БЕЛАРУСКАЯ ІНТЭРНЭТ— БІБЛІЯТЭКА

Пошук...КАМУНІКАТ... | Часопісы... | Партнэры... | Кнігі...Аўтары..

 
Падпішыся на абнаўленьні КАМУНІКАТУ

Польскі аўкцыён  
[Allegro.pl]
Заходзь!!!
 

    КНІГІ
    Дасьледваньні
    Гісторыя
    Грамадзтва
    Літаратура
    Мова
    Палітыка
    Пераклады
    Правы чалавека
    Рэлігія
    Слоўнікі
    Турыстыка

 ЧАСОПІСЫ
  •  Абажур
  •  Akcent

     
Białoruski

  • 
Annus
      Albaruthenicus
  •  АRCHE
  • 
Асамблея
  •  Białoruskie
     Zeszyty
     Historyczne

  • 
БГА
  •  Беларус
  •  Беларускія
     Ведамасьці

  •  Белорусский
     Сборник

  •  Бельскі
     Гостінэць

  •  Гістарычны
     Альманах

  •  Год Беларускі
  •  Дзеяслоў
  •  Druvis
  •  Запісы БІНіМ
  •  Зямля N
  •  Inform-Банк
  •  Калосьсе
  •  КАМУНІКАТ
  •  КРАЙ-KRAJ
  •  Ніва
  •  Палітычная

       
сфера

  •  Паміж
  •  pARTisan
  •  Правінцыя
  •  Праўнік
  •  Рэзыстанс
  •  Спадчына
  •  Тэрмапілы
  •  Terra Alba
  •  Terra Historica
  •  Філяматы
  •  Фрагмэнты
  •  Шуфляда
  •  Czasopis

 

Нашыя сябры

Тыднёвік Беларусаў у Польшчы НІВА SETPro://DTP=Designing+Typesetting+Programming/ Беларуска-Амэрыканскае Задзіночаньне Belarusan Newspaper in Free World БАПЦ Васіль Быкаў ARCHE ФРАГМЭНТЫ Беларуская Палічка ЗБС БАЦЬКАЎШЧЫНА Партыя БНФ Вока www.bialorus.pl БАЖ ПАГОНЯ Вiльня Асамблея NGO Супольнасьць Дранiкi Хартыя ВЯСНА Курс беларускае мовы Правапіс Беларуская мова ў Інтэрнэт ArfaBel Беларусы ў Ізраілі Беларусы ў Аўстраліі Ліра ZBM

 

 

БЕЛЬСКІ ГОСТІНЭЦЬ НА СТАРОНКАХ КАМУНІКАТУ

[ пракамэнтуй ]

 
 БЕЛЬСКІ ГОСТІНЭЦЬ № 15

WĘDRÓWKA PO STAROŻYTNOŚCIACH CZYŻOWSKICH
Część II
(początek w numerze 12)

Z bogatej liczby czyżowskich starożytności nasi czytelnicy mogli już poznać grodzisko w Zbuczu, cmentarz choleryczny oraz krzyże graniczne. Teraz pora na odkrycie kolejnych tajemnic tej ziemi.

Оd opisanych krzyży granicznych polną drogą udajemy się na zachód do pobliskiego lasku grabowego o nazwie Hrabniak. Tu znajduje się jeden z najciekawszych obiektów archeologicznych na Podlasiu: wczesnośredniowieczne cmentarzysko z kurhanami i grobami w obstawach kamiennych. Teren ten po raz pierwszy był badany już w latach 1856-57 przez profesora Uniwersytetu Wileńskiego, bielszczanina Józefa Jaroszewicza. Jak podają źródła, w jednym z kurhanów znaleziono wówczas kilka szkieletów, w innym zaś kości jednej osoby z toporem, co świadczyć może, iż pochowany był tu znamienity wojownik.

Grupa kurhanów w uroczysku Hrabniak jest unikalnym obiektem tego typu w okolicach Bielska, świadczącым o bogatej przeszłości tych ziem. Posiada ona uderzające podobieństwo z cmentarzyskami kurhanowymi z okolic Kamieńca Litewskiego k. Brześcia na Białorusi (Trościanica, Ratajczyce, Górki i in.). Archeolodzy wiążą te obiekty z ruskim plemieniem Drehowiczów. Podobne może być także pochodzenie kurhanów w Hrabniaku. Osobliwością, różniącą czyżowskie cmentarzysko od podkamienieckich jest jednak to, że obok kurhanów występują groby w obstawach kamiennych, które polscy archeolodzy z reguły przypisują ludności mazoweckiej. Przed półtora wiekiem prof. Jaroszewicz przypisywał te mogiły Jaćwingom. On pierwszy je badał, znajdując tu całe szkielety, gwoździe, miedziane bransolety, szklane paciorki, srebrne zawieszki i ceramikę.

Naszym zdaniem groby w obstawach kamiennych w równej mierze mogą należeć innej niż im przypisywana ludności. Równie dobrze Drehowicze lub inne plemię mogło przyjąć taki zwyczaj grzebania zmarłych od Mazowszan. Być może zmiany w formie grobów – od kurhanów do grobów płaskich w obstawach – wiążą się z przyjęciem chrześcijaństwa?

Podobnego typu cmentarzysko znajduje się po drugiej stronie szosy Bielsk Hajnówka, wśród pól wsi Szczyty. Tu również warto zawitać. Interesujące, że w tym miejscu znajdziemy już tylko groby w obstawach kamiennych, brak zaś mogił kurhanowych. 

Z uroczyska Hrabniak kierujemy się do wsi Czyże, szczycącej się bogatą historią, związaną głównie ze strzelcami (pisaliśmy o nich w nr 7 naszego pisma). Zabytkiem szczególnie godnym uwagi, o którym, niestety, możemy mówić w czasie przeszłym, jest cerkiew parafialna Uśpienija Bohorodicy, istniejąca już w XVI w. Oprócz dokumentacji fotograficznej, do dziś zachowało się wiele opisów tej cerkwi. Jednen z nich sporządzony w 1808 r. mówi : „cerkiew parochialna czyżewska drewniana formą czworokątu budowana, tarcicami okożuchowana, gątami kryta, z kopułą na wierzchu, na której jest krzyż żelazny”. Opisywana cerkiew pochodziła z końca wieku XVII. Kilkakrotnie będąc remontowana. Najpoważniejszy jej remont miał miejsce w latach osiemdziesiątych XIX w. Wówczas nad prytworem została zbudowana wieża z dzwonnicą. Dziesiątego grudnia 1889 r. cerkiew po remoncie uroczyście poświęcono.

Cmentarzysko na uroczysku "Hrabniak"

Po tym fakcie cerkiew istniała niecałe sto lat. W dniu święta parafialnego, 28 sierpnia 1984 r. spłonęła wraz z całym wyposażeniem. Dziś w tym samym miejscu wznosi się okazała świątynia murowana.

Cerkiew św.św. Kosmy i Damiana na czyżowskim cmentarzuPowróćmy jednak do cerkwi utraconej. Z uwagi na to, że miała ona niegdyś bogatych fundatorów: władców i miejscowych strzelców, była jedną z najpiękniejszych i najlepiej wyposażonych cerkwi w ziemi bielskiej. Na szczególną uwagę zasługiwał barokowy ołtarz z pocz. XVII w. z ikoną Matki Bożej, kilkusetletnie ikony oraz naścienne malowidła. Te ostatnie – prawdziwe arcydzieła malarskiej sztuki ludowej, zamalowane w końcu XIX w., kilka lat przed pożarem był odkryte i pieczołowicie odnawiane.

Spod gmachu świątyni kierujemy się na pobliski cmentarz parafialny, gdzie znajduje się konsekrowana 12 października 1889 r. drewniana cerkiew cmentarna św. Kosmy i Damiana. Istnieją różne wersje odnośnie początków jej historii. Jedna z tradycji głosi, że była ona przeniesiona ze wsi Łoknica ok. 1812 r. Istnieje również mniemanie, że jest to dawna cerkiew parafialna z samych Czyżów. Inne jednakże fakty wskazują, że stara cerkiew czyżowska trafiła do Narwi (ta sama, która spłonęła w 1999 r.). Brak konkretnych źródeł nie pozwala jednak zweryfikować tych sprzecznych informacji. Jedno jest pewne – cerkiew cmentarna pełniła niegdyś na innym miejscu rolę parafialnej. Z tych dawnych czasów w jej wyposażeniu zachował się ikonostas z połowy XVIII w. z pięknie zdobionymi carskimi wrotami. Na samym cmentarzu warto się również przyjrzeć interesującym nagrobkom z kamienia i drewnianym krzyżom. Sztuka ich wyrabiania posiada w tych okolicach dawne tradycje.

Spod cerkwi cmentarnej, jeszcze raz przejeżdżając przez długą i zadbaną wieś Czyże, kierujemy się w stronę wzniesienia, a raczej płaskowyżu o nazwie Srebna Huorka. Znajduje się tu najwyższy punkt wysokościowy Ziemi Bielskiej, sięgający 193 m n.p.m.

Krzyże poświęcone żołnierzom poległym na "Srebrnoj Huorci" w czerwcu 1941 r.

Skąd taka frapująca nazwa? Różne ku temu są tłumaczenia, historyczne i legendarne. Około 1860 r. mieszkaniec Czyżów Stiszko wyorał w tym miejscu naczynie ze srebrnymi monetami, które potem trafiły w ręce Żydów. Podobne naczynie odnalazł tu pięćdziesiąt lat wcześniej inny człowiek o nazwisku Myszko. Mnogość takich znalezisk miała skłonić do odpowiedniego nazwania tego miejsca. Inne tłumaczenie daje nam przekaz ludowy. Głosi on, że w zamierzchłych czasach na tym wzniesieniu stały posrebrzane i pozłacane posągi pogańskich bożków. Jeden z nich miał się nazywać Lelak. Z pokolenia na pokolenie przekazywana była także legenda o istnieniu na tym miejscu cerkwi, która zapadła się pod ziemię (podobne przekazy dotyczące także grodzisk i wzniesień w Bielsku, Haćkach, Kotłach czy Czarnej Cerkiewnej). Dawniej mieszkańcy Czyżów twierdzili również, że na Srebnuj Huorci wznosiła się budowla obronna. Niedaleko stąd przecież do Kuraszewa, a tu znajduje się sztuczny nasyp Zamczysko, przy którym niegdyś znajdowano żelazne szable i ludzkie kości. Legenda głosi, że w Zamczysku znajduje się skarb, którego strzeże jakiś podziemny człowiek. Wydostać ten skarb można jedynie przez okno, ale jest ono zamaskowane przez podziemnego stróża.

Powróćmy jednak do Srebnej Huorki i jej bardziej współczesnej historii. Dokładnie sześćdziesiąt lat temu rozegrał się tu wielki ludzki dramat. W czasie nierównej walki z hitlerowcami w końcu czerwca 1941 r. zginęło tu kilkuset żołnierzy i kadetów radzieckich. Miejsce tej tragedii upamiętniają krzyże, przy których odbywają się okolicznościowe nabożeństwa. Nieopodal, w miejscu, gdzie był najwyższy punkt Srebnej Huorki, jest ogromna jama po byłej żwirowni.

Michał Stepaniuk
Tomasz Sulima
fot: D. Fionik

 

WIERSZE_SZESNASTOLETNIEJ_MARII Z_AUGUSTOWA

W październiku 1939 r. Maria Onacik – czternastoletnia dziewczyna z Augustowa rozpoczęła naukę w Białoruskiej Niepełnej Szkole Średniej w Bielsku Podlaskim, która znajdowała się obok cerkwi Mikołajewskiej. Wcześniejsza edukacja w polskiej powszechnej dała jej dobre podstawy do dalszej nauki; pomijając jednak język i przynależność kulturową uczennicy. W okresie międzywojennym bowiem w województwie białostockim zabronione było nauczanie w języku narodowym zamieszkującym te terytorium Białorusinów. 

W szybkim czasie Maria, jej koleżanki i koledzy z ławy szkolnej opanowywali zarówno język białoruski jak i język rosyjski. I to nie tylko na potrzeby obowiązkowych zajęć szkolnych. Zdolniejsi zaczynali pisać utwory literackie, przeważnie w języku rosyjskim. Jak wysoki był poziom jego nauczania świadczyć mogą wiersze Marii Onacik, pisane w czerwcu 1941 Szesnastoletnia dziewczyna po ukończeniu klasy szóstej miała za sobą dopiero drugi rok nauczania języka rosyjskiego. Nie przeszkodziło to jej między szóstym i szesnastym czerwca stworzyć dziesięć wierszy, zdumiewających pod względem doskonałości językowej. Te dziesięć dni początku lata dziewczyna chodziła po augustowskich ścieżkach w aurze wysokiego natchnienia. Obserwując rodzimą przyrodę, myślami czasem przenosiła się nad morze smagane sztormem. Pisała o beztroskiej doli pastuszka, a potem rozmyślała o nieszczęśliwej miłości. Patrzyła na chmury przed burzą, odczuwając że niebawem rozpocznie się prawdziwa burza wojenna. Nie przypadkowo pierwszy wiersz, zapisany w zeszycie, traktuje o wojnie. Dramat ten przerwał rozwój twórczości Marii Onacik. Niebawem wysłano ją na roboty przymusowe w Prusach. Po powrocie w 1945 r. rozpoczęła od razu naukę w Gimnazjum Białoruskim, by potem pracować w zawodzie nauczyciela. Na początku w Pasynkach, gdzie poznała męża Borysa Monachowicza, potem zaś w rodzinnym Augustowie. Do twórczości literackiej, Maria Monachowicz powróciła po kilkudziesięciu latach. Jej wiersze w języku białoruskim, niejednokrotnie publikowane, znają i lubią uczniowie szkoły w Augustowie.

Poniższy wybór wierszy zamieszczamy w sześćdziesiątą rocznicę debiutu poetyckiego Marii Monachowicz.

Doroteusz i Elżbieta Fionikowie

 

Мария Онацик 

Наша природa

Пречудная наша 
Природа весной
И яркое солнце 
Горит над землей.

Оно улыбаясь 
На землю глядит
Где разливаясь 
Песнь птичек летит.

Поют они песню 
Над нашей страной
Им буйные нивы 
Трясут головой.

А ветер наш нежный 
Колышет здесь все
Смотри же любезный
Ох‚ как хорошо!

От этого ветру
Колышется рожь
А с неба летит
Золотой прямо дождь.

А песенка птичья
Летит из небес
И полный веселья
Растет нам овес.

Ох‚ чудно‚ как чудно!
Когда посмотришь
И гордость веселу
В груди затоишь.

Да‚ разве есть лучше
Красивше страна?
Природа так чудна
Така весельна.

И вы присмотритесь
Огляньтесь вокруг
Веселое поле
Смеющийся луг.

Когда посмотрю я
Кругом оглянусь
Забьет сердце гордо
Моя Беларусь!

10.06.1941

Я пастух

Я пастух в широком поле
На траве себе сижу
Посмотрю я на раздолье
Красоту изображу.

Здесь коров есть очень много
Сосчитать прямо нельзя
А возьмите вы такого
Грамотея так как я.

Я сижу один в том поле
Ни души нету вокруг
На такой просторной воле
Посмотри любимый друг.

Я один в поле широком
Грудью полною дышу
На листочке совсем смятом
Я стишок свой напишу.

Напишу о том что вижу
На пространстве пребольшом
И как полной грудью дышу
И любуюсь ветерком.

Ветерок тот повевает
И тихонечко свистит
Крильями меня ласкает
И как будто бы пестит.

Ох, ты милый ветерочек
Ты завой еще разок
Посмотри летит песочек
И трава бежит сдалек.


А на небе переливном
Солнце пламенем горит
И в огне том ярком дивном
Красоту оно таит.

В небесах этих порхают
Птицы очень высоко
Своим взором обымают
Все пространство широко.

Птичья песня прямо льется
Премилейшим ручейком
И бывает разорвется
Порхающим ветерком.

И пастух в просторном поле
Тоже весело живет
Когда смотрит на раздолье
Где все песенку поет.

Эта радость залетает
В сердце до него летит
И пастух не унывает
Никогда в полю не спит.

Как уснуть когда природа
Всему жизни придает
И такая здесь свобода
Целый мир прямо поет.

И пастух не унывает
Как все весело живет
Никогда он не скучает
Только песеньку поет.

10.06.1941

Потерянная молодость

В родненькой деревушке
Жила девчонка одна
Завидели все этой девушке 
Такова красавица была.

И цвела она как розочка
Весело в счастьи она жила
Прямо сверкали ее глаза
Она ведь молода была.

И в молоды свои года
Узнала парня одного
Хотя была и молода
Но полюбила она его.

Ничего бы не хотела
Ждала только одного
Протестов бы не имела
Чтобы быть скорей его.

Как она его любила
Тяжело это понять
Но ей мать не разрешила
Потому что он бедняк.

За богатого парнишку
Мать дочь свою отдала
А подпитые мальчишки 
Посмйвались от стола.

Как бы скуку кто рассеял
Черну тучу кто навлек
Не найти здесь чародея
Такой страшный час потек.

Хотя говорили люди
«Полна счастья сторона»
Но в стране той полной счастья
Несчастлива лишь одна.

Потому что мать родная
Жизнь девчонки погубила
Не отдала за того парня 
Какого она любила.

Свою молодость девчонка
Прямо мучась провела
Выплакала и глазенка
И судьбу свою кляла.

Но живучи с своим мужом
Не забыла и о нем
О парнишке том красивом
И как будто бы родном.

Она его вспоминала
Даже видела во сне
И сама не представляла
О своей будущей судьбе.

Приходил к девчонке этой
И с ней часто говорил
Говорил все по секрету
И тот час счастливый был.

Хорошо тогда бывает
Когда мужа дома нет
Но час быстро улетает
В комнату и муж придет.

Тогда страшна жизнь начнется
Не представить здесь того
За жену он так возмется
Уходи хоч от него.

Не стерпеть этих происшествий
Сердцу их не перенесть
Когда он и на день первый
Кричит пять раз даже шесть.

Несмотря она уходит
Скорей к маменьке родной
Ей подробно все говорит
Сообщит о жизни той.

И смутится мать та слыша
Все раздумает потом
Тяжело от страсти дыша
И заплачет так тишком.

Огарнет ее печаль
И подумает про все
Душу стиснет страшный жаль
Хоч теперь уж все равно.

Жизнь пропала молода
Со слезами все сплыло
Не вернется никогда
То‚ что в молодости было.

А тот парень молодой
Заходил все чаше к ней
И о вещи о одной
Говорил как соловей.

И все то произошло
Чего долго люди ждут
И узнало все село
Что ее уж взял рекрут.

Началась уж нова жизнь
Неизвестная людям
Так как все что происходит 
Нельзя знать даже друзьям.

В счасьтю жизнь та протекает
Бурным ручейком шуршит
Что-то ручей разрывает
И она грозно шумит

Звуки эти прямо жудки
Протекают сквозь ушей
И летят так звонко утко
Вылетают з-за дверей.

6.06.1941

Туча

Чорная туча небо заслала
Покрыла целый восток
И страшною чернью все небо обняла
Так страшною была сдалек.

С востока со скоростью
Туча та грянет
Как будто лев пастью
Небесну синь втянет.

И страшная‚ чёрна
Как моря глубинь
Как пропасть‚ печерня‚
Пропала вся синь.

А в дали уж ветер
Начал бушевать
Все двери он с петель
Хотел поснимать.

Ох‚ скоро‚ как скоро‚
Она к нам пришла
И грустью‚ печальню
Село занесла.

Спугались и люди
Бежать уж хотят
Рвутся их груди
Куда же спешат.

Они испугались
Во все страны бежат
И так присмотревшись
Поймешь что разврят.

Конечно что страшно
Она так черна
В той черни как в пасти
Уж тонет страна.

И дождь с этой тучи
Все льет как с ведра
А ветер летучий
Летит как стрела.

Как будто смеется
Что горе людям
Потом признается
И плачет он сам.

Он видит что жизнь
Во слезах вся сплывает
Народ весь тужит
Богу жертвы дает.

Но с жертв этих нет 
Им пощады никак
А ветер свистит
Отдавай все дурак.

Когда не дадишь
Я тебя подхвачу
И ты полетишь
Куда я не лечу.

Мечтает народ
Что их жертвы спасут
И песни поет
Богу жертвы несут.

Она высоко
Ведь на небе стоит
Плывет далеко
Весь мир облетит.

У моря брегов
Здесь пристанет оно
И горных склонов
Пропадает уж одна.

С громадной той тучи
Впадет столько дождь
А ветер летучий
Мчит дальше как вождь.

Он уж не смеется
Не порхает так
А сам признается
Что он был дурак.

С грозой не бушует
Так как бушевал
И крыш не снимает
Как раньше снимал.

Вы сами поймите
Чему он затих
Меня не кляните
За скверный мой стих.

16.06.1941

Странствованье

Куда же вы мчитесь
Небесные тучи?
Туда куда гонит 
Нас ветер летучий.

Не мчатся они
С добросовестной волей
Но с горькой‚ печальной‚
Несчастною долей.

А подлый тот ветер
Их гонит туда
Они даже сами
Не знают куда.

Должны покорятся
Они все ему
Умчатся далеко
Как будто в тюрму.

Бывает и так 
Тучи долго так мчатся
А ветер зловец
Продолжал издеваться.

Он шарпал их‚ рвал.
Поднимал‚ опускал
Усталые тучи
Совсем разбивал.

Так смучаны тучи
Совсем уж без сил
Он гнал еще дальше
На встречу спешил.

Должны продолжать
Тучи страшный свой путь
Нет где отдохнуть
Облегчить свою грудь.

И мчатся они
С тоской на груди
Далекий их путь
Ведь еще впереди.

Когда дойдут тучи
До горных склонов
Скорей не вернутся
На родину вновь.

И здесь им на встречу
Вторые придут
И в страшной той драке
Друг друга побьют.

И гром прокатится
Молния заблестит
Водой той обильной
Весь мир оросит.

Так странствуя тучи
Погибнут в пути
Уж им не придется
В родной край приити.

Хотя неприятно
По небе им плыть
Что ветер укажет
Должны совершить.

13.06.1941

Буря на море

С утра море неспокойно
Как бы чувствует грозу
Не стерпеть так жарко знойно
Ветер рвет разну бузу.

Он разносит все по море
Воду взносит к небесам
Иногда он топит горе
В волнах тонет часто сам.

Вода пенится и плещет
Клубом взносится она
В блеску солна она блещет
И широка даль видна.

В этой дали одиноко
Парус новенький плывет
Гибнет в волнах он далеко
И на помощь все зовет.

И помчались поскорее
Смотря в чорну моря глубь
Будто стало веселее 
Но в тот час парус погиб.

С ним матрос младой удалый
Погиб в волнах страшных здесь
Дальше море бушевало
На прощанье пело песнь.

Его тело потонуло
И уснув пошло на дно
Море его колебало
А мать плакала давно.

Ведь она того не знала
Где его тело лежит
И случалось так бывало
Что бежит она бежит.

Остановливаясь вскоре
Кидая свой взор на брег
Она смотрит в сине море
Где погиб так человек.

К небу руки поднимая 
Ломит с жалю она их
И судьбу злу проклиная
Клянет ветер хоч затих.

Так стоит у брега моря
Приунывша и худа
У с тоски‚ с большего горя
Она идет туда сюда.

А упавшими очима
Она смотрит в моря глубь
И щим ходит за плечыма
Огортает ее зыбь.
Она жизни не жалеет
Хочет сына увидать
Что припомнит – с жалю млеет
Начинает вновь рыдать.

Ох ты сын мой ты сынишка
Не увижу я тебя
Мой родимый ты паришка
Как несчастная здесь я.

Не придешь ко мне ты больше
Не увижу я тебя
Слезы лить я буду дольше
И умру с тоски одна.

16.06.1941

O POCZĄTKACH BIELSKIEJ BIBLIOTEKI PUBLICZNEJ

Kilka miesięcy temu na łamach bielsko-łapskiego „Przeglądu Podlaskiego” (nr 7/2000) ukazał się materiał pióra Wiesława Cieśli poświęcony dziejom Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bielsku Podlaskim. Autor artykułu, jako dyrektor placówki, zdaje się, powinien być jak najlepiej obeznany z jej przeszłością. I tak jest w odniesieniu do czasu po 1918 r., okres wcześniejszy jednak stanowi terra incognita. 

Już w pierwszym zdaniu możemy przeczytać, że „początki Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bielsku Podlaskim sięgają okresu międzywojennego”. Nie postawione jest nawet pytanie, czy przed I wojną światową istniała w mieście takiego typu instytucja. Wydaje się bowiem naturalnym, że miasto powiatowe z kilkoma szkołami, różnymi urzędami i liczną warstwą oświeconych mieszkańców, powinno było przed 1915 r. posiadać co najmniej jedną bibliotekę publiczną, oczywiście oprócz placówek szkolnych i wyznaniowych. Wszystkie te biblioteki przestały praktycznie istnieć na skutek exodusu znacznej części ludności miasta w głąb Rosji. Uległ rozproszeniu ich księgozbiór, który tylko w niewielkiej części trafił do organizowanych w okresie międzywojennym placówek.

Taki udział spotkał m.in. trzy rosyjskojęzyczne książki, które do dziś zachowały się w zbiorach prywatnych. Pierwsza to tom drugi pełnego zbioru dzieł niemieckiego pisarza Heinricha Heine (wyd. S-Petersburg 1904); druga to popularno-naukowa pozycja pt. „Dikije ludi”; trzecia zaś to powieść dla dzieci i młodzieży A. Krugłowa „Dieti lesow” (wyd. Moskwa 1905). O przynależności tych książek do bibliotek świadczą pieczęcie. Każda posiada po kilka takowych w języku rosyjskim: Бельская Общественная Библiотека-Читальня (Bielska Publiczna Biblioteka-Czytelnia). Występują przy tym dwie ich formy – kwadratowa i okrągła. Znamienne jest zestawienie tematyki zachowanych książek: od klasyki europejskiej poprzez geografię do beletrystyki. Wszechstronne więc zainteresowania mieli ówcześni bielscy bibliotekarze i czytelnicy. 

Oprócz pieczęci biblioteki publicznej wszystkie tomy są również opatrzone pieczęcią Biblioteki-Czytelni, prowadzonej w okresie międzywojennym przez Żydów (wspomina o niej w swoim artykule pan Cieśla). I jeszcze jedna ciekawostka. W książce Krugłowa znajdziemy okrągłą pieczęć szkolną: Бельское 4-х Классное Городское Училище. Widzimy więc, że również przed 1915 r. biblioteczne książki „wędrowały”. Z jakim zainteresowaniem były one czytane, świadczą zapiski uczniów na marginesach powyższej pozycji: Очень интересная книжка и потому я советую ее прочесть. Ей Богу интересная книга ничуть.Читал ученик III класса. Читал ученик I класса Господин сам не свой, а кто хочет знать фамилiю ученика, то пусть отступитъ назад четыре шага и найдет большую сумму денег. Интересна но не совсем.

Zachowane woluminy świadczą dobitnie o tym, że czytelnictwo w Bielsku Podlaskim przed 1915 r. było dobrze rozwinięte. I to na różnych szczeblach. Bez tego prężnego okresu w dziejach miejskiego bibliotekarstwa nie było by późniejszych sukcesów w tej dziedzinie.

Doroteusz Fionik
 

AUGUSTYN MIRYS TWORZYŁ DLA CERKWI W PASYNKACH

W jednym z poprzednich numerów naszego pisma zamieściliśmy archiwalny materiał o Szczytach pióra Włodzimierza Łyzłowa. Autor wspominał w nim o Augustynie Mirysie, który malował obrazy dla szczytowskiej cerkwi. W jej wnętrzach do dziś zachowało się siedem obrazów, które historycy sztuki przypisują temu malarzowi. Niedawno pisał o tym Krzysztof Miller w „Biuletynie Konserwatorskim Województwa Podlaskiego (z. 6, 2000). 

Niedaleko od Szczytów położona jest parafia prawosławna Pasynki z cerkwią Narodzenia św. Jana Chrzciciela. Do Unii Lubelskiej była to wieś hospodarska, potem królewska; fundatorami cerkwi, istniejącej tu przed XVI w. byli więc władcy lub ich administratorzy. Tak było w przypadku nowej świątyni, którą wzniesiono w 1751 r.; jej fundatorem był starosta bielski Jan Klemens Branicki. Wcześniej istniejąca cerkiew miała za swego patrona św. Dymitra Soluńskiego; być może życzeniem fundatora było, by nowa cerkiew miała za opiekuna jego patrona – św. Jana Chrzciciela. Cerkiew ta stała w Pasynkach blisko półtora wieku; w 1889 r. padła pastwą pożaru.

Inaczej było w przypadku Szczytów. Tu fundatorami cerkwi byli prywatni właściciele dóbr – Węgierscy. Na dworze Branickich w Białymstoku posiadali oni szerokie znajomości, wykorzystując je w swoich szczytowskich posiadłościach. W 1758 r. Andrzej Węgierski sprowadził tu rzeźbę św. Jana Nepomucena, wykonaną równocześnie ze słynnymi białostockimi Herkulesami. Węgierscy zamawiali także u nadwornego malarza Branickich Augustyna Mirysa, Francuza szkockiego pochodzenia, obrazy do dworu i do ufundowanej przez siebie cerkwi. 

Jednym z najbardziej znanych obrazów Mirysa z cerkwi szczytowskiej jest przedstawienie Matki Bożej z Dzieciątkiem o pokaźnych wymiarach 205 cm x 130 cm. Bogarodzica otoczona Aniołami stoi na kuli ziemskiej. Trzyma na rękach Jezusa, który krzyżem przebija węża. Podobnego typu obraz, należący do kręgu malarstwa zachodniego epoki baroku, możemy znaleźć w cerkwi w Pasynkach. Tu Matka Boża siedzi na kamieniu, jedną ręką opierając głowę, w drugiej zaś trzymając księgę. Dzieciątko, które stoi przed nią, pokazuje na księgę, widać również węża. Kiedy dokładniej przyjrzymy się obu obrazom, ujrzymy ich uderzające podobieństwo: kolorystyka, forma szat Matki Bożej, sandały na jej nogach, motyw węża. Łączy je przede wszystkich mistrzowskie wykonanie przez wprawnego malarza. A takim był niewątpliwie Mirys.

W wyposażeniu dawnej cerkwi w Pasynkach mogło znajdować się więcej obrazów tego malarza. Z pożaru udało się uratować prawdopodobnie tylko jeden. Potwierdza on raz jeszcze rolę Branickich w upowszechnianiu sztuki w swych dobrach. Jeden z tego śladów prowadzi właśnie do Pasynek.

Doroteusz Fionik

[ пракамэнтуй ]

 

УВЕРХ


   

Беларуская Інтэрнэт- Бібліятэка КАМУНІКАТ
webmaster