ÁÅËÀÐÓÑÊÀß ²ÍÒÝÐÍÝÒ— Á²Á˲ßÒÝÊÀ

ÊÀÌÓͲÊÀÒ... | ×àñîï³ñû... | Ïàðòíýðû... | Âûäàâåöê³ÿ ñýðû³...À¢òàðû...

 
Ïàäï³øûñÿ íà àáíà¢ëåíüí³ ÊÀÌÓͲÊÀÒÓ

Ïîëüñê³ à¢êöû¸í  
[Allegro.pl]
Çàõîäçü!!!
 

    ÊͲò
    óñòîðûÿ
    ˳òàðàòóðà
    Ïåðàêëàäû
    Ìîâà
    Êðûòûêà
    Ðýë³ã³ÿ
    Ïàë³òûêà
    Ãðàìàäçòâà

 ×ÀÑÎϲÑÛ
  •  Àáàæóð
  •  Akcent

     
Białoruski

  • 
Annus
      Albaruthenicus
  •  ÀRCHE
  • 
Àñàìáëåÿ
  •  Białoruskie
     Zeszyty
     Historyczne

  • 
ÁÃÀ
  •  Áåëàðóñ
  •  Áåëîðóññêèé
     Ñáîðíèê

  •  Áåëüñê³
     Ãîñò³íýöü

  •  óñòàðû÷íû
     Àëüìàíàõ

  •  Ãîä Áåëàðóñê³
  •  Äçåÿñëî¢
  •  Druvis
  •  Çàï³ñû Á²Í³Ì
  •  Çÿìëÿ N
  •  Inform-Áàíê
  •  Êàëîñüñå
  •  ÊÀÌÓͲÊÀÒ
  •  ÊÐÀÉ-KRAJ
  •  ͳâà
  •  Ïàë³òû÷íàÿ

       
ñôåðà

  •  Ïàì³æ
  •  pARTisan
  •  Ïðàâ³íöûÿ
  •  Ðýçûñòàíñ
  •  Ñïàä÷ûíà
  •  Òýðìàï³ëû
  •  Terra Alba
  •  Terra Historica
  •  Ô³ëÿìàòû
  •  Ôðàãìýíòû
  •  Øóôëÿäà
  •  Czasopis

 

Íàøûÿ ñÿáðû

Òûäí¸â³ê Áåëàðóñࢠó Ïîëüø÷û ͲÂÀ SETPro://DTP=Designing+Typesetting+Programming/ Áåëàðóñêà-Àìýðûêàíñêàå Çàäç³íî÷àíüíå Belarusan Newspaper in Free World ÁÀÏÖ Âàñ³ëü ÁûêࢠÁåëàðóñêàÿ Ïàë³÷êà Áåëàðóñêàÿ Ïàë³÷êà ÇÁÑ ÁÀÖÜÊÀ¡Ø×ÛÍÀ Ïàðòûÿ ÁÍÔ Âîêàwww.bialorus.pl ÏÀÃÎÍß BrestOnline Âiëüíÿ ÇÓÁÐ Àñàìáëåÿ NGO Ñóïîëüíàñüöü Äðàíiêi Õàðòûÿ ÂßÑÍÀ Ãàñïàäàð Êóðñ áåëàðóñêàå ìîâû Ïðàâàï³ñ Áåëàðóñêàÿ ìîâà ¢ ²íòýðíýò ArfaBel Áåëàðóñû ¢ ²çðà³ë³ Äç³ìà Çàâàäçê³ Áåëàðóñû ¢ À¢ñòðàë³³ ˳ðà Âîëüíû Êðàé ZBM

 


BIAŁORUSKIE FORMACJE WOJSKOWE 1917 – 1923, O. Latyszonek

Rozdział 3
Jed­nos­t­ki białoruskie w armii litewskiej

3.1. Stosunki białorusko-litewskie w latach 1915-1918

Gar­s­t­ka białoruskich polityków, którzy pozostali w 1915 r. na terenach za­ję­tych przez wojska niemieckie, zdawała sobie sprawę z własnej słabości oraz nieznajomości kwestii białoruskiej w niemieckich kołach politycznych. Stąd też bracia Łuckiewiczowie opowiedzieli się za odbudową Wielkiego Księ­stwa Litewskiego na obszarach okupowanych przez Niemcy, łączącego na zasadach autonomii ziemie litewskie i białoruskie. Myśl tę poparli niek­tó­rzy politycy litewscy (Jerzy Šaulys, Stefan Kairys), polscy i żydowscy. Wspom­nia­ni politycy wydali w imieniu tzw. Konfederacji Wielkiego Księ­stwa Litewskiego odezwy 19 grudnia 1915 r. i w lutym 1916 r.[1] Podobne sta­no­wis­ko zajęli politycy białoruscy w memoriałach do niemieckiego par­la­men­tu z  1 września 1917 r. i kanclerza Rzeszy z grudnia tegoż roku[2]. Wys­tą­pie­nia te trafiły jednak w próżnię, gdyż Litwini dążyli do utworzenia włas­ne­go państwa narodowego, nie wykazując przy tym zainteresowania od­bu­do­wą Wielkiego Księstwa.

Od­mow­nie ustosunkowali się do idei przywrócenia Wielkiego Księstwa Li­tew­s­kie­go także politycy litewscy po rosyjskiej stronie frontu. Działacze miń­s­cy nawiązali z nimi kontakt wkrótce po wybuchu rewolucji lutowej. W kwiet­niu 1917 r. udała się z Mińska do Piotrogrodu delegacja bia­ło­rus­ka, z zadaniem ustanowienia stosunków z nowymi władzami rosyjskimi. Op­rócz tego delegacja ta próbowała nawiązać ścisłą współpracę z is­t­nie­ją­cym w stolicy Rosji Komitetem Litewskim. Zorganizowano w tym celu dwie wspólne konferencje. Na pierwszej z nich Białorusini zaproponowali od­bu­do­wę Wielkiego Księstwa Litewskiego, na drugiej Litwini oznajmili, że sprawa Wielkiego Księstwa stała się dla polityki litewskiej nieaktualna[3].

11 grudnia 1917 r. Rada Litewska, tzw. Taryba, proklamowała „wzno­wie­nie niepodległego państwa litewskiego ze stolicą w Wilnie i rozwiązanie wszel­kich państwowych połączeń, jakie istniały pomiędzy nim a innymi na­ro­da­mi”[4]. Białoruscy politycy ze swej strony zorganizowali w Wilnie kon­fe­ren­c­ję organizacji białoruskich w dniach 25-27 stycznia 1918 r., na której raz jeszcze opowiedzieli się za utworzeniem wspólnego państwa z Lit­wi­na­mi[5]. Już wkrótce jednak, wobec rozszerzenia okupacji niemieckiej na dalsze po­ła­cie Białorusi, utworzona na wspomnianej konferencji Wileńska Rada Bia­ło­rus­ka (dalej — WRB) nie poparła powtórnej proklamacji nie­pod­leg­łoś­ci Litwy 16 lutego 1918 r., lecz opowiedziała się za budową nie­pod­leg­łe­go państwa białoruskiego. 18 marca dziewięciu członków WRB zostało do­ko­op­to­wa­nych do składu Rady Białoruskiej Republiki Ludowej. WRB od­rzu­ci­ła natomiast propozycję Taryby delegowania w skład tejże przed­s­ta­wi­cie­li „białoruskiej mniejszości narodowej” i protestowała przeciwko przy­łą­cze­niu do państwa litewskiego ziem zamieszkanych przez Bia­ło­ru­si­nów[6]. We wrześniu 1918 r. przewodniczący WRB Antoni Łuckiewicz objął sta­no­wis­ko premiera rządu BRL.

Do­pie­ro po niepowodzeniu rokowań z bolszewikami A. Łuckiewicz po­czuł się zmuszony do pertraktacji z Litwinami. W drugiej połowie listopada 1918 r. polecił WRB (której nadal był przewodniczącym) podjęcie rozmów z Ta­ry­bą. W rezultacie tych rozmów 27 listopada w skład Taryby weszło 6 członków WRB (w tym Jan Łuckiewicz i Wacław Łastowski). Ut­wo­rzo­no także przy rządzie litewskim Ministerstwo Spraw Białoruskich, które 1 grudnia objął Józef Woronko, były premier rządu BRL. Litwini zgodzili się także na mianowanie urzędników państwowych w powiatach za­miesz­ka­łych w większości przez Białorusinów za aprobatą tzw. Białoruskiego Sek­re­ta­ria­tu (tj. białoruskich członków Taryby) pod przewodnictwem W. Łas­tow­s­kie­go

[7]. Jak się wydaje, zawierające porozumienie strony nie pod­pi­sa­ły żadnej formalnej umowy.

W białoruskiej literaturze historycznej utrzymuje się pogląd, że strona li­tew­s­ka zgodziła się na autonomię ziem białoruskich[8]. Uczestniczący w roz­mo­wach ze strony litewskiej Augustyn Voldemaras twierdził jednak póź­niej, że strona ta nie złożyła nawet obietnicy autonomii[9]. Jak się zresztą mia­ło okazać w praktyce, Białorusini mieli autonomię w swych po­czy­na­niach o tyle, o ile władze litewskie nie były w stanie wykonywać funkcji pań­stwo­wych na obszarze, do którego rościły sobie pretensje.

Po­ro­zu­mie­nie białorusko-litewskie miało niewątpliwie nierównoprawny cha­rak­ter i zgodę strony białoruskiej tłumaczy jedynie rozpaczliwe po­ło­że­nie władz BRL.

 A. Łuckiewicz  zdecydował się udać na emigrację i szukać poparcia dla spra­wy białoruskiej na konferencji pokojowej w Paryżu. Porozumienie z Ta­ry­bą miało służyć jedynie zabezpieczeniu białoruskich interesów na te­ry­to­rium wciąż  okupowanym przez Niemców i traktowane było przez Łuc­kie­wi­cza jako funkcja stosunków białorusko-niemieckich, a nie bia­ło­rus­ko-litewskich. Stąd też zawarte było wyłącznie w imieniu WRB, zaś A. Łuc­kie­wicz wystrzegał się jakichkolwiek form uznania praw Litwy do spor­nych terenów Wileńszczyzny, Suwalszczyzny i Grodzieńszczyzny[10].

Mil­czą­ca zgoda władz BRL na zawarte przez WRB porozumienie było ce­ną na pozwolenie na przeniesienie się Rady i rządu BRL na terytorium  kon­t­ro­lo­wa­ne przez Litwinów.

Po­ro­zu­mie­nie listopadowe przewidywało także utworzenie białoruskich jed­nos­tek wojskowych, podporządkowanych litewskiemu naczelnemu do­wódz­t­wu. Armia litewska istniała w tym okresie w stanie zaledwie za­ląż­ko­wym. Pierwszy pułk tej armii liczył około 30 oficerów i około 200 żoł­nie­rzy, zaś drugi tylko kilku oficerów i kilku żołnierzy[11]. Tak więc utworzenie bia­ło­rus­kich jednostek mogło być dla armii litewskiej poważnym wzmoc­nie­niem. Armii litewskiej brakowało zwłaszcza doświadczonych oficerów, stąd też organizator wojska białoruskiego gen. Cyprian Kondratowicz zos­tał nawet mianowany na krótko wiceministrem obrony narodowej w rzą­dzie litewskim, a więc faktycznym kierownikiem resortu, gdyż nominalnym mi­nis­t­rem był premier A. Voldemaras

[12]. Zgodnie ze wstępnym po­ro­zu­mie­niem jednostki litewskie i białoruskie miały być formowane na zasadzie pa­ry­te­tu liczebnego, co jednak wywołało niezadowolenie oficerów litewskich, któ­rzy obstawali przy przewadze liczebnej formacji litewskich[13].

1 grudnia 1918 r. powstała białoruska sekcja litewskiego ministerstwa ob­ro­ny, której kierownikiem mianowano kpt. Remiszewskiego (do pracy w mi­nis­ter­stwie skierowany został m.in. por. Mikołaj Demidow). Wkrótce roz­po­czę­to w Wilnie formowanie 1 Białoruskiego Pułku Piechoty (BPP). Je­go dowódcą został mianowany płk M. Ławrentiew, dowódcami ba­ta­lio­nów — płk Leniwow (po kilku dniach zwolniony z 1 BPP) i ppłk Us­pien­s­ki, dowódcami kompanii — kpt. Eugeniusz Hajdukiewicz, porucznicy Piat­ko, Żywotkiewicz i Talkowski. Pod koniec grudnia do pułku zostali skie­ro­wa­ni następujący oficerowie: Siatkowski, Hassan Konopacki, Dawid Ja­ku­bow­s­ki, Remiszewski i Łukaszewicz. Jednocześnie rozpoczęto formowanie szta­bu 2 BPP[14]. Kompletowano jedynie kadrę oficerską wspomnianych jed­nos­tek, gdyż brakowało szeregowych[15].

1 stycznia 1919 r., wobec dalszych postępów ofensywy bolszewickiej, rząd litewski opuścił Wilno, udając się do Kowna. Większość działaczy bia­ło­rus­kich nieco wcześniej (27 XII 1918 r.) przeniosła się do Grodna. Tam też udali się białoruscy wojskowi.

3.2. Białoruskie jednostki w Grodnie (grudzień 1918 — czerwiec 1919)

Grod­no nie odgrywało dotąd żadnej roli w białoruskim życiu po­li­tycz­nym pod okupacją niemiecką. W mieście istniała jedynie białoruska szkoła. Do­pie­ro na przełomie sierpnia i września 1918 r. kierownik tej szkoły Alek­san­der Hrykowski, działając z polecenia WRB, utworzył w Grodnie Ko­mi­tet Białoruski[16].

Bia­ło­rus­kim działaczom na Grodzieńszczyźnie przyszło pracować w niez­wyk­le trudnych warunkach. Większość prawosławnej ludności, bę­dą­cej podstawą ruchu białoruskiego, opuściła swe strony ojczyste w 1915 r., ucie­ka­jąc przed nadchodzącymi Niemcami. O ile przed 1915 r. mieszkało w Grod­nie ok. 43 tys. Żydów, 14 tys. katolików (Polaków i Białorusinów) i 14 tys. prawosławnych (Rosjan i Białorusinów), to w sierpniu 1918 r., gdy działacze białoruscy wznowili swoją pracę, w mieście było ok. 28 tys. Ży­dów, 9 tys. katolików, zaś prawosławnych (głównie Białorusinów) za­led­wie 3 tysiące[17]. Im dalej na zachód, tym mniej prawosławnych po­zos­ta­ło w swoich siedzibach. Jak oceniał minister spraw białoruskich w rządzie li­tew­s­kim J. Woronko, spośród ponad 800 000 uchodźców z byłej guberni gro­dzień­s­kiej zdołało powrócić zaledwie około 200 000[18].

Wraz ze sprowadzeniem się do Grodna rządu Białoruskiej Republiki Lu­do­wej i ministerstwa spraw białoruskich w rządzie litewskim, Grodno sta­ło się na jakiś czas centrum białoruskiego ruchu narodowego. W mieście pow­s­ta­ły trzy białoruskie organizacje społeczno kulturalne — „Bie­ła­rus­ka­ja Chatka”, „Łuczyna” i „Baćkauszczyna”, które prowadziły swoje kluby i bib­lio­te­ki. Na terenie Grodzieńszczyzny istniały w tym czasie 42 bia­ło­rus­kie szkoły (wcześniej było ich 177, spadek ich liczby związany był z ad­mi­nis­t­ra­cyj­nym chaosem, wywołanym wybuchem rewolucji w Niemczech)[19]. W Grod­nie ukazywało się także nieregularnie kilka czasopism w języku bia­ło­rus­kim oraz w języku białoruskim i rosyjskim. Jako pierwsze wyszły „Bie­ła­rus­ki Narod” i „Baćkauščyna”, później „Rodny Kraj”, „Biełaruś”, „Ho­łas Horodna” i „Zorka”.

Ilość tytułów wynikała nie tyle z potrzeb rynku czytelniczego, co ze zróż­ni­co­wa­nia politycznego środowiska białoruskiego.

Mi­nis­ter spraw białoruskich J. Woronko, ku zdumieniu działaczy bia­ło­rus­kich, oparł się w swojej pracy na rodowitych Rosjanach. Miejscowi Ros­ja­nie i zrusyfikowani Białorusini utworzyli wcześniej tzw. Rosyjski Za­rząd Kraju Grodzieńskiego pod przewodnictwem Eugrafa Kurłowa (brata by­łe­go gubernatora Mińska). Na początku grudnia 1918 r. podczas obrad tzw. Białoruskiego Zjazdu Grodzieńszczyzny zarząd ten, pod naciskiem Ko­mi­te­tu Białoruskiego, przemianował się wprawdzie na Białoruski Za­rząd Grodzieńszczyzny i dokooptował do swojego składu kilku działaczy bia­ło­rus­kich, ci jednak nie mieli większego wpływu na jego działalność[20].

Op­rócz Rosjan Woronko forował także Białorusinów ze swojej partii soc­ja­lis­tów-federalistów (tj. zwolenników federacji z Rosją)[21]. Natomiast z os­ten­ta­cyj­ną wrogością odnosił się do wszystkich Białorusinów ka­to­li­ków, których uważał za Polaków[22].

O wiele poważniejszy wymiar polityczny miało zarzucenie przez Wo­ron­kę przyjętej wcześniej przez działaczy białoruskich taktyki nie­uz­na­wa­nia ziem białoruskich za należące do państwa litewskiego. Podczas gdy A. Łuc­kie­wicz składał np. oficjalne protesty przeciwko przyłączaniu ziem bia­ło­rus­kich do państwa polskiego w imieniu rządu BRL, Woronko w od­nie­sie­niu do tych samych terenów czynił to w imieniu „Białorusinów Litwy Po­łud­nio­wej”[23]. Składając protesty i wydając oficjalne zarządzenia (jak np. o mo­bi­li­zac­ji oficerów i urzędników) w imieniu państwa litewskiego, Wo­ron­ko z jednej strony dostarczał argumentów polityce litewskiej, z drugiej zaś paraliżował pracę miejscowych działaczy białoruskich, gdyż ludność bia­ło­rus­ka odnosiła się wrogo do państwowości litewskiej[24].

Cho­ciaż zasadnicza linia podziału wśród działaczy białoruskich prze­bie­ga­ła pomiędzy kierowanym przez Woronkę Ministerstwem Spraw Bia­ło­rus­kich a Komitetem Białoruskim w Grodnie (którego czołowymi dzia­ła­cza­mi byli Paweł Aleksiuk i Andrzej Jakubecki, wspierani zakulisowo przez A. Łuckiewicza), pewną rolę w białoruskim życiu politycznym (choć­by mediatora pomiędzy zwaśnionymi stronami) starał się odgrywać także prze­wod­ni­czą­cy Białoruskiego Sekretariatu W. Łastowski[25].

W rezultacie walki politycznej pomiędzy białoruskmi ugrupowaniami i posz­cze­gól­ny­mi osobistościami, przez dwa miesiące (grudzień 1918 — sty­czeń 1919 r.) nie zdołano osiągnąć większych postępów w zasadniczych spra­wach: tworzeniu białoruskiej administracji, sił porządkowych i wojska.

Op­rócz wewnątrzbiałoruskich sporów, sytuację komplikował także fakt, iż znaczna część obszaru białoruskiego, będąc w teoretycznej jurysdykcji pań­stwa litewskiego, ze strony niemieckiej podlegała dowództwu w Ki­jo­wie, które nie respektowało decyzji zapadających w Kownie[26]. Pracę bia­ło­rus­kich działaczy utrudniali także zdemoralizowani bezkarnością niemieccy żoł­nie­rze. (Na przykład pod koniec stycznia 1919 r. niemieccy żołnierze i po­lic­jan­ci aresztowali dwóch białoruskich oficerów, wiozących z Kowna 100 000 marek dla białoruskiego pułku w Grodnie. Oficerowie zostali co praw­da zwolnieni, lecz sprawcy aresztu przywłaszczyli sobie część pie­nię­dzy[27].) Dowództwo niemieckie nadal szczególnie niechętnie ustosunkowane by­ło do sprawy tworzenia białoruskich formacji zbrojnych. Wynikało to z chę­ci zabezpieczenia niczym niezakłóconego odwrotu wojsk niemieckich z te­re­nów Białorusi i Ukrainy.

Niem­cy jeszcze w Wilnie oznajmili gen. Kondratowiczowi, że nie mogą do­puś­cić do tworzenia armii litewsko-białoruskiej[28]. Na początku stycznia 1919 r. gen. Kondratowicz i  J. Woronko zostali powiadomieni przez Niem­ców o tym, że Ententa ponoć postanowiła pomóc Litwinom i Bia­ło­ru­si­nom pieniędzmi i uzbrojeniem w organizacji armii do walki z bol­sze­wi­ka­mi, sami jednak nie kwapili się z podobną pomocą, przynajmniej w sto­sun­ku do formacji białoruskich[29].

Prze­nie­sio­ne do Grodna zalążki białoruskiego wojska jeszcze w połowie stycz­nia 1919 r. nie miały ani broni, ani koszar i liczyły tylko 21 oficerów i kil­ku­nas­tu żołnierzy[30].

Niem­cy dość długo nie chcieli także wydać broni białoruskim mi­lic­jan­tom powiatowym (np. w Krynkach przekazali Białorusinom jedynie dwa ka­ra­bi­ny i kilka rewolwerów), ani też pozwolić na wydobycie broni uk­ry­wa­nej w znacznych ilościach przez chłopów[31]. Nawet gdy wyższe do­wódz­t­wo niemieckie rozkazało wydać broń milicji, miejscowe niemieckie urzędy po­wia­to­we, np. grodzieński, odmawiały wykonania tego rozkazu[32]. Naj­szyb­ciej uzbroiła się milicja w powiecie wołkowyskim, która w połowie stycz­nia 1919 r. liczyła 100 konnych milicjantów[33].

29 stycznia minister Woronko ogłosił mobilizację oficerów na Gro­dzień­sz­czyź­nie,[34] chociaż władze niemieckie wydały formalne zezwolenie na tworzenie w Grodnie pułku armii litewskiej dopiero 1 lutego. Uzyskano też od Niemców pomieszczenie dla białoruskich żołnierzy[35].

W połowie lutego w białoruskich szeregach znajdowało się 80 oficerów i 63 żołnierzy. Dyscyplina była słaba, w koszarach miało miejsce pi­jań­stwo, gra w karty i bójki, które musieli uspokajać Niemcy[36]. A. Łuckiewicz oba­wiał się w tym czasie, że białoruscy żołnierze mogą być użyci przez J. Wo­ron­kę co najwyżej do rozprawienia się z jego politycznymi prze­ciw­ni­ka­mi[37].

Wkrót­ce jednak, dzięki staraniom białoruskiego komendanta miasta Grod­na kpt. Mikołaja Demidowa, któremu powierzono nabór rekruta (do­tych­cza­so­wy organizator białoruskiego wojska, gen. Kondratowicz na po­cząt­ku lutego wyjechał do Paryża jako przedstawiciel rządu BRL), for­mo­wa­nie białoruskich jednostek nabrało tempa. Kpt. Demidow (Białorusin z Bia­łos­toc­czyz­ny) działał bardzo energicznie. Punkty werbunkowe otwarte zos­ta­ły w Wołkowysku, Białymstoku, Słonimiu, Raduniu, Lidzie, Sokółce, Pru­ża­nie, Kobryniu, Brześciu, Wasiliszkach, Szczuczynie, Druskiennikach i in­nych miejscowościach. Pomimo kampanii przeciw mobilizacji, podjętej przez środowisko polskie, zwłaszcza duchowieństwo katolickie i ziemian, uda­ło się skompletować 1 Białoruski Pułk Piechoty i specjalny batalion ko­men­dy grodzieńskiej[38].

1 BPP, początkowo pod dowództwem płk. Ławrentiewa, następnie płk. Je­zo­wi­to­wa, liczył ok. 800 ludzi. Szefem sztabu był płk Szczerba-Rawicz, sze­fem wyszkolenia — płk Uspienski, intendentury — płk Juszkiewicz. W. Po­nu­ce­wicz podaje, że 1 BPP dzielił się na cztery bataliony, których do­wód­ca­mi byli: ppłk E. Hajdukiewicz, płk Włodzimierz Michajłowski, płk Kuźmin-Karawajew i płk Wołkow. P. Łossowski wspomina o tym, że pod koniec lutego pułk białoruski składał się z czterech kompanii[39]. Jest fak­tem, że w Kownie utworzono 5 kompanię 1 BPP (patrz niżej). Nie­wyk­lu­czo­ne, że wraz z napływem żołnierzy kompanie rozwinięto w bataliony.

Spec­jal­ny batalion komendy grodzieńskiej, podporządkowany bez­poś­red­nio komendantowi miasta kpt. Demidowowi, utworzony został z kadry ofi­cer­s­kiej rozformowanego sztabu 2 BPP. Liczył ok. 350 ludzi. Batalion uzu­peł­nia­ła grupa grenadierów pod dowództwem por. Bondaruka i szwad­ron huzarów (który w nazwie nawiązywał prawdopodobnie do stac­jo­nu­ją­cych niegdyś w Grodnie huzarów rosyjskich) pod dowództwem rtm. M. Gliń­s­kie­go oraz orkiestra wojskowa.

Ap­ro­wi­zac­ja, umundurowanie i uzbrojenie wojska białoruskiego od­by­wa­ły się drogą zakupów w porozumieniu z niemiecką komendą w Grodnie. Pie­nią­dze pochodziły z dotacji rządu litewskiego oraz z podatków na­ło­żo­nych na miejscową ludność.

Łącz­ni­kiem pomiędzy litewskim ministerstwem obrony i jednostkami bia­ło­rus­ki­mi w Grodnie był płk Gedraitis[40].

Jed­no­cześ­nie z organizacją białoruskich oddziałów w Grodnie, do Kow­na odkomenderowany został oficer łącznikowy W. Kozłow, który zor­ga­ni­zo­wał w tym mieście białoruskie biuro wojskowe, z zadaniem naboru ochot­ni­ków do jednostek białoruskich w Grodnie. Na przełomie lutego i mar­ca W. Kozłow otrzymał pozwolenie od władz litewskich na sfor­mo­wa­nie w Kownie białoruskiej kompanii ochotniczej o liczebności do 200 żoł­nie­rzy. 12 kwietnia kompanię przemianowano na 5 kompanię 1 Bia­ło­rus­kie­go Pułku Piechoty. Z jej składu wydzielono podoficerski pluton szko­le­nio­wy. 17 kwietnia rozpoczęto także formowanie oddziału wartowniczego o li­czeb­noś­ci do 40 ludzi[41].

Na początku 1919 r. Grodno ze swoim białoruskim ministerstwem, woj­s­kiem i rządem BRL stało się samotną białoruską wyspą, chronioną przez obec­ność wojsk niemieckich. Pobyt Niemców na ziemiach białoruskich zbli­żał się jednak do końca. Niemcy z najwyższym trudem utrzymywali w swo­ich rękach stale zwężający się korytarz wzdłuż linii kolejowej Ko­wel–Brześć–Białystok–Grajewo, którą ewakuowali swoje wojska z Uk­ra­i­ny. Od wschodu korytarz ten zacieśniały wojska sowieckie, od zachodu — od­dzia­ły Wojska Polskiego.

5 lutego 1919 r. w Białymstoku podpisana została umowa polsko-nie­miec­ka, regulująca warunki odwrotu wojsk niemieckich ze wschodu i prze­mar­szu wojsk polskich na wschód przeciw bolszewikom[42]. 14 lutego w Be­re­zie Kartuskiej starł się z bolszewikami Oddział Wileński WP, za­po­cząt­ko­wu­jąc wojnę polsko-sowiecką. Wkrótce potem oddziały Dywizji Li­tew­s­ko-Białoruskiej, które obsadziły powiaty wołkowyski i prużański, oraz od­dzia­ły gen. Antoniego Listowskiego z Brześcia podjęły ofensywę na Słonim i Pińsk. Ponieważ oddziały polskie zajmowały tereny wschodnie w miarę wy­co­fy­wa­nia się Niemców z południa na północ białoruski ośrodek w Grod­nie utrzymał się jeszcze przez jakiś czas.

Do­wódz­t­wo polskie od połowy listopada 1918 r. starało się przeciągnąć na swoją stronę żołnierzy pułku białoruskiego, proponując im służbę w Dy­wiz­ji Litewsko-Białoruskiej. Celem zapoznania się z ruchem białoruskim Od­dział II NDWP prowadził od początku stycznia 1919 r. specjalną akcję wy­wia­dow­czą. Jednym z informatorów był por. Jan Kwiatkowski, który wstą­pił do pułku białoruskiego. Podjęte przezeń działania propagandowe na rzecz współdziałania polsko-białoruskiego nie przyniosły jednak re­zul­ta­tów[43].

Z większym powodzeniem działał komisarz rządu polskiego na okręg gro­dzień­s­ki — Stanisław Iwanowski — który, nie zważając na protesty władz litewskich i białoruskich, osiadł w Grodnie z początkiem 1919 r.

W lutym S. Iwanowski postawił sobie za cel likwidację wojska bia­ło­rus­kie­go, chcąc dowieść tym samym, że władza Litwy nie rozciąga się na Grod­no. Chociaż nie udało mu się dokonać tego, jak planował za jednym za­ma­chem, to jednak zdołał przeciągnąć na stronę polską jeden białoruski ba­ta­lion (ok. 500 bagnetów). Batalion ten został wcielony do Kowieńskiego Puł­ku Strzelców Dywizji Litewsko-Białoruskiej. Reszta oddziałów bia­ło­rus­kich nadal stacjonowała w Grodnie, nie poddając się agitacji[44].

W okolicach Grodna dochodziło do incydentów wywołanych przez pol­s­kie oddziały, które rozpędzały siłą terenowe przedstawicielstwa białoruskie i aresz­to­wa­ły białoruskich oficerów werbunkowych, m.in. sztabskapitana Chom­czy­ka w Supraślu, Horosza w Ostrowiu Południowym, Juliana Koś­cień­czy­ka i Aleksandra Kondrusika w Indurze[45].

Za­ję­cie przez oddziały Dywizji Litewsko-Białoruskiej powiatów bia­łos­toc­kie­go, bielskiego, sokólskiego, słonimskiego i wołkowyskiego pozbawiło bia­ło­rus­kie jednostki w Grodnie źródeł dopływu ochotników[46].

W samym Grodnie zorganizowana przez S. Iwanowskiego grupa POW do­ko­na­ła udanej próby odbicia z rąk białoruskich huzarów białoruskiego dzia­ła­cza Kazimierza Ćwirki-Godyckiego. Działacz ten, namówiony przez S. Iwanowskiego, napisał w imieniu fikcyjnego białoruskiego Zjazdu No­wog­ród­czyz­ny memoriał w sprawie białoruskiej, złożony na ręce I. Pa­de­rew­s­kie­go, w którym to memoriale opowiedział się za połączeniem Bia­ło­ru­si z Polską[47]. Po powrocie z Warszawy K. Ćwirko-Godycki został aresz­to­wa­ny z polecenia białoruskiego komendanta Grodna M. Demidowa i miał być przewieziony do Kowna[48].

Pró­by infiltracji i agitacji białoruskich jednostek w Grodnie po­dej­mo­wa­li także bolszewicy. Udało im się pozyskać część kadry dowódczej drużyny ka­ra­bi­nów maszynowych oraz wprowadzić jednego ze swoich ludzi do „szta­bu” białoruskiej „armii” (nie wiadomo niestety, o sztab której z jed­nos­tek chodzi). Bolszewicy nie odegrali jednak żadnej roli w nad­cho­dzą­cych wydarzeniach[49].

O tym, że Niemcy muszą przekazać Grodno Polakom na żądanie państw Ententy, pełnomocny przedstawiciel rządu niemieckiego na Litwie dr Zimmerle poinformował oficjalnie stronę białoruską w połowie lutego 1919 r.[50] Wobec powyższego oraz braku reakcji na postulaty Bia­ło­ru­si­nów, składane m.in. na ręce członków alianckich misji, które odwiedziły Grod­no w marcu[51], działacze białoruscy zaczęli opuszczać miasto.

A. Łuckiewicz, premier rządu BRL, któremu Litwini odmówili udzie­le­nia pożyczki, uniemożliwiając w ten sposób wyjazd do Paryża, pod koniec lu­te­go powrócił do znajdującego się pod bolszewicką okupacją Wilna[52]. W mar­cu rozpoczęto stopniowe przenoszenie do Kowna poszczególnych in­s­ty­tuc­ji podległych Ministerstwu Spraw Białoruskich[53]. Władze litewskie zap­ro­po­no­wa­ły także przeniesienie oddziałów białoruskich do Sejn i Su­wałk, które pozostawały jeszcze w rękach Niemców. Propozycja ta została jed­nak odrzucona przez działaczy białoruskich[54].

Praw­do­po­dob­nie nie bez wpływu na tę decyzję pozostawała wiadomość, ja­ką po kilku dniach pobytu w Wilnie otrzymał A. Łuckiewicz: wysłana wcześ­niej do Kijowa delegacja rządu BRL uzyskała pożyczkę od rządu Uk­ra­iń­s­kiej Republiki Ludowej i przebywa już w Berlinie[55]. Pożyczka, w wy­so­koś­ci 4 mln marek niemieckich, rozwiązywała Łuckiewiczowi ręce przy­naj­m­niej w zakresie finansowym. A. Łuckiewicz powrócił do Grodna, gdzie mógł już podejmować decyzje bez oglądania się na J. Woronkę i Litwinów.

16 marca 1919 r. A. Łuckiewicz mianował tajnym komisarzem Gro­dzień­sz­czyz­ny P. Aleksiuka, zaś jego zastępcą do spraw politycznych uczy­nił A. Jakubeckiego[56]. W nowej sytuacji odzyskał też najwidoczniej wpływ na białoruskich wojskowych. 14 marca zatwierdził na stanowisku do­wódz­cy 1 BPP Konstantego Jezowitowa, wysuniętego na to stanowisko przez wła­dze litewskie[57]. K. Jezowitow przedstawił nawet A. Łuckiewiczowi do zat­wier­dze­nia wzory umundurowania białoruskiego wojska, co ten uczynił 20 marca[58]. Niewykluczone, iż zatwierdzenie wzorów umundurowania by­ło ostatnią z urzędowych czynności, wykonanych przez premiera rządu BRL w Grodnie, gdyż jeszcze tego samego dnia lub dzień później A. Łuc­kie­wicz wyjechał do Berlina[59]. W tym samym czasie Grodno opuścił J. Wo­ron­ko, który przeniósł się ze swym ministerstwem do Kowna[60].

Na początku kwietnia 1919 r. rozpoczęła się ewakuacja wojsk nie­miec­kich z Grodna. Aby wzmocnić swój garnizon, białoruski komendant miasta ppłk Demidow ściągnął z Kowna 5 kompanię białoruską[61]. Tymczasem ze stro­ny polskiej dowództwo twierdzy grodzieńskiej objął gen. Wojciech Fa­le­wicz. 15 kwietnia rozpoczął się przemarsz przez Grodno polskich od­dzia­łów, kierujących się na Wilno.

Do­wód­ca pułku białoruskiego płk Jezowitow udał się do Warszawy z li­tew­s­ką misją specjalną pod przewodnictwem J. Šaulysa. Pod nieobecność Je­zo­wi­to­wa pułkiem dowodził płk Uspienski. 23 kwietnia podpisał on umo­wę z polskim dowództwem, w myśl której pułk białoruski miał pozostać sa­mo­dziel­ną jednostką w składzie wojsk litewskich, autonomiczną w spra­wach wewnętrznych, lecz podporządkowaną polskiemu dowództwu twier­dzy Grodno. Wykorzystany mógł być jedynie dla obrony twierdzy przed bol­sze­wi­ka­mi.

Na podpisanie umowy na powyższych warunkach Uspienski otrzymał dro­gą telefoniczną zgodę litewskiego ministra obrony narodowej Antoniego Mer­ky­sa. Dopiero po jej podpisaniu z Berlina via Kowno przyszedł te­leg­ram nakazujący niepodpisywanie umowy w związku ze wstrzymaniem ewa­ku­ac­ji wojsk niemieckich z Grodna.

24 kwietnia powrócił z Warszawy płk Jezowitow, który z miejsca prze­ciw­s­ta­wił się umowie i chciał ewakuować pułk z Grodna. Zorganizował na­wet transport, lecz z niemieckiego i litewskiego ministerstwa obrony na­ro­do­wej nadeszły telegramy, ponownie nakazujące zatrzymanie pułku w Grod­nie. Wobec powyższego K. Jezowitow przekazał dowództwo płk. An­to­no­wo­wi i wyjechał do Kowna. Okazało się jednak, że ewakuacja wojsk niemieckich nie została wstrzymana. 27 kwietnia w Grodnie po­ja­wi­ły się oddziały polskie, które w dzień później rozbroiły białoruskich hu­za­rów, aresztując oficerów i żołnierzy. 29 kwietnia ostatnie oddziały nie­miec­kie opuściły Grodno, które znalazło się w polskich rękach[62].

Przy­czy­ny ostatecznego pozostania pułku białoruskiego w Grodnie są nie­jas­ne. Na początku maja Piłsudski powiadamiał Leona Wasilewskiego, że „Niemcy przy odejściu z Grodna chcieli koniecznie zabrać ze sobą i pułk bia­ło­rus­ki. Gdy pułk ten postanowił zostać i poddać się polskiej komendzie, Niem­cy przysłali z Kowna telegraficzne rozporządzenie, nakazujące aresz­to­wa­nie kilku oficerów z tego pułku...”[63]

Wy­ni­ka z tego, że nie wszyscy oficerowie białoruscy byli przekonani co do celowości ewakuowania pułku z Grodna. Dotyczy to, jak się zdaje, zwłasz­cza płk. Uspienskiego, gdyż jego to właśnie K. Jezowitow obciążył od­po­wie­dzial­noś­cią za pozostawienie pułku w Grodnie[64].

Nie­wąt­p­li­wie jednak to nie płk Uspienski był głównym sprawcą nie­wy­ko­na­nia rozkazu ewakuacji. Niewłaściwym wydaje się również pisanie w tym kontekście o „zdrajcach” wśród oficerów pułku[65]. Przyczyn po­zos­ta­nia białoruskiej jednostki w Grodnie szukać trzeba w szerszym kontekście po­li­tycz­nym.

Pre­mier rządu BRL A. Łuckiewicz uważał porozumienie z Tarybą wy­łącz­nie za wybieg taktyczny, w dodatku nieudany[66]. Na początku 1919 r. je­go obawy budziło zajmowanie ziem białoruskich przez wojska polskie, w związ­ku z czym sądził, że mniejszym złem będzie zajęcie tych ziem przez bol­sze­wi­ków[67]. Najwyraźniej jednak podczas krótkiego pobytu w oku­po­wa­nym przez bolszewików Wilnie w marcu 1919 r. zmienił zdanie, praw­do­po­dob­nie pod wpływem swego brata Jana (który pozostał w Wilnie, by pro­wa­dzić pracę narodową pod okupacją bolszewicką). A. Łuckiewicz od­mó­wił proponowanego mu spotkania z Józefem Unszlichtem, ludowym ko­mi­sa­rzem d/s wojskowych Socjalistycznej Sowieckiej Republiki Litwy i Bia­ło­ru­si[68], po czym jak już o tym była mowa, wyjechał do Berlina przez Grod­no.

Z Berlina A. Łuckiewicz wysłał na Białoruś jednego z ministrów swego rzą­du, Arkadiusza Smolicza. Po zajęciu Wilna przez Polaków A. Smolicz po­zy­tyw­nie ustosunkował się do wydanej z tej okazji przez Naczelnika Pań­stwa Polskiego odezwy „Do mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa Li­tew­s­kie­go”[69], zaś Wileńska Rada Białoruska skierowała na ręce J. Pił­sud­s­kie­go deklarację, w której wyraziła nadzieję, iż pomoże on „zjednoczyć ca­łą Białoruś i odbudować ją w niezależne państwo, sąsiadujące i przyjazne z Pol­s­ką”[70]. Po zajęciu przez Polaków Grodna, A. Smolicz udał się do War­sza­wy, gdzie uzyskał audiencję u J. Piłsudskiego[71].

Jak podaje W. Ponucewicz, grodzieński pułk białoruski utrzymywany był m.in. z pieniędzy uzyskanych przez rząd BRL od rządu URL, co mogło mieć miejsce jedynie po przyjeździe A. Smolicza[72]. Pozwala to przy­pusz­czać, że pod koniec kwietnia 1919 r. 1 BPP przeszedł po prostu z żołdu li­tew­s­kie­go na żołd rządu BRL.  Co za tym idzie, pułk najwidoczniej po­zos­tał w Grodnie zgodnie z wolą tego rządu.

Rzecz jasna, nie obyło się przy tym bez tarć wewnętrznych. Świadczy o tym fakt mianowania w kwietniu 1919 r. przez władze litewskie nowego ko­men­dan­ta miasta Grodna, oficera 1 BPP kpt. Leonida Kaługina (Ros­ja­ni­na), chociaż dotychczasowy komendant M. Demidow nie ustąpił ze swo­je­go stanowiska[73].

Pier­w­sze dni polsko-białoruskiego współistnienia w Grodnie przebiegały na ogół spokojnie, wyjąwszy incydent z rozbrojeniem białoruskiego szwad­ro­nu. Na zamku odbywały się bankiety z udziałem przedstawicieli bia­ło­rus­kich organizacji i pułku białoruskiego. 3 maja odbyła się w mieście de­fi­la­da polskich i białoruskich oddziałów, do której przygrywała białoruska or­kies­t­ra wojskowa. 5 maja uwolniony został szwadron białoruski, który pod dowództwem rtm. Glińskiego odszedł wraz z 5 kompanią do Drus­kien­nik, a stamtąd do Kowna.

Sto­sun­ki polsko-białoruskie popsuły się pod koniec maja. 30 tegoż mie­sią­ca gen. W. Falewicz przekazał dowództwu pułku białoruskiego rozkaz gen. Stanisława Szeptyckiego, dowódcy Frontu Litewsko-Białoruskiego, na­ka­zu­ją­cy przeniesienie pułku do Słonimia i dołączenie do grupy re­zer­wo­wej gen. Stefana Mokrzeckiego. Płk Antonow zaoponował, powołując się na umowę z 23 kwietnia 1919 r. Reakcją gen. Falewicza było rozbrojenie puł­ku 1 czerwca pod groźbą użycia broni przez otaczające go polskie od­dzia­ły[74].

Nab­rz­mia­ły konflikt polsko-białoruski próbował załagodzić Naczelnik Pił­sud­s­ki, który zjechał do Grodna 3 czerwca. W związku z jego przy­jaz­dem zdjęto warty z białoruskich koszar, a oficerom i żołnierzom zezwolono na swobodne poruszanie się po mieście. Piłsudski przyjął na zamku płk. Eu­ge­niu­sza Hajdukiewicza, pełniącego obowiązki dowódcy pułku bia­ło­rus­kie­go wobec choroby płk Antonowa. Chociaż audiencja nie dała kon­k­ret­nych rezultatów, to jednak przez pewien czas pułk nie był niepokojony, od­by­wa­jąc zajęcia bez broni. Spokój nie trwał jednak długo[75].

11 czerwca polskie dowództwo rozdzieliło żołnierzy pułku według wyz­na­nia. Katolików odprowadzono do polskich koszar, prawosławnych i Ży­dów zdemobilizowano. Oficerów zatrzymano w rezerwie, proponując im przej­ś­cie na polską służbę. Aresztowano ppłk. Demidowa i, na krótko, płk. Us­pien­s­kie­go. Starania płk. Antonowa o zezwolenie na wyjazd oficerów do Kow­na nie dały wyników. Niektórym oficerom zezwolono natomiast na pod­ję­cie starań o wyjazd do armii Judenicza[76].

Lik­wi­dac­ja pułku grodzieńskiego, jedynej większej jednostki, była dla bia­ło­rus­kiej wojskowości stratą bardzo bolesną. Historycy i publicyści bia­ło­rus­cy jednoznacznie obciążają odpowiedzialnością za rozwiązanie pułku stro­nę polską. Wydaje się jednak, że podstawowe błędy popełniła w tej spra­wie raczej strona białoruska. Błędy te wyniknęły z braku jed­noz­nacz­ne­go stanowiska w zasadniczej kwestii, jaką był problem wyboru so­jusz­ni­ka w zmienionej sytuacji politycznej. Część działaczy białoruskich nadal opo­wia­da­ła się po stronie Litwy, część zaś, z premierem rządu bia­ło­rus­kie­go A. Łuckiewiczem na czele, próbowała ułożyć stosunki z Polską.

Po­czy­na­nia prolitewsko nastawionych polityków i wojskowych ukazują ich uzależnienie od Litwinów i Niemców, których działania nosiły z kolei wszel­kie znamiona chaosu. To właśnie usiłowanie wykonania sprzecznych roz­ka­zów, napływających na przemian to z Kowna, to z Berlina, stało się bez­poś­red­nią przyczyną pozostawienia pułku w Grodnie.

Z drugiej strony, pozostając w Grodnie, dowództwo pułku powinno uw­z­g­lęd­nić w swoim stanowisku także i polski interes. W maju i czerwcu 1919 r. Polska liczyła się poważnie z możliwością wojny z Niemcami, a pol­s­kie dowóddztwo obawiało się m.in. niemieckiego ataku z odcinka Pisz–Suwałki na Grodno[77]. W tej sytuacji pozostawienie w Grodnie obcej jed­nos­t­ki, której dowództwo utrzymywało kontakt z dowództwem nie­miec­kim, stanowić mogło istotne zagrożenie.

Cho­ciaż J. Piłsudski stwierdził wprost, że nie likwiduje pułku bia­ło­rus­kie­go jedynie dlatego, że dobre stosunki z tym pułkiem osłabiają znaczenie i wpływ Taryby[78], nie oznacza to jednak, że pułk był skazany na roz­wią­za­nie z chwilą, gdy przestał być atutem w stosunkach polsko-litewskich. Już wkrót­ce kwestia białoruska w polityce polskiej nabrała znaczenia w związ­ku ze stosunkami polsko-sowieckimi. Niewykluczone więc, iż pod­po­rząd­ko­wu­jąc się rozkazowi przeniesienia swego pułku do Słonimia, Białorusini przed­łu­ży­li­by jego istnienie do czasu zmiany stanowiska polskiego w kwes­tii formowania białoruskiego wojska.

Jed­nak sposób, w jaki strona polska przeprowadziła swoją wolę w spra­wie 1 BPP, stanowił groźne memento dla przyszłości stosunków bia­ło­rus­ko-polskich.

3.3. Białoruskie jednostki wojskowe na Litwie w latach 1919-1923

Po przeniesieniu się Ministerstwa Spraw Białoruskich do Kowna w kwiet­niu 1919 r. pomiędzy białoruskimi członkami Taryby i przed­s­ta­wi­cie­la­mi organizacji białoruskich odbyły się rozmowy, których przedmiotem by­ło ewentualne ustąpienie ministra J. Woronki i zastapienie go przez W. Łas­tow­s­kie­go lub P. Kreczewskiego. Rozmowy nie przyniosły jednak żad­nych wyników, tak więc J. Woronko pozostał na swym stanowisku[79].

Po likwidacji pułku grodzieńskiego, w armii litewskiej pozostały jedynie nie­licz­ne oddziały białoruskie: 5 kompania 1 BPP (ok. 200 ludzi), oddział war­tow­ni­czy (ok. 40 osób) i szwadron huzarów (50 jeźdźców).

Szwad­ron został odkomenderowany do 1 pułku huzarów. Przed skie­ro­wa­niem na front uczestniczył w defiladzie w Dąbrowie Kowieńskiej, robiąc dob­re wrażenie wyglądem jeźdźców i koni oraz postawą ogólną[80]. W czer­w­cu 1919 r. 5 kompania została przemianowana na 1 Samodzielną Kom­pa­nię Białoruską, a oddział wartowniczy przetworzony w 2 Samodzielną Kom­pa­nię Białoruską[81].

20 czerwca 1919 r., po osiągnięciu pełnej gotowości bojowej, 1 kom­pa­nia pod dowództwem mjr. M. Janickiego została skierowana na front li­tew­s­ko-sowiecki pod Dźwińskiem, gdzie weszła w skład wydzielonej (później prze­mia­no­wa­nej na II) brygady. Na przełomie czerwca i lipca kompania zaj­mo­wa­ła pozycje na froncie, tocząc drobne potyczki z bolszewikami. 27 czer­w­ca przeglądu kompanii białoruskiej dokonał litewski głów­no­do­wo­dzą­cy gen. Sylwester Žukauskas. Taktycznie kompania została pod­po­rząd­ko­wa­na dowództwu Specjalnego Batalionu Mariampolskiego, w którego skła­dzie pozostawała przez cztery miesiące.

7 lipca armia litewska i łotewska przystąpiły do ofensywy. Przez cały li­piec i sierpień białoruska kompania brała udział w toczących się walkach. Od 12 lipca dowodził nią ppłk Włodzimierz Michajłowski. 28 sierpnia mia­ło miejsce jej największe osiągnięcie bojowe. W walce na bagnety Bia­ło­ru­si­ni zdobyli okopy sowieckie pod wsią Sussekle i dworem Schedern. Suk­ces ten okupiony został śmiercią ppor. Jerzego Pliski, dowodzącego ata­ku­ją­cym plutonem, oraz czterech żołnierzy.

Po wyparciu przez wojska litewsko-łotewskie bolszewików za Dźwinę, na początku października 1919 r. kompania została wydzielona ze składu Ba­ta­lio­nu Mariampolskiego i przydzielona do I batalionu 3 pułku Witolda Wiel­kie­go.

10 października odbyła się w Kownie narada, poświęcona rozbudowie bia­ło­rus­kich formacji wojskowych na Litwie. Wzięli w niej udział głów­no­do­wo­dzą­cy wojsk litewskich F. Letkunas, minister spraw białoruskich J. Wo­ron­ko, naczelnik białoruskiego biura wojskowego W. Kozłow oraz do­wód­cy: 2 kompanii A. Hansen i szwadronu huzarów M. Gliński[82].

W połowie października oddziały białoruskie skoncentrowano w strefie przyf­ron­to­wej. 15 października do dworu Schedern przybyła 2 kompania oraz resztki białoruskiego szwadronu. Szwadron ten latem od­ko­men­de­ro­wa­ny był do ochrony pierwszej litewsko-polskiej linii demarkacyjnej pod Lej­pu­na­mi nad Niemnem. Nocą z 23 na 24 sierpnia zaskoczony został pod­czas noclegu na kwaterach pod Sejnami przez Polaków, tracąc 1 oficera, 12 żołnierzy wziętych do niewoli (skąd część później zbiegła) i 13 koni[83]. W po­ło­wie września szwadron liczył już tylko 25 jeźdźców. 17 paź­dzier­ni­ka do sąsiedniej wsi Sussekle przeniesiono 1 kompanię. Białoruskie kom­pa­nie stanowiły zapas II brygady.

9 listopada rozformowano Białoruskie Biuro Wojskowe, zaś jego na­czel­ni­ka kpt. W. Kozłowa mianowano oficerem łącznikowym przy Sztabie Ge­ne­ral­nym Armii Litewskiej do kontaktów z MSB[84].

17 listopada obie białoruskie kompanie połączono w białoruski ba­ta­lion. Jego dowództwo objął mjr Aleksander Rużancow. Na początku grud­nia oprócz kompanii piechoty w batalionie zorganizowano także pododdział ka­ra­bi­nów maszynowych, łączności i nieliniowy. Byli huzarzy otrzymali przy­dzia­ły jako telefoniści, konni zwiadowcy itp.

28 grudnia batalion zajął wraz z litewskim Batalionem Janiszkielskim po­zyc­je nad Dźwiną.

Służ­ba frontowa na początku 1920 r. była spokojna, ponieważ Sowieci opuś­ci­li swoje pozycje pod naciskiem Polaków, których zastąpili później Ło­ty­sze. Czas ten wykorzystano na pracę wychowawczą i pogłębienie uś­wia­do­mie­nia narodowego żołnierzy. Sztab batalionu wydawał pismo „Var­ta Baćkauščyny”, stworzono także komisję wojskowo-historyczną. 4 lutego ba­ta­lion przeniesiono z 2 do 3 litewskiej dywizji piechoty.

W lutym 1920 r. nastąpiło nieoczekiwane naprężenie w stosunkach li­tew­s­ko-białoruskich. Litwini przejęli kuriera Ministra Spraw Białoruskich ja­dą­ce­go do Moskwy. W wyniku tego zarządzono rewizję i chwilowe aresz­to­wa­nie całego personelu ministerstwa spraw białoruskich. Wobec po­wyż­sze­go minister J. Woronko uznał za niemożliwe dalsze pozostawanie na swym stanowisku[85]. Po jego ustąpieniu ministrem spraw białoruskich mia­no­wa­no Dominika Siemaszkę, który był biernym narzędziem w rękach Lit­wi­nów.

Po­gor­sze­nie białorusko-litewskich stosunków politycznych nie pozostało bez wpływu na sytuację białoruskiej jednostki wojskowej.

1 kwietnia 1920 r. batalion zredukowano do białoruskiej kompanii pod do­wódz­t­wem mjr. Rużancowa. Zdemobilizowano podoficerów byłej armii ro­syj­s­kiej i wszystkich żołnierzy pochodzących spoza linii demarkacyjnej, co znacznie przerzedziło szeregi jednostki. Białoruską kompanię pod­po­rząd­ko­wa­no dowództwu litewskiego 9 pułku piechoty, a żołnierzy skie­ro­wa­no do prac polowych.

W maju 1920 r. nastąpiła kolejna zmiana w stosunkach białorusko-li­tew­s­kich. W Kownie osiadł W. Łastowski, premier rządu BRL, ut­wo­rzo­ne­go w Mińsku w grudniu roku poprzedniego przez przeciwnych Polsce dzia­ła­czy (patrz rozdz. nast.). Łastowski zrekonstruował w Kownie swój rząd, lecz pierwsze miesiące jego istnienia nie przyniosły istotnych zmian w sy­tu­ac­ji białoruskiego wojska na Litwie.

Zmia­ny te nastąpiły dopiero pod wpływem wydarzeń na froncie wojny pol­s­ko-sowieckiej. 12 lipca został zawarty traktat pokojowy litewsko-ro­syj­s­ki, na mocy którego Litwa miała otrzymać Wilno, Grodno i Lidę. Już wcześ­niej wojska litewskie ruszyły w stronę linii demarkacyjnej, w wyniku cze­go doszło do walk z Polakami. Wraz z wojskami litewskimi posuwała się naprzód także kompania białoruska. 19 lipca kompania przybyła do wsi Kras­no­sielsk na brzegu jeziora Snudy. W ten sposób, po dłuższym okresie walk, po raz pierwszy znalazła się na terytorium zamieszkałym przez lud­ność białoruską[86]. W połowie sierpnia kompania objęła służbę graniczną na odcinku pod Brasławiem, do którego przeniesiono z Krasnosielska bia­ło­rus­ką komendę. Pobyt białoruskich żołnierzy w Brasławiu przyczynił się do wzrostu uczuć patriotycznych okolicznej ludności białoruskiej. W sze­re­gi białoruskiego wojska wstąpiło wielu miejsc