|
WIEŚ KRZYWA W TKACTWIE I MALARSTWIE
Po kilkuletnich podchodach ta wystawa wreszcie stała się faktem – drewniane ściany Muzeum w Studziwodach przygarnęły bogatą spuściznę artystyczną Krzywej koło Bielska Podlaskiego. Jej uroczyste otwarcie odbyło się w ostatnim dniu maja b. r. Wśród przybyłych gości byli przedstawiciele władz miejskich i gminnych, duchowni prawosławni (Szczyty, Ryboły, Pasynki), dyrektorzy placówek kultury (WOAK, BDK), dzieci z teatralnej grupy „Antrakt” z BDK-u, dziennikarze (TV Białystok, „Niwa”, „Gość Niedzielny”), mieszkańcy Krzywej i znamienici przedstawiciele jej diaspory. Miłą niespodzianką było również przybycie pary naukowców z Moskwy: profesorów Łarysy Szczawińskiej i Jurija Łabyncewa. Najliczniejszym gronem zwiedzających byli oczywiście niezawodni mieszkańcy Studziwód. Nie można pominąć wreszcie sześcioosobowej delegacji ze wsi Krzywiec (Krywec), leżącej na skraju Puszczy Ladzkiej. Byli to członkowie grupy śpiewaczej, którzy uświetnili ceremonię otwarcia przepięknymi ohulkami i sadońkami.
Tego jeszcze w Studziwodach nie było – nasza skromna Mała Ojczyzna przygarnęła w swe progi jedną z najznamienitszych i najbogatszych wsi Ziemi Bielskiej. Ongiś, kiedy ziemia była jeszcze w cenie, panny uważały za honor pójść za mąż do Krzywej, a sami jej mieszkańcy mówili o sobie, jako o włościanach królewskich. Krzywa bowiem dawniej była domeną królewską, należała do starostwa bielskiego, będąc siedzibą wójtostwa. Dziś wójt Krzywej etc. ma swą siedzibę w Bielsku, we wsi zaś jako jedyna instytucja, dość prężnie prosperuje rolnicza spółdzielnia produkcyjna. Mieszkają też uzdolnieni ludzie, wśród których jest malarz i poeta ludowy Anatol Krawczuk oraz tkaczki Eudokia Gawryluk i Maria Sacharczuk. Ich właśnie twórczość oraz wielu innych, nieżyjących już mieszkańców wsi zaprezentowało na wystawie studziwodzkie muzeum.
Krajobrazy małej ojczyzny, pełne słońca i dziecięcego zachwytu nad światem to temat obrazów Anatola Krawczuka. W niejednym krywlańskim domu, zamiast tandetnych reprodukcji „wielkich mistrzów” możemy ujrzeć jego widoki stron rodzinnych. Oto nauczyciel lokalnego patriotyzmu... Podobną rolę jak malarz odgrywają również dawne i obecne mistrzynie tkania i wyszywania. Jedyną różnicą w podejściu do sztuki jest to, że swoich płócien nie pokrywają farbami olejnymi, a różnokolorowymi nićmi. Efekt jest jednak podobny – oryginalność i niepowtarzalność. Tradycyjna kolorystyka i wzornictwo tkanych dywanów, wyszywanych ręczników i koszul, jest chyba najbardziej wyrazistym świadectwem przynależności etnicznej ich twórców i użytkowników. Pisała o tym w poprzednim numerze naszego pisma Iwona Marcinowicz – Jakimiuk, umiejscawiając ornamentykę strojów z Krzywej w szerokim podlasko – poleskim kontekście kulturowym.
Wystawa „Krzywa w tkactwie i malarstwie” potrwa do miesiąca września włącznie. Wszystkich zainteresowanych kulturą, nie tylko tej miejscowości, zapraszamy w nasze
progi.
 Anatol Krawczuk, żniwa, olej na płótnie 
Anatol Krawczuk, wiejska ulica w czasie żniw, olej na płótnie Mikołaj Sacharewicz
fot. Mirosław Jakimiuk, Andrzej Krzywiec RAJSK CERKIEWNY
Sześćdziesiąt lat temu, 16 czerwca 1942 r. w parafialnym Rajsku wydarzyła się jedna z największych tragedii w nowożytnych dziejach Ziemi Bielskiej. Hitlerowscy okupanci, stosując zasadę odpowiedzialności zbiorowej, rozstrzelali niewinnych ludzi – 149 osób. Pozostali byli wysiedleni, a samą wieś spalono i teren zaorano. W taki sposób z mapy zniknąć miała na zawsze jedna z największych i najstarszych wsi w okolicach Bielska, dawne centrum gminne i parafialne. Już w średniowieczu funkcjonowała tu cerkiew, potem słynąca z cudownej ikony Bogarodzicy. Podobnie jak do Bielska na Preczystę, tak tu na Piatienkę (dziesiąty piętek po Wielkanocy – dzień poświęcony Bogarodzicy) podążało rzesze pielgrzymów, doznając wielu cudów.
W II połowie XIX wieku ikonę umieszczono w nowo zbudowanej, murowanej cerkwi. Niestety, w czasie bieżeństwa ten duchowy skarb Rajska zaginął. Cerkiew jednak nadal, szczególnie na Piatienkę, przyciągała setki wiernych i wielu duchownych. Z tego okresu zachowało się kilka fotografii zbiorowych, znajdujących się w zbiorach prywatnych.
Dawnej cerkwi w Rajsku dziś nie ma – w 1942 r. podzieliła losy wsi. Pozostały jej szkice projektowe oraz dokumenty, dotyczące budowy. W następnym numerze ten bardzo interesujący materiał archiwalny postaramy się czytelnikom przybliżyć.
 W czasie wizytacji abp grodzieńskiego Sawy (Sowietowa) w 1937 r. Obok Władyki o. Symeon Cybruk (dziekan bielski) i o. Stefan Iwankiewicz, proboszcz parafii rajskiej
 Na Piatienkę (Diewiatnik) w 1933 r. Siedzą od prawej: o. o. Dymitr Stępkowski, Stefan Iwankiewicz, Włodzimierz Wiszniewski, Lew Tymiński (dziekan bielski), Symeon Cybruk; stoją od prawej: o. o. Anatol Kulczycki, N.N., Eugeniusz
Kulczycki.
 Na Piatienkę w Rajsku, 12 lipca 1934 r. ROWER – MOJA DUMA
Rower to chyba najpopularniejszy pojazd na świecie, szczególnie na obszarach Europy i Azji. Nie będzie przesadą jeżeli stwierdzimy, że w niektórych krajach ich ilość dorównuje liczbie mieszkańców, zdolnych do jazdy. W naszych podlaskich miejscowościach rowery na dobre zaczęły się rozpowszechniać w okresie międzywojennym, chociaż i wcześniej we wsiach, miastach i miasteczkach można było znaleźć ich pojedyncze
egzemplarze.
 Na zdjęciu powyżej, wykonanym ok. 1900 r. w Pasynkach, widzimy Wiaczesława Kostycewicza z matką i braciszkiem. Wiaczesław był synem duchownego pasynkowskiej cerkwi o. Bazylego Kostycewicza; wówczas uczył się w grodzieńskim gimnazjum, stąd zgrabny uniform.
Młodzieniec poniżej, dumnie prezentujący swój rower, to Grzegorz Grygoruk z Hołodów. Fotografia została wykonana na odpuście Pokrowy w Białowieży w 1930 r., dokąd Grzegorz dojeżdżał do pracy w tartaku. 
Poniżej,
Jan Kojluk z Saków. Jedzie po brukowanej ulicy w Bielsku (w tle widać
dorożkę) i widać, że jest bardzo zadowolony ze swego pojazdu.
Podobnież dumnych jest siedmiu młodzieńców z Chrabołów,
którzy w dniu świątecznym przyjechali do Bielska, by zostać
utrwalonymi w kadrze przez ulicznego fotografa (patrz: okładka).
|