współpracę z reżimem, bycie kolaborantem. Reżimowi daje to możliwość mówienia o tym, że wybory były demokratyczne (przecież brała
w nich udział opozycja!). Jedyną szansą na zniszczenie tej machiny jest bojkot. Kiedy człowiek już zagłosuje, łatwo sfalszować wynik, bo jego podpis już jest. Zagłosował. Ten, kto nie idzie głosować, ma możliwość
w każdej chwili sprawdzić, czy ktoś nie podpisał się za niego na liście wyborców.
Skuteczny bojkot może doprowadzić do zmiany reżimu i wyborów prezydenta pod kontrolą międzynarodowych obserwatorów. Powtórzę – bojkot w dzisiejszych warunkach jest jedyną możliwością walki z reżimem Łukaszenki. Każda inna taktyka oznacza współpracę z nim przeciwko Białorusi i przeciwko demokracji. Nasi sąsiedzi Polacy mają dobrych analityków i powinni też to zrozumieć”.
Anatol Lemiaszonak
– przewodniczący Partii Pracy.
Błędem będzie powiedzieć, że robotnicy teraz nie wspierają opozycji, chociaż przedstawicielom partii opozycyjnych bardzo ciężko jest dotrzeć do ludzi pracy. Nas nigdzie nie wpuszczają, więc pracujemy przy bramach fabrycznych, agitujemy, rozdajemy nasze gazety”.
Siarhiej Kaliakin –
przewodniczący Partii komunistów Białorusi.
W 1996 r. wystąpił przeciwko zmianom w konstytucji,
przeprowadzonym przez Łukaszenkę i przeszedł do opozycji.
To ważne i bardzo mądre, że w Polsce, aby ocenić sytuację na Białorusi, Polacy zwracają się nie tylko do urzędników państwowej administracji, ale i do przedstawicieli
opozycji”.
Mikoła Statkiewicz
– lider opozycyjnej Białoruskiej Socjaldemokratycznej partii (Narodnaja Hramada),
która nie dołączyła do koalicji „5+”,
ale razem z Kartą-97 i szeregiem innych organizacji pozarządowych wchodzi
w skład innej koalicji
– Koalicji Europejskiej „Wolna Białoruś”.
My widzimy dwie realne taktyki dla opozycji. Pierwsza: cała opozycja koncentruje swoją uwagę na prozachodnim elektoracie i próbuje powiększyć grono ludzi, myślących w sposób proeuropejski. Druga: współpraca z elektoratem prorosyjskim.
Niestety, nasi koledzy wybrali trzecią, zupełnie dla nas niezrozumiałą i chyba najgorszą opcję, tworząc sztywną koalicję „wszystkich ze wszystkimi”.
W rezultacie w czasie wyborów jedna babcia przyjdzie do swojej sąsiadki i powie, że trzeba głosować na koalicje „5+” bo tam jest dobry kandydat od partii komunistów, który wspiera integrację z Rosją, a ta jej na to odpowie: coś ty, głupia jesteś! Tam przecież jest i BFC, który chce, żeby Białoruś dołączyła do NATO. To wszystko dobrze wykorzystają państwowe media. Wątpię, żeby sympatyk partii komunistycznej zagłosował na kandydata od BFN.
My chcemy, żeby w każdym okręgu był obecny kandydat z proeuropejską platformą, żeby można było skorzystać z tych wyborów dla propagandy Unii Europejskiej”.
Pawał Siewiaryniec
"Uczestniczyć w wyborach i zwyciężyć”
– takie zadania stawia przed sobą blok wyborczy
„Młoda Białoruś”. Jego przedstawiciele zapewniają,
że w jesiennych wyborach parlamentarnych
wystawią 80 kandydatów do parlamentu.
Do bloku wyborczego „Młoda Białoruś” weszli przedstawiciele „Młodego Frontu” partii BFL, Młodej Gromady, niektórzy radni.
Według lidera Młodego Frontu Pawła Siewiarynca, głównym celem bloku jest „powalczyć z reżimem w czasie wyborów do Izby Reprezentantów. Zwłaszcza powalczyć przed wyborami prezydenckimi. Chcemy wykorzystać nastrój protestu, który reprezentuje dzisiaj około 60–70% społeczeństwa”. Paweł Siewiaryniec oświadczył także, że jego ugrupowanie nie będzie działało przeciwko pozostałym demokratycznym blokom wyborczym. Kierownik filii Młodego Frontu, radny miejski w Mastach (obwód grodzieński) Aleś Zarembiuk, konieczność stworzenia nowego bloku „Młoda Białoruś” wytłumaczył brakiem szacunku ze strony starszych opozycyjnych polityków w stosunku do młodych.
PS. Na samym początku roku 2004 Kierownictwo Białoruskiej Partii Socjaldemokratycznej „Narodnaja Hramada” zaproponowało innym partiom opozycyjnym podpisanie specjalnej umowy „O jedności w imię demokracji”. „Narodnaja Hramada” liczy, że podpisanie takiej umowy doprowadzi do zbliżenia dwóch opozycyjnych koalicji – „Wolnej Białorusi” i „5+”. Przedstawiciele „piątki” na razie sceptycznie odnoszą się do tej
propozycji.
Alaksej Dzikavicki