ÁÅËÀÐÓÑÊÀß ²ÍÒÝÐÍÝÒ— Á²Á˲ßÒÝÊÀ

ÊÀÌÓͲÊÀÒ... | ×àñîï³ñû... | Êí³ã³... | Ïàðòíýðû... | Ãàñüö¸¢íÿ... | Ôîðóì...

ñòàðû ñàéò


Ïàäï³øûñÿ íà àáíà¢ëåíüí³ ÊÀÌÓͲÊÀÒÓ

Ïîëüñê³ à¢êöû¸í [Allegro.pl - największy serwis aukcyjny w Polsce]
Çàõîäçü!!!
 

    ÊͲò
    óñòîðûÿ
    ˳òàðàòóðà
    Ïåðàêëàäû
    Ìîâà
    Êðûòûêà
    Ðýë³ã³ÿ
    Ïàë³òûêà
    Ãðàìàäçòâà

 ×ÀÑÎϲÑÛ
  •  Akcent
     
Białoruski

  •  ÀRCHE
  •  Białoruskie
     Zeszyty
     Historyczne

  •  ÁÃÀ
  •  Áåëàðóñ
  •  Áåëîðóññêèé
      Ñáîðíèê

  •  Áåëüñê³

      Ãîñò³íýöü

  •  óñòàðû÷íû
      Àëüìàíàõ

  •  Ãîä Áåëàðóñê³
  •  Çàï³ñû Á²Í³Ì
  •  Çÿìëÿ N
  •  Inform-Áàíê
  •  Êàëîñüñå
  •  ÊÀÌÓͲÊÀÒ
  •  ÊÐÀÉ-KRAJ
  •  ͳâà
  •  Ïàì³æ
  •  pARTisan

  •  Ïðàâ³íöûÿ
  •  Ñïàä÷ûíà
  •  Òýðìàï³ëû
  •  Terra Alba
  •  Terra Historica
  •  Ô³ëÿìàòû

  •  Ôðàãìýíòû
  •  Øóôëÿäà
  •  Czasopis

 

Íàøûÿ ñÿáðû

Òûäí¸â³ê Áåëàðóñࢠó Ïîëüø÷û ͲÂÀ SETPro://DTP=Designing+Typesetting+Programming/ Áåëàðóñêà-Àìýðûêàíñêàå Çàäç³íî÷àíüíå Belarusan Newspaper in Free World ÁÀÏÖ Âàñ³ëü ÁûêࢠBelarus-NATO Áåëàðóñêàÿ Ïàë³÷êà ÇÁÑ ÁÀÖÜÊÀ¡Ø×ÛÍÀ Ïàðòûÿ ÁÍÔ Âîêàwww.bialorus.pl ÏÀÃÎÍß BrestOnline Âiëüíÿ ÇÓÁÐ Àñàìáëåÿ NGO Ñóïîëüíàñüöü Äðàíiêi Õàðòûÿ ÂßÑÍÀ Ãàñïàäàð Êóðñ áåëàðóñêàå ìîâû Ïðàâàï³ñ Áåëàðóñêàÿ ìîâà ¢ ²íòýðíýò ArfaBel Áåëàðóñû ¢ ²çðà³ë³ Äç³ìà Çàâàäçê³ Áåëàðóñû ¢ À¢ñòðàë³³ ˳ðà Âîëüíû Êðàé ZBM

 

 

BIAŁORUSKIE ZESZYTY HISTORYCZNE ÍÀ ÑÒÀÐÎÍÊÀÕ ÊÀÌÓͲÊÀÒÓ

[ ïðàêàìýíòóé ]

 
Áåëàðóñê³ Ã³ñòàðû÷íû Çáîðí³ê - Białoruskie Zeszyty Historyczne nr 14

Raport atamana Tymoteusza Chwiedoszczeni dotyczący działalności partyzanckiej na terenie Białorusi sowieckiej w okresie 10-29 czerwca 1921 r.

Joanna Januszewska-Jurkiewicz
(Gliwice)

Klęska wyprawy gen. Stanisława Bułak-Bałachowicza1, podjętej jesienią 1920 r. w imię budowy państwowości białoruskiej na wschód od granic Rzeczypospolitej, nie przesądziła o całkowitym upadku pozycji generała ani w oczach części polityków polskich, ani działaczy białoruskich. Dla Józefa Piłsudskiego i zwolenników jego polityki, Bałachowicz pozostawał cennym sojusznikiem na wypadek wznowienia przez bolszewików działań wojennych, i to sojusznikiem możliwym do wykorzystania zarówno w „wariancie białoruskim”, jak i „rosyjskim”2. (Wynikały stąd przesłanki do szukania płaszczyzny współpracy z Borysem Sawinkowem, mimo wszelkich trudności nastręczanych przez sprzeczności aspiracji białoruskich i rosyjskich.) Dla białoruskich działaczy niepodległościowych, wrogo odnoszących się do rządów bolszewickich, nazwisko Bałachowicza było cennym atutem dzięki doświadczeniom wojennym, kontaktom z polskimi sferami wojskowymi oraz popularności, jaką cieszył się wśród włościaństwa. Stąd wynikało koncentrowanie się wokół niego antysowieckiej akcji białoruskiej. Już 1 grudnia 1920 r. rtm. Stefan Prądzyński raportował szefowi Sztabu Generalnego WP gen. Tadeuszowi Rozwadowskiemu o istnieniu planu „stworzenia na Białorusi organizacji przeciwbolszewickiej zbrojnej, czegoś w rodzaju POW”. Z przekonaniem przy tym wskazywał na dużą użyteczność armii gen. Bałachowicza dla przygotowania terenu Białorusi poprzez agitację na wsiach oraz zasilenie i zorganizowanie „zielonych” oddziałów3. Podczas narady działaczy politycznych i wojskowych pod koniec grudnia 1920 r. uznano generała za Naczelnego Wodza, a 1 lutego 1921 r. na tajnym spotkaniu członków Białoruskiego Komitetu Politycznego i przywódców „Zielonego Dębu”4 podjęto decyzję o prowadzeniu na obszarze sowieckiej Białorusi wojny partyzanckiej pod przywództwem Bałachowicza5. Współpracę z generałem nawiązał także Białoruski Komitet Państwowy, utworzony po podpisaniu traktatu ryskiego, któremu przewodził Antoni Łuckiewicz6. Poparcie otrzymywane przez generała ze strony polskiej, polegające na wspieraniu białoruskiej partyzantki działającej w terenie przygranicznym, zachwiało się z chwilą podpisania, a następnie ratyfikacji pokoju ryskiego, na skutek uporczywych monitów dyplomacji sowieckiej7. Nie w pełni jednak przekonuje opinia Olega Łatyszonka, który doszedł do wniosku, iż po podpisaniu traktatu ryskiego również otoczenie Piłsudskiego uznało białoruską działalność wojskową za niepożądaną, a organizację ruchu antybolszewickiego na Białorusi przekazano w ręce kresowych Polaków i Rosjan związanych z Borysem Sawinkowem8. Do takiej konkluzji skłonił badacza dziejów białoruskich formacji zbrojnych odręczny dopisek Matuszewskiego: „Sprawy białoruskie zostały rozstrzygnięte” w tekście memoriału z kwietnia 1921 r.9, w zestawieniu z informacjami o przygotowaniach powstańczych, którymi kierować mieli działacze Rady Narodowej Ziemi Mińskiej10. Zapewne kwestia narodowego samookreślenia Stanisława Bałachowicza może stanowić przedmiot dyskusji. Niewątpliwie jego rzeczywiste zaangażowanie w listopadzie 1920 r. w próbę budowy państwowości białoruskiej stanowiło ważny wkład w wysiłek elit politycznych Białorusi. Wiele wskazuje na słuszność tezy, iż właśnie skupiona wokół braci Stanisława i Józefa Bałachowiczów11 wojskowa działalność białoruska spotykała się, przynajmniej do sierpnia 1921 r., z poparciem Oddziału II Naczelnego Dowództwa, co pośrednio wskazuje na dalsze zainteresowanie tą akcją kręgów związanych z Piłsudskim. Oczywiście, pewne aspekty zostały wcześniej przesądzone — i to konstatował Matuszewski. Należy tu mieć w pamięci zarówno fiasko prób formowania u boku Polski białoruskiego wojska12, jak i brak poparcia w społeczeństwie polskim dla dalszego prowadzenia wojny w imię wsparcia sojuszników ukraińskiego i białoruskiego, wreszcie gremialne odwracanie się od Polski działaczy białoruskich, rozczarowanych traktatem ryskim, a oglądających się coraz częściej na Kowno i Berlin. W odróżnieniu od licznych polityków białoruskich, podejrzewanych o sympatię dla rezydującego w Kownie rządu Łastowskiego, Stanisława Bałachowicza darzono zaufaniem jako niewątpliwego zwolennika współpracy ruchu białoruskiego z Polską13. Przypuszczać można, iż poparcie udzielane Bałachowiczom było koordynowane z pomocą na rzecz przygotowań do akcji na obszarze Ukrainy sowieckiej. Przewidywany scenariusz wystąpień antybolszewickich na Ukrainie i Białorusi był uderzająco zbieżny. Nasilenie działań powstańczych przewidywano w obu przypadkach w sierpniu 1921 r. Liczono przy tym na determinację chłopów, w następstwie bolszewickich rekwizycji świeżo zebranych plonów14. Sam Stanisław Bałachowicz utrzymywał kontakty z atamanem Strukiem15. Pozostawał oczywiście również w bliskim kontakcie z Borysem Sawinkowem. Nie wydaje się jednak, by dowódcy oddziałów partyzanckich na Białorusi, uznający zwierzchność „bat´ki” Bałachowicza, w sposób automatyczny podporządkowali się organizacji Sawinkowa. Wobec tendencji polskich czynników rządowych do lojalnego wypełniania zobowiązań wynikających z traktatu ryskiego, pewne możliwości działania stwarzała oficjalnie utrzymywana niezależność od rządu polskiego obszaru Litwy Środkowej. Stąd m.in. wynikało obranie Wilna za ośrodek akcji antysowieckiej, organizowanej w imieniu Stanisława Bałachowicza przez jego brata Józefa oraz Pawła Aleksiuka. Nadzieje i oczekiwania działaczy białoruskich podsycało zapewne zapoznanie się z koncepcjami Piłsudskiego, zdaniem którego skomplikowane problemy narodowościowe Wileńszczyzny mogła rozwiązać autonomia krajowa. W ten sposób Wilno, co skądinąd niepokoiło polskich polityków bliskich poglądami Narodowej Demokracji, stałoby się ośrodkiem koncentrującym białoruski ruch narodowy w granicach II Rzeczypospolitej. Na Wileńszczyźnie, podobnie jak w Rzeczypospolitej, dał więc o sobie znać dualizm występujący w poczynaniach strony polskiej. Akcja Bałachowiczów cieszyła się poparciem sfer wojskowych (w tym Oddziału II). Przynajmniej do pewnego momentu traktowana była przez organa policyjne ze swego rodzaju neutralnością. Policja polityczna infiltrowała środowisko oficerów, skupionych wokół Józefa Bałachowicza, ale zajmowała stanowisko wyczekujące i nader pobieżnie informowała o stanie swej wiedzy Prezesa Tymczasowej Komisji Rządzącej oraz Delegata Rządu RP. Taką postawę wyjaśnić można zapewne związkami policji politycznej z Oddziałem II Naczelnego Dowództwa Wojsk Litwy Środkowej, ta pierwsza powstała bowiem przez przekazanie Departamentowi Spraw Wewnętrznych sekcji defensywy Oddziału II16. Natomiast w oczach wielu działaczy politycznych fakt szerokiej i trudnej do utrzymania w pełnej konspiracji działalności wojskowej, prowadzonej przez Bałachowiczów17, zdawał się grozić ryzykiem prowokacji i wznowieniem konfliktu wojennego. Obawy te powiększał fakt, iż po podpisaniu traktatu ryskiego, zawiedzione współpracą z Polską organizacje i formacje białoruskie w wielu wypadkach zwracały swe sympatie ku Kownu i kierowały ostrze przygotowań konspiracyjnych przeciw Rzeczypospolitej. „Przypuszczać należy, iż nowa impreza szykująca się na wschodzie, będzie ubrana w płaszczyk białoruski, skierowana formalnie przeciwko Litwie Środkowej, a rozpoczęta ku końcowi żniw” — oceniał niebezpieczeństwo posłużenia się sprawą białoruską przez Litwę i Rosję sowiecką działacz Polskiego Stronnictwa Ludowego Marian Świechowski18. Konstatacja, iż sympatie świadomych Białorusinów zamieszkujących w granicach Rzeczypospolitej i na Litwie Środkowej zwrócone były w lwiej części ku rządowi Łastowskiego w Kownie, zaś wpływy polskie zmniejszyły się, prowadziła pełniącego obowiązki Delegata Rządu Rzeczypospolitej w Wilnie płk. Andrzeja Tupalskiego do sformułowania w lipcu 1921 r. krytycznej oceny polityki polskiej wobec Białorusinów. Politykę tę określił Tupalski jako „niepewną, nie unormowaną, mimo ponoszonych na ten cel przez Skarb Polski kosztów poważnych, nie dającą żadnych, poza niepożądanymi, rezultatów”19. Szczególną niechęć autora tych uwag wywoływała działalność Oddziału II Naczelnego Dowództwa. Postulował zatem zaprzestanie prowadzenia jakiejkolwiek działalności politycznej przez czynniki związane z wywiadem. Sądzić można, że w polskim MSZ podzielano punkt widzenia Tupalskiego, bowiem 10 sierpnia 1921 r. zapadła w Warszawie decyzja zlikwidowania akcji gen. Bałachowicza w Wilnie. W następstwie tej decyzji 16 sierpnia aresztowany został gen. Józef Bałachowicz wraz z grupą najbliższych współpracowników, m.in. płk. Włodzimierzem Lesobrodskim (vel Lesobidzkim), płk. Mikołajem Gołubiewem, rtm. Pawłem Aksakowem, płk. Wsiewołodem Stradinem (pod tym nazwiskiem przebywał w Wilnie brat gen. Borysa Peremykina) i płk. Leonardem Mikoszą. Prawdopodobnie przebywającego, przynajmniej czasowo, na Wileńszczyźnie z zachowaniem zasad konspiracji gen. Stanisława Bułak-Bałachowicza potraktowano z pewną względnością, polecając w ciągu 10 dni opuścić Litwę Środkową i udać się do Rzeczypospolitej20. Uderzenie władz polskich w białoruską działalność wojskową na Wileńszczyźnie nastąpiło w okresie, gdy zmieniała się sytuacja na terenie Białorusi sowieckiej. W następstwie uznania przez część znaczących dowódców partyzanckich na Białorusi zwierzchnictwa Bałachowicza, a także planów wywołania akcji powstańczej latem 1921 r., nastąpiło prawdopodobnie wzmocnienie antybolszewickiej partyzantki. Ważnym tego przejawem był powrót na teren sowieckiej Białorusi jednego z wybitnych dowódców partyzanckich, atamana Tymoteusza Chwiedoszczeni. Był on dowódcą oddziału „Zielonego Dębu”21, a w lutym 1921 r. „drużyn robotniczych”, rozlokowanych na terytorium Polski, nad granicą, z których rekrutowały się grupy dywersyjne22. Chwiedoszczenia pozostawał w bliskim kontakcie z byłym członkiem „Zielonego Dębu”, również uznającym zwierzchność Bałachowicza, Korotkiewiczem23. Informacje dotyczące działań podjętych przez atamana Chwiedoszczenię po przybyciu na teren powiatu bobrujskiego, ocena sytuacji politycznej i gospodarczej Białorusi sowieckiej oraz charakterystyka nastrojów włościan znalazły się w raporcie z działań partyzanckich za okres 10-29 czerwca 1921 r., adresowanym do gen. Bałachowicza w Wilnie lub, jak zaznaczono, w wypadku uchylenia się Bałachowicza od działalności — do Pawła Aleksiuka. Raport ten znalazł się w posiadaniu Delegatury Rządu RP w Wilnie. Konsekwencją dekonspiracji przygotowań powstańczych na Białorusi sowieckiej była ostra reakcja władz bolszewickich przeciw działalności „kontrrewolucyjnej”24. Wprowadzenie NEP-u rozładowało napięte stosunki na wsi25. W istotny sposób musiały się zmienić warunki bytowania partyzantów, a w każdym razie możliwość otrzymywania skutecznego wsparcia ze strony miejscowej ludności. Nie doszło do synchronizacji wystąpień ukraińskich i białoruskich. W Polsce coraz powszechniej przychylano się do poglądu o braku bliskiego zagrożenia wojną ze strony bolszewików26. Zapewne następstwem tej sytuacji, zmieniającej się na niekorzyść antysowieckiej partyzantki, był relacjonowany przez Leona Wasilewskiego pod koniec października 1921 r. ruch oddziałów powstańczych z powiatów rzeczyckiego, bobrujskiego i mozyrskiego ku zachodowi, wzdłuż polskiej granicy i przechodzenie resztek oddziałów partyzanckich na terytorium Rzeczypospolitej, w tym m.in. oddziału kpt. Korotkiewicza27.

Prezentowany tu tekst to odpis raportu Chwiedoszczeni, który w tłumaczeniu na język polski stanowił załącznik do memoriału w sprawach białoruskich, podpisanego przez Delegata Rządu w Wilnie płk. Tupalskiego. Odpis znajduje się w Centralnym Archiwum Państwowym Litwy w Wilnie28. Oryginał został odesłany do Biura Spraw Litwy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych przy piśmie z 20 lipca 1921 r.

(Godło Białorusi)
Sztab Biał.[oruskiego] Oddz.[iału] Partyz.[anckiego]

29 czerwca 1921 r.
Nr 9 Do Kornata SOKOLSKIEGO.

Poręczam Panu zdać natychmiastową relację o raporcie tyczącym się działalności partyzantów z dn. 10 czerwca do dn. 29 t.m. 1921 r. — generałowi BUŁAK-BAŁACHOWICZOWI, a w razie zaś gdyby ten usunął się od pracy — p.-nu Aleksiukowi w Wilnie.

/ - / CHWIEDOSZCZENIA
/Ataman/

 

RAPORT

Praca organizacyjna w rejonie pow.[iatu] bobrujskiego i słuckiego rozpoczęła się dopiero po moim przybyciu do tych miejscowości. Były oddzielne grupy złożone częściowo z moich dawniejszych partyzantów, a częściowo z Zielonodubców, którzy nie chcieli poddawać się rozkazom atamanów znajdujących się na terytorium Polski, a także byli i dezerterzy.

Pierwszym moim celem było wydać rozporządzenie moim partyzantom, aby się zebrali w Górach Worobiewych i lasach pow.[iatu] słuckiego i bobrujskiego. Znając mnie dobrze, prawie wszyscy moi partyzanci zebrali się, pociągnąwszy za sobą element mnie jeszcze nieznany, złożony z dezerterów.

Pierwszą moją czynnością było zgrupowanie ich na 4 oddziały pod dowództwem moich dawnych oficerów. W każdym oddziale byli rozmieszczeni dezerterzy, nad którymi zaprowadzono czasowo baczny nadzór. Każdy oddział liczył około 250 ludzi.

Urządziwszy takie oddziały, zorganizowałem w znanych mi wsiach i zaściankach punkty złożone z pewnych i znanych mi ludzi, którzy ochraniali moich partyzantów przed napadem bolszewickich ekspedycji karnych, zawiadamiając mnie lub dowódców moich oddziałów o przygotowujących się napadach i dając nam możność przy koncentracji naszych oddziałów — nie tylko ujść przed niebezpieczeństwem, ale i usunąć z danej miejscowości karnych i rekwizycyjnych oddziałów (sic!).

Chcąc mieć pod ręką pewny element tj. miejscowy, wrogo usposobiony dla bolszewizmu, mający wpływ na chłopów, przystąpiłem do konspiracyjnej pracy przy pomocy ludzi zaufanych i zorganizowałem w pow.[iatach] słuckim i bobrujskim tzw. piątki, których celem jest intensywna praca. Za pomocą tych piątek rozpowszechniamy literaturę i prowadzimy agitację pomiędzy chłopami i żołnierzami czerwonej armii, co przy współudziale miejscowego elementu nie jest rzeczą trudną, wydajemy owym piątkom rozkazy do prowadzenia rekonesansów, co zwykle bywa dokładnie wypełniane.

Wywołanie ruchów powstańczych pomiędzy chłopami jest w obecnym czasie niemożliwe, z powodu robót polowych, którymi wszyscy są zajęci, przygotowania zaś do wystąpienia posuwają się naprzód z niezłym powodzeniem w szczególności — według spostrzeżeń — w miejscowościach, gdzie urodzaj lepiej dopisał, a w tym bardzo pomagają sami bolszewicy. Chłopi odnoszą się wrogo do nich, lecz ukrywają to, bojąc się rekwizycji, których obecnie prawie nie ma, w oczekiwaniu na zebranie nowego urodzaju, choć w bogatych folwarkach i zaściankach rekwirują i ostatki, a czasem naznaczają rekwizycję na kilka wsi razem i w oznaczonym dniu przyjeżdżają z rekwizycyjnym oddziałem — o czym wiemy przez nasze punkty i członków piątek.

Żołnierze czerwonej armii i w ogóle bolszewicy odnoszą się względem chłopów z niedowierzaniem, ale o tym milczą. W ostatnich czasach zauważono masowy napływ różnorodnych agitatorów i szpiegów bolszewickich, którzy pod pozorem demobilizacji chodzą po wsiach, prowadzą rozmowy po domach chłopskich i rozpytują o urodzajach. Rozsiewają wiadomości, że w prędkim czasie posuną granice do Bugu, ale chłopi upornie (sic!) twierdzą, że Słuck i Mińsk odejdą do Polski. Gdy bolszewicy wypytują chłopów o bandytach, jak nas nazywają, to chłopi uporczywie milczą, lub mówią, że o żadnych bandytach nie wiedzą.

Stosunek nasz tj. partyzantów do chłopów jest bardzo dobry. Ci zawsze ostrzegają nas przed napadem bolszewików i skierowują karne oddziały w przeciwną stronę. Gdy partyzant zmuszony jest przenocować we wsi jakiej, to chłopi nie tylko przyjmują go z ochotą, ale nawet obdarzą czym mogą. Zauważono, że chłopi przechowują u siebie dezerterów, a dowiedziawszy się, że u nas formują się oddziały, zaczęło ich do nas dużo przybywać.

Oprócz moich partyzanckich oddziałów, istnieją jeszcze oddziały porucznika KOROTKIEWICZA, b. zielonodubca, który jeszcze w zimie przerwał wszelkie stosunki z DZIERGACZEM, a obecnie pracuje dla „Bat´ki” z powodzeniem. Udało mu się wszystkie oddzielne grupy powstańców w powiecie mozyrskim i wszystkich Zielonodubców, pracujących za frontem zebrać razem pod swoje rozkazy i oni uznali go za swego atamana. Por. KOROTKIEWICZ jest obecnie postrachem bolszewików w całym powiecie mozyrskim i w części bobrujskiego. On ma zorganizowaną terrorystyczną partię, która usuwa szkodliwy element komunistyczny nie tylko w miejscowościach przez niego zajętych, ale i daleko w głąb Białejrusi, dokąd te oddziały są wysyłane.

Wzorując się na czynnościach por. KOROTKIEWICZA i ja sformowałem lotne terrorystyczne oddziały i takąż partię i zacząłem swój rejon oczyszczać od komunistów. Zadaniem terrorystycznego oddziału jest robić wypady na „rewkomy”, a zniszczywszy je w tej chwili (sic!) skryć się. Zadaniem członków terrorystycznej partii jest usuwanie komunistycznych jednostek w wielkich centrach Białejrusi. Z por. Korotkiewiczem jestem w ciągłym kontakcie, do czego czynnie nam pomagają nasze punkty.

Prócz por. Korotkiewicza pracuje jeszcze por. BIELANOW, który niedawno udał się do Witebskiej gub.[erni] ze swym oddziałem i por. MONICZ.

Czynność por. Bielanowa jest zupełnie w duchu Sawinkowa.

Praca por. Monicza jest prawie bezcelowa29. On działa w borysowskim pow.[iecie]. Przy nim pozostaje słynny partyzant SEMENIUK. Niedawno por. Monicz zawiązał ze mną stosunki, przysyłając do mnie swego ordyńca GOŁODKA. Ten opowiadał, że oni są zupełnie odcięci i nie mają pojęcia co się dzieje za granicą, tj. w Polsce. Pracują samorzutnie, mając za hasło uczucia antybolszewickie.

Podczas, gdy czynności partyzantów w Białejrusi zorganizowane są dość dobrze, robota całej partii30 jest prowadzona chaotycznie, w której trudno zorientować się. Na Białejrusi znane są 3 partie: lewych eserów, partia Zielonego Dębu i partia jakichś „pośrednich”. Poza tymi partiami prowadzi się jeszcze praca zupełnie w myśl Sawinkowa.

Partia lewych eserów zupełnie jest niepopularną. Patrzą na nią jak na coś zbliżonego do bolszewizmu i odnoszą się względem niej z nieufnością.

Partia Z.D. znaną jest w pow.[iecie] mozyrskim, gdzie partyzanci Korotkiewicza gorliwie ją propagują, ale chłopi patrzą na nich jak na siłę zbrojną tylko może dlatego, że prowadzą swoją działalność nieumiejętnie i agitują tylko w kierunku werbowania do swych oddziałów.

Partia „pośrednia” jest popularną pomiędzy średnią inteligencją, głównie pomiędzy kolejowcami. Ta partia — jak widać — prowadzi swą czynność dość dobrze, gdyż niedawno jeszcze o niej nie mieli pojęcia, a teraz jest rozpowszechnioną. Posiada bardzo dużo literatury, którą rozpowszechnia pomiędzy chłopami.

Czynności Sawinkowa na Białejrusi są nieźle zorganizowane. Masowy napływ agitatorów Sawinkowa do Rosji przez Białoruś ułatwia bardzo agitację w tej ostatniej. Urządzili oni dużo punktów, skąd ich literatura, przywożona z Polski, rozchodzi się po całej Białorusi. Ich zorganizowanie ułatwia prawidłowe dostarczanie wszystkich wiadomości, jak i z Polski do Białejrusi, tak i odwrotnie. We wszystkich komunistycznych zarządach mają oni swych przedstawicieli, którzy pomagają im w przechodzeniu granicy i podróży po całej Rosji. W prowadzonej swej agitacji oni nie tylko nie pomijają milczeniem samodzielności Białejrusi, ale nawet są specjalne wezwania po białorusku do narodu tegoż, gdzie kładą głównie nacisk na ucisk bytu chłopskiego. Podpisy na tych wezwaniach brzmią: „Związek Rosyjskiego Narodu”.

Niektórzy sawinkowscy agenci chcieli nawiązać z nami kontakt, ale mając na względzie nasze byłe incydenty, a przy tym nie wiedząc, co się u was dzieje, nie tylko, że się uchyliłem od tego, ale nawet przyjąłem ich dość nieprzyjaźnie, mówiąc, że ja im nie przeszkadzam w ich czynnościach i w zamian wymagam, aby i oni pozwolili mi postępować jak mi się podoba.

Położenie chłopów na Białejrusi przedstawia się bardzo smutnie. Prawie wszystko zboże zarekwirowane, a gdzie trochę jeszcze pozostało, to wypiekają zeń chleb, mieszając mąkę z tartą słomą. Krów jest bardzo niewiele, a u najbogatszego chłopa nie znajdzie się więcej nad jedną krowę z cielęciem. W leśnych okolicach stan chłopów jest trochę lepszy, gdyż ukrywają bydło po lasach. Na wiosnę, z powodu braku nasion, nie wszystka ziemia była obsianą. Kupić nasienie nie można było jak tylko za mikołajewskie pieniądze, których kurs jest bardzo wysoki. I tak pud żytniej mąki kosztuje 110 rb. mikołajewskich, a do 8000 sowieckich. Na wiosnę i w ostatnich czasach rozdawali konie tym, którzy ich nie posiadali i dlatego cena na konie spadła. Można kupić konia za 4000 rubli carskich.

Ciągłe rewizje u chłopów zbliżyły ich z nami. Jak tylko dowiedzą się o przybyciu oddziału karnego lub rekwizycyjnego, to zaraz zawiadamiają nas o tym, prosząc o obronę. Oczywiście, my im pomagamy i często rekwizycyjny oddział nie dochodzi do miejsca naznaczonego, a za to dostajemy od chłopów chleb, mleko, kartofle, a nawet czasem i słoninę.

Życie partyzanckie prowadzi się ciągle w lasach, zmieniając miejsce pobytu. W ostatnich czasach kazałem urządzić ziemianki w Worobiewych lasach — dla mieszkania i na skład produktów. Środki na życie zdobywamy, urządzając najazdy na rekwizycyjne oddziały i na rewkomy, skąd zdobywamy pieniądze na zakup prowiantów. Odczuwamy brak bielizny i obuwia, reszty mamy pod dostatkiem. Broni mamy dosyć, amunicji też. Mam obecnie na 1387 ludzi do 4000 karabinów, 18 kartaczownic, 11 automatów i 1 armatę. Odczuwa się brak literatury, także wszystkie wezwania trzeba pisać ręką (...)31 wezwań załączam.

O dalszym rozwijaniu się naszych czynności będę zawiadamiać 2 razy na miesiąc.

/ - / CHWIEDOSZCZENIA

Jest pewna wiadomość, że w Witebsku i Smoleńsku sformowane zostały dywizje czerwonej armii białoruskiej, liczące do 18 tysięcy ludzi pod dowództwem komisarza Mickiewicza32.


1 Postać generała Stanisława Bałachowicza i dzieje pozostających pod jego dowództwem oddziałów wojskowych doczekały się już dość obfitej literatury. Zob.: m.in. P. Simanskij, Kampania białoruska Rosyjskiej Armii Ludowo-Ochotniczej gen. Bułak-Bałachowicza w r. 1920, „Bellona”, t. 37: 1931, z. 3-4, s. 196-232; M. Cabanowski, Generał Sanisław Bułak-Bałachowicz, Warszawa 1993; K. Gomółka, Między Polską a Rosją. Białoruś w koncepcjach polskich ugrupowań politycznych 1918-1922, Warszawa 1994; Z. Karpus, Wschodni sojusznicy Polski w wojnie 1920 roku. Oddziały wojskowe ukraińskie, rosyjskie, kozackie i białoruskie w Polsce w latach 1919-1920, Toruń 1999; Sąsiedzi wobec wojny 1920 roku. Wybór dokumentów. Opr. J. Cisek, Londyn 1990, s. 121-144. Dla poznania białoruskiego kontekstu działań prowadzonych pod przywództwem Bałachowicza szczególne znaczenie ma wyważone, oparte na wykorzystaniu szerokiej bazy źródłowej i literatury przedmiotu opracowanie O. Łatyszonka, Białoruskie formacje wojskowe 1917-1923, Białystok 1995.
2 Na temat koncepcji Piłsudskiego, zakładających jesienią 1920 r. użycie sił Bałachowicza dla tworzenia niepodległej Białorusi, ale i — w razie powodzenia akcji gen. Wrangla — podjęcie ofensywy w kierunku Moskwy dla osadzenia tam rządu tzw. III Rosji, zob.: O. Łatyszonek, Białoruskie formacje..., s. 165-166; por.: A. Nowak, Polityka wschodnia Piłsudskiego (1918-1921), [w:] A. Koryn (red.), Rola i miejsce Polski w Europie 1914-1957, Warszawa 1994. Oleg Łatyszonek akcentuje wymowę nazwy wielonarodowościowej armii Bałachowicza: Odrębna Armia Sprzymierzona. Ta nazwa, nie przesądzając narodowego charakteru oddziałów Bałachowicza, umożliwiała traktowanie ich jako zbrojnego ramienia przedstawicielstw dwóch narodów — Rosyjskiego i Białoruskiego Komitetu Politycznego. Zob.: O. Łatyszonek, Białoruskie formacje..., s. 170. Nieco inaczej rozkłada akcenty Zbigniew Karpus. Podkreślając wielonarodowy charakter armii Bałachowicza, zwraca on uwagę na przewagę elementu rosyjskiego, nie białoruskiego. Zob.: Z. Karpus, Białoruskie formacje wojskowe w Polsce w l. 1919-1921, [w:] Pomorze — Polska — Europa. Toruń 1995, s. 230-231.
3 Sąsiedzi wobec wojny 1920 roku..., s. 141.
4 Włościańska Partia Zielonego Dębu była polityczną reprezentacją oddziałów „zielonych” — partyzantki antysowieckiej złożonej z chłopów i dezerterów. Jej sztab rezydował w Łunińcu. Założycielem i przewodniczącym był Wiaczesław Adamowicz (starszy). Na czele oddziałów zbrojnych Zielonego Dębu stał ataman Wiaczesław Adamowicz (młodszy), ps. Dziergacz. Organizacja współpracowała z polskim wywiadem wojskowym. Zob.: Nina Stużyńska, Białoruski ruch antybolszewicki (1917-1925), [w:] Społeczeństwo białoruskie, litewskie i polskie na ziemiach północno-wschodnich II Rzeczypospolitej (Białoruś Zachodnia i Litwa Wschodnia) w latach 1929-1941, red. M. Giżejewska i T. Strzembosz, Warszawa 1995, s. 363-364. Według opinii Olega Łatyszonka, Włościańska Partia Zielonego Dębu została założona przez działaczy Białoruskiego Komitetu Politycznego w okresie przygotowań do wyprawy gen. Bułak-Bałachowicza dla ideowo-organizacyjnego zespolenia „zielonych” oddziałów, które przyłączyły się do sił Bałachowicza. O. Łatyszonek, Białoruskie formacje..., s. 214.
5 O. Łatyszonek, Białoruskie formacje..., s. 212; Lietuvos Centrinis Valstybes Archyvas (dalej: LCVA), F. 22 Ap. 1 B. 72, k. 16: Prikaz zialonodubcam.
6 O. Łatyszonek, Białoruskie elity polityczne wobec traktatu ryskiego, [w:] Traktat ryski 1921 roku po 75 latach. Studia pod redakcją M. Wojciechowskiego, Toruń 1998, s. 292.
7 Dokumenty i materiały do historii stosunków polsko-radzieckich (dalej: DiM), t. 4, Warszawa 1963, s. 17, 62-63; Z. Karpus, Traktat ryski a polscy sojusznicy z okresu wojny polsko-bolszewickiej 1920 r., [w:] Traktat ryski 1921 roku po 75 latach..., s. 235-239; W. Materski, Tarcza Europy. Stosunki polsko-sowieckie 1918-1939, Warszawa 1994, s. 87-88, 93-97.
8 O. Łatyszonek, Białoruskie formacje..., s. 223.
9 DiM, t. 4, s. 17.
10 Zob.: K. Gomółka, Między Polską..., s. 186.
11 Józef Bałachowicz jeszcze w sierpniu 1922 r. w karcie ewidencyjnej wpisał narodowość białoruską. M. Cabanowski, Generał Stanisław Bułak-Bałachowicz..., s. 154.
12 Zob.: Z. Karpus, Białoruskie formacje..., s. 226-231.
13 Nawet ogromnie krytyczny wobec polityki uprawianej przez Oddział II płk Andrzej Tupalski w swoim memoriale z lipca 1921 r. jednoznacznie wspomina o odcięciu się Bałachowicza, którego traktuje jako działacza białoruskiego, od Łastowskiego. LCVA, F. 22 Ap. 1 B. 42, k. 42.
14 J. J. Bruski, Petlurowcy. Centrum Państwowe Ukraińskiej Republiki Ludowej na wychodźstwie (1919-1924), Kraków 2000, s. 297.
15 LCVA, F 19 Ap. 1 B. 84, k. 32: Meldunek w sprawie gen. J. Bułak-Bałachowicza z 10 VI 1921. Kontakt między gen Bułak-Bałachowiczem a atamanem Strukiem nawiązany został wcześniej. Obaj dowódcy współdziałali podczas walk w czerwcu 1920 r. pod Kijowem, a także podczas wyprawy generała w listopadzie 1920 r. Szerzej zob.: O. Łatyszonek, Wątek ukraiński w działaniach gen. Stanisława Bułak-Bałachowicza, [w:] Polska i Ukraina. Sojusz 1920 roku i jego następstwa, red. Z. Karpus, W. Rezmer, E. Wiszka, Toruń 1997, s. 261-269.
16 LCVA, F. 19 Ap. 1 B. 73, k. 27: Pismo po Delegata Rządu RP w Wilnie, płk. Tupalskiego, do M. Kossakowskiego z 1 VII 1921 r.; F 22 Ap.1 B. 42, k. 45: Dodatek do memoriału o sprawach białoruskich.
17 O rozmiarach tej akcji świadczyć mogą oceny przedstawione w piśmie płk. Tupalskiego do M. Kossakowskiego z 1 VII 1921r.: „Bałachowicz wyekspediował do Mińszczyzny ok. 1800 uzbrojonych ludzi”, LCVA, F. 19 Ap. 1 B. 73, k. 27.
18 LCVA, F. 19 Ap. 1 B. 73, k. 36.
19 LCVA, F. 22 Ap. 1 B. 42, k. 39-40: Sprawy białoruskie. Memoriał płk. Tupalskiego z lipca 1921 r.
20 LCVA, F. 19 Ap. 1 B. 73, k. 24: Projekt przeprowadzenia sprawy Bałachowicza. Skądinąd Kazimierz Świtalski zanotował informację o znamiennych próbach zdyskredytowania osoby Bułak-Bałachowicz, jakie miały miejsce na posiedzeniu Rady Ministrów. K. Świtalski, Diariusz 1919-1935, Kraków 1992, s. 103.
21 O. Łatyszonek, Białoruskie formacje..., s. 215.
22 Z. Karpus, Białoruskie formacje..., s. 228.
23 N. Stużyńska wspomina o dwóch braciach Korotkiewiczach, obydwóch w stopniu kapitana. Z imienia wymienia tylko Mifodija, poległego w lipcu 1921 r. N. Stużyńska, Białoruski ruch..., s. 364.
24 K. Gomółka, Między Polską..., s. 186.
25 E. Mironowicz, Białoruś, Warszawa 1999, s. 59.
26 Znamienne, że daleki od wiary w trwałość pokoju ryskiego Kazimierz Świtalski jeszcze pod koniec czerwca 1921 liczył się poważnie z możliwością ataku ze strony rosyjskiej, a 28 lipca zanotował z ulgą w swym diariuszu opinię, iż na razie wojny nie będzie, gdyż panujący w Rosji głód i epidemie czynią atak niemożliwym. K. Świtalski, Diariusz..., s. 86, 89, 95.
27 DiM, s. 100-101. Inaczej pisze o tym O. Łatyszonek, który łączy ruch, relacjonowany przez Wasilewskiego, z likwidacją sztabu „Zielonego Dębu” w Łunińcu w połowie 1921 r. przez Związek Obrony Ojczyzny i Wolności, reprezentujący sawinkowców i rozpoczęciem koncentracji oddziałów partyzanckich. Powstanie w Nieświeżu Białoruskiego Komitetu Obrony Ojczyzny i Wolności, z którym wspomniany badacz utożsamia organizację „Za Ojczyznę”, związaną z atamanem Chwiedoszczenią, stanowi problem wymagający jeszcze badań źródłowych. Prezentowany tu raport wskazuje na związki ruchu partyzanckiego z gen. Bałachowiczem oraz Aleksiukiem, a także brak zaufania Chwiedoszczeni do ruchu sawinkowców. Organizacja „Za Ojczyznę”, którą N. Stużyńska wiąże z Chwiedoszczenią, to najpewniej rzeczywiście Ludowy Związek za Ojczyznę, założony przez Arseniusza Pawlukiewicza. Członek kierownictwa tej organizacji, współpracujący jednocześnie z władzami polskimi, informował, iż związek powstał latem 1921 r. przy wsparciu finansowym Sawinkowa, a współpracę z Aleksiukiem nawiązał w czasie Zjazdu Białoruskiego w Pradze. Widać z tego, iż włączenie się Chwiedoszczeni do Ludowego Związku za Ojczyznę musiało nastąpić dopiero po okresie, którego dotyczy przywoływany tu raport. Zob.: O. Łatyszonek, Białoruskie formacje..., s. 224; N. Stużyńska, Polska a organizacja antybolszewickiego ruchu na Białorusi w latach 1919-1921, [w:] Polska-Białoruś 1918-1945, pod. red. W. Balceraka, Warszawa 1994, s. 88; LCVA, F. 22 Ap. 1 B. 42 k. 116, tamże, B. 93, k. 6.
28 LCVA, F. 22 Ap. 1 B. 42, k. 59-61.
29 Tzn. bez określonego kierunku politycznego.
30 Zapewne powinno być — wszystkich partii.
31 Nieczytelne.
32 Vincas Mickievičius-Kapsukas.


© Áåëàðóñêàå óñòàðû÷íàå Òàâàðûñòâà 
ïðû âûêàðûñòàíüí³ ìàòýðûÿëࢠñïàñûëêà íà
Áåëàðóñê³ Ã³ñòàðû÷íû Çáîðí³ê àáàâÿçêîâàÿ

[ ïðàêàìýíòóé ]

 êàíòàêò: bzh@wp.pl

 

ÓÂÅÐÕ


   Dzied Talasz

Áåëàðóñêàÿ ²íòýðíýò- Á³áë³ÿòýêà ÊÀÌÓͲÊÀÒ
kamunikat@poczta.onet.pl
²íôàðìàöûéíàÿ ïàäòðûìêà - Áåëàðóñêàÿ Ðýäàêöûÿ Ðàäû¸ Ïàë¸í³ÿ