Rozdział 3
Jednostki białoruskie w armii litewskiej
3.1. Stosunki białorusko-litewskie w latach 1915-1918
Garstka białoruskich polityków, którzy pozostali w 1915
r. na terenach zajętych przez wojska niemieckie, zdawała sobie sprawę z
własnej słabości oraz nieznajomości kwestii białoruskiej w niemieckich kołach
politycznych. Stąd też bracia Łuckiewiczowie opowiedzieli się za odbudową
Wielkiego Księstwa Litewskiego na obszarach okupowanych przez Niemcy,
łączącego na zasadach autonomii ziemie litewskie i białoruskie. Myśl tę poparli
niektórzy politycy litewscy (Jerzy Šaulys, Stefan Kairys), polscy i żydowscy. Wspomniani
politycy wydali w imieniu tzw. Konfederacji Wielkiego Księstwa Litewskiego
odezwy 19 grudnia 1915 r. i w lutym 1916 r.
Podobne stanowisko zajęli politycy białoruscy w memoriałach do niemieckiego
parlamentu z 1 września 1917 r. i
kanclerza Rzeszy z grudnia tegoż roku. Wystąpienia
te trafiły jednak w próżnię, gdyż Litwini dążyli do utworzenia własnego
państwa narodowego, nie wykazując przy tym zainteresowania odbudową
Wielkiego Księstwa.
Odmownie ustosunkowali się do idei przywrócenia Wielkiego
Księstwa Litewskiego także politycy litewscy po rosyjskiej stronie frontu.
Działacze mińscy nawiązali z nimi kontakt wkrótce po wybuchu rewolucji
lutowej. W kwietniu 1917 r. udała się z Mińska do Piotrogrodu delegacja
białoruska, z zadaniem ustanowienia stosunków z nowymi władzami rosyjskimi.
Oprócz tego delegacja ta próbowała nawiązać ścisłą współpracę z istniejącym
w stolicy Rosji Komitetem Litewskim. Zorganizowano w tym celu dwie wspólne
konferencje. Na pierwszej z nich Białorusini zaproponowali odbudowę
Wielkiego Księstwa Litewskiego, na drugiej Litwini oznajmili, że sprawa
Wielkiego Księstwa stała się dla polityki litewskiej nieaktualna.
11 grudnia 1917 r. Rada Litewska, tzw. Taryba, proklamowała
„wznowienie niepodległego państwa litewskiego ze stolicą w Wilnie i
rozwiązanie wszelkich państwowych połączeń, jakie istniały pomiędzy nim a
innymi narodami”.
Białoruscy politycy ze swej strony zorganizowali w Wilnie konferencję
organizacji białoruskich w dniach 25-27 stycznia 1918 r., na której raz jeszcze
opowiedzieli się za utworzeniem wspólnego państwa z Litwinami.
Już wkrótce jednak, wobec rozszerzenia okupacji niemieckiej na dalsze połacie
Białorusi, utworzona na wspomnianej konferencji Wileńska Rada Białoruska (dalej
— WRB) nie poparła powtórnej proklamacji niepodległości Litwy 16 lutego
1918 r., lecz opowiedziała się za budową niepodległego państwa
białoruskiego. 18 marca dziewięciu członków WRB zostało dokooptowanych do
składu Rady Białoruskiej Republiki Ludowej. WRB odrzuciła natomiast
propozycję Taryby delegowania w skład tejże przedstawicieli „białoruskiej
mniejszości narodowej” i protestowała przeciwko przyłączeniu do państwa
litewskiego ziem zamieszkanych przez Białorusinów. We wrześniu
1918 r. przewodniczący WRB Antoni Łuckiewicz objął stanowisko premiera
rządu BRL.
Dopiero po niepowodzeniu rokowań z bolszewikami A.
Łuckiewicz poczuł się zmuszony do
pertraktacji z Litwinami. W drugiej połowie listopada 1918 r. polecił WRB
(której nadal był przewodniczącym) podjęcie rozmów z Tarybą. W
rezultacie tych rozmów 27 listopada w skład Taryby weszło 6 członków WRB
(w tym Jan Łuckiewicz i Wacław Łastowski). Utworzono także przy
rządzie litewskim Ministerstwo Spraw Białoruskich, które 1 grudnia objął
Józef Woronko, były premier rządu BRL.
Litwini zgodzili się także na mianowanie urzędników państwowych w powiatach zamieszkałych
w większości przez Białorusinów za aprobatą tzw. Białoruskiego Sekretariatu
(tj. białoruskich członków Taryby) pod przewodnictwem W. Łastowskiego
. Jak
się wydaje, zawierające porozumienie strony nie podpisały żadnej formalnej
umowy.
W białoruskiej literaturze historycznej utrzymuje się
pogląd, że strona litewska zgodziła się na autonomię ziem białoruskich.
Uczestniczący w rozmowach ze strony litewskiej Augustyn Voldemaras twierdził jednak później, że
strona ta nie złożyła nawet obietnicy autonomii. Jak
się zresztą miało okazać w praktyce, Białorusini mieli autonomię w swych poczynaniach
o tyle, o ile władze litewskie nie były w stanie wykonywać funkcji państwowych
na obszarze, do którego rościły sobie pretensje.
Porozumienie białorusko-litewskie miało niewątpliwie
nierównoprawny charakter i zgodę strony białoruskiej tłumaczy jedynie
rozpaczliwe położenie władz BRL.
A. Łuckiewicz zdecydował się udać na emigrację i szukać poparcia dla sprawy
białoruskiej na konferencji pokojowej w Paryżu. Porozumienie z Tarybą
miało służyć jedynie zabezpieczeniu białoruskich interesów na terytorium
wciąż okupowanym przez Niemców i
traktowane było przez Łuckiewicza jako funkcja stosunków
białorusko-niemieckich, a nie białorusko-litewskich. Stąd też zawarte było
wyłącznie w imieniu WRB, zaś A. Łuckiewicz wystrzegał się jakichkolwiek
form uznania praw Litwy do spornych terenów Wileńszczyzny, Suwalszczyzny i
Grodzieńszczyzny.
Milcząca zgoda władz BRL na zawarte przez WRB porozumienie
było ceną na pozwolenie na przeniesienie się Rady i rządu BRL na
terytorium kontrolowane przez
Litwinów.
Porozumienie listopadowe przewidywało także utworzenie
białoruskich jednostek wojskowych, podporządkowanych litewskiemu naczelnemu
dowództwu. Armia litewska istniała w tym okresie w stanie zaledwie zalążkowym.
Pierwszy pułk tej armii liczył około 30 oficerów i około 200 żołnierzy, zaś
drugi tylko kilku oficerów i kilku żołnierzy. Tak
więc utworzenie białoruskich jednostek mogło być dla armii litewskiej
poważnym wzmocnieniem. Armii litewskiej brakowało zwłaszcza doświadczonych
oficerów, stąd też organizator wojska białoruskiego gen. Cyprian Kondratowicz został nawet mianowany na
krótko wiceministrem obrony narodowej w rządzie litewskim, a więc faktycznym
kierownikiem resortu, gdyż nominalnym ministrem był premier A. Voldemaras
.
Zgodnie ze wstępnym porozumieniem jednostki litewskie i białoruskie miały
być formowane na zasadzie parytetu liczebnego, co jednak wywołało
niezadowolenie oficerów litewskich, którzy obstawali przy przewadze liczebnej
formacji litewskich.
1 grudnia 1918 r. powstała białoruska sekcja litewskiego
ministerstwa obrony, której kierownikiem mianowano kpt. Remiszewskiego (do pracy w ministerstwie
skierowany został m.in. por. Mikołaj Demidow). Wkrótce rozpoczęto w
Wilnie formowanie 1 Białoruskiego Pułku Piechoty (BPP). Jego dowódcą został
mianowany płk M. Ławrentiew, dowódcami batalionów —
płk Leniwow (po kilku dniach zwolniony z 1 BPP) i ppłk Uspienski,
dowódcami kompanii — kpt. Eugeniusz Hajdukiewicz, porucznicy Piatko, Żywotkiewicz i Talkowski. Pod koniec grudnia do pułku
zostali skierowani następujący oficerowie: Siatkowski, Hassan Konopacki, Dawid Jakubowski, Remiszewski i Łukaszewicz. Jednocześnie rozpoczęto
formowanie sztabu 2 BPP.
Kompletowano jedynie kadrę oficerską wspomnianych jednostek, gdyż brakowało
szeregowych.
1 stycznia 1919 r., wobec dalszych postępów ofensywy
bolszewickiej, rząd litewski opuścił Wilno, udając się do Kowna. Większość
działaczy białoruskich nieco wcześniej (27 XII 1918 r.) przeniosła się do
Grodna. Tam też udali się białoruscy wojskowi.
3.2. Białoruskie jednostki w Grodnie (grudzień 1918 — czerwiec 1919)
Grodno nie odgrywało dotąd żadnej roli w białoruskim życiu
politycznym pod okupacją niemiecką. W mieście istniała jedynie białoruska
szkoła. Dopiero na przełomie sierpnia i września 1918 r. kierownik tej szkoły
Aleksander Hrykowski, działając z polecenia WRB,
utworzył w Grodnie Komitet Białoruski.
Białoruskim działaczom na Grodzieńszczyźnie przyszło
pracować w niezwykle trudnych warunkach. Większość prawosławnej
ludności, będącej podstawą ruchu białoruskiego, opuściła swe strony ojczyste
w 1915 r., uciekając przed nadchodzącymi Niemcami. O ile przed 1915 r.
mieszkało w Grodnie ok. 43 tys. Żydów, 14 tys. katolików (Polaków i
Białorusinów) i 14 tys. prawosławnych (Rosjan i Białorusinów), to w
sierpniu 1918 r., gdy działacze białoruscy wznowili swoją pracę, w mieście było
ok. 28 tys. Żydów, 9 tys. katolików, zaś prawosławnych (głównie Białorusinów)
zaledwie 3 tysiące. Im
dalej na zachód, tym mniej prawosławnych pozostało w swoich siedzibach. Jak
oceniał minister spraw białoruskich w rządzie litewskim J. Woronko, spośród ponad 800 000
uchodźców z byłej guberni grodzieńskiej zdołało powrócić zaledwie około 200
000.
Wraz ze sprowadzeniem się do Grodna rządu Białoruskiej
Republiki Ludowej i ministerstwa spraw białoruskich w rządzie litewskim,
Grodno stało się na jakiś czas centrum białoruskiego ruchu narodowego. W
mieście powstały trzy białoruskie organizacje społeczno kulturalne — „Biełaruskaja
Chatka”, „Łuczyna” i „Baćkauszczyna”, które prowadziły swoje kluby i biblioteki.
Na terenie Grodzieńszczyzny istniały w tym czasie 42 białoruskie szkoły
(wcześniej było ich 177, spadek ich liczby związany był z administracyjnym
chaosem, wywołanym wybuchem rewolucji w Niemczech).
W Grodnie ukazywało się także nieregularnie kilka czasopism w języku białoruskim
oraz w języku białoruskim i rosyjskim. Jako pierwsze wyszły „Biełaruski
Narod” i „Baćkauščyna”, później „Rodny Kraj”, „Biełaruś”, „Hołas Horodna” i
„Zorka”.
Ilość tytułów wynikała nie tyle z potrzeb rynku
czytelniczego, co ze zróżnicowania politycznego środowiska białoruskiego.
Minister spraw białoruskich J. Woronko, ku zdumieniu działaczy białoruskich,
oparł się w swojej pracy na rodowitych Rosjanach. Miejscowi Rosjanie i
zrusyfikowani Białorusini utworzyli wcześniej tzw. Rosyjski Zarząd Kraju
Grodzieńskiego pod przewodnictwem Eugrafa Kurłowa (brata byłego gubernatora
Mińska). Na początku grudnia 1918 r. podczas obrad tzw. Białoruskiego Zjazdu
Grodzieńszczyzny zarząd ten, pod naciskiem Komitetu Białoruskiego, przemianował
się wprawdzie na Białoruski Zarząd Grodzieńszczyzny i dokooptował do swojego
składu kilku działaczy białoruskich, ci jednak nie mieli większego wpływu na
jego działalność.
Oprócz Rosjan Woronko forował także Białorusinów ze
swojej partii socjalistów-federalistów (tj. zwolenników federacji z Rosją).
Natomiast z ostentacyjną wrogością odnosił się do wszystkich
Białorusinów katolików, których uważał za Polaków.
O wiele poważniejszy wymiar polityczny miało zarzucenie
przez Woronkę przyjętej wcześniej przez działaczy białoruskich taktyki nieuznawania
ziem białoruskich za należące do państwa litewskiego. Podczas gdy A. Łuckiewicz składał np. oficjalne
protesty przeciwko przyłączaniu ziem białoruskich do państwa polskiego w
imieniu rządu BRL, Woronko w odniesieniu do tych samych terenów czynił to w
imieniu „Białorusinów Litwy Południowej”.
Składając protesty i wydając oficjalne zarządzenia (jak np. o mobilizacji
oficerów i urzędników) w imieniu państwa litewskiego, Woronko z jednej strony
dostarczał argumentów polityce litewskiej, z drugiej zaś paraliżował pracę
miejscowych działaczy białoruskich, gdyż ludność białoruska odnosiła się
wrogo do państwowości litewskiej.
Chociaż zasadnicza linia podziału wśród działaczy
białoruskich przebiegała pomiędzy kierowanym przez Woronkę Ministerstwem Spraw Białoruskich
a Komitetem Białoruskim w Grodnie (którego czołowymi działaczami byli Paweł
Aleksiuk i Andrzej Jakubecki, wspierani zakulisowo przez
A. Łuckiewicza), pewną rolę w białoruskim
życiu politycznym (choćby mediatora pomiędzy zwaśnionymi stronami) starał się
odgrywać także przewodniczący Białoruskiego Sekretariatu W. Łastowski.
W rezultacie walki politycznej pomiędzy białoruskmi
ugrupowaniami i poszczególnymi osobistościami, przez dwa miesiące
(grudzień 1918 — styczeń 1919 r.) nie zdołano osiągnąć większych postępów w
zasadniczych sprawach: tworzeniu białoruskiej administracji, sił porządkowych
i wojska.
Oprócz wewnątrzbiałoruskich sporów, sytuację komplikował
także fakt, iż znaczna część obszaru białoruskiego, będąc w teoretycznej jurysdykcji
państwa litewskiego, ze strony niemieckiej podlegała dowództwu w Kijowie,
które nie respektowało decyzji zapadających w Kownie.
Pracę białoruskich działaczy utrudniali także zdemoralizowani bezkarnością
niemieccy żołnierze. (Na przykład pod koniec stycznia 1919 r. niemieccy
żołnierze i policjanci aresztowali dwóch białoruskich oficerów,
wiozących z Kowna 100 000 marek dla białoruskiego pułku w Grodnie. Oficerowie
zostali co prawda zwolnieni, lecz sprawcy aresztu przywłaszczyli sobie część
pieniędzy.)
Dowództwo niemieckie nadal szczególnie niechętnie ustosunkowane było do sprawy
tworzenia białoruskich formacji zbrojnych. Wynikało to z chęci
zabezpieczenia niczym niezakłóconego odwrotu wojsk niemieckich z terenów
Białorusi i Ukrainy.
Niemcy jeszcze w Wilnie oznajmili gen. Kondratowiczowi, że nie mogą dopuścić do
tworzenia armii litewsko-białoruskiej. Na
początku stycznia 1919 r. gen. Kondratowicz i J. Woronko zostali powiadomieni przez
Niemców o tym, że Ententa ponoć postanowiła pomóc Litwinom i Białorusinom
pieniędzmi i uzbrojeniem w organizacji armii do walki z bolszewikami, sami
jednak nie kwapili się z podobną pomocą, przynajmniej w stosunku do formacji
białoruskich.
Przeniesione do Grodna zalążki białoruskiego wojska
jeszcze w połowie stycznia 1919 r. nie miały ani broni, ani koszar i liczyły
tylko 21 oficerów i kilkunastu żołnierzy.
Niemcy dość długo nie chcieli także wydać broni białoruskim
milicjantom powiatowym (np. w Krynkach przekazali Białorusinom jedynie dwa
karabiny i kilka rewolwerów), ani też pozwolić na wydobycie broni ukrywanej
w znacznych ilościach przez chłopów.
Nawet gdy wyższe dowództwo niemieckie rozkazało wydać broń milicji,
miejscowe niemieckie urzędy powiatowe, np. grodzieński, odmawiały wykonania
tego rozkazu.
Najszybciej uzbroiła się milicja w powiecie wołkowyskim, która w połowie
stycznia 1919 r. liczyła 100 konnych milicjantów.
29 stycznia minister Woronko ogłosił mobilizację oficerów
na Grodzieńszczyźnie,
chociaż władze niemieckie wydały formalne zezwolenie na tworzenie w Grodnie
pułku armii litewskiej dopiero 1 lutego. Uzyskano też od Niemców pomieszczenie
dla białoruskich żołnierzy.
W połowie lutego w białoruskich szeregach znajdowało się 80
oficerów i 63 żołnierzy. Dyscyplina była słaba, w koszarach miało miejsce
pijaństwo, gra w karty i bójki, które musieli uspokajać Niemcy.
A. Łuckiewicz obawiał się w tym czasie, że białoruscy
żołnierze mogą być użyci przez J. Woronkę co najwyżej do rozprawienia się z jego
politycznymi przeciwnikami.
Wkrótce jednak, dzięki staraniom białoruskiego komendanta
miasta Grodna kpt. Mikołaja Demidowa, któremu powierzono nabór
rekruta (dotychczasowy organizator białoruskiego wojska, gen. Kondratowicz na początku lutego wyjechał
do Paryża jako przedstawiciel rządu BRL), formowanie białoruskich jednostek
nabrało tempa. Kpt. Demidow (Białorusin z Białostocczyzny)
działał bardzo energicznie. Punkty werbunkowe otwarte zostały w Wołkowysku,
Białymstoku, Słonimiu, Raduniu, Lidzie, Sokółce, Prużanie, Kobryniu,
Brześciu, Wasiliszkach, Szczuczynie, Druskiennikach i innych
miejscowościach. Pomimo kampanii przeciw mobilizacji, podjętej przez środowisko
polskie, zwłaszcza duchowieństwo katolickie i ziemian, udało się skompletować
1 Białoruski Pułk Piechoty i specjalny batalion komendy grodzieńskiej.
1 BPP, początkowo pod dowództwem płk. Ławrentiewa, następnie płk. Jezowitowa,
liczył ok. 800 ludzi. Szefem sztabu był płk Szczerba-Rawicz, szefem wyszkolenia — płk
Uspienski, intendentury — płk Juszkiewicz. W. Ponucewicz podaje, że 1 BPP dzielił się
na cztery bataliony, których dowódcami byli: ppłk E. Hajdukiewicz, płk Włodzimierz Michajłowski, płk Kuźmin-Karawajew i płk Wołkow. P. Łossowski wspomina o tym, że pod koniec
lutego pułk białoruski składał się z czterech kompanii.
Jest faktem, że w Kownie utworzono 5 kompanię 1 BPP (patrz niżej). Niewykluczone,
że wraz z napływem żołnierzy kompanie rozwinięto w bataliony.
Specjalny batalion komendy grodzieńskiej, podporządkowany
bezpośrednio komendantowi miasta kpt. Demidowowi, utworzony został z kadry oficerskiej
rozformowanego sztabu 2 BPP. Liczył ok. 350 ludzi. Batalion uzupełniała
grupa grenadierów pod dowództwem por. Bondaruka i szwadron huzarów (który w
nazwie nawiązywał prawdopodobnie do stacjonujących niegdyś w Grodnie
huzarów rosyjskich) pod dowództwem rtm. M. Glińskiego oraz orkiestra wojskowa.
Aprowizacja, umundurowanie i uzbrojenie wojska
białoruskiego odbywały się drogą zakupów w porozumieniu z niemiecką komendą
w Grodnie. Pieniądze pochodziły z dotacji rządu litewskiego oraz z podatków
nałożonych na miejscową ludność.
Łącznikiem pomiędzy litewskim ministerstwem obrony i
jednostkami białoruskimi w Grodnie był płk Gedraitis.
Jednocześnie z organizacją białoruskich oddziałów w
Grodnie, do Kowna odkomenderowany został oficer łącznikowy W. Kozłow, który zorganizował w tym
mieście białoruskie biuro wojskowe, z zadaniem naboru ochotników do jednostek
białoruskich w Grodnie. Na przełomie lutego i marca W. Kozłow otrzymał pozwolenie od władz
litewskich na sformowanie w Kownie białoruskiej kompanii ochotniczej o
liczebności do 200 żołnierzy. 12 kwietnia kompanię przemianowano na 5
kompanię 1 Białoruskiego Pułku Piechoty. Z jej składu wydzielono
podoficerski pluton szkoleniowy. 17 kwietnia rozpoczęto także formowanie
oddziału wartowniczego o liczebności do 40 ludzi.
Na początku 1919 r. Grodno ze swoim białoruskim ministerstwem,
wojskiem i rządem BRL stało się samotną białoruską wyspą, chronioną przez
obecność wojsk niemieckich. Pobyt Niemców na ziemiach białoruskich zbliżał
się jednak do końca. Niemcy z najwyższym trudem utrzymywali w swoich
rękach stale zwężający się korytarz wzdłuż linii kolejowej Kowel–Brześć–Białystok–Grajewo,
którą ewakuowali swoje wojska z Ukrainy. Od wschodu korytarz ten zacieśniały
wojska sowieckie, od zachodu — oddziały Wojska Polskiego.
5 lutego 1919 r. w Białymstoku podpisana została umowa
polsko-niemiecka, regulująca warunki odwrotu wojsk niemieckich ze wschodu i
przemarszu wojsk polskich na wschód przeciw bolszewikom.
14 lutego w Berezie Kartuskiej starł się z bolszewikami Oddział Wileński WP,
zapoczątkowując wojnę polsko-sowiecką. Wkrótce potem oddziały Dywizji Litewsko-Białoruskiej,
które obsadziły powiaty wołkowyski i prużański, oraz oddziały gen. Antoniego
Listowskiego z Brześcia podjęły ofensywę
na Słonim i Pińsk. Ponieważ oddziały polskie zajmowały tereny wschodnie w
miarę wycofywania się Niemców z południa na północ białoruski ośrodek
w Grodnie utrzymał się jeszcze przez jakiś czas.
Dowództwo polskie od połowy listopada 1918 r. starało się
przeciągnąć na swoją stronę żołnierzy pułku białoruskiego, proponując im służbę
w Dywizji Litewsko-Białoruskiej. Celem zapoznania się z ruchem białoruskim Oddział
II NDWP prowadził od początku stycznia 1919 r. specjalną akcję wywiadowczą.
Jednym z informatorów był por. Jan Kwiatkowski, który wstąpił do pułku
białoruskiego. Podjęte przezeń działania
propagandowe na rzecz współdziałania polsko-białoruskiego nie przyniosły jednak
rezultatów.
Z większym powodzeniem działał komisarz rządu polskiego na
okręg grodzieński — Stanisław Iwanowski — który, nie zważając na
protesty władz litewskich i białoruskich, osiadł w Grodnie z początkiem 1919 r.
W lutym S. Iwanowski postawił sobie za cel
likwidację wojska białoruskiego, chcąc dowieść tym samym, że władza Litwy
nie rozciąga się na Grodno. Chociaż nie udało mu się dokonać tego, jak
planował za jednym zamachem, to jednak zdołał przeciągnąć na stronę polską
jeden białoruski batalion (ok. 500 bagnetów). Batalion ten został wcielony do
Kowieńskiego Pułku Strzelców Dywizji Litewsko-Białoruskiej. Reszta oddziałów
białoruskich nadal stacjonowała w Grodnie, nie poddając się agitacji.
W okolicach Grodna dochodziło do incydentów wywołanych przez
polskie oddziały, które rozpędzały siłą terenowe przedstawicielstwa
białoruskie i aresztowały białoruskich oficerów werbunkowych, m.in.
sztabskapitana Chomczyka w Supraślu, Horosza w Ostrowiu Południowym,
Juliana Kościeńczyka i Aleksandra Kondrusika w Indurze.
Zajęcie przez oddziały Dywizji Litewsko-Białoruskiej
powiatów białostockiego, bielskiego, sokólskiego, słonimskiego i
wołkowyskiego pozbawiło białoruskie jednostki w Grodnie źródeł dopływu
ochotników.
W
samym Grodnie zorganizowana przez S. Iwanowskiego grupa POW dokonała udanej
próby odbicia z rąk białoruskich huzarów białoruskiego działacza Kazimierza
Ćwirki-Godyckiego. Działacz ten, namówiony
przez S. Iwanowskiego, napisał w imieniu fikcyjnego
białoruskiego Zjazdu Nowogródczyzny memoriał w sprawie białoruskiej,
złożony na ręce I. Paderewskiego, w którym to memoriale
opowiedział się za połączeniem Białorusi z Polską.
Po powrocie z Warszawy K. Ćwirko-Godycki został aresztowany z
polecenia białoruskiego komendanta Grodna M. Demidowa i miał być przewieziony
do Kowna.
Próby infiltracji i agitacji białoruskich jednostek w
Grodnie podejmowali także bolszewicy. Udało im się pozyskać część kadry
dowódczej drużyny karabinów maszynowych oraz wprowadzić jednego ze swoich
ludzi do „sztabu” białoruskiej „armii” (nie wiadomo niestety, o sztab której z
jednostek chodzi). Bolszewicy nie odegrali jednak żadnej roli w nadchodzących
wydarzeniach.
O tym, że Niemcy muszą przekazać Grodno Polakom na żądanie
państw Ententy, pełnomocny przedstawiciel rządu niemieckiego na Litwie dr
Zimmerle poinformował oficjalnie stronę białoruską w
połowie lutego 1919 r.
Wobec powyższego oraz braku reakcji na postulaty Białorusinów, składane
m.in. na ręce członków alianckich misji, które odwiedziły Grodno w marcu,
działacze białoruscy zaczęli opuszczać miasto.
A. Łuckiewicz, premier rządu BRL, któremu Litwini odmówili
udzielenia pożyczki, uniemożliwiając w ten sposób wyjazd do Paryża, pod
koniec lutego powrócił do znajdującego się pod bolszewicką okupacją Wilna.
W marcu rozpoczęto stopniowe przenoszenie do Kowna poszczególnych instytucji
podległych Ministerstwu Spraw Białoruskich.
Władze litewskie zaproponowały także przeniesienie oddziałów białoruskich
do Sejn i Suwałk, które pozostawały jeszcze w rękach Niemców. Propozycja ta
została jednak odrzucona przez działaczy białoruskich.
Prawdopodobnie nie bez wpływu na tę decyzję pozostawała
wiadomość, jaką po kilku dniach pobytu w Wilnie otrzymał A. Łuckiewicz: wysłana wcześniej do Kijowa
delegacja rządu BRL uzyskała pożyczkę od rządu Ukraińskiej Republiki
Ludowej i przebywa już w Berlinie.
Pożyczka, w wysokości 4 mln marek niemieckich, rozwiązywała Łuckiewiczowi
ręce przynajmniej w zakresie finansowym. A. Łuckiewicz powrócił do Grodna, gdzie
mógł już podejmować decyzje bez oglądania się na J. Woronkę i Litwinów.
16
marca 1919 r. A. Łuckiewicz mianował tajnym komisarzem
Grodzieńszczyzny P. Aleksiuka, zaś jego zastępcą do spraw
politycznych uczynił A. Jakubeckiego.
W nowej sytuacji odzyskał też najwidoczniej wpływ na białoruskich wojskowych.
14 marca zatwierdził na stanowisku dowódzcy 1 BPP Konstantego Jezowitowa, wysuniętego na to stanowisko
przez władze litewskie. K.
Jezowitow przedstawił nawet A.
Łuckiewiczowi do zatwierdzenia wzory umundurowania
białoruskiego wojska, co ten uczynił 20 marca.
Niewykluczone, iż zatwierdzenie wzorów umundurowania było ostatnią z
urzędowych czynności, wykonanych przez premiera rządu BRL w Grodnie, gdyż
jeszcze tego samego dnia lub dzień później A. Łuckiewicz wyjechał do Berlina.
W tym samym czasie Grodno opuścił J. Woronko, który przeniósł się ze swym
ministerstwem do Kowna.
Na początku kwietnia 1919 r. rozpoczęła się ewakuacja wojsk
niemieckich z Grodna. Aby wzmocnić swój garnizon, białoruski komendant miasta
ppłk Demidow ściągnął z Kowna 5 kompanię
białoruską.
Tymczasem ze strony polskiej dowództwo twierdzy grodzieńskiej objął gen.
Wojciech Falewicz. 15 kwietnia rozpoczął się
przemarsz przez Grodno polskich oddziałów, kierujących się na Wilno.
Dowódca pułku białoruskiego płk Jezowitow udał się do
Warszawy z litewską misją specjalną pod przewodnictwem J. Šaulysa. Pod nieobecność Jezowitowa pułkiem dowodził płk
Uspienski. 23 kwietnia podpisał on umowę z polskim
dowództwem, w myśl której pułk białoruski miał pozostać samodzielną
jednostką w składzie wojsk litewskich, autonomiczną w sprawach wewnętrznych,
lecz podporządkowaną polskiemu dowództwu twierdzy Grodno. Wykorzystany mógł
być jedynie dla obrony twierdzy przed bolszewikami.
Na podpisanie umowy na powyższych warunkach Uspienski
otrzymał drogą telefoniczną zgodę litewskiego ministra obrony narodowej
Antoniego Merkysa. Dopiero po jej podpisaniu z
Berlina via Kowno przyszedł telegram nakazujący niepodpisywanie umowy w
związku ze wstrzymaniem ewakuacji wojsk niemieckich z Grodna.
24 kwietnia powrócił z Warszawy płk Jezowitow, który z miejsca przeciwstawił
się umowie i chciał ewakuować pułk z Grodna. Zorganizował nawet transport,
lecz z niemieckiego i litewskiego ministerstwa obrony narodowej nadeszły
telegramy, ponownie nakazujące zatrzymanie pułku w Grodnie. Wobec
powyższego K. Jezowitow przekazał dowództwo płk. Antonowowi i wyjechał do Kowna. Okazało
się jednak, że ewakuacja wojsk niemieckich nie została wstrzymana. 27 kwietnia
w Grodnie pojawiły się oddziały polskie, które w dzień później rozbroiły
białoruskich huzarów, aresztując oficerów i żołnierzy. 29 kwietnia ostatnie
oddziały niemieckie opuściły Grodno, które znalazło się w polskich rękach.
Przyczyny ostatecznego pozostania pułku białoruskiego w
Grodnie są niejasne. Na początku maja Piłsudski powiadamiał Leona
Wasilewskiego, że „Niemcy przy odejściu z
Grodna chcieli koniecznie zabrać ze sobą i pułk białoruski. Gdy pułk ten
postanowił zostać i poddać się polskiej komendzie, Niemcy przysłali z Kowna
telegraficzne rozporządzenie, nakazujące aresztowanie kilku oficerów z tego
pułku...”
Wynika z tego, że nie wszyscy oficerowie białoruscy byli
przekonani co do celowości ewakuowania pułku z Grodna. Dotyczy to, jak się
zdaje, zwłaszcza płk. Uspienskiego, gdyż jego to właśnie K. Jezowitow obciążył odpowiedzialnością
za pozostawienie pułku w Grodnie.
Niewątpliwie jednak to nie płk Uspienski był głównym sprawcą niewykonania
rozkazu ewakuacji. Niewłaściwym wydaje się również pisanie w tym
kontekście o „zdrajcach” wśród oficerów pułku.
Przyczyn pozostania białoruskiej jednostki w Grodnie szukać trzeba w
szerszym kontekście politycznym.
Premier rządu BRL A. Łuckiewicz uważał porozumienie z Tarybą
wyłącznie za wybieg taktyczny, w dodatku nieudany.
Na początku 1919 r. jego obawy budziło zajmowanie ziem białoruskich przez
wojska polskie, w związku z czym sądził, że mniejszym złem będzie zajęcie
tych ziem przez bolszewików.
Najwyraźniej jednak podczas krótkiego pobytu w okupowanym przez bolszewików
Wilnie w marcu 1919 r. zmienił zdanie, prawdopodobnie pod wpływem swego
brata Jana (który pozostał w Wilnie, by
prowadzić pracę narodową pod okupacją bolszewicką). A. Łuckiewicz odmówił proponowanego mu
spotkania z Józefem Unszlichtem, ludowym komisarzem d/s
wojskowych Socjalistycznej Sowieckiej Republiki Litwy i Białorusi,
po czym jak już o tym była mowa, wyjechał do Berlina przez Grodno.
Z
Berlina A. Łuckiewicz wysłał na Białoruś jednego z
ministrów swego rządu, Arkadiusza Smolicza. Po zajęciu Wilna przez
Polaków A. Smolicz pozytywnie ustosunkował
się do wydanej z tej okazji przez Naczelnika Państwa Polskiego odezwy „Do
mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego”,
zaś Wileńska Rada Białoruska skierowała na ręce J. Piłsudskiego deklarację, w której wyraziła
nadzieję, iż pomoże on „zjednoczyć całą Białoruś i odbudować ją w niezależne
państwo, sąsiadujące i przyjazne z Polską”.
Po zajęciu przez Polaków Grodna, A. Smolicz udał się do Warszawy, gdzie
uzyskał audiencję u J. Piłsudskiego.
Jak podaje W. Ponucewicz, grodzieński pułk białoruski
utrzymywany był m.in. z pieniędzy uzyskanych przez rząd BRL od rządu URL, co
mogło mieć miejsce jedynie po przyjeździe A. Smolicza.
Pozwala to przypuszczać, że pod koniec kwietnia 1919 r. 1 BPP przeszedł po
prostu z żołdu litewskiego na żołd rządu BRL. Co za tym idzie, pułk najwidoczniej pozostał w Grodnie zgodnie
z wolą tego rządu.
Rzecz jasna, nie obyło się przy tym bez tarć wewnętrznych.
Świadczy o tym fakt mianowania w kwietniu 1919 r. przez władze litewskie
nowego komendanta miasta Grodna, oficera 1 BPP kpt. Leonida Kaługina (Rosjanina), chociaż
dotychczasowy komendant M. Demidow nie ustąpił ze swojego
stanowiska.
Pierwsze dni polsko-białoruskiego współistnienia w Grodnie
przebiegały na ogół spokojnie, wyjąwszy incydent z rozbrojeniem białoruskiego
szwadronu. Na zamku odbywały się bankiety z udziałem przedstawicieli białoruskich
organizacji i pułku białoruskiego. 3 maja odbyła się w mieście defilada
polskich i białoruskich oddziałów, do której przygrywała białoruska orkiestra
wojskowa. 5 maja uwolniony został szwadron białoruski, który pod dowództwem
rtm. Glińskiego odszedł wraz z 5 kompanią do
Druskiennik, a stamtąd do Kowna.
Stosunki polsko-białoruskie popsuły się pod koniec maja.
30 tegoż miesiąca gen. W. Falewicz przekazał dowództwu pułku
białoruskiego rozkaz gen. Stanisława Szeptyckiego, dowódcy Frontu
Litewsko-Białoruskiego, nakazujący przeniesienie pułku do Słonimia i
dołączenie do grupy rezerwowej gen. Stefana Mokrzeckiego. Płk Antonow zaoponował, powołując się na umowę z 23 kwietnia
1919 r. Reakcją gen. Falewicza było rozbrojenie pułku 1 czerwca pod
groźbą użycia broni przez otaczające go polskie oddziały.
Nabrzmiały konflikt polsko-białoruski próbował załagodzić
Naczelnik Piłsudski, który zjechał do Grodna 3
czerwca. W związku z jego przyjazdem zdjęto warty z białoruskich koszar, a
oficerom i żołnierzom zezwolono na swobodne poruszanie się po mieście.
Piłsudski przyjął na zamku płk. Eugeniusza
Hajdukiewicza, pełniącego obowiązki dowódcy
pułku białoruskiego wobec choroby płk Antonowa. Chociaż audiencja nie dała
konkretnych rezultatów, to jednak przez pewien czas pułk nie był
niepokojony, odbywając zajęcia bez broni. Spokój nie trwał jednak długo.
11 czerwca polskie dowództwo rozdzieliło żołnierzy pułku
według wyznania. Katolików odprowadzono do polskich koszar, prawosławnych i
Żydów zdemobilizowano. Oficerów zatrzymano w rezerwie, proponując im przejście
na polską służbę. Aresztowano ppłk. Demidowa i, na krótko, płk. Uspienskiego.
Starania płk. Antonowa o zezwolenie na wyjazd oficerów do Kowna nie
dały wyników. Niektórym oficerom zezwolono natomiast na podjęcie starań o
wyjazd do armii Judenicza.
Likwidacja pułku grodzieńskiego, jedynej większej
jednostki, była dla białoruskiej wojskowości stratą bardzo bolesną.
Historycy i publicyści białoruscy jednoznacznie obciążają odpowiedzialnością
za rozwiązanie pułku stronę polską. Wydaje się jednak, że podstawowe błędy
popełniła w tej sprawie raczej strona białoruska. Błędy te wyniknęły z braku
jednoznacznego stanowiska w zasadniczej kwestii, jaką był problem wyboru sojusznika
w zmienionej sytuacji politycznej. Część działaczy białoruskich nadal opowiadała
się po stronie Litwy, część zaś, z premierem rządu białoruskiego A.
Łuckiewiczem na czele, próbowała ułożyć
stosunki z Polską.
Poczynania prolitewsko nastawionych polityków i
wojskowych ukazują ich uzależnienie od Litwinów i Niemców, których działania
nosiły z kolei wszelkie znamiona chaosu. To właśnie usiłowanie wykonania
sprzecznych rozkazów, napływających na przemian to z Kowna, to z Berlina,
stało się bezpośrednią przyczyną pozostawienia pułku w Grodnie.
Z drugiej strony, pozostając w Grodnie, dowództwo pułku
powinno uwzględnić w swoim stanowisku także i polski interes. W maju i
czerwcu 1919 r. Polska liczyła się poważnie z możliwością wojny z Niemcami,
a polskie dowóddztwo obawiało się m.in. niemieckiego ataku z odcinka
Pisz–Suwałki na Grodno. W
tej sytuacji pozostawienie w Grodnie obcej jednostki, której dowództwo
utrzymywało kontakt z dowództwem niemieckim, stanowić mogło istotne
zagrożenie.
Chociaż J. Piłsudski stwierdził wprost, że nie
likwiduje pułku białoruskiego jedynie dlatego, że dobre stosunki z tym
pułkiem osłabiają znaczenie i wpływ Taryby, nie
oznacza to jednak, że pułk był skazany na rozwiązanie z chwilą, gdy przestał
być atutem w stosunkach polsko-litewskich. Już wkrótce kwestia białoruska w
polityce polskiej nabrała znaczenia w związku ze stosunkami polsko-sowieckimi.
Niewykluczone więc, iż podporządkowując się rozkazowi przeniesienia swego
pułku do Słonimia, Białorusini przedłużyliby jego istnienie do czasu zmiany
stanowiska polskiego w kwestii formowania białoruskiego wojska.
Jednak sposób, w jaki strona polska przeprowadziła swoją
wolę w sprawie 1 BPP, stanowił groźne memento dla przyszłości stosunków białorusko-polskich.
3.3. Białoruskie jednostki wojskowe na Litwie w latach 1919-1923
Po przeniesieniu się Ministerstwa Spraw Białoruskich do
Kowna w kwietniu 1919 r. pomiędzy białoruskimi członkami Taryby i przedstawicielami
organizacji białoruskich odbyły się rozmowy, których przedmiotem było
ewentualne ustąpienie ministra J. Woronki i zastapienie go przez
W. Łastowskiego lub P. Kreczewskiego. Rozmowy nie przyniosły
jednak żadnych wyników, tak więc J. Woronko pozostał na swym stanowisku.
Po likwidacji pułku grodzieńskiego, w armii litewskiej
pozostały jedynie nieliczne oddziały białoruskie: 5 kompania 1 BPP (ok. 200
ludzi), oddział wartowniczy (ok. 40 osób) i szwadron huzarów (50 jeźdźców).
Szwadron został odkomenderowany do 1 pułku huzarów. Przed
skierowaniem na front uczestniczył w defiladzie w Dąbrowie Kowieńskiej,
robiąc dobre wrażenie wyglądem jeźdźców i koni oraz postawą ogólną.
W czerwcu 1919 r. 5 kompania została przemianowana na 1 Samodzielną Kompanię
Białoruską, a oddział wartowniczy przetworzony w 2 Samodzielną Kompanię
Białoruską.
20 czerwca 1919 r., po osiągnięciu pełnej gotowości bojowej,
1 kompania pod dowództwem mjr. M. Janickiego została skierowana na front
litewsko-sowiecki pod Dźwińskiem, gdzie weszła w skład wydzielonej (później
przemianowanej na II) brygady. Na przełomie czerwca i lipca kompania zajmowała
pozycje na froncie, tocząc drobne potyczki z bolszewikami. 27 czerwca
przeglądu kompanii białoruskiej dokonał litewski głównodowodzący gen.
Sylwester Žukauskas. Taktycznie kompania została
podporządkowana dowództwu Specjalnego Batalionu Mariampolskiego, w którego
składzie pozostawała przez cztery miesiące.
7 lipca armia litewska i łotewska przystąpiły do ofensywy.
Przez cały lipiec i sierpień białoruska kompania brała udział w toczących się
walkach. Od 12 lipca dowodził nią ppłk Włodzimierz Michajłowski. 28 sierpnia miało miejsce
jej największe osiągnięcie bojowe. W walce na bagnety Białorusini zdobyli
okopy sowieckie pod wsią Sussekle i dworem Schedern. Sukces ten okupiony
został śmiercią ppor. Jerzego Pliski, dowodzącego atakującym plutonem, oraz
czterech żołnierzy.
Po wyparciu przez wojska litewsko-łotewskie bolszewików za
Dźwinę, na początku października 1919 r. kompania została wydzielona ze składu
Batalionu Mariampolskiego i przydzielona do I batalionu 3 pułku Witolda Wielkiego.
10 października odbyła się w Kownie narada, poświęcona
rozbudowie białoruskich formacji wojskowych na Litwie. Wzięli w niej udział
głównodowodzący wojsk litewskich F. Letkunas, minister spraw białoruskich
J. Woronko, naczelnik białoruskiego
biura wojskowego W. Kozłow oraz dowódcy: 2 kompanii A. Hansen i szwadronu huzarów M.
Gliński.
W połowie października oddziały białoruskie skoncentrowano w
strefie przyfrontowej. 15 października do dworu Schedern przybyła 2 kompania
oraz resztki białoruskiego szwadronu. Szwadron ten latem odkomenderowany
był do ochrony pierwszej litewsko-polskiej linii demarkacyjnej pod Lejpunami
nad Niemnem. Nocą z 23 na 24 sierpnia zaskoczony został podczas noclegu na
kwaterach pod Sejnami przez Polaków, tracąc 1 oficera, 12 żołnierzy wziętych do
niewoli (skąd część później zbiegła) i 13 koni.
W połowie września szwadron liczył już tylko 25 jeźdźców. 17 października
do sąsiedniej wsi Sussekle przeniesiono 1 kompanię. Białoruskie kompanie
stanowiły zapas II brygady.
9 listopada rozformowano Białoruskie Biuro Wojskowe, zaś
jego naczelnika kpt. W. Kozłowa mianowano oficerem
łącznikowym przy Sztabie Generalnym Armii Litewskiej do kontaktów z MSB.
17 listopada obie białoruskie kompanie połączono w
białoruski batalion. Jego dowództwo objął mjr Aleksander Rużancow. Na początku grudnia oprócz
kompanii piechoty w batalionie zorganizowano także pododdział karabinów
maszynowych, łączności i nieliniowy. Byli huzarzy otrzymali przydziały jako
telefoniści, konni zwiadowcy itp.
28 grudnia batalion zajął wraz z litewskim Batalionem Janiszkielskim
pozycje nad Dźwiną.
Służba frontowa na początku 1920 r. była spokojna, ponieważ
Sowieci opuścili swoje pozycje pod naciskiem Polaków, których zastąpili
później Łotysze. Czas ten wykorzystano na pracę wychowawczą i pogłębienie uświadomienia
narodowego żołnierzy. Sztab batalionu wydawał pismo „Varta Baćkauščyny”,
stworzono także komisję wojskowo-historyczną. 4 lutego batalion przeniesiono
z 2 do 3 litewskiej dywizji piechoty.
W lutym 1920 r. nastąpiło nieoczekiwane naprężenie w stosunkach
litewsko-białoruskich. Litwini przejęli kuriera Ministra Spraw Białoruskich
jadącego do Moskwy. W wyniku tego zarządzono rewizję i chwilowe aresztowanie
całego personelu ministerstwa spraw białoruskich. Wobec powyższego minister
J. Woronko uznał za niemożliwe dalsze
pozostawanie na swym stanowisku. Po jego ustąpieniu ministrem spraw białoruskich
mianowano Dominika Siemaszkę, który był biernym narzędziem w rękach Litwinów.
Pogorszenie białorusko-litewskich stosunków politycznych
nie pozostało bez wpływu na sytuację białoruskiej jednostki wojskowej.
1 kwietnia 1920 r. batalion zredukowano do białoruskiej
kompanii pod dowództwem mjr. Rużancowa. Zdemobilizowano podoficerów
byłej armii rosyjskiej i wszystkich żołnierzy pochodzących spoza linii
demarkacyjnej, co znacznie przerzedziło szeregi jednostki. Białoruską kompanię
podporządkowano dowództwu litewskiego 9 pułku piechoty, a żołnierzy skierowano
do prac polowych.
W maju 1920 r. nastąpiła kolejna zmiana w stosunkach
białorusko-litewskich. W Kownie osiadł W. Łastowski, premier rządu BRL, utworzonego
w Mińsku w grudniu roku poprzedniego przez przeciwnych Polsce działaczy
(patrz rozdz. nast.). Łastowski zrekonstruował w Kownie swój
rząd, lecz pierwsze miesiące jego istnienia nie przyniosły istotnych zmian w sytuacji
białoruskiego wojska na Litwie.
Zmiany te nastąpiły dopiero pod wpływem wydarzeń na froncie
wojny polsko-sowieckiej. 12 lipca został zawarty traktat pokojowy litewsko-rosyjski,
na mocy którego Litwa miała otrzymać Wilno, Grodno i Lidę. Już wcześniej
wojska litewskie ruszyły w stronę linii demarkacyjnej, w wyniku czego doszło
do walk z Polakami. Wraz z wojskami litewskimi posuwała się naprzód także
kompania białoruska. 19 lipca kompania przybyła do wsi Krasnosielsk na brzegu
jeziora Snudy. W ten sposób, po dłuższym okresie walk, po raz pierwszy znalazła
się na terytorium zamieszkałym przez ludność białoruską.
W połowie sierpnia kompania objęła służbę graniczną na odcinku pod Brasławiem,
do którego przeniesiono z Krasnosielska białoruską komendę. Pobyt
białoruskich żołnierzy w Brasławiu przyczynił się do wzrostu uczuć patriotycznych
okolicznej ludności białoruskiej. W szeregi białoruskiego wojska wstąpiło
wielu miejsc