ÁÅËÀÐÓÑÊÀß ²ÍÒÝÐÍÝÒ— Á²Á˲ßÒÝÊÀ

ÊÀÌÓͲÊÀÒ... | ×àñîï³ñû... | Ïàðòíýðû... | Âûäàâåöê³ÿ ñýðû³...À¢òàðû...

 
Ïàäï³øûñÿ íà àáíà¢ëåíüí³ ÊÀÌÓͲÊÀÒÓ

Ïîëüñê³ à¢êöû¸í  
[Allegro.pl]
Çàõîäçü!!!
 

    ÊͲò
    óñòîðûÿ
    ˳òàðàòóðà
    Ïåðàêëàäû
    Ìîâà
    Êðûòûêà
    Ðýë³ã³ÿ
    Ïàë³òûêà
    Ãðàìàäçòâà

 ×ÀÑÎϲÑÛ
  •  Àáàæóð
  •  Akcent

     
Białoruski

  • 
Annus
      Albaruthenicus
  •  ÀRCHE
  • 
Àñàìáëåÿ
  •  Białoruskie
     Zeszyty
     Historyczne

  • 
ÁÃÀ
  •  Áåëàðóñ
  •  Áåëîðóññêèé
     Ñáîðíèê

  •  Áåëüñê³
     Ãîñò³íýöü

  •  óñòàðû÷íû
     Àëüìàíàõ

  •  Ãîä Áåëàðóñê³
  •  Äçåÿñëî¢
  •  Druvis
  •  Çàï³ñû Á²Í³Ì
  •  Çÿìëÿ N
  •  Inform-Áàíê
  •  Êàëîñüñå
  •  ÊÀÌÓͲÊÀÒ
  •  ÊÐÀÉ-KRAJ
  •  ͳâà
  •  Ïàë³òû÷íàÿ

       
ñôåðà

  •  Ïàì³æ
  •  pARTisan
  •  Ïðàâ³íöûÿ
  •  Ðýçûñòàíñ
  •  Ñïàä÷ûíà
  •  Òýðìàï³ëû
  •  Terra Alba
  •  Terra Historica
  •  Ô³ëÿìàòû
  •  Ôðàãìýíòû
  •  Øóôëÿäà
  •  Czasopis

 

Íàøûÿ ñÿáðû

Òûäí¸â³ê Áåëàðóñࢠó Ïîëüø÷û ͲÂÀ SETPro://DTP=Designing+Typesetting+Programming/ Áåëàðóñêà-Àìýðûêàíñêàå Çàäç³íî÷àíüíå Belarusan Newspaper in Free World ÁÀÏÖ Âàñ³ëü ÁûêࢠÁåëàðóñêàÿ Ïàë³÷êà Áåëàðóñêàÿ Ïàë³÷êà ÇÁÑ ÁÀÖÜÊÀ¡Ø×ÛÍÀ Ïàðòûÿ ÁÍÔ Âîêàwww.bialorus.pl ÏÀÃÎÍß BrestOnline Âiëüíÿ ÇÓÁÐ Àñàìáëåÿ NGO Ñóïîëüíàñüöü Äðàíiêi Õàðòûÿ ÂßÑÍÀ Ãàñïàäàð Êóðñ áåëàðóñêàå ìîâû Ïðàâàï³ñ Áåëàðóñêàÿ ìîâà ¢ ²íòýðíýò ArfaBel Áåëàðóñû ¢ ²çðà³ë³ Äç³ìà Çàâàäçê³ Áåëàðóñû ¢ À¢ñòðàë³³ ˳ðà Âîëüíû Êðàé ZBM

 

 
Historia Białorusi, Eugeniusz Mironowicz, Oleg Łatyszonek

Historia Białorusi

Eugeniusz Mironowicz
Oleg Łatyszonek

ROZDZIAŁ V
W zgiełku wojen napoleońskich

W zaborze pruskim i austriackim

Ziemie przyłączone w III rozbiorze do Prus otrzymały nazwę Prus Nowowschodnich. Podzielono je na dwa departamenty: płocki i białostocki. W każdym departamencie ustanowiono dwa urzędy kolegialne: kamerę i rejencję. Kamera w zasadzie pełniła funkcje administracyjne i skarbowe, rejencja zaś sądownicze. Obowiązywało pruskie powszechne prawo krajowe. Departamenty dzieliły się na powiaty. Terytorium departamentu białostockiego stanowiła zachodnia część województwa trockiego i skrawek Żmudzi na lewym brzegu Niemna z Wielkiego Księstwa Litewskiego i północna część województwa podlaskiego i wschodni skrawek województwa warszawskiego z Korony.

Ludność departamentu białostockiego była zróżnicowana etnicznie i religijnie. Mieszkali tu Polacy, Białorusini, Litwini i Żydzi, z czasem napłynęło sporo Niemców.

Władze pruskie przeprowadziły w porozumieniu z Rzymem nowy podział na diecezje. W departamencie białostockim mieszkało kilkadziesiąt tysięcy unitów, prawosławnych było mało. W 1797 r. utworzono biskupstwo unickie z siedzibą w Ławrze Supraskiej.

Elitą społeczności unickiej było świeckie duchowieństwo. Na jego czele stał ksiądz Antoni Sosnowski z Kleszczel i ksiądz Antoni Tupalski z Małej Brzostowicy, „alumn papieski”. Kler podlaski powiązany był niezliczonymi więzami pokrewieństwa, jego przywódcy sami nazywali siebie rodziną. Rodzina (będziemy ją pisać z wielkiej litery) odegrać miała ogromną rolę w historii Kościoła unickiego i narodu białoruskiego.

Rząd pruski popierał szkolnictwo wyznaniowe. Wśród szkół unickich najlepsze były bazyliańska szkoła w Supraślu, za nią szła szkoła w Kleszczelach, założona przez ks. A. Sosnowskiego. Kształcono tutaj regentów i śpiewaków dla chórów cerkiewnych dla całej bez mała Białorusi. Zwieńczeniem pruskiej sieci edukacyjnej w departamencie było niemieckie gimnazjum w Białymstoku. Była to szkoła średnia na wysokim poziomie. Jego absolwentami byli członkowie Rodziny, popowicze Michał Bobrowski i Ignacy Daniłowicz, w przyszłości wybitni uczeni.

W 1807 r. na mocy pokoju w Tylży południowo-wschodnią część departamentu białostockiego z niemal całą ludnością białoruską przejęła Rosja. Resztę departamentu (wraz z kilkoma tysiącami Białorusinów) włączono w skład Księstwa Warszawskiego.

W 1809 r. do Księstwa Warszawskiego włączono także południowe Podlasie, którego większa część przed rozbiorami należała do Wielkiego Księstwa Litewskiego. Tutejsza ludność unicka była etnicznie tożsama z ludnością białoruskiego Polesia. Niemniej jednak długie bytowanie najpierw w granicach Cesarstwa Austrii, później Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego oderwało w zasadzie tę ludność od białoruskiego procesu narodowotwórczego.

Panowanie Pawła I

Po zdławieniu powstania kościuszkowskiego Katarzyna II nakazała szerokie represje. Uwięziono i zesłano na Sybir tysiące uczestników insurekcji. Ziemie II i III rozbiorów poddano takim samym zabiegom administracyjnym, jak wschodnią Białoruś. W 1794 r. przyśpieszono likwidację Kościoła unickiego. Nawracani pod przymusem setkami tysięcy unici w znacznej części wrócili jednak do swego wyznania po śmierci Katarzyny II w 1796 r.

Jej następca Paweł I amnestionował uczestników powstania. Uporządkował też w porozumieniu z Rzymem sprawy Kościoła katolickiego. Utworzono nowe diecezje i powołano departament do spraw rzymskokatolickich. Na jego czele stanął arcybiskup Bohusz-Siestrzeńcewicz. Paweł I uzyskał też od papieża usankcjonowanie zakonu jezuitów w Rosji.

Paweł I dość lekceważąco odnosił się do unitów (mawiał o nich „ni rak, ni ryba”). Kościół greckokatolicki podporządkował departamentowi do spraw rzymskokatolickich. Z drugiej strony, zabronił w 1797 r. czynić unitom przeszkody w wyznawaniu swej wiary. Za jego panowania unitów było jeszcze około 2 milionów. Rzym miał nawet nieśmiałą nadzieję na przywiedzenie do unii całej Rosji.

W 1801 r. Pawła I zamordowali spiskowcy, którzy wynieśli na tron jego syna Aleksandra I.

Odbudowa Polski na Białorusi

Początek XIX w. w Europie upłynął pod znakiem konfrontacji tradycyjnych monarchii z napoleońską Francją. W konfrontacji tej dwaj najsilniejsi rywale, imperator Francuzów Napoleon i imperator Rosji Aleksander I rozgrywali kartę polską. Jako „sprawę polską” rozumiano przy tym nieodmiennie los całości ziem byłej Rzeczypospolitej, w tym także i białoruskich.

Na początku swego panowania, w 1801 r. Aleksander I przeprowadził nowy podział ziem białoruskich na gubernie. Podział ten zakończył okres chaotycznych zmian w administracji i utrzymał się przez dłuższy czas. Z ziem I zaboru utworzono generał-gubernatorstwo białoruskie, które składało się z guberni witebskiej i mohylewskiej. Siedzibą generał-gubernatora był kilkunastotysięczny Witebsk. Zaludnienie całego obszaru wynosiło około 1500 tys. osób. Ziemie II i III zaboru utworzyły generał-gubernatorstwo litewskie, podzielone na gubernię mińską (ok. 800 tys. mieszkańców), grodzieńską (ok. 600 tys.) i wileńską (1 mln). Siedzibą generał-gubernatora było dwudziestotysięczne Wilno. W skład guberni wileńskiej weszły w zasadzie ziemie litewskie. Trzeba tylko zaznaczyć, że na wschodzie guberni mieszkało sporo Białorusinów.

W sądownictwie nadal obowiązywał Statut Litewski 1588 roku w przekładzie na język polski; w tym też języku prowadzono sprawy sądowe. Sędziów i marszałków wybierano od czasów Pawła I na sejmikach szlacheckich. Jeśli dodać do tego całkowicie polski system oświatowy, można mówić o polskim samorządzie szlacheckim na Litwie i Białorusi. Nawet na stanowiska gubernatorów car powoływał krajowców. Nic więc dziwnego, że Aleksander I uchodził za przyjaciela Polaków. Niejednokrotnie zresztą dawał wyraz swej dezaprobacie dla rozbiorów. Bliski przyjaciel cara, książę Adam Czartoryski, który odpowiadał za politykę zagraniczną Rosji, liczył na odbudowę Polski pod carskim berłem. Polską kartę rozegrał jednak Napoleon, tworząc w 1807 r. Księstwo Warszawskie.

Do planów odbudowy Królestwa Polskiego z wschodnią granicą na Dźwinie, Berezynie i Dnieprze (tzn. bez wschodniej Białorusi) car powrócił w 1811 r. w czasie przygotowań do wojny z Napoleonem. Nie znalazł jednak w Księstwie Warszawskim słuchaczy gotowych uwierzyć w jego obietnice.

Obwód białostocki

W 1808 r. z terytorium przęjetego od Prus utworzono obwód białostocki, składający się z czterech powiatów: białostockiego, sokólskiego, bielskiego i drohickiego.

Ludność obwodu liczyła ok. 200 tys. osób. Wojna 1812 r. nie spowodowała wielkich strat. Liczba ludności zwiększała się dość szybko i w 1833 r. wynosiła ok. 250 tys. Stale stacjonowało tu ok. 10 tys. rosyjskiego wojska. Większość ludności była wyznania rzymskokatolickiego, grekokatolicy przeważali jedynie w powiecie bielskim.Prawosławnych było wówczas jeszcze niewielu. Większość ludności chrześcijańskiej, bez względu na wyznanie, mówiła po białorusku (z wyjątkiem pow. drohickiego, gdzie przeważał język polski). Około 9% ludności obwodu stanowili Żydzi. Przedstawicieli innych wyznań i narodowości, głównie Niemców i Tatarów, było niewielu.

Podstawową warstwą społeczną, dwie trzecie ogółu ludności, stanowili chłopi. W odróżnieniu od wcześniej przyłączonych do Rosji guberni białoruskich, liczba chłopów poddanych wielkich właścicieli ziemskich była stosunkowo mała. Białostocczyznę ominęło rozdawnictwo chłopów państwowych, uprawiane na wielką skalę przez Katarzynę II i Pawła I. W 1815 r. chłopi — poddani prywatnych właścicieli stanowili 39% wszystkich chłopów i tylko jedną czwartą ogółu ludności obwodu. 55% chłopów należała do państwa, reszta do miast (ok. 3 tys.) i duchowieństwa.

Położenie chłopów państwowych na pocz. XIX w. praktycznie niewiele różniło się od położenia chłopów prywatnych. Z czasem jednak władze rosyjskie zrównały ich prawa z prawami chłopów państwowych w guberniach rosyjskich, którzy mieli status ludzi na poły wolnych.

Obwód białostocki wyróżniał się na tle całego Cesarstwa niezwykle wysoką liczebnością szlachty — blisko 13% ogółu ludności. Większość szlachty własnoręcznie uprawiała swą ziemię; część w ogóle nie posiadała ziemi.

Również udział mieszczan, ok.19%, był w obwodzie białostockim o wiele wyższy niż na innych ziemiach Cesarstwa. Przy tym procent mieszczan dwukrotnie przewyższał procent ludności miejskiej. Brało się to stąd, że prawami mieszczańskimi od czasów Rzeczypospolitej cieszyli się mieszkańcy wsi położonych wokół miast królewskich, np. Bielska Podlaskiego.

Omawiając strukturę społeczną ludności obwodu, trzeba zaznaczyć poważne różnice między poszczególnymi powiatami. I tak na przykład w pow. sokólskim ponad 80% wszystkich chłopów należało do państwa. Z kolei szczególnie wysoki udział szlachty był w powiecie drohickim, gdzie przekraczał 30%. Był to ewenement na skalę europejską.

W 1810 r. naczelnik obwodu pisał, że rolnictwo było jedynym zajęciem tutejszej ludności, zaś zboże — jedynym źródłem wpływów pieniężnych. Była w tym stwierdzeniu pewna przesada, gdyż sprzedawano także bydło, drzewo i różne wyroby przeróbki drewna. Niemniej jednak podstawowym warsztatem pracy była ziemia. Prawie połowa ziemi znajdowała się w rękach wielkich właścicieli ziemskich, ok. 40% należało do państwa, reszta do miast, drobnych właścicieli ziemskich i duchowieństwa.

Miasta były małe lub bardzo małe. Największe z nich, Białystok, liczyło w 1815 r. 1815 mieszkańców płci męskiej, z powiatowych Bielsk 822, Sokółka 755, a Drohiczyn tylko 354. Ogółem liczba ludności miejskiej obojga płci wynosiła ok. 20 tys. Stanowiło to 9% ogółu ludności obwodu Jak na warunki Cesarstwa Rosyjskiego był to procent procent bardzo wysoki. Około połowy ludności miast stanowili Żydzi.

Jeszcze w 1841 r. naczelnik obwodu stwierdzał, że mieszczanie chrześcijanie w Białymstoku zajmują się rzemiosłem, natomiast w miastach powiatowych zajmują się rolnictwem. Jedynie mieszkańcy Białegostoku i częściowo Bielska zakupowali zboże, ludność pozostałych miast spożywała przeważnie własne zboże.

Jedynym „przemysłem” było gorzelnictwo. W 1810 r. w obwodzie było 941 gorzelni, w których produkowano rocznie ok. 100 tys. wiader wódki i 163 tys. wiader piwa. Wódkę pędzono głównie w majątkach, z własnego zboża, a od lat 20. także z ziemniaków. Wyroby alkoholowe sprzedawano w 1814 r. w 562 karczmach przy zajazdach i 773 szynkach.

W 1810 r. w obwodzie istniała tylko jedna manufaktura (3 warsztaty, 8 robotników) sukienna w Siemiatyczach, należąca do Karola Eichmana. W Białymstoku istniały wówczas 4 pracownie kapelusznicze. W obwodzie było też 77 warsztatów garbarskich i 38 cegielni oraz jedna papiernia. Pięć lat później w obwodzie istniały 4 fabryki sukna. Nowe fabryki zakładali w swoich posiadłościach wielcy właściciele ziemscy. Zaczęto tez hodować więcej cienkowełnistych owiec — merynosów.

W okresie tym sławą cieszył się tylko jeden wyrób z Białostocczyzny, wyrabiane przez boćkowskich rymarzy bykowce, którymi łupiono skórę nieposłusznych uczniów w wileńskim okręgu szkolnym.

Duża liczba ludności wolnej w obwodzie białostockim, pozbawionej częstokroć własnych środków produkcji, stwarzała obiektywną przesłankę do przejścia do kapitalistycznego sposobu produkcji, opartego na wolnej pracy najemnej. Niezbędny kapitał pojawił się tu dopiero w latach 30. XIX w.

Karta litewska i białoruska

Nie znalazłszy posłuchu w Polsce, Aleksander I nosił się z myślą odnowienia Wielkiego Księstwa Litewskiego jako swego rodzaju konkurencyjnego dla Księstwa Warszawskiego rozwiązania sprawy polskiej. Przychylnie wysłuchał przywódcy litewskiej szlachty księcia M. K. Ogińskiego, który proponował odnowienie Wielkiego Księstwa Litewskiego na całości ziem Litwy, Białorusi i Prawobrzeżnej Ukrainy. Car zlecił Ogińskiemu opracowanie koncepcji Wielkiego Księstwa Litewskiego z własnym rządem i konstytucją, na wzór Wielkiego Księstwa Finlandzkiego. Pod koniec 1811 r. w Mińsku odbył się zjazd wybitnych osobistości wciągniętych w te plany. Oprócz Ogińskiego wzięli w nim udział m.in. książę Konstanty Drucki-Lubecki, ks. Ludwik Plater i były naczelnik insurekcji T. Wawrzecki. Opracowano też kolejny projekt urządzenia Księstwa. Ogiński miał nadzieję, że Aleksander I przyjmie tytuł księcia polskiego. W marcu 1812 r. J. U. Niemcewicz cieszył się już, że wkrótce świat ujrzy dwie Polski, „daj Boże bez wojny domowej”. Projekt pozostał tylko projektem, jednak cara fetowano podczas dwumiesięcznego pobytu w Wilnie przed wybuchem wojny.

Napoleon ze swej strony na wypadek wojny przewidział zwołanie w Warszawie sejmu nadzwyczajnego, który na petycję przedstawicieli zaboru rosyjskiego miał ogłosić przywrócenie Królestwa Polskiego i jedności narodu polskiego. Liczył też na powstanie w zaborze rosyjskim. Jednak ogół tutejszej szlachty w gruncie rzeczy zadowolony był ze swej pozycji. Patriotyczna młodzież szlachecka i mieszczańska dostawała się do Księstwa Warszawskiego, by zaciągnąć się do polskiego wojska, lecz organizacja spiskowa na Litwie i Białorusi w zasadzie nie istniała mimo wysiłków francuskiego wywiadu.

Próbowano poruszyć także lud białoruski. Napoleoński agent Adam Czarnocki, rodem z Mińszczyzny, związał się przywódcą unickiej młodzieży Antonim Marcinowskim i razem opracowali w Wilnie proklamacje w języku białoruskim przeciwko właścicielom ziemskim. Ulotki te Marcinowski kolportował w nadniemeńskich wsiach. Autorzy proklamacji chcieli sprowokować wystąpienia chłopów z uwagi na prorosyjskie stanowisko ziemiaństwa skupionego wokół księcia Czartoryskiego. Czarnocki prowadził także rozmowy w sprawie organizacji spotkania unickich hierarchów, którego pomysł wyszedł od Napoleona.

Wojna 1812 r. Ofensywa francuska

Pod koniec czerwca 1812 r. Wielka Armia Napoleona przekroczyła granice Imperium Rosyjskiego. Napoleon rzucił przeciwko Rosji 420 tys. żołnierzy z różnych krajów, w tym prawie 100 tys. Polaków. W wojsku Księstwa Warszawskiego znalazło się wielu ochotników z Litwy i Białorusi. Książę Dominik Radziwiłł wystawił na własny koszt 3-tysięczny pułk ułanów. Aleksander I miał do dyspozycji tylko 200 tys. żołnierzy. W armii rosyjskiej służyło kilkadziesiąt tysięcy Białorusinów. Rosjanie intensywnie wybierali rekruta na Białorusi, w samym tylko 1811 r. prawie 15 tys. Na przykład w I armii rosyjskiej sześć dywizji sformowano na Białorusi.

Główne siły Napoleona, około 220 tys. żołnierzy, przeprawiły się przez Niemen pod Kownem i ruszyły na Wilno. Jak można przypuszczać, pierwotny plan Napoleona zakładał zajęcie ziem po Dźwinę i Dniepr i przezimowanie w Witebsku lub Smoleńsku. Ze swej strony rosyjski głównodowodzący gen. Barclay de Tolly dopiero nad tymi rzekami zamierzał stawić opór. I armia pod jego dowództwem bez walki oddała Wilno i cofała się w stronę Witebska, gdzie miała się spotkać z II armią.

W walkach na drodze do Witebska pod miasteczkiem Ostrowno i wsią Kukowiaczyno dzielnie stawiały czoła Francuzom złożone w większości z Białorusinów 11, 23 i 3 dywizje piechoty rosyjskiej. Witebsk oddano jednak bez walki pod koniec lipca.

Z południa Białorusi przed wojskami Hieronima Bonaparte cofała się w kierunku Witebska II armia rosyjska pod dowództwem gen. Bagrationa. Pierwszy poważny opór stawiła przed Mirem. Aby przeszkodzić połączeniu rosyjskich armii, Napoleon skierował pomiędzy nie korpus gen. Davout, który zajął Mińsk, a następnie zdobył Mohylew, przecinając Bagrationowi drogę na Witebsk. Ten jednak zdołał obejść Mohylew i wycofał się do Smoleńska, gdzie przebywała I armia Barclaya de Tolly.W tym samym czasie na północy Białorusi rosyjski korpus gen. Wittgensteina powstrzymał natarcie francuskiego korpusu gen. Oudinot na kierunku pskowskim. Wittgenstein przeszedł nawet do kontrofensywy i w połowie sierpnia bez powodzenia próbował zdobyć Połock. Na południu pod Kobryń zapuścił się z Wołynia gen. Tormasow z rosyjską III armią, lecz został odparty.

Na głównym kierunku działań wojennych w połowie sierpnia stoczono zawziętą bitwę o Smoleńsk. W obronie miasta wzięło udział 12-tysięczne pospolite ruszenie Smoleńszczyzny, złożone w większości z uzbrojonych w białą broń chłopów. Po ciężkich walkach Barclay de Tolly zostawił Smoleńsk Francuzom, lecz ponownie wymknął się z matni i zachował swe wojsko.

Tak więc Napoleonowi nie udało się zniszczyć wojsk rosyjskich na Białorusi, co było jego pierwotnym zamiarem. Podjął więc nader ryzykowną decyzję marszu na Moskwę.

Zniecierpliwiony nieustannym odwrotem swoich wojsk Aleksander I mianował głównodowodzącym feldmarszałka Michała Kutuzowa. Ten 5 września wydał Napoleonowi walną bitwę pod Borodino, 100 kilometrów od Moskwy. W tej krwawej trzydniowej bitwie po rosyjskiej stronie odznaczyły się złożone z Białorusinów 3 i 24 dywizje piechoty. Ta druga legła pokotem w obronie jednego z kluczowych punktów rosyjskiej obrony, baterii Rajewskiego. Chociaż Kutuzow nazajutrz po bitwie oddał pole, a w końcu i Moskwę, zachował jednak armię. Napoleon zajął opuszczoną Moskwę i na próżno czekał na zgodę Aleksandra I na rozmowy pokojowe.

Urządzenie Litwy i Białorusi

Napoleon wkroczył do Wilna już z końcem czerwca i pozostał tu prawie trzy tygodnie, które poświęcił na urządzenie W. Ks. Litewskiego. 1 lipca ogłosił jego odnowienie i powołał Komisję Rządu Tymczasowego ze Stanisławem Sołtykiem na czele. Komisji tej podporządkował gubernię wileńską, grodzieńską i mińską oraz obwód białostocki.

Na zajmowanych przez wojska napoleońskie ziemiach spontanicznie zawiązywały się konfederacje: w Grodnie, Białymstoku, Brześciu, Prużanach, Pińsku i Mińsku. Zgłaszały one akces do Konfederacji Generalnej zawiązanej pod koniec czerwca na Sejmie w Warszawie, który ogłosił odnowienie Królestwa Polskiego. Napoleon jednak rozwiązał miejscowe konfederacje i odłożył sprawę połączenia W. Ks. Litewskiego z Królestwem Polskim na później. Nie przyłączył też do Wielkiego Księstwa guberni witebskiej i mohylewskiej, którym nadał osobny zarząd jako Białorusi.

Kraj ściśle podporządkowano francuskiemu zarządowi wojskowemu. Od władz Litwy i Białorusi Napoleon oczekiwał zaopatrzenia w żywność jego armii i wystawienia własnego wojska. Wycofujący się Rosjanie ogołocili kraj z żywności, wcześniej wybrali rekruta. Szlachta dawała więc swoich chłopów do wojska niechętnie. Brakowało też pieniędzy — Rząd Tymczasowy musiał zwrócić się o pożyczkę do Napoleona. Z wielkim trudem wystawiono niespełna 20 tys. żołnierza, który do walki był gotów dopiero na jesieni.

Opieszałość mieszkańców W. Ks. Litewskiego wywołała niezadowolenie Napoleona, który stwierdził w Wilnie, że „ci Polacy są zupełnie różni od Polaków z Poznania”. Z drugiej jednak strony w dużym stopniu sam był winien zaistniałej sytuacji. Rządy na Litwie i Białorusi przekazał konserwatywnemu ziemiaństwu, pozostawiając w jego ręku sprawę nadania osobistej wolności chłopom. Szlachta jednak bardziej myślała o tym, jak zapędzić chłopów do odrabiania pańszczyzny. Napoleońscy agenci podburzyli chłopów, obiecując im wolność, aż po wschodnią Białoruś. Wyniki ich działalności bardziej zaszkodziły Francuzom niż Rosjanom. Chłopi odmawiali wychodzenia na pańszczyznę, gdzieniegdzie nawet mordowali dziedziców. Do pacyfikacji wsi Rząd Tymczasowy skierował oddziały żandarmerii, złożone wyłącznie ze szlachty.

Największym problemem była jednak sama armia napoleońska, która niemal w niczym nie przypominała samej siebie sprzed kilku lat. Sensu tej wojny nie rozumieli sami Francuzi, cóż dopiero mówić o ich pędzonych w głąb Rosji „sojusznikach”. Tylko Polacy mieli motywację do walki — odebranie Rosjanom ziem byłej Rzeczypospolitej.

„Wielka Armia” zaczęła się rozprzęgać niemal nazajutrz po sforsowaniu Niemna. W marszu plądrowano białoruskie miasta i wsie, traktując jej jako zdobycz wojenną. Tysiące maruderów i dezerterów grabiły, gwałciły i mordowały na własną rękę. Sytuacja niewiele zmieniła się na lepsze po przejściu głównych sił, bo na Białorusi pozostało prawie 100 tys. wojska.

Chłopi bronili się, jak mogli. Z początku zabijali pojedynczych maruderów. Z czasem niektóre wsie wystawiły nawet oddziały partyzanckie, które przeciwstawiały się francuskim oddziałom aprowizacyjnym.

Tak więc napoleońska inwazja ujawniła głębokie podziały w społeczeństwie Białorusi. Zabrakło jednoczącej idei i przywódcy na miarę Kościuszki. Ten odmówił współpracy z Napoleonem ze względu na swe republikańskie przekonania i niewiarę w cesarskie obietnice.

Odwrót Napoleona

19 października Napoleon rozpoczął odwrót z Moskwy. Wbrew pierwotnym zamierzeniom zmuszony został przez Kutuzowa do cofania się tą samą drogą, którą przyszedł. Oznaczało to kolejne cierpienia ludności Białorusi.

Tymczasem rosyjska armia gen. Wittgensteina zajęła Połock, potem Witebsk i ruszyła na Borysów. Z południa na jej spotkanie ruszyła armia adm. Cziczagowa. Jej przednie oddziały zniosły doszczętnie pod Nowym Świerżniem 4﷓tysięczny oddział gen. Kosseckiego (w oddziale tym były także jednostki litewskie). Cziczagow zdobył Mińsk, a następnie Borysów. Droga odwrotu wojsk napoleońskich była zamknięta.

W trzydniowej bitwie na przeprawach przez Berezynę pod Borysowem Napoleon zdołał otworzyć sobie drogę na zachód, lecz uratował tylko resztki armii. Wraz z nimi wycofały się do Księstwa Warszawskiego także niedobitki armii litewskiej. Do końca grudnia Rosjanie przywrócili swoje panowanie nad całym terytorium Białorusi.

Kongres Wiedeński

Na Kongresie zwołanym do Wiednia w 1815 r. Aleksander I zdecydowany był utrzymać okrojone Królestwo Polskie pod swoim berłem, co też mimo sprzeciwu sojuszników się udało. Zastrzegł też sobie, że może nadać Królestwu Polskiemu „taką rozciągłość wewnętrzną, jaką uzna za stosowne”. Pozostawiał w ten sposób otwartą sprawę przyłączenia do Królestwa ziem litewskich, białoruskich i ukraińskich.

O tym, że car traktował poważnie taką możliwość, świadczy utworzenie w 1817 r. Korpusu Litewskiego. Liczący 40 tys. żołnierzy korpus rekrutowany był spośród mieszkańców guberni wileńskiej, grodzieńskiej, mińskiej, wołyńskiej i podolskiej. Jego dowódcą był w. ks. Konstanty jako naczelny wódz armii polskiej. Zasięg rekrutacji do korpusu pośrednio wskazuje na to, że Aleksander I nie planował przyłączenia do Królestwa Polskiego wschodniej Białorusi (guberni witebskiej i mohylewskiej).

Wiele wybitnych osobistości rosyjskich, w tym wielki historyk Mikołaj Karamzin i generał-feldmarszałek Kutuzow, było przeciwnych odnowieniu Królestwa Polskiego i połączeniu go z Rosją. Nie wierzyli oni w pozyskanie w ten sposób przyjaźni i wierności Polaków. Obawiali się, i nie bez racji, że Polska będzie źródłem niekończących się niepokojów. Tym trudniej było o aprobatę dla powiększenia Królestwa o zachodnie gubernie cesarstwa. Przeciwstawiali się temu zarówno konserwatyści, jak rewolucjoniści. Ostatecznie więc car zaniechał tego pomysłu. Niemniej jednak już samo połączenie ziem białoruskich z polskimi pod rosyjskim berłem przesądziło o wspólnocie ich losów. Przede wszystkim zaś podtrzymało poczucie narodowej wspólnoty z Polakami wśród białoruskiej szlachty.

ROZDZIAŁ VI
Gospodarka w półwieczu po wielkiej wojnie

Straty wojenne

Straty ludnościowe Białorusi w wyniku wojny 1812 r. szacuje się aż na jedną czwartą. Ludność Witebska i Mińska zmniejszyła się trzykrotnie. W gospodarce wiejskiej ubyła prawie połowa bydła, a jeszcze więcej — koni. W 1813 r. zdołano obsiać zaledwie połowę przedwojennego obszaru zasiewów. W opublikowanym w 1845 r. artykule „Biała Ruś pod względem rolniczym i gospodarskim” Tomasz Potocki pisał, że w wyniku tej wojny zniknęły „wszystkie chaty włościańskie i prawie cały inwentarz”, a ludność zmniejszyła się o jedną czwartą. Autor zwrócił też uwagę na niezmiernie niski stan kultury rolnej i nędzne bydło, małe konie i lichą uprawę pól, a także „skarłowacenie ludu białoruskiego, wywołane «nędznym pokarmem». Potocki pisał o wschodniej Białorusi, lecz podobnie opisywano także zachodnią część Białorusi, zwaną Litwą. Odbudowa gospodarki musiała zająć wiele lat. Białoruś stała się biedną prowincją Imperium Rosyjskiego.

Rolnictwo

Główną obok Wielkiej Wojny przyczyną takiego stanu był ustrój pańszczyźniany, niemal wszechobecny na Białorusi. Oczynszowanie chłopów uchodziło za wyraz postępu, bardzo wątpliwego w porównaniu z I połową XVIII w.

W połowie XIX w. około 70% ziemi i chłopów znajdowało się w ręku nielicznej grupy ziemian. W porównaniu z początkiem wieku zmniejszyły się dwukrotnie łączne rozmiary latyfundiów kosztem średniej i drobnej własności ziemskiej.

Długotrwały popyt na produkty rolne w Europie spowodował tylko umocnienie gospodarki pańszczyźnianej. Ponieważ wymiar pańszczyzny, średnio sześć roboczodni z gospodarstwa, trudno było zwiększyć, sposobem na podniesienie dochodowości folwarku było powiększenie jego obszaru. W tym celu odbierano chłopom ziemię lub przenoszono ich na gorsze grunta.

O ogólnej niechęci do zmiany sposobu gospodarowania świadczy los pionierów postępu w rolnictwie. Michał Oczapowski, autor licznych dzieł z zakresu uprawy roli, nie otrzymał pozwolenia władz Uniwersytetu Wileńskiego na utworzenie doświadczalnego gospodarstwa; przeniósł się w końcu do Królestwa Polskiego. Równie pouczający był los Białoruskiego Wolnego Towarzystwa Gospodarczego, założonego w 1826 r. w Witebsku przez grupę ziemian. Towarzystwo propagowało nowe metody uprawy roli i hodowli. Wydawało własne czasopismo i prowadziło doświadczalne gospodarstwo folwarczne. Eksperyment zakończył się niepowodzeniem, gdyż Towarzystwo nie zdołało podnieść z upadku związanych z folwarkiem chłopskich gospodarstw. Po 15 latach sprzedano gospodarstwo i zamknięto Towarzystwo.

Dopiero w latach 40. z inicjatywy władz państwowych powstał trwały ośrodek postępu w rolnictwie. Był to Instytut Gospodarstwa Wiejskiego w Hory-Horkach, pierwsza w Imperium Rosyjskim wyższa szkoła rolnicza.

Postęp w rolnictwie oznaczał przede wszystkim zwiększenie upraw lnu i konopi, ziemniaków i buraków cukrowych. W l. 30. ziemniak, dotąd sadzony w ogrodach, stał się uprawą polową. Buraki cukrowe zaczęto szerzej uprawiać pod koniec lat 30. na południu Białorusi.

Około połowy dochodów folwarków przynosiła sprzedaż wódki i spirytusu, produkowanych we własnych gorzelniach ze zboża i ziemniaków. Liczba gorzelni na Białorusi szła w tysiące, tylko na Mińszczyźnie było ich 1060. Natomiast cukrownie zakładano tylko w największych majątkach. W połowie lat 40. było ich 8, pod koniec 50. — 15.

W latach 40. i 50. upowszechniają się w gospodarstwie folwarcznym młockarnie o napędzie konnym. Początkowo sprowadzano je z zagranicy, z czasem zaczęto produkować na miejscu. Konstruktorami i producentami maszyn rolniczych byli z reguły ziemianie. Jedynym wyjątkiem był wyzwolony chłop spod Pińska nazwiskiem Jakuszyk, który skonstruował parokonną młockarnię, żniwiarkę i inne maszyny. Produkował je w latach 50. w swoim warsztacie.

Inne maszyny, niż młockarnia, stosowano w majątkach rzadko. Podstawowe prace, takie jak orka, nawożenie, siew i zbiór plonów wykonywano nadal tradycyjnie, chłopskimi rękami i sprzężajem. Była to główna przyczyna zainteresowania ziemian utrzymaniem pańszczyzny. Niski stopień mechanizacji rolnictwa należy jednak rozpatrywać na szerszym tle ogólnego zacofania Imperium Rosyjskiego. Tylko gubernie nadbałtyckie przewyższały wówczas Białoruś w upowszechnieniu maszyn rolniczych.

W gospodarstwie chłopskim, tak jak i przed wiekami, stosowano trójpolówkę, orano sochą zarówno ziemię własną, jak i pańską. Poważną zmianą było jedynie upowszechnienie uprawy ziemniaka, który stał się podstawą pożywienia, nieraz ratując chłopów od głodu. Poważano też go wielce. Zmiany zachodziły również w strukturze społecznej wsi. Stopniowo wyodrębniała się warstwa zamożnych chłopów, za których pańszczyznę odrabiali ich parobkowie. Niektórzy chłopi dzierżawili młyny i zajmowali się handlem.

Ogólny stan gospodarki wiejskiej w połowie XIX w. był tak zły, że można mówić o kryzysie ustroju feudalnego. Źle uprawiana i nawożona ziemia rodziła coraz gorzej. Eksploatowani do granic możliwości chłopi nie nadążali z wypełnieniem obowiązków. Nieurodzaje i pomory bydła nakładają się w pasmo nieustających nieszczęść. Ziemianie zadłużają się coraz bardziej. W 1859 r. niemal 60% chłopów pańszczyźnianych oddano w zastaw. Dochody jednego z największych i najlepiej zorganizowanych latyfundiów, homelskich dóbr księcia Iwana Paskiewicza, spadły w l. 1848-1856 prawie czterokrotnie! Cierpi też skarb państwa, gdyż gubernie białoruskie zalegają z coraz większymi sumami podatków. Chłopi po prostu głodują.

Przemysł

Wielkie posiadłości ziemskie były głównymi ośrodkami produkcji przemysłowej. Przerabiano produkty z własnej gospodarki wiejskiej: zboże i ziemniaki na wódkę, wełnę, len na wyroby tekstylne, konopie na powrozy. Z miejscowego surowca korzystały też nieliczne zakłady metalurgiczne (ruda darniowa i drewno) i huty szkła.

Manufaktury w wielkich posiadłościach ziemskich korzystały z pracy pańszczyźnianej. Pod koniec lat 50. pańszczyznę odrabiało prawie dwie trzecie pracowników zatrudnionych w białoruskim przemyśle.

Pierwsze maszyny pojawiły się w l. 20. w sukienniczych przedsiębiorstwach hr. Pusłowskiego w Chorusku i Kosowie na Grodzieńszczyźnie. Pusłowski był też największym hodowcą owiec na Białorusi. Jego stado liczyło 40 tys. owiec.

Dopiero w l. 50. pojawiły się w większej liczbie przedsiębiorstwa typu kapitalistycznego, oparte na pracy najemnej, szerzej zaczęto też stosować kotły parowe i maszyny. W 1860 r. przedsiębiorstwa typu kapitalistycznego dawały już 48% ogólnej produkcji przemysłowej. W tym okresie na terenie dzisiejszej Białorusi istniało 549 przedsiębiorstw, w których pracowało zaledwie 6,5 tys. robotników.

Odrębnym torem rozwijał się przemysł na Białostocczyźnie. Po podniesieniu przez władze rosyjskie cła na wyroby wełniane na granicy Cesarstwa i Królestwa Polskiego w 1831 r., na Białostocczyznę zaczęli się przenosić niemieccy przedsiębiorcy z Królestwa. W krótkim czasie poważnym ośrodkiem sukiennictwa stał się Supraśl, a także Choroszcz, Michałowo i Dobrzyniewo. Białystok był wówczas przede wszystkim ośrodkiem handlu.

Po przyłączeniu obwodu białostockiego do guberni grodzieńskiej w 1843 r., na Białostocczyźnie i w sąsiednich powiatach Grodzieńszczyzny ukształtował się okręg przemysłowy, w którym w 1861 r. pracowało około 5 tys. robotników, więcej niż w guberniach mińskiej, witebskiej i mohylewskiej razem wziętych.

Do końca lat siedemdziesiątych przemysł na Białorusi pozostawał w stadium zalążkowym. W 1879 r. w fabrykach i zakładach pracowało tu około 7800 robotników, niewiele więcej niż sto lat wcześniej.

Nikłe rozmiary przemysłu w znacznym stopniu wywołane były przyczynami obiektywnymi. Na Białorusi nie ma kopalin, które w innych krajach stały się podstawą rozwoju przemysłu ciężkiego. Zastój w pańszczyźnianej gospodarce wiejskiej ograniczał też zapotrzebowanie na wyroby przemysłowe.

Niemniej jednak znaczenie miała również polityka państwa rosyjskiego. Państwo w danym okresie było głównym organizatorem produkcji przemysłowej, jeśli nie przez bezpośredni wkład kapitałowy w budowę przemysłu, to przez zamówienia. O roli państwa świadczy także to, że jedno pociągnięcie rosyjskich władz, podniesienie ceł na wyroby wełniane z Królestwa Polskiego, spowodowało powstanie białostockiego ośrodka przemysłowego.

Pierwsza poważna próba uprzemysłowienia ziem białoruskich związana była z działalnością podskarbiego litewskiego A. Tyzenhauza. W zakładach Tyzenhauza pracowało tylko trzy razy mniej robotników, niż w całym przemyśle Białorusi 80 lat później.

Utrata własnej państwowości i niepowodzenie prób uzyskania od władz rosyjskich autonomii dla Wielkiego Księstwa Litewskiego oznaczały koniec własnej polityki uprzemysławiania kraju. Wybitny działacz na rzecz autonomii W. Ks. Litewskiego, przedstawiciel najstarszego białoruskiego rodu książęcego, Ksawery Drucki-Lubecki mógł realizować swoje pomysły ekonomiczne tylko w sąsiednim autonomicznym Królestwie Polskim.

Przedsięwzięcie Tyzenhauza zakończyło się niepowodzeniem. Jest też rzeczą wysoce dyskusyjną, czy intensywną odgórną industrializację Królestwa Polskiego pod rządami Druckiego-Lubeckiego można uznać za sukces. Podobnie było jednak w innych krajach europejskich, w tym także i w Rosji. Tak więc władze rosyjskie z lepszym lub gorszym skutkiem lokowały pieniądze białoruskiego podatnika w przemyśle guberni wielkoruskich.

Miasta

Na tle ogólnego zastoju pozornie korzystnie wyróżnia się szybki rozwój miast. Zgodnie z podziałem wprowadzonym przez władze rosyjskie, ośrodki miejskie dzieliły się na miasta i miasteczka. Ludność 42 miast wzrosła z 80 tys. w 1796 r. do 151 tys. w 1825 r. i 320 tys. w 1861 r. Miasta te były niewielkie. Na początku lat 40. tylko Mińsk liczył ponad 20 tys. mieszkańców. W 1861 r. Mińsk miał 25 tys. mieszkańców, wyprzedziły go Witebsk i Mohylew, oba ponad trzydziestotysięczne. Rozwojowi wybranych miast gubernialnych i powiatowych towarzyszył jednak upadek miasteczek, których liczba szła w setki.

Miasta były ośrodkami administracji, handlu i rzemiosła. W tym ostatnim w 1861 r. zatrudnionych było ogółem 16,5 tys. pracowników. Podstawowym zajęciem ludności miast był handel, w miasteczkach znaczna część mieszkańców uprawiała rolę. Poważna część ludności miast pozostawała bez zajęcia.

Odgórnie typowano miasta, które miały się rozwijać, odgórnymi zarządzeniami zapełniano je mieszkańcami. Wzrost liczby ludności miejskiej miał sztuczny charakter, gdy do miast przymusowo przesiedlano Żydów z okolic miejskich.

Podejmowane w Petersburgu decyzje mogły radykalnie wpłynąć na los określonego miasta. Skrajnym tego przykładem jest Brześć. Po podjęciu w 1836 r. decyzji o wzniesieniu tutaj twierdzy Rosjanie zrównali z ziemią stare miasto, zbudowali potężne umocnienia, a obok — nowe miasto.

Ogólny stan gospodarki

W literaturze białoruskiej właściwie jednogłośnie wyraża się pogląd, że przyłączenie ziem białoruskich do Rosji sprzyjało ich rozwojowi gospodarczemu dzięki połączeniu z ogromnym rosyjskim rynkiem. Najważniejsza lektura przytaczanych w tej literaturze danych nie dostarcza żadnych dowodów na słuszność tego twierdzenia.

Koniunktura gospodarcza na Białorusi zależała od popytu na zboże na rynku zachodnioeuropejskim. W popularnej pieśni Czeczota i Moniuszki „Prząśniczki” z lat 40. XIX w. znajdujemy charakterystyczne stwierdzenie: „Poszedł do Królewca młodzieniec z wiciną”. Bohater pieśni powiózł rzecznym statkiem zboże na eksport do zachodniej Europy, tak jak to czyniono od wieków. Miejscowy przemysł i rzemiosło produkowały na potrzeby rynku wewnętrznego. Nie widać też żadnych oznak rozwoju gospodarczego przez całe pół wieku. Pewien wzrost zaznacza się dopiero w latach 50. Pół wieku to stanowczo zbyt duży przedział czasowy, by oznaki tego wzrostu w jakikolwiek sposób wiązać z przyłączeniem Białorusi do Rosji.

ROZDZIAŁ VII\
Oświata w I połowie XIX w. — od polonizacji do rusyfikacji

Kurator Czartoryski

Książę Adam Czartoryski wziął udział w reformie systemu edukacji w Rosji, który to system wiele zaczerpnął z doświadczeń Komisji Edukacji Narodowej. Rosję podzielono na okręgi szkolne. Kuratorem okręgu wileńskiego, obejmującego wszystkie ziemie przedrozbiorowej Rzeczypospolitej został sam Czartoryski. Za zgodą władz rosyjskich nadał on szkolnictwu w okręgu wileńskim polski charakter narodowy.

Nadzór nad szkolnictwem sprawował rektor Uniwersytetu Wileńskiego, powołany przez imperatora w 1803 r. Podlegało mu Liceum Krzemienieckie na Wołyniu, gimnazja w guberniach, szkoły powiatowe i szkoły parafialne.

Uniwersytet Wileński

Uniwersytet Wileński miał cztery wydziały: medyczny, fizyczno-matematyczny, nauk moralnych i politycznych oraz literatury i sztuk pięknych.

Wydział medyczny pod długoletnim kierownictwem Józefa Franka należał do najwybitniejszych w Europie. Spośród uczonych miejscowego pochodzenia wyróżniał się Białorusin unita Wacław Pelikan. Na wydziale fizyczno-matematycznym brylowali Polacy bracia Jan (matematyk) i Jędrzej (chemik) Śniadeccy. Wydział nauk moralnych i politycznych obejmował teologię, „filozofię moralną”, prawo i historię. Najwybitniejsi uczeni z tego wydziału to historyk Joachim Lelewel, historyk prawa Ignacy Daniłowicz, historyk Ignacy Żegota Onacewicz, biblista i językoznawca ks. Michał Bobrowski. Trzej ostatni byli Białorusinami unitami, Lelewel był Białorusinem po kądzieli.

Wydział literatury i sztuk pięknych przeszedł do legendy kultury polskiej, lecz przez swoich studentów, a nie wykładowców. Warto jednak wspomnieć o wpływie, jaki wywarł na Mickiewicza i Słowackiego wykładowca języków klasycznych Gotfryd Ernest Groddeck.

Uniwersytet Wileński był największym uniwersytetem w Cesarstwie. Liczba studentów wzrosła z około 150 w 1803 r. do 1300 w 1830 r. W największym rosyjskim uniwersytecie w Moskwie studiowało wówczas około 800 studentów, a w Warszawie — 750. W roku szkolnym 1822/23 około 40% studentów pochodziło z Białorusi, przeważnie z guberni wileńskiej i grodzieńskiej. Z Białostocczyzny pochodziło prawie 3% studentów. Około 90% studentów było szlacheckiego pochodzenia, prawie wszyscy — rzymskimi katolikami. Na 825 studentów w 1822/23 r. było tylko 3 unitów i 7 prawosławnych.

Białoruskie koło akademickie

Chociaż Uniwersytet Wileński pomyślany był jako ośrodek kultury polskiej, wśród niektórych jego wychowanków pojawiło się także zainteresowanie kulturą litewską i białoruską.

Wśród pierwszych studentów Uniwersytetu było też nieco unitów. Księżowski syn Antoni Marcinowski, skupił wokół siebie kółko białoruskiej młodzieży unickiej, która oddawała się studiowaniu dziejów swego kraju i kościoła oraz obyczajów ludu białoruskiego.

W 1808 r. otwarto przy Uniwersytecie katolickie Seminarium Główne, wspólne dla obu obrządków. Świeckie duchowieństwo unickie doceniło możliwość wykształcenia swojej młodzieży. Do Rady Seminarium jako przedstawiciel unitów wszedł ks. A. Sosnowski. W pierwszej grupie kleryków znalazł się jego chrześniak M. Bobrowski. Księżowscy synowie studiowali także świeckie nauki. Najzdolniejszy z nich Ignacy Daniłowicz wybrał prawo. Bobrowski i Daniłowicz przejęli z rąk Marcinowskiego przywództwo unickiej młodzieży w Uniwersytecie.

Uniccy studenci, wyśmiewani przez rzymskokatolickich kolegów jako „popowicze”, traktowani byli przez nich jako gorsi urodzeniem, chociaż zazwyczaj mogli się pochwalić szlacheckim rodowodem. W 1810 r. doszło do gorszącego zajścia. Katolicy rzymscy przepędzili z ławek w kościele uniwersyteckim grekokatolików, którzy ośmielili się siedzieć, podczas gdy niektórzy łacinnicy musieli stać. Jedynym sposobem na zdobycie uznania w oczach kolegów i wykładowców była wytężona nauka. Uniccy studenci uzyskiwali w niej doskonałe wyniki, szybko awansując w hierarchii Uniwersytetu. Z czasem objęli tu połowę katedr.

Upośledzenie unitów mogło wpłynąć na radykalizację poglądów A. Marcinowskiego, który był nieugiętym wrogiem pańszczyzny.

Akademia Połocka

W latach 1812-1820 Białoruś miała własną wyższą uczelnię. Aleksander I podniósł do rangi pełnego uniwersytetu jezuickie kolegium w Połocku, noszące odtąd miano Akademii Połockiej. Akademia miała wydziały: teologiczny, filozofii i wolnych nauk oraz języków i literatur (zamknięty w 1815 r.).

Akademia Połocka znacznie odbiegała poziomem od Uniwersytetu Wileńskiego z uwagi na tradycjonalizm programu nauczania. Jednak ten właśnie tradycjonalizm podobał się szlachcie, która chętnie posyłała tu swoich synów. Liczba studentów Akademii sięgnęła 800 w 1820 r.; tyleż, co w Wilnie. Akademię zamknięto w wyniku wypędzenia jezuitów z Cesarstwa.

Chociaż wileńska profesura uważała swoich połockich kolegów za prowincjuszy, to jednak Akademia Połocka mogła się pochwalić wśród wykładowców filozofem Wincentym Buczyńskim (później profesorem Uniwersytetu w Louvain w Belgii), a spośród absolwentów — historykiem i archeologiem Konstantym Tyszkiewiczem, filozofem Aniołem Dowgirdem, malarzem Walentym Wańkowiczem i literatem Janem Barszczewskim. Inny absolwent Akademii Franciszek Dzierużyński stworzył sieć szkół katolickich w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej. Gdyby nie krótki okres istnienia uczelni, zapewne takich nazwisk byłoby więcej.

Zamknięcie Akademii bez wątpienia wpłynęło na obniżenie poziomu wykształcenia na wschodniej Białorusi, gdyż w roku akademickim 1822/23 na Uniwersytecie Wileńskim studiowało zaledwie około 55 studentów pochodzących z guberni witebskiej i mohylewskiej.

Stopniowa likwidacja Uniwersytetu Wileńskiego

Uniwersytet Wileński, wyjąwszy wydział medyczny i Seminarium Główne, dawał wykształcenie ogólne. Stąd też jego znaczenie w rozwoju kraju było mniejsze, niż mogłoby być przy tak ogromnej liczbie studentów. Studenci nie mogli otrzymać pracy w instytucjach samorządu szlacheckiego, gdyż w wyborach nie kierowano się tu wykształceniem kandydata, a na służbę rosyjską wzdragali się wstępować. Poza tym nie otrzymywali żadnego konkretnego zawodu. Rzesza wykształconej młodzieży bez perspektywy otrzymania dobrej pracy stanowiła materiał wybuchowy, którego obawiały się władze carskie, stąd przykładne ukaranie filomatów i filaretów. W chwili wybuchu powstania w 1831 r. na Litwie studenci licznie zbiegli z Wilna i utworzyli legion akademicki, wkrótce zmasakrowany przez regularne oddziały rosyjskie. Dało to władzom rosyjskim powód do rozwiązania Uniwersytetu w 1832 r.

Pozostawiono jednak wydział medyczny, przekształcony w Akademię Medyko-Chirurgiczną i Seminarium Główne, połączone z wydziałem teologii i przemianowane w Rzymskokatolicką Akademię Duchowną.

W Akademii Medyko-Chirurgicznej studiowało niewiele ponad 300 osób. W 1840 r. władze wydały dekret o likwidacji Akademii. Za oficjalny pretekst posłużyły protesty młodzieży studenckiej zwane „buntem głodowym”, którym władze nadały charakter polityczny. Nie bez wpływu na tę decyzję pozostawało wczesne wykrycie spisku Szymona Konarskiego i tajnego koła studentów. Akademię Medyko-Chirurgiczną zamknięto ostatecznie w 1842 r. W tym samym roku Rzymskokatolicką Akademię Duchowną przeniesiono do Petersburga.

Pierwsza wyższa szkoła rolnicza

W 1848 r. w Hory-Horkach w guberni mohylewskiej powołano Instytut Gospodarstwa Wiejskiego — pierwszą w Cesarstwie wyższą szkołę rolniczą. Wyrosła ona z utworzonej w 1840 r. szkoły rolniczej. Instytut odegrał ogromną rolę w rozwoju rolnictwa na Białorusi.

Szkolnictwo średnie. Struktura szkolna i programy nauczania

Szkoły średnie w wileńskim okręgu naukowym dzieliły się na 7-letnie gimnazja gubernialne i 6-letnie szkoły powiatowe. We wschodniej Białorusi istniały też podporządkowane władzom okręgu 3-letnie rosyjskie szkoły ludowe. Ponadto do 1820 r. działały tu szkoły jezuickie, w których nauczano według starych programów w języku łacińskim.

W 1822 r. na obecnym terytorium Białorusi istniało 46 szkół średnich, w tym 22 świeckie i 24 prowadzone przez zgromadzenia zakonne, głównie dominikanów, bazylianów i pijarów. Liczba uczniów przekroczyła w tym roku 4500. Na tle ogólnego wzrostu zaznaczył się jednak wyraźnie zastój we wschodniej Białorusi. Zniszczenia wojny 1812 r. były tu większe niż na zachodzie kraju. Kolejnym ciosem dla szkolnictwa było wypędzenie jezuitów. Zasadniczą przyczyną zastoju był jednak stosunek polskich władz okręgu do szkół ludowych. Władze te krzywym okiem patrzyły na nauczanie w języku rosyjskim. Ponieważ ze zrozumiałych względów nie można było przekształcić szkół ludowych w polskie, ani tym bardziej zamknąć, pozostawiono je swojemu losowi, wskutek czego ledwie wegetowały. Natomiast próby rozbudowy polskiego szkolnictwa skończyły się niepowodzeniem.

W związku z powyższym liczba uczniów w czterech guberniach białoruskich niewiele przewyższała liczbę uczniów (4000) w guberni wileńskiej, o prawie trzykrotnie mniejszym zaludnieniu. Z drugiej strony, było to tyle samo, co we wszystkich guberniach wielkoruskich (okręgi: petersburski, moskiewski i kazański) razem wziętych.

W obwodzie białostockim istniało wówczas gimnazjum ze szkołą powiatową w Białymstoku i powiatowa szkoła w Drohiczynie, prowadzona przez pijarów. Uczyło się w tych szkołach 390 uczniów.

Przytłaczająca większość uczniów szkół średnich (90%) wywodziła się z rzymskokatolickiej szlachty. Na przykład, w powiatowej szkole średniej w Borunach, prowadzonej przez unickich bazylianów, na 189 uczniów w 1824 r. 177 należało do szlachty. Oprócz młodych szlachciców uczyło się tu jeszcze 4 mieszczan, 7 synów unickich księży i 1 przechrzczony Żyd. Mimo iż władze rosyjskie troszczyły się o dostęp do wiedzy dla swych prawosławnych poddanych (zazwyczaj mieszczan), w roku szkolnym 1822/23 w guberni grodzieńskiej do szkoły średniej uczęszczało tylko 17 prawosławnych (1,2% ogółu uczniów). We wschodniej Białorusi sytuacja przedstawiała się lepiej, dzięki istnieniu rosyjskich szkół ludowych. W guberni mohylewskiej uczęszczało do szkół średnich 175 prawosławnych (42% ogółu uczniów). Trzeba jednak nadmienić, że szkoły ludowe poziomem bliższe były szkołom parafialnym, niż średnim. Sytuacja unitów była wówczas jeszcze gorsza, niż prawosławnych. Nauki na poziomie średnim pobierali tylko nieliczni popowicze.

W sferze programowej szkolnictwo pod kuratelą księcia Czartoryskiego kontynuowało do początku lat 20. tradycje Komisji Edukacji Narodowej. Językiem wykładowym był polski; rosyjski wykładano jako przedmiot, zresztą niedbale. Do lekcji literatury polskiej włączono pojęcia z zakresu kultury, a w szkołach zakonnych wykorzystywano także do ukazania roli Kościoła w dziejach kultury polskiej. W bazyliańskiej szkole w Podubisiu na Żmudzi uczniowie na egzaminie z literatury odpowiadali na przykład na takie pytania: W którym stuleciu zaczyna się na pewno historia Polski? W jaki sposób wprowadzenie chrześcijaństwa do Polski przyczyniło się do rozwoju oświaty? Kto sprowadził do Polski jezuitów?

Historię wykładano z polskich podręczników. Skutek był taki, że uczniowie mieli dość mętne pojęcie o dziejach stron ojczystych. Autor słów „Litwo, ojczyzno moja...” podczas nauki w szkole średniej popełnił poemat „Mieszko, książę Nowogródka”.

Depolonizacja i rusyfikacja szkolnictwa

Stopniowo jednak pod naciskiem Petersburga programy ulegały coraz dalej idącym zmianom. Zwiększono rolę nauczania religii, przy czym wprowadzono obowiązkowe dla wszystkich lekcje religii prawosławnej. Historię Polski zastąpiono historią Rosji. Pod koniec panowania Aleksandra I planowano także wprowadzenie nauczania w języku rosyjskim. W 1824 r. gubernie witebską i mohylewską oderwano od okręgu wileńskiego i przyłączono do petersburskiego. Zasadnicze zmiany przeprowadził jednak dopiero car Mikołaj I.

Szkolnictwo w utworzonym w 1829 r. białoruskim okręgu naukowym (gubernie witebska i mohylewska) było już rosyjskie. Język polski pozostawiono jako przedmiot. W 1831 r. nowe zasady rozciągnięto na szkolnictwo guberni mińskiej, a w roku szkolnym 1834/35 grodzieńskiej i wileńskiej. Wspomniane gubernie włączono do białoruskiego okręgu naukowego. W 1835 r. zaprzestano nauczania języka polskiego we wschodniej Białorusi, a do końca lat 30. w pozostałych guberniach okręgu. Zabroniono przy tym prowadzenia szkół przez katolickie zgromadzenia zakonne.

Reformę szkolnictwa przeprowadzono tak gwałtownie, że wywołała katastrofalny spadek liczby uczniów. W 1839 r. na Litwie i Białorusi nauki w szkole średniej pobierało prawie 3 razy mniej osób, niż w 1822 r. Taki był koszt upodobnienia okręgu białoruskiego do moskiewskiego.

Szkoły parafialne

Szkolnictwo elementarne przeznaczone było w zasadzie dla chłopów i mieszczan. Zdarzało się jednak, że w szkołach parafialnych uczyły się także dzieci szlachty, zapewne drobnej. Tylko w szkołach parafialnych razem z chłopcami uczyły się dziewczęta. Było ich niewiele, średnio jedna uczennica na dziesięcioro uczniów. Nauczano religii, czytania i pisania, czasem pierwszych czterech działań arytmetycznych. Językiem wykładowym był polski, oprócz tego w szkołach rzymskokatolickich dawano początki łaciny, a w greckokatolickich — cerkiewnosłowiańskiego. Szkół elementarnych na Białorusi było bardzo mało. Były one także z reguły niewielkie — na jedną szkołę przypadało kilkunastu uczniów. Różnice w rozmiarach szkół były przy tym ogromne. Na początku lat 20. jedna piąta wszystkich uczniów na Białorusi uczęszczała do dwóch szkół w dobrach oświeconych właścicieli ziemskich, Adama Chreptowicza w Szczorsach i Aleksandra Pocieja w Stolinie. Przy niezwykle niskich stanach uczniów wystarczało, że oświecony fundator umarł lub zmienił poglądy, by liczba uczniów na Białorusi dramatycznie zmalała. Stąd też wszelkie dane liczbowe są zawodne, niemniej jednak ukazują tragicznie niski poziom oświaty elementarnej na Białorusi.

Liczba szkół i uczniów na Białorusi rosła do 1811 r., kiedy to osiągnęły najwyższy poziom w całej I połowie XIX w. Po wojnie 1812 r. szkolnictwo nie podniosło się już z głębokiego upadku. Po kilku latach odbudowy stanów, w 1822 r. nastąpił głęboki kryzys, związany prawdopodobnie z zarzuceniem planów wyzwolenia chłopów z poddaństwa. Kolejny kryzys miał miejsce w połowie lat 30. w związku z zamianą szkół parafialnych na publiczne. W 1850 r., w wyniku zakładania szkół w dobrach państwowych, ich ogólna liczba zbliżyła się do 100, a liczba uczniów przekroczyła prawdopodobnie 2 tys., gdyż na jedną szkołę przypadało teraz około 25 uczniów. Mimo wszystko, było to wciąż mniej szkół i uczniów, niż w 1811 r. Tak więc w ciągu pół wieku w dziedzinie nauczania elementarnego nie zrobiono ani kroku naprzód.

Niezmienne liczby ogólne ukrywają jednak fundamentalne zmiany: w języku nauczania i dostępie do oświaty poszczególnych kategorii ludności.

Na Białorusi w ciągu całego półwiecza uczęszczało do szkół parafialnych tylko 5 dzieci na 10 000. Dla porównania przed powstaniem 1831 r. na Litwie (gub. wileńska) wskaźnik ten wynosił 30-40 na 10 000. W Królestwie Polskim wskaźnik ten podlegał większym wahaniom. W 1816 r. na 10 000 chłopskich dzieci uczyło się 60, w 1821 — 90, a potem wskaźnik ten spadł do 20 w wyniku reakcyjnej polityki rządu Królestwa. W austriackiej Galicji, liczącej ponad 3,5 mln ludności, szkół w latach 20. było ponad 1100 wobec niespełna 100 na prawie 3 mln ludności Białorusi. Równie źle uczono tylko Ukraińców na Prawobrzeżu, gorzej — resztę Ukraińców i Rosjan.

Równie wielkie były różnice wśród samych Białorusinów. Nauczano niemal wyłącznie w parafiach rzymskokatolickich. Świeckie duchowieństwo unickie w 1808 r. nie prowadziło żadnej szkoły. Nie wynikało to bynajmniej z ciemnoty księży unickich, gdyż na zapytania władz Uniwersytetu Wileńskiego w tej sprawie udzielali wyczerpujących odpowiedzi w poprawnej polszczyźnie. Parafie unickie były po prostu zbyt biedne, by prowadzić szkoły. Kilka szkół, przede wszystkim dla mieszczan, prowadzili bazylianie, religii unickiej uczono też w niektórych szkołach w dobrach prywatnych. Z niewielkimi zmianami taki stan utrzymał się do kasaty unii. Chociaż dzieci unitów, a nawet prawosławnych, uczęszczały do szkół rzymskokatolickich, nie mogło być tych dzieci wiele. Tak więc ze wspomnianego pięciorga dzieci na 10 000, które pobierały nauki, tylko jedno było unickie lub prawosławne.

W związku z powyższym, stosunek liczby uczniów w litewskiej guberni wileńskiej do liczby uczniów w 4 guberniach białoruskich niewiele odbiegał od odpowiedniego stosunku liczby rzymskich katolików (1,5 do 1) na obu tych obszarach. Różnice na korzyść guberni wileńskiej wynikały z rozmiarów szkolnictwa na Żmudzi. Te zaś z kolei były wynikiem większej niż gdzie indziej liczebności wolnego chłopstwa. Tylko tu zresztą chłopi uczyli się w szkołach średnich, gdzie stanowili 10% uczniów. Różnice występowały więc także w obrębie guberni wileńskiej. Na Żmudzi uczyło się stosunkowo więcej dzieci niż w zamieszkanym przez Białorusinów powiecie oszmiańskim.

Problem narodowościowy

Na terenach zamieszkanych przez ludność litewską, zwłaszcza na Żmudzi, nadal używano w nauczaniu języka litewskiego. Na potrzeby szkół wydawano elementarze i katechizmy w języku litewskim. Białorusinów wciąż uczono po polsku, podobnie jak Ukraińców, zarówno na prawobrzeżnej Ukrainie, jak i w Galicji. W 1817 r. rząd austriacki nakazał nauczać wyłącznie po polsku, gdyż uznał język ukraiński za mowę „chłopską” i „zdziczałą”.

Oświecona elita szlachecka dążyła do polonizacji wszystkich narodowości, jednak szlachta litewska nie potrafiła skazać na śmierć swego własnego języka. Szlachta na Białorusi również uważała, że pochodzi od Litwinów (nie ma znaczenia czy słusznie), więc o los języka swych chłopów nie troszczyła się zupełnie.

Szlachta obawiała się uczyć chłopów poniekąd słusznie. Oświeceni w całym byłym W. Ks. Litewskim włościanie, chłopi telszewscy na Żmudzi, przystępując do powstania 1831 r., najpierw odbili rekrutów prowadzonych przez Rosjan do Telsz, potem „skupionymi siłami rzucili się na najzłośliwszych ze szlachty, której przeszło 30 osób stało się ofiarą ich zemsty, po czym dopiero rozpoczęli utarczki z wojskiem moskiewskim”.

Na Białorusi nie było podobnych wystąpień, niemniej jednak zdarzało się, że bunt poddanych łączono z ich wykształceniem. W II połowie lat 20. w miasteczku Kroszyn w pow. nowogródzkim obróceni w chłopów mieszczanie odmawiali wychodzenia na pańszczyznę. Uczestników buntu ukarano surowo: pięciu otrzymało po 51 razów i zesłanie na katorgę, szesnastu oddano w sołdaty. Dziedzic (były oficer wojska polskiego) wiązał bunt z istnieniem w Kroszynie nielegalnej rzymskokatolickiej szkółki parafialnej, do której uczęszczali wcześniej przywódcy kroszynian.

Depolonizacja szkolnictwa elementarnego

Po upadku powstania 1831 r. rozpoczęto usuwanie ze szkół języka polskiego na rzecz rosyjskiego. Proces ten zakończył się wraz z upływem dekady. Zabroniono też duchowieństwu katolickiemu prowadzenia szkół. Dawne szkoły parafialne zamknięto lub zamieniono w publiczne. Zakładano też zupełnie nowe szkoły, zwłaszcza na ziemiach pod zarządem Ministerstwa Dóbr Państwowych. Ponieważ podstawą nauczania była religia, nie można było całkowicie odsunąć od nauczania katolickich księży. Próbowano jednak w miejsce języka polskiego wprowadzić do nauczania język białoruski. W 1835 r. władze wydały pierwszy w historii katechizm w potocznym języku białoruskim dla katolickich dzieci. Prawosławne dzieci uczono wszystkiego po rosyjsku.

Nauczanie dzieci żydowskich

Żydzi uczęszczali do własnych szkół wyznaniowych, nie podporządkowanych władzom szkolnym. Nauczano w tych szkołach religii mojżeszowej po hebrajsku. W czasach kuratorstwa Czartoryskiego dyskutowano o konieczności zakładania szkół dla dzieci żydowskich i nauczania ich języka polskiego, skończyło się jednak na projektach. Dopiero w 1847 r. otwarto pierwszą publiczną szkołę dla Żydów, rzecz jasna rosyjską.

Liczne szkoły talmudyczne dawały jednak pokaźnej części Żydów umiejętność czytania. W każdym bądź razie unita ks. prof. Bobrowski właśnie Żydów podał za przykład do naśladowania, pisząc o potrzebie wyrwania z analfabetyzmu swych współwyznawców.

Unickie szkoły parafialne na Białostocczyźnie

Szkolnictwo parafialne w obwodzie białostockim miało zasięg szerszy niż w guberniach białoruskich, a porównywalny z Litwą i Królestwem Polskim.

Liczba parafialnych szkół unickich była tu równa liczbie takich szkół na całej Białorusi. W 1820 r. „mieszkańcy wsi dóbr skarbowych należących do miasta Koronnego Kleszczel parafii x. Sosnowskiego postanowili utrzymywać szkółki w czterech wsiach zwanych Kuzawa, Dasze, Dobrywoda i Czeremcha i obowiązali się, nie tylko utrzymywać nauczyciela i opatrywać szkółkę, lecz razem dopilnować, aby dzieci od ukończonego roku siódmego na naukę do tych szkółek oddawane były”. Oprócz wyżej wymienionych, w tejże parafii istniały jeszcze aż dwie szkoły unickie w Kleszczelach i jedna we wsi Suchowolce. W każdej z tych szkół uczyło się około 20 dzieci. Nauczano religii, języka polskiego i cerkiewnosłowiańskiego, początków arytmetyki. W Kleszczelach ks. Antoni Sosnowski udzielał ponadto lekcji praktycznego ogrodnictwa.

Sytuacja w parafii kleszczelskiej była wyjątkowa: ks. Sosnowski był przywódcą świeckiego kleru unickiego w diecezji litewskiej, a jego parafianie ludźmi wolnymi. Niestety, nikt na Białorusi nie był w stanie pójść w jego ślady. Na tle ogólnej niemożności czyn ks. Sosnowskiego i jego parafian pozostaje odosobnionym przykładem heroizmu w dążeniu do wiedzy.

Szkoły w parafii kleszczelskiej przetrwały do kasaty unii, kiedy to zamknięto wszystkie szkoły unickie. Tylko jedną szkołę w Kleszczelach zamieniono w publiczną.

Ogólny poziom nauczania chłopów, obecnie prawosławnych, jednak się nie zmienił, gdyż w 1847 r. władze otworzyły kilka szkół w dobrach skarbowych.

Przyczyny zapóźnienia edukacyjnego

Szkolnictwo elementarne na Białorusi w ciągu całego półwiecza utrzymywało się na stałym, katastrofalnie niskim poziomie. Było to wynikiem z jednej strony cywilizacyjnego zacofania Cesarstwa Rosyjskiego, z drugiej zaś sztywnej stanowej struktury społeczeństwa i niechęci szlachty do nauczania obcych wyznaniowo i kulturowo chłopów, mieszczan i Żydów. Przez całe dziesięciolecia na całej Białorusi uczyło się w szkołach elementarnych tylko dwa razy więcej dzieci niż w jednej parafii Łyntupy pod koniec istnienia Rzeczypospolitej.

ROZDZIAŁ VIII
Kultura Białorusi w pierwszych dziesięcioleciach XIX w.

Miłośnicy Słowiańszczyzny

Wiek XIX przyniósł wzrost zainteresowania Słowiańszczyzną. Idea jedności słowiańskiej służyła wówczas umocnieniu tożsamości narodów słowiańskich i potwierdzeniu ich przynależności do kultury europejskiej. Nośność tej idei sprawiła, że wiele uwagi poświęcali jej nie tylko uczeni i poeci, lecz także politycy. Adam Czartoryski był zdania, że podzielony naród polski właśnie poprzez przewodnictwo w badaniu i dowodzeniu dawnej słowiańskiej jedności zdobędzie bez jednego wystrzału palmę pierwszeństwa dla swej literatury i swego języka. Rzecz jasna Rosjanie nie zamierzali ustępować pola „bez jednego wystrzału”.

Położona między Polską a Rosją Białoruś była naturalnym terenem rywalizacji kultury polskiej i rosyjskiej. I połowa XIX w. to jednak okres bezwzględnej przewagi kultury polskiej, głęboko zakorzenionej w białoruskiej glebie.

Aleksander I dążył do rosyjsko-polskiego partnerstwa, co oznaczało odrzeczenie się od jakichkolwiek prób narzucenia rosyjskiej dominacji kulturalnej. Rozbudowany przez A. Czartoryskiego polski system oświatowy utrwalił i pogłębił dominację kultury polskiej.

Gorący polski patriotyzm przytłaczającej większości kulturalnej elity Białorusi nie powinien jednak przesłaniać tego, że była to elita miejscowa. Tym samym uznawanie twórców kultury białoruskiej po prostu za Polaków, którzy wnieśli wkład w tę kulturę, prowadzi na manowce. Zwrot tych ludzi do miejscowej kultury był powrotem do korzeni, a nie działalnością na rzecz obcego narodu. Niezaprzeczalny polski wkład w kulturę białoruską dotyczył sfery ideowej, a nie personalnej. Z drugiej strony, Białoruś nie tylko brała, lecz także oddawała, czasem nawet z nawiązką. Trudno sobie wyobrazić kulturę polską bez Mickiewicza i Moniuszki. Twórców obdarzonych mniejszym niż ci dwaj talentem Białoruś dała kulturze polskiej całą rzeszę.

Rosyjska opcja kulturalna była wówczas rzadkością, jeśli nie liczyć Smoleńszczyzny. Poszczególni twórcy przechodzili do kultury rosyjskiej z kultury polskiej. Miejscowa opinia publiczna uważała ich za odstępców, a i Rosjanie odnosili się do nich nie bez podejrzliwości. Spośród takich twórców wybitną postacią był Tadeusz Bułharyn, czołowy rosyjski konserwatysta, znienawidzony w kręgach liberalnych.

Zwycięstwo kultury rosyjskiej w walce, która rozpoczęła się z końcem pierwszej ćwierci XIX w. było możliwe tylko dzięki brutalnej sile. Rusyfikację szkolnictwa przeprowadzono kosztem zamknięcia szkół wyższych i prawie trzykrotnego zmniejszenia liczby uczniów szkół średnich. Nie ulega wątpliwości, że odbyło się to ze szkodą także dla kultury białoruskiej. Dla XX-wiecznego białoruskiego historyka (i polityka, bynajmniej nie polonofila) Alaksandra Ćwikiewicza było „jasne, że Białoruś powinna była wyżej stawiać wolną książkę w języku polskim, niż okólnik o szkodliwości nauki europejskiej napisany po rosyjsku”. Po polsku uczono jednak niewielu, nawet w najlepszym dla kultury polskiej okresie. Była to zresztą główna przyczyna słabości polskiej kultury na Białorusi. Największe nawet osiągnięcia tej kultury nie mogą przesłonić jej ograniczonego zasięgu. Z kulturą polską związana była tylko górna warstwa społeczeństwa, kilka procent ogółu ludności. Tłumaczy to względną łatwość, z jaką Rosja Mikołaja I dokonała na Białorusi zasadniczego zwrotu wektora cywilizacyjnego w ciągu jednego tylko pokolenia. Odtąd awans społeczny warstw niższych coraz mocniej wiąże się z wstąpieniem w świat kultury rosyjskiej. Warto pamiętać także i o tym, że po rosyjsku pisano nie tylko okólniki o szkodliwości nauki europejskiej, gdyż kultura rosyjska wchodziła właśnie w okres niebywałego i długotrwałego rozkwitu.

Sprowadzanie dziejów kultury białoruskiej tego okresu do rywalizacji polsko-rosyjskiej byłoby wielkim uproszczeniem. Poważny był także ukraiński wpływ na kulturę białoruską, gdyż sąsiednia Ukraina stale wyprzedzała Białoruś w rozwoju kultury rodzimej.

Swego rodzaju fenomenem kulturalnym była Białostocczyzna pod panowaniem pruskim. Panowanie to było zbyt krótkie, a Białostocczyzna zbyt mała, by kultura niemiecka odcisnęła swe piętno na kulturze białoruskiej. Niemniej jednak niemieckie wykształcenie otrzymali M. Bobrowski, I. Daniłowicz oraz I. Onacewicz, intelektualni przywódcy białoruskich unitów; a to niemało. Bobrowski szukał także wzorców podniesienia z upadku swego ludu w podróży do innych krajów słowiańskich: Galicji, Czech, Słowenii, Dalmacji i nawet Łużyc.

Początki białorusoznawstwa

Ogólnoeuropejskie ożywienie zainteresowania Słowiańszczyzną sprzyjało także rozwojowi badań naukowych w dziedzinie językoznawstwa, etnografii i historii Białorusi. Polski uczony Samuel Bogumił Linde powziął zamiar napisania powszechnej gramatyki słowiańskiej i powszechnego języka słowiańskiego. Pobudziło to jego zainteresowanie innymi niż polski językami słowiańskimi, w tym także białoruskim. Podejmując dyskusję z rosyjskimi i polskimi uczonymi, którzy uważali język XVI- i XVII- wiecznych białoruskich wydań za mieszaninę różnych języków, Linde stwierdził, że język ten nie był podobny ani do polskiego, ani do staro-cerkiewno-słowiańskiego. Jego zdaniem był to samoistny potoczny język mieszkańców Wielkiego Księstwa Litewskiego, język białoruski mianowicie.

Z genialnym uogólnieniem Lindego nie zgodzono się od razu. J. Lelewel uważał, że język litewskich statutów był sztucznym językiem kancelaryjnym, zapominając o tym, że każdy język literacki jest poniekąd sztuczny i zmienia się w czasie. Dyskusja trwała przez dziesięciolecia, przy czym językowi białoruskiemu odmawiano nie tylko tradycji pisemnej, lecz także samoistności. Stopniowo jednak przyjął się pogląd Lindego. Dziś tylko litewscy uczeni uparcie obstają przy twierdzeniu Lelewela.

Rozkwit słowianoznawstwa na początku XIX w. związany jest z niezwykłą osobą Adama Czarnockiego. Ten były agent francuskiego wywiadu, który w 1812 r. próbował podburzyć białoruskich chłopów, nie ujawnił się po zakończeniu wojny. Pod przybranym nazwiskiem Zorian Dołęga-Chodakowski prowadził badania terenowe na Białorusi, Ukrainie, w Polsce i w Rosji. Stale zagrożony dekonspiracją, przenosił się z miejsca na miejsce, wszędzie z niezwykłą energią poznając język, obyczaje i wierzenia ludu, a także badając grodziska i kurhany.

Zasadniczą tezą Chodakowskiego była dawna jedność Słowian i ich wczesna organizacja polityczna. Zamiłowanie do kultury ludowej szło u niego w parze z krytyką kultury szlacheckiej i kościoła, jako odpowiedzialnych za niszczenie tej kultury. Źle widziany w związku z tym w kręgach uniwersyteckich Wilna, walnie przyczynił się do romantycznego przełomu w kulturze polskiej swą pracą „O Słowiańszczyźnie przed chrześcijaństwem”, opublikowaną w 1818 r.

Chociaż Chodakowski zajmował się całą Słowiańszczyzną, Białoruś była pierwszym polem jego badań. Językowi białoruskiemu, który nazywał krywickim, wyznaczył niezwykle szeroki zasięg, od Podlasia po wschodni skraj Smoleńszczyzny, na południu całe Polesie, włącznie z ukraińskim, na północy Wilno, Psków i Nowogród Wielki.

Zanik piśmiennictwa białoruskiego

Wzrost zainteresowania ludem białoruskim w nikłym stopniu wpłynął na rozwój literatury białoruskiej. Elementy ludowe wykorzystywano przede wszystkim jako tworzywo dla poezji w języku polskim. Adam Mickiewicz długo uważał, że język białoruski jest dialektem „zmieszanym z polską mową albo językiem litewskim”. Stąd też wydaje się, że przewijająca się przez białoruskie literaturoznawstwo myśl, że młody Mickiewicz pisał także po białorusku, jest tylko pobożnym życzeniem. Dopiero pod koniec życia Mickiewicz zmienił zdanie i uznał język białoruski za najbogatszy i najczystszy z języków słowiańskich i z piśmiennictwem o dawnej tradycji. Wpływ Mickiewicza na literaturę białoruską, choć pośredni, był jednak poważny. Za wzór do naśladowania uważała go większość jego ziomków, którzy pisali po białorusku w połowie stulecia.

Rozkwit literatury polskiej na Białorusi niewiele miejsca pozostawiał literaturze białoruskiej. Wbrew utartemu poglądowi, ta druga przez pierwszych czterdzieści lat XIX w. nie była domeną katolickiej szlachty, przeżywającej okres największego zauroczenia polszczyzną. W okresie tym nieliczne utwory w języku białoruskim nadal bytują poza drukiem i krążą w odpisach, co nie przeszkadza ich dość szerokiej znajomości.

Po całej Białorusi krążył wiersz Jana Barszczewskiego „Bunt chłopów”. Utwór ten, dość pokaźnych rozmiarów, powstał pod wpływem wydarzeń w pewnym majątku przejętym przez zbuntowanych chłopów w czasie wojny 1812 r. Trudno powiedzieć, jakie były intencje autora, który po prostu z humorem opisał zachowanie chłopów, którzy odtwarzają role swoich panów. Dla jednych był to powód do śmiechu z chłopów, dla innych zachęta do buntu. Z czasem zresztą do utworu zaczęto dodawać zwrotki o coraz ostrzejszej antyfeudalnej treści. Barszczewski był synem unickiego księdza. Po białorusku pisał, podobno nawet dość dużo, tylko w studenckiej młodości. Ukończył Akademię Połocką; rodzaj wykształcenia i siła społecznego konformizmu sprawiły, że ukrywał swe pochodzenie. W wieku dojrzałym uchodził za drobnego szlachcica i pisał po polsku.

Spośród filomatów jedynie Czeczot był patriotą języka białoruskiego (który nazywał początkowo ruskim, a potem słowiano-krewickim) i sporo w nim pisał. W białoruskim poemacie dramatycznym, napisanym i wystawionym z okazji imienin jednego z kolegów, w imieniu chłopa narzekał:

„Szto my pa rusku piejem, a naszy panowie
Pa polsku usio haworać. Kiepska naszej mowie!”

(„Że my po rusku śpiewamy, a nasi panowie
Po polsku wszyscy mówią. Biada naszej mowie!”)

O tym, że utwory białoruskie, chociaż nie drukowane, krążyły jednak po całym kraju świadczy to, że „Bunt chłopów” Barszczewskiego, napisany w okolicach Połocka, znał na pamięć Paweł Bahrym, główny bohater nieszczęsnej sprawy szkoły w Kroszynie w powiecie nowogródzkim. Marszałek szlachty nowogródzkiej A. Chreptowicz świadczył w czasie śledztwa, że utwór znany jest wszystkim w okolicy.

Spośród własnych wierszy Bahryma zachował się tylko jeden. Zachował go w swojej pamięci jeden z przyjaciół ks. Magnuszewskiego i zamieścił w swoich wspomnieniach wydanych anonimowo w 1854 r. w Londynie. Uważał on, że Bahrym miał zadatki na poetę wielkości Petera Burnsa. Wiersz „Zagraj, zagraj chłopcze mały” ma rzeczywiście wielką siłę wyrazu:

„Gdyż ma Kroszyn pana złego
Zatłuc kazał ojca mego.
Matka, siostry zrozpaczone:
Dokąd pójdę, w którą stronę?

Dokąd pójdę? Miły Boże!
Pójdę w świat ja, gdzieś w bezdroże,
W wilkołaka się zamienię,
Tęskne ku wam ślę spojrzenie”

Tłum. Jan Huszcza

Ojciec zabity kijami to poetycka metafora, gdyż w rzeczywistości ojciec Bahryma nawet nie brał udziału w buncie. Jednak kroszynian bito do śmierci naprawdę: wymierzano im razy knutem, sieczono rózgami i pędzono przez szpaler żołnierzy okładających ich kijami. Bahrym uogólnił więc los swoich ziomków.

Poeta antycypował nawet karę, która miała spotkać jego samego:

„Gdybym się jastrzębiem rodził,
Bez panów bym się obchodził:
Do pańszczyzny by nie gnano,
Iść w rekruty nie zmuszano,
W Moskale by nie oddano!”

Odwołanie do wierzeń ludowych, metaforyczne obrazy wilkołaka, jastrzębia, nietoperza sprawiają, że wiersz Bahryma jest jedynym utworem białoruskim utrzymanym w konwencji romantycznej. Wprost trudno uwierzyć, że wyszedł spod pióra niespełna 16-letniego chłopca, który uczył się tylko w parafialnej szkółce. Stąd też podnoszą się głosy, że wiersz przypisywany Bahrymowi musiał napisać ktoś inny dopiero w latach 50. W rzeczy samej, Bahrym żył w Kroszynie długo i szczęśliwie jako artysta — kowal, lecz nie poeta.

Nauki historyczne

Świadomość tego, że Białoruś ma własną historię pojawiła się o całe dwa pokolenia później, niż uznanie białoruszczyzny za samodzielny język. W I połowie XIX w. historię Białorusi rozpatrywano jako część dziejów Polski, Rosji lub Litwy. Warto jednak zauważyć, że już Naruszewicz zaznaczył, że Połock miał własna dynastię wywodzącą się od Rogwołoda. Na odrębność księstwa połockiego od Rusi kijowskiej zwrócił także uwagę Lelewel. Jego dzieła miały jednak przede wszystkim ogromne znaczenie dla zrozumienia procesów historycznych.

Wielką pracę wykonali miejscowi uniccy historycy: I. Daniłowicz, I. Onacewicz, Józef Jaroszewicz i Platon Sosnowski. Ich prace poświęcone były historii państwa i prawa Wielkiego Księstwa Litewskiego i Kościoła unickiego. Z historii Litwy wydobywali słowiański, ruski pierwiastek, czym różnili się od współczesnego litewskiego dziejopisa Teodora Narbutta. Ten, chociaż urodził się i tworzył na Białorusi, był wielkim patriotą Litwy etnicznej. Nie cofał się nawet przed zmyśleniem, by podkreślić jej dawną wielkość. Dla unickich historyków Litwa była krajem słowiańskim, a Litwinami — oni sami.

Sam Daniłowicz był wielkim miłośnikiem języka starobiałoruskiego. Być może to on, jako wykładowca, zaraził tą miłością swego studenta Czeczota, gdyż „szczególniej lubował się w czytaniu i objaśnianiu starych zabytków prawa i litewsko-ruskich kronik, których dawny język w jego ustach przyjmował dźwięki gwary ludowej”. Daniłowicz marzył o przywróceniu temu językowi statusu języka urzędowego. Kasata Statutu Litewskiego przyprawiła go o rozstrój nerwowy i przedwczesną śmierć.

W tym samym czasie, gdy w Wilnie ukształtowała się tutejsza szkoła historyczna, na wschodniej Białorusi prawosławny duchowny Iwan Hryhorowicz położył ogromne zasługi w publikacji dokumentów archiwalnych do historii swego kraju.

Warto też odnotować, że w czasie depolonizacji szkolnictwa na Białorusi grodzieński powiatowy inspektor szkolny Ignacy Kułakowski wystąpił do władz z propozycją wprowadzenia wykładu miejscowej historii, rozumianej jako historia ludu. Była to jednak myśl zbyt śmiała na owe czasy, by uzyskać aprobatę.

Muzyka

Najwybitniejszym spośród białoruskich muzyków początków stulecia był Michał Kleofas Ogiński, znany przede wszystkim jako autor poloneza „Pożegnanie ojczyzny”.

Innego rodzaju popularność przypadła w udziale polonezowi „Grom pobiedy, razdawajsia”. Napisał go pochodzący z Białorusi kompozytor Osip Kozłowski z okazji zdobycia przez wojska rosyjskie Izmaiłu w czasie wojny z Turcją. Polonez ten przez wiele lat pełnił rolę hymnu rosyjskiego.

 

ÓÂÅÐÕ


   

Áåëàðóñêàÿ ²íòýðíýò- Á³áë³ÿòýêà ÊÀÌÓͲÊÀÒ
webmaster