ÁÅËÀÐÓÑÊÀß ²ÍÒÝÐÍÝÒ— Á²Á˲ßÒÝÊÀ

ÊÀÌÓͲÊÀÒ... | ×àñîï³ñû... | Êí³ã³... | Ïàðòíýðû... | Ãàñüö¸¢íÿ... | Ôîðóì...

ñòàðû ñàéò


Ïàäï³øûñÿ íà àáíà¢ëåíüí³ ÊÀÌÓͲÊÀÒÓ

Ïîëüñê³ à¢êöû¸í [Allegro.pl - największy serwis aukcyjny w Polsce]
Çàõîäçü!!!
 

    ÊͲò
    óñòîðûÿ
    ˳òàðàòóðà
    Ïåðàêëàäû
    Ìîâà
    Êðûòûêà
    Ðýë³ã³ÿ
    Ïàë³òûêà
    Ãðàìàäçòâà

 ×ÀÑÎϲÑÛ
  •  Akcent
     
Białoruski

  •  ÀRCHE
  •  Białoruskie
     Zeszyty
     Historyczne

  •  ÁÃÀ
  •  Áåëàðóñ
  •  Áåëîðóññêèé
      Ñáîðíèê

  •  Áåëüñê³

      Ãîñò³íýöü

  •  óñòàðû÷íû
      Àëüìàíàõ

  •  Ãîä Áåëàðóñê³
  •  Çàï³ñû Á²Í³Ì
  •  Çÿìëÿ N
  •  Inform-Áàíê
  •  Êàëîñüñå
  •  ÊÀÌÓͲÊÀÒ
  •  ÊÐÀÉ-KRAJ
  •  ͳâà
  •  Ïàì³æ
  •  pARTisan

  •  Ïðàâ³íöûÿ
  •  Ñïàä÷ûíà
  •  Òýðìàï³ëû
  •  Terra Alba
  •  Terra Historica
  •  Ô³ëÿìàòû

  •  Ôðàãìýíòû
  •  Øóôëÿäà
  •  Czasopis

 

Íàøûÿ ñÿáðû

Òûäí¸â³ê Áåëàðóñࢠó Ïîëüø÷û ͲÂÀ SETPro://DTP=Designing+Typesetting+Programming/ Áåëàðóñêà-Àìýðûêàíñêàå Çàäç³íî÷àíüíå Belarusan Newspaper in Free World ÁÀÏÖ Âàñ³ëü ÁûêࢠBelarus-NATO Áåëàðóñêàÿ Ïàë³÷êà ÇÁÑ ÁÀÖÜÊÀ¡Ø×ÛÍÀ Ïàðòûÿ ÁÍÔ Âîêàwww.bialorus.pl ÏÀÃÎÍß BrestOnline Âiëüíÿ ÇÓÁÐ Àñàìáëåÿ NGO Ñóïîëüíàñüöü Äðàíiêi Õàðòûÿ ÂßÑÍÀ Ãàñïàäàð Êóðñ áåëàðóñêàå ìîâû Ïðàâàï³ñ Áåëàðóñêàÿ ìîâà ¢ ²íòýðíýò ArfaBel Áåëàðóñû ¢ ²çðà³ë³ Äç³ìà Çàâàäçê³ Áåëàðóñû ¢ À¢ñòðàë³³ ˳ðà Âîëüíû Êðàé ZBM

 

 

AKCENT BIAŁORUSKI ÍÀ ÑÒÀÐÎÍÊÀÕ ÊÀÌÓͲÊÀÒÓ

 
 AKCENT BIAŁORUSKI 2 / 2004 ã.

Wybory parlamentarne w Rosji: Następstwa dla Białorusi
Radio Swaboda/Radio Wolna Europa

Jury Drakachrust, Praga

Czy wynikiem wyborów do Dumy Państwowej będzie zwiększenie przez Rosję 
nacisku na państwa byłego ZSRR?

Czy obecnie jest aktualne hasło białoruskich liberałów: „Razem z Rosją do Europy”? Czy Zachód może poprzeć Aleksandra Łukaszenkę, jako obrońcę białoruskiej niezależności? Nad tymi pytaniami zastanawiają się w programie radio „Svaboda” zastępca redaktora naczelnego rosyjskiej gazety „Nowy czas” Vadim Dubnov, zastępca przewodniczącego Zjednoczonej Partii Obywatelskiej Jaraslau Ramanczuk, współpracownik Niemieckiej Rady Polityki Zewnętrznej Alexander Rar i przewodniczący Białoruskiej Partii Socjal-Demokratycznej „Narodnaja Hramada” Mikoła Statkievicz.

Drakachrust: Wyniki wyborów w Rosji komentuje przewodniczący Białoruskiej Socjal-Demokratycznej Partii „Narodnaja Hramada”, Mikoła Statkievicz.

Statkievicz: Społeczeństwo rosyjskie obecnie cierpliwie szuka stabilizacji i gotowe jest zapłacić za nią wolnością. Dlatego dokonano właśnie wyboru na korzyść „silnej ręki”. Drugą przyczyną jest fakt, że wszystkie postsowieckie społeczeństwa są socjalistyczne i nie przyzwyczaiły się dotąd do nierówności majątkowych. Dlatego liberalne partie mają małe szanse na sukces. Poza tym społeczeństwa szukające stabilizacji (jak i dojrzałe, zresztą) przyjmują politykę bardzo personalnie, oceniając partie po ich liderach i wymagając silnych i zdecydowanych mężczyzn. Liderzy demokratycznych partii stali się do tej roli niezdatni, gdyż nie byli w stanie wytworzyć obrazu polityków silnych, którzy twardą ręką utrzymają porządek i dadzą coś biednemu, nieszczęśliwemu narodowi.

Wnioski dla Białorusi są tu oczywiste. Białoruskie społeczeństwo, podobnie jak rosyjskie, personifikuje politykę i pragnie widzieć na czele partii osobistości. Ale widzę też różnicę. Białoruskie społeczeństwo jest zmęczone stabilnym życiem w biedzie, a nawet pogłębiającej się biedzie. Mam wrażenie, że dorosło już do tego, aby zaryzykować w poszukiwaniach nowych dróg do nowej doli.”

Drakachrust: Stabilizacja w polityce rosyjskiej, o której mówił pan Statkievicz, uosabia się bodajże w partii „Jedność”. Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji (LDPR) Władimira Żyrinowskiego, tak jak koalicja Ojczyzna proponują rosyjskiemu społeczeństwu w pewnym sensie także „nową dolę”. Dmitry Ragozin nazywa obecną białoruską państwowość niedorzecznością, Siergiej Głazjew mówi o podziale narodu. Tenże Ragozin zajmował nadzwyczaj agresywną pozycję podczas wszystkich ostatnich konfliktów Moskwy z sąsiadami, prywatnie, podczas sprzeczek wokół Tuzły i zabaw Kremla z gruzińskimi autonomiami. Czy ta linia zostanie oficjalną linią Moskwy i Kremla odnośnie „bliskiej zagranicy”? Czy wzmocni się nacisk na sąsiadów? Mówi współpracownik Niemieckiej Rady Polityki Zewnętrznej, Aleksander Rar.
 
   
Rosyjskie wybory: głosowanie w Moskwie
(na zdjęciu lider rosyjskich komunistów 
G. Ziuganow) i...

Rar: Sądzę, że ten nacisk był wyczuwalny jeszcze do wyborów do Dumy. Ale wybory potwierdziły, że znaczna część Rosjan chce, aby polityka zagraniczna była bardziej surowa, a Putin surowiej bronił narodowych w ich pojęciu interesów Rosji. I dlatego uważam, że takie tendencje mogą się naprawdę pojawić i mogą doprowadzić do tego, przed czym my wszyscy ostrzegamy – do skomplikowania stosunków z Zachodem.

Drakachrust: Zastępca przewodniczącego Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, Jaraslau Ramanczuk, uważa, że polityka Kremla będzie mimo wszystko inna, bo agresywne poczynania liderów „Ojczyzny” wprost przeczą celom polityki Rosji, które wyznaczył Władimir Putin.

Ramanczuk: Poglądy panów Ragozina i Głazjewa są diametralnie różne od liberalizmu deklarowanego przez Putina, zarówno w corocznym orędziu, jak i w szeregu propozycji wychodzących z Kremla. Uważam, że w tej Dumie konflikt będzie miał miejsce nie pomiędzy Kremlem i komunistami, którzy już utracili swą wagę i znaczenie, a właśnie pomiędzy Kremlem i „Ojczyzną”.
 
   
...w Czeczenii

Drakachrust: Niemiecki politolog, Alexander Rar, komentując dla jednego z rosyjskich wydawnictw wyniki wyborów do Dumy, nazwał Białoruś państwem, które wcześniej czy później wejdzie w skład Rosji. Na jakiej podstawie berliński ekspert wyciąga tak kategoryczny wniosek? Czy jest to prognoza wysnuta na podstawie wyników wyborów do Dumy w Rosji, czy czegoś innego?

Rar: Nie powiedziałbym, że jest to jedynie moje indywidualne spostrzeżenie. Tworzy się ogólne wrażenie, że przy obecnej polityce białoruskich władz obronić niezależność Białorusi będzie bardzo ciężko. Znajduje się ona w ekonomicznej i politycznej izolacji. Do tego pozamykała sama przed sobą wszystkie drzwi do Unii Europejskiej, a o przyjaźni z NATO nie ma co marzyć. Pozostaje jedynie wielka Rosja, która tylko czeka, aby sytuacja pogorszyła się na tyle, by Białoruś, jak dojrzała grusza, wpadła do koszyka trzymanego przez rosyjski rząd. Patrząc na to jak Putin dziś prowadzi rozmowy z Białorusią, jak rośnie nacisk na Mińsk, można by rzec, że jeżeli nie nastąpią radykalne zmiany w ekonomicznej i zagranicznej polityce Białorusi, tak właśnie się stanie.

Drakachrust: Lider białoruskich socjlademokratów, Mikoła Statkievicz, komentując wpływ wyborów do Dumy na politykę Moskwy wobec Białorusi, zwraca uwagę na zmianę konstrukcji pola politycznego w sąsiednim państwie.

Statkievicz: Wcześniej konfiguracja była następująca: grupka władzy i opozycja, większość której stanowiła partia komunistyczna. Opozycja ta zresztą była głównym czynnikiem powstrzymującym Putina przy budowie jego „pragmatycznych” stosunków z Białorusią. Kiedy tego lata miała miejsce rozmowa o „muchach i kotletach” (przystąpieniu od słów do czynów) opozycja okazała się naturalnym sojusznikiem Łukaszenki (którym tak naprawdę zawsze była). I następny, także ważny czynnik: o ile wcześniej opozycja w Dumie była czynnikiem wstrzymującym Putina w jego białoruskiej polityce, to obecna narodowościowa opozycja będzie na odwrót szturchać go w zupełnie drugi bok. Opozycja ta wyrazi się w prostej i wulgarnej formie: Niech Białorusini płacą za wszystko po międzynarodowych kosztach, albo niech wejdą w skład Rosji jak autonomia czy jak gubernia.

Opozycja ta jeszcze bardziej rozwiąże ręce Putinowi, i wówczas białoruska suwerenność naprawdę stanie przed poważnym zagrożeniem. Zabawa w związek dwóch państw skończyła się! I teraz, co zresztą nie dziwi, właśnie obecnej władzy przyjdzie się brać na siebie funkcje obrońcy niezależności.

Drakachrust: Możliwe, że białoruskie władze uświadomią sobie to, o czym mówi pan Statkievicz. Ale pierwszą reakcją na wyniki wyborów była radość z porażki, jakby rzec, „wrogów ideologicznych” – rosyjskiego „Jabłoka” i Sojuszu Sił Prawicowych. Radość białoruskich oficjeli potęgował fakt, iż właśnie te partie, szczególnie SSP, były sojusznikami i partnerami białoruskiej opozycji, a dokładniej tych opozycyjnych białoruskich partii, które opowiadały się za kontaktami z Rosją, podkreślając nawet hasło „Razem z Rosją do Europy”. Wygląda na to, że te partie, przynajmniej Zjednoczona Partia Obywatelska, obecnie borykają się z pewnymi problemami.

Problemami i w kwestii organizacyjnej – wpływ SSP w Dumie i poza jej granicami nie jest wymierny, i w kwestii ideologicznej – ruch do Europy razem z Rosją, przedstawioną w obecnym składzie Dumy Państwowej, wygląda na sprawę dosyć skomplikowaną.

Co dotyczy zaś oczekiwań wobec liberalnych poczynań Putina, to wydaje się, że właśnie po aresztowaniu Chadarkowskiego, rosyjski liberał, Anatol Czujbas ogłosił, że swoje słowo musi wygłosić i prezydent Rosji. Putin i powiedział – wiadomo gdzie jest teraz Chadarkowski. Tak więc mając nadzieję na rzeczony liberalizm Putina wobec Białorusi, czy ZPO nie stanie przed perspektywą zostania „rosyjską partią” Białorusi? Mówi zastępca przewodniczącego partii, Jaraslau Ramanczuk.

Ramanczuk: Dla nas nie ma tu żadnego rozdźwięku. Zawsze twierdziliśmy, że problem suwerenności nie jest dla nas przedmiotem dyskusji. Kiedy trzy lata temu tylko zaczynaliśmy rozmowy z SSP, mówili nam: po co w ogóle mówić o suwerenności i niezależności, chodźcie zjednoczymy się w jedno państwo. To była strategia rozpracowana przez Fundację efektywnej polityki i Radę zagranicznej i obronnej polityki i poniosła ona porażkę. Ludzie zrezygnowali z niej.

Nasza pozycja pozostaje bardzo jasn i przejrzyst i będziemy jej bronić we współpracy z SSP, z „Jabłokiem”, z Wspólną Rosją, z Kremlem, czy z każdymi innymi strukturami. Jest to przede wszystkim współpraca ekonomiczna i demokratyzacja Białorusi. Kiedy Putin stwierdzi, że nie potrzebuje takiej partii jak ZPO, a „rosyjskiej partii”, wtedy będziemy pracować z innymi strukturami w Rosji. Ich wpływ jest co prawda znacznie mniejszy, ale musimy szukać partnerów, aby udowodnić, że na Białorusi nie ma ludzi, którzy chcieliby stanowić cząstkę Rosji. Na Białorusi nie ma takich elit wspierających. Jeżeli znajdą Judaszy, którzy za 30 srebrników sprzedadzą niezależność państwa, odwróci się to tylko przeciwko Rosji, a następstw nie zdoła przewidzieć i uprzedzić ani Putin, ani Ragozin. Duża część naszego społeczeństwa chce być częścią Europy, być członkiem Unii Europejskiej, i z tym się trzeba liczyć.

Drakachrust: Według rosyjskiego politologa Vadima Dubnova białoruska PZO w wyborach do Dumy tak naprawdę nic nie straciła, bo nic szczególnego nie miała.

Dubnov: Wydaje mi się, że w haśle „Razem z Rosją do Europy” było dla PZO pewne „kłamstwo PR-owskie”. Główny był bowiem fakt, że do Europy, a dodatek, że z Rosją był daniną na pocieszenie społecznych nastrojów, z którymi zmuszeni byli liczyć się wszyscy. Tu jakby żadna szczególna porażka nie miała miejsca. Co dotyczy zaś porażki samego aparatu i utraty możliwości współdziałania z Rosją przez SSP, to muszę powiedzieć, że niestety i tu niewiele się zmieniło.

O ile dobrze rozumiem, SSP będzie kontynuować swoją linię, powiedzmy „konstruktywnej współpracy” z władzami. Mimo wszystko, w przeciwieństwie do ZPO na Białorusi, będzie wychodzić do władz i do Kremla, a w tym i szukać nowych sposobów przeżycia na koszt kremlowskich resursów. To jest rzeczywistość, z którą prawdopodobnie trzeba będzie się liczyć przez następne 4 lata. Liberałom, nawet jeżeli i przyswoili intelektualnie lekcję zgotowaną przez te wybory, praktycznie nie pozostaje nic innego jak pracować z Kremlem tak jak dotychczas. Tak więc iluzjonistyczne możliwości kontaktów białoruskiej opozycji z Kremlem poprzez SSP na takim poziomie i pozostaną.

Drakachrust: Wracając do tematu oficjalnej reakcji, warto zaznaczyć, że poza świętowaniem porażki rosyjskiej prawicy, w całości ton komentatorów był raczej kwaśny. Na dodatek raczej nieprzypadkowo na następny dzień zaraz po wyborach Aleksander Łukaszenka zwołał naradę, aby obrać nowe drogi polepszenia stosunków z Zachodem – Stanami Zjednoczonymi i Unią. Jest mało prawdopodobne, że odbyło się to przypadkiem. Co prawda wcześniej wszystkie oficjalne próby polepszenia przez Mińsk stosunków z Zachodem czemuś kończyły się następnym skandalem i pogorszeniem tych już nawiązanych, ale być może teraz będzie zupełnie inaczej. I nie dlatego nawet, że Łukaszenka nareszcie zrozumie, że prawdziwe ocieplenie stosunków wymaga istotnych zmian wewnątrz państwa. Wcześniej w naszym programie zastanawialiśmy się na słowami Zbigniewa Brzezińskiego, który nie wykluczał, że Zachód mógłby odnieść się do Łukaszenki jak do Czauczesku w latach 70.–80. Innymi słowy, poprzeć go jako obrońcę białoruskiej niezależności. Mówi Alexander Rar.

Rar: Nie zauważyłem tego w Niemczech. Współczesnej Rosji nie można porównywać z zagrażającym Europie ZSRR. Putin w wielu dziedzinach zaprzyjaźnił się z europejskimi liderami, i spotykam się w Niemczech z poglądami, że jeżeli Zachód nie potrafi zdemokratyzować Białorusi, to nie ma nic złego w zjednoczeniu i demokratyzacji poprzez Rosję. Nie jest to oczywiście zdanie większości, ale takowe w ogóle istnieje. Do tego wiem, że myśl obywatelska w samej Białorusi jest nadzwyczaj niezwyczajna. Europejczycy uważają, że problem formy integracji Białorusi z Rosją powinien rozwiązać mimo wszystko sam naród, choćby za pomocą proponowanego przez Putina referendum. Kiedy anszlus odbędzie się gwałtem, Zachód stanie dęba i ostro skrytykuje to wszystko, a wtedy stosunki z Rosją naprawdę mogą ulec pogorszeniu. Ale kiedy wszystko odbędzie się drogą ekonomiczną, kiedy Białoruś będzie jak wcześniej odmawiać współpracy z NATO i z Unią Europejską (a o tym świadczy niedawny gwałtowny wywiad udzielony przez Łukaszenkę dla gazety „Der Spiegel”) wówczas nastąpi zbliżenie z politycznymi, ekonomicznymi, a nawet wojskowymi strukturami Rosji.

Drakachrust: Zastępcy redaktora naczelnego rosyjskiej gazety „Nowy czas” Vadimu Dubnovu też wydaje się mało wiarygodnym scenariusz, według którego Zachód poprze Łukaszenkę jako obrońcę białoruskiej niezależności, i powiedzmy, przymknie oczy na wszystkie osobliwości jego wewnętrznej polityki.

Dubnov: Łukaszence, oczywiście, nie spodobały się wyniki wyborów, ale on, jak sądzę, doskonale rozumie, że nic zasadniczo się nie zmieniło. Co dotyczy niespodziewanych kroków są one realne, ale będą to szybciej spróby, eksperymentalne kroki do zbliżenia, jakie mogą wyglądać na zasadnicze posunięcia. Teoretycznie ta próba zwiadki ze strony zachodu mogłaby mieć perspektywy ale obawiam się, że Aleksander Ryhorawicz w miarę szybko rozczaruje tych optymistów.

Drakachrust: Trochę wcześniej Aleksander Rar podzielił się opiniami funkcjonującymi w Niemczech. Twierdzi on też, że słyszalne z Mińska sygnały biedy, mogą być, choć mało prawdopodobnie, zauważone w Waszyngtonie, ale to już z trochę innych powodów.

Rar: Myślę, że Amerykanie mają dwie-trzy płaszczyzny stosunków z Rosją. Główną z nich jest walka z terroryzmem. Dopóki Waszyngton potrzebuje Rosji jako partnera i sojusznika w walce z terroryzmem i w świecie islamu, gdzie nie mają poparcia całej Europy, nie będzie jej drażnił i sprzeczał się na inne tematy.

Jeżeli chodzi o WNP, to w państwach, gdzie jest ropa i gaz, a którymi interesują się amerykańskie firmy, Stany ostro bronią swych interesów. Mowa jest o Kazachstanie, Uzbekistanie, Gruzji, Azerbejdżanie. Dlatego też państwa te mają możliwość o wiele wcześniej niż Białoruś zostać bliskimi partnerami NATO. A jeżeli chodzi o Ukrainę i Białoruś, to wydaje mi się, że zapasy i możliwości Amerykanów nie są na tyle duże aby iść na konfrontację z Rosją.

Drakachrust: Trochę wcześniej Vadim Dubnov, analizując pozycję ZPO, zaznaczył, że jej kontakty z Rosją są daniną na pocieszenie nastrojów w społeczeństwie białoruskim, z którymi trzeba się liczyć i które po rosyjskich wyborach raczej nigdzie raptem znikną. Dlatego, według jednego z kierowników partii ZPO, właśnie teraz białoruskie społeczeństwo i białoruskie partie muszą nasilić pracę w kierunku Rosji, udowadniając, że Białoruś nie zamierza odrzucić swej niepodległości.

Ramanczuk: Myślę, że właśnie teraz, przy takim rozkładzie sił w Dumie, polityczne partie Białorusi, nie tylko PZO, ale i socjaldemokraci, i komuniści, i Partia Pracy, powinny jeszcze więcej pracować w Rosji i tłumaczyć wszystko to, co sami tłumaczyliśmy naszym partnerom w ciągu ostatnich trzech lat. Jeżeli będziemy to robić tylko my, w Rosji może zapanować przekonanie, że siły, które sprzedały się Zachodowi albo Ameryce są przeciwko Rosji. Przeprowadzę analogię z sytuacją w Radzie Europy. Kiedy tylko my tam jeździmy i rozmawiamy z europejskimi parlamentarzystami – to jedna sprawa. Ale kiedy przyjeżdża tam też lewica, Partia Pracy, partia kobiet i młodzieżówki, to Europejczycy widzą konsolidację białoruskiego społeczeństwa wokół trzech rzeczy, jak suwerenność, jak rynek, jak integracja z Europą. Dla ludzi typu Putina, który jest politycznym pragmatykiem, bardzo trudno jest złamać tak skonsolidowaną całość i zmusić ją do przyjęcia planu 9% Dumy Państwowej, który mają tak radykalne i nie do przyjęcia dla Białorusi poglądy.

Tłumaczenie z białoruskiego Kasia Sulima

 êàíòàêò: akcent.bialoruski@gazeta.pl

ÓÂÅÐÕ


   Dzied Talasz

Áåëàðóñêàÿ ²íòýðíýò- Á³áë³ÿòýêà ÊÀÌÓͲÊÀÒ
kamunikat@poczta.onet.pl
²íôàðìàöûéíàÿ ïàäòðûìêà - Áåëàðóñêàÿ Ðýäàêöûÿ Ðàäû¸ Ïàë¸í³ÿ