ÁÅËÀÐÓÑÊÀß ²ÍÒÝÐÍÝÒ— Á²Á˲ßÒÝÊÀ

ÊÀÌÓͲÊÀÒ... | ×àñîï³ñû... | Ïàðòíýðû... | Âûäàâåöê³ÿ ñýðû³...À¢òàðû...

 
Ïàäï³øûñÿ íà àáíà¢ëåíüí³ ÊÀÌÓͲÊÀÒÓ

Ïîëüñê³ à¢êöû¸í  
[Allegro.pl]
Çàõîäçü!!!
 

    ÊͲò
    óñòîðûÿ
    ˳òàðàòóðà
    Ïåðàêëàäû
    Ìîâà
    Êðûòûêà
    Ðýë³ã³ÿ
    Ïàë³òûêà
    Ãðàìàäçòâà

 ×ÀÑÎϲÑÛ
  •  Àáàæóð
  •  Akcent

     
Białoruski

  • 
Annus
      Albaruthenicus
  •  ÀRCHE
  • 
Àñàìáëåÿ
  •  Białoruskie
     Zeszyty
     Historyczne

  • 
ÁÃÀ
  •  Áåëàðóñ
  •  Áåëîðóññêèé
     Ñáîðíèê

  •  Áåëüñê³
     Ãîñò³íýöü

  •  óñòàðû÷íû
     Àëüìàíàõ

  •  Ãîä Áåëàðóñê³
  •  Äçåÿñëî¢
  •  Druvis
  •  Çàï³ñû Á²Í³Ì
  •  Çÿìëÿ N
  •  Inform-Áàíê
  •  Êàëîñüñå
  •  ÊÀÌÓͲÊÀÒ
  •  ÊÐÀÉ-KRAJ
  •  ͳâà
  •  Ïàë³òû÷íàÿ

       
ñôåðà

  •  Ïàì³æ
  •  pARTisan
  •  Ïðàâ³íöûÿ
  •  Ðýçûñòàíñ
  •  Ñïàä÷ûíà
  •  Òýðìàï³ëû
  •  Terra Alba
  •  Terra Historica
  •  Ô³ëÿìàòû
  •  Ôðàãìýíòû
  •  Øóôëÿäà
  •  Czasopis

 

Íàøûÿ ñÿáðû

Òûäí¸â³ê Áåëàðóñࢠó Ïîëüø÷û ͲÂÀ SETPro://DTP=Designing+Typesetting+Programming/ Áåëàðóñêà-Àìýðûêàíñêàå Çàäç³íî÷àíüíå Belarusan Newspaper in Free World ÁÀÏÖ Âàñ³ëü ÁûêࢠÁåëàðóñêàÿ Ïàë³÷êà Áåëàðóñêàÿ Ïàë³÷êà ÇÁÑ ÁÀÖÜÊÀ¡Ø×ÛÍÀ Ïàðòûÿ ÁÍÔ Âîêàwww.bialorus.pl ÏÀÃÎÍß BrestOnline Âiëüíÿ ÇÓÁÐ Àñàìáëåÿ NGO Ñóïîëüíàñüöü Äðàíiêi Õàðòûÿ ÂßÑÍÀ Ãàñïàäàð Êóðñ áåëàðóñêàå ìîâû Ïðàâàï³ñ Áåëàðóñêàÿ ìîâà ¢ ²íòýðíýò ArfaBel Áåëàðóñû ¢ ²çðà³ë³ Äç³ìà Çàâàäçê³ Áåëàðóñû ¢ À¢ñòðàë³³ ˳ðà Âîëüíû Êðàé ZBM

 

 
Historia Białorusi, Eugeniusz Mironowicz, Oleg Łatyszonek

Historia Białorusi

Eugeniusz Mironowicz
Oleg Łatyszonek

ROZDZIAŁ IX
Przemiany struktury społecznej

Legitymacja szlachty

Na zajętych ziemiach Rzeczypospolitej Rosjanie zastali liczną szlachtę zaściankową i bezrolną, tzw. gołotę. Szlachta na Białorusi stanowiła około 6% ogółu ludności, o wiele więcej niż w Rosji. 70% białoruskiej szlachty nie miało poddanych.

Już panowanie Katarzyny II rozpoczęło ograniczanie uprawnień drobnej szlachty na wschodniej Białorusi, czym zresztą nie różniła się od ówczesnych władz Rzeczypospolitej, które pozbawiły praw wyborczych szlachtę nieposesjonatów.

Zasadniczym środkiem zmniejszenia liczby szlachty przez władze rosyjskie była weryfikacja rodowodów. Osobom, które nie mogły wylegitymować się odpowiednimi dokumentami, odbierano prawa szlacheckie. W rezultacie malała liczebność szlachty i jej udział w strukturze stanowej społeczeństwa.

Przegląd uprawnień szlacheckich przyśpieszono po powstaniu 1831 r. W ciągu kilku lat usunięto z szeregów szlachty ponad 10 tys. osób. Odsetek szlachty zmalał w 1834 r. do połowy stanu z końca XVIII w., do ok. 3,5% i na tym poziomie utrzymał się w następnym dwudziestopięcioleciu.

Dla osób pozbawionych przywilejów szlacheckich po powstaniu 1831 r. utworzono dwie nowe kategorie stanowe. Rolników zaliczono do tzw. jednodworców, na których nałożono takie same powinności, jak na chłopów państwowych, w tym dawanie rekruta. Przedstawicieli wolnych zawodów zaliczono do tzw. honorowych obywateli.

Procesy weryfikacyjne ciągnęły się przed specjalnymi sądami całymi latami. Utrzymywano w ten sposób znaczną część szlachty w stałej obawie przed deklasacją. Z drugiej strony negatywna legitymacja była często powodem do podjęcia działalności niepodległościowej i rewolucyjnej. Stąd też weryfikacja szlachty była błędnym kołem przewidywanego buntu i niezasłużonych represji.

Wysiedlenie Żydów ze wsi do miast

Ludność żydowska dość równomiernie zasiedlała całą Białoruś. Co dziesiąty mieszkaniec kraju był Żydem. Dla władz rosyjskich Żydzi byli problemem, gdyż tak jak drobna szlachta nie pasowali do struktury stanowej imperium. Katarzyna II, jak już o tym była mowa, zadowoliła się ograniczeniem możliwości osiedlania się Żydów, nadając im jednak na Białorusi prawa mieszczańskie.

Władze rosyjskie upatrywały w Żydach element szkodliwy. Oskarżono ich, w czym władzom sekundowała miejscowa szlachta, o eksploatację i rozpijanie chłopów, stąd też powstał pomysł wysiedlenia Żydów z okolic wiejskich. O ile Katarzyna II zamierzała dokonać tego stopniowo, „przypisując” Żydów do miast i miasteczek, o tyle Aleksander I zamierzał działać szybko. W 1804 r. nakazał przesiedlić do 1808 r. wszystkich Żydów ze wsi do miasta. Nieposłusznych pędzono pod eskortą żołnierzy i chłopów do miast i miasteczek, gdzie zostawiano pod gołym niebem. W 1808 r. wstrzymano całą akcję z uwagi na wojny napoleońskie; do czasu jednak.

W 1823 r. car wydał dekret nakazujący Żydom w guberni mohylewskiej i witebskiej zaprzestania do 1824 r. pędzenia napojów alkoholowych i dzierżawienia gruntów i poczt, a do 1825 r. — przesiedlenie do miast i miasteczek. Do stycznia 1824 r. na wschodniej Białorusi wygnano z domów około 20 tys. Żydów. Mimo iż władze rosyjskie same postanowiły zmniejszyć tempo wysiedleń, wkrótce przytułku szukało już około 40 tys. Żydów.

Witebski gubernator wskazywał zwierzchności, że wypędzenie Żydów spowodowało upadek rzemiosła, a nie zmniejszyło pijaństwa wśród chłopów. Chłopi musieli jeździć po wódkę do miasta, gdzie „popadali w zupełną rozpustę i włóczęgostwo”. Niemniej jednak nowy cesarz Mikołaj I kolejnym dekretem z 1827 r. wypędził Żydów ze wsi guberni grodzieńskiej.

W tym samym roku nałożono na Żydów obowiązek dawania rekruta. O ile jednak chrześcijanie musieli dawać rekruta po 7 mężczyzn z tysiąca raz na dwa lata, o tyle wśród Żydów brano po 10 rekrutów z tysiąca co roku. Przy tym chrześcijan brano po ukończeniu 18 roku życia, zaś Żydów w wieku 12 lat. Dla żydowskich chłopców utworzono specjalne bataliony i szkoły, w których pozostawali do ukończenia 18 roku życia, po czym musieli jeszcze odsłużyć przepisowe 25 lat.

W 1835 r. wydano rozporządzenie potwierdzające m.in. zakaz zamieszkiwania Żydów na wsi i wprowadzające nowe ograniczenia w swobodzie poruszania się.

W 1839 r. Żydów pozbawiono większości praw mieszczańskich i zabroniono im pełnienia funkcji burmistrzów i innych odpowiedzialnych funkcji w zarządach miast. W instytucjach samorządowych ich udział nie mógł przekraczać jednej trzeciej. Wprowadzono też osobne kurie wyborcze dla chrześcijan i Żydów.

Zapędzając Żydów do miast i miasteczek, Rosjanie zmienili strukturę etniczną ludności miejskiej na rzecz niekiedy przygniatającej przewagi Żydów. Stąd też w wyborach samorządowych dochodziło do wręcz anegdotycznych sytuacji. W Bychowie, gdzie jeden chrześcijanin przypadał na 50 Żydów, zdołano wybrać burmistrza, lecz w żaden sposób nie można było znaleźć chrześcijanina na stanowisko jednego z dwóch ratmanów. Musiano prosić o zgodę imperatora na to, by w drodze wyjątku obydwoma ratmanami byli Żydzi.

W 1844 r. Mikołaj I wydał dekret o zniesieniu kahałów. Żydów podporządkowano ogólnemu zarządowi, zachowano jednak wzajemną porękę w przekazywaniu podatków do skarbu państwa i dawaniu rekruta.

I wreszcie w 1851 r. car wydał dekret o przeglądzie przynależności stanowej Żydów. 80% ludności żydowskiej zamierzano odnieść do nieosiadłych mieszczan, uznanych za „nieprzydatnych”. Przeglądu w końcu nie dokonano, jednak sama tylko wieloletnia dyskusja nad tą sprawą trzymała społeczność żydowską w ciągłym strachu, podobnie zresztą jak podobny przegląd — drobną szlachtę.

Stłoczona pod przymusem w miastach i miasteczkach ludność żydowska w większości cierpiała straszną nędzę, większą niż biedota chrześcijańska.

Próby poprawy położenia chłopów

W 1803 r. Aleksander I zezwolił dziedzicom nadawać wolność swoim chłopom po uiszczeniu przez nich wykupu. Natomiast w sąsiednim Księstwie Warszawskim Napoleon nadał chłopom osobistą wolność w 1807 r. Aleksander I miał zapewne ten krok Napoleona na uwadze, kiedy w 1811 r. podczas dyskusji o autonomii W. Ks. Litewskiego zwrócił uwagę litewskim arystokratom, że traktują swoich poddanych „jak helotów”. Stad też w projekcie urządzenia W. Ks. Litewskiego pióra Ogińskiego, Druckiego-Lubeckiego i Platera znalazł się zapis o stopniowym uwolnieniu chłopów z poddaństwa w ciągu 10 lat.

Do sprawy powrócono po Kongresie Wiedeńskim. W latach 1816-1819 wyzwolono chłopów w nadbałtyckich guberniach: estlandzkiej, kurlandzkiej i inflanckiej. Piękny przykład dał białoruskiej szlachcie T. Kościuszko. W 1817 r. aktem rejentalnym podpisanym w Szwajcarii nadał chłopom w swym majątku Siechnowicze własność gruntu i zagród oraz zwolnił ich od wszelkich powinności na rzecz dworu. Było to uwolnienie z uwłaszczeniem, co nie leżało w zamiarach szlacheckich reformatorów, którzy ograniczali się do postulatu nadania chłopom wyłącznie wolności osobistej. W 1817 r. opowiedziały się za tym sejmiki obwodu białostockiego i guberni wileńskiej, a w 1819 r. sejmik guberni witebskiej w Dyneburgu. Przedstawiciele tego sejmiku ostatni projekt złożyli w 1822 r.

Już sama geografia tych wystąpień — Białostockie, Litwa, Inflanty — wskazuje na to, że za uwolnieniem chłopów opowiadała się szlachta na pograniczu z obszarami, gdzie wcześniej zniesiono poddaństwo. W głębi Białorusi o tym nie myślano. Car tymczasem przekazał całą sprawę w ręce szlacheckich komitetów, co oznaczało odłożenie jej ad acta.

Do dyskusji nad położeniem włościaństwa aktywnie włączyła się inteligencja. Widząc niemożliwość uwolnienia chłopów, starała się przynajmniej ulżyć ich doli. W Wilnie działało wówczas liberalne Towarzystwo Szubrawców. Szubrawcy ostro piętnowali okrucieństwo szlachty w stosunku do poddanych na łamach związanych z Towarzystwem „Wiadomości Brukowych”, które czytywał sam Aleksander I. Redaktor „Wiadomości” A. Marcinowski opublikował w 1817 r. swój artykuł pt. „Machina do bicia chłopów”, który szerokim echem odbił się w całym kraju. Marcinowski ironicznie zachęcał szlachtę, by zamiast męczyć się własnoręcznym biciem chłopów używała do tego tytułowej maszyny.

Reforma chłopska w dobrach skarbowych

Mikołaj I uważał prawo pańszczyźniane za wielkie zło, lecz nie czuł się na tronie na tyle pewnie, by porywać się na prawa szlachty. Stąd też musiał ograniczyć się do poprawy położenia chłopów państwowych. W 1838 r. utworzono Ministerstwo Dóbr Państwowych, na czele którego stanął zdolny administrator i zwolennik zniesienia poddaństwa gen. Paweł Kisielow.

Położenie chłopów państwowych na Białorusi było inne niż w Rosji. Po pierwsze, było ich stosunkowo mniej, chociaż ich liczba wzrosła w wyniku konfiskat majątków powstańców 1831 r. do jednej czwartej ogółu chłopstwa. Po drugie, chłopi rosyjscy byli przypisani do ziemi, lecz nie odrabiali pańszczyzny i podlegali bezpośrednio państwowej administracji. Natomiast chłopi białoruscy odrabiali pańszczyznę i podlegali zwierzchnictwu tymczasowych właścicieli ziemskich, którym majątki państwowe oddawano w dzierżawę lub „administrację”(na krótszy termin). Tak więc położenie białoruskich chłopów państwowych było podobne jak prywatnych chłopów pańszczyźnianych, a w praktyce nawet gorsze, gdyż tymczasowi dzierżawcy i „administratorzy” eksploatowali ich niemiłosiernie.

W rezultacie reformy rosyjscy chłopi państwowi otrzymali niemal całkowitą wolność osobistą. Przemiany położenia chłopów białoruskich były początkowo mniej radykalne. Zaczęto od ograniczania samowoli tymczasowych właścicieli, rozbudowy administracji i samorządu chłopskiego poprzez przeszczepienie na grunt białoruski wspólnoty wiejskiej typu rosyjskiego (białoruska gromada była oddolnie organizowana przez chłopów dla obrony swych interesów, podczas gdy rosyjska „obszczyna” służyła przede wszystkim interesom państwa).

W 1844 r. władze przyśpieszyły i zradykalizowały reformę na Białorusi. Zniesiono system tymczasowego władania majątkami państwowymi i gospodarkę folwarczno-pańszczyźnianą. Chłopów państwowych oczynszowano, małorolnym przydzielono dodatkowo ziemię z gruntów folwarcznych. Chłopi białoruscy otrzymali też podobne prawa osobistej wolności jak wcześniej rosyjscy.

Zmiany administracyjne

W 1828 r. Mikołaj I nakazał przekład Statutu Litewskiego z białoruskiego oryginału na język rosyjski i wydanie go w trzech językach: białoruskim, polskim i rosyjskim. Oznaczałoby to przywrócenie urzędowego statusu językowi białoruskiemu. Niestety, po powstaniu listopadowym władze rosyjskie zaczęły znosić wszelkie autonomiczne instytucje na Białorusi.

W 1831 r. powołano w Petersburgu Komitet do Spraw Zachodnich Guberni, który przygotował projekty rusyfikacji administracji, szkolnictwa i życia religijnego. Jeszcze w 1830 r. zniesiono Statut Litewski w guberni witebskiej i mohylewskiej. W 1832 r. wprowadzono język rosyjski zamiast polskiego w sądownictwie, a w 1840 r. skasowano Statut Litewski na reszcie terytorium Białorusi.

W 1843 r. przeprowadzono reformę administracji kraju. Gubernię wileńską podzielono na kowieńską i wileńską. Do tej drugiej przyłączono powiat wilejski i dziśnieński z mińskiej i lidzki z grodzieńskiej. Powiat nowogródzki z tejże guberni przyłączono do mińskiej. Z kolei do guberni grodzieńskiej przyłączono obwód białostocki.

W 1840 r. Mikołaj wydał dekret „O nazywaniu guberni białoruskich i litewskich każdej oddzielnie: witebską, mohylewską, wileńską i grodzieńską”. Dekret ten posłużył później radzieckim historykom jako tworzywo mitu o rzekomym zakazie używania nazw Białoruś i Litwa, chociaż nie ma w nim ani słowa o zakazie używania tych nazw. Nie wymieniono w nim guberni mińskiej, gdyż w ówczesnej praktyce administracyjnej nie zaliczano jej ani do guberni białoruskich, ani litewskich. Terminologia administracyjna była zresztą niesystematyczna, zarówno przed wydaniem rzeczonego dekretu, jak i później. Określenia „gubernie białoruskie” nadal używano w życiu publicznym, o czym świadczy fakt, że w l. 1841-1917 ukazało się na terenie Imperium Rosyjskiego 190 książek i broszur z nazwą Białoruś w tytule. Jak się wydaje, zaprzestanie nazywania guberni mińskiej, a potem grodzieńskiej guberniami litewskimi wręcz sprzyjało uznaniu ich za ziemie białoruskie.

W 1849 r. władze uznały, że kraj został spacyfikowany i ujednolicony z Rosją. Rozwiązano Komitet do Spraw Zachodnich Guberni. Teoretycznie gubernie te stały się zwyczajną rosyjską prowincją.

ROZDZIAŁ X
Kasata unii brzeskiej

Walka duchowieństwa świeckiego z zakonem bazylianów

Na początku XIX w. Kościół greckokatolicki wciąż był największym kościołem na Białorusi. Należała do niego większość Białorusinów, chociaż postępy prawosławia za panowania Katarzyny II, rzymskiego katolicyzmu za panowania Aleksandra I spowodowały znaczny spadek liczby unitów.

We współczesnej publicystyce białoruskiej często wyraża się pogląd, że Kościół unicki był białoruskim wyznaniem narodowym. Stan Kościoła unickiego w pierwszym ćwierćwieczu XIX w. przeczy podobnym twierdzeniom. Językiem liturgii był staro-cerkiewno-słowiański, zaś językiem kazań, ważniejszych modlitw i katechizacji — polski. W tej mierze Kościół unicki różnił się od rzymskokatolickiego tylko językiem liturgii, natomiast w Kościele prawosławnym miejsce polszczyzny zajął język rosyjski. Tak więc trzy największe kościoły zarówno w liturgii, jak i nauczaniu posługiwały się językami obcymi Białorusinom.

Los Kościoła unickiego zależał od stosunków Rosji z Rzymem. Tak długo, jak carom zależało na dobrych stosunkach z papiestwem, Kościół unicki był tolerowany, choć lekceważony. Za panowania Aleksandra I hierarchia unicka dopiero po kilkuletniej walce zdołała uniezależnić się od rzymskokatolickiej, której podporządkował ja wcześniej Paweł I, i uzyskała własnego metropolitę.

Kościół unicki wciąż toczył rak trwającego od dziesiątków lat konfliktu między duchowieństwem świeckim a zakonem bazylianów. Liczący około 700 mnichów zakon był bardzo bogaty. W 1819 r. posiadał na Białorusi, Ukrainie i Litwie 20 tys. pańszczyźnianych chłopów i 700 tys. rubli srebrem kapitału. Liczące około 2 tys. księży świeckie duchowieństwo posiadało razem kilkanaście hektarów ziemi i 162 tys. rubli srebrem kapitału. Bogactwo zakonu bazylianów przyciągało doń rzymskokatolicką szlachtę. Z niej wywodziła się znaczna część zakonników, w tym hierarchia. Swoje powołanie zakon upatrywał w kształceniu młodzieży szlacheckiej. Bazylianie byli zakonem wschodnim właściwie tylko formalnie. Trudno więc się dziwić, że wśród świeckiego duchowieństwa, odsuwanego przez bazylianów od bogactw i dostojeństw, jak też i wiedzy, panowała wręcz nienawiść do tego zakonu.

Walce „białych” z „czarnymi”, czyli księży świeckich z bazylianami, przewodzili duchowni z byłej pruskiej diecezji supraskiej, przyłączonej do diecezji brzeskiej. W 1810 r. kapituła brzeska złożyła do departamentu do spraw greckokatolickich oraz na ręce ministra oświaty hr. Razumowskiego skargę na bazylianów. Skargę tę zaczęto rozpatrywać dopiero w 1819 r., w związku z czym kapituła brzeska sporządziła z pomocą unickich uczonych z Uniwersytetu Wileńskiego kolejny memoriał. Mimo ożywionej dyskusji, także na łamach wileńskich „Dziejów Dobroczynności”, memoriał pozostał bez odpowiedzi.

Pozycją duchowieństwa świeckiego zachwiały w tym czasie wydarzenia polityczne, związane ze sprawą filomatów i filaretów. Popowicz Jan Jankowski, syn jednego z przywódców brzeskiego duchowieństwa, odegrał jedną z głównych ról w procesie młodzieży studenckiej; niestety, jako denuncjator swoich kolegów. Profesorów Bobrowskiego i Daniłowicza pozbawiono katedr z uwagi na ich „szkodliwy” wpływ na młodzież. Temu drugiemu przysłużyła się też nieopatrzna krytyka nędznego położenia białoruskich chłopów.

Pyrrusowe zwycięstwo „białych”

Wkrótce jednak położenie świeckiego duchowieństwa uległo zmianie. Zwrot ku prawosławiu i rosyjskości pod koniec panowania Aleksandra I ożywił sprawę zjednoczenia unitów z Kościołem prawosławnym. Jako pierwszy wystąpił z tym pomysłem Mikołaj Nowosilcow. W 1825 r. pisał do nowego ministra oświaty Szyszkowa, że „rząd rosyjski, mimo całej swej tolerancji dla wyznań istniejących w naszym kraju, nie może przyglądać się z obojętnością tym, którzy wyznają tę samą wiarę co on, a oddzieleni są od jego kościoła”.

M. Bobrowskiego przywrócono na katedrę w Uniwersytecie. Jako nauczyciel unickich kleryków w Seminarium Głównym dążył do przywrócenia tożsamości Kościoła unickiego. Bobrowski był miłośnikiem języka staro-cerkiewno-słowiańskiego, mocno wcześniej zaniedbanego. Oczyszczał ten język z wszelkich naleciałości, w tym także białoruskich. Był także zwolennikiem przywrócenia dawnego wystroju kościołów greckokatolickich. Kościół traktował jako instytucję przede wszystkim społeczną. Była to postawa typowo oświeceniowa i wręcz obowiązująca w Seminarium Głównym. Bobrowski był gorącym zwolennikiem józefinizmu, tzn. podporządkowania władzy kościelnej władzom świeckim na wzór reformy przeprowadzonej w Austrii przez cesarza Józefa II. Na jego postawę wpłynęło niewątpliwie bezpośrednie zapoznanie się z sytuacją Kościoła unickiego w Austrii, gdzie położenie unitów było o wiele lepsze niż na Białorusi.

M. Bobrowski nie miał bynajmniej zamiaru doprowadzać do likwidacji Kościoła unickiego, jednak siłą rzeczy jego działalność prowadziła do zbliżenia tego kościoła z prawosławnym. Jeśli dodamy do tego negowanie prymatu władzy papieskiej przez katolicką profesurę, łatwo zrozumieć, jak to się stało, że katolickie Seminarium Główne wychowało likwidatorów unii z Józefem Siemaszką na czele. W przypadku tego ostatniego nie bez znaczenia było to, że był on Ukraińcem, gdyż unici na Prawobrzeżnej Ukrainie zawsze byli o wiele bliżsi prawosławnym niż unici białoruscy. Rola Siemaszki w likwidacji unii jest jednak zazwyczaj wyolbrzymiana. W swoim Kościele mógł liczyć na poparcie wąskiej elity, gdyż Seminarium Główne ukończyło tylko 40 unitów. Decydujące znaczenie miała wola władz rosyjskich.

Przygotowania do kasaty unii

Car Mikołaj I był zdecydowany w dążeniu do przyłączenia Kościoła unickiego do prawosławnego, w czym sekundowali mu najbliżsi współpracownicy. Doszło nawet do współzawodnictwa między poszczególnymi dostojnikami w dziele likwidacji unii, przede wszystkim między ks. Aleksandrem Golicynem i ministrem Dymitrem Błudowem. Pierwszy z nich był zwolennikiem siłowych rozwiązań w rodzaju tych zastosowanych przez Katarzynę II, zaś drugi przychylił się do planów stopniowego przejścia całego Kościoła unickiego na prawosławie, przedstawionych w 1827 r. przez Siemaszkę.

Wśród pierwszych kroków przedsięwziętych przez władze było usunięcie unickich kleryków z Seminarium Głównego w 1828 r. i przeniesienie ich do seminarium w Połocku. To dziwne z pozoru, wobec wszystkiego co powiedziano tu o Seminarium Głównym, posunięcie służyć miało całkowitemu odizolowaniu unickich kleryków od wszelkich rzymskokatolickich i polskich wpływów. Odtąd w unickich seminariach z roku na rok programy nauczania upodobniano do obowiązujących w seminariach prawosławnych, z wprowadzeniem w połowie lat 30. rosyjskiego języka nauczania.

Rusyfikacja całego Kościoła była jednak sprawą przyszłości, i to dość odległej, skoro duchowieństwo nie znało języka rosyjskiego i powszechnie posługiwało się polszczyzną. Stąd też w 1830 r. Mikołaj I wydał dekret, nakazujący głoszenie kazań w Kościele unickim w języku ludu, tj. białoruskim i ukraińskim. Podobne zarządzenia wydawano później niejednokrotnie, także już po przyłączeniu unitów do Kościoła prawosławnego. Już sam fakt ponawiania zarządzeń świadczy o tym, że ich nie respektowano, przede wszystkim dlatego, że wielu księży nie znało języka białoruskiego na tyle dobrze, by głosić w nim kazania.

Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy wybuch powstania 1831 r. przyśpieszył czy też opóźnił likwidację unii. Unici na ogół udziału w powstaniu nie wzięli. Metropolita Ignacy Jozafat Bułhak potępił powstanie w liście pasterskim, rozpowszechnionym w nakładzie 2 tys. egzemplarzy. M. Bobrowski nazwał powstanie „podłą zdradą” i modlił się o zwycięstwo carskiego oręża.

Czynnie natomiast poparli powstanie bazylianie z niektórych klasztorów, przede wszystkim na Ukrainie, ale też berezyńskiego na Białorusi. Przypieczętowało to los zakonu. Skasowano dwie trzecie klasztorów, pozwalając przy tym zakonnikom ochrzczonym w obrządku łacińskim na powrót do tego obrządku. Skorzystało z tej możliwości około 200 mnichów.

Powstanie posłużyło także za pretekst do ożywienia działalności zwolenników przymusowego nawrócenia unitów na prawosławie, skupionych w tajnym komitecie pod przewodnictwem ks. Golicyna. W 1833 r. utworzono nowe biskupstwo prawosławne w Połocku. Biskup Szmaragd (Krzyżanowski) przystąpił do nawracania unitów, a nawet rzymskich katolików przy pomocy wojska i policji. Wywołało to protesty hierarchii unickiej i niezadowolenie Petersburga. Minister Błudow skorzystał z okazji i w 1835 r. doprowadził do likwidacji komitetu ks. Golicyna i powołania nowego pod własnym kierownictwem. Biskupa Szmaragda odwołano.

Odtąd przygotowania do zjednoczenia przebiegały zgodnie ze scenariuszem ułożonym przez J. Siemaszkę. Skupił się on na wprowadzeniu ksiąg liturgicznych wydanych w Moskwie i ustanowieniu w kościołach ikonostasów oraz usunięcia organów i ambon; ogólnie biorąc na zewnętrznym upodobnieniu kościoła unickiego do prawosławnego.

Pod koniec dekady przystąpiono do zbierania od duchowieństwa pisemnych oświadczeń o zgodzie na przystąpienie do prawosławia. Takie deklaracje złożyła ogromna większość duchownych w diecezji litewskiej i niespełna połowa w białoruskiej.

W 1838 r. zmarł metropolita Bułhak. Z tą chwilą wszystkie najważniejsze stanowiska w hierarchii unickiej zajmowali zwolennicy prawosławia. Na początku 1839 r. postanowiono zwołać do Połocka sobór zjednoczeniowy, nie czekając na akces reszty duchowieństwa. W obawie przed zaburzeniami na północnej Białorusi, rozjątrzonej brutalnymi działaniami biskupa Szmaragda, przysłano jeden pułk kozaków. Wszelkie obawy okazały się jednak bezpodstawne.

Zjednoczenie Kościoła unickiego z prawosławnym

12 lutego 1839 r. odbył się w Połocku sobór zjednoczeniowy, który zwrócił się do Świętego Synodu o przyjęcie unitów na łono Kościoła prawosławnego. Prośbę tę, rzecz jasna, Synod rozpatrzył pozytywnie, a cesarz zatwierdził.

Parafie unickie przyłączono do Kościoła prawosławnego stopniowo. Część duchowieństwa protestowała przeciwko zjednoczeniu. Na Białostocczyźnie duszą oporu był ks. A. Sosnowski z Kleszczel. Najwięcej opornych księży było jednak we wschodniej Białorusi. Opór szybko złamano. Część protestujących uległa zastraszeniu, trwających w uporze pozbawiono parafii lub zamknięto w klasztorach, czasem w głębi Rosji. Do żadnych zaburzeń przy tym nie doszło.

Przebieg kasaty unii ukazał całą słabość Kościoła greckokatolickiego. Po przejściu na prawosławie wyższej hierarchii i większości duchowieństwa nie pozostało już żadnej siły społecznej zdolnej przeciwstawić się zmianie wyznania. W 1832 r. w guberni grodzieńskiej tylko 298 osób wyznania greckokatolickiego należało do szlachty i urzędników, z czego 210 osób zamieszkiwało w powiecie nowogródzkim. Szlachta i urzędnicy — unici stanowili zaledwie 0,83% ogółu przedstawicieli tej uprzywilejowanej warstwy społecznej. Przy tym wśród unitów nie było żadnego większego właściciela ziemskiego. Mieszczan unitów było 3838, czyli 4,7% ogólnej liczby mieszczan w guberni grodzieńskiej. Podobnie przedstawiała się sytuacja na całej Białorusi.

Przytłaczającą większość wiernych stanowili niepiśmienni chłopi, pozbawieni jakiegokolwiek wpływu na bieg wydarzeń. Bierny opór tlił się tak długo, dopóki żyło pokolenie pamiętające czasy unii. Taki horyzont czasowy ostatecznej zmiany wyznania zakładali zresztą od początku jej inicjatorzy.

Nie spełniło się natomiast ciche marzenie unickich przywódców odgrywania większej roli w życiu społeczno-politycznym kraju po przyjęciu wyznania państwowego. Pozostawiono im zarządzanie kościołem, który stał się nawet biedniejszy niż unicki, gdyż stracił opiekunów w postaci katolickich właścicieli ziemskich.

ROZDZIAŁXI
Powstańcy, rewolucjoniści i konspiratorzy Tajne towarzystwa

Pierwsze lata po Kongresie Wiedeńskim upłynęły we względnie liberalnej atmosferze. Oczekiwano przyłączenia wschodnich ziem byłej Rzeczypospolitej do Królestwa Polskiego. Władze carskie pracowały nad projektem konstytucji dla całego Cesarstwa. Dyskutowano o zniesieniu poddaństwa chłopów. Zakładano liczne loże masońskie, które propagowały idee liberalne i demokratyczne.

Wkrótce jednak Aleksander I zaczął zmieniać kurs na konserwatywny. Skończyły się rozważania o powiększeniu Królestwa Polskiego, uwolnieniu chłopów i konstytucji. Pierwsze represje spadły na jezuitów, którzy nieopatrznie nawrócili na katolicyzm garść rosyjskich arystokratów. Poza tym papież reaktywował Towarzystwo Jezusowe, tym samym czyniąc je nieużytecznym dla polityki rosyjskiej. Usunięto je z Cesarstwa w 1820 r.

W 1822 r. zakazano działalności tajnych towarzystw. Zamknięto wszystkie loże masońskie, lecz tajne towarzystwa o wzorowanej na masonerii strukturze wtajemniczeń powstawały nadal.

Kres nadziei na odnowienie Królestwa Polskiego i reakcyjna polityka Aleksandra I wywołały niezadowolenie wśród litewskiej i białoruskiej szlachty, zwłaszcza wśród ożywionej polskim patriotyzmem młodzieży studenckiej.

W 1823 r. władze wykryły w Wilnie tajną organizację młodzieżową. Już od 1817 r. działało w Uniwersytecie Towarzystwo Filomatów, a później także stanowiące drugi krąg wtajemniczenia Towarzystwo Filaretów. Towarzystwa, zajmujące się początkowo samokształceniem w polskim duchu patriotycznym, miały odgałęzienia w Połocku i Świsłoczy. W 1821 r. filomaci powołali Towarzystwo Filadelfistów o celach politycznych i spiskowej formie działalności.

Śledztwo prowadził senator Nowosilcow, który rozdmuchał sprawę do rozmiarów spisku na głowę panującego. W 1824 r. najbardziej aktywnych działaczy, Tomasza Zana, Jana Czeczota i Adama Suzina skazano na więzienie i zsyłkę, innych (w tym Adama Mickiewicza) wysłano do Petersburga.

W I połowie lat 20. XIX w. doszło do konfliktu interesów polskich i rosyjskich tajnych towarzystw. Kością niezgody były ziemie litewskie, białoruskie i ukraińskie. Polskie Towarzystwo Patriotyczne walczyło o ich przyłączenie do niepodległej Polski, rosyjskie Towarzystwo Północne uważało te ziemie za nieodłączną część Rosji. To właśnie pod wpływem wieści o zamiarach Aleksandra I połączenia W. Ks. Litewskiego z Królestwem Polskim w 1819 r. rosyjscy rewolucjoniści po raz pierwszy powzięli zamysł carobójstwa. Natomiast przywódca Towarzystwa Południowego Paweł Pestel gotów był podzielić się Białorusią, Litwą i Ukrainą z Polakami. Z ziem białoruskich chciał zatrzymać gubernię witebską i mohylewską oraz część mińskiej. O Białorusinach pisał z pogardą, że są za słabi, by stworzyć własne państwo. Część narodu białoruskiego, która miała pozostać w państwie rosyjskim, zamierzał poddać całkowitej rusyfikacji.

W grudniu 1825 r. rosyjscy rewolucjoniści (nazwani później dekabrystami, od rosyjskiej nazwy grudnia) dokonali nieudanego zamachu stanu, odmawiając posłuszeństwa następcy Aleksandra I, Mikołajowi I.

W Białymstoku złożenia przysięgi nowemu imperatorowi odmówiła część żołnierzy stacjonującego tu batalionu pionierów z Korpusu Litewskiego. Nakłonili ich do tego oficerowie Igelstrom i Wiegelin, członkowie kierownictwa Stowarzyszenia Przyjaciół Wojskowych. Współorganizatorem Stowarzyszenia, skupiającego Polaków i Rosjan, był filomata Michał Rukiewicz, autor koncepcji przejścia filomatów do działalności spiskowej. Oprócz Przyjaciół Wojskowych organizację współtworzyło Towarzystwo „Zgoda” i Związek Zgodnych Braci lub Zorzan, złożony ze studentów i uczniów gimnazjum w Białymstoku i Świsłoczy. Po opanowaniu buntu władze aresztowały przywódców organizacji.

Powstanie 1831 roku

W listopadzie 1830 r. przeciw Rosji powstało Królestwo Polskie. Wybuch powstania zastał Litwę i Białoruś zupełnie nieprzygotowane. Niemniej jednak pod koniec marca 1831 r. rozpoczęło się powstanie na Żmudzi, które w kwietniu objęło całą gubernię wileńską i przyległe powiaty guberni mińskiej. Na Litwie w ręku Rosjan pozostało tylko Wilno i Kowno.

W ogarniętych powstaniem powiatach organizowano miejscowe zarządy i ogłaszano mobilizację. Karol Przeździecki zebrał w powiecie oszmiańskim 2500 ludzi. Pułkownik Radziszewski zgromadził około 3300 ludzi w niedostępnych puszczach wokół Miadzioła. Ogółem północno-zachodnia Białoruś (powiaty: oszmiański, święciański, brasławski, wilejski i dziśnieński) wystawiła około 10 tys. żołnierzy. Rosjanie musieli odbijać z rąk powstańców Święciany, Dzisnę, Wilejkę, Lepel i Oszmianę. W tej ostatniej dokonali rzezi mieszkańców. Słabo uzbrojeni powstańcy nie byli w stanie długo stawiać czoła regularnym wojskom rosyjskim. Pod koniec maja siły powstańcze były już tutaj rozbite.

Tymczasem rozpoczęło się powstanie w guberni grodzieńskiej. Około tysiąca powstańców ukryło się w Puszczy Białowieskiej. Udało im się przejąć wiele rosyjskich transportów. Naruszyli też łączność między wojskami rosyjskimi w Królestwie Polskim i na Białorusi.

Dopiero pod koniec maja z Królestwa z pomocą powstańcom na Litwie i Białorusi skierowano gen. Dezyderego Chłapowskiego z niespełna tysiącznym kadrowym oddziałem. Jego oficerowie i instruktorzy mieli zorganizować litewskich powstańców w regularne wojsko. Chłapowski z marszu zajął Bielsk Podlaski, a następnie stoczył zwycięską potyczkę z Rosjanami pod Hajnówką. Stąd ruszył przez Świsłocz i Lidę w głąb Litwy, zbierając po drodze powstańców. Nieco później na Litwę przybył 12-tysięczny korpus gen. Giełguda. 19 czerwca połączone oddziały polskiego wojska oraz litewskich i białoruskich powstańców próbowały zdobyć Wilno, lecz zostały odparte. Stąd, po dalszych niepowodzeniach większość powstańców wycofała się na zachód, przekroczyła granicę Prus i złożyła broń. Niewielki oddział pod dowództwem gen. Dembińskiego przemknął przez Grodzieńszczyznę i Białostocczyznę do Królestwa. Po drodze przyłączyło się do niego kilkuset powstańców z Nowogródczyzny.

Ostatnim zrywem powstańczym na Białorusi było zbrojne wystąpienie powiatów: mozyrskiego, rzeczyckiego i pińskiego na południu Mińszczyzny w czerwcu i lipcu. Rosjanie łatwo poradzili sobie z tym odleglym od głównych ośrodków ogniskiem powstania.

Dalej na wschód, w guberni mohylewskiej i witebskiej, powstanie przybrało postać krótkotrwałej szlacheckiej ruchawki.

Na początku sierpnia powstanie na Białorusi dogasało. We wrześniu w lasach ukrywały się już tylko niedobitki powstańców. Byli to najczęściej zbiegli chłopi, którzy napadali na dwory, wsie i karczmy.

Powstanie 1831 r. na Białorusi było w zasadzie powstaniem szlachty i miało polski charakter narodowy. Inaczej było na Litwie, a zwłaszcza na Żmudzi, gdzie powstanie miało początkowo cechy antyfeudalnego litewskiego ruchu narodowego. Być może przykład Litwy podziałał zniechęcająco na białoruską szlachtę, którą od chłopów oddzielał nie tylko stan, ale i wyznanie. Nad patriotycznym uniesieniem przeważył tu strach przed podburzeniem chłopów. Tak więc powstanie nabrało rozmachu jedynie w rejonach z przewagą ludności rzymskokatolickiej, na granicy z Litwą i Polską.

Istotę porażki powstania na Białorusi doskonale ujął anonimowy autor białoruskiego wiersza z tych czasów. Bohater utworu, kosynier z rozbitego oddziału, narzeka przed swoim dziedzicem na nieudolnych dowódców:

„Uzdumali Polszczu panu zwaracić
Dy badaj ci nie lepiej hasudaru służyć”
(„Zamiarowali Polskę panu zwrócić
Lecz czy nie lepiej cesarzowi służyć”)
Na koniec kosynier zgryźliwie chwali pana, że ten nie poszedł do powstania:
„Szto u naszuju kaśbu nie mieszausia
I ceły u kanaplach pierachawausia”
(„Że do naszej kośby się nie mieszałeś
I cały w konopiach się uchowałeś”)

Chociaż powstanie na Białorusi miało ograniczony charakter, związało znaczne siły Rosjan na tyłach ich armii walczącej w Królestwie Polskim.

Represje popowstaniowe

Po upadku powstania wielu jego uczestników znalazło się w więzieniu lub na zesłaniu, część zbiegła za granicę. Na mocy dekretu z 6 maja 1831 r. zasekwestrowano majątki ziemianom, którzy dobrowolnie wzięli udział w powstaniu i w ciągu miesiąca od ogłoszenia dekretu nie stawili się, by wyrazić skruchę. Sekwestr objął 118 majątków w guberni wileńskiej, 70 w grodzieńskiej, 22 w mińskiej, 6 w witebskiej i 1 w mohylewskiej. Liczby te na swój sposób świadczą o zasięgu powstania.

Skruszonym powstańcom ziemianom i później udzielano amnestii i zwracano majątki. Uczestników powstania nieszlacheckiego pochodzenia dekretem z 1836 r. oddawano w sołdaty lub wysyłano na osiedlenie na Sybir.

Powstanie posłużyło także za wygodny pretekst do przyśpieszenia nasilenia działań rusyfikacyjnych. Większość tych działań rozpoczęto lub zaplanowano na długo przed powstaniem. Dotyczy to zmian w sądownictwie i szkolnictwie, legitymacji szlachty, ograniczania praw ludności żydowskiej i kasaty unii kościelnej. Od 1832 r. organizacją tych zadań zajmował się Specjalny Komitet do Spraw Zachodnich Guberni.

Konspiracje po powstaniu 1831 r.

Po powstaniu listopadowym ciężar polskiego życia politycznego przeniósł się na emigrację, przede wszystkim do Paryża i Londynu. Emigrantów z Białorusi znajdujemy we wszystkich możliwych organizacjach emigracyjnych. Z myślą zjednoczenia byłych powstańców pochodzących z ziem Litwy, Białorusi i Ukrainy już w 1831 r. powstało Towarzystwo Litewskie i Ziem Ruskich, które przetrwało kilka lat. Żywy udział w jego pracach wziął Adam Mickiewicz.

Rozważania nad przyczynami klęski powstania doprowadziły do radykalizacji społeczno-politycznych poglądów znacznej części emigracji. W 1832 r. Joachim Lelewel i Józef Zaliwski utworzyli organizację Zemsta Ludu, powiązaną z ruchem karbonariuszy (węglarzy), dążących do ogólnoeuropejskiej rewolucji. Zemsta opowiadała się za republikańską konstytucją dla przyszłej Polski, równością polityczną obywateli, uwłaszczeniem chłopów i federacją ludów słowiańskich.

W 1833 r. Zaliwski podjął nieudaną próbę wzniecenia kolejnego powstania w Królestwie Polskim. Jeden z jego emisariuszy, Michał Wołłowicz, powrócił do rodzinnego majątku Porzecze pod Słonimiem i zorganizował niewielki oddział partyzancki składający się w większości z jego chłopów. Wołłowicz szybko został ujęty przez Rosjan i powieszony.

Klęska powstania 1831 r. była jeszcze zbyt świeża w ludzkiej pamięci, by wezwania do nowego czynu zbrojnego mogły wywołać szerszy odzew. Niemniej jednak nie brakło gorących patriotów zwłaszcza wśród młodzieży.

W 1836 r. student Akademii Medyko-Chirurgicznej w Wilnie Franciszek Sawicz, rodem spod Pińska, zorganizował w uczelni tajne kółko, które rozrosło się w organizację pod nazwą Towarzystwo Demokratyczne. Sawicz zamierzał wciągnąć do ruchu powstańczego chłopów. Mimo osobistego radykalizmu samego przywódcy i jego kolegów, program reform społecznych zakładanych przez wileńskich demokratów był dość niejasny. Zwraca jednak uwagę to, że Sawicz napisał wiersz po białorusku, w którym wezwał Litwinów i Wołynian do wspólnej walki z carską tyranią.

W 1837 r. Sawicz nawiązał kontakt z pińską i słucką organizacją Stowarzyszenia Ludu Polskiego, które powstało w Krakowie z inicjatywy emigracyjnej organizacji Młodej Polski. Stowarzyszenie było organizacją republikańską, domagającą się uwłaszczenia chłopów. Na czele Stowarzyszenia w zaborze rosyjskim stał Szymon Konarski, niezwykle energiczny emisariusz Młodej Polski. Do jego spisku na Litwie, Białorusi i Ukrainie należało około 3 tys. osób. W 1838 r. nastąpiło aresztowanie Konarskiego, którego rok później rozstrzelano w Wilnie. Dalsze aresztowania, w sumie ponad 200 osób, rozbiły organizację. Śledztwo doprowadziło także do dekonspiracji organizacji Sawicza. Jej członków wcielono przymusowo do wojska i odesłano na Kaukaz.

Wiosna Ludów na Białorusi

Katastrofa konspiracji Konarskiego na pewien czas podcięła korzenie antyrosyjskiego oporu na Litwie i Białorusi. Nieprzypadkowo zapewne na przełomie lat 30. i 40. władze rosyjskie dokonały ostatecznych posunięć znoszących odrębność ustrojową i wyznaniową ziem byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego, takich jak kasata Statutu Litewskiego i unii brzeskiej czy wznowiona weryfikacja szlachty. Przymusowe nawracanie na prawosławie i odbieranie praw szlacheckich (czasem jedno i drugie razem w stosunku do całych zaścianków) podgrzewało jednak antyrządowe nastroje i rodziło kolejnych spiskowców. Z drugiej strony prawosławni księża po porzuceniu unii wmawiali swym parafianom, że jako prawosławni nie muszą już odrabiać pańszczyzny u katolickich panów. Groźba wybuchu chłopskiego gniewu była głównym czynnikiem ograniczającym polską działalność niepodległościową. Mimo usiłowań emisariuszy Towarzystwa Demokratycznego Polskiego, organizacja powstańcza na Białorusi w połowie lat 40. w zasadzie nie istniała.

Przebieg powstania 1846 r. w Galicji, gdzie powstańców i szlachtę mordowali polscy chłopi, stanowił ostrzeżenie zarówno dla konspiratorów, jak i dla władz rosyjskich. Wieść o rzezi szlachty w Galicji szybko rozeszła się po Białorusi, także wśród chłopów. Liczba zaburzeń na wsi wzrosła gwałtownie. Odmawiano wychodzenia na pańszczyznę, a w skrajnych wypadkach mordowano znienawidzonych dziedziców. Zaniepokojone władze dopatrywały się w tych wydarzeniach wpływu agitacji komunistycznej. Osławione „widmo komunizmu” po raz pierwszy pojawiło się także na Białostocczyźnie. Wysłany do zbadania nastrojów po zaburzeniach chłopskich w Nowej Woli pod Białymstokiem Adam Honory Kirkor donosił władzom w Wilnie: „Miejscowe warunki i wszystko słyszane i widziane przekonują, że chociaż chłopi pogranicznych powiatów stanowczo nie mają pojęcia o komunizmie, ale ogólny duch chłopów do takiego stopnia nastawiony jest okrutnie wobec szlachty, że rzeczywiście należy obawiać się, żeby oni przy najmniejszej sposobności nie powtórzyli scen galicyjskich”.

Burzący się chłopi byli dla władz rosyjskich o wiele poważniejszym problemem, niż szlacheccy konspiratorzy. Wiosną 1847 r. wśród chłopów guberni witebskiej rozeszła się pogłoska, że ci, którzy udadzą się na budowę kolei moskiewskiej, otrzymają wolność po trzech latach pracy. Na budowę ruszyło około 30 tys. chłopów, którzy porzucili pracę na dworskich polach. Władzom dopiero pod koniec roku udało się opanować sytuację przy pomocy wojska, które musiało toczyć formalne boje z gromadami chłopów uzbrojonych w widły, kosy i strzelby.

Władze interweniowały zdecydowanie tylko w skrajnych wypadkach. Zasadniczą linią ich polityki było przeciągnięcie chłopów na swoją stronę poprzez zainicjowaną w połowie lat 40. reformę majątków państwowych i lustrację w prywatnych. Posunięcia te służyły tworzeniu wśród chłopstwa mitu „dobrego ruskiego cara”, w przeciwieństwie do „złych polskich panów”.

W tych warunkach jedyną grupą społeczną gotową do podjęcia ryzyka działalności powstańczej była pozbawiona ziemi i tytułów drobna szlachta. W jej środowisku powstał w Wilnie Związek Bratni Młodzieży Litewskiej. Związek założyli pochodzący spod Oszmiany bracia Franciszek i Aleksander Dalewscy (utrzymujący się z udzielania korepetycji) i Antoni Jankowski, unita o niezweryfikowanym tytule szlacheckim. Wszyscy trzej uczyli się lub ukończyli gimnazjum wileńskie dzięki pomocy filantropa hr. Benedykta Tyszkiewicza.

Latem 1846 r. Dalewscy i Jankowski utworzyli koło uczniowskie o typowym dla epoki filomackim charakterze. Dopiero w 1848 r. pod wpływem Wiosny Ludów w Europie i rewolucji w zaborze pruskim i austriackim podjęli przygotowania do powstania. Komórki Związku powstały w Oszmianie, Grodnie i Dziśnie, a także w guberni kowieńskiej i Dyneburgu. Do Związku przyłączyły się dwie niezależne początkowo organizacje spiskowe w Mińsku, kierowane przez Michała Boliego i Pawła Wejsztorta. Mińscy spiskowcy rozwinęli ożywioną działalność w mieście i na prowincji, snuli nawet plany opanowania magazynów broni w twierdzy bobrujskiej. Organizacja miała plebejski charakter, oprócz drobnych urzędników i uczniów przyciągnęła sporo rzemieślników, zwłaszcza w Wilnie. W kierownictwie trwały zresztą nieustające spory między umiarkowanymi Dalewskimi, głoszącymi hasła społecznego solidaryzmu typowe dla ówczesnych demokratów, a radykałem Jankowskim. Ten uważał, że należy całą ziemię rozdać chłopom, znosząc tym samym ziemiaństwo jako warstwę bezużyteczną. Szerszej agitacji wśród chłopów jednak nie podjęto, choć spiskowcom zabrakło raczej czasu niż chęci. Jankowski był także zwolennikiem unowocześnienia Kościoła katolickiego i wyłączenia go spod władzy papieskiej.

Wiosną 1849 r. władze wpadły na trop spisku. Aresztowano około 200 osób, w tym wszystkich przywódców. Uczniów (chociaż prawie wszyscy byli dorośli) zwolniono od odpowiedzialności, innych skazano na więzienie, katorgę i wcielenie do wojska.

Wydarzenia lat 1846-1849 pokazały, że na Białorusi podstawowym problemem stała się sprawa wyzwolenia i uwłaszczenia chłopów. Chcąc zachować swoją pozycję bez zmian, ziemiaństwo skazane było na lojalność wobec władz rosyjskich, nawet jeśli lojalność ta była tylko zewnętrznym pozorem

Po raz pierwszy natomiast dał znać o sobie swoisty społeczny konglomerat grup niezadowolonych ze swego położenia: zdeklasowanej szlachty, duchownych obu wyznań i chłopów. Powody do niezadowolenia każdej z tych grup były inne, dzieliły je też różnice wyznaniowe. Do zespolenia tych grup było jeszcze daleko, w gruncie rzeczy zespolenie takie nigdy całkowicie nie nastąpiło. Niemniej jednak nawet działając osobno podkopywały panujący system poddaństwa, torując tym samym drogę do powstania nowoczesnego narodu białoruskiego.

ROZDZIAŁ XII
Między kulturą polską a rosyjską

Ludoznawstwo: nauka i polityka

Stopniowo poznawano coraz lepiej lud białoruski. Powoli rodziła się także świadomość, że mimo różnic regionalnych stanowi on pewną etniczną całość. Przyczynił się do tego zwłaszcza Jan Czeczot, były filomata, który po powrocie z zesłania wydał w latach 1837-1846 sześć tomów „Piosnek wieśniaczych znad Niemna i Dźwiny”.

Wydarzeniem było też ukazanie się w 1840 r. w Paryżu pracy „Białoruś. Kilka słów o poezji prostego ludu tej naszej polskiej prowincji, o jego muzyce, śpiewie, tańcach etc.”. Autor tej pracy, polistopadowy emigrant z Białorusi Aleksander Rypiński opatrzył ją niemniej charakterystyczną dedykacją: „Pierwszemu z kmiotków białoruskich, co się najprzód czytać, a zatem mówić i myślić po polsku nauczy tę moją błahą pracę w dowód wysokiego uwielbienia i szacunku poświęcam i dla niego”. Dzisiejsi Białorusini zżymają się czytając podobne słowa (zazwyczaj zresztą nie po polsku). Rypiński był jednak nieodrodnym dzieckiem swojej epoki. Jego uwielbienie „prostego ludu” było przecież równie szczere, jak jego polski patriotyzm.

Szacunek dla chłopa i jego kultury powodował, że większość ówczesnych ludoznawców była krytycznie nastawiona do poddaństwa chłopów, lub przynajmniej wzywała panów do dobrego obchodzenia się ze swymi poddanymi. Wobec ostrej cenzury na Białorusi, swobodniej wyrażano myśli tylko w pracach publikowanych poza jej granicami. W 1842 r. w wychodzącym w Lesznie „Przyjacielu Ludu” autor, ukrywający się pod inicjałami „R. P.” (być może wileński literat Romuald Podbereski), grzmiał opisując byt białoruskiego chłopa: „Ludy, narody kłócą się o wolność Murzynów, a nie wiedzą, że spośród oświeconej Europy dzieje się barbarzyństwo, bezprawie, niewola, przedaż i handel ludźmi, ludźmi nawet pełnymi, najlepszych zarodków i zdolności; ludzi lepszych niż ci, którzy ich uciskają lub przedają”.

Nowa rola literatury

W latach 30. pojawił się anonimowy poemat trawestacyjny „Eneida na opak”. Za jego autora uchodzi dziś Wincenty Rawiński, prawosławny szlachcic z głębi Smoleńszczyzny. Długie lata służył w rosyjskim wojsku, odbył kilka antynapoleońskich kampanii (poznał przy okazji Europę), walczył pod Borodino. Rawiński był miłośnikiem literatury i sam pisał komediowe utwory w języku rosyjskim. Kiedy przeczytał trawestacje „Eneidy” na język ukraiński i rosyjski, postanowił udowodnić, że można tego dokonać także w języku białoruskim. Z rubasznym humorem ukazał przygody Eneasza w świecie, który nasycił realiami kultury wiejskiej Smoleńszczyzny. Bogowie i królowie żyją jak chłopi, a towarzysze Eneasza noszą po prostu imiona chłopów Rawińskiego. Nie jest to jednak utwór folklorystyczny: o spaleniu Troi wiadomo z gazet, a wiatry uciekają przed Neptunem „jak przed Kutuzowem Bonaparte”. „Eneida na opak” cieszyła się ogromną popularnością nie tylko na Smoleńszczyźnie, lecz także na Witebszczyźnie i Mohylewszczyźnie, gdzie trafiła jako utwór anonimowy i jej autorstwo przypisywano miejscowym poetom. „Eneidę na opak” recytowano najczęściej na jarmarkach, ale trafiała także na salony: deklamacją „Eneidy na opak” zabawiano nawet cesarzewicza Aleksandra podczas jego pobytu w Mohylewie.

Symboliczną cezurą w dziejach literatury białoruskiej jest rok 1835. Wówczas wydano w języku białoruskim katolicki katechizm dla dzieci, wspomniany już w rozdziale o szkolnictwie. Nie było to rzecz jasna dzieło literackie. Niemniej jednak ta książka była pierwszym białoruskim drukiem od ponad stu lat.

W 1839 r. miało miejsce inne symboliczne wydarzenie. Wileńska cenzura zabroniła rozpowszechniania czasopisma „Bojan” ze względu na zamieszczony w nim białoruski wiersz Ignacego Legatowicza. Przyczyną zakazu była jednak antyfeudalna treść wiersza, a nie język, w którym go napisano. Wiersz był zresztą dwujęzyczny, bo na pytania chłopa zadawane po białorusku, pan odpowiada w nim po polsku: „A co ci chłopie do tego”.

Wiersz Legatowicza stanowi początek nowego zjawiska w literaturze białoruskiej: po białorusku częściej zaczynają pisać szlacheccy demokraci, krytykując złe położenie chłopa, wskazując drogi poprawy tego położenia i wzywając do wspólnej ze szlachtą walki z rosyjskim panowaniem.

J. Czeczot po powrocie z zesłania zamieszczał własne wiersze pisane po białorusku w „Piosnkach wieśniaczych znad Niemna i Dźwiny”. Nigdy nie był poetą wysokich lotów, lecz w czasach studenckich, gdy pisał dla kolegów filomatów, unosiła go fala młodzieńczego porywu. Dydaktyzm i sentymentalny ton jego wierszy z lat czterdziestych czyni jego wiersze niezbyt ciekawymi. W tym samym czasie w nielegalnie kolportowanych wierszach po białorusku wzywali do walki z caratem Franciszek Sawicz i Władysław Syrokomla.

Pewne zainteresowanie budziła literatura białoruska także w kręgu kultury rosyjskiej. W 1845 r. wychodzące w Petersburgu czasopismo „Majak” („Latarnia morska”) zamieściło prawie cały znany tekst „Eneidy na opak” i anonimowy artykuł o języku i piśmiennictwie białoruskim. Jednak sama redakcja stwierdziła, że „wszyscy oświeceni Rosjanie dawno już zrozumieli konieczność studiowania białoruskiej starożytności i piśmiennictwa, lecz dotąd pozostawały one „terra incognita”. Rosjanie opublikowali też w 1848 r. „Winszowanie bednarza Sawaścieja”, prawdopodobnie ze względu na jego antypowstaniowy wydźwięk.

Zasadniczo jednak pisano po polsku. J. Barszczewski z początkiem lat czterdziestych wydał w Petersburgu cztery tomy swego życiowego dzieła „Szlachcic Zawalnia czyli Białoruś w fantastycznych opowiadaniach”. Chociaż opowiadania napisane były po polsku, współczesny Barszczewskiemu krytyk literacki Romuald Podbereski zauważył w tych opowiadaniach pierwsze przejawy ducha narodu białoruskiego.

Warto też odnotować ukazanie się „Pamiątek Soplicy” Henryka Rzewuskiego, świadectwa żywotności kultury szlacheckiej w połowie lat 40. Ożywienie polityczne przyniosło upowszechnienie znajomości dzieł polskich wieszczów narodowych: Mickiewicza, Słowackiego i Krasińskiego. Wypierają one z domowych lektur książkę francuską, przynoszą też nowy wzorzec pisania po polsku. Do tego czasu domorośli miejscowi poeci zwykli tworzyć poematy w tradycyjnej klasycznej manierze. Białoruś w opinii zarówno Polaków, jak i Rosjan uchodziła za głuchą prowincję.

Wileński proces literatów

Względny rozkwit życia literackiego zakończyły kolejne represje polityczne. Mianowany w 1850 r. nowy generał-gubernator wileński Ilja Bibikow, brat osławionego generał-gubernatora kijowskiego Dymitra Bibikowa, chciał wykazać się na nowym stanowisku. Tymczasem w zasadzie wszyscy antyrosyjscy działacze polityczni przebywali na zsyłce lub na emigracji. Bibikow wziął się więc za literatów: wzmocnił nadzór policyjny nad środowiskiem literackim i zaostrzył cenzurę, praktycznie uniemożliwiając wydawanie nowych utworów. W końcu zmontował „sprawę literatów wileńskich”, którym zarzucono publikowanie „nielojalnych artykułów”, mimo iż przepuściła je wcześniej cenzura. R. Podbereskiego, Zofię Chłopicką, Edwarda Żeligowskiego i Władysława Połubińskiego zesłano w głąb Rosji. Pod ścisły nadzór policyjny oddano osoby, które współpracowały z wydawanym przez Podbereskiego „Pamiętnikiem Naukowo-Literackim”.

Zesłani literaci pisali po polsku, lecz Podbereski był pierwszym krytykiem literackim, który zwrócił uwagę na „szkołę białoruską” w literaturze polskiej, do której zaliczał utwory napisane zarówno po polsku, jak i po białorusku, opublikował także wiele artykułów poświęconych Białorusi i jej ludowi. W różnym stopniu to samo można powiedzieć o większości ofiar „sprawy literatów”, która tym samym była ciosem nie tylko dla literatury polskiej, lecz także białoruskiej.

W tych warunkach po białorusku pisano albo do szuflady, jak poetka Adela z Ustroni (nie znamy nawet nazwiska autorki poematu „Macocha”), albo publikowano na emigracji. W 1853 r. A. Rypiński wydał swoją balladę „Diabeł” najpierw w Londynie, następnie w Poznaniu. Próba wydania tej ballady (o zupełnie niewinnej treści) w kraju zakończyła się niepowodzeniem ze względu na osobę autora i łaciński alfabet, w którym swój utwór zapisał.

Muzyka narodowa

W latach czterdziestych dojrzewa talent Stanisława Moniuszki. Moniuszko skomponował m.in. muzykę do kilkunastu „Pieśni wieśniaczych znad Niemna i Dźwiny” Czeczota, które zamieścił w swoich „Śpiewnikach domowych”. Większość melodii tych pieśni, z niezwykle popularnymi „Prząśniczkami” na czele, tak jak i teksty Czeczota, oparta jest na białoruskich motywach ludowych. Pieśni Moniuszki początkowo zdobyły sobie sławę na białoruskiej prowincji, w Wilnie przyjęto je z rezerwą.

Nieprzemijającą sławę twórcy polskiej opery narodowej przyniosła Moniuszce „Halka”, po raz pierwszy wystawiona w Wilnie w 1848 r. Wiele tematów z „Halki”, a także „Strasznego dworu” zaczerpnął Moniuszko z folkloru białoruskiego. Moniuszko uchodzi również za twórcę białoruskiej opery narodowej. Skomponował muzykę do opery komicznej „Sielanka”, której tekst napisał Wincenty Dunin-Marcinkiewicz, wschodząca gwiazda literatury białoruskiej. W „Sielance” panowie mówią po polsku, a chłopi po białorusku, tak jak w „Komedii” Maraszewskiego sprzed pół wieku. Przedstawiono ją publiczności w 1852 r. w prywatnym domu, gdyż władze nie udzieliły zezwolenia na wystawienie jej w teatrze miejskim w Mińsku.

Ze Smoleńszczyzny pochodził Michał Glinka, uważany za twórcę narodowej muzyki rosyjskiej. Największą sławą cieszyły się jego opery „Życie za cara” (znana obecnie pt. „Iwan Susanin”) i „Rusłan i Ludmiła” do tekstu Puszkina. Rolę Glinki w muzyce rosyjskiej porównuje się z rolą Puszkina w literaturze. Główną cechą utworów Glinki, oprócz mistrzowskiej kompozycji, był ścisły związek z twórczością ludową. W znacznej mierze była to białoruska twórczość ludowa ze stron rodzinnych kompozytora.

Sztuki piękne

Sztuki piękne na Białorusi rozwijały się początkowo pod przemożnym wpływem wydziału sztuk pięknych Uniwersytetu Wileńskiego, kierowanego przez Franciszka Smuglewicza i Jana Rustema. Po zamknięciu Uniwersytetu miejscowi artyści kierowali się najczęściej po naukę do Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu.

Obie wspomniane uczelnie ukończył Walenty Wańkowicz, autor romantycznego obrazu „Mickiewicz na Judahu skale”. Uznaniem cieszył się także Inflantczyk Jan Damehl, który zamieszkał na stałe w Mińsku. Mistrzem martwej natury i portretu był Iwan Chrucki, który po sukcesach w Petersburgu, gdzie otrzymał tytuł akademika, osiadł na rodzinnej ziemi. Piękno białoruskiego pejzażu i historycznych budowli utrwalił grafik Napoleon Orda, a także grafik Michał Kulesza, który spędził część życia na Białorusi, a od 1844 r. mieszkał i tworzył w Białymstoku.

ROZDZIAŁ XIII
Liberalne początki panowania Aleksandra II

Wojna krymska

Ostatnie lata panowania Mikołaja I upłynęły w szczęku oręża. W 1853 r. wybuchła wojna rosyjsko-turecka, do której po stronie Turcji przyłączyły się Francja, Anglia, później Sardynia. Wojska sprzymierzonych wylądowały na Krymie i obległy Sewastopol. W trakcie działań wojennych zmarł Mikołaj I, a tron rosyjski objął jego syn Aleksander II. Nowy car kontynuował wojnę, lecz wobec groźby wypowiedzenia wojny także przez Austrię zgodził się na rozmowy pokojowe. Warunki pokoju, podpisanego w Paryżu w 1856 r., nie były dla Rosji zbyt ciężkie, lecz po raz pierwszy od niepamiętnych czasów przegrała wojnę.

Wiosna posewastopolska

Przegrana wojna wywołała ferment we wszystkich warstwach społecznych w Rosji. Chłopi burzyli się i tłumnie porzucali swoje gospodarstwa, powszechnie panowało przekonanie, że Rosja przegrała wojnę w wyniku swego zacofania, wywołanego przede wszystkim ustrojem poddańczo-pańszczyźnianym. Nowy car rozluźnił reżim polityczny, wierzono w jego liberalizm i spodziewano się wiele. Powiew wolności, powszechne ożywienie społeczne po długim zastoju sprawiły, że okres ten nazwano wiosną sewastopolską.

Wiosna posewastopolska nie ominęła też Białorusi. Szlachta guberni grodzieńskiej wraz ze szlachtą guberni wileńskiej i kowieńskiej opowiedziała się w 1857 r. za wyzwoleniem chłopów, ale bez nadzielenia ich ziemią. Projekt ten wykorzystały władze rosyjskie do ożywienia dyskusji nad zniesieniem poddaństwa w całym Cesarstwie.

Niemniej ważnym problemem dla szlacheckiego społeczeństwa na Białorusi były problemy obrony swojej tożsamości kulturowej. Zdobycze w tej dziedzinie były jednak niewielkie. W 1855 r. z inicjatywy Eustachego Tyszkiewicza otwarto w Wilnie Muzeum Starożytności, którego kustoszem został A. H. Kirkor. W roku szkolnym 1857/58 przywrócono język polski jako przedmiot nadobowiązkowy w szkołach okręgu wileńskiego.

Rozkwit literatury białoruskiej

Fala wolnościowych nastrojów po śmierci Mikołaja I przyniosła natomiast niebywały rozkwit literatury białoruskiej. Już w dwa dni po śmierci cesarza cenzura zezwala na druk w Mińsku książki Wincentego Dunina-Marcinkiewicza „Hapon. Powieść białoruska, z prawdziwego zdarzenia, w języku białoruskiego ludu napisana”. Jeszcze w tym samym 1855 r. Dunin-Marcinkiewicz wydaje tomik „Wieczernice i Opętany”, w 1856 „Ciekawyś? Przeczytaj! Trzy powiastki i wierszyk ulotny”, w 1857 r. „Dudarz białoruski”. W rękopisie pozostały „Bylicy, raskazy Nawuma” i „Chalimon na karanacji”. W tym drugim utworze autor przedstawił w ironicznym tonie koronację Aleksandra II, co okazało się niestrawne dla cenzury.

Zbiorki Dunin-Marcinkiewicza zawierały utwory zarówno w języku białoruskim, jak i polskim. Krył się w tym zapewne pewien zamysł autora. Przewodnią myślą jego utworów jest wspólnota szlachty i chłopstwa. Zamieszczenie utworów w obu językach miało poczucie tej wspólnoty budować. Pojawiają się też w wierszach Dunin-Marcinkiewicza elementy historyczne, głównie jednak wymyślone przez autora, który z historią był na bakier. Chłopski bohater Dunina-Marcinkiewicza odpowiada nowym czasom. Nie jest to już „białoruski niewolnik” z poprzedniego pokolenia, lecz człowiek obdarzony poczuciem własnej wartości i przedsiębiorczy.

Wokół W. Dunin-Marcinkiewicza ukształtowało się w Mińsku koło przyjaciół białoruszczyzny, do którego należeli między innymi jego przyjaciele Władysław Syrokomla i S. Moniuszko.

Podobne koło ukształtowało się w Witebsku. Jego duszą był Artemiusz Weryha-Darewski. Pod koniec lat 50. był białoruskim pisarzem równie uznanym, co W. Dunin-Marcinkiewicz. Niestety, nie wydał żadnego ze swych bardzo licznych, jak świadczą współcześni, białoruskich utworów, a ich rękopisy zaginęły.

Zachował się natomiast utwór innego witebszczanina, Hieronima Marcinkiewicza, napisany w 1858 r., a wystawiony w 1861 r. w Witebsku poemat dramatyczny „Adwiaczorak. Okazja w karczmie pod Falkowiczami”. Jest to jeden z najciekawszych białoruskich utworów XIX w. W niezwykle realistyczny i ostry sposób ukazuje dyskusję chłopów o wyzwoleniu i zawieszeniu pańszczyzny. Swoistym bohaterem utworu jest też inny białoruski utwór, wiersz antypańszczyźniany „Wiasna, hoład, pierapała”, poddany przez uczestników suto zakrapianej alkoholem dyskusji swoistej krytyce społeczno-literackiej.

Trzecim ośrodkiem białoruszczyzny było Wilno, gdzie przywódczą rolę odgrywał A. H. Kirkor. Z jego inicjatywy w 1858 r. w czasie wizyty Aleksandra II w Wilnie podano carowi album z wierszami w językach W. Ks. Litewskiego. Autorem sławiącego cesarza białoruskiego wiersza z tego albumu był Wincenty Korotyński.

Poeci mińscy, witebscy i wileńscy pozostawali ze sobą w stałym kontakcie, odwiedzali się, wymieniali się rękopisami. Tak więc w drugiej połowie lat 50. kształtuje się dość pokaźne środowisko literackie. Liczba osób piszących po białorusku najczęściej wiersze okolicznościowe szła już w dziesiątki.

Twórczość w języku białoruskim stała się zjawiskiem na tyle zauważalnym, że wzbudziła społeczną dyskusję. Nie wszyscy spośród szlachty przekonani byli o potrzebie pisania po białorusku, a w Królestwie Polskim niektórzy podejrzewali w tym nawet niebezpieczeństwo dla polszczyzny. Dunin-Marcinkiewicz, wspomagany przez Syrokomlę, bronił swojej twórczości, dowodząc, że trudno inaczej przekazać wartości kultury polskiej ludowi białoruskiemu, niż w jego własnym języku.

Najbardziej ambitnym przedsięwzięciem W. Dunina-Marcinkiewicza w tej mierze był przekład „Pana Tadeusza” na język białoruski. Tłumacz przebrał tytułowego bohatera w chłopską siermięgę i zmienił sposób obrazowania, wiedziony jedną myślą: by strofy Mickiewicza „zbłądziły pod strzechy” na ojczystej ziemi.

Przekład „Pana Tadeusza” wydrukowano w Wilnie w 1859 r. Niestety, w tym samym roku władze carskie wydały zakaz druku książek w języku ukraińskim alfabetem łacińskim. Wileńska cenzura rozciągnęła ten zakaz także na książki w języku białoruskim. Nakład białoruskiego „Pana Tadeusza” zniszczono.

Zakaz druku alfabetem łacińskim nie był jednoznaczny z zakazem druku w języku białoruskim. W następnych latach wydano oficjalnie pokaźną ilość białoruskich książek i broszur w alfabecie cyrylicznym. Dla katolickiej szlachty, a z niej wywodzili się wszyscy wspomniani twórcy (z wyjątkiem W. Korotyńskiego, pochodzenia chłopskiego, ale też katolika), wydawanie czegokolwiek cyrylicą było nie do przyjęcia, gdyż oznaczało zmianę kodu cywilizacyjnego. Odtąd całe środowisko literackie przechodzi do działalności nielegalnej, a literaturę piękną zastępuje antyrosyjska literatura agitacyjna.

Twórczość w języku białoruskim nie ograniczała się do kręgu polskiej kultury szlacheckiej. Krąg kultury rosyjskiej na Białorusi był jeszcze niewielki, ale to z niego wyszło ulubione dzieło Białorusinów, poemat „Taras na Parnasie”. Dzieło to długo uchodziło za anonimowe, lecz dziś z dużą dozą pewności można twierdzić, że napisał je w 1855 r. witebszczanin Konstanty Weronicyn. Był on wyzwolonym (przez dziedzica — rodowitego Rosjanina) chłopem pańszczyźnianym. Pierwotnie nosił nazwisko Wasiliew, które zmienił po wyzwoleniu na Weronicyn. Ukończył gimnazjum w Witebsku. Oprócz „Tarasa na Parnasie” napisał jeszcze poemat „Dwa diabły”, o wiele mniejszej wartości.

A. Rypiński, który dość wcześnie wszedł w posiadanie rękopisu „Tarasa na Parnasie” podpisanego przez Weronicyna, nie mógł wprost uwierzyć, że tak wielkie dzieło napisał „nie nasz brat — szlachcic”. Stąd też długo szukano autora pośród „panów braci”.

Fabuła „Tarasa na Parnasie” jest nieskomplikowana. Przedstawia przygody gajowego Tarasa wśród antycznych bogów i współczesnych literatów z takim humorem, że zaśmiewały się recytując poemat kolejne pokolenia Białorusinów. Aż do lat 90. poemat krążył tylko w rękopisach. Charakterystyczna jest zmiana, jakiej dokonywano przepisując poemat w kręgu kultury polskiej. W oryginale na Parnas podążają „jak pawie” Puszkin, Lermontow, Żukowski i Gogol. W kręgu kultury polskiej będą to: Mickiewicz, Puszkin, Kochanowski i Gogol.

Podkradano sobie zresztą całe utwory. Paweł Szpilewski, syn prawosławnego duchownego (z unitów), przetłumaczył napisane po polsku fragmenty utworu W. Dunin-Marcinkiewicza „Sielanka” na rosyjski, tekst przepisał cyrylicą i opublikował w 1858 r. w Petersburgu pod swoim nazwiskiem i tytułem „Dożynki”. O tym, że oba środowiska żyły w odosobnieniu świadczy fakt, że nikt ze współczesnych plagiatu nie zauważył.

Ważniejsze zresztą niż plagiat jest dążenie do pisania po białorusku i o Białorusi także po stronie rosyjskiej. Szpilewski zdobył zasłużoną sławę dzięki swej oryginalnej publicystyce w języku rosyjskim, poświęconej w całości problematyce białoruskiej.

Przewrót w nauce historycznej

W kręgu kultury rosyjskiej dokonał się wówczas także zasadniczy przewrót w białoruskiej historiografii. Osip Turczynowicz, syn prawosławnego duchownego (jak się zdaje, z unitów), opublikował w 1857 r. w Petersburgu w języku rosyjskim „Przegląd historii Białorusi od czasów najdawniejszych”. Turczynowicz jako pierwszy stwierdził, że Białoruś ma własną historię. Przez „Białoruś” rozumiał jeszcze tylko wschodnią Białoruś, lecz pisząc dzieje Księstwa Połockiego i W. Ks. Litewskiego siłą rzeczy poruszał się po całym terytorium Białorusi. Jego zdaniem, „książęta połoccy od dawna jakby oddzielili się od Rosji, pragnąc być niepodległymi władcami”. Odtąd niemożliwe było już pisanie historii Białorusi inaczej, niż zaczynając od Rogwołoda i Rognedy, a nie od mitycznych władców litewskich.

Zniesienie poddaństwa

W 1861 r. Aleksander II ogłosił długo oczekiwaną reformę chłopską. Chłopi otrzymali wolność osobistą i pewne uprawnienia samorządowe. Całość ziemi w majątkach uznano za własność ziemian, lecz chłop miał prawo wykupić swój nadział na podstawie umowy z dziedzicem. Dziedzic miał prawo odmawiać zgody przez 20 lat, dopiero po tym czasie wykup stawał się obowiązkowy. Cenę ziemi znacznie zawyżono (na Białorusi 3-4-krotnie) w stosunku do wartości rynkowej, gdyż ukryto w niej wykup powinności feudalnych. Chłopi nie mieli takiej ilości pieniędzy, stąd też 80% sumy wykupu wypłacono ziemianom ze skarbu państwa. Sumy te traktowano jako pożyczkę udzieloną chłopom, której spłatę wraz z odsetkami rozłożono na 49 lat. Przez kilka lat chłopi mieli nadal odrabiać pańszczyznę, by dać ziemianom czas na przestawienie gospodarki na pracę najemną.

Reforma była bardziej radykalna niż to, na co początkowo gotowi byli zgodzić się ziemianie. Nie odpowiadała też oczekiwaniom chłopów. W 1861 r. na Białorusi odbyło się 379 wystąpień chłopskich, 9 razy więcej niż rok wcześniej i stosunkowo więcej niż w innych krajach. O ostrości tych wystąpień świadczy to, że w 125 z nich władze musiały użyć wojska i policji. W roku następnym wystąpień chłopskich było już tylko 152, wciąż dużo, lecz jednak znacznie mniej.

Reforma była niewątpliwie krzywdząca dla chłopów. Warto jednak pamiętać o tym, że wyzwolonych w tym samym czasie Murzynów w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej nie nadzielono ziemią z plantacji, a odgórne wyzwolenie niewolników wywołało krwawą wojnę domową.

 

ÓÂÅÐÕ


   

Áåëàðóñêàÿ ²íòýðíýò- Á³áë³ÿòýêà ÊÀÌÓͲÊÀÒ
webmaster