|
Przyczyny zamordowania Zygmunta Kiejstutowicza
Jarosław Nikodem
(Poznań)
Zamordowanie w Trokach 20 marca 1440 r. wielkiego księcia litewskiego Zygmunta Kiejstutowicza było wydarzeniem, które w doniosły sposób wpłynęło na przyszły kształt stosunków polsko-litewskich. Wprowadzając stan napięcia i niepewności na Litwie i komplikując zarazem świeżo podjęty zamiar osadzenia Władysława III na tronie węgierskim, kładło się cieniem na dalsze funkcjonowanie związku Korony z Wielkim Księstwem. Fakt usunięcia Zygmunta stał się także, o czym mogli się wkrótce przekonać współcześni, cezurą nowej jakości we wzajemnych polsko-litewskich relacjach. Kończył się bowiem okres (często zresztą bardzo dramatyczny) współdziałania obu państw oparty na zasadach wspólnoty interesów, rozpoczynała się zaś faza zwycięskiego litewskiego separatyzmu. Był on już jednak tak dalece zaawansowany, że nie zdołały go nawet przezwyciężyć, wkrótce podjęte, działania Kazimierza Jagiellończyka zmierzające do zreformowania wzajemnych stosunków.
Przyczyny śmierci Zygmunta Kiejstutowicza wielokrotnie intrygowały historiografię, szczególnie przez fakt ich wpływu na przyszłe losy Wielkiego Księstwa. Poczyniono dotychczas na ten temat sporo bardzo celnych uwag w odniesieniu zarówno do analizy źródeł, mówiących o zamordowaniu księcia, jak prób wyjaśnienia powodu mordu. Mimo wielości opracowań, temat wydaje się jednak nie do końca rozwiązany. Wątpliwości budzi stosunek do źródeł, przede wszystkim do relacji Kroniki Bychowca, oraz dość jednostronne podejście do oceny kontekstu wydarzeń. Biorąc to pod uwagę, interesującym wydaje się podjęcie ponownej próby odpowiedzi na pytanie, dlaczego zamordowano Zygmunta Kiejstutowicza.
* * *
1. Źródłem podstawowym do omawianej problematyki jest przekaz Jana Długosza1, niemal współczesny omawianym wydarzeniom, pisany przez autora doskonale przygotowanego do pracy historiograficznej, zainteresowanego dziejami Litwy i posiadającego atut w postaci głównego informatora, jakim był biskup krakowski Zbigniew Oleśnicki. Dwoma pozostałymi, teoretycznie najpoważniejszymi źródłami, są kronika Macieja Stryjkowskiego i tzw. Latopis Bychowca2. Niemal wszystkie pozostałe świadectwa albo przekazują lakoniczną, czysto informacyjną treść o zamordowaniu księcia, albo mają znaczenie wtórne w stosunku do przekazu Długosza.
Zapiski latopisarskie przekazały wyłącznie informacje o miejscu zabicia Zygmunta3, czasie popełnienia zbrodni4, albo jednocześnie o miejscu i czasie5. Poza stwierdzeniem faktu nic nie wnoszą do sprawy także źródła innej proweniencji6. Polskie kroniki podługoszowe, jak to w przekonywający sposób dowiódł w swej znakomitej rozprawie K. Chodynicki7, nie wychodzą poza wiedzę zaczerpniętą z Annales. Wyjątek stanowiło dzieło Miechowity, który rozszerzył ją o przekaz wyczytany z Historiae Europae Piccolominiego (do tego problemu niebawem wrócimy).
Relacja Długosza jest, zdaniem K. Chodynickiego, w pełni oryginalna, oparta wyłącznie na wiedzy otrzymanej przez kronikarza od Zbigniewa Oleśnickiego. Nie stoi za nią żaden zabytek literacki, który przechowałby się w formie pisanej lub ustnej. To ostatnie dotyczy także kronik litewskich pierwszej redakcji. Historyk sugerował nawet, że było odwrotnie, to kroniki litewskie czerpały swą wiedzę z przekazu polskiego kronikarza8. Nie ze wszystkimi opiniami K. Chodynickiego można się jednak zgodzić bez zastrzeżeń.
Oleśnicki był z pewnością głównym informatorem kronikarza, jednak udowodnić tezę, że wyłącznie on jeden mógł udzielić Długoszowi wskazówek — nie sposób. Kontrowersje poważniejsze budzi stwierdzenie o zależności latopisów od kronikarza. Taką wiedzę mógł posiadać erudyta Stryjkowski, trudno jednak uwierzyć, by tym samym mógł się pochwalić anonimowy autor latopisu. Skąd bowiem miałby ją posiąść? Tę zależność Długosza i latopisów da się chyba wytłumaczyć w inny sposób. Nawet jeśli przyjąć słuszność poglądu, że kronikarz nie korzystał w tym wypadku ze źródeł litewskich, a ta hipoteza też budzi wątpliwości, raczej trzeba przyjąć niezależność przepływu informacji, które były efektem — odnosimy to szczególnie do opinii o Zygmuntowym okrucieństwie — współczesnej wydarzeniom propagandy litewskich kół oficjalnych. Tym ostatnim musiało bowiem zależeć na przedstawieniu wersji, która byłaby do przyjęcia przez wszystkich, nie naruszając niczyich interesów9.
Wersja Długosza jest bez wątpienia, o czym wspominaliśmy, najlepszym źródłem omawiającym śmierć Zygmunta Kiejstutowicza. Nie oznacza to jednak, że jest ona zarazem świadectwem wiarygodnym w każdym szczególe. Pamiętać bowiem musimy o dwóch zasadniczych sprawach: opiniach rozgłaszanych przez Litwinów, znanych więc współczesnym Polakom, oraz o specyfice Długoszowego pisarstwa. Bez rozgraniczenia warstwy faktograficznej od kronikarskiej historiozofii i jego retoryki otrzymamy bowiem wypaczony obraz wydarzeń.
Warstwę faktograficzną, bez wątpienia zasługującą na pełne zaufanie, reprezentuje fragment: „Dux Iwan Czarthorysky ritus et generis Ruthenici, cum nonnullis Lithuanis et Ruthenis conspirationem contra Sigismundum Magnum Ducem Lithuaniae facit; (...) Die itaque Dominico Ramis Palmarum, dum praefatus Sigismundus in Trokky castro audiret divina, et curiales sui essent officiorum divinorum in ecclesia parochiali audientia occupati, in cubiculum suum occultatis sub veste mucronibus ingressus, in praefatum Ducem Sigismundum cum suis complicibus irruit, et multis affectum vulneribus interficit, crudelissime in eum, ac plus quam barbarorum ritu degrassatus, corpus suum extra castrum in vehiculo sine ductore emittit, castrum et thesauros occupat. Barones Lithuaniae in ecclesia Vilnensi corpus cum debito honore sepeliunt et in uno sepulchro cum Duce Magno Withawdo recondunt”10.
Nie znajdujemy w nim bowiem żadnej informacji budzącej podejrzenia, że jest Długoszową próbą uzupełnienia (extendere, amplificare) czy dodatkowego objaśnienia (illustrare) opisywanych wydarzeń11. Prawdopodobny jest także kontekst opisywanego wydarzenia, zwłaszcza mamy tutaj na myśli przedstawiony sposób i okoliczności samego mordu. Zaufanie do analizowanego fragmentu zwiększa także informacja o wypchnięciu ciała Zygmunta poza obręb zamku. Z pozoru brzmi wprawdzie podejrzanie, ale jeśli wziąć pod uwagę fakt, że spiskowcy opanowali zamek trocki, prawdopodobne wydaje się także pozbycie się zwłok. Każda dodatkowa, bardziej szczegółowa (plotkarska) informacja dodana do tego tekstu budziłaby uzasadnione wątpliwości.
Do pozostałych wiadomości przekazanych w tekście opisującym zamach podejść trzeba jednak bardzo ostrożnie. Wyłuszczony przez kronikarza powód zamordowania księcia mieści się bowiem, naszym zdaniem, w kategorii oficjalnej wersji litewskiej, którą starano się propagować tuż po zamachu12. Znali ją polscy politycy (inna rzecz, jak długo w nią wierzyli), od nich z pewnością dowiedział się o niej także Długosz. Mamy tutaj na myśli następujące fragmenty:
„magnam enim et crudelem in subditos stragem edens, metu et acerbitate poenarum caeteros in fide continebat”
„callidae inopinataeque saevitiae, qui quoslibet accusatos, velut novarum rerum molitores et in caput suum extrema molientes, spoliis et rerum omnium expilatione, deinde captivitate, ad extremum nonnunquam morte et cruciatibus in quaestionibus perprius habitos et in se poenarum acerbitate mentitos, afficiebat”.
„Rapiebantur autem sub tempore Principatus sui proceres et Boyari Lithuaniae ad supplicia, quos aliqua vel malignorum vel adulatorum vel rodere aliquid ambientium incesserat delatio, ingeminabantur calumniae, accusationibus omnia referta fervebant”13.
Nie są one wytworem kronikarskiej fantazji, ani jego próbą wyjaśnienia problemu. W tym więc znaczeniu nie obciążają Długosza. Pisał je zapewne w dobrej wierze, sądząc, że oddają rzeczywisty powód zamordowania Zygmunta Kiejstutowicza. Koniecznie należy je jednak oddzielić od warstwy czysto faktograficznej i traktować je sceptycznie. Za wiarygodne można je uznać tylko wówczas, gdy okaże się, że kontekst rozgrywających się wydarzeń w ostatnim okresie życia księcia zdecydowanie je potwierdza.
Wyraźnym natomiast uzupełnieniem kronikarskim są, naszym zdaniem, następujące fragmenty:
„Eo quoque anno insigniores barones caedi destinaverat, festo Paschae transacto suam in illis executurus tyrannidem”.
„Nihilo tamen ei haec saevitia tutior fuit, quin a propriis interiret, et nisi mature interiisset, de multorum Boyarorum Lithuaniae capite in necem ab eo festo Paschatis consummato, actum foret. Post dies enim octo Paschae, seniores plures ex maioribus Lithuanorum ad supplicium et ad mortem rapi, bonaque eorum expilari disponebat, sanguinem humanum ferarum silvestrium cruori, suadentibus Pythonissis, quarum regebatur et dirigebatur consiliis, permixtum litare ferebatur idolis, ad cognoscendos futuorum eventus, et eos, qui vitae suae molirentur insidias, arte et denuntiatione daemonum dignoscendos. Rapiebantur autem sub tempore Principatus sui proceres et Boyari Lithuaniae ad supplicia, quos aliqua vel malignorum vel adulatorum vel rodere aliquid ambientium incesserat delatio, ingeminabantur calumniae, accusationibus omnia referta fervebant”14.
Można wprawdzie stwierdzić, że te informacje także mieściły się w opowieściach docierających z Litwy, a Długosz jedynie je powtórzył. Bardziej jednak prawdopodobne wydaje się, przede wszystkim biorąc pod uwagę kronikarską stylistykę, że są tworem jego dziejopisarskiej metody spisywania dziejów. Udowodnić nie da się żadnej z tych możliwości, jedno jednak pozostaje symptomatyczne: uściślenie terminu wymordowania panów litewskich (abstrahując w tej chwili od prawdziwości samego zamierzenia) nie może mieć nic wspólnego z prawdą. Ani litewscy panowie, jeśli oni rozgłaszali tę wiadomość, ani tym bardziej Długosz, jeśli sam ją wymyślił, nie mogli przecież znać terminu planowanej zbrodni. Cała zresztą ta opowieść razi dramatyczną sztucznością.
Fragment „Coniurationem autem maxime occulendam ducebant, (...) conveniunt”15 to Długoszowe objaśnienie, które jest po prostu stereotypowym ujęciem tematu. Nie wnosi więc żadnej wiedzy do opisywanych wydarzeń, bo przecież wiadomo, że wszyscy spiskowcy zawsze działają w tajemnicy, by nie ponieść konsekwencji swych czynów.
W tekście znajdujemy także fragmenty, będące przykładem sztuki retorycznej, którą Długosz, w myśl średniowiecznej metody pisarskiej, stosował w całym swym dziele. Mogą one służyć wyłącznie do badań nad kronikarską stylistyką, trudno je jednak traktować jako fakty historyczne. Taką rolę spełnia pośmiertna charakterystyka księcia, przepełniona topoi i niewiele, poza lakonicznością, odbiegająca od podobnych poświęcanych innym znanym postaciom16: „Profundae siquidem fuerat vir tum saevitiae tum avaritiae, pronus ad cuiuscunque et quacunque de causa supplicium, spolium atque necem, statura mediocris, sermone rarus, sectator luxuriae, ira praeceps et turbidus, habendi cupidus”17. Efektowi moralizatorskiemu służy także uwypuklenie skłonności księcia do ulegania wpływom wróżbiarzy (Fertur Dux ipse Sigismundus (...) disponant18).
W tekście pojawiła się także niezwykle interesująca wzmianka:
„Nec solus Dux Czarthorysky destinatam et iam opere patratam in Sigismundum caedem gessit: creditum enim est et fama prodente vulgatum, barones Lithuaniae fere singulos, et quod detestabilius est, etiam maximis et honoratis officiis suo beneficio promotos, coniurationis huiusmodi extitisse participes atque conscios, et necem Sigismundi Ducis sui eo quo accidit ordine meditatos”19.
Stoi ona w sprzeczności z podaną wcześniej informacją, że zamach był dziełem niektórych tylko panów litewskich i ruskich. Podobnych sprzeczności w dziele Długosza jest bardzo wiele, rozstrzygnąć naszą sprzeczność można spróbować jedynie badając kontekst rozgrywających się na Litwie wydarzeń z lat 1439-1440.
Więcej kłopotów sprawia ocena przekazów Stryjkowskiego i Latopisu Bychowca. Po wyczerpujących analizach K. Chodynickiego wydawało się, że problem został rozstrzygnięty. Historyk stwierdzał, że Kronika Bychowca nie jest żadnym pierwotnym źródłem w sprawie zamordowania Zygmunta Kiejstutowicza, ale stanowi zebranie wiadomości Długosza (rozszerzonego o dzieła Piccolominiego i/bądź Miechowity) i latopisu nowogrodzkiego, które autor kroniki wzbogacił o własne uzupełnienia i amplifikacje20. Natomiast Stryjkowski „powtarza niemal dosłownie treść kroniki Bychowca”21, wprowadzając jedynie drobne zmiany, polegające na wykorzystaniu źródeł polskich i dowolnie przerabiając tekst Kroniki Bychowca.
Sądzimy jednak, że hipotezy o relacji Kronika Bychowca — Stryjkowski nie da się utrzymać. Zdumiewająca erudycja Stryjkowskiego22 całkowicie udowadnia korzystanie przez niego bezpośrednio lub pośrednio z dostępnego mu materiału źródłowego, co dotyczy zarówno kronik Długosza, Miechowity, Kromera i Wapowskiego, jak również źródeł dokumentowych. Z jego własnej relacji wiemy, że znał dokument hołdowniczy wystawiony przez Zygmunta Kiejstutowicza Jagielle i Koronie w styczniu 1433 r. Nie było to stwierdzenie gołosłowne, ponieważ w kronice wymienia obu książąt Giedroyciów figurujących wśród świadków dokumentu23.
Dowodu na zależność przekazu o zamordowaniu Zygmunta znajdującego się w kronice Stryjkowskiego od Kroniki Bychowca zdaje się dostarczać sam Stryjkowski. Trzykrotnie bowiem w następnym fragmencie poświęconym wyniesieniu Kazimierza Jagiellończyka powołuje się na opinie Latopiszca Litewskiego24. Skoro te same informacje przekazuje także Kronika Bychowca25, historiografia uznała tę zależność za pewnik.
Naszym zdaniem, jest to konstatacja błędna. Dotychczasowa wiedza o Kronice Bychowca, gdy dotkliwie brakuje krytycznego opracowania tego specyficznego zabytku historiograficznego26, każe powątpiewać o pierwotnym jej charakterze w stosunku do kroniki Stryjkowskiego.
Zdaniem J. Ochmańskiego, którego interesujące spostrzeżenia przyjmujemy za punkt wyjścia do dalszych rozważań, pierwsza część latopisu doprowadzona do 1440 r. i włączona do Kroniki Bychowca powstała być może w latach 1522-153927. Druga część kroniki to opowieść o zabójstwie Zygmunta Kiejstutowicza, którą J. Ochmański nazywa „późną i bałamutną kompilacją”, i opis początku rządów Kazimierza Jagiellończyka. W gruncie rzeczy ta część Kroniki Bychowca jest pochwałą rodu Gasztołdów. Spisano ją najprawdopodobniej w latach od ok. 1519-1522 r. do 1542 r. (być może jeszcze za życia Olbrachta Gasztołda, który zmarł w 1539 r.). Jej autor mógł na przełomie XV/XVI w. studiować w Krakowie, a potem związać się z książętami Pawłem Holszańskim i Olbrachtem Gasztołdem28. Ostatnią część (1486?-1508?) napisał Rusin, wyznania prawosławnego, choć litewski patriota, który mógł wiele wydarzeń spisywać z autopsji (bitwa pod Kleckiem?)29. Redaktorem całości kroniki jest osoba nieznana, a powstanie tej ostatecznej redakcji można próbować datować na lata 1564-157430.
Aby obalić hipotezę o wtórności Stryjkowskiego, opisującego zamordowanie Zygmunta, w stosunku do Kroniki Bychowca, trzeba zbadać stosunek tego ostatniego zabytku do innych źródeł. Na podstawie dotychczasowej wiedzy należy wykluczyć proponowaną przez K. Chodynickiego zależność Kroniki Bychowca od Długosza. Autor fragmentów odnoszących się do śmierci Zygmunta nie mógł znać żadnej z kopii XII księgi Annales, bo te powstawały zdecydowanie później (jedynie najwcześniejszą można datować mniej więcej na ten sam okres)31. Jeśli więc miał znać Długosza, musiałby sięgnąć do autografu, a to z kilku co najmniej powodów wydaje się po prostu rzeczą niemożliwą. Musielibyśmy bowiem rzeczywiście przyjąć za pewnik przypuszczenie, że studiował w Krakowie, że już w tym czasie cechowało go szczególne zainteresowanie historią, że robił jakieś wypisy z Długosza, bo trudno uwierzyć, że pamiętałby o tym, co wyczytał przed dwudziestu (lub zdecydowanie więcej) laty, że akurat już wówczas wiedział, że zainteresuje go właśnie tylko i wyłącznie ten krótki wycinek dziejów, że wreszcie był duszą niemal humanistyczną, skoro we wczesnej młodości wykazywał specyficzne zainteresowania. Podobnych kontrargumentów można by pewnie mnożyć więcej, wydaje się jednak, że przywołane przez nas wystarczą.
Poza tym musielibyśmy dodatkowo przyjąć, że tekst o zamordowaniu wielkiego księcia i opis początku rządów Kazimierza Jagiellończyka pisała ta sama osoba, co wcale przecież nie jest oczywiste. Trudności potęguje jeszcze jedna sprawa. Ów autor opowieści o Zygmuncie Kiejstutowiczu musiałby znać także kronikę Macieja z Miechowa, bo w niej znajdujemy historię z niedźwiedzicą32. Po badaniach K. Chodynickiego nie ma bowiem żadnych wątpliwości, że mamy tutaj do czynienia nie z prawdziwym, przechowanym w pamięci wydarzeniu, ale ze zwykłą anegdotą Piccolominiego, być może rzeczywiście wydedukowaną na podstawie pieczęci Zygmunta Kiejstutowicza33. Miechowity jednak nasz domniemany autor też pewnie nie znał, bo jego kronikę wydano dopiero w 1521 r.34
Nie mniejsze wątpliwości budzą pozostałe informacje zawarte w Kronice Bychowca. Można wprawdzie założyć, że część z nich to czysta fantazja (Świdrygiełło na Wołyniu, dworzanin Skobiejko, dworzanin Sławko), że imiona książąt (Jerzy Lingwenowicz, Olelko Włodzimierzowicz) przechowała tradycja, zwłaszcza jeśliby uznać, że byli rzeczywiście prześladowani przez Zygmunta, że zapewne pamiętano na Litwie o roli księcia Czartoryskiego, że tradycją ustną da się także wytłumaczyć powód zamordowania księcia. Uwierzyć jednak, by po co najmniej osiemdziesięciu (ale z powodzeniem można mówić także o stu) latach pamiętano o roli Dowgirda i Lelusza, mało tego, potrafiono poprawnie określić pełnione wówczas przez nich funkcje, bardzo trudno. Musiałby autor zapisu znać dokumenty. Gdyby jednak czytał Długosza i znał dokumenty, Litwa miałaby z pewnością dwóch szesnastowiecznych dziejopisów, a imię drugiego z nich zapewne przetrwałoby w pamięci potomnych.
Gdyby natomiast założyć, że opowieść o zamordowaniu Zygmunta napisał i włączył jako wstęp do opisu początków rządów Kazimierza redaktor całości Kroniki Bychowca, wówczas obok podanych wyżej zastrzeżeń, które, naszym zdaniem, i w tym wypadku należałoby brać pod uwagę, zachodzi jeszcze jedna sprzeczność. Jeśli końcowa, całościowa redakcja Kroniki Bychowca powstała mniej więcej w tym samym czasie co kronika Stryjkowskiego (bo przecież dokładnej daty powstania końcowej redakcji nie sposób ustalić), jak pierwszy dziejopis litewski mógł z niej korzystać? Teoretycznie jest to, oczywiście, możliwe, ale gdyby chcieć przyjąć taką ewentualność, konieczne jest aprioryczne założenie, że wszystkie sprzeczności czy wątpliwości należy rozstrzygać na korzyść udowadnianej hipotezy. Ale to czyniłoby ją jeszcze bardziej podejrzaną.
W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego jak stwierdzić, że włączona do Kroniki Bychowca opowieść o zamordowaniu Zygmunta Kiejstutowicza jest po prostu uzupełnieniem T. Narbutta, wydawcy kroniki, przejętym od Stryjkowskiego35. Jeśli przyjąć taką ewentualność, powracamy jednak do pytania o Latopiszec Litewski, który wykorzystywał Maciej Stryjkowski. Albo ów Latopiszec po prostu nie istniał36, albo chodzi tutaj rzeczywiście o drugą redakcję Kroniki Bychowca, która jednak nie zawierała opowieści o zamordowaniu Zygmunta Kiejstutowicza. Wiemy bowiem, że opisując to zdarzenie Stryjkowski jeszcze nie wspomina o Latopiszcu.
Przeprowadzona analiza pozwala zatem uściślić i zweryfikować ustalenia K. Chodynickiego, odnoszące się do „podania” o zamordowaniu Zygmunta Kiejstutowicza. Za prymarne i najlepsze źródło z całą pewnością można uznać Annales Jana Długosza. Jego literacką przeróbką, wzbogaconą fragmentem przejętym z kroniki Miechowity i własnymi uzupełnieniami była Kronika polska, litewska, żmódzka i wszystkiej Rusi Macieja Stryjkowskiego. Walor oryginalnego źródła traci natomiast opowieść włączona do Kroniki Bychowca, którą uznajemy za dziewiętnastowieczny dopisek Teodora Narbutta przepisany z dzieła Stryjkowskiego.
2. Pora postawić pytanie, dlaczego zginął Zygmunt Kiejstutowicz. Długosz, I Latopis Nowogrodzki, a w sto lat po Długoszu Stryjkowski podali wersję, według której powodem zamordowania księcia było jego okrucieństwo. Długosz dodawał, że śmierć przyspieszył przygotowywany przez Zygmunta plan wymordowania najbardziej znakomitych panów litewskich. Ta wersja jest jedyną, za którą stoi świadectwo źródeł. Jeśli przy tym mamy do czynienia z niezależnymi od siebie źródłami, teoretycznie podana przez nie przyczyna powinna mieć walor wiarygodności.
Nic więc dziwnego, że przeważająca część historiografii poszła tym tropem, uznając, że Zygmunt Kiejstutowicz zginął z powodu tyrańskich rządów37. Nie poprzestano zresztą na Długoszowej retoryce, ale uściślono katalog zbrodni księcia w oparciu o inne źródła (Stryjkowski, Kronika Bychowca, epistolografia). Wskazywano więc na uwięzienie czterech braci Wolimuntowiczów i stracenie dwóch z nich: Jawnuty i Rumbolda w 1432 r.38; ścięcie posłów Świdrygiełły, własnych posłów, którzy wrócili z misji do Świdrygiełły, i posłów witebskich i połockich w 1437 r.39; rozkaz utopienia Zygmunta Rotha pojmanego pod Wiłkomierzem i pozbawienie życia ciężko rannego Zygmunta Korybutowicza40; prześladowanie jeńców zakonnych wziętych do niewoli pod Wiłkomierzem i przetrzymywanych w Zygmuntowym więzieniu41; więzienie książąt litewskich powiązane z konfiskatą mienia (Jerzy Lingwenowicz, Olelko Włodzimierzowicz z żoną i dziećmi, liczni kniaziowie więzieni po bitwie pod Oszmianą)42.
Te przykłady skłoniły nawet L. Kolankowskiego do następującej konstatacji: „Obfitość tych kar i to w krótkim stosunkowo czasie, bo w obrębie lat kilku, mogła istotnie wywoływać wrażenie, o umyślnej, nawet programowej, agresywnej jakiejś, zwróconej przeciw panom i kniaziom, polityce Zygmunta. W gruncie rzeczy wszystkie te zarządzenia miały ze strony Wielkiego księcia charakter czysto obronny, samozachowawczy”43.
Pojęcie czasu zwykle jest dość względne, zwłaszcza gdy próbujemy czynić z niego argument w dyskusji. Można wszak zaoponować i stwierdzić, że osiem lat wielkoksiążęcych rządów Zygmunta to znowu nie aż tak krótko. Chodzi jednak o rzecz zdecydowanie bardziej poważną. Wydaje się bowiem, że przyjęte niemal za pewnik opinie o tyrańskim postępowaniu księcia dalekie są od prawdy. Odnosi się wrażenie, że przypominają nieco w swej wymowie oskarżenia, które (współczesna historiografia jest przekonana, że niesłusznie, z wyraźną polityczną tendencją) Swetoniusz w swych Żywotach cezarów wysuwał w stosunku do przedstawicieli dynastii julijsko-klaudyjskiej. Na poparcie bowiem przynajmniej części z nich brak po prostu dowodów.
Jerzy Lingwenowicz, który dostał się do Zygmuntowej niewoli po Oszmianie w grudniu 1432 r.44, zbiegł jesienią 1433 r.45 Nie ma najmniejszych dowodów, że znalazł się w niej ponownie, odzyskując wolność dopiero po śmierci Zygmunta. Poświadczona jest bowiem obecność Jerzego w Nowogrodzie w latach 1438-144046. Przez analogię do błędnie określonych losów tego księcia śmiało można przypuszczać, że mniej przecież wówczas znany Olelko Włodzimierzowicz, jeśli był represjonowany, to też jedynie czasowo. Wydaje się, że na niekorzyść informacji o więzieniu Olelka przemawia także historia jego najbliższej rodziny, zanadto już wyglądająca na romansową. Nie ma też podstaw, by wierzyć w plotki o przyspieszeniu śmierci Zygmunta Korybutowicza, zwłaszcza że sam Długosz podchodził do tych wieści sceptycznie47. Jeśli zaś chodzi o utopienie Zygmunta Rotha (o ile, oczywiście, to zdarzenie miało miejsce), Długosz sam właściwie księcia usprawiedliwia, twierdząc, że życzyli sobie tego, a w każdym razie wydali zgodę, panowie polscy48.
Wyłączając więc zdarzenia, które nie miały miejsca, lub informacje mocno w swej wiarygodności podejrzane, o okrucieństwach Zygmunta mogą świadczyć wyłącznie stracenie Wolimuntowiczów i posłów oraz ciężkie warunki przetrzymywanych jeńców inflanckich. Same w sobie, rzecz jasna, nie wystawiające księciu najlepszego świadectwa, ale w jakimś przecież stopniu zrozumiałe. Rumbold i Jawnuta niewątpliwie przygotowywali spisek na rzecz Świdrygiełły, więc puszczenie płazem ich knowań mogło w konsekwencji oznaczać dla Zygmunta nie tylko utratę władzy, ale i życia. Jeńcy z pewnością przebywali w bardzo ciężkich warunkach, książę nie mógł bowiem przebaczyć zakonowi inflanckiemu sprzyjania swemu odwiecznemu rywalowi. Nie stracili jednak w niewoli życia. Ukarania śmiercią posłów nic nie jest w stanie usprawiedliwić49, ale przy ocenie samego zdarzenia trudno abstrahować od czasów, w których doszło do popełnienia tego czynu.
Zauważmy również, że ten nad miarę krwiożerczy Zygmunt niczym się nie różnił od swego adwersarza Świdrygiełły. Ten ostatni rozkazał po czteromiesięcznym uwięzieniu spalić na stosie metropolitę Gierasima50, a pojmanego pod Borysowem księcia Michała Holszańskiego kazał odwieźć do Witebska i utopić w Dźwinie51. Fedko Nieświeski, wcześniej wierny stronnik Świdrygiełły, pisał w 1434 r., że książę niepomny jego wiernych służb, chciał go pozbawić życia52.
Z obrazem okrutnego tyrana kłócą się również inne fakty. Po wykryciu spisku Wolimuntowiczów aresztowano czterech braci, ale stracono tylko dwóch. Gdyby Zygmunt był rzeczywiście takim człowiekiem, jak głosiła to późniejsza tradycja, Kieżgajło i Szedybor nie tylko nie opuściliby więzienia, ale z pewnością straciliby życie. A piąty z braci, Sudywoj, który w ogóle uniknął prześladowań, dołączyłby do pozostałych. Wprawdzie ocaleli Wolimuntowiczowie pozostali później bez urzędów, choć świadkowali na książęcych dokumentach53, ale Kieżgajło w 1437 r. wraz z Ościkiem był Zygmuntowym pełnomocnikiem w pertraktacjach z zakonem inflanckim54, co ma jednak określoną wymowę. Przeciw krytykowanej przez nas hipotezie świadczą także litewscy panowie stający się z przeciwników Kiejstutowiczowymi sojusznikami. Na jego stronę przeszli Chodko Juriewicz55, który chociaż nie zrobił przy księciu zawrotnej kariery, z czasem świadkował na dokumentach; Giedygołd, który utracił urząd wojewody wileńskiego, ale zachował dobra, i pozostał u boku nowego wielkiego księcia; Piotr Montygierdowicz stracił namiestnictwo nowogrodzkie, ale wkrótce został obdarzony nadaniami i urzędem marszałka ziemskiego; Radziwiłł szybko popadł w niełaskę (słusznie L. Korczak stawia pytanie o dość gwałtowne załamanie się jego błyskotliwej kariery), ale bez nieprzyjemnych konsekwencji, a jego ojciec Ościk nieprzerwanie pełnił funkcję kasztelana wileńskiego56.
Zauważmy rzecz jeszcze jedną. Świdrygiełło był niewątpliwie człowiekiem, który umiał zjednywać sobie ludzi, najprawdopodobniej też Zygmunt Kiejstutowicz nie mógł z nim na tym polu rywalizować. Ale walka między nimi, zmieniająca się co chwila koniunktura, cechy charakteru obu książąt, ale także dbałość ich zwolenników o własne interesy powodowały, że ci sami panowie litewscy przechodzili od jednego księcia do drugiego w zależności od układu sił. Można wymieniać tutaj wiele imion, lecz dwa z nich są być może najbardziej wymowne: kniaź Aleksander Nos i Jerzy Butrym, którzy kilkakrotnie zmieniali front57.
Jeśli dodamy do tego, że Kiejstutowicza z całych sił popierali Żmudzini, że jego litewscy poddani deklarowali gotowość oddania za niego życia (to oczywista przesada, ale takie opinie na Litwie usłyszał Hans Balg), że książę był bardzo elastyczny w sprawach religijnych (choć, oczywiście, zrównanie Rusinów w prawach z Litwinami to czysta polityka), że Długoszowe zarzuty o jego skąpstwie nie mają uzasadnienia (chociażby hojne nadania dla Senka Giedygołdowicza, Piotra Montygierdowicza, Gasztołda, Sudymunta)58, to wydaje się w sposób dość oczywisty, że postać Zygmunta została zdemonizowana.
Skoro więc Zygmunt Kiejstutowicz w swej surowości niewiele różnił się od Świdrygiełły, a argumenty mające świadczyć o jego nadzwyczajnych okrucieństwach popełnionych w czasie rządów wielkoksiążęcych, nie wytrzymują krytyki, musimy stwierdzić, że powód jego zamordowania przedstawiony w źródłach nie zasługuje na wiarę59.
Tym powodem nie mogła być także podjęta tuż przed śmiercią chęć wymordowania swych szlachetnie urodzonych poddanych. Słusznie bowiem zauważał L. Kolankowski, że choć stronnictwo Świdrygiełły miało charakter możnowładczy, nie wynikało z tego jednak, „by Zygmunta uważać za reprezentanta jakichś idei demokratycznych, za zdecydowanego, po kompletnem zgnębieniu arystokracji dynastycznej i rodowej, oprzeć się na elementach nowych, ludziach z dołu. Pomysły tego rodzaju byłyby dla czasów owych tak niewłaściwemi, że dla uzasadnienia ich trzebaby prawie odwoływać się aż do owej niepoczytalności Zygmunta, na którą miał w pewnych chwilach zapadać”60. Do tej opinii nic celniejszego dodać nie można. Powoływanie się zaś na relację komtura brandenburskiego, z której wynikało, że książę zamierzał karać śmiercią przeciwników planowanego sojuszu z Albrechtem II i Zakonem, jest chybione61. Do zawarcia takiego sojuszu nigdy nie doszło, ponieważ sam wielki książę nie był do niego przekonany62 (do tego problemu niebawem wrócimy), a skoro tak, nie mógł chcieć karać tych, którzy popierali jego punkt widzenia. Poza tym nie wszystkie relacje krzyżackie z okresu rządów Zygmunta i jego rywalizacji ze Świdrygiełłą zasługują na zaufanie.
Na podstawie tego, co powiedzieliśmy wyżej, stanowczo odrzucamy powód zamordowania Zygmunta Kiejstutowicza przekazany przez źródła63. Sądzimy, że opinie o okrucieństwie księcia (w sposób zdecydowanie przesadzony) były wynikiem starannie obmyślanej i konsekwentnie realizowanej propagandy politycznej. O jej sukcesie świadczy fakt, że zadomowiły się także poza granicami Wielkiego Księstwa. Prawdziwy powód miał, przynajmniej przez jakiś czas, pozostać w tajemnicy. Zrzucenie odpowiedzialności na ofiarę mordu miało, naszym zdaniem, do spełnienia co najmniej dwa zadania: dezinformacji w stosunku do Korony (do tego problemu także niebawem wrócimy) i usprawiedliwienie postępowania samych spiskowców. Zabicie tyrana łatwiej przecież wytłumaczyć i usprawiedliwić niż pozbycie się niewygodnego polityka64.
Powodem zamordowania księcia nie była także wrogość prawosławnej Rusi (takie opinie głosiła część dziewiętnastowiecznej historiografii), co w przekonywający sposób udowodnił przed laty B. Barwiński65.
Bez większych więc wątpliwości trzeba przyjąć, że rzeczywistą przyczyną śmierci Zygmunta Kiejstutowicza była prowadzona przez niego polityka zewnętrzna. Takie opinie głosi również przeważająca część historiografii (często zresztą łącząc ten powód z okrucieństwem władcy). Twierdzi ona, że książę spotkał się „ze stanowczym oporem ze strony litewskich panów rady w swych dążeniach do wymierzonych przeciw Koronie i Jagiellonom, związków zewnętrznych”66. Te związki zewnętrzne miały w zamyśle księcia czasowo doprowadzić do przewartościowania dotychczasowych stosunków z Koroną, w konsekwencji zaś, poprzez sfinalizowanie antypolskiego sojuszu z Albrechtem II i Zakonem, prowadziły do planu zerwania unii67. Dodawano również, że mord Zygmunta był „na rękę dynastii jagiellońskiej i być może już od stycznia [1440 r. — J. N.] był inspirowany przez otoczenie królowej Zofii Holszańskiej”68.
Uważamy, że tych propozycji nie da się utrzymać. Zygmuntowi Kiejstutowiczowi można wprawdzie sugerować chęć zrewidowania prawno-ustrojowego stosunku Wielkiego Księstwa do Korony, można z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że hołdował dawnej polityce Witolda, a więc był przedstawicielem litewskiego separatyzmu, ale nie sposób udowodnić, że dążył do zerwania unii. Obie te sugestie traktować trzeba zresztą dość ostrożnie, ponieważ muszą one zostać wpisane w chronologię wydarzeń, a nie odzwierciedlać historiograficzne przypuszczenia.
Być może Zygmunt rzeczywiście już od 1432 r. myślał o zmianach w zapisach aktów unii. Udowodnić jednak takie przypuszczenie trudno. Trzeba bowiem cały czas mieć na uwadze jego własną sytuację polityczną. Ciągle zagrożony ze strony pokonanego wprawdzie, ale nie rozbitego Świdrygiełły, który przez bardzo długi czas zdawał się być od niego silniejszy zarówno pod względem militarnym, jak skali posiadanego na Litwie poparcia, musiał Zygmunt, nolens volens, trwać w najściślejszym sojuszu z Polską. Była to logika faktów dokonanych, na jakąś zaś poważniejszą próbę uwolnienia się od polskiej kurateli aż do 1435/1436 r. nie było po prostu szans69. Jeśli więc liczył na rewizję układu z Polską, mogło to być życzenie wyłącznie „platoniczne”.
Kwestia litewskiego separatyzmu za czasów rządów Zygmunta także nie jest sprawą tak do końca oczywistą. Zwolennikami tej tendencji (w różny zresztą sposób rozumianej) byli zarówno Witold, jak i Świdrygiełło. Był nim zapewne także Zygmunt, który wszak wyszedł z Witoldowej szkoły politycznego myślenia70. Historiografia, rozpatrująca to zagadnienie, gubi gdzieś bardzo ważny aspekt całej sprawy. Z pewnością, mimo wszelkich podobieństw, Zygmunt jako wielki książę różnił się jednak od swych poprzedników. Tamci nie mieli bowiem męskich potomków71. Zygmunt musiał zaś zadbać o interes swego dorosłego syna, który był podporą jego rządów.
Tę kwestię uznajemy za klucz do zrozumienia postępowania wielkiego księcia względem Polski. Zapewnienie synowi odziedziczenia dzielnicy trockiej po swej śmierci było ceną Zygmunta za uległość względem Korony. O tym, że przywiązywał do tej sprawy największą wagę, świadczą polsko-litewskie akty prawne z czasów jego wielkoksiążęcych rządów72. Spadek po Kiejstucie dawał Michałowi Zygmuntowiczowi możliwość odgrywania na Litwie po śmierci ojca niezwykle ważnej roli. Sądzimy nawet, że Zygmunt mógł, przynajmniej przez pewien czas, żywić ambitniejsze nadzieje. Być może myślał, że przy sprzyjających okolicznościach uda się osadzić Michała na stolcu wielkoksiążęcym. Nie chodziło tu wcale o elekcję wbrew Koronie i Jagiellonom, jak sugerują niektórzy historycy73, bo to mogłoby doprowadzić do nieprzewidywalnych komplikacji, a tych Zygmunt skrzętnie unikał (casus niedoszłego układu z Albrechtem II, do którego jeszcze powrócimy). Kiejstutowicz mógł liczyć, że Polacy zgodzą się na następstwo po nim Michała w sytuacji, gdyby Kazimierz został królem czeskim. I to jest, naszym zdaniem, główna przyczyna poparcia Zygmunta dla nieudanej eskapady z 1438 r.74 Można także przypuszczać, że liczył na podobne rozwiązanie, mając na uwadze młody wiek Jagiellonów, szczególnie w obliczu planowanego wyjazdu Władysława III na Węgry, który także poparł. Wówczas mógłby spełnić swe marzenia bez obaw o ryzyko, które tak bardzo było obce jego charakterowi.
W innym miejscu wykazaliśmy, że Zygmunt Kiejstutowicz nie był inicjatorem zawarcia w 1438 r. antypolskiego sojuszu z królem rzymskim Albrechtem II i Zakonem75. Zachęcany przez Albrechta do wystąpienia przeciw Koronie, wielki książę ciągle się wahał (dotyczy to okresu od drugiej połowy 1438 r. aż do śmierci króla rzymskiego), nie chcąc podejmować zobowiązujących decyzji. Z powodu tej Zygmuntowej powściągliwości nigdy też nie doszło do formalnego zawarcia litewsko-habsburskiego sojuszu, który tym samym nie wyszedł poza sferę wstępnych przygotowań. Książę wprawdzie, być może pod wpływem tradycji Witoldowej, zgodził się na prowadzenie z Albrechtem negocjacji, nic jednak nie wskazuje na prawdziwą, czyli czynną chęć wystąpienia przeciw Polsce. Koronnym dowodem na potwierdzenie tej konkluzji są stosunki Zygmunta z Zakonem. Bez zaangażowania się wielkiego mistrza i mistrza inflanckiego sojusz antypolski nie miał najmniejszych szans na powodzenie. Kiejstutowicz nie zrobił jednak niczego, co wskazywałoby na chęć ściślejszego porozumienia z Krzyżakami. Rzeczywistym powodem postępowania wielkiego księcia była z pewnością jego wrodzona ostrożność, ale także niechęć do zrywania z Polską76. Obecnie jesteśmy skłonni wśród przyczyn zachowania związku z Koroną wymienić dodatkowo troskę o dalsze losy Michała Zygmuntowicza.
Uważamy zatem, że nie ma podstaw, by łączyć zamordowanie Zygmunta z jego chęcią zerwania z Polską, któremu na przeszkodzie stanęła część lub wszyscy panowie litewscy, strażnicy unii i zarazem wierni stronnicy dynastii jagiellońskiej. W historiografii stwierdzono, że to propolskie stronnictwo istniało w Wielkim Księstwie już w ostatnich latach życia Zygmunta. Na czele tej grupy wymieniany jest biskup wileński Maciej, niekwestionowany na Litwie autorytet moralny i polityczny. Poza nim w skład stronnictwa jagiellońskiego mieli wchodzić także Ościk, Gasztołd, Jan Moniwid, Piotr Montygierdowicz, Kieżgajło, Radziwiłł i Dowgird77.
Słusznie jednak z tymi opiniami polemizował H. Łowmiański, który stwierdził: „Nie należy się jednak łudzić, iżby na Litwie istniał kierunek sympatyzujący z Polską zmierzający do utrzymania unii. Był to tylko odłam, który widział interes litewski w podtrzymaniu łączności z Polską, żywiący obawy co do wybuchu nowej irredenty ruskiej w razie zerwania unii, a nawet powrotu Świdrygiełły”78. Te uwagi, odnoszące się zresztą bardziej do okresu po zamordowaniu Zygmunta, doskonale oddają istotę rzeczy z ostatnich lat życia księcia.
O tym, że na Litwie nie istniało do marca 1440 r. żadne „ideowe” propolskie stronnictwo79, rozumiane jako grupa polityczna z przekonań, a nie politycznych interesów, wierna Jagiellonom i Koronie, świadczą liczne argumenty. Na tę domniemaną grupę Polacy nie mogli liczyć ani w 1430 r., kiedy to samowolnie, wbrew Jagielle i Koronie wyniesiono na stolec wielkoksiążęcy Świdrygiełłę80, ani w latach 1430-1432, czyli okresie rządów tego księcia, ani w 1440 r., kiedy równie samowolnie wynoszono Kazimierza81, ani na przełomie 1440/1441 r., kiedy to bunt Olgierdowego wnuka księcia Sanguszki Fedorowicza doprowadził do jego zbrojnego wystąpienia przeciw Polsce, które najprawdopodobniej było sterowane przez panów rządzących Wielkim Księstwem w imieniu Kazimierza82.
Trzeba też wyraźnie stwierdzić, że próby scharakteryzowania celów i składu personalnego owego prounijnego stronnictwa na Litwie opierają się w znacznej mierze na antycypacji. O ile bowiem można próbować (ale też na nieco innych zasadach niż czyniono to dotychczas) definiować taką grupę w odniesieniu do okresu od marca — czerwca 1440 r., znajdując przy tym argumenty źródłowe dla poparcia takiej koncepcji, dla okresu wcześniejszego jest to po prostu w znacznej mierze niemożliwe.
Skoro więc Zygmunta nie zamordowano z powodu jego chęci zerwania z Polską, trzeba znaleźć inną przyczynę tragedii. Już A. Lewicki bardzo trafnie wskazywał, że „mordercy Zygmunta dla niego [tj. dla Świdrygiełły — J. N.] tron litewski gotowali, a Łuczanie zawezwali go do siebie i z uniesieniem go przyjęli”83. Świdrygiełło, który po stracie Łucka najpewniej stracił także wszystkie pozostałe swe posiadłości84, natychmiast po zamordowaniu Zygmunta rozpoczął energiczną akcję, zmierzającą do podporządkowania sobie całego Wołynia, występując jako pretendent do tronu wielkoksiążęcego (przez krótki czas także jako rywal Kazimierza Jagiellończyka)85. Kniaź Iwan Czartoryski, o którym na pewno wiemy, że był mordercą Zygmunta, to zagorzały stronnik Świdrygiełły na długo przed 1440 r., wierny zresztą Olgierdowiczowi aż do jego śmierci86.
Szczegółowo analizując tę problematykę, O. Halecki stwierdzał: „W związku z tym nasuwa się wniosek, że zamordowanie Zygmunta przyszło do skutku nie bez wiedzy, nie bez współdziałania w genezie spisku jego długoletniego przeciwnika”87. Z tą opinią należy się, oczywiście, zgodzić. Zbyt byłby to wielki zbieg okoliczności, gdyby stronnicy Świdrygiełły traktowali nieświadomego dziejących się wydarzeń księcia jak marionetkę w swych rękach. Kilka faktów świadczy jednak w dość jednoznaczny sposób o tym, że mord nie był spowodowany jedynie chęcią wyniesienia Świdrygiełły jako aktu sprawiedliwości dziejowej oddającej mu należną władzę.
Obok tego oczywistego powodu chodziło chyba o coś więcej. Aneksja Łucka, który miał należeć do Korony, krótka opozycja wobec wyniesienia Kazimierza i dalsze losy Iwana Czartoryskiego świadczą o tym, że głównym powodem zamordowania Zygmunta była jego zbyt wielka uległość w stosunkach z Polską. Iwan Czartoryski trzymał wyższy zamek trocki nie tylko w czasie powstania planu zaproszenia na Litwę Kazimierza, ale nawet po jego przyjeździe. Godził się podporządkować nowemu księciu, ale za cenę rękojmi bezpieczeństwa, której mieli mu udzielić panowie polscy towarzyszący Jagiellończykowi. Ci jednak mu ich odmówili (ręczyli mu młodsi panowie szlachta)88. Przecież gdyby chodziło tylko o przywrócenie spokoju w Wielkim Księstwie, nikt spośród panów koronnych by się nie wahał. Jeśli oponowali, a nie ma powodu, by tej części relacji Długosza nie wierzyć, musieli mieć pewność, że mordercom Zygmunta wcale nie chodziło o pozbycie się tyrana, że powodem rzeczywistym była niechęć wobec propolskiej polityki księcia. Długie zaś przetrzymywanie zamku trockiego przed przyjazdem Kazimierza można tłumaczyć różnicą zdań wśród panów litewskich w sprawie drogi, którą trzeba obrać po śmierci Zygmunta.
Analizując ten problem, trzeba też postawić pytanie o to, czy spisek przeciw Zygmuntowi Kiejstutowiczowi był dziełem jedynie wąskiej grupy panów litewskich, czy popierali go wszyscy (niemal wszyscy) spośród dostojników. Źródła nie dają odpowiedzi na tę wątpliwość. Wspominaliśmy już, że Długosz podał oba warianty, nie wyjaśniając jednak, który przyjmuje za bliższy prawdy. W historiografii, także nie rozstrzygającej problemu, dominuje tendencja, przyjmująca za lepiej oddającą bieg wypadków wersję rozszerzoną, którą przekazał Stryjkowski i pierwotna, jak sądzono, w stosunku do jego przekazu Kronika Bychowca89. Wykonawcami zamachu mieli więc być Iwan (lub Iwan i Aleksander) Czartoryski, Dowgird i Lelusz.
Pisaliśmy poprzednio, że wszystko z przekazu Stryjkowskiego, co wychodzi poza lakoniczną wersję Długosza, budzi uzasadnione wątpliwości. Z drugiej strony można stwierdzić, że trudno sobie wyobrazić powodzenie spisku przeprowadzonego w Trokach bez udziału w nim wojewody trockiego Lelusza (który zresztą całą swą karierę zawdzięczał właśnie Zygmuntowi). Ale to są już wyłącznie spekulacje, które nie poddają się żadnej kontroli. Jego późniejsze odsunięcie, o które zabiegał Dowgird (wspominają o tym Stryjkowski i Kronika Bychowca), miało być karą za udział w mordzie. Cała ta historia nie zasługuje jednak na wiarę. Ukarania bowiem Lelusza miałby się domagać inny współwinny mordu. Bardziej przekonywająco brzmi przypuszczenie, że niełaska Lelusza mogła wynikać z czegoś zupełnie odmiennego. Może karano go za wierność Zygmuntowi, co w jakimś stopniu potwierdzałoby zachowanie Lelusza po zamachu. Skoro Iwan Czartoryski odosobniony (?) trwał w Trokach, widocznie poparcia nie otrzymał także od Lelusza.
Zgadzamy się całkowicie z opinią wyrażoną przez L. Korczak, która twierdzi, że po śmierci Zygmunta Kiejstutowicza „odnowiły się ruchy separatystyczne na ziemiach państwa litewskiego i zbiegły się one z walką o tron wileński”90. Sądzimy przy tym, że zamordowanie księcia tylko spotęgowało istniejące od dawna tendencje. Samowolne wyniesienie Kazimierza na stolec wielkoksiążęcy i twarde warunki stawiane Koronie w latach 1440-1446/1447 świadczą wyraźnie o tym, że politycy litewscy uznali model stosunków z Koroną panujący w czasach Zygmunta Kiejstutowicza za przebrzmiały, nie odpowiadający ich nastrojom i szkodliwy dla dalszego funkcjonowania Wielkiego Księstwa. Oczekiwanych zmian nie można było przeprowadzić za życia księcia, jego odejście było więc polityczną koniecznością. Nie ma też podstaw by twierdzić, że istniały wówczas na Litwie liczące się siły, które nie popierałyby opisanych wyżej oczekiwań.
Zapewne jednak w przygotowywany spisek nie byli wtajemniczeni wszyscy dostojnicy. Byłoby to zbyt niebezpieczne, poza tym trudno sobie przecież wyobrazić, by o planach mordu wiedział biskup wileński Maciej. Trzeba brać pod uwagę jeszcze jedną ewentualność, choć to czyste spekulacje, bo źródła milczą na ten temat. Być może część malkontentów wyobrażała sobie odsunięcie Zygmunta, nie łącząc tego z jego śmiercią, a „grupa Świdrygiełłowa”, posuwając się do radykalnych działań, załatwiała przy okazji własne interesy.
W chwili, kiedy usunięto najpoważniejszą przeszkodę na drodze wiodącej do realizacji nowego programu politycznego Wielkiego Księstwa, rozeszły się drogi dotychczasowych, w znacznej mierze jedynie koniunkturalnych, sojuszników. Od tego też momentu, naszym zdaniem, można mówić o „stronnictwach”, które miały nadzieję przeforsować swoich kandydatów do schedy po Zygmuncie91. Nie poparto kandydatury Świdrygiełły z obaw przed gniewem porywczego księcia, szczególnie musiało to dotyczyć tych panów litewskich, którzy przyczynili się swego czasu do jego obalenia, i z niechęci do zastępowania jednego starca drugim92. Poważniejszą przyczyną było chyba jednak coś innego. Świdrygiełło był wprawdzie przeciwnikiem Polski, ale udowodnił także w czasie swych rządów wielkoksiążęcych, że nie potrafi być politykiem elastycznym93. Wprowadzenie go do Wilna mogło oznaczać w konsekwencji nawet wojnę z Polską, a w każdym razie nie dawało zbyt wielkiego pola do dyplomatycznych manewrów. Poza tym oznaczało także rządy autokratycznego władcy, przy którym nie było miejsca na doradców prowadzących własną politykę.
Na jeszcze mniejszą grupę zwolenników mógł liczyć Michał Zygmuntowicz. W jego wypadku nie chodziło, oczywiście, o to, że był przeciwnikiem Polski94. Być może rzeczywiście obawiano się, że będzie się mścić za śmierć ojca, prawdziwym powodem mogły być jednak obawy, że kontynuowałby politykę Zygmunta. Myli się bowiem L. Kolankowski twierdząc, że użycie przez Michała tytułu wielkoksiążęcego już 5 kwietnia 1440 r. oznaczało jego antyjagiellońskie nastawienie95. Byłby to ze strony księcia przejaw skrajnej niefrasobliwości. W obliczu rozdarcia wewnętrznego na Litwie i braku odpowiedniego poparcia dla swej kandydatury ważenie się na konflikt z Koroną, która musiałaby wystąpić przeciw jego samowładnym rządom, oznaczać mogło w praktyce rychłą klęskę księcia i pogrzebanie szans na otrzymanie choćby tylko dzielnicy trockiej.
Przyjęcie tytulatury wielkoksiążęcej mogło wyłącznie oznaczać próbę czasowego przejęcia władzy na Litwie po zmarłym hospodarze w obliczu rzeczywistego buntu poddanych. W tym geście można wyczytać jedynie próbę zachowania dotychczasowych porządków, a więc w konsekwencji także utrzymanie związku z Koroną na dotychczasowych zasadach. Postępowanie Michała można więc uznać za przejaw wierności wobec dynastii jagiellońskiej.
Dowodem na to jest relacja Długosza. Kronikarz zapisał, że podczas podróży Kazimierza Jagiellończyka na Litwę, „cum stationes suas circa fluvium Swislocze ageret, Dux Michael filius occisi Sigismundi Ducis Magni et nepos Withawdi, ex Grodno, quod tunc pro illo tenebatur, cum quingentis equitibus Kazimiro occurrit, et munera sibi et suis obtulit, obedientiam et fidelitatem praestitit, et ut eum Dux Kazimirus circa iura patrimonii sui et inscriptiones reservaret, iniustamque patris sui necem ulcisceretur, humillimis precibus rogavit: quem Dux Kazimirus humaniter suscipiens, bono animo esse iussit”96. Michał złożył więc hołd wierności królowi Władysławowi III, czyli dynastii (bo tak przecież trzeba rozumieć słowa Długosza; trudno, by podporządkowywał się Kazimierzowi jako udzielnemu władcy, skoro ten nim jeszcze nie był), wyrażając tym samym chęć kontynuowania opcji politycznej ojca. Prosił króla i Koronę o wywiązanie się z dawnych umów, które gwarantowały mu po śmierci Zygmunta dzielnicę trocką, i upomniał się o pomszczenie ojca.
W tej deklaracji nie ma cienia opozycyjności wobec niedawnego układu polsko-litewskiego. Oznacza ona także, że niedawna tytulatura Michała straciła swą moc wobec przejścia Wielkiego Księstwa pod bezpośredni zarząd królewski. Z postępowania księcia odczytać można jeszcze jedną niezwykle istotną informację: okazuje się bowiem, że jedynym liczącym się na Litwie stronnikiem domu jagiellońskiego i dawnego układu prawno-ustrojowego był właśnie Michał Zygmuntowicz. Dowodem zaś na to, że strona polska nie miała cienia wątpliwości co do lojalności księcia, jest zgoda Kazimierza na spełnienie próśb Michała. Wątpliwości nie będą istniały także po zmianie sytuacji politycznej w Wielkim Księstwie. Poparcie udzielane później przez panów koronnych i samego króla staraniom księcia o odzyskanie ojcowizny świadczy o zaufaniu, jakim go darzono97. Dopiero wówczas, gdy wszelkie starania Michała nie będą odnosiły żadnego skutku (Polacy byli po prostu bezsilni wobec konsekwentnego uporu Litwinów i Kazimierza), książę, opuszczony przez wszystkich, na których mógł liczyć, wybierze drogę totalnej kontestacji.
Skoro zarówno kandydatury Świdrygiełły i Michała były nie do przyjęcia przez szersze grono dostojników litewskich, pojawił się plan zaproszenia na Litwę Kazimierza Jagiellończyka. Uważamy, że nie ma podstaw, by sądzić, że była to gotowa kandydatura w momencie śmierci Zygmunta. Gdyby zdecydować się na taką konkluzję, trzeba by przyjąć, że to zwolennicy Kazimierza inicjowali plan mordu, a tak z pewnością nie było. Pomysł, by wysunąć i poprzeć kandydaturę Kazimierza, pojawił się zapewne jako reakcja na zamieszanie wewnętrzne w Wielkim Księstwie, ale w bardzo niedługim czasie po zamachu. Sądzimy także, że w momencie, kiedy zdecydowano się na ten wybór, wiedziano dokładnie, że musi się on zakończyć wyniesieniem Kazimierza98.
To, co stało się 29 czerwca 1440 r., nie było polityczną improwizacją, ale starannie przemyślanym planem (w granicach, rzecz jasna, możliwych do przewidzenia). Zakładał on przejęcie całkowitej kontroli nad państwem przez wąskie grono najwybitniejszych dostojników litewskich, asekurowanych do pewnego stopnia (i zapewne do pewnego momentu) przez wywieszenie sztandaru jagiellońskiego. Młodociany władca dawał możliwość długoletnich rządów zastępczych, swym pochodzeniem, które oznaczać miało respektowanie zasad legalizmu, osłaniał rządzących w jego imieniu panów i stwarzał nieograniczone wręcz możliwości w wywieraniu nacisku na Koronę w celu zmiany krępujących i niemożliwych już do przyjęcia przez Wielkie Księstwo prawnych układów z Polską99.
Był to plan niezwykle misterny, obliczony chyba na wykorzystanie przymusowej sytuacji, w jakiej znalazła się Korona. Historiografia sądzi, że stał za nim książę Jerzy Semenowicz Holszański jako pomysłodawca, a rolę wykonawcy przejął Gasztołd100. Wydaje się to mało prawdopodobne. Późna tradycja źródłowa przekazująca informację o naradzie w Holszanach pod auspicjami Jerzego Semenowicza brzmi bardzo podejrzanie. Poza tym trzeba mieć świadomość, że twórcą tak doskonałego pomysłu mógł być wyłącznie polityk doświadczony i niezwykle utalentowany. Świadectwa źródeł współczesnych wskazują tylko na jedną taką osobę: biskupa wileńskiego Macieja. Jego też uznajemy za twórcę planu osadzenia Kazimierza na stolcu wielkoksiążęcym. Natomiast opinie o pierwszoplanowej roli Gasztołda już w latach 1440-1441 chyba wydają się nieco przesadzone. Czas największych wpływów raczej rozpoczął awans na stanowisko wojewody wileńskiego w 1443 r.101
Przeprowadzona analiza skłania do wysunięcia kilku wniosków:
1. Głównym i najważniejszym źródłem opisującym zamordowanie Zygmunta Kiejstutowicza jest kronika Jana Długosza, z której przekazu korzystać trzeba jednak ostrożnie. Obok bowiem faktów nie budzących żadnych zastrzeżeń, podaje także szereg informacji, które były echem litewskiej propagandy kół rządzących, i wpisuje cały wywód w schemat retoryczny.
2. Przekaz kroniki Macieja Stryjkowskiego jest dziełem wtórnym do Annales Długosza. Uzupełnienia, które wprowadza Stryjkowski, naszym zdaniem, nie zasługują na zaufanie.
3. Walor wiarygodnego źródła traci Kronika Bychowca, do której fragment o zamordowaniu Zygmunta dopisał w XIX w. T. Narbutt.
4. Przyczyną śmierci księcia nie były z pewnością ani jego tyrańskie rządy, ani chęć wymordowania szlachty litewskiej.
5. Zygmunt Kiejstutowicz zginął z powodu prowadzonej przez siebie polityki zagranicznej. Zamachowcom nie chodziło jednak o domniemane antyjagiellońskie nastawienie księcia, czy chęć zawarcia przez niego przymierza z Albrechtem II. Zygmunt poniósł śmierć, gdyż dla jego litewskich poddanych nie do przyjęcia była jego opcja prounijna, determinowana przede wszystkim troską o przyszłe losy Michała.
6. Bezpośredni wykonawcy zamachu chcieli oddać stolec wielkoksiążęcy Świdrygielle. Zwyciężył jednak plan, którego promotorem był biskup wileński Maciej, przekazania władzy Kazimierzowi Jagiellończykowi jako dziedzicznemu wielkiemu księciu.
WYKAZ SKRÓTÓW
AS — Archiwum książąt Lubartowiczów Sanguszków w Sławucie, wyd. Z. L. Radzimiński, B. Gorczak, t. I, III, Lwów 1887, 1890.
AU — Akta unii Polski z Litwą 1385-1791, wyd. S. Kutrzeba, W. Semkowicz, Kraków 1932.
CDL — Codex diplomaticus Lithuaniae, wyd. E. Raczyński, Wrocław 1845.
CE — Coddex epistolaris saeculi decimi quinti, t. I, wyd. A. Sokołowski, J. Szujski, Kraków 1876, t. II-III, wyd. A. Lewicki, Kraków 1891, 1894.
Długosz — Joannis Długossii seu Longini canonici cracoviensis, Historiae Polonicae, cura et impensis A. Przezdziecki, t. IV, V, Opera omnia, t. XIII, XIV, Kraków 1877, 1878.
LEC — Liv- Est- und Curländisches Urkundenbuch, Bd. VIII, begründet von F. G. v. Bunge, im Auftrage der baltischen Ritterschaften und Städte fortgesetzt von H. Hildebrand, Riga-Moskau 1884; Bd. IX, fortgesetzt von H. Hildebrand, Riga-Moskau 1889.
PSRL — Połnoje sobranije russkich letopisiej.
SD — Skarbiec diplomatów papiezkich, cesarskich, królewskich, książęcych, uchwał narodowych, postanowień różnych władz i urzędów posługujących do krytycznego wyjaśnienia dziejów Litwy, Rusi Litewskiej i ościennych im krajów, zebrał i w treści opisał I. Daniłowicz, t. II, Wilno 1862.
SHRM — Supplementum ad Historica Russiae Monumenta, ed. A. I. Turgeniev, Petropoli 1848.
Çìåñò
Ïîøóê³ àäêàçó íàêîíò ïðû÷ûí çàáîéñòâà ë³òî¢ñêàãà êíÿçÿ Æûã³ìîíòà Êåéñòóòàâ³÷à ïðàöÿãâàþööà ¢ ã³ñòàðûÿãðàô³³ ¢æî íåêàëüê³ ñòàãîääçÿ¢. Ëåòàï³ñ Áûõà¢öà äû õðîí³ê³ Ìàöåÿ Ñòðûéêî¢ñêàãà ³ ßíà Äëóãàøà çìÿø÷àþöü ñóïÿðý÷ë³âûÿ âåñòê³ ÿê àá ìåñöû, òàê ³ àá ïðû÷ûíàõ çàáîéñòâà. Õðàí³ñòû íàé÷àñöåé àäçíà÷àë³, øòî ñìåðöü êíÿçÿ áûëà âûí³êàì ÿãî æîðñòêàãà ñòà¢ëåííÿ äà òàäûøíÿé ýë³òû. Êðûâàâûÿ ðàñïðàâû íàä ïàñëàì³, êàíêóðýíòàì³ äà âÿë³êàêíÿæàöêàãà ïðàñòîëà, âàåííûì³ ïàëîííûì³ ³ êàíô³ñêàöûÿ ìà¸ìàñö³ ñôàðì³ðàâàë³ íåïðûì³ðûìóþ àïàç³öûþ. Ãýòûÿ ìåòàäû íå áûë³ àñàáë³âàé ç’ÿâàé í³ ¢ ˳òâå, í³ ¢ Å¢ðîïå. Ãàëî¢íû ñàïåðí³ê Êåéñòóòàâ³÷à, êíÿçü Ñâ³äðûãàéëà, òàêñàìà âûëó÷à¢ñÿ æîðñòêàñöþ. Àñîáà êíÿçÿ Êåéñòóòàâ³÷à áûëà õðàí³ñòàì³ íàìàëÿâàíà ïðàçìåðíà çãóø÷àíàì³ ôàðáàì³. Àä ³õ ãýòû âîáðàç ïåðàíÿë³ ñó÷àñíûÿ ã³ñòîðûê³. Ïðû÷ûíàé çàáîéñòâà íå áûëà òàêñàìà âàðîæàñöü ç áîêó ïðâàñëà¢íûõ êíÿ縢 ïðûõ³ëüíûõ Ñâ³äðûãàéëó. Ñàïðà¢äíàé ïðû÷ûíàé ñìåðö³ áûëà êíÿçåâà çàìåæíàÿ ïàë³òûêà ³ ñïðîáà ë³òî¢ñê³õ ïàíî¢ àäìÿí³öü ÿå. Íàìàãàë³ñÿ ÿíû ïàðâàöü ñàþç ç Ïîëüø÷àé ³ çàêëþ÷ûöü ïàãàäíåíí³ ç ãàáñáóðãñê³ì êíÿçåì Àëüáðýõòàì ³ Êðûæàöê³ì îðäýíàì. Ñïðàâû ¢ñêëàäíÿë³ äûíàñòû÷íûÿ ïëàíû Æûã³ìîíòà Êåéñòóòàâ³÷à, ÿê³ ñòàðà¢ñÿ ñòâàðûöü ìîöíóþ ïàë³òû÷íóþ ïàç³öûþ ñâàéìó ñûíó ̳õàëó. Íÿìà àäíàê àäíàçíà÷íàãà àäêàçó íà ïûòàííå, ö³ ñìåðöü êíÿçÿ áûëà âûí³êàì çìîâû íåâÿë³êàé ãðóïû ë³òî¢ñê³õ ïàíî¢, ö³ ïðûãàâîðàì äçÿðæà¢íûõ ñàíî¢í³êà¢.
1 Długosz, IV, s. 619-621 (wykaz skrótów na końcu pracy). Patrz także: Rozbiór krytyczny Annalium Poloniae Jana Długosza, t. I, pod kier. J. Dąbrowskiego, Wrocław etc. 1961, s. 310. Analizę źródeł przeprowadzali wcześniej B. Barwińskij, Żygimont Kiejstutowicz Welikij kniaź Litowsko-ruskij (1432-1440). Istoriczna monografija, Żowkwa 1905, s. 104 i nn.; M. Hruszewśkyj, Istorija Ukrajiny-Rusy, t. 4, Lwiw 1907, s. 205-206, 228; K. Chodynicki, Geneza i rozwój podania o zabójstwie Zygmunta Kiejstutowicza (ze studjów nad dziejopisarstwem litewskim), „Ateneum Wileńskie”, 5, 1928.
2 Maciej Stryjkowski, Kronika polska, litewska, żmódzka i wszystkiej Rusi..., t. 2, Warszawa 1846, s. 202-205; Spisok Bychowca, [w:] Połnoje sobranije russkich letopisiej (dalej: PSRL), t. 17, Sankt-Pietierburg 1907, kol. 532-534.
3 „wo Trocech”: Władimirskij letopisiec, [w:] PSRL, t. 30, Moskva 1965, s. 133.
4 „w niedielu wierbn(u)ju”: Letopisnyj Sbornik, imienujemyj Twierskoju letopiśju, [w:] PSRL, t. 15, Sankt-Pietierburg 1863, kol. 491; „w Łazariewu subotu”: Pskowskaja II letopiś, [w:] Pskowskije letopisi, wypusk wtoroj, red. A. N. Nasonow, Moskwa 1955, s. 46; Pskowskaja III letopiś, [w:] tamże, s. 133 (oba jako jedyne mówią o sobocie).
5 „w Trocech (...) wo wierbnuju niedielu pieried obiedom”: Supraslski letopiś, [w:] PSRL, t.17, kol. 67-68 (to samo tamże, t. 35, Moskwa 1980, s. 60); Uwarowskij spisok, [w:] tamże, t. 17, kol. 107-108; Akademiczeskij spisok, [w:] tamże, t. 17, kol. 139-140 (to samo tamże, t. 35, s. 109); Spisok grafa Krasinskago, [w:] tamże, t. 17, kol. 183-184 (to samo tamże, t. 35, s. 143); Spisok archieołogiczeskago obszczestwa, [w:] tamże, t. 17, kol. 287 (to samo tamże, t. 35, s. 287); Jewrieinowskij spisok, [w:] tamże, t. 17, kol. 399 (to samo tamże, t. 35, s. 232-233); Olszewskij spisok, tamże, t. 17, kol. 465-466 (to samo tamże, t. 35, s. 190-191); Wołynskaja kratkaja letopiś, [w:] tamże, t. 35, s. 121; Mazurinskij letopisiec, [w:] tamże, t. 31, Moskwa 1968, s. 104. Patrz: K. Chodynicki, Geneza i rozwój, s. 90-91.
6 Zdarzenia godne pamięci, wyd. A. Lorkiewicz, [w:] Pomniki dziejowe Polski, t. 3, Lwów 1878, s. 312; Calendarium Plocense, wyd. T. Wierzbowski, [w:] tamże, t. 5, Lwów 1888, s. 448.
7 K. Chodynicki, Geneza i rozwój, s. 84-88.
8 Tamże, s. 80 i nn.: „Długosz posiada daleko więcej konkretnych szczegółów, aniżeli kronika ruska, musiał więc swoje informacje czerpać z innego źródła niż one” (cyt. s. 88-89).
9 Uważamy, że doskonałym dowodem jest tutaj np. prawdziwy stosunek Zygmunta Kiejstutowicza do Polski z ostatniego okresu jego życia, który w wyraźny sposób wskazuje rzeczywisty powód zabójstwa. Dalej rozwiniemy tę myśl szczegółowo.
10 Długosz, IV, s. 619-620.
11 Patrz: U. Borkowska, Historiograficzne poglądy Jana Długosza, [w:] Dlugossiana. Studia historyczne w pięćsetlecie śmierci Jana Długosza, cz. 2, Warszawa 1985, s. 67, która stwierdza, że u podstaw Długoszowego sposobu spisywania dziejów „leży przekonanie, iż w wypadku skąpych wiadomości źródłowych należy rzecz objaśnić (illustrare) i uzupełnić (extendere, amplificare). Wiąże się z tym stosowane przez Długosza uprawdopodobnienie, które wcale nie było poetycką fantazją”.
12 Naszym zdaniem, dowodem na to jest wersja zachowana w: Nowgorodskaja pierwaja letopiś mładszego izwoda, [w:] Nowgorodskaja pierwaja letopiś starszego i mładszego izwodow, red. A. N. Nasonow, Moskwa—Leningrad 1950, s. 420 (tak samo Patriarszaja ili nikonowskaja letopiś, [w:] PSRL, t. 12, Moskwa 1965, s. 30): „Siej bie kniaź lut i niemiłostiw i sieriebrolubiw pacze czełowiek, i mnogo kniaziej litowskych pogubi, i inyja istopi, a iny pogubi mieczem, a panow i ziemskych ludiej nie mało biez miłosierdija izgubi; togo radi i bog na niego nawiedie siju złuju smiert?”.
13 Długosz, IV, s. 619, 620 .
14 Tamże, s. 619, 620. Patrz: Rozbiór krytyczny, t. I, s. 310.
15 Tamże, s. 619-620.
16 Patrz: J. Nikodem, Zbigniew Oleśnicki w historiografii polskiej, RAU, Wydz. hist.-filoz., t. 94, Kraków 2001, s. 33-39; tenże, Zbigniew Oleśnicki w dziełach Jana Długosza, „Nasza Przeszłość”, 87, 1997, s. 94-100.
17 Długosz, IV, s. 620.
18 Tamże.
19 Tamże. Podobna informacja w: Spisok grafa Raczinskago, t. 17, kol. 338-339 (to samo t. 35, s. 164-165): mordu dokonali książęta Czartoryscy, „ale z woleju wsich panow i kniaziej Litowskich”.
20 K. Chodynicki, Geneza i rozwój, s. 102. Analiza tekstu Kroniki Bychowca, tamże, s. 92-99.
21 Tamże, s. 99-101.
22 O jego pisarstwie, patrz: Z. Wojtkowiak, Maciej Stryjkowski — dziejopis Wielkiego Księstwa Litewskiego. Kalendarium życia i działalności, Poznań 1990, szczególnie s. 86 i nn.; tenże, „Starodawny historyk”, „stary komentarzyk” — zapoznane źródło Stryjkowskiego, [w:] Mente et litteris. O kulturze i społeczeństwie wieków średnich, Poznań 1984, s. 349-356; tenże, Stryjkowski chyba nadal zagadkowy, „Przegląd Historyczny”, 71, 1980, nr 1, s. 121-129; tenże, Zapoznane dzieło kronikarza-poety, „Kwartalnik Historyczny”, nr 2, 1981, s. 475-485; J. Radziszewska, Maciej Stryjkowski historyk-poeta z epoki Odrodzenia, Katowice 1978; M. Jučas, Lietuvos metraščiai, Vilnius 1968, s. 135-162; A. I. Rogow, Russko-polskije kulturnyje swiazi w epochu Wozrożdienija (Stryjkovski i jego Chronika), Moskwa 1966; P. Reklaitis, Maciej Stryjkowski — ein polnischer Dichter und Historiker Litauens. Anläßlich der Verőffentlichung seiner Reimchronik des Großfürstenstums Litauen vom Jahre 1577, „Zeitschrift für Ostforschung”, 35, 1986, Hf. 3-4, s. 406-413.
23 Maciej Stryjkowski, Kronika polska, litewska, t. I, s. 320. Patrz AU, nr 59 = B. Barwińskij, Żygimont Kejstutowicz, Appendix, nr 3 = SHRM, nr 217.
24 Maciej Stryjkowski, Kronika polska, litewska, t. II, s. 202-205 (fragment o zamordowaniu księcia), 206-207 (o wyniesieniu Kazimierza).
25 Spisok Bychowca, s. 533-535.
26 Specyficznego, gdyż nie znamy autografu dzieła, a jedynym tekstem weryfikującym jest pierwsze wydanie przygotowane przez T. Narbutta, znanego przecież z szeregu fałszerstw źródłowych.
27 J. Ochmański, Nad Kroniką Bychowca, „Studia Źródłoznawcze”, 12, 1967, s. 159 (mogła też powstać w latach 1510-1527). Na temat tego zabytku historiograficznego, patrz także m.in.: R. Šaluga, Bychovco kronika, „Lietuvos TSR Mokslų Akademijos Darbai”, serija A, 1 (6), 1959, s. 149-154; Chronika Bychowca, wstęp, komentarze i przekład N. N. Ułaszczik, Moskwa 1966; B. N. Fłoria, O „Letopisce Bychowca”, [w:] Istoczniki i istoriografija sławianskogo sriedniewiekowja, Moskwa 1967, s. 135-145; W. T. Paszuto, Obrazowanije litowskogo gosudarstwa, Moskwa 1959, s. 70; Lietuvos metraštis — Bychovco kronika, Vilnius 1971; M. Jučas, Lietuvos metrašciai, s. 99-134; K. A. Matulaitis, Bychovco kronika ir jos autentiškumas, [w:] Tautos praeitis, t. I, Chicago 1962, s. 565-574; W. Budka, Do życiorysu Macieja Stryjkowskiego (sprostowania i uzupełnienia), „Ruch Literacki”, 10, 1969, s. 33; J. Bardach, Studia z ustroju i prawa Wielkiego Księstwa Litewskiego, Warszawa 1970, s. 81-83.
28 Tamże, s. 159-160 i przyp. 25, s. 159, przyp. 33, s. 160.
29 Tamże, s. 161-162.
30 J. Jakubowski, Studia nad stosunkami narodowościowymi na Litwie przed unią lubelską, Warszawa 1912, s. 58, 67; J. Ochmański, Nad Kroniką Bychowca, s. 162.
31 Patrz: P. Dymmel, Tradycja rękopiśmienna Roczników Jana Długosza. Studium analityczne ksiąg XI-XII, Warszawa 1992, s. 25, 30, 32, 35, 37, 40, 44, 47, 49, 51-52, 53, 54, 56, 71, 73, 74, 75, 77, 79, 80, 81, 83, 85-87: kodeks świętokrzyski w pierwszym dwudziestoleciu XVI w., kodeks Krzysztoporskiego w latach 1573-1576, Rozrażewskiego w latach 1581-1600, kodeks z Pieskowej Skały w latach 1588-1601, Sierakowskiego w końcu lat osiemdziesiątych XVI w., stradomski ok. 1600-1616, Lisieckiego od lat siedemdziesiątych XVI w. do początku XVII w., Ossolińskiego ok. 1677/1678, kodeks Ossol. 109 w końcu pierwszej połowy XVI w., Scypiona w końcu XVI w., Michałowskiego w XVII w., kodeks BN 6808 w latach 1669-1670, czerwiński w latach dwudziestych XVII w., gnieźnieński w pierwszej połowie XVI w. (lata dwudzieste-trzydzieste), Ocieskiego w połowie XVI w., Czartoryski w połowie lub początku drugiej połowy XVI w., Czackiego w latach sześćdziesiątych XVI w., Oleśnickiego w ostatniej ćwierci XVI w., Kapituły Krakowskiej na przełomie XVI/XVII w., Czartoryskich MN 74 w początkach XVII w., Chotelskiego w początkach XVII w., Skoroszewskiego w latach dwudziestych XVII w., rękopis Domańskiego w pierwszym trzydziestoleciu XVII w., kodeks BN 6965 w pierwszej połowie XVII w., Przezdzieckiego w końcu XVII w., Ossol. 110 być może w drugiej połowie XVIII w., Raczyńskich w pierwszej połowie XVII w.
32 Bo zupełnie fantastycznie musiałoby brzmieć przypuszczenie, że znał tekst Eneasza Sylwiusza. Patrz: tegoż, Historiae Europae, SRP, IV, s. 237.
33 K. Chodynicki, Geneza i rozwój, s. 82-84.
34 Patrz: Bibliografia Literatury Polskiej. „Nowy Korbut”. Piśmiennictwo staropolskie, t. 2, Warszawa 1964, s. 518-522; F. Bostel, Zakaz Miechowity, Lwów 1884 (odbitka), s. 19 i przyp. 45; J. Serczyk, 25 wieków historii. Historycy i ich dzieła, Toruń 1994, s. 160-161. Pierwsze wydanie kroniki z 1519 r. skonfiskowano.
35 Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo Narbutt posuwał się przecież bardzo często do „tworzenia” źródeł (dziennik Kyburga, opis obwarowania miasta Wilna, rękopis raudański, wykorzystywanie kroniki Riviusa). Na takiej konstatacji w tym miejscu poprzestajemy, uściślenie wielu spraw spornych przynieść może bowiem dopiero gruntowna analiza całości tzw. Kroniki Bychowca, co wydaje się palącym problemem historiograficznym. Jeśli jednak okazałoby się, że nasza hipoteza jest słuszna, być może na porządku dziennym stanęłoby ponownie pytanie o autentyczność całego dzieła.
36 Nie jest to nieprawdopodobne, bo wprawdzie Stryjkowski był człowiekiem niezwykle utalentowanym, zdumiewał oczytaniem, umiał i chętnie wykorzystywał zgromadzony w imponującej ilości materiał źródłowy, ale był zarazem autorem, który „chętnie epatował czytelnika swą erudycją”, skłonnym przy tym do mistyfikacji. Patrz: Z. Wojtkowiak, Zapoznane dzieło, s. 485, 487. Przyjęcie jednak takiej ewentualności stawiałoby pod znakiem zapytania autentyczność całej Kroniki Bychowca.
37 Patrz: np. B. Barwińskij, Żygimont Kiejstutowicz, s. 107-115; P. D. Briancew, Istorija litowskago gosudarstwa s driewniejszych wriemion, Wilna 1889, s. 272-274; M. K. Lubawskij, Oczerk istorii litowsko-russkago gosudarstwa do Lublinskoj unii wkluczitelno, Moskwa 1910, s. 67 (tutaj sugestia o psychice księcia, który w swych okrucieństwach tracił samokontrolę); O. Halecki, Dzieje unii jagiellońskiej, t. 1 W wiekach średnich, Kraków 1919, s. 330, z położeniem akcentu na plan „wycięcia” szlachty, który potwierdzają dwa niezależne źródła współczesne: Długosz i relacja krzyżacka (A. Lewicki, Przymierze Zygmunta w. ks. Litewskiego z królem rzymskim Albrechtem II, Kraków 1898, dodatek nr 8), według której Zygmunt chciał ukarać wszystkich, którzy nie stanęli po jego stronie przy układach z Polską — do opinii tego ostatniego źródła odniesiemy się niżej; L. Kolankowski, Dzieje Wielkiego Księstwa Litewskiego za Jagiellonów, t. 1, 1377-1499, Warszawa 1930, s. 224: „Tę srogość miał on sam zresztą wkrótce najciężej przepłacić” (ale to jakby tylko jedna strona medalu, bo powody w istocie były polityczne); J. Ochmański, Historia Litwy, Wrocław etc. 1990, s. 86-87; Zdaniem H. Łowmiańskiego, Polska Jagiellonów, do druku przygotował K. Pietkiewicz, Poznań 1999, s. 160, zabicie księcia miało „znieść niepewność o życie i mienie wywołane postępowaniem tyrana”. Zygmunt chciał zdobyć autorytet strachem, „a nie posiadał zalet charakteru i talentu organizacyjnego ani wyższego umysłu, ażeby wzbudzić do siebie szacunek i przywiązanie”; J. Tęgowski, Pierwsze pokolenia Giedyminowiczów, Poznań—Wrocław 1999, s. 223, pisze, że Kronika Bychowca podaje bardzo dokładny opis zamordowania Zygmunta, „a jej relacja jest zgodna z innymi latopisami litewsko-ruskimi”.
38 LEC, VIII, nr 636 (list mistrza inflanckiego do wielkiego mistrza z 7 listopada 1432 r.); Długosz, IV, s. 645.
39 LEC, VIII, nr 661 (Landsee do wielkiego mistrza, 11 lutego 1433 r.); IX, nr 133 (mistrz inflancki do wielkiego mistrza, luty 1437 r.).
40 Długosz, IV, s. 565. Patrz: Rozbiór krytyczny, t. I, s. 288.
41 LEC, VIII, nr 855: „thorme unde zee”; IX, nr 127: „Bistritz, in der thimnitz, in harten eisen”; 172: Chodzi o Donyna, der lange Stenzlaw, Wilkego, Kokeritza, patrz o tym: J. Nikodem, Uwagi o genezie niedoszłego przymierza Zygmunta Kiejstutowicza z Albrechtem II, [w:] Docendo discimus. Studia historyczne ofiarowane Profesorowi Zbigniewowi Wielgoszowi w siedemdziesiątą rocznicę urodzin, red. K. Kaczmarek, J. Nikodem, Poznań 2000, s. 348-349.
42 Maciej Stryjkowski, Kronika polska, litewska, t. II, s. 202, 208; Spisok Bychowca, kol. 533.
43 L. Kolankowski, Dzieje Wielkiego Księstwa, s. 223-224.
44 LEC, VIII, nr 645, 649 (listy księcia do wielkiego mistrza z 9 i 17 grudnia 1432 r.).
45 A. Kotzebue, Switrigail, ein Beitrag zu den Geschichten von Litauen, Leipzig 1820, s. 111; SD, II, nr 1673.
46 W lipcu 1438 r. prowadził z nim rokowania wójt Narwy, LEC, IX, nr 320: „Item so sal de voghed von der Narwe eynen breff vor dem voghede von Wessenberge gelesen hebben, den eme her Jurgen hertczok, konynk to Grote Nougarden, gesand hadde, also ludende, hee konde sulven nicht bi eme wesen, sunder hee wolde sine gewissen tweboden bi eme hebben uppe der schedinge”; 25 tego miesiąca list do księcia pisał wielki mistrz, tamże, nr 327; wspominany jest także w liście Gerharda von Cleve do Rewala (30 listopada 1438 r.), tamże, nr 395; sam zaś pisze do wielkiego mistrza z Nowogrodu 31 stycznia 1440 r., tamże, nr 558. Patrz także list mistrza inflanckiego do marszałka Zakonu z 18 stycznia 1441 r.: „Ouch, lieber her marschalk, wisset vor tzeitunge, das wir vornemen, wie is hertzog Jorgen woll geeth, und die Littouwen woren uff en ken Rewssen getzogen, so hatt her en woll 400 pferde und meh abegewonnen. Also tzogen die Littouwen widder awsz Rewssen und toten vorder keynen schaden„, tamże, nr 684. O powrocie Jerzego z Nowogrodu na Litwę po śmierci Zygmunta piszą także latopisy, patrz: Nowgorodskaja pierwaja letopiś, s. 420; Patriarszaja ili nikonowskaja, s. 30; Supraslskij letopiś, t. 17, kol. 67-68 (to samo t. 35, s. 60); Uwarowskij spisok, t. 17, kol. 107-108; Akadiemiczeskij spisok, t. 17, kol. 139-140 (to samo t. 35, s. 109); Spisok grafa Krasinskago, t. 17, kol. 183-184 (to samo t. 35, s. 143); Jewrieinowskij spisok, t. 17, kol. 399 (to samo t. 35, s. 232-233); Olszewskij spisok, t. 17, kol. 465-466 (to samo t. 35, s. 190-191), Wołynskaja kratkaja letopiś, s. 121; Spisok grafa Raczinskago, t. 17, kol. 338-339 (to samo, t. 35, s. 164-165). O ambicjach Jerzego Lingwenowicza w latach 1440/1441, patrz S. C. Rowell, Išdavystë ar paprasti nesutarimai? Kazimieras Jogailaitis ir Lietuvos diduomenë 1440-1481 metais, [w:] Lietuvos valstybé XII-XVIII a., red. Z. Kiaupa, A. Mickevičius, J. Sarcevičiené, Vilnius 1997, s. 49; L. W. Czerepnin, Obrazowanije russkogo centralizowannogo gosudarstwa w XIV-XV wiekach, Moskwa 1960, s. 772-779; L. Korczak, Polityka wschodnia Kazimierza Jagiellończyka w latach 1440-1449, „Analecta Cracoviensia”, 19, 1987, s. 278.
47 O śmierci księcia pisali panowie polscy do panów węgierskich w 1438 r. twierdząc, że Zygmunt zginął w niewoli w tajemniczych okolicznościach (czy to późniejsze i dalekie od wyjaśnienia problemu świadectwo ma walor rozstrzygający, stwierdzić trudno), CE, I/1, nr 99. Biograf Zygmunta J. Grygiel, Życie i działalność Zygmunta Korybutowicza. Studium z dziejów stosunków polsko-czeskich w pierwszej połowie XV wieku, Wrocław 1988, s. 111-112, podając różne wersje o zgonie księcia, nie wypowiada się na korzyść żadnej z nich.
48 Biorąc tę wzmiankę za dobrą monetę, należałoby wyraźnie powiedzieć, że Roth swą działalnością z okresu „burzy koronacyjnej” mógł się narazić tylko Polakom, a nie Zygmuntowi.
49 Choć z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że ukaranie własnych posłów musiało być wynikiem uzasadnionych podejrzeń co do ich lojalności.
50 CDL, s. 363, 366; Pskowskaja II letopiś, s. 45; Pskowskaja III letopiś, s. 131. Patrz: A. Lewicki, Powstanie Świdrygiełły. Ustęp z dziejów Litwy z Koroną, Kraków 1892, s. 246-247; O. Halecki, Od unii florenckiej do unii brzeskiej, przeł. A. Niklewicz OSU, t. 1, Lublin 1997, s. 57-59 (powód stracenia Gierasima był czysto polityczny).
51 Supraslskij letopiś, t. 17, kol. 62-63. Patrz: A. Lewicki, Powstanie Świdrygiełły, s. 199-200.
52 Zbiór dyplomatów rządowych i aktów prywatnych, posługujących do rozjaśnienia dziejów Litwy i złączonych z nią krajów (od 1387 do 1710 r.), cz. 1, wyd. M. Krupowicz, Wilno 1858, nr 16-17. Wraz z Fedkiem zginąć mieli także jego żona i dzieci — ta informacja też zapewne niewiele miała wspólnego z prawdą.
53 Patrz: K. Pietkiewicz, Kieżgajłowie i ich latyfundium do połowy XVI wieku. Ze studiów nad rozwojem własności ziemskiej w Wielkim Księstwie Litewskim w Średniowieczu, Poznań 1982, s. 21-24, 27; L. Korczak, Litewska rada wielkoksiążęca w XV wieku, RAU, Wydz. hist.-filozof, og. zb. t. 88, Kraków 1998, s. 86, 99; także interesujące uwagi R. Petrauskasa, Giminaičiai ir pavaldiniai: lietuvos bajorų grupės XIV a. Pabaigoje — XV a. I pusėje, [w:] Lietuva ir jos kaimynai. Nuo normanų iki Napoleono. Prof. Broniaus Dundulio atminimui, Vilnius 2001, s. 114 i nn.
54 LEC, IX, nr 187.
55 Tamże, VIII, nr 645 (list Zygmunta Kiejstutowicza, który nie pozostawia wątpliwości, że Chodko, wzięty do niewoli pod Oszmianą, do grudnia 1432 r. był wiernym stronnikiem Świdrygiełły).
56 L. Korczak, Litewska rada, s. 81, 83, 91, 94; W. Peltz, Ród Giedygołda i jego majętności, „Zeszyty Naukowe UAM, Historia”, z. 11, Poznań 1971, s. 23 i nn; M. Malczewska, Latyfundium Radziwiłłów w XV do połowy XVI w., Warszawa—Poznań 1985, s. 28-30, 139.
57 Patrz: np. SD, II, nr 1661; LEC, VIII, 681, 693, 855 = SD, II, nr 1623; tamże, nr 1620; CDL, s. 365, 367; LEC, VIII, nr 999; 1733; Długosz, s. 482.
58 LEC, VIII, nr 855 = SD, II, nr 1623; CE, III, appendix, nr 22. Patrz: O. Halecki, Litwa, Ruś i Żmudź jako części składowe Wlk. Księstwa Litewskiego, RAU, Wydz. hist.-filoz., 59, Kraków 1916, s. 231-235; tenże, Dzieje unii, przyp. 4, s. 290-291; S. Kutrzeba, Unia Polski z Litwą, [w:] Polska i Litwa w dziejowym stosunku, Warszawa etc. 1914, s. 527 i nn.; L. Korczak, Litewska rada, s. 84, 91-92.
59 Już H. Łowmiański, Polska Jagiellonów, s. 160, choć wierzył w jego tyrańskie skłonności, trafnie zauważał, że okrucieństwa księcia zapisane w źródłach to zapewne przesada.
60 L. Kolankowski, Dzieje Wielkiego Księstwa, s. 223. Słuszność przypuszczeń o chęci wymordowania warstw uprzywilejowanych przyjmuje np. J. Suchocki, Geneza litewskiej legendy etnogenetycznej. Aspekty polityczne i narodowe, „Zapiski Historyczne”, 52, 1987, z. 1, s. 28.
61 A. Lewicki, Przymierze Zygmunta, dod. nr 8; O. Halecki, Dzieje unii, s. 330; P. D. Briancew, Istorija litowskago gosudarstwa, s. 272-273.
62 Patrz: J. Nikodem, Uwagi o genezie, passim.
63 Gdyby w grę wchodził czynnik zemsty ze strony spiskowców, których książę w jakiś szczególny sposób prześladował, wówczas mogłyby istnieć poszlaki uprawdopodobniające hipotezę o okrucieństwie Zygmunta. W stosunku do bezpośrednich zabójców (tzn. tych osób, na jakie wskazują źródła) takich poszlak nie da się jednak wskazać.
64 Na marginesie tych rozważań musi pozostać pytanie o relację Długosza. Bez wątpienia bowiem jest ona bardzo niewygodna dla zaproponowanej przez nas hipotezy. Kronikarz mógł paść ofiarą dezinformacji, ale gdyby istniał inny powód zamordowania księcia, powinien się o nim w końcu dowiedzieć i sprostować lub przynajmniej uzupełnić swój wywód. Nie umiemy tego problemu wyjaśnić w sposób zadowalający. Po pierwsze, nie wiadomo, w którym momencie spisywania dzieła powstał fragment poświęcony śmierci Zygmunta. Po drugie, można, bez większego ryzyka, stwierdzić, że panowanie tego władcy — szczególnie dla okresu po pokonaniu Świdrygiełły — zbytnio Długosza nie interesowało. Może więc z tego między innymi powodu sprawa mordu nie doczekała się sprostowania. Jedno nie ulega wątpliwości: cały kontekst rozgrywających się wówczas na Litwie wydarzeń czyni oficjalnie głoszony powód zamordowania księcia nieprawdopodobnym.
65 B. Barwińskij, Żygimont Kiejstutowicz, s. 111-113.
66 Cytat za: L. Kolankowski, Dzieje Wielkiego Księstwa, s. 224.
67 A. Lewicki, Powstanie Świdrygiełły, s. 282: „atoli nowy wielki książę, Zygmunt, który teraz całą już Litwę miał posiadać, nie był w tym względzie lepszy od niego [tj. Świdrygiełły i chciał — J. N.] wzniecić podobną zawieruchę, jaką zaledwie z takim trudem przytłumiono”, także s. 238, 258, 281; tenże, Przymierze Zygmunta, s. 4-9; tenże, Przedmowa, [w:] CE, II, s. XLIII; tenże, rec.: Liv- Est- und Curländisches Urkundenbuch, Begründet von F. G. V. Bunge, im Auftrage der baltischen Ritterschaften und Städte fortgesetzt von Herman Hildebrand, Band 9. 1436-1443. 1889. Riga, Moskau. Verlag von J. Derbner. Leipzig: E. F. Steinacker, Stron XXV. 772, „Kwartalnik Historyczny”, 5, 1891, s. 415-416; A. Prochaska, rec.: A. Lewicki, Przymierze Zygmunta w. ks. Litewskiego z królem rzymskim Albrechtem II, Rozpr. wydz. hist.-fil. Akad. Um., t. XXVII, s. 292-319, „Kwartalnik Historyczny”, 17, 1903, s. 455; tenże, Kazimierz Jagiellończyk a Inflanty 1440-1450, „Kwartalnik Historyczny”, 12, 1898, s. 253-254; B. Barwińskij, Żygimont Kiejstutowicz, s. 88 i nn.; O. Halecki, Dzieje unii, s. 328-329; H. Łowmiański, Polska Jagiellonów, s. 159; tenże, Studia nad dziejami Wielkiego Księstwa Litewskiego, Poznań 1983, s. 423; R. Heck, Tabor a kandydatura jagiellońska w Czechach (1438-1444), Wrocław 1964, s. 81-82.
68 Cytat za: J. Kurtyka, Tęczyńscy. Studium z dziejów polskiej elity możnowładczej w średniowieczu, Kraków 1997, s. 319. Patrz także: O. Halecki, Ostatnie lata Świdrygiełły i sprawa wołyńska za Kazimierza Jagiellończyka, Kraków 1915, s. 69-70; E. Maleczyńska, Społeczeństwo polskie I połowy XV w. wobec zagadnień zachodnich (studia nad dynastyczną polityką Jagiellonów), Wrocław 1947, s. 155; A. Sochacka, Jan z Czyżowa namiestnik Władysława Warneńczyka. Kariera rodziny Półkozów w średniowieczu, Lublin 1993, s. 145. Krytycznie o tej hipotezie: J. Nikodem, Zbigniew Oleśnicki wobec unii polsko-litewskiej w latach 1434-1453, „Nasza Przeszłość”, 92, 1999, s. 86 i nn.; tenże, Jeszcze raz o roli politycznej Jana z Czyżowa, „Almanach Historyczny”, 3, Kielce 2001, s. 232-233.
69 To, że Zygmunt szukał wówczas jakiegoś sposobu porozumienia z Zakonem, a tak istotnie było, nie musi wcale oznaczać jakiejś zdradzieckiej względem Polski polityki (był to zarzut, który tak często historiografia formułowała pod jego adresem). Wydaje się bowiem, że była to jedynie próba wyjścia z impasu. Książę zdawał sobie sprawę, że dopóki Świdrygiełło może liczyć na poparcie Krzyżaków, dopóty będzie stanowił dla niego największe zagrożenie. Pozbawienie rywala najgroźniejszych sojuszników dawało szansę na osiągnięcie pełnej władzy na Litwie. Poza tym, mimo swego uzależnienia od Korony, Zygmunt czuł się pełnoprawnym, niezależnym wielkim księciem litewskim, który dzierży swą władzę mocą praw dziedzicznych przejętych po Witoldzie (CE, II, nr 261). W historiografii widziano w tej deklaracji objaw wrogiego Polsce nastawienia (szczególnie zwracał na to uwagę np. A. Kopystiański, Książę Michał Zygmuntowicz, „Kwartalnik Historyczny”, 20, 1906, s. 95). Nie sądzimy, by trzeba było sięgać aż po tego rodzaju argumenty. Jest to raczej przejaw litewskiej dumy narodowej, tak bardzo widoczny we wzajemnych polsko-litewskich stosunkach, przejęty jako spuścizna po Witoldzie. Poza retoryką nic się tak naprawdę (aż do 1440 r.) za tym jednak nie kryło. Tak, jak Polacy twardo obstawali przy aktualności i niepodważalności inkorporacyjnych zapisów unii, choć wiedzieli, że w praktyce one niewiele znaczą (były bronią teoretyczną, którą można było wykorzystywać w sporach prawnych, patrz na ten temat: J. Nikodem, Zbigniew Oleśnicki wobec unii polsko-litewskiej do śmierci Jagiełły, „Nasza Przeszłość”, 91, 1999, passim; tenże Zbigniew Oleśnicki wobec unii polsko-litewskiej w latach 1434-1453, passim), tak Litwini manifestowali swą całkowitą odrębność, sugerując nieraz jedynie „grzecznościowy” związek z Koroną, choć mieli świadomość, że rzeczywistość ma jednak nieco inny charakter. Dodajmy do tego jeszcze jeden argument. Witold prowadził niezależną politykę zagraniczną (kontakty z Zakonem są tego najlepszym, choć nie jedynym przykładem), Zygmunt przejął to samo w spadku po nim. Uważał bowiem, że to należy do jego prerogatyw, a poza tym nie mógł sobie pozwolić na to, by jego poddani (zwłaszcza przy tak bardzo niestabilnym poparciu dla jego władzy z ich strony) dojrzeli w nim jedynie polską marionetkę.
70 Miał całkowitą rację, zwracający często uwagę na ten aspekt zagadnienia B. Barwińskij, Żygimont Kiejstutowicz, passim, którego celne spostrzeżenia wcale nie były przykładem swady retorycznej.
71 Świdrygiełło miał wprawdzie syna, ale ten urodził się dopiero przed 13 grudnia 1432 r. (LEC, VIII, nr 646), wkrótce też zapewne zmarł, gdyż nie posiadamy o nim żadnych informacji.
72 AU, nr 55 = KDKW, nr 125 = B. Barwińskij, Żygimont Kiejstutowicz, Appendix, nr 1 = SHRM, nr 217 = Długosz, IV, s. 482-487; AU, nr 58 = Codex diplomaticus Regni Poloniae et Magni Ducatus Lithuaniae, t. 1, wyd. M. Dogiel, Wilno 1758; AU, nr 59 = KDKW nr 128 = B. Barwińskij, Żygimont Kiejstutowicz, Appendix, nr 3; AU, nr 60 = Codex diplomaticus Regni Poloniae, t. 1, nr 176; AU, nr 61 = B. Barwińskij, Żygimont Kiejstutowicz, Appendix, nr 4 = KDKW, nr 130; AU, nr 66 = CE, II, nr 262; AU, nr 67 = Codex diplomaticus Regni Poloniae, t. 1, nr 180.
73 Np.: L. Kolankowski, Dzieje Wielkiego Księstwa, s. 227; tenże, Polska Jagiellonów. Dzieje polityczne, Olsztyn 1991, s. 63; H. Łowmiański, Polska Jagiellonów, s. 159.
74 Długosz, IV, s. 585-586; CE, II, nr 248; CE, III, dod. nr 43. W historiografii panuje opinia, że poparcie Zygmunta dla kandydatury jagiellońskiej udzielone na zjeździe korczyńskim było wynikiem jego politycznego cynizmu. Chciał bowiem wpędzić Polskę w konflikt z Albrechtem II, dla którego zamierzał być sojusznikiem w wojnie z Koroną. Krytycznie o tym sposobie myślenia, patrz: J. Nikodem, Uwagi o genezie, s. 351-352.
75 Wysunęliśmy hipotezę, J. Nikodem, Uwagi o genezie, s. 346-356, że inicjatorem tego sojuszu był anonimowy kanonik krakowski. Sądzimy, że być może był nim książę Herman Giedroyć (tamże, przyp. 78, s. 356). Pisząc tę pracę, przeoczyliśmy jednak opinię J. Matusasa, Švitrigaila Lietuvos didysis kunigaikštis, Vilnius 1991, s. 149-153, który jako pierwszy w historiografii powiązał inicjatywę sojuszu z anonimowym kanonikiem krakowskim. Jego analiza była wprawdzie bardzo lakoniczna, niemal intuicyjna, ale bez wątpienia historykowi litewskiemu przyznać należy pierwszeństwo wskazania na taką możliwość interpretacji listu Pahornagka.
76 Szczegółowa analiza: J. Nikodem, Uwagi o genezie, s. 335-356. Nie miał jednak racji także J. Matusas, Švitrigaila, s. 150, który wprawdzie słusznie widział w Kiejstutowiczu sojusznika Polski, ale zupełnie bez podstaw uznawał, że jego zaprzedanie Polsce wiązało się z całkowitym brakiem dbałości o dobro Wielkiego Księstwa.
77 Patrz np.: A. Lewicki, Powstanie Świdrygiełły, s. 244; tenże, Przymierze Zygmunta, s. 16-17, do tej grupy zaliczał także Michała Zygmuntowicza; A. Kopystiański, Książę Michał, s. 102-105, dodatkowo wymieniał jeszcze kniaziów Olelkę Włodzimierzowicza, Jerzego Semenowicza Holszańskiego i Wasyla Putiatę, polemizował także z A. Lewickim w sprawie włączenia Michała Zygmuntowicza do grupy zwolenników związku z Koroną; O. Halecki, Dzieje unii, s. 328-329, 333-335; L. Kolankowski, Dzieje Wielkiego Księstwa, s. 228, wymieniał także Senkę Montygierdowicza (chodziło chyba o Piotra Senkę Giedygołdowicza) i kniaziów Olelkę Włodzimierzowicza i Wasyla Putiatę; H. Łowmiański, Polska Jagiellonów, s. 162.
78 Tamże, s. 160.
79 A co za tym idzie nie istniało także tak rozumiane stronnictwo projagiellońskie, gdyż między Jagiełłą a panami koronnymi nie było różnicy zdań w sprawach litewskich, patrz: J. Nikodem, Zbigniew Oleśnicki wobec unii polsko-litewkiej do śmierci Jagiełły, passim. Poglądy Władysława III dla okresu początków rządów trzeba traktować ostrożnie ze względu na jego wiek, po wyjeździe na Węgry, szczególnie po zamordowaniu Zygmunta, król ten hołdował jednak wyraźnej idei dynastycznej, dla której samowolne wyniesienie Kazimierza mogło poddać w wątpliwość realność litewskiego patrymonium starszej linii jagiellońskiej, patrz: Długosz, IV, s. 657-658, 670; CE, I/1, nr 125).Oznacza to ni mniej, ni więcej, że Władysław bliższy był w odniesieniu do tego problemu panom koronnym, niż swym litewskim poddanym. Mało tego, w stosunku do wyniesienia Kazimierza i konfliktu litewsko-mazowieckiego to król był zwolennikiem twardego kursu wobec Litwy, a nie panowie koronni.
80 Patrz: J. Nikodem, Wyniesienie Świdrygiełły na Wielkie Księstwo Litewskie („Lituano-Slavica Posnaniensia”, artykuł w druku).
81 Nie zapominajmy bowiem, co z upodobaniem czyni historiografia, że to wyniesienie nie miało przecież nic wspólnego z ochroną praw jagiellońskich. Wręcz przeciwnie, rozbijało dotychczasową spójność dziedziczenia, a więc zagrażało dziedzicznym prawom do Litwy Władysława III i jego ewentualnych potomków, groziło konfliktem dynastycznym, z możliwością odnowienia dawnych znanych z przeszłości tendencji panujących w Wielkim Księstwie. Poza tym osłabiało pozycję dynastii, której siła polegała przede wszystkim na łączeniu dziedzicznej Litwy z elekcyjną polską koroną.
82 AS, I, nr 37, także nr 39. Patrz: O. Halecki, Dzieje unii, przyp. 1, s. 319; tenże, Ostatnie lata, s. 28-30.
83 A. Lewicki, Powstanie Świdrygiełły, s. 283.
84 LEC, IX, nr 414. Od Polaków później otrzymał Gródek, nieco wcześniej posiadał jedynie Szczerzec, Akta grodzkie i ziemskie z czasów dawnej Rzeczypospolitej Polskiej z Archiwum tak zwanego Bernardyńskiego we Lwowie, t. 14, nr 275, 301; CE, I/1, nr 113. Patrz: O. Halecki, Ostatnie lata, s. 7-9, 10-15, 21-24; A. Lewicki Powstanie Świdrygiełły, s. 282-283; J. Matusas, Švitrigaila, s. 161; J. Nikodem, Zbigniew Oleśnicki wobec unii polsko-litewskiej w latach 1434-1453, s. 93-94.
85 Długosz, IV, s. 621. Patrz: O. Halecki, Ostatnie lata, s. 10 i nn.; tenże, Od unii florenckiej, t. 1, s. 84.
86 Tenże, Ostatnie lata, s. 6, 13-14, 46, 94, także dod. I-II; L. Kolankowski, Dzieje Wielkiego Księstwa, s. 223, 225, 268; S. M. Kuczyński, Ziemie czernihowsko-siewierskie pod rządami Litwy, Warszawa 1936, s. 244, 248, tutaj zebranie informacji źródłowych o Iwanie i Aleksandrze Czartoryskich.
87 O. Halecki, Ostatnie lata, s. 6.
88 Długosz, IV, s. 657: „Ad Ducem insuper Iwan Czartoryski Ducis Magni Sigismundi interfectorem, Iohannes Sczekoczki capitaneus Lublinensis mittitur, requirens nomine Ducis Kazimiri ab eo castri maioris Trokky et thesaurorum resignationem: qui requisitionem ipsam facturam se respondit, dummodo sibi de plena securitate per barones Poloniae fiat sponsio: quam maioribus baronibus Poloniae dare recusantibus, et id quod posrea accidit verentibus, iuniores nobiles Poloniae illam praestitere: qua obtenta, Dux ipse futurum se in potestatem Ducis Kazimiri cum castro et thesauris repromisit”.
89 Np.: P. D. Briancew, Istorija litowskago gosudarstwa, s. 273-274; L. Kolankowski, Dzieje Wielkiego Księstwa, s. 226; tenże, Polska Jagiellonów, s. 61; S. C. Rowell, Išdavystė ar paprasti nesutarimai?, s. 47.
90 L. Korczak, Polityka wschodnia, s. 278.
91 O stronnictwach, patrz: A. Kopystiański, Książę Michał, s. 102-105; O. Halecki, Dzieje unii, s. 333-335; Z. Skopińska, Traktat z 31 sierpnia 1449 roku w świetle polityki Litwy i Moskwy w latach 1440-1454, „Ateneum Wileńskie”, 5, 1928, s. 118; L. Kolankowski, Dzieje Wielkiego Księstwa, s. 226-228; H. Łowmiański, Polska Jagiellonów, s. 162; J. Ochmański, Historia Litwy, s. 86-87; K. Górski, Młodość Kazimierza i rządy na Litwie (1440-1454), [w:] K. Górski, M. Biskup, Kazimierz Jagiellończyk. Zbiór studiów o Polsce drugiej połowy XV wieku, Warszawa 1987, s. 10-11; S. C. Rowell, Išdavystė ar paprasti nesutarimai?, s. 48; R. Petrauskas, Giminaičiai ir pavaldiniai, s. 117-120; M. K. Lubawskij, Oczerk istorii, s. 67-68, widział wówczas aż cztery „stronnictwa”: popierających Świdrygiełłę, Michała, Kazimierza i Władysława III. To ostatnie miało być najmniej popularne, bo oznaczało zjednanie Litwinów z Polską. Nie dostrzegamy wówczas na Litwie takich sił, którym zależałoby na poparciu Władysława III.
92 Np.: A. Kopystiański, Książę Michał, s. 102 i nn.; H. Łowmiański, Polityka Jagiellonów, s. 162.
93 Patrz: J. Nikodem, Stosunki Świdrygiełły z Zakonem Krzyżackim w latach 1430-1432, „Białoruskie Zeszyty Historyczne”, 14, 2000, s. 5-32.
94 Np.: L. Kolankowski, Dzieje Wielkiego Księstwa, s. 227-228.
95 AS, III, nr 2. Patrz: L. Kolankowski, Dzieje Wielkiego Księstwa, s. 227; A. Kopystiański, Książę Michał, przyp. 3, s. 98; O. Halecki, Dzieje unii, przyp. 1, s. 339.
96 Długosz, IV, s. 655.
97 Tamże, s. 657-658, 670, V, s. 87-88. Na temat roli, jaką odgrywał Michał w polsko-litewskiej grze dyplomatycznej w latach następnych, patrz: J. Nikodem, Zbigniew Oleśnicki wobec unii polsko-litewskiej w latach 1434-1453, s. 95 i nn., gdzie zawarte są odmienne poglądy od dotychczasowych ustaleń historiografii. Bardzo interesujące uwagi na ten temat znaleźć można w znakomitych pracach S. C. Rowella, Išdavystë ar paprasti nesutarimai?, s. 49-53, 58-60; tenże, Casimir Jagiellończyk and the Polish Gamble, 1445-7, „Lithuanian Historical Studies, 4, 1999, s. 12-14, 19-22, 27, 33-38; tenże, 1446 and all that, [w:] Lietuva ir jos kaimynai, s. 192-193.
98 Miał całkowitą słuszność O. Halecki, Dzieje unii, s. 335, zwracający na to szczególną uwagę.
99 Pytanie, czy rację miał H. Łowmiański, Polska Jagiellonów, s. 162, twierdzący, że panowie litewscy, dążąc do przywrócenia suwerenności Litwie, chcieli zachować przyjaźń z Polską. Część z nich zapewne tak, ale czy wszyscy? Późniejsze spory polsko-litewskie, rozgrywki o przejęcie tronu po Władysławie III i działania z wczesnych lat pięćdziesiątych niedwuznacznie sugerują, że wśród litewskiej elity władzy istniały wyraźne różnice zdań.
100 Np.: P. D. Briancew, Istorija litowskago gosudarstwa, s. 274-275; O. Halecki, Dzieje unii, s. 335-336; L. Kolankowski, Dzieje Wielkiego Księstwa, s. 230-231; tenże, Polska Jagiellonów, s. 63; L. Korczak, Polityka wschodnia, przyp. 13, s. 280; taż, Litewska rada, s. 33.
101 Od lipca 1440 r. poświadczony jest jako wojewoda trocki, KDKW, nr 166, jako wojewoda wileński od marca 1443 r., AS, I, nr 39. Ostatnio interesujące uwagi o roli Gasztołda, patrz: S. C. Rowell, Išdavystë ar paprasti nesutarimai?, s. 51-60.
© Áåëàðóñêàå
óñòàðû÷íàå Òàâàðûñòâà
ïðû âûêàðûñòàíüí³ ìàòýðûÿëࢠñïàñûëêà
íà
Áåëàðóñê³ Ã³ñòàðû÷íû Çáîðí³ê
àáàâÿçêîâàÿ
|