|
Sprawa związana z pojawieniem się cudownego obrazu w cerkwi kornińskiej, dekanatu bielskiego, biskupstwa brzeskiego z lat 1716-1724.
k. 1.
Leon Kiszka z Bożej i Stolicy Świętej Apostolskiej łaski archijepiskop, metropolita Kijowski, Halicki i całej Rusi, episkop włodzimierski i brzeski, archimandryta supraski.
Wszem wobec i każdemu z osobna, każdego stanu kondycji ludziom, po przesłaniu błogosławieństwa naszego archipasterskiego donosim do wiadomości, iż pragnąc wywiedzieć się i skutecznie odebrać relację o obrazie nowo zjawionym w cerkwi kornińskiej, w diecezji naszej brzeskiej, a w dekanacie bielskim zostającej, zsyłamy na komisję w Bogu przewielebnego Imści Xdza Feliciana Rzoutkowskiego, zakonu świętego Bazylego Wielkiego, konwentu supraskiego kaznodzieję, tundzież wielebnego ojca Grzegorza Andruszkiewicza, prezbitera orlańskiego, którzy wejrzeć mają naprzód w początek cerkwi kornińskiej, po tym wybadawszy się o tamtejszego kapłana, o życiu i przykładności, przystąpią do rozpytania się o początkach obrazu kornińskiego, o dawności jego, na koniec o cudach, jeżeli jakie są i były, i do nas cały akt komisji swojej in occluso rothulo, inditate przeszła. Warujemy jednak praesentium contextu, aby żaden do zeznania cudów nie był przymuszony, by też najwyższego stanu i kondycji który by super realitatem ludu, corporaliter nie przysiągł, hoc superaddito iż po odprawionej komisjej cerkiew kornińska do dalszej dyspozycji naszej być ma zapieczętowana. Dał w Supraślu, dnia 11 february, roku 1716.
Leon archijepiskop, metropolita całej Rusi.
Maximilian Wietrzyński Z.S.B.Wielkiego, auditor metropolity.
k. 3.
W imię Przenajświętszej i Nierozdzielnej Trójce, Ojca i Syna i Ducha Świętego Amen.
Z woli Jaśnie Wielmożnego Imści Xdza Leona Kiszki z Bożej i Stolicy Świętej Apostolskiej łaski archijepiskopa, metropolity Kijowskiego, Halickiego i całej Rusi, episkopa włodzimierskiego i brzeskiego, opata supraskiego, niżej na podpisie wyrażeni, delegowani, według osobliwego eloquentii instrumentu kommisarze na dzień naznaczony, to jest trzynasty lutego, według rzymskiego, a incidenti greckiego na dzień wtóry, tegoż miesiąca w uroczystości Oczyszczenia Najświętszej Marii Panny, w roku teraźniejszym tysięcznym siedemsetnym szesnastym zjechawszy, naprzód instrument komisji po nabożeństwie przeczytawszy, jurisdykcją komisji ufundowawszy zaczęliśmy ją tenore sequenti.
Naprzód była investigatia o dawności wystawienia cerkwi kornińskiej i funduszu onego. Żadną nie mając o parafii informacji, inscriptią przez W. Ojca na cerkiewnym belku pokazaną, która rok 1631 wyrażała, zważyliśmy dawność onej lat osiemdziesiąt pięć. Fundusz tejże cerkwi przez antecessorów W. Ojca dla incursi dawnych moskiewskich zatracony. Wielebny Ojciec z relacji starych i w leciech podeszłych ludzi w parafii swojej i nieboszczyka W. Ojca rodzica swego afirmował, że antecessorowie jego do wystawienia domu bożego pierwszymi byli fundatorami, osobliwie pradziad na imię Simon Simonowicz, fundusz od króla Imości wyprawiwszy, przy którym część parafii cerkwi dubickiej i berezowskiej odjąwszy, kornińskiej nadany, taż parafia za powodem Simonowicza, który część ogroda swego i innych sąsiadów pospłacawszy nadał ten plac na chwałę boską, na którym z pomocą parafii cerkiew wystawił, na kapłaństwo syna swego na imię Jana Simonowicza promował swoim kosztem, tego pierwszego do tej cerkwi introdukowano kapłana post decessum tegoż domu huc que kapłani Wielebny Ojciec teraźniejszy, po nieboszczyku rodzicu na tymże beneficjum zostawszy, widząc szczupłość cerkwi, drugą część takową przybudował, na robotnika nie rachując, na drzewa i wiktu swego wydał złotych czterdzieści własnych, a Imść Pan Podleśniczy dołożył reszty złotych dwadzieścia. Dzwonnicę przy cerkwi w przyszłym roku nową tenże W. Ojciec wystawił, nie rachując drzewa i wiktu swego własnego na robotnika, własnej sumy swojej wydał złotych trzydzieści i cztery, ołtarz snycerskiej roboty bez obrazu po prawej stronie do cerkwi wchodząc wystawiony całej parafii kosztem, do którego Wielebny Ojciec złotych pięć dołożył. Budynki przy cerkwi, jakie przy introduktii podane, tak i teraz wszystkie zostają. Inne budynki opodal od cerkwi na osobliwym miejscu dla niespokojnych czasów na gruncie cerkiewnym własnym kosztem Wielebnego Ojca są wystawione, na które wyłożył złotych czterysta.
Po wtóre: Badali też o pożyciu, obyczajach W. Ojca prezbitera, o którym naprzód Imść Pan Stefan Kuniec, donatorius wsi Mochnatego do tejże parafii należącej, dał świadectwo, że od początku inwestytury na prezbiterstwo cerkwi kornińskiej dobrze, cnotliwie, przykładnie żył, pilnując we wszystkim obrzędów cerkiewnych.
k. 3v.
Toż samo stwierdził Imść Pan Jan Kurdwanowski, wójt korniński. Toż gromada parafialna, naprzód: Jan Hładkowicz, Matwiej Kuzko, Panas Kubaj, Jakub Kubaj; z Mochnatego Alexy Orechwiuk, Kuźma Hryciuk; z Jagodnika Jaroc Lewoniuk; z Stoku Misiejuk, Wincenty Koniuch, Chwedor Łuszenka, Demian Kierecz; z Witowa Gerwazy Ziniewicz, Fedor Parasiuk, oczywiście zeznała, iż W. Ojciec przykładnie żyje, nabożeństwo odprawuje, chrzty, śluby, pogrzeby bez zdzierstwa odprawując, ludzi zatwardziałych i z dawna nie spowiadających się nawracając. Roboty we dni święte i niedzielne zakazując i inne pobożne uczynki z przykładem ludzkim czyniąc i z budowaniem.
Po tym przystąpili wypytując się o początkach obrazu kornińskiego i dawności jego, o którym żaden nie powiedział, kto by i jak dawno nadał. Tylko W. Ojciec relatio uczynił, iż jako pamięta z młodych lat, że na ołtarzu, na murowanym kamieniu bez ciborium venerabile świecę stojącą przed tym obrazem zostawiono z nieostrożności. Czasu pewnego, gdy z świecy nie zgaszonej obraz zaczął się palić, to walnie pogorzeli i sedes ołtarza, który był starannie wpół wygorzał, że kamień spadł i osiadać cum venerabili począł, a obraz tylko z tyłu okurzony został. Cudownie przez psa szczekanie i okna wydarcie śpiący rodzic W. Ojca obudzony, obaczywszy, że płomień prawie oknami z cerkwi dobywa się do poddaszy, dla cerkwi ni skąd nie mając ratunku, sukna swe w święconej wodzie namoczywszy, ogień ugasił. Po tym ołtarz reperowawszy, ciborium sporządziwszy, obraz na bokowym ołtarzu postawił, przed którym po kilkakroć świecę gorejącą znajdował. Przed lat dwunastu, po zgorzeniu cerkwi dubickiej, za uproszeniem W. Ojca tejże cerkwi pożycznym sposobem nieboszczyk rodzic posłał dziada żebrać elementam na wspomożenie w zbudowaniu cerkwi. Posłany ten częstokrotnie zapiwszy się z obrazem się walał. Przestrzeżony W. Ojciec korniński od Imści Pana Stefana Romana, wójta na ten czas kornińskiego, iż w wielkim despekcie ten obraz, starał się, aby obraz odebrać traktem jadąc z Bielska przez Orlę, gdzie dwa razy w noc obaczył jasność na kształt błyskawicy, strwożył się mniemając, by mu się co złego nie przydało. Przeżegnawszy się, modlitwy swe należyte odprawował. Drugi raz w promieniu jasność się pokazała, przez którą i obraz obaczywszy, zsiadłszy z konia pod płotem obraz stojący wziął i dziada obudził, strofując onego o złe postępki. Przeżegnawszy się przed obrazem wielkim Najświętszej Panny na ołtarzyku postawił, przed którym świecę gorejącą lub sam W. Ojciec z opatrznością ugaszał, znajdował. Po tym Imść Pani Kurdwanowska, wójtowa kornińska, mając wielkie upodobanie do tego obrazu, rameczki należyte sprawiwszy, prosiła, aby wyżej pod obrazem wielkim był lokowany. Prośbie nie odmawiając W. Ojciec postanowił, który [obraz — A. M.] i teraz na tym miejscu zostaje, większą światłością ludziom w czasie powietrza objawiać się począł.
Roboczy Omelian Kotik, na ten czas za pastucha u W. Ojca służący, teraz mający lat dwadzieścia pięć praesito juramento zeznał, iż w nocy idąc posłany z plebanii do dworu Imści Pana wójta kornińskiego po Pana swego podczas powietrza w roku tysiąc siedemsetnym dziewiątym, dnia niedzielnego, widział światłość w cerkwi, o której na ten czas nikomu nie wspomniał. Drugi raz w blisko następujący wtorek takowąż w nocy ujrzał światłość i też nikomu nie objawił. Po trzecie, w jednym tydniu, w czwartek mieląc w przededniu w żarnach na podwórze wyszedłszy, tym większą światłość obaczywszy, zawołał parobka opowiadając, że coś się w cerkwi pali. Tej światłości parobek nie obaczywszy W. Ojca śpiącego obudził, który wstawszy i do cerkwi przyszedłszy widział jasność promienistą od ziemi aż do sklepienia cerkiewnego i postać Pani jakiejś, która niedługo trwając zniknęła, o której ludzie zapowietrzeni dowiedziawszy się, hurmem do tego miejsca przybiegli i od powietrza zarazy obywatele wszyscy miejsca tego ochronieni zostali.
k. 4.
Cudów stających się przy obrazie kornińskiej cerkwi descriptio.
Wielebny Ojciec Ignacy Michniakiewicz, prezbiter dubicki, juramentem aprobowawszy zeznał, że żona jego w roku 1715 niemal przez ćwierć roku nie mając rozumu, bo wieszać i topić się chciała, przywieziona do cerkwi kornińskiej doznała łaski Najświętszej Panny, gdy do domu powróciwszy poczęła przychodzić do zdrowia i kołtun jej się na głowie wywinął, który w rok w cerkwi kornińskiej zdjąwszy, doskonale ozdrowiała
Wielmożna Imść Pani Zuzanna Paszkowska, pułkownikowa wojska W.X.Lit., zeznała sub juramento, że syn Imści imieniem Tomasz, w niedojściu lat dwóch złożony chorobą, ofiarowany do obrazu Najświętszej Panny Kornińskiej, przy wniesieniu do cerkwi zasnąwszy, po tym z łaską Najświętszej Panny do doskonałego zdrowia przyszedł.
Wielmożny Pan Jan Antoni Kurdwanowski, wójt korniński zeznał juramentem, że ciężko złożony gorączką w roku 1712 dwa razy się dysponował na śmierć, raz przez Imści Xdza Kasjana, zakonnika karmelickiego i kaznodzieję konwentu bielskiego, drugi raz przez W. Ojca Grzegorza Simonowicza, prezbitera kornińskiego. Po czym Hapiona, małżonka, gdy wyszedłszy z konwentu z płaczliwością do Najświętszej Matki w kornińskim obrazie udała się, supliką ofiarując jego, w opiekę oddając męża swego. Nazajutrz pomieniony Imść począł jeść prosić, a trzeciego dnia przyszedłszy do siebie i w cerkwi kornińskiej podziękowawszy za miłosierdzie i przychylność Najświętszej Matce, doskonałe odebrał zdrowie.
Imść Pan Stefan Kuniec, donatoriusz z wsi Mochnatego, pod juramentem zeznał, iż przez dwadzieścia niedziel chorując, nogi, żołądek, głowę, kark, piersi mając spuchłe, disponowany na śmierć, gdy westchnął do Najświętszej Panny Kornińskiej, począł przychodzić do siebie. W tydzień zaś pojechawszy do cerkwi kornińskiej z dziękczynieniem za dobrodziejstwo do doskonałego przyszedł zdrowia. Tenże oświadczył, że żona jego będąc dla kołtuna na oczy upadła, za zdjęciem onego przy obrazie Najświętszej Panny Kornińskiej jasny wzrok otrzymała.
Imść Pan Dominik Łagiewnicki zeznał pod juramentem, iż złożony będąc odwracającym rozum paroxismem, gdy za namową małżonki swojej tak ofiarował się do Naszej Matki Kornińskiej odebrał refocillatio zdrowia, przyszedłszy do convalescentiej trzeciego dnia, a po tym przy oddaniu dzięki otrzymał w tydzień doskonałe zdrowie.
Imść Pani Helena Łagiewnicka, przeszłego małżeństwa Minocha, zeznała pod juramentem, że nieboszczyk z nagła zarażony paraliżem, tak że władnąć sobą nie mógł, przez dwa dni nie mówił, przy ofiarowaniu zaś przez Imść do Najświętszej Matki Kornińskiej i przybyciu W. Ojca kornińskiego przemówił, a po tym przyszedłszy do zdrowia żył lat półtora.
Taż Imść opowiadała, iż córeczka imieniem Zofia w roku 1715 ciężko chorując obumarła była i leżała od wieczora aż do świtania martwa, po tymże wezwaniu protekcji Naszej Matki ożywszy na świtaniu, za czasem przyszła do zupełnego zdrowia.
Imść Pan Franciszek Smogorzowski, podleśniczy ladzki sub juramento, że goniąc chłopa zwichnął nogę tak dalece, że pięta z stawu nazad obróciła się, lecz gdy w tym bólu zostający wezwał protekcji Naszej Panny, doznał pomocy i do doskonałego przyszedł zdrowia.
Tenże Imść powiedział, że córeczka Imści na imię Teresa na ospę chorująca, śmiertelną się być pokazywała, lecz ofiarowana do obrazu Naszej Panny Kornińskiej ozdrowiała.
Imść Pan Jan Gieszkowski zeznał pod juramentem łaskę Matki Najświętszej w obrazie kornińskim, który personalnie oświadczył i tymi opisał wierszami:
k. 4v.
Niech imię Pańskie pochwalone będzie,
za wielkie dary, których hojnie wszędzie.
Bóg Wszechmogący nam udzielić raczy,
obfitą łaskę Boską każdy baczy.
Gdy co raz świeże cuda pokazuje
Najświętsza Matka wszystko to sprawuje.
Na różnych miejscach z miłosierdzia swego,
więc i w Korninie dla człeka grzesznego.
Otwiera skarby, niebieskie skarbnice,
do Kornińskiej już przenosząc świątnice.
Przy swym Obrazie pociesza grzesznego,
w niegodnych prośbach i mnie Gieszkowskiego.
Tysiąc siedemset czternastego roku,
miesiąca lipca z Boskiego wyroku,
gdy żona moja ciężko obłożona,
będąc chorobą, w której zarażona.
Stając się nagle paraliżem cali,
w tak ciężkim czasie, łaskiśmy doznali.
Nie bywszy jeszcze w Korninie i razu,
u słynnego cudami Obrazu.
Tylko z powieści zacnej białogłowy,
Imść Panny Lewickiej gotowy,
będąc te święte miejsce wizytować,
byle raczyła od kalectwa uchować.
Najświętsza Matka przyjaciela mego,
i do zdrowia ją wróciła pierwszego.
Natychmiast zaraz w punkcie uzdrowiona
od paraliżu ma kochana żona.
Imść Pan Tomasz Sosnowski, administrator orlański, sub juramento zeznał, że córeczka Imści Konstancja, trzyletnia, śmiertelna będąc, uczyniwszy ciężki żal rodzicom wzbudziła w nich recurs do Marii Kornińskiej, którzy gdy pieszo w drogę wybrawszy się i ją chorą w krosieńkach na drążku do cerkwi kornińskiej przynieść kazali, która w drodze nieznośny miała idolek. Przed mszą lepiej się mieć poczęła. Po nabożeństwie zaś, gdy rodzice z W. Ojcem Grzegorzem Andruszkiewiczem orlańskim i W. Ojcem Grzegorzem Simononowiczem kornińskim, prezbiterami, w karczmie kornińskiej obiad jedli, córeczka chodzić poczęła, a dalej przez próg do sieni przeszła, a po tym weszła na kolaskę. Zajechawszy z rodzicami do domu, w tydzień do zdrowia doskonałego przyszła. Na dokument zaś pomieniony Imść Pan Sosnowski krosienka z karczmy do cerkwi odesłał, które i teraz zostają.
k. 5.
Tenże Imść zeznał, że małżonka Imści na imię Apolonia, rozbierając się włożyła w gębę pięć szpilek, z którymi zapomniawszy układła się spać i nazajutrz wstawszy, nie pamiętając o nich, pojechała do Bielska na nabożeństwo. Gdy jadła obiad u Pana Józefa Radkiewicza, wójta podzameckiego bielskiego, znalazła szpilek za zębami przy wardze cztery, że zaś piątej nie dostawało się, alterowała się, lecz po kilku dniach piąta szpilka pokazała się, gdy w gardle kłuć poczęło tak dalece, aż gardło puchło. Ale za wezwaniem miłosierdzia Naszej Panny Kornińskiej szpilka z gardła ustąpiła i sama Imść Pani Sosnowska ozdrowiała.
Tenże Imść opowiadał, że dnia czternastego lutego w roku teraźniejszym 1716, podczas zaczętej komisji córeczka Imści Konstancja zachorowawszy, a gdy rodzice poczęli mówić, że ją chcą dla dostąpienia zdrowia ofiarować do obrazu Najświętszej Panny Kornińskiej, ona rzekła: a ten to obraz mały, biały, co wstążeczki na nim.
Tenże Imść opowiadał, iż syn Imść Ignacy, die 8 february 1716, w ciężką wpadł mały chorobę podczas debilitującej dzieci ospy. Rozumiana była ospa, ale po pięciu dniach, gdy się żadne ospy nie pokazały znaki, a choroba dalej spiekała język i wnętrzności, brała invalescentią gorączki, ofiarowali go do obrazu Najświętszej Panny Kornińskiej, ofiarując dwie świece i skoro uczynili wotum za miłosierdziem Naszej Matki, synek przy salwującej się naturze przyszedł do zdrowia.
Tenże Imść zeznał, że die 9 february, w roku teraźniejszym 1716, z nagła poczuł słabość, dla zachodzącej mgły na oczy, tak dalece, że w zwierciadło patrzeć i wyszedłszy z izby, idącym przypatrując się ludziom, żadnej nie mógł mieć recognascenty, i gdy ten trafunek ludzki przypisywał przez uczynek zły, złości, to powiedział: to niczego, niewielka rzecz, wytrwam ja przez trzy dni, chociaż mi złość ludzka chce zaszkodzić, lecz ja ufam Naszej Matce Kornińskiej, że przy komisji lud swój uczyni uwalniając mnie od tego defectu. Jakoż na swojej nie zawiódł się nadziei, bo w pół godziny do doskonałego przyszedł zdrowia.
Imść Pani Antonina Lewicka, we wdowiałym teraz zostając stanie, zeznała pod juramentem, iż syna swego na imię Kazimierza, trzyletniego, z nagła porwanego i rzuconego chorobą św. Walentego, gdy ofiarowała się do obrazu Najświętszej Panny Kornińskiej, natychmiast ozdrowiał i od tego nie cierpiał i nie cierpi paroxizmu. Dała dowód i dalszej łaski Naszej Panny, gdy czeladź różnymi zarażona chorobami, za wezwaniem protekcji Naszej Matki w jednym tydniu do doskonałego zdrowia przyszli, perfekcji.
Taż Imść zeznała, iż wyjechawszy z Wilna na św. Jakuba od ojca swego Imści Pana Adama Paszkowskiego, podstolego parnawskiego, podczas panującego powietrza w roku 1710, wrócić się nie mogąc dla zaczętego we wsi Hołodach powietrza do dworu swego, zostającego w tej wsi, aby za przybyciem swym powietrza nie zaraziła się. Tam ciężkim strapiona została kłopotem, że syneczka swego imieniem Józefa, pół roku mającego, zostawiła w domu, lecz gdy się udała pod protekcję Najświętszej Matki Kornińskiej, doznała miłosierdzia, albowiem półroczne dziecię, pozbywszy straconej przez powietrze mamki i wymarłych trzynastu w pomienionym dworze osobach przez jednego parobka, na imię Michała, jest wychowywane. Miała pomieniona Imść dość trafunku, aby syneczek nie umarł, lecz była przez sen pocieszona, który miała powróciwszy do Nowin z cerkwi kornińskiej. Po wysłuchaniu nabożeństwa na dzień Wniebowstąpienia Najświętszej Panny, gdzie z utrapienia zaśnionej ukazała się przez sen białogłowa niesąca w białej koszulce dziecię, którego gdy się matka wzdrygała przyjąć, aby się nie zapowietrzyła, spuszczone z ręku dziecię, złożywszy z dewotią ręce, ukłoniło się Matce te mówiąc słowa: Hospodi pomiłuj.
k. 5v.
Za co Matka strofowała białogłowę, że syneczka po rusku uczyła, wzięła odpowiedź, iż mój syn Rusinem. Po tym ocknąwszy się pomieniona Imść Pani Lewicka uczyniła wota, że syna swego na służbę boską do Bazylianów ofiaruje klasztoru.
Pracowita Anna Kazaczka z Werstoka z dzierżawy Imści Pana Hliewicza zeznała pod juramentem, że po powietrzu będąc skurczona wszystko przez lat dwa, będąc przywieziona do cerkwi kornińskiej za pierwszym razem zdrowa o kiju powróciła, a drugi raz na te miejsce ofiarowawszy się i skutkiem wypełniwszy jeszcze w lepszym zdrowiu zostać się uznała. I trzecią drogę tamże odprawiwszy wcale zdrową została.
Pracowita Peładia córka Tarasa Suchowolika z Mochnatego, pod juramentem zeznała z matką na imię Teodora z sąsiadami: Janem Hładkowiczem, Matfiejem Kurhą, Panasem Kubajem, wszyscy także juramentem aprobowali, że taż Peładia mając przypadającą wariatię w głowie, przez dwa miesiące od rozumu odchodząc i o sobie nie wiedząc, po lasach, bagnach biegała, tą gdyby nie złapano, zginąć by musiała. Jak prędko matka ofiarowała ją do cudownego obrazu cerkwi kornińskiej, doznała łaski Boskiej, że zaraz do pierwszego rozumu przyszła i teraz zostaje.
Uczciwy Samuel Westawowicz z synem swym Joachimem, mieszczanie orlańscy, pod juramentem zeznali, iż w przeszłym roku 1715 tenże syn będąc chorobą złożony przez niedziel siedem, któremu tak nagle skurczyło, że chodzić nie mógł, ofiarowany do Bielska pod solenizantką Narodzenia Matki Bożej do cerkwi św. Preczystej, na drugie miejsce do cerkwi dubickiej, pod tytułem Protekcji Matki Przenajświętszej zostającej, nie mogąc przyjść do zdrowia, za perswazją różnych osób, które doznawszy łaski i miłosierdzia Panny Przenajświętszej w Korninie wotum uczyniwszy, w chorobie doznawszy folgi, w drogę czyniąc obligację zapuścił się. Ten o kiju idący, razy pięć na drodze odpoczywając, odprawił tam spowiedź świętą uczyniwszy Panu Bogu, komunię przyjąwszy, w zdrowiu doskonałym powrócił i teraz zostaje.
Imść Pan Mateusz Wierciński sub juramento zeznał, że bywszy chorobą złożony, przez niedziel cztery, gdy się udał w protekcję Najświętszej Matki Kornińskiej, przyszedł wprędce do pierwszego zdrowia i dzięki czyniąc za dobrodziejstwo z dewotią drogę odprawił i do tego zdrów zostaje.
Znalazło by się i więcej dowodów łaski Najświętszej Matki w obrazie kornińskim, lecz nie masz przytomnych tych, którzy doznali miłosierdzia. Jednakże dają świadectwa wiszące na ścianie cerkiewnej kołtuny, których jest trzydzieści i jeden, oprócz zakopanego w ziemi dla rośnienia onego, po zdjęciu z głowy i powieszenia na ścianie, tak dalece, że aż chusta się rozpękła i blisko łokcia wyrósł.
Nadania cerkwi kornińskiej nowe
Imść Pan Jan Antoni Kurdwanowski z wotum uczynionego, doznawszy łaski i miłosierdzia Matki Boskiej, na tenże obraz cudowny nadał koronek dwie srebrnych.
Imść Pan Godlewski, także doznawszy łaski, nadał tabliczkę srebrną.
Imść Pan Norbert Sutkowski, cześnik podolski, nóg srebrnych dwie nadał, otrzymawszy zdrowie.
Imść Pan Łagiewnicki, doznawszy łaski Boskiej, nadał kwiatków osiem srebrnych.
Imść Pan Błędowski, tabliczkę srebrną małą.
Imść Pan Szpinek, towarzysz pod chorągwią nocleg odprawujący, w ciągnieniu in voto, uznając łaski Boskiej, nadał do cerkwi kornińskiej zasłonek dwie burkatelowych.
Imść Pani Paszkowska, pułkownikowa wojsk W.X.Lit., zasłonę gazową nadała.
Imść Pani Penska, koralów drobnych z perłami nadała sznurków trzy.
k. 6.
Sznurek koralów jeden położony na ołtarzu, nie wiedzieć od kogo.
Sławetny Dawid Pawłukowicz, mieszczanin kleszczelowski, nadał bawełnicę czarną.
Sławetny Marek Abramowicz, także mieszczanin kleszczelowski, nadał łańcuszków dwa, z mostkami kwadratowych potrzebnych dwa.
Co wszystko z widzenia, słyszenia i dokumentalnych dowodów fidelissime spisawszy, cerkiew zapieczętowaliśmy do dalszej woli i dyspozycji Jaśnie Wielmożnego Imści Xiędza Metropolity. Działo się w Korninie Starym, dnia dziewiętnastego, miesiąca lutego, roku Pańskiego tysiąc siedemset szesnastego.
X. Felicjan Wężyk Rzoutkowski O. Grzegorz Andruszkiewicz
Z.S.B.W. kaznodzieja supraski. Prezbiter orlański.
k. 7.
Connotatia osób z różnych miejsc ofiarujących się w różnych utrapieniach swoich Najświętszej Matce pokazującej miłosierdzie i łaskę w Starym Korninie i doznanych w roku teraźniejszym 1716, począwszy connotować od przeszłej commissii w tymże roku odprawionej w miesiącu lutym.
Dnia 1 marca ofiarujący się na imię Hrehor Bobownik ze wsi Husaków zeznał przy spowiedzi, iż chorował na kołtun niedziel cztery, wielkim bólem, w tej chorobie skoro usłyszał o miłosierdziu i łasce Matki Przenajświętszej w tym miejscu ofiarował się i zaraz uzdrowiony został, za co dzięki i pokłon Matce tej oddawał.
Dnia tegoż, z Plutycz, na imię Nastazja i Barbara, siostry były nawiedzone chorobą ciężką, w której zostawały bez cały rok. Te usłyszawszy, ofiarowały się Najświętszej Matce na te miejsce do Kornina zaraz począwszy do siebie przychodzić, ozdrowiały i Matce Najświętszej pokłon dawały.
Dnia tegoż, z miasta Boćków, na imię Alexander i Alexandrowa Wonsowicze i syn Adam byli złożeni chorobą ciężką bez niemały czas, a dziecięciu tychże mowę zawarło było i nie było mowy bez dni cztery, tedy skoro się ofiarowali Matce Najświętszej wszyscy i dziecię do Kornina, zaraz dziecię poczęło mówić i sami poczęli do siebie przychodzić i zdrowemi zostali. Za to dzięki i pokłon dawali Matce Najświętszej.
Dnia tegoż, ze wsi Krasnej, na imię Mateusz Jaroszyk i żona jego chorowali całe półrocze, a skoro usłyszeli o miłosierdziu Matki Najświętszej na tym miejscu ofiarowali się i zaraz wyzdrowieli, a doznawszy łaski Matki Najświętszej dzięki oddawając i relację czynili.
Dnia tegoż, ze wsi Jakubowicz, na imię Ewa Jakubowska, bywszy w chorobie wielkiej z dopuszczenia Boskiego, od Bożego Narodzenia do Wielkiej Nocy nogę odjęło, aż zachodziło, że nie wiedziała co czyniła sobą, aż skoro usłyszeli o miłosierdziu Matki na tym miejscu, to uzdrowiona została we wszystkich boleściach, o czym przy dziękczynieniu Matce Najświętszej i relację czyniła.
Dnia tegoż, we wsi Wołkowic, na imię Katerina Wołkowicka w chorobie zostająca na połamanie kości, to jest na kołtun i na różne bóle, ofiarowała się na te miejsce Matce Najświętszej i uzdrowiona została, pokłon i dzięki oddając relację czyniła.
k. 7v.
W tymże roku, miesiąca kwietnia 22, na imię Jan Kiersnowski ze wsi Kiersnowskiej zostając w chorobie bez niemały czas ofiarował się Najświętszej Matce i zdrów został.
Dnia tegoż na imię Daria Pawluczycha ze wsi Kuraszewa bywszy wielce chorą na gorączkę niemały czas, ofiarowała się tejże Matce do Kornina i zdrowa została, o tym relację czyniła, osobą swoją bywszy.
Dnia 28 tego miesiąca, ze wsi Czechów na imię Nastazja Fedorowa Benenicha chorując na febrę niedziel 8 i 1/2. Ta się ofiarowała i uzdrowiona została od tej choroby.
Dnia tegoż, ze wsi Plutycz, na imię Zofia Bohuszowa z dopuszczenia Bożego na oczy nie widziała bez dwa lata, a skoro się ofiarowała na te miejsce Matce Najświętszej, zaraz doznała miłosierdzia i zdrowa została, co opowiadała.
Dnia 30 tegoż miesiąca, Timosz Kałapusik także w chorobie swojej niemałej ofiarował się Matce Najświętszej na te miejsce i uzdrowiony został.
W roku tym, miesiąca maja, na imię Franciszek Stefaniuk z Załuskich Młynarczuk chorował sześć niedziel na gorączkę, w tej chorobie ofiarował się i do siebie przyszedł.
Dnia tegoż ze wsi Koszelów, na imię Paweł Kowicki z woli Bożej chorował na oczy niemały czas, ofiarował się i uznał miłosierdzie.
Miesiąca tegoż, ze wsi Zaleszan, na imię Jan Budnik bywszy chorym na wszystkich siłach swych bez niedziel kilkanaście, dowiedziawszy się o łasce Matki Przenajświętszej, ofiarował się i uznał miłosierdzie.
Dnia tegoż ze wsi Kuraszewa, na imię Andrzej Krupiuk miawszy wielkie łamanie i odjęcie ręki i nogi, ofiarował się i uznał w tym łaskę Matki Przenajświętszej.
Miesiąca tegoż z miasta Boćków, na imię Hrehory Kaliszewicz w chorobie także zostając bez niedziel sześć już nie pamiętając o sobie, rodzice onego ofiarowali i uzdrowiony został.
Miesiąca tegoż ze wsi Dobrej Wody, na imię Wasil Abrahamowicz także chorował niedziel siedem na gorączkę i ten uzdrowiony.
k. 8.
Miesiąca tegoż ze wsi Rohoz, na imię Anastazja Anchimicza Parszewiczowa zostając w chorobie cały rok ofiarowała się, usłyszawszy o łasce i miłosierdziu, na tym miejscu Matce Najświętszej i uzdrowiona została.
Miesiąca czerwca dnia 12, ze wsi Łuki, na imię Fedor Hanuciuk, w chorobie to jest w wielkim łamaniu kości wszystkich członków ofiarował się i ten uznał miłosierdzie.
Tegoż dnia z miasta Orli, na imię Fedor Kozakiewicz w wielkim bólu bez niemały czas głowy ofiarował się i ten uzdrowion skoro.
I tam z tegoż miasta na imię Niczypor Olejnik bywszy z dopuszczenia Boskiego w wielkiej chorobie, zarażonej gorączce bez niedziel kilkanaście i nie pamiętając o sobie, ofiarował się i uzdrowiony został.
Także Stefan Kondracki w chorobie ofiarował się i uzdrowiony został.
Także na imię Kiryło Pogorzelski w chorobie ofiarował się i zaraz zdrowszy został.
Także na imię Anna Alexandra w chorobie na kołtun ofiarowała się i uzdrowiona.
Także na imię Wasil Ostasiewicz z Krasnej Wsi bywszy w wielkiej chorobie bez niedziel pięć, ofiarował się na te miejsce Matce Najświętszej, zdrów został.
Także ze wsi Sobiatyna na imię Pałaska Hrycowa chorując bez niedziel dwanaście na febrę, ta się ofiarowała i uzdrowiona.
Ze wsi Semenówki Jan Zasimuk chory był na głowę i na oczy nie widział bez półrocze, i ten gdy się ofiarował, uzdrowion.
Dnia 21 czerwca, na imię Andrzej z Czerniewa Czerniewski parafiej wysockiej był z woli i dopuszczenia Boskiego wielką chorobą złożony, i był bliższy śmierci, bo po nim widziawszy, żaden nie spodziewał się, żeby żył, ale skoro usłyszał, że na tym miejscu łaska i miłosierdzie Matki Najświętszej, ofiarował się i zaraz uzdrowiony został, i swą własną ręką podpisał się.
Tegoż i z tejże parafiej Andrzej Szaniawski, z tegoż Czerniewa bywszy bardzo osłabiały na oczy, na które mało co i widział od roku jak w jakiej największej mgle, ale skoro się ofiarował na te miejsce, zdrowy jaki był przed tym został, o czym sam swą osobą relację czynił.
Także na imię Maria Hryhorcza z Koszelów na oczy chorowała przez całą zimę i bardzo mało co widziała, a skoro się ofiarowała, zdrowa została, po tym nie poszła na ten dzień, na który się ofiarowała, to się znów tak się stało, że nie widziała, aż musiała pokłon Najwyższej oddać i znów zdrową została.
k. 8v.
Dnia 10 Juli z Malinnik na imię Zofia Szupwalukowa bywszy w chorobie i odjęciu rąk, któremi władnąć nie mogła bez niedziel sześć, ta się ofiarowała i doznała łaski u Matki Najświętszej.
Dnia tegoż, z wsi Wołkowicz od Wysokiego na imię Iwan Chwiluk Kalszyk bywszy w chorobie bez cały post, ofiarował się Matce Najświętszej do Kornina i ten uzdrowiony.
Także i syn jego Dymitr, w tejże chorobie ofiarowany na te miejsce uzdrowiony.
Także z Hryniewicz na imię Hrehor Greczuk bywszy w chorobie, to jest w febrze codziennej, że i na podwórze nie wylazł bez niedziel szesnaście, żadnej sobie rady dać nie mogąc, ofiarował się Matce Najświętszej na te miejsce i uzdrowion.
Także z Jacewicz na imię Hrehora chorując na zawrót głowy, która ani ludzi, dzieci swoich nie znała bez całe lato, a kiedy się ofiarowała do Kornina Matce Przenajświętszej, uzdrowiona została.
Także ze wsi Kiersniewa na imię Jan Jakubik chorował na głowę i nogi niedziel siedem, ten się ofiarował i uzdrowiony.
Także z Szedzin Srzedzinska szlachetna na imię Janieczka Marcinowa miawszy wielki ból w głowie i ręki łamania, ofiarowała się i zdrowa została. Także klacz chorą ofiarowała, której wcale nie było już nadziei, bo nie wstawała i na nogach nie stała, a skoro ofiarowała, zdrową została i przyjechała klaczą Najświętszej Matce dziękując za dobrodziejstwa.
Także ze wsi Plutycz na imię Krysia Andaciowa bywszy w chorobie od nowego roku aż do soboty Wielkanocnej na gorączkę, ofiarowana zdrowa została.
Dnia 2 Augusti, na imię Lucia i Marianna z Niwina Niwińskie z parafiej Wyszków wielką chorobą złożeni byli bez niedziel dwie, obłożone w gorączce. Stawanie straszne na wszystkich członkach, ból ciężki, te się ofiarowały i zaraz poczęli do siebie przychodzić i zdrowemi zostali, jak razem pochorowali jedną chorobą, w jednym domu, razem się ofiarowali i uzdrowieni zostali.
Imść Panna Anna Pąsowska córka J. Pana Stanisława Pąsowskiego skarbnika Ziemi Bielskiej, chorowała na wielką i ciężką chorobę, jak prędko ofiarowali Imści PP. Rodzice Matce Przenajświętszej do Kornina zaraz do pierwszego zdrowia przyszła. Dnia 10 Augusta, na co dla dania wiary podpisując się ręką swą własną doznawszy łaski Panny Przenajświętszej dla lepszej pewności i wiary podpisuję się ręką własną. J. M. Pąsowska.
k. 9.
Dnia 11 Miesiąca Augusta ze wsi Narwi od Rudni na imię Zofia Jakubowiczowa bywszy w chorobie, to jest w gorączce wielkiej na wszystkich siłach swych bez cały rok, a skoro usłyszała o łasce i miłosierdziu Matki Najświętszej na tym miejscu, ofiarowała się i uzdrowiona, ale bardziej bliska była śmierci niźli żywota.
Tegoż z miasta Wysokiego Litewskiego, na imię P. Wawrzyniec Jan Strąkowski nawiedzony był chorobą wielką od Boga na wszystkie członki, gorączką wielką, nóg i rąk łamania, w głowie wszelkie bolenie bez niedziel dziesięć, bliższym był śmierci niźli żywota, lament czynił, nie mógł ruszyć żadnym członkiem, o niczym nie pamiętał, a skoro się ofiarował usłyszawszy to i we śnie widział ten sam obraz Matki Najświętszej przed sobą i zaraz do siebie przyszedł, i uzdrowiony, na co się ręką własną swą podpisał.
Także szlachetny P. Józef Jabłoński z Czepiełów doznał miłosierdzia Matki Najświętszej w wielkim bólu przez porąbanie bardzo szkodliwe, w słabości wielkiej ofiarował się i uzdrowiony.
Także ze wsi Woli na imię Hapia Kazimierowa Woytowiczowa z Zabłudowszczyzny bywszy w wielkiej chorobie na wszystkie członki, a najbardziej w głowie szum wielki, ból i na oczy jak bez mgłę, od wielkiego bolenia mało co widziała, bez niedziel to było osiem i dalej, tu się ofiarowała i zdrowa została.
Także ze wsi Łoknicy, na imię Anna Piotrowa Melniczukowa bywszy w chorobie i nie mógłszy dziecięcia porodzić, ofiarowała się, a zaraz we wszystkim doznała łaski Matki Przenajświętszej.
Także z Niewina, na imię Helena Adamowa Olszańska doznała łaski Matki i miłosierdzia w okazji, kiedy Pan Bóg przepuścił ogień na sąsiadów, których z obu stron budynków kilka pogorzało, ogień padł na budynki, doznawszy łaski i począł się był palić, a tylko zawołała Matko Najświętsza, która na tym miejscu miłosierdzie pokazujesz, i doznają w różnych utrapieniach, pokaż miłosierdzie i nade mną w tym utrapieniu moim, uratuj i zaraz ogień zgasł i budynki zostały całe, dlatego teraz ludzie wszyscy domawiają czarodziejstwem.
k. 9v.
Miesiąca octobra ze wsi Swinioha z Królewszczyzny na imię Kondrat Jukowicz był nawiedzony od Pana Boga, że mu mowę było zajęło i gębę do ucha zakrzywiło, w tym tylko westchnął ofiarując się na te miejsce i zaraz zdrów został. Za to dzięki Matce Najświętszej oddawał pokłon i powtórnie ofiarował się być w Korninie i zaniechał był, aż w nocy znów w głowie zawróciło i strasznie zabolało i mowa jakaś się zdała, że słyszałem: a czemu nie poszedł gdzie się obiecał, po tym wszystko porzuciwszy poszedł i pokłon oddał Matce Najświętszej.
Z Hołowacz na imię Maxim Laszowski Masztalerz J.W. J.P. Starosty Brańskiego bywszy chorym na kołtun, na nogi i ręce skurczenie, i łamanie bez niedziel dwanaście, słyszawszy o cudach na tym miejscu ofiarował się zdjąć kołtun i zdrowym został. Kołtun zdjął i dzięki czynił Matce Przenajświętszej.
Ze wsi Szostakowski P. Przekuckiego na imię Hapina Malechowna dziewczyna była nawiedzona od Pana Boga, że w bólu coś się stało wewnątrz. Co wszystko płakała, nie mogła się uhamować bez dni trzy, co opamiętawszy się powiadała, że kilka Niemców z gołemi rapirami czają się koło niej, a ona się bała, żeby nie rąbali i dlatego płakała, i tęskność wielką miała, ta się ofiarowała i była bez dni kilka przy chwale Matki Najwyższej.
k. 10.
Connotacia ludzi doznawszych łaski i miłosierdzia w utrapieniu i różnych paroxizmach ich na tym miejscu łaski Przenajdostojniejszej począwszy od powtórnej odprawionej Commissiej na Naszego Pana Narodzenia w roku 1716 connotować.
Anno 1716 die 12 Octobris ze wsi Kamienia majętności J.P. Jarozalskiego, na imię Fedor Naumczyk, bywszy w wielkiej to jest obłożnej chorobie, w której miał wielce bolenie głowy, szum, zawrót, w piersiach i we wszystkich członkach ból bez niedziel pół, już był bliższy śmierci i ludzi mało znał, już go opłakali, tego skoro ofiarowali, skoro uzdrowion, pod iuramentem zeznał.
Tegoż dnia zeznał na imię Szarko Proniewicz ze wsi Klukowicz od Kamieńca poddany P.P. Noroskiemu, bywszy w wielkim dręczeniu na kołtun różnych chorób, bez cały rok i niedziel kilkanaście, głowy bolenie, kości łamanie, krzyża odjęcie, na oczy niewidzenie tylko jak bez mgłę, ten skoro się ofiarował, zaraz poczuł ulgę i zdrowy został.
Tegoż dnia zeznała na imię Marianna Panna Szukowa z Puszczy Białowieskiej Strażników Daniła, iż bywszy wielkim bólem zdjęta na kołtun na wszystkich członkach, kości łamania, nóg odjęcie, aż ją noszono bez niedziel dziesięć, i nie pamięta o sobie, i jeżeli obrócono, to obrócono, a jeżeli nie, to leżała taka, tę skoro ofiarowano, zaraz uzdrowiona.
Ze wsi Kozłów, na imię Wasylko Doroszuk na wrzód chorując niedziel trzydzieści trzy, od którego szkodliwie nogę było skurczyło, ten w wielkim bólu zawołał do Matki Najświętszej i ofiarował się, i tejże godziny zaraz przerwał się, od którego wyszło materyi, alias przelano krwi ledwie wiary, po tym na jednej goleni uczyniło się dziur dwanaście i zgoiły się, ten uzdrowion.
Ze wsi Niemierzy, na imię Anton Bura na kołtun chorował, od którego i rękę było odjęło, ten ofiarował się i skoro uzdrowion.
Ze wsi Stupiczewo zza Kamieńca, na imię J.P. Apolonia Bobrownicka, bywszy w chorobie niemałej, łamaniu kości, skurczenia nogi, bez niedziel dwie obydwa razy bliska śmierci była, a skoro się ofiarowała, uznała łaskę i miłosierdzie Matki Najświętszej, co zeznawszy na tym, że miejscu przy niemałym conkursie ledwo i iurament wykonała.
Miesiąca octobra die 13, ze wsi Załuki, na imię I. Pani Justyna Mocarska, będąc w wielkim niebezpieczeństwie od ognia przez przędziwo w nocy zapalonego, od którego wszystkie budynki było objęło się, z łóżka zawołała do Matki Miłosiernej, pokazującej łaskę w Korninie i ofiarowała te nieszczęście, i zaraz ogień począł ustawać, a już ściany w kilku miejscach poprzegorywały i wszystkie budynki posmaliły się. W wielkiej izbie ogień był i posmalił, a nawet grożku baryłka na tramie leżała, ta osmaliła się tylko, a przód się spiek w kawał, wszystko ustało, co zeznająca dzięki czyniła Matce Najświętszej.
Z miasta Boćków Mariana Rakowecka zostając w chorobie cały rok na kołtun i febrę, w której puchlizna wielka, łamanie i kurczenie nóg i rąk, i wszystkich członków, ta się ofiarowała i zdrową zostawszy kołtun zdjęła i dzięki czyniła.
k. 10v.
Tegoż miesiąca ze wsi Mokrego, na imię Euximia Litwiniukowa będąc w chorobie bez niedziel dwie, ból wielki mając w głowie, szum, kości łamanie srogie, skoro się ofiarowała uzdrowiona została. Ta przysięgła na te zeznanie.
Ze wsi Rudawy, na imię szlachetny P. Michał Suchocki z Rudni, miawszy ból wielki bez niedziel cztery w głowie i wszystkich członkach. Ten skoro się ofiarował, zaraz począł i przyszedł do siebie. Ten zeznał przy spowiedzi.
Dnia tegoż sługa J.P. Polikowskiego z Białowieski na imię Konstanti Kosiński ofiarował się w ucieszeniu psa wściekłego, od którego dwoje ludzi pomarło, a strasznie rękę popsował i nie szkodziło nic.
Ze wsi Seliszcz od Rudnika, na imię Hryc Hordiud ofiarował się w chorobie, w której zostawał niedziel osiem, ciężki ból mając w głowie i wszystkich członkach gorączkę, bo cała chałupa na tę leżała, ale skoro się ofiarował, zaraz uzdrowion.
Ze wsi Rajska Prokop Matszejczuk w chorobie, gorączce wielkiej, na którą cała chałupa także leżała bez niedziel siedem, w której mało i napamiętał o sobie, a skoro ofiarował się, pocieszony został.
Ze wsi Potoki zza Narwi Stanisław Piotrowski chorował na kołtun cały rok i na oczy nie widział, ten uzdrowion i obaczył na oczy.
Ze wsi Połowców Piszczatki, na imię Jakub Krupicz w chorobie będąc sześć niedziel, ciężko już opłakany od przyjaciół, bo bardzo bliski śmierci był i ten ofiarował się i uzdrowiony skoro został.
Ze wsi Kosowa, na imię Stefan Jasiński z żoną swoją Natalią Złotkowską zeznał, że przez trzy lata chorując na kołtun wewnętrzny, od którego aż z bólu wielkiego kości z palców lazły, na piersiach dziury okrutne były, oczy zaćmiewało, na prawej nodze także dziur 16. Ustawiczny ból srogi cierpiał, aż za usłyszeniem ludzi o miejscu tym cudownym i o tak wielkiej łasce Matki Najświętszej, także się ofiarował i ozdrowiony został, a wszystko i swoją ręką opisawszy przysiągł przed obrazem Matki Najświętszej, przy bytności W. O. Wyhanowskiego.
Miesiąca octobra ze wsi Szeszył parafii boćkowskiej Katarzyna Demianczukowa, będąc różnemi tak ciężko chorobami przyciśniona, że już ostatnie pomazanie brała, po tym i bez pamięci już będąca, ofiarowali do Kornina, tylko godziny czekała i zaraz zdrowa została.
Ze wsi Leniewa, Iwan Kaneńczuk ciężką chorobą na obie nogi upadły będąc, że ani chodzić, ani siedzieć przez rok cały nie mógł, a gdy się ofiarował i wotum uczynił lub w słabości, aby owe trochę mógł nawiedzić te miejsce i zaraz uzdrowion.
Ze wsi Leszczyn od Narwi na imię J.P. Teresa Snarska, bywszy w wielkiej alias ciężkiej chorobie bez niedziel trzy, nie pamiętając o rękach i nogach, i nie mogła władnąć i łamanie wielkie, od którego bólu wołała ratujcie ustawicznie, a żadnego ratunku ni od kogo nie miała, aż zawołała do Matki Najświętszej łaskę w Korninie pokazującej i zaraz zdrowa została.
k. 11.
Tegoż miesiąca octobra z parafiej waniewskiej, ciężko będąc obłożną chorą od Pana Boga nawiedzoną. Na imię Cecilia, na kołtun, że głowy nie słyszała, nogi było odjęło, a gdy się ofiarowała, leżącą bez niedziel sześć do Panny Najświętszej Kornińskiej, za razem do pierwszego zdrowia przyszła i wotum swoje uczyniła a spełniła i spowiedź, to odprawiwszy i pod przysięgą zeznała, skoro dała zdrowie ta Matka Miłosierdzia.
Taż wnuka swego ofiarowała w chorobie bez niemały czas i suchotach i ten ozdrowion i oprawił się, wyszedłszy z suchotów.
Anno 1717 miesiąca january, ze wsi Doroszków zza Narwi Omelian Huszczyk chorował na nogę, na którą nie chodził tydzień, a skoro ofiarował się i uzdrowiony został.
Także zeznanie, cud i łaska Matki Bożej Kornińskiej, że przez miesięcy dziesięć chorował na kaszlanie, różnych doktorów i lekarstw zażywał, nic nie pomogło; już śmiertelnie prawie chorującego ofiarowała żona do Matki Najświętszej, i na to miejsce, prędko do zdrowia przyszedł i przybywszy niegodny swój pokłon oddał.
Zeznanie, że upadłem na krzyż, na nogi Kazimierz Borecki, nogi, gardło zajęło, zatem się ofiarował, razy kilka piechotą i spowiedź często odprawić, zdrowy nazajutrz zostałem. P. Zakrzewnicky.
Z Malinnik Jakon Drobnik doznał łask Matki Bożej w utrapieniu swoim, któremu wyprowadzono z chlewa, spomiędzy bydła, jałowicę bardzo spasłą, najlepszą. Do tej pory wszędzie szukano bez dni kilka, po miasteczkach, zawoływano po raz kilka, w Bielsku, Orli i Kleszczelach, aż ofiarował się na mszę, aby powrócona szkoda była, dać na miejsce Najświętsze i zaraz nie wiedzieć, jakim sposobem biegła, o milę od domu złapano.
Ze wsi Krynicy spod Zabłudowia Kazimierz Bartołowsky będąc w wielkim bólu, nóg łamanie, kości, w tym bólu bez niedziel trzy i za nieżyjącego zostawał, ofiarował się do Kornina i zdrowy został.
Miesiąca february zeznał J.P. Marcin Zakowsky, iż będąc ciężko chorym bez niedziel dwie jako Łazarz nie wstając leżał, a gdy się ofiarował, zdrowym został. Tenże Imść ciężko na nogę prawą był zapadł bez niedziel dwie i już był prawie na poły umarły, i w tym się ofiarował nawiedzić obraz Matki Najświętszej, wota uczynił i spowiedź stał odprawić, zaraz uzdrowiony został, co pod juramentem zeznał i ręką swoją wszystko opisał i imię swoje wyraził.
Na osobliwy zapis z Wydrów zeznał Marcin Szurpicz, będąc chorym bardzo szkodliwie na oczy ofiarował się, zaraz zdrowym został.
Z Pulszów szlachetny Sebastian Wilczowsky zeznał, iż strasznie słabym był na oczy bez czas niemały, ten się ofiarował i skoro uzdrowion.
k. 11v.
Miesiąca marca die 10 na imię Daniel Sakowski, zostający przy boku Imść P. Andrzeja Makowskiego, porucznika piechoty regimentu Jaśnie Wielmożnego J.P. Wojewody Nowogródzkiego zeznał, iż jechał z Głębokiego z listami do Grodna, miawszy przewóz tamże na Niemnie. Prom kra rozbiła, z tego ludzi dwanaścioro utonęło, tenże tam bywszy płynął na krze, dzierżona mało co mają w pamięci, przyszła myśl o tym miejscu, że doznał łaski Matki Najświętszej, ofiarował się i woda rzuciła zaraz ku brzegowi i wypłynął, po tym obejrzał się aż i koń wypłynął ze wszystkim i nie mając żadnej szkody, zaraz czyniąc zadość temu nawiedził obraz Matki Najświętszej, spowiedź odprawował; i zeznał, i przyszedł, ręką swoją własną podpisał się.
Z Żobiuki J.P. Jan Sweyboda zeznał pod juramentem, iż dziatek dwoje pochorowało ciężko, które już prawie bliskie bardzo śmierci, w tej zostawali przez niedziel trzy, a skoro ofiarował Matce Najświętszej i do obrazu kornińskiego, zaraz na drugi dzień przyszli do zdrowia.
Tenże zeznał, że zapadł chorobą niejakąś, której żadnej rady dać nie mogli bez niedziel sześć, chorował nie wstając z miejsca już prawie, jeżeli obrócili, to tak leżał, i bez niemały czas nic nie jadł, ani pił i tego ofiarował się, a zaraz podwiedli i wstał, począł jeść i oprawił się, przedał należycie to zeznanie. Działo się przy Wielebnych Ojcach: Troickim i Woskresienskim, proboszczach bielskich.
Na imię Filip Maciejowski z klasztoru supraślskiego zeznał pod juramentem, iż od pobicia srogiego chorował niedziel cztery, mało nie umarł, a skoro ofiarował się Matce Najświętszej na tym miejscu dającą łaskę, zaraz do siebie przyszedł. Drugi z żoną swoją chorowali na febrę, rok cały żadnej rady sobie nie dawszy, ofiarowali się na te miejsce, uzdrowieni zostali i to zeznanie przy bytności wyżej wyrażonych W. Ojcach bielskich.
Wdowa ofiarowała syna swego w wielkiej i nieznośnej chorobie na kołtun bez czas niemały, a zaraz uzdrowion i zdjęli kołtun; pod przysięgą zeznała.
Z Boćków Marzanna będąc ciężko chorą, siniona tak na głowie, jako i nogi odjęło niedziel pięć, nie jadła prawie, ani nie piła, a gdy się ofiarowała, zdrową skoro została a pod przysięgą przyznała.
Zeznał Bazyli Hryniewicki, iż ciężko chorował na gorączkę niedziel cztery; jak się ofiarował, skoro uzdrowion.
Ze wsi Jelni Małej, na imię Fedora, zostając w ciężkich bólach, łamaniu kości nóg i rąk, jeżeli o kiju albo przy ławce z wielką trudnością bez lat trzy z przerwami niemały ból cierpiąc, jak się ofiarowała na te miejsce łaskę i miłosierdzie pokazującej Matce Miłosierdzia, ta zdrową zaraz została.
k. 12.
Miesiąca aprela, ze wsi Jelni Marianna w bólu nieznośnym, łamaniu kości, rąk i nóg odjęcie i wszystkich członków, na kołtun rozdrażniona lat cztery dręczona, ta ofiarowała się, a bez żadnego większego utrapienia, bo już cale spodziewała się kaleką od takiego bólu być, ta uzdrowiona.
Z tejże wsi Paweł miał na ręce odrętwienie, głowy i krzyża bolenie, na oczy wielką słabość miawszy, ofiarował się, zaraz uzdrowion na wszystko został.
Ze wsi Zalesia od Kobrynia na imię Filip, miawszy ból wielki w głowie i szum, kłucie w kościach, po tym gęby do ucha zakrzywienie na bok, ten skoro się ofiarował, zaraz uzdrowion nazajutrz.
Z Szereszewa Maciej Kasiłowicz, na kołtun ból miawszy nieznośny w głowie, nóg, rąk łamanie i wszystkich kości, chodzić nie mógł, to wszystko trwało bez czas niemały, skoro się ofiarował, uzdrowion został, co pod przysięgą zeznał.
Z Kamieńca, na imię Jakow Borysowicz w bólu wielkim głowy, rąk, pleców, na gardło, że nie mógł gadać ani jeść, mowy żadną miarą nie znać było, ten jak się ofiarował, zaraz uzdrowion.
Ze wsi Podomszy leśnictwa białowieskiego, na imię Daniel Towkaczuk zeznał pod juramentem, iż chorował ciężko chorobą niedziel pięć, po tym począł był przychodzić do siebie i znów obróciwszy się jeszcze cięższą chorobą, gorączką przez niedziel kilka, w wielkiej boleści zostawał, od której na oczy nie widział nic bez niedziel kilka, a jak skoro ofiarował się, zaraz należycie przejrzał, zdrowym został na wszystkie członki, za co dzięki czynił Matce Najświętszej.
Tejże wsi Ignacy Towkaczuk także bez lat trzy jeść, ani pić nie mógł, a zawsze od godziny do godziny po południu wielka choroba podobno przypadała, że nie pamiętał o sobie, a to raz w roku bywało, ten w tym się ofiarował i zdrowym został.
Z tejże wsi, na imię Filon Kisluk, bywszy w chorobie bez niedziel dwie na wszystkie członki i nóg odcięcie, przytrafiło się to od podjęcia ciężko, a jak się ofiarował, zaraz uzdrowion.
Ze wsi Toporów, na imię Herasim Pliszuk, miawszy ból wielki w głowie przez lat dwie, na oczy nie widział niedziel kilka, a skoro się ofiarował w tym bólu i niewidzeniu, na oczy zaraz uzdrowion.
Zeznała szlachetna P. Pawłowa Zwierzchowska, iż nogę prawą idąc wyłamała, na którą niedziel 15 obłożnie leżała, ale jak prędko się ofiarowała do Matki Najświętszej, która łaskę i miłosierdzie w Korninie pokazała, zaraz do pierwszego zdrowia przyszła, noga się zgoiła i drogę odprawiła na miejsce święte, gdzie spowiedź odprawiwszy jurament wykonała jako prawdziwo.
Zeznała na imię Agafia Osipianka, iż będąc ciężko chorą na gorączkę przez niedziel osiem, w której rękę prawą było odjęło i poczęło już kurczyć, jak się prędko ofiarowała do Kornina Matce Najświętszej, zaraz do siebie przyszła i zdrowa została i ręką ręka, co zeznawszy przysięgła.
Z Jałówki Kazimierz Buczyński, będąc ciężko różnymi chorobami przyciśniony, różnym defektom i febrą, a po tym z obruszenia większym bólem zdjęty będąc tak, że już z tym światem trzeba pożegnać się, ale skoro się ofiarował szczerze do obrazu Matki Najświętszej do Kornina, zaraz mu wszystkie bolączki ominęli i zdrowym został, na to wszystko przysięgą poprawił pospolitą.
k. 12v.
Miesiąca maja dnia 5, ze wsi przedmieścia Siemiatyckiego Czartajewa Krystyna Szłykowa, miawszy wielki ból w głowie i zawrót wielki i w inszych członkach różne bóle, w których zostając bez niedziel pięć na oczy mało co widziała, w tym bólu nie dawszy sobie rady żadnej i bardzo mało nadzieję miała, żeby na oczy była zdrowa, ale skoro się dowiedziała o łasce Matki Najświętszej, także się ofiarowała i kołtun zaraz się zdjął, lekko do zdrowia przyszła i nawiedziwszy obraz dzięki czyniła i kołtun zdjęła.
Na imię Marianna, parafii bielskiej, chorowała ciężko na gardło, bo wrzód był zawalił tak ciężko, że mało nie udusił, ale skoro się ofiarowała, zaraz zdrowa została, co pod przysięgą zeznała.
Na imię Jan Markowski, parafii domanowskiej, leżał ciężki bez niedziel 25 obłożną chorobą, że ani z pościeli wstać nie mógł, ale jako prędko się ofiarował do Kornina Matki Miłosiernej, zaraz do pierwszego zdrowia przyszedł, gdzie spowiedź i komunię najświętszą przyjąwszy pod przysięgą zeznał.
Tego miesiąca dnia 12. Na imię J. Pani Konstancja Przeździecka, administratorowa Trościanicka zeznała, iż bywszy ułomną na obie nogi, bez pół roku w którym kalectwie zostając z łóżka nie wstawała, bo obie nogi szkodliwie skurczone były, w tym żadnej nie uznała nogi przez żadne lekarstwa ani przez doktory, aż usłyszawszy o tym miejscu ofiarowała Matce Miłosiernej, na tym miejscu zaraz uczuła moc i poczęła chodzić, o czym szerzej na osobliwym papierze opisano z podpisem własnej ręki wyrażonej, i kule oddane, za to dzięki czyniła Matce Najświętszej i przy spowiedzi.
J.P. Roldowski Franciszek, obywatel powiatu brańskiego zeznał, iż będąc ciężką a niezmierną obłożną na nogi chorobą złożony, że ani chodzić, ani wstać na nich nie mógł przez niedziel trzy, po tym w tymże roku znów był zapadł ciężko na wszystkie choroby, które zebrały się, w tych leżał niedziel trzy, aż się ofiarował do Panny Przenajświętszej w Korninie łaskę pokazującej i zaraz ustąpiły, aż zdrów został. I tego jadącego w drodze, wracawszy, znów tak ciężko niezmierna zachwiała choroba, że nie mógł jeść, ani pić, będąc zdesperowanym. W drodze zaraz się ofiarował, tamże we wszystkich utrapieniach swoich prawdziwych cudów doznawszy i łaski Matki Miłosiernej w Korninie zostającej, zeznał pod juramentem i ręką swą własną zapisał na osobliwym papierze, imię swoje wyraziwszy i wota ofiarował, srebrne obrączki pozłacane dwie.
Z parafii brańskiej, na imię Grzegorz chorował niedziel sześć i kości łamania i na febrę, w tej ból, niemoc miał i ten się ofiarował do Matki Najświętszej Kornińskiej i był uzdrowion.
Z tejże parafii brańskiej, na imię Franciszek, miawszy wielkie bolenie głowy, nóg i rąk odjęcie, że władnąć nie mógł przez niedziel pięć, ofiarowany i uzdrowion.
Z tejże na imię Theodora ciężko chorowała z dziećmi na wielkie bolenie głowy, nóg kurczenie, zaraz wszystkie jako się ofiarowały, zaraz do siebie przyszły i uzdrowieni.
Z tejże na imię Agnieszka na bolenie głowy i nóg kurczenie ofiarowała się na te miejsce nawiedzić obraz Matki Miłosiernej, do zdrowia przyszła.
k. 13.
Dnia 16 maja na imię Stefan z Kiersnowa, będąc ciężko chorym przez niedziel pięć, aż od rozumu odchodził, a skoro się ofiarował alias żona i przyjaciele go ofiarowali do Matki Najświętszej do Kornina, zaraz do siebie przyszedł, za to na tym miejscu dzięki uczyniwszy Najświętszej Matce, spowiedź i komunię najświętszą przyjąwszy, pod przysięgą zeznał.
Z drohickiej parafii, na imię P. Zofia Wieżcińska na głowie i nogi będąc ciężko chorą, że nie mogła chodzić bez cały rok, a gdy się ofiarowała do Kornina do Matki Miłosiernej, zaraz zdrową została, co spowiedź świętą odprawiwszy pod przysięgą zeznała.
Z parafii brańskiej Jan ciężko będąc chory na głowie, nogi i wszystkiego tak było złamało, że rękoma ani nogoma władnąć ani ruszyć nie mógł bez całe trzy ćwierci roku, a po tym już obumarł był, a skoro go ofiarowali do Kornina do Przenajświętszej, zaraz począł do siebie przychodzić i w pierwszym zdrowiu został, to po spowiedzi pod przysięgą zeznał, że wcale ta Matka Najświętsza Miłosierna cud pokazała nade mną.
Z Lublina, na imię Grzegorz na różne choroby chorował, to jest kości łamanie, głowy bolenie i nóg, że chodzić bez niedziel trzynaście i dalej nie mógł. Ten się ofiarował, uzdrowion został, co przy spowiedzi pod przysięgą zeznał, że doznał Matki miłosierdzia.
Zeznał na imię P. Alexander Kiersnowski z parafii brańskiej, iż ciężko będąc chorym na kości łamanie, a najbardziej wrzód w gardle taki był, że jeść, pić żadną miarą bez niedziel cztery nie mógł. Uszy obie założone tak od wrzodu miał, że nic słyszeć nie mógł bez niedziel 4, a gdy tylko westchnął do Matki Najświętszej na tym miejscu łaskę i miłosierdzie pokazującej i ofiarował się, zaraz na gardło ozdrowiał, z uszu i głowy ból ustąpił, gdzie wota odprawił, spowiedź świętą i pod juramentem zeznał.
Z parafii brańskiej, na imię Piotr zostając w chorobie, to jest w gorączce wielkiej, łamaniu kości, kurczeniu, nadto tak ciężko chorował bez niedziel siedem, że z łóżka nie wstając, od pamięci odchodząc, a gdy się ofiarował do obrazu cudownego Matki Przenajświętszej do Kornina, zdrów został, gdzie spowiedź z komunią najświętszą odprawiwszy pod przysięgą zeznał, że doznał cudów Matki Najświętszej.
Z parafii brańskiej, na imię Wasil, będąc ciężko chorym na głowie, bolenie żołądka, że cale jak żywego coś wewnątrz chodziło zawsze, od śmierci się wracał, jeść, ani pić nie mógł, ani chodzić bez niedziel trzy, a gdy się ofiarował do Kornina Matce Miłosiernej, zaraz zdrów został, to pod przysięgą zeznał.
Z miasteczka Suraża, na imię Anna, będąc na nogi tak ciężko upadłą, że na kulach chodziła bez całą wiosnę, od tego głowy i oczu bolenie wielkie miała, że nie mogła na świat patrzeć, a skoro się ofiarowała do Matki Miłosiernej Kornińskiej, zdrową została, co po spowiedzi pod przysięgą zeznała.
Z miasta Brańska, na imię Anastazja chorowała na wrzody bez lat trzy tak ciężko, że ani siedzieć, ani leżeć nie mogła, gdy się ofiarowała do Panny do Kornina, wrzody poginęły zaraz, z tych w gardle dziura szkodliwa była i ta się zagoiła. Która doznawszy łaski i miłosierdzia Matki Przenajświętszej na tym miejscu doznawszy, pokłon oddawszy spowiedź odprawiła i pod juramentem zeznała cud Matki Najświętszej.
k. 13v.
Z parafii maliszewskiej, na imię Natalia cierpiała na głowy bolenie i wrzód nad okiem prawym, który tak potężny był, że oko zawalił, wielka łaska Matki Miłosiernej, że nie oślepła i tak w tej chorobie została niedziel trzy nie wstawając, a gdy się ofiarowała, uzdrowiona została.
Z tejże parafii, na imię Marzena chorowała na głowę tak ciężko, że ustawicznie krew uszami i nosem szła bez niedziel dwie, a potem rękę prawą odjęło, że władnąć i ruszyć bez niedziel trzy nie mogła, a skoro się ofiarowała do Kornina Matki Miłosiernej, zaraz ból ustał w głowie, ręką władać poczęła, która pod przysięgą cuda zeznała Matki Bożej.
Z parafii orlańskiej ze wsi Koszelów Teodora chorowała niedziel trzy na głowy bolenie, od którego głowa i oczy spuchły, że nic ani nie widziała, a jak się ofiarowała, zdrowa została, to pod przysięgą zeznała.
Z miasta Bielska, na imię Grzegorz Sadowski chorował na bolenie głowy i oczu tak ciężko, że niemal na śmiertelnej pościeli leżał niedziel dwie, a gdy się ofiarował, zaraz uzdrowion.
Z Kozłów parafii orlańskiej na imię Agacie ręce i nogi było odjęło, aż chodzić nie mogła bez niedziel dwie, krzyża także odjęcie, że z miejsca ruszyć się nie mogła, a gdy się ofiarowała, zaraz uzdrowiona, szum wielki w głowie miała i ten ustał, która wszystko pod przysięgą zeznała.
Z parafii maliszewskiej, na imię Taciana chorowała bez niedziel sześć na głowę i wszystkich kości łamanie, oczy bolenie tak ciężko, że mało co z tego się nie stało, matka widząc tę wielką słabość, ofiarowała do Kornina do Matki Najświętszej, a zaraz uzdrowiona ta pod przysięgą zeznała.
Ze wsi Krasnej Xienia na głowę i oczy tak była zachorowała, że nie mogła i na świat patrzeć bez pół roku i ustawicznie obłożna leżała, a skoro się ofiarowała, uzdrowiona została, to po spowiedzi i po komunii najświętszej pod przysięgą zeznała.
Z Białowieża na imię Fiedor Wołkowicki zeznał, iż miał ból wielki w głowie, ręce, nogi odjęło, że chodzić, jeść, ani pić nie mógł, już bliski był śmierci i dysponowany na śmierć, już z przyjaciółmi się żegnał, a potem szczerze się ofiarował do Kornina Matki Miłosiernej i zaraz do siebie przyszedł dość czyniąc swego wotum dzięki czynił, po spowiedzi i komunii świętej pod przysięgą zeznał jako sprawiedliwie doznał cudów Matki Przenajświętszej.
Z parafii boćkowskiej, na imię Zuzanna, zostając w wielkiej puchlinie od bólu tak, że chodzić bez cały rok nie mogła, potem kolki co uparły, że ani gadać, ani jeść niemały czas nie mogła, ta się ofiarowała, uznała cud Matki Bożej nad sobą, co po spowiedzi pod przysięgą zeznała.
Z parafii mińkowskiej, na imię Konstanty Lewkowicz, chorując ciężko na gardło tak, że bez niedziel cztery ani mówić, nic jeść, pić nie mógł, bo był wrzód zawalił, przy tym ręce i nogi odjęło, że chodzić bez niedziel dwie ani za próg nie mógł, lecz gdy się ofiarował do Cudownej Matki Przenajświętszej do Kornina, zaraz gadać począł, z nóg ból ustąpił i uzdrowion, a tak odprawił wotum, to jest drogie do obrazu kamienie, po spowiedzi i komunii pod przysięgą zeznał łaskę i cud Matki Bożej.
Z Kruhela, na imię Agata Mikołajowa zeznała to, iż doznała cudów Matki Przenajświętszej Kornińskiej w wielkim paroxizmie, bo przez lat trzy na nogę prawą nie tylko chodzić, ale stąpić nie mogła i rękę prawą także było odjęło, że ani ruszyć nie mogła, po tym szczerze uznając w łaskę i miłosierdzie tam na tym miejscu pokazujące ofiarowała się tamże, a zaraz uzdrowiona została, to po komunii najświętszej pod przysięgą zeznała, że jako prawdziwie cud nade mną pokazała w tymże miejscu.
k. 14.
Z Czernawczyc, na imię Karp Timoszuk chorował ciężko na żołądek i w boku niby coś żywego odzywało się, tak że chodzić, ani jeść przez niedziel dziesięć nie mógł, potem do tego febrę i łamanie kości srogie miał, że już podobno tylko godziny czekał w tej chorobie, ale gdy się ofiarował do Kornina Matce Miłosierdzia, zdrów został na wszystko, co pod przysięgą zeznał po spowiedzi.
Z parafii krahelskiej, na imię Damian Chwedorowicz przez lat trzy na nogi i ustawiczne ciężkie dolegliwości, to jest głowy bolenie, rąk, nóg, kości łamanie chorował, że żadnej rady sobie nie mógł dać, jako Łazarz tylko pościeli pilnował, potem w tej chorobie nie dość tego jeszcze nogę prawą tak odjęło, że nigdy nie słyszał, czy jest albo nie noga przy nim, a w tym wszystkim ofiarował się na te miejsce do obrazu Matki Miłosierdzia i zaraz wszystkie boleści ustały i choroby, a uzdrowion skoro został, ten po komunii najświętszej pod przysięgą zeznał.
Z parafii wierzchowskiej, na imię Agata Pawłowa zeznała pod przysięgą, że bez całą wiosnę alias bez niedziel czternaście tak ciężko chorowała na bolenie głowy, oczu, że tak tylko jak przez mgłę mogła widzieć od bólu wielkiego, bo już prawie nie wstając leżała, jak się ofiarowała, uznała łaskę, uzdrowiona została.
Z parafii krahelskiej zeznała na imię Katarzyna Ochremowa pod przysięgą, że obie ręce było odjęło tak, że do gęby łyżki nie mogła podnieść bez niedziel dziesięć, potem w głowie ból nieznośny miała, mało nie odeszła od rozumu, bo bez te wszystkie niedziele nie mogła żadną miarą sypiać i tak będąc wielce zwątpioną ofiarowała się do Kornina, a zaraz wszystko ominęło i uzdrowiona została, która spowiedź i komunię najświętszą przyjąwszy zeznała jako wyżej cud Matki Przenajświętszej.
Z Krahela Daniło Małaszkowicz, będąc ciężko chorym na głowę tak, że aż bardzo słyszeć nie mógł od bólu wielkiego, uszy założyło i na oczy mało co widział, potem, gdy się ofiarował do Kornina Matce Przenajświętszej, zaraz głowa przestała boleć i słuch się przywrócił, oczy zdrowe zostały. Na tę chorobę rok cały chorował, za co dzięki i pokłon Matce Najświętszej oddawszy, a po komunii pod przysięgą cud i łaskę Matki Najświętszej zeznał.
Z miasta Brańska na imię Teofila Mikołajowa będąc chorobą od Boga nawiedzona, w której bez niedziel dziewięć obłożną chorą leżała na głowę, nogi i wszystkie członki, że ani chodzić, ani leżeć nie mogła, kiedy obrócono to obróconą tak i leżała, albo jeżeli podniesiono, to i siedziała tak, mało i o sobie pamiętała, w tym skoro się ofiarowała, zaraz do zdrowia przyszła, co po spowiedzi pod przysięgą zeznała.
Z miasta Brańska, na imię Marianna Sikorska, chorując bez niedziel dwanaście tak ciężko, że ani jeść, ani pić nie mogła, tylko cała jak martwa leżała, bo ręce i nogi odjęło i na oczy nie widziała, tylko mało co, a gdy się ofiarowała, zaraz uczuła ulgę wszystkich członków i do siebie przyszła, po spowiedzi i komunii pod przysięgą wszystko zeznała jak doznała cudów łaski Matki Przenajświętszej.
Z tegoż miasta Marianna chorowała na gorączkę niedziel dziesięć tak ciężko, że bez pamięci była, a gdy ofiarowała się do Matki Przenajświętszej Błogosławionej Kornińskiej, zaraz przyszła do siebie, co po spowiedzi i pod przysięgą zeznała.
k. 14v.
Z parafii kamienieckiej, na imię Marcin Kiersnowski, bywszy w Korninie u Matki Przenajświętszej cudami słynącej zeznał pod przysięgą, iż jadąc z Polski do Szydłowca zachorował tak ciężko w Międzyrzeczu na wszystkie członki, że już za umarłego mieli, a gdy ofiarował się szczerze do Kornina obraz nawiedzić Matki Przebogosławionej i oddał w opiekę, która na tym miejscu łaskę i miłosierdzie pokazuje, zaraz ozdrowiał, ten spowiedź i komunię najświętszą przyjąwszy dzięki czynił i pod przysięgą zeznał.
J.P. Jerzy Butuit, komornik Ziemi Bielskiej, ofiarował wotum srebrne w chorobie swojej, w której i sam się ofiarował na te miejsce i obrazowi Matki Najświętszej pokłon oddając, to jest boleniu serca przez niedziel 21, a zaraz folgę uczuł i do pierwszego zdrowia przyszedł, co zeznawszy sam swą ręką wszystko opisał na raptularzu.
Dnia 4 Juni. Rodem z miasta Poznania, na imię Stanisław Wojciechowski puściwszy się w zebranie niemały czas chodził po świecie, to jest po różnych miastach i różnych miejscach cudownych, niewidomym bywszy z urodzenia w leciech czternastu z powodyrem już podeszłym w leciech, ten usłyszawszy o tym miejscu chodząc ofiarował się, aż przejrzał ten z powodyrem, przy niemało ludzi prostych przysiągł po komunii świętej jako prawdziwie doznał łaski na tym miejscu Matki Bożej.
Z miasta Sokołów, na imię Katarzyna Pokinsoszanka w chorobie zostając na wrzody, że wszystką nogę opanowali byli, niedziel siedem nie chodziła i nikt nie mówił, żeby na tę nogę miała chodzić, a skoro się ofiarowała, zaraz poczęły się goić i wstała.
Z Krasnej Wsi Iwan Ostaszewicz w chorobie bez niedziel kilka w wielkiej gorączce zostając, a skoro się ofiarował, zaraz uzdrowion.
Ze wsi Luty, na imię Ludota Czyżykówna, bywszy w wielkim paroxizmie bez cały rok, nie miawszy mowy ani rąk, nóg, któremi ani władnąć mogła, ani pamiętała o sobie, którą skoro ofiarowali, zaraz zdrową została. W tym przyznawali i inne ludzie z tejże wsi, że doznała tej Matki Bożej łaski.
Ze wsi Rzepnik, na imię Alexander Rzepnicki, miawszy ból wielki w nogach i rękach i innych członkach, kościach i krzyżu, na co częstokroć od lat kilku zapadł i już nie mógł prawie władnąć, w tym ofiarował się na te miejsce, uzdrowion został.
Z Dubin Marcin Mikulik, któremu było nogi odjęło, nie chodził niedziel dwie, ani stąpić nie mógł i kolki srogie bez ten czas miał, ten ofiarowawszy się uzdrowion został.
Ze wsi Uhlan od Kamieńca Hryc Hryszczuk, bywszy w chorobie bez niedziel trzy o sobie nie pamiętał, nie mógł żadną miarą wstać sam ani się ruszyć, nikt nie mówił żeby z tej choroby wyszedł, a skoro się ofiarował na te miejsce, zaraz do siebie przyszedł i uzdrowion.
Ze wsi Buszmic Paweł Tomaszuk ofiarował syna swego Klima w leciech 12 w chorobie ciężkiej, w której o sobie nic nie pamiętał, leżał bez niemały czas, jak drzewo obracał go na sobie nic to, a on wstawszy zaraz sam poszedł i uzdrowion na tym miejscu.
k. 15.
Tegoż miesiąca juni i z tejże parafii, na imię Jan Kukluk, bojarzyn Pana Wierzchowieckiego, miawszy nogę zepsowaną od kołtuna, teraz jeszcze drzewem odbił, bardzo schudł, co już nigdy nie miałem nadziei, żebym miał chodzić, spuchła była jako kłoda, bez niedziel dwie za próg nie wylazł, a skorom się ofiarował, zaraz dało stąpić i począłem o kulach chodzić, a potem jak poszedł na to miejsce święte, to i kulę zostawił, bo już mógł i tak pójść, bo uzdrowion.
Z Buszmic Anna Żerelecka, wdowa, ofiarowała syna swego Fedora, wyrostka, w jakiejś chorobie od adwentu do Wielkiej Nocy zostającego, w tej nieznośne było kości łamanie, rąk, nóg, krzyża i wszystkich stawów kurczenie, jeżeli kiedykolwiek mógł na dwór wyleźć, bez przestanku płakał, wołał ratujcie mnie, aż póki ofiarowali Matce Najświętszej do Kornina, a zaraz uznał folgę, co nikt nie mówił żeby co było z niego i uzdrowion.
Z Buszmic Nastazja Zubikowa ofiarowała się w febrze, która wielkie uciemiężenie bez mała do ćwierci roku, ta żadnej rady sobie nie dawszy ofiarowała się i uzdrowiona.
Z Łyszczyc Samko Kowik na kołtun chorując na wszystkie członki, nóg, rąk, kości łamanie bez niedziel sześć, razy trzy prawie obumierał, w tym ofiarowany uznał łaski Matki Bożej, że wszystkie bóle ustały.
Ze wsi Seluchowicz Prokop Gnatiuk miawszy ból od pół roku, w nodze łamanie wielkie niedziel kilka nie chodził. Żona tegoż także nogi słabo bardzo bywszy i kości łamania, w głowie coś, że głucha była, nic nie słyszała, tam się ofiarowali, uzdrowieni oboje na wszystko zostali.
Wielki Nikin, chorym bywszy na febrę przez niedziel sześć, ofiarował się i zdrowym został.
Z Dubiażyna Andrzej Wakulik, miawszy jakiś wielki dziwny szum, trzaskanie w głowie bez dni trzy, co nie wiedzieli co czynić, aż we śnie mu się zdało jakaś białogłowa, ofiaruj się do Kornina, a będziesz zdrów, ten zaraz ocknąwszy się ofiarował się i uzdrowion.
Z Mieleńca Semen Olesiowicz zeznał, że stojącego przy ogniu jednym razem rzuciło w ogień i bez pamięci stanął, aż drugi przy tym bywszy zwlókł go z ognia, gdy ofiarował się, opamiętał się, a zaraz ominęło.
Z Jelni Paraska, zostając w wielkim rąk, kości łamaniu, głowy boleniu z pół roku w tej chorobie i palce zepsowało, nie spodziewała się nigdy już robić po takim bólu, ofiarowała się, zdrową na wszystko została.
Ze wsi Haćków, na imię Małgorzata Omelianiukowa prezentowała zeznając pod przysięgą, że dzieci dwoje, synów w roku 13 i 11, których ofiarowała naprzód jednego, któremu nie wiedząc, co za choroba była, że go we dwoje skurczyło i z pracą wielką, jeżeli wziąwszy się za kolana izbę mógł przeleźć, nogi także pokurczyło, ustawicznie wołał płacząc, że go łamało, ból ciężki cierpiał, póki go nie ofiarowali od adwentu do Wielkiego Postu, a skoro ofiarowali, skoro uzdrowion. Tegoż zaś mniejszego w febrze, który cierpiał uciemiężenie wielkie przez niedziel kilkanaście aż od rozumu odchodził, nie wiedział co gadał albo czynił i tego skoro go ofiarowali i zaraz uzdrowion został.
Maciej Gatusowski z Kornina szwankował szkodliwie, od tego leżał niedziel kilka, a gdy się ofiarował, zaraz do siebie przyszedł.
k. 15v.
Ze wsi Kapuścic, na imię Michał Raczkowski, miawszy ból w głowie, z tego ogłuchł był, nic a nic, choć strzelaj, nie słyszał, nogi odjęło, to wszystko trwało niedziel przy nim ze cztery, puchlinę w nogach straszną miał. Ten usłyszawszy o tym miłosierdziu Matki Przebłogosławionej na tym miejscu ofiarował się, westchnąwszy, a zaraz usłyszał i chodzić począł i uzdrowion. Także syna swego w rok dziewiąty ofiarował na oczy upadłego, któremu jednym razem zasłoniło było, że nic a nic nie widział i nikt nie mówił, żeby już mógł widzieć. I ten uzdrowion.
Z tejże wsi Raina w bólu niemałym bez niedziel sześć zostając także tą i na oczy z bólu nie widziała nic, ta ofiarowała się, zdrową została. Córkę także swoją na imię Anna w roku siódmym na nogi skaleczała z marnej krościny małej wyłożonej, z tej opuch wielki zawziął się, że nie chodziła więcej pół roku, już jedna poczęła była usychać, skuliło było we dwoje, dziur trzy zrobiło się, w tym utrapieniu wielkim ofiarowała serdecznie westchnąwszy, a zaraz pokazała miłosierdzie, że noga prostą stanęła, dziury się pogoiły i uzdrowioną została.
Z Jelni Maria na kołtun bardzo szkodliwie bolała, nóg, rąk wielkie łamanie miawszy, zdrową została, to pod przysięgą zeznała po komunii świętej.
Z Czerniewa Fedor Pawlik uciemiężenie wielkie cierpiał bez niemały czas, ofiarował się, uzdrowion, ten po komunii świętej pod przysięgą zeznał.
Symenowski Tomasz w Prusiech zostając na robocie zapadł był ciężko na różne choroby, ten ofiarował się, a zaraz uzdrowion, ten po komunii pod przysięgą zeznał.
Ze wsi Kuraszewo Roman Krukicz ciężko chorował bez niedziel trzy najbardziej na głowę, od której uszy pozakładało było, że nic nie słyszał, nie wstając leżał, ten skoro się ofiarował, uzdrowion został, to po komunii świętej pod przysięgą zeznał, że doznał na tym miejscu łaski Matki Bożej.
Z parafii milejczyckiej, na imię Michał Jędruchowicz chorował na nogi, głowę i na wszystkie kości tak ciężko bez niedziel dwie, że i pamięci nie miał, a skoro go ofiarowali, zaraz uzdrowion został, to pod przysięgą zeznał po komunii świętej.
Z Kamieńca Litewskiego, na imię Andrzej Tereszuk przez dwa roki na oczy nie widział, ten ofiarował się i przejrzał, co po komunii pod przysięgą zeznał, alias i przysiągł.
Dnia 14 juni. Ze wsi Paszuków, na imię Marianna Doroszukowa, zostając w wielkiej chorobie bez niedziel cztery, na wszystkie członki ta uzdrowiona.
Z miasta Szereszewa, na imię Tatiana Laszewiczowa, bywszy w chorobie ciężkiej bez niedziel cztery, z której przypadło, że aż od rozumu odeszła, nie wiedziała co czyniła, ludzi nie znała i nie gadała, to było bez dni trzy i nocy trzy, aż póki nie ofiarowali, a skoro ofiarowali, zaraz do siebie przyszła, to z przysięgą zeznała po spowiedzi.
Ze wsi Nowej Woli z Zabłudowszczyzny Hrypa w chorobie różnej nóg łamaniu, od czego wielka puchlina i szkodliwa opanowała była, w tym ofiarowała się, a zaraz na wszystko uzdrowiona, co pod przysięgą po komunii zeznała.
k. 16.
Dnia tegoż 16 czerwca z tejże Zabłudowszczyzny, z Nowej Woli, tejże na imię Fedora, miawszy nieznośny ból i ranę z przebicia nogi szkodliwą, która bez cały rok trwała, a nie mogła się zagoić, a na drugi rok jak się dowiedziała, zaraz ofiarowała się i skoro poczęła chodzić, co po komunii świętej zeznała.
Z Białowieża, na imię Helena Wołkowicka przelękła się, z którego w chorobę ciężką wpadła, aż krwią chrapała bez tydzień, w piersiach ból wielki miała, póki się nie ofiarowała, a skoro się ofiarowała, uzdrowiona została, po komunii świętej zeznała.
Z Wierzchowicz Berezowski Ludota Olszczykowa w chorobie obłożnej z synem Pawłem ofiarowała się, w której zostawała bez niedziel sześć w wielkiej gorączce, kolce zostając, że ludzi nie znała i o sobie nie pamiętała, co zeznała po komunii świętej.
Z Potoki Agafia Nazarukowa upadłszy na nogi, że nie chodziła niedziel piętnaście i dalej wielkie łamanie i nieznośny ból cierpiąc ofiarowała się, a zaraz się ból uśmierzył i zdrową została, po spowiedzi znowu z innymi ludźmi przyznała.
Z Horodyska, na imię Konstanty Gromot w chorobie na wszystkie członki zostając zbolały, spuchłymi rękami, kłoda bez całą zimę, ten ofiarował się, zdrów został, po komunii zeznał.
Z Puchaczów, na imię Exima Kuprianiukowa na oczy szkodliwie słabą bywszy, mało co już i widziała, ta ofiarowała się, już małą nadzieję miała, bardzo się ofiarowawszy uzdrowiona została, po spowiedzi zeznała. Także syna swego ofiarowała, wyrostka bardzo zapadłego, który bliższy był już śmierci, tylko piersiami robił, aż uzdrowion. Taż wnuczka swego, już doznawszy na sobie i synu swoim łaski tak wielkiej, ofiarowała w wielkim utrapieniu, któremu coś przypadło w same południe, że do mroku stanąwszy gębą pianę puścił i obumierał był, już cale bez duchu leżał, tego skoro ofiarowano, westchnąwszy do Matki Najświętszej szczerze mówiwszy Matka Najświętsza w Korninie, łaskę grzesznym ludziom w różnych okazjach swoich czynisz, pokaż i nam w tym utrapieniu, a zaraz ocknął się i wstał uzdrowion.
Z tejże wsi Zofia Łopaczkowa jakiś ból i zawrót głowy miawszy i na oczy upadłszy, że nic a nic nie widziała cały tydzień, ta z płaczem ofiarowała się, zaraz doznała łaski Matki Najświętszej, co przyznała i taką jak była została.
Z Hwoźnej Tatiana Hołomadziukowa ogłuchszy jak pień chodziła bez cały tydzień, nic nie od kogo nie słyszała, ani rozumiała, ta ofiarowała się pójść do Kornina i na niedzielę, da Bóg pierwszą, przyszła do zdrowia zaraz. Po tym tej łaski Bożej zapomniawszy i lekce sobie ważąc, poszła z mężem swoim do lasu po śnitkę. Tam olśnęła, aż mąż ją przyprowadził do domu. Ta już płacząc zawołała serdecznie, gdy wszystko odpuści o zebranym chlebie pójdę. Ta do zdrowia zaraz przyszła i to po komunii świętej zeznała, i przysięgą poprawiła.
Z Pasieki Tacjana Wołkowycka w gorączce zostając bez niedziel kilka, w której częstokroć omdlewała, ta ofiarowała się, a uzdrowiona została.
Z Horodka z Żytwy Józef Metelica bez niedziel osiemnaście chorując, ten w tej chorobie, tak srogiej, że mowy ani słowa jednego nie miał, bo mu zajęło, rękę odjęło, że ją nie władał i nogę, a skoro westchnął ofiarując się, zaraz przemówił i uzdrowion.
k. 16v.
Z Wierzchowic Berezowski Niczypor Kaziuczyk ofiarował córkę swą w roku 11 Ulianę w odjęciu nóg i rąk, że nie chodziła tylko noszoną była, a nie mogła i władnąć bez niedziel 3 ręką ani nogą, na oczy nie widziała niedziel cztery, a skoro ofiarowali, zaraz na wszystko zdrową została.
Z Ogrodnik Helena Łopotkowa w boleniu głowy bez niemały czas i oczy rok cały któremi nie widziała, tylko jednym i mało bardzo, ta ofiarowała się i uzdrowiona została.
Z Chrabołów Helena Minsewiczukowa na oczy jednym razem od wielkiego bólu i zakręcenia olśnęła, nie wiedziała nic a nic, to się poczęło przed zachodem słońca, trwało nazajutrz ku południowi, póki się nie ofiarowała, a skoro się ofiarowała, zaraz minęło, aż zdrową została, to zeznała pod przysięgą po komunii.
Z Lisowczyc Jan Lewonik kołtunów dwa sam swemi rękami wyrżnął, po tym wpadł w ciężką chorobę na wszystkie członki, a skoro się ofiarował, uzdrowion.
Z Dąbczyna Hryc Walęczuk w gorączce, to jest w febrze, ofiarował się, której nie mógł żadnym sposobem, rozumem, lekarstwy zbyć, aż się ofiarował, uzdrowion został.
Z Dubna Alexander Kondratowicz, którego wielkie nieszczęście spotkało, że w polu orającego jednym razem zabolała noga i ręka, ten i z miejsca się nie mógł ruszyć, skuliło nogę prawą, ręką lewą nie mógł i razu ruszyć, aż wozem z pola wieziono, tak było dni dwa i noc, aż póki ofiarowali, a skoro ofiarowali, zaraz zdrów został. To zeznał po komunii świętej pod przysięgą.
Z Telatycz, na imię Cecylia Jaromiczowa dziecię swoje ofiarowała w wielkim płaczu, które zawsze zachodziło się od płaczu i obumierało bez niedziel trzydzieści, te uzdrowione od tego czasu, jak ofiarowano.
Ze wsi Telatycz Jowseni Doroszuk także dziecię swoje ofiarował na oczy bardzo słabe, które nic nie widziało, niespodziewanie Matka Najświętsza cud pokazała, bo z oczu bielma były ponachodziły, te uzdrowione zaraz.
Z miasta Łomaz Andrzej Zaniewicz w chorobie będąc, w której nic nie pamiętał o sobie bez niedziel dwie, tego ofiarowała żona i przyjaciele ofiarowali na te miejsce, gdyż tylko co czekał śmierci, a zaraz skoro uzdrowion. Tenże córeczkę swoją ofiarował w leciech siedem na wrzód chorującą, którą obejmował przy niemałym koncercie ludzi, żeby wrzód wszystką szyję odjął, równa była z głową i gardłem, nic nie jadła bez niemały czas, a kto widział, nikt nie mówił, żeby żyła, ta uzdrowiona.
Także z Łomaz Iwan Dyrda na głowie kolkę i inne różne defekta, ten o sobie nie pamiętał bez niemały czas, a jak się ofiarował, uzdrowion.
Z Kojłów Wasil Chomczuk w chorobie ciężkiej, nóg i rąk łamanie bez niedziel kilka, ten się ofiarował i uzdrowion.
Z Jasionówki Ihnat Sakowicz na nogę nie chodził, z trudnością za próg wyłaził, ten ofiarował się, a zaraz uzdrowion został.
Z Sawczyc Jarasz Łukaszuk na gorączkę niedziel 6 chorując nie pamiętał o sobie, żona i matka go ofiarowała a zaraz uzdrowion został, po spowiedzi pod przysięgą zeznał. Ten i rozumu niezupełnego był.
k. 17.
Miejsca tegoż dnia 14 czerwca z Makowiszcza, na imię Polaska Świrydziukowa w chorobie obłożnej bez cały tydzień leżała, ta ofiarowała się, a zaraz pocieszona.
Z Makarków Oleksy Siczerniuk w chorobie swojej, w której ciężko leżał bez niedziel dwanaście nie wstając, ten ofiarował się, a uzdrowion został.
Z Knoroz Marcin Oniśkow w chorobie, zawrocie głowy, szum wielki w głowie, od tego ogłuchł, że nie słyszał nic, to wszystko przy nim trwało niedziel cztery, ofiarował się i uzdrowion.
Z Doratynki Maria Semkowa w boleniu głowy wielkim nigdy sypiać nie mogła, ani do czego się wziąć, ta ofiarowała się, a uzdrowiona została.
Z Telatycz Oksana Szeszczeukowa, miawszy wielkie uciemiężenie od kołtuna bez niedziel osiem, ta ofiarowała się, a zaraz począł na wierzch się wykładać i zdrową została, nogi, ręce łamało i wszystkie członki, a potem kołtun zdjęła natychmiast.
Z Palutów Fedor Hołubowski w febrze bez czas niemały uciemiężenie cierpiał, ten ofiarował się, aż zdrów został, nie od lekarstwa jakiego, ale z łaski Matki Najświętszej.
Z Husaków Iwan Syczyk w gorączce wielkiej złożony był, której niedziel cztery prawie drzewem leżał, nie pamiętał o sobie, tego ludzie ofiarowali i samego napominali, on zrozumiawszy westchnął, a zaraz wszystkie bóle uśmierzyły się i zdrów został, to z innymi ludźmi przyznawał po komunii świętej i po spowiedzi.
Z Sawczyc spod Kamieńca, na imię Panas Hucewicz z mała coś wrzód podobno znak był uczynił, teraz w tę nogę jakiś coś dziwny był ból wlazł wielki nieznośny, od którego bez cały tydzień nie wiedział, gdzie miał się podziać, a skoro westchnąwszy Matka Najświętsza w Korninie, pokaż łaskę nade mną, zmiłuj się zawołał, a zaraz jednym razem jak wziąwszy odrzuciło, a zdrowszym zostawszy, co przedtem nie stąpił, to mil pięć szedł do Kornina, co po komunii świętej pod przysięgą na zeznanie.
Z Paszuków Radziwon Dakowicz w chorobie jakiejś zostając ciężkiej podczas świąt wielkanocnych, których nie pamiętał jak były, bo jak drzewo leżał, tego ofiarowali do Kornina, uzdrowion został.
Z Rzepników Jan Rafałowicz, którego wszystkiego skruszyła gorączka, łamaniem kości rękę odjęło, że nie mógł władnąć, ten to cierpiąc ofiarował się, a uzdrowion został.
Z Werchów Wawren Sołyszka zeznał, którego głowę na tył zawróciło i o ziemię rzuciło, bez pamięci leżał, to żona widziawszy ofiarowała go do obrazu |