|
METROPOLITA KIJOWSKI
Koniec lat
czterdziestych XVII wieku był okresem ważnych rozstrzygnięć w sferze
wyznaniowej. Śmierć metropolity Piotra Mohyły i króla Władysława IV w istotny
sposób wpłynęła na stosunki między Kościołem prawosławnym a unickim. W coraz
bardziej skomplikowanej sytuacji wewnętrznej Rzeczypospolitej o kwestiach
religijnych decydowały nowe osoby. Każda decyzja w sprawach wiary miała swoje
polityczne konsekwencje również w stosunkach z sąsiadami. Polityka wyznaniowa w
czasach panowania Jana Kazimierza wzbudzała zainteresowanie Szwecji, Turcji i
Rosji. Ta ostatnia coraz częściej występowała w obronie praw Cerkwi
prawosławnej w całej Europie wschodniej. Stosunki religijne, zwłaszcza relacje między prawosławnymi a
unitami, w połowie stulecia na terenie Rzeczypospolitej kształtowały się pod
wpływem innego czynnika - powstania
Bohdana Chmielnickiego. Etapy jego rozwoju określały kolejne porozumienia
dotyczące również spraw wyznaniowych. Polityka Rzeczypospolitej wobec Cerkwi
prawosławnej będzie coraz bardziej zależeć od aktualnej sytuacji politycznej i
militarnej państwa.
Okres poprzedzający powstanie
Bohdana Chmielnickiego charakteryzował się gwałtowną akcją kolonizacyjną, która doprowadziła do
powstania latyfundiów magnackich na ziemiach ruskich Rzeczypospolitej.
Większość z tych magnatów była wyznania rzymskokatolickiego bądź unickiego,
podczas gdy ich poddani pozostawali w wierze prawosławnej. Takie podziały
wyznaniowe występowały na terenach objętych systemem dzierżaw. Dzierżawcy,
zdający sobie sprawę z czasowego posiadania dóbr, starali się osiągnąć
maksymalne korzyści. W praktyce oznaczało to wyzysk miejscowego chłopstwa i
dążenie do schłopienia Kozaczyzny. Nienawiść społeczności ruskiej nie
ograniczała się do polskiej szlachty i magnaterii. Duże pretensje były
zgłaszane pod adresem ludności żydowskiej, w której rękach znajdowały się
dzierżawione od szlachty karczmy i młyny. Wreszcie Kozaków oburzały decyzje
władz polskich ograniczające liczbę wojska rejestrowego oraz ostre represje
wobec uczestników poprzednich powstań. Warta podkreślenia jest również zmiana stosunku Kozaczyzny do prawosławia.
Współpraca ta zaczęła się od 1620 roku, kiedy hetman kozacki Piotr
Konaszewicz-Sahajdaczny zapewnił ochronę patriarsze jerozolimskiemu Teofanesowi
i nowo wyświęconemu przez niego metropolicie Hiobowi Boreckiemu. Około 1622
roku duchowieństwo prawosławne zajmowało miejsca w radach kozackich.
Konsekwencją tego faktu były żądania posłów kozackich zaprzestania ucisku
Cerkwi prawosławnej ze strony łacinników i unitów. W okresie panowania
Władysława IV Kozaczyzna, obok bractw cerkiewnych, była głównym orędownikiem
nadania Cerkwi prawosławnej równych praw z Kościołem unickim. Żądanie kasacji
unii kościelnej ze strony Kozaków pojawiło się dopiero w okresie powstania
Bohdana Chmielnickiego i to pod wpływem duchowieństwa prawosławnego. Przywódca
powstania za główny jego powód, obok przyczyn osobistych, uznał obronę praw
„religii greckiej”. Według Janusza Kaczmarczyka „była to cena, jaką przyszło
zapłacić Rzeczypospolitej za nierozwiązanie problemu równouprawnienia
prawosławia oraz niefortunne dzieło unii brzeskiej”.
Powstanie Chmielnickiego
rozpoczęło się w styczniu 1648 roku pokonaniem przez Kozaków dragonii polskiej,
stacjonującej na Zaporożu pod dowództwem pułkowników Stanisława Górskiego i
Stanisława Michała Krzeczowskiego. W opinii opozycji antykrólewskiej, zbrojne
wystąpienie Kozaków odbyło się za cichym przyzwoleniem Władysława IV, dążącego
do wzmocnienia swojej władzy wobec magnaterii.
Rebelia kozacka początkowo nie wywarła na społeczności Rzeczypospolitej
większego wrażenia. Nie było wśród szlachty i magnaterii jednolitej opinii w
sprawie powstania Chmielnickiego i wysuniętych w jego trakcie postulatów pod
adresem władz państwowych. Nadzieje hetmana okazały się złudne. W dwóch
bitwach, pod Żółtymi Wodami (29 kwietnia) i pod Korsuniem (26 maja), wojska
kozackie sprzymierzone z Tatarami dowodzonymi przez Tuhaj-beja rozbiły doborowe
oddziały koronne. Do niewoli kozackiej dostali się dwaj hetmani koronni: wielki
- Mikołaj
Potocki i polny - Marcin
Kalinowski. Po bitwie korsuńskiej Bohdan Chmielnicki wydał 28 maja uniwersał
skierowany do Kozaków i ludności ruskiej, w którym apelował o zbrojną obronę
swych praw.
Zaakcentowanie w uniwersale prześladowania ludności prawosławnej przez unitów
miało nadać powstaniu cechy wojny religijnej. Trudno dziś wnioskować, czy w ten
sposób Chmielnicki chciał pozyskać duchowieństwo prawosławne do powstania, czy
też postulaty wyznaniowe były efektem oddziaływania tegoż duchowieństwa na
starszyznę kozacką. Jedno wydaje się być pewne: hasła walki o obronę praw
„wiary greckiej” leżały w interesie i
Cerkwi, i Kozaczyzny.
Rozwiązanie sytuacji na Ukrainie
skomplikowała śmierć Władysława IV, w dniu 20 maja 1648 roku. Podeszły wiek
interrexa, prymasa Macieja Łubieńskiego,
sprawił, że ster rządów przejął kanclerz Jerzy Ossoliński. Kanclerz stał na czele stronnictwa opowiadającego się
za kandydaturą Jana Kazimierza. W
stosunku do Kozaków kanclerz koronny ustępstwami pragnął ich zjednać z Rzecząpospolitą. Koncepcja Ossolińskiego
była kontynuacją planów z ostatnich lat panowania Władysława IV. Projekt ten
zakładał wojnę przeciwko Turcji, w której Kozacy mieli odegrać istotną rolę.
Zamierzenia króla i kanclerza spotkały się z poparciem magnatów kresowych.
Magnaci polscy byli zainteresowani rozszerzeniem granicy do Morza Czarnego i
wzmocnieniem wpływów w księstwach naddunajskich: Mołdawii i Wołoszczyźnie,
wówczas posiadłościach lennych Turcji. Dążenia te zyskały poparcie w kurii
rzymskiej, która zawsze patronowała idei krucjaty antytureckiej. Kler katolicki
w Rzeczypospolitej interpretował płynące z Rzymu hasła krucjaty religijnej jako impuls do dalszego osłabienia pozycji
Cerkwi prawosławnej.
Pozyskanie Kozaków do wojny z
Turcją wymagało również zmiany podejścia do spraw wyznaniowych. W ostatnich
latach panowania Władysława IV problem ten próbowano rozwiązać, proponując
zorganizowanie nowego synodu unijnego i utworzenie samodzielnego patriarchatu.
Wraz z pojawieniem się w petycjach
Chmielnickiego postulatu zniesienia unii nowe koncepcje unijne nie miały
większego znaczenia. Wśród szlachty i magnaterii polskiej nie było jednolitego
stanowiska wobec postulatów Kozaków.
Największym zwolennikiem myśli ugodowej z Kozakami był wojewoda bracławski Adam
Kisiel. Uważał on wyprawę hetmana Potockiego na ziemie ruskie „za niebezpieczną
porywczość”, która może doprowadzić do tego, że rebelia Chmielnickiego nabierze
cech konfliktu wyznaniowego.
Postulował więc, stojąc na gruncie interesów Rzeczypospolitej, szukanie
porozumienia z powstańcami. Wraz ze
śmiercią Władysława IV Adam Kisiel stracił oparcie we władzy królewskiej i
znalazł je w osobie kanclerza Jerzego
Ossolińskiego. Ten ostatni zwrócił się 7 czerwca 1648 roku do wojewody
bracławskiego z prośbą o powstrzymanie Chmielnickiego od wojny i doprowadzenie
do wypracowania wspólnej polityki polsko-moskiewskiej przeciwko Turcji.
Odmienne stanowisko zajmowało stronnictwo opowiadające się za elekcją na
króla Karola Ferdynanda Wazy - biskupa
wrocławskiego. Na czele tego stronnictwa stanęli: wojewoda ruski książę Jeremi
Wiśniowiecki, hetman litewski Janusz
Radziwiłł i podkanclerz Andrzej
Leszczyński. Program obozu hetmańskiego
zakładał rozerwanie sojuszu tatarsko-kozackiego i całkowite zdławienie buntu Kozaków.
Winą za eskalację wydarzeń na Ukrainie obarczono Jeremiego Wiśniowieckiego.
Rozpoczęty 28 maja odwrót oddziałów księcia spod Perejasławia przerodził się w
krwawy terror na całym szlaku pochodu. Ofiarami terroru padło obok Kozaków
duchowieństwo prawosławne, co wzmogło w społeczności ruskiej antykatolickie
nastroje.
Zbliżanie się sejmików i
wyznaczenie terminu sejmu konwokacyjnego na 16 lipca zmusiły obóz ugodowy do
szybkich działań. Początkowo próbowano nawiązać kontakt z przywódcą powstania
za pośrednictwem chorążego sandomierskiego Adama Kazanowskiego, lecz wobec
niepowodzeń jego starań misję rokowań powierzono Adamowi Kisielowi. Wojewoda
bracławski 12 czerwca napisał do
Bohdana Chmielnickiego list, w którym zapewnia adresata o swej życzliwości.
„Wysyłam do WMci nie jako do nieprzyjaciela ale jako do przyjaciela mego, w
tejże ojczyźnie i w tej prawosławnej wierze co i sam jestem będącego, starca
monasteru mego Huszczego Ojca Patroniego Łaska, przez którego nawiedzam WMci i
mój dawny afekt życzliwy WMci samemu i wszystkiemu wojsku Zaporoskiemu Rplitej
oświadczam”. Adam Kisiel radził wodzowi kozackiemu, „żebyś WMć Majestatu Bożego
i Rplitej nie naruszał, Tatarów odprawił, a sam na zwykłych miejscach zostając,
wysłał do Rplitej i przedłożył to, z jakich początków przyszło do tego
nieszczęsnego zamieszania: a wiarę swoją i wszystkiego wojska Rplitej
oświadczył. Obiecuję WMci, tak jakom synem Cerkwi Bożej, i jako dom mój ze
krwie narodu Ruskiego starożytny idzie, że sam będę pomocny do wszystkiego dobrego
WMci, gdy się WMć ze mną bezpiecznie i poufale znosić będzie”.
Bohdan Chmielnicki odpowiedział wojewodzie bracławskiemu już 18 czerwca 1648
roku, pisząc: „Posłuchawszy rady WM Pana dawnego naszego przyjaciela, sami się
zatrzymawszy, hordzie wrócić się kazaliśmy, aby więcej krew chrześciańska nie
lała się”.
Wódz Kozaków po bitwie
korsuńskiej nie dążył do eskalacji powstania. Tatarzy pragnęli udać się z
łupami na Krym. Liczba powstańców co prawda rosła, lecz nie było to
zorganizowane wojsko, będące w stanie sprostać armii koronnej. Wyraźną rezerwę
zachowywała Moskwa, która w 1646 roku podpisała z Rzecząpospolitą układ
zobowiązujący ją do pomocy w wypadku najazdu tatarskiego. W interesie Moskwy w
tym czasie leżała likwidacja powstania. Niechętny powstaniu był hospodar
mołdawski Bazyli Lupul. W tych warunkach Chmielnicki zmuszony był przyjąć
propozycję rokowań i wysłał własne poselstwo na sejm do Warszawy. Poselstwo
kozackie przybyło na początku lipca i przywiozło ze sobą datowany na dzień 12
czerwca 1648 roku list Chmielnickiego do nieżyjącego króla Władysława IV.
Żądania kozackie zostały zawarte w Instrukcji do Jego Królewskiej Mości, pana
naszego miłościwego, posłańcom naszym od Wojska Zaporoskiego danej.
Pierwszych dwanaście punktów Instrukcji
stanowiły skargi kozackie do króla na dzierżawców ziemskich. Dopiero pod koniec
dokumentu znalazły się żądania o charakterze ogólnym. Kozacy domagali się
wypłacenia zaległego żołdu oraz w imieniu „duchowieństwa starożytnej religii
greckiej” zwrotu cerkwi zajętych przez unitów, w tym w Lublinie, Krasnystawie i
Sokalu. Domagano się również utrzymania dawnych praw i wolności Cerkwi
prawosławnej. Instrukcja kończyła się żądaniem potwierdzenia wszystkich
przywilejów kozackich: „Abyśmy przy wszelakich wolnościach naszych wojskowych,
tak od zeszłych ś. pamięci królów polskich, jako JKMci szczęśliwie nam
panującego na dawnych i przywilejami zatwierdzonych prawach, cale i
nienaruszenie zostawać mogli”.
Żądania kozackie były ograniczone i nie zawierały wcześniejszych postulatów
stworzenia samodzielnego księstwa ruskiego na wzór Wielkiego Księstwa
Litewskiego, a w sprawach wyznaniowych zniesienia unii. Ten ostatni postulat
zastąpiono żądaniem przywrócenia prawosławnym ich stanu posiadania z okresu
przed unią brzeską. Chmielnicki, ograniczając swoje żądania, pragnął zachować
możliwość negocjacji z Rzeczypospolitą. Wśród postulatów wodza kozackiego
znalazły się propozycje metropolity Sylwestra Kossowa.
Niektóre instrukcje sejmikowe
zawierały postulaty dotyczące wiary prawosławnej. W instrukcji dla posłów
sejmiku wiszeńskiego znalazł się zapis, aby swoją zgodę na pospolite ruszenie posłowie uzależnili od
załatwienia spraw Cerkwi prawosławnej: „A iż panowie bracia religiey greckiey
skarżyli się, iako na przeszłych seymach, tak y teraz o wielkie praeiudicia
swoye w wolnościach y przywileyiach swoich y o odcięciu niektórych
beneficiorum, zalecamy pp. Posłom naszym, iżby obwarowali sufficientissime,
żeby iuż religia grecka we wszystkich exorbitantiach y praetensiach swoich
uspokoyona była (...)”.
Nie spotkamy natomiast postulatów „uspokojenia wiary greckiej” w uchwałach
sejmików szlachty ziemi halickiej, przemyskiej i sanockiej, mimo licznej tam
jeszcze reprezentacji prawosławnej. Z kolei uchwała sejmiku bełskiego zawierała
krytyczną ocenę powstania Chmielnickiego, określając je mianem „rebelii
kozackiej”.
Przed rozpoczęciem dyskusji o
kwestiach wyznaniowych, na forum sejmu pojawił się jeszcze jeden aspekt
międzynarodowy. O prawa ludności prawosławnej po raz pierwszy wystąpił pośrednio
patriarcha moskiewski, Josif. W liście z 17 lipca 1648 roku skierowanym do senatorów Wielkiego Księstwa Litewskiego,
w których rękach znajdowało się prowadzenie polityki polsko-moskiewskiej,
zapewniał o przekazaniu carowi Aleksemu Michajłowiczowi propozycji wspólnego przymierza przeciwko
Turcji. Patriarcha zapewniał, że car moskiewski pragnie mieć z nowo wybranym
królem „wieczny pokój, zgodę i ciszenie we wszystkiem, jako przed tem”. Przy
okazji patriarcha przypomniał, iż „o to Boga proszę, żeby prawosławne
chrześcijaństwo w pokoju i we zgodzie i we wszystkiem błogosławieństwie Boskim
było”.
Była to wyraźna aluzja do spraw wyznaniowych w Rzeczypospolitej, którymi sejm
miał się zająć. Prymas Łubieński zapoznał się z postulatami posłów
prawosławnych podczas bankietu, wydanego na cześć przybyłych Kozaków. Postawa
księdza prymasa i wyjaśnienia składane przez Adama Kisiela zmieniły opinię
wielu senatorów o postulatach kozackich. Albrycht Stanisław Radziwiłł pod datą
20 lipca przytacza wypowiedź biskupa poznańskiego Andrzeja Szołdrskiego: „Biskup poznański doradzał pokój z Kozakami
(...) i na przyszłość uważać, aby Kozacy nie doznawali takiego traktowania”.
Po raz pierwszy na forum sejmu w
kwestii wyznaniowej, w imieniu szlachty prawosławnej wystąpił 23 lipca chorąży
litewski Bohdan Ogiński. Zażądał on potwierdzenia Punktów uspokojenia religii greckiej, uchwalonych podczas sejmu
elekcyjnego w 1632 roku i przywrócenia prawosławnym cerkwi i monasterów
zabranych im przez unitów. Autor diariusza sejmowego pisał o atmosferze
panującej w tym dniu podczas obrad izby
poselskiej: „Haeretici przeciwko katolikom, a schyzmatycy przeciwko Unitom. I
zaszli wszyscy w długie i zwadliwe kontrowersye (...). Schyzmatycy przeciwko
Unitom swoje też rzeczy pretendowali: żądali tego, aby komissya naznaczona
była, żeby experyment uczyniono, kto Graecus dissidens, a kto unitus. A potem
ich odłożono, i insze wnosili petita. Od Unitów nie miał się kto ozwać, bo ich
nie było; od Katolików się ozwał po długich exageracyach dissidentium JM Pan
Starosta Grabowiecki, Pan Sarbiewski; a przestrzegając, aby religio
Catholicorum modeste szła, odłożył to do przyszłego sejmu złożonego et cum
ulteriori jurium suorum antiquissimorum et sanctissimorum dispendio”. Z relacji
z obrad sejmu wynika, że żądania szlachty prawosławnej nie zawierały postulatów
identycznych z tymi, z którymi przybyli posłowie kozaccy. Fakt ten świadczy o
braku jednolitej akcji społeczności prawosławnej na forum sejmu. Dopiero kiedy
posłowie z województwa mazowieckiego stwierdzili, że województwo „żadnego
dyssydenta mieć żadną miarą nie chce” i „aby w niem Żydzi nikędy nie
mieszkali”, wówczas posłowie województwa kijowskiego wysunęli podobne postulaty
w stosunku do unitów. W granicach województwa miała pozostać tylko „rzymska i grecka
religia”. Dyskusję
nad postulatami szlachty prawosławnej kontynuowano w dniu następnym. „Potem
schyzmatycy wzruszyli materyą mówienia o swoich pretensyach ex parte
religionis, domawiając się także osobnych deputatów do uznania exorbitancyjej
ea in patre”. Przeciwnicy wyznaczenia deputacji do sprawdzenia naruszenia
prawa głosili, że „nie masz za co
favere religioni graecae i onę promovere, która będąc zawsze inimicissima
romanae, teraz onę saevissima, eaque tartarica prosequitur rabie.
Probatissimum, że ex innato odio religionis”. Najostrzej przeciwko dezyderatom
prawosławnym wystąpił pisarz ziemski lwowski Piotr Ożga: „Muszę się dziwować MPP, że ich Mć tanto
fervore egzagerują krzywdy swoje i kontentowania potrzebują, a my milczemy, co
księża nasze w pasy darto, ścinano, kościoły łupiono, omnia sacra sprofanowano.
A to co zrobiło jeżeli nie wiara, jako popi wszyscy na kazaniach tę wojnę
pospólstwa zalecali, jako ich animowali przeciwko nam”.
Nie była to opinia większości sejmikujących, jednak jej ton odpowiadał
nastrojom poza sejmem. Posłowie prawosławni odrzucali zarzuty o okrucieństwa
wyrządzone unitom i Żydom z ich strony. Nikt jednak nie negował współpracy
duchowieństwa prawosławnego z Kozakami. W tej sytuacji nie było nadziei na
pozytywne rozstrzygnięcie spraw „religii greckiej”. Ostatecznie 28 lipca
wyznaczono jedynie deputację do spraw religijnych i do rozmów z Kozakami.
Na jej czele stanął wojewoda bracławski Adam Kisiel. Komisarzy
Rzeczypospolitej, udających się na rozmowy z Chmielnickim, zaopatrzono w
instrukcję. Dalsza
dyskusja na forum sejmu konwokacyjnego doprowadziła również do przyjęcia w
konstytucji zapisu w sprawie „religii greckiej”. Według tego zapisu „Religia
Grecka incorporata z narodem Ruskim, według dawnych praw y przywileiów ma być
zachowana. A cokolwiek w katedrach, metropoliach, y władyctwach,
archimandryach, monasterach, cerkwiach, bractwach, szpitalach, drukarniach,
także in seminarijs et collegijs, przeciwko punktom na Elekcyi świętey pamięci
Króla Imci postanowionym, y konstytucyami Seymowemi utwierdzonym, Ichmciom
Panom braci naszey nie będącym w Unij exorbitat: to wszystko na przyszłym
Seymie Electionis uspokoiono bydź ma, y przyszłemu, da P. Bóg, Panu, aby
przyszło do exekucyi, inter pacta conventa podano ma bydź, absque omni
disquisitione et contradictione”.
Zapowiedź potwierdzenia praw
Cerkwi prawosławnej na sejmie elekcyjnym
złagodziła antyunijne nastroje
społeczności ruskiej. W Wilnie
podjęto próbę organizacji nowego synodu unijnego. Nuncjusz Jan de Torres w liście
do Kongregacji Propagandy Wiary z 12 sierpnia 1648 roku informował o rozmowach
między prawosławnymi a unitami w Wilnie. Według relacji nuncjusza, podczas pobytu w Wilnie spotkał on prawosławnych
skłonnych do unii z Rzymem. Nuncjusz de Torres pisał o przychylnej do unii
atmosferze w mieście i o rozmowach między bazylianami wileńskimi,
prawdopodobnie zakonnikami monasteru św. Ducha, i unitami. Efektem tych rozmów stała się wspólna
deklaracja w sprawie warunków powszechnej zgody wyznaniowej. Deklaracja ta
została spisana, a jej kopię nuncjusz wysłał wraz z listem do kardynała Jana
Panziroliego i Kongregacji Propagandy Wiary, żeby była poddana „odpowiednim
rozważaniom”. Podstawą do dyskusji na przyszłym synodzie byłby dwuczęściowy dokument zatytułowany Declarant Disuniti Vilnenses se velle concordiam generalem facere cum
Unitis i Declaratio Unitorum .
Podczas analizy poszczególnych
punktów wspólnej deklaracji prawosławnych i unitów wileńskich łatwo dostrzec
analogię w podobnych projektach unijnych wysuwanych za panowania Władysława IV.
Nie wiadomo czy rozmowy wileńskie odbywały się za wiedzą metropolity Kossowa.
Należy sądzić, że nie bowiem nie mamy żadnych informacji na ten temat.
Deklarację wileńską przedłożono na sejmie szlachcie ruskiej i wybranemu przez
nią elektowi. Z jej treścia zapoznał się w końcu sierpnia metropolita Sylwester
Kossow, którego król zatwierdził na tejże godności. Powrót do projektu
wspólnego patriarchatu dla Rusinów miał być odpowiedzią na kozackie żądania
zniesienia unii. Projekt ten nie mógł stać się jednak tematem powszechnej
debaty. Społeczność szlachecką
nurtowały bardziej postulaty kozackie, aniżeli nierealne do zrealizowania w
okresie powstania kozackiego nowe
koncepcje unijne. Tymczasem do nuncjusza dotarła specjalna instrukcja
Kongregacji Propagandy Wiary. Kongregacja na swym posiedzeniu 14 lipca 1648
roku, zaniepokojona wiadomościami o wysunięciu
w trakcie powstania kozackiego postulatu odebrania cerkwi unitom,
poleciła nuncjuszowi Janowi de Torres, by „podczas nieodległej nowej elekcji
sukcesora pilnował, ażeby nie było uszczerbku dla religii katolickiej i zgodnie
z zaleceniami Stolicy Apostolskiej wykazał wszelką gotowość, by nie podjęto
żadnych postanowień niezgodnych z prawem Bożym”. Instrukcja zalecała nuncjuszowi,
ażeby wykorzystał w tym celu każdą okazję do obrony wiary katolickiej, do czego
od Kongregacji otrzymał wszelkie pełnomocnictwa.
Rezultaty sejmu konwokacyjnego i
zapowiedź potwierdzenia praw ludności prawosławnej nie wpłynęła na sytuację
wyznaniową na Ukrainie. Wraz z rozwojem powstania Chmielnickiego coraz
powszechniej domagano się zniesienia unii i autonomii dla ziem ruskich.
Działania wojskowe księcia Jeremiego Wiśniowieckiego doprowadziły do
aktywniejszego poparcia powstania przez duchowieństwo prawosławne. Na rezultaty takiej sytuacji nie trzeba było
długo czekać. Oddziały kozackie, wywołujące liczne bunty chłopskie, pojawiły
się na Wołyniu i w południowej części Wielkiego Księstwa Litewskiego. Wśród
ówczesnych decydentów jedynie nieliczni wierzyli w powodzenie misji Adama
Kisiela. Dopiero 27 sierpnia udało się Kisielowi nawiązać listowny kontakt z
Bohdanem Chmielnickim. Wojewoda bracławski radził mu: „upokórz się Majestatowi
Boskiemu, a nie życz ostatniego wylania krwie chrześcijańskiej. Azali nie masz
Boga na niebie, który wszystko widzi? Cóż ci wżdy ojczyzna nasza winna, która
cię wychowała?” Odpowiedź Chmielnickiego na list Adama Kisiela była
natychmiastowa. Wódz kozacki winą za wojnę obarczył Jeremiego Wiśniowieckiego,
„który bezrozmyślnie i bezuważnie na nas porwał się, co niechrześcijańsko i
nierycersko nad narodem naszym chrześcijańskim nad niewinnemi duszami okrutne
tyraństwo i okrucieństwo poczynił, nie tylko niewinnych chrześcijanów, ale i
duchownych naszych na pal kazał powbijać”. Mimo wzajemnych obietnic kontynuacji
rozmów, 23 września doszło do starcia pod Piławcami. Źle dowodzone i skłócone
wojska polskie poniosły w walce z oddziałami kozacko-tatarskimi klęskę.
Zwycięstwo piławieckie pozwoliło wojskom Chmielnickiego ruszyć w głąb kraju i
rozpocząć oblężenie twierdzy w Zamościu. Na obszarach opanowanych przez
powstańców przystąpiono do likwidacji parafii unickich. Straty nie ominęły
Cerkwi prawosławnej. W czasie działań wojennych zniszczono liczne cerkwie, a
duchowieństwo opuściło swoje parafie. Rozpoczęcie walk pod Zamościem zbiegło
się z początkiem sejmu elekcyjnego. Stronnictwo hetmańskie opowiadało się za
królewiczem Karolem Ferdynandem, Bohdan Chmielnicki zaś za Janem Kazimierzem.
Poparcie obozu ugodowego z kanclerzem Jerzym Ossolińskim i Kozaczyzny dla Jana
Kazimierza spowodowało wycofanie się z elekcji Karola Ferdynanda i umożliwiło wybór króla
Podczas obrad sejmu elekcyjnego
sprawy „religii greckiej” podnoszono kilkakrotnie. Po raz pierwszy posłowie
prawosławni wystąpili 8 listopada, domagając się potwierdzenia praw swojej
Cerkwi. Marszałek izby poselskiej, wojski mozyrski Filip Kazimierz
Obuchowicz zaproponował wpisanie punktu
o „religii greckiej” do pactów conventów.
Do rozpatrzenia wszystkich postulatów tej społeczności powołano specjalną
komisję.
Według relacji Albrychta Radziwiłła, podczas obrad senatu 10 listopada
„wyznawcy greckiej wiary, a raczej schizmatycy, recytowali swoje żądania z
czasu elekcji Władysława i chcieli by je zatwierdzić. Rzecz wydawała się
słuszna, ale przecież pragnęli pod ogółem praw ukryć późniejsze żądania i tak
je przemycić oraz znowu domagać się przemyskiego władykatu, który w 1641 roku
został odstąpiony unitom,
nasi katolicy nie pozwolili ich aprobować uchwałą i stąd niezgoda. Wojewoda
bracławski, schizmatyk, że już to uzyskał na konwokacji bez żadnego sprzeciwu,
przeto nie z Rzecząpospolitą lecz z królem będzie należało to załatwiać.
Mazowsze wzbraniało zniesienia prawa i dekretu. Marszałek: „Błąd króla dotyczy
Rzeczypospolitej, ale jeśli schizmatykom nie podobało się postanowienie, to
czemu nie było żadnej protestacji?” Arcybiskup lwowski
proponował takie wyjście: „Ponieważ całe prawo ma się powierzyć przyszłemu
królowi, niech przede wszystkim tę sprawę ułoży z Rzecząpospolitą”. Schizmatycy
to odrzucili i protestowali się. Arcybiskup uważał, że można rzecz łatwiej
prywatnie wyrównać, dlatego pozostawała ona w zawieszeniu do następnego dnia, a
ponieważ ten był poświęcony św. Marcinowi, odłożono ją do jeszcze dalszego”.
Ostatecznie problem ten nie został rozstrzygnięty, albowiem prawosławni
posłowie zgodzili się, aby „punkt o religii greckiej odłożyć do obrania Pana,
który go facili negotio uspokoić może”.
Liczono również na szybkie przybycie na obrady sejmu posłów kozackich, w
mniemaniu których Jan Kazimierz stanowił najlepszą gwarancję zaspokojenia
postulatów wyznaniowych szlachty ruskiej.
Chmielnicki, będąc jeszcze pod
Lwowem, wysłał do Warszawy poselstwo, które miało przedstawić żądania kozackie.
Wniosek o zniesienie unii został zawarty jedynie w liście przywódcy kozackiego
do króla-elekta Jana Kazimierza. Żądania Chmielnickiego spotkały się w senacie
ze zdecydowanym sprzeciwem. Miał on istotny wpływ na rozpatrzenie postulatów
posłów prawosławnych. Ci, natychmiast po wyborze monarchy, wysunęli żądanie
zwrotu biskupstwa przemyskiego. Marszałek Obuchowicz w odpowiedzi na ich
żądanie oświadczył, iż „oni [posłowie
prawosławni - A. M.]są uparci i o niczym nie chcą traktować, jeśli skrypt
nie zostanie zatwierdzony”. W tej sytuacji Adam Kisiel zaproponował, „aby
katolicy swoje i ich prawa powierzyli pomyślniejszym czasom, albo jeśli
postanowili coś dla siebie otrzymać, to aby także dołączyli ich pokój
religijny, bo skoro zostały utracone substancje i majętności, niech przynajmiej
zachowa się prawo do wyznania i wolność”.
Mediacji w sporze podjął się również kanclerz Jerzy Ossoliński proponując, aby
postulaty szlachty prawosławnej zostały zaspokojone przez samego króla na
przyszłym sejmie koronacyjnym. Propozycja ta została odrzucona, a wojewoda
wołyński Adam Aleksander Sanguszko w
imieniu strony prawosławnej domagał się, aby punkt „religia grecka” znalazł się
w pactach conventach obecnego sejmu.
W rezultacie nacisków szlachty ruskiej w pactach conventach obok potwierdzenia
tolerancji wyznaniowej wprowadzono osobny zapis o „religii greckiej”. „A co się
tycze ludzi religii Greckiey rozróżnionych, to uspokoić według podanych na
Elekcyi ś. pamięci Krola J. M. Władysława IV, Pana Brata naszego, na affektacyą
Rzeczypospolitey przez Krola J. M. zeszłego, przy Deputatach ex utroque Ordine,
punktow, będziemy powinni nieodwłocznie”.
Zapis ten w konstytucji sejmowej zasadniczo odbiegał od postulatów posłów
prawosławnych, a zwłaszcza od żądań Chmielnickiego zniesienia unii. Był to
rezultat stanowiska posłów prawosławnych, którzy świadomie unikali konfrontacji
z katolikami w sprawach zniesienia unii. Ograniczenie się do postulatów
potwierdzenia praw uzyskanych na elekcji Władysława IV nie dawało nawet
gwarancji zwrotu cerkwi, o które zabiegali posłowie na sejmie konwokacyjnym.
Istniały jeszcze inne powody takiej postawy posłów ruskich. Prawosławna
szlachta i Kozacy pragnęli utrzymać dobre stosunki z nowo wybranym królem i
kanclerzem. Jerzy Ossoliński myślał nie o likwidacji unii, a o nowym projekcie
unijnym. Aby te projekty urzeczywistnić, trzeba było pozyskać wpływowe
osobistości prawosławne. W okresie powstania kozackiego publiczna dyskusja na
temat nowej unii między unitami i prawosławnymi nie mogła być prowadzona. Z
tego też powodu kozackie postulaty zniesienia unii i projekty nowej „zgody
uniwersalnej” były rozpatrywane wyłącznie w wąskim gronie senatorów. Nie znamy
ostatecznie postawy wobec nowych projektów unijnych Adama Kisiela i metropolity
Sylwestra Kossowa. Ten ostatni przebywał na terenie zdominowanym przez Kozaków
i rozmowy z unitami mógł prowadzić w dużej dyskrecji. Hierarcha musiał
uwzględniać fakt, że w środowisku
niższego duchowieństwa i wiernych dominowały antyunijne nastroje, postulujące
całkowite zniesienie unii.
W czasie obrad sejmu elekcyjnego,
16 listopada 1648 roku, nadeszła z Rzymu
odpowiedź od Kongregacji Propagandy Wiary na list nuncjusza Jana de
Torres. Kongregacja na specjalnym posiedzeniu w sprawie „unii uniwersalnej
Rutenskich Schizmatyków” zalecała oczekiwać na elekcję króla polskiego i badać
sprawę. Równocześnie polecono nuncjuszowi negocjować z posłami prawosławnymi w
czasie elekcji i po jej zakończeniu wokół przesłanych artykułów.
Nie było więc jednoznacznej akceptacji dla ustaleń wileńskich i wspólnej
deklaracji z 12 sierpnia. Kongregacja wyraźnie zajęła w sprawie nowego projektu
unii wyczekujące stanowisko. Do takiej postawy
upoważniał ją rozwój wypadków w Rzeczypospolitej. Po zakończeniu sejmu,
Jan Kazimierz 1 grudnia przekazał przebywającemu jeszcze w Warszawie posłowi
Chmielnickiego, księdzu Mokrskiemu, list, w którym aprobował żądania Kozaków.
Mimo że nie było w nich punktu o zniesieniu unii, sama odpowiedź króla na
postulaty kozackie wywołała obawy strony katolickiej. Król postawił jednak
Chmielnickiemu kilka warunków: powrót na swe ziemie, odesłanie pospólstwa i
Tatarów oraz podjęcie negocjacji. Po powrocie na Ukrainę Chmielnicki zajął
zdecydowanie separatystyczne stanowisko. Przybyłym do Perejasławia komisarzom
królewskim hetman kozacki oświadczył: „Wybiję z lackiej niewoli naród ruski
wszystek, a co pierwej o szkodę moją i krzywdę wojował, teraz wojować będę o
wiarę prawosławną naszą”.
Postawienie na pierwszym miejscu sprawy religii prawosławnej było rezultatem
zacieśniającej się współpracy między hetmanem a metropolitą Kossowem.
Komisarze jeszcze w drodze do
Chmielnickiego dowiedzieli się o licznych przypadkach zmuszania szlachty unickiej do przyjęcia prawosławia. Często był
to warunek powrotu szlachty ruskiej do swych dóbr. Hetman kozacki odrzucił
jednak skargi Adama Kisiela na złe traktowanie katolickiej społeczności,
odpowiadając: „Nie kazałem niewinnych zabijać, ale tego, który do nas przystać
nie chce, albo na wiaru naszu chrestitisie. Wolno mi tam rządzić, mój Kijów,
jam jestem panem i wojewodą kijowskim”.
Do zajęcia takiego stanowiska upoważniło Chmielnickiego poparcie, jakie
otrzymał od duchowieństwa prawosławnego
i ludności ruskiej. Uczniowie Akademii Mohylańskiej wygłaszali na cześć
zwycięskiego hetmana panegiryki. Usłyszał więc Bohdan Chmielnicki, że jest
„Mojżeszem wiary ruskiej” i od Boga danym wyzwolicielem. Wracającego przywódcę
powstania witał u „złotych wrót” Kijowa patriarcha jerozolimski Paizjusz wraz z
metropolitą Sylwestrem Kossowem.
Obecność patriarchy przy powitaniu Chmielnickiego w Kijowie podnosiła rangę
hetmana wśród społeczności ruskiej. Oficjalnie najwyższy dostojnik cerkiewny
przybył z Jass, stolicy hospodarstwa mołdawskiego, celem udzielenia wodzowi
Kozaków ślubu z Heleną Czaplińską. Wiemy jednak, że Chmielnicki pragnął
wykorzystać patriarchę Paizjusza w rozmowach z Moskwą. Podróż patriarchy
jerozolimskiego do Moskwy poprzez Kijów, po pieniądze na ochronę grobu
Chrystusowego, wykorzystał również hospodar mołdawski Bazyli Lupul, próbując za
jego pośrednictwem nakłonić hetmana Kozaków do „ligi prawosławnej”. Liga miała
sięgać od Moskwy po Grecję i byłaby wymierzona przeciwko Turcji. Wychodząc
naprzeciw tym intencjom, Chmielnicki zgodził się na wspólne wystąpienie z
Rzecząpospolitą i Rosją przeciwko Turcji. Taką informację miał przekazać
patriarcha Paizjusz carowi Aleksemu Michajłowiczowi.
Pobyt patriarchy jerozolimskiego
w Kijowie i jego wspólne z metropolitą Kossowem wizyty duszpasterskie wywołały
w społeczności polskiej odmienne reakcje. Powszechnie oskarżano patriarchę o
doprowadzenie do zmiany polityki Chmielnickiego w stosunku do Kościoła
łacińskiego i unickiego oraz o wywołanie nastrojów separatystycznych wśród
ludności ruskiej. W postawie
patriarchy Paizjusza i duchowieństwa prawosławnego upatrywano przyczyny
niepowodzenia misji Adama Kisiela. W takiej atmosferze 19 stycznia 1649 roku
rozpoczął się sejm koronacyjny, na którym miały być rozpatrzone sprawy „religii
greckiej”.
Mimo zapowiedzi, na sejmie
koronacyjnym o problemach tych nie dyskutowano. Mówiono wiele o postulatach
protestantów i sprawach kozackich. W tej ostatniej kwestii przeważał pogląd o
braku perspektyw na trwały pokój z Bohdanem Chmielnickim.
W trakcie obrad sejmu zaszły na Ukrainie istotne wydarzenia. Nuncjusz Jan de
Torres informował kardynała Panziroliego o pobycie w Warszawie metropolity
Sylwestra Kossowa i mającej się odbyć w Kijowie wizycie patriarchy
konstantynopolitańskiego Parfeniusza. Nuncjusz prosił Kongregację Propagandy
Wiary o szybką instrukcję w tej sprawie. 19 lutego Adam Kisiel w imieniu króla
wręczył Chmielnickiemu w Perejasławiu buławę hetmańską i chorągiew królewską.
Wojewoda kijowski domagał się odpowiedzi na postulaty królewskie, a zwłaszcza
na ustalenie terminu przeprowadzenia rejestru kozackiego. W odpowiedzi
Chmielnicki przedstawił koncepcję Księstwa Ruskiego, sięgającego na zachodzie
po Lwów, Chełm i Halicz i zbudowanego przy tatarskiej pomocy. Wobec
niepowodzenia rozmów w sprawie rejestru Kozaków, hetman przedłożył 25 lutego
własne warunki zawarte w dwóch dokumentach: Punkta
supliki wojska Zaporoskiego do króla i Punkta
przez komissarzów traktatowych polskich z jednej a Chmielnickim z drugiej
strony umówione. Postulaty wyznaniowe znalazły się w pierwszym dokumencie. Kozacy domagali się: „Naprzód niewola,
którą cierpi naród nasz Ruski, gorzej Tureckiej, przez Unią w wierze swojej
Greckiej starożytnej, aby była zniesiona, prosimy: to jest, jako od wieków
bywało, tak i teraz jedna Ruś starożytna Greckiego zakonu, Władyctwa, i
wszystkie Cerkwie, aby w narodzie Ruskim wszędzie w Koronie i po Litwie
zostawały. Imienia Uniej żeby nie było; tylko Rzymski a Grecki zakon, tak jako
się zachowała Ruś z Polską: a Ich MWXięża Władykowie, którzy chcą zostawać przy
zakonie Rzymskim, niech zdrowi zostawają, Soborne Cerkwie Greckie i starożytnej
fundacyej oddawszy Rusi. A którzy zostawać chcą przy Greckim zakonie, ci żeby
przy Rusi zostawali. Wróciwszy co czyjego jest, kiedy tylko dwa zostaną,
Rzymski a Grecki, jako dawno bywało, nie tracąc ludzi Chrześcijańskich braciej
naszych, dla Uniej, bez której żyli w zgodzie, rzecz słuszna będzie”. Postulat
ten nawiązywał do wcześniejszych żądań zniesienia unii. Gwarantował jednak
Kościołowi łacińskiemu pełne prawa. W dalszych kontaktach
prawosławno-katolickich argument ten odgrywał ważną rolę. Drugi postulat
Kozaków dotyczył wydania Czaplińskiego jako winowajcy wybuchu wojny. W
następnych punktach wojsko zaporoskie zapowiadało niewpuszczenie na Ukrainę
księcia Wiśniowieckiego i groziło nową wojną, gdyby ten na jej terytorium się
pojawił. Kozacy domagali się również, aby „wojewoda kijowski był narodu
Ruskiego i zakonu Greckiego (...), także metropolita nasz kijowski żeby miał
miejsce w Senacie JKMci; żebyśmy przynajmniej trzech senatorów - między Duchownemi Metropolitę, a między świeckimi Kasztelana i
Wojewodę Kijowskich - Ruś mieli,
dla przestrzegania wiary naszej i praw narodu Ruskiego”. Ostatnie postulaty
dotyczyły usunięcia jezuitów z Kijowa i potwierdzenia tych ustaleń przez króla
i sejm.
Nie ulega wątpliwości, że Punkta supliki były
skonsultowane z metropolitą Sylwestrem Kossowem.
Żądania dotyczące spraw
wyznaniowych zostały powtórzone w liście Chmielnickiego do Jana Kazimierza.
Hetman kozacki, nawiązując do Punktów
supliki, pisał: „My mieć chcemy całe i rzetelne uspokojenie poddanych
naszych religiej greckiej. W drugim punkcie, łaska nasza instancyą wojska
naszego zaporozskiego przyjęła, gdyśmy na województwie kijowskim z tegoż narodu
i religiej jako przedtym ś.p. Król Imć Pan brat nasz, na kasztelaniej także
kijowskiej W. Wojewodę przeszłego bracławskiego posadzili. O Metropolitę
kijowskiego, aby miał miejsce w Senacie, i w tem włożymy powagę naszę do
Senatu, bez którego konsensu na Sejmie, nie możemy przyczyniać miejsc
senatorskich. Jednem słowem, cokolwiek nie tylko do zatrzymania dawnych praw,
swobód i przywilejów waszych, ale i do
pomnażania ozdób onego narodu ruskiego należeć będzie, chętnie się do tego
przyczynimy”.
Wobec tego rodzaju próśb, Jan
Kazimierz odbył 1 czerwca naradę z senatorami. Podczas narady przeczytano listy
wojewody kijowskiego Adama Kisiela do króla, kanclerza i hetmana kozackiego, z
których wynikały „jawne hostilia Chmielnickiego, Tatarskie pewne auxilia,
skryte jakieś porozumienia z Moskwą, traktatów żadne nadzieje”[39].
Wobec braku nadziei na pokojowe załatwienie konfliktu z Kozakami, zdecydowano
się na wysłanie na Ukrainę wojska koronnego. Wojsko to od 10 lipca zostało
oblężone przez siły kozacko-tatarskie w twierdzy Zbaraż. Na wieść o oblężeniu
przez Chmielnickiego wojska koronnego, Jan Kazimierz wydał 7 sierpnia 1649 roku
w obozie pod Toporowem uniwersał, w którym składał przywódcę Kozaków z
hetmaństwa i żądał, „żeby za zdrajcę naszego i wszystkiej ojczyzny i narodu
ruskiego nieprzyjaciela był miany”[40].
Po wydaniu uniwersału król ruszył z wojskiem pod Zbaraż. Do walki z wojskiem
tatarsko-kozackim nie doszło, albowiem 18 sierpnia przystąpiono do rokowań.
Tym razem postulaty kozackie
zostały przedstawione królowi w dokumencie noszącym tytuł Punkta o potrzebach Wojska Zaporoskiego do Jego Kr. Mści, Pana Naszego
Miłościwego. Dokument ten przedstawia najlepiej wyłożony program polityczny
Bohdana Chmielnickiego. Punkty dotyczące kwestii wyznaniowych w zasadzie
stanowiły powtórzenie wcześniejszych żądań w sprawie praw prawosławnych do
obiektów cerkiewnych i wolności religijnej. Najistotniejsze zostały ujęte w następujących
postulatach: „Unia, jako ustawiczna narodu ruskiego ucisków i Rzeczypospolitej
trudności przyczyna, zniesiona być ma tak w Koronie, jako i w Wielkim Księstwie
Litewskim. Metropolita kijowski od patriarchy konstantynopolitańskiego według
zwyczaju starożytnego poświęcenie brać i do niego wiecznymi czasy z
duchowieństwem ruskim należeć będzie. Cerkwie i dobra cerkiewne wszelakie,
fundacje, nadania ruskie, niesłusznie przez unitów zabrane i odsądzone, od
unitów duchownych i świeckich nabożeństwa ruskiego i inszych ludzi w Koronie i
W. Ks. Litewskim przez pułkownika Wojska Zaporoskiego na to deputowanego
odebrane i duchownym religii greckiej oddane być mają (...). Duchowieństwo
ruskie wszystkich wolności jako duchowni religii rzymskiej po wszystkiej Koronie
polskiej i w Litwie nabożeństwa swego publice, a nie kryjomo zażywać mają,
pogrzeby i insze obrzędy cerkiewne bez wszelakiej przeszkody tak przy boku Jego
Kr. Mci jako i po inszych miastach wielkich secure odprawować mają”. Postulaty
Chmielnickiego były sformułowane przy pomocy metropolity Kossowa.W ten sposób
autorzy Punktów o potrzebach...
równocześnie odrzucili unijne zabiegi Rzymu podporządkowania Cerkwi
prawosławnej władzy papieskiej i dążenia Moskwy do objęcia jurysdykcji nad
metropolią kijowską. Chmielnicki występował po raz pierwszy jako obrońca
prawosławia na terenie całej Rzeczypospolitej, a nie tylko tej jej części,
gdzie znajdowały się wojska kozackie. „Cerkiew ruska w Krakowie, w Warszawie, w
Lublinie i po inszych miastach, nie wyjmując tych, które i przedtym byli, być
ma”. Podobny charakter posiadał znany już postulat w sprawie przyznania miejsc
w senacie biskupom prawosławnym: „Metropolita kijowski z dwoma władykami stołek
w senacie mieć ma, prerogatywy tej zostając jako i senatorowie duchowni religii
rzymskiej”. Kolejny punkt dotyczył gwarancji prawnych Cerkwi prawosławnej. „A
że król Jego Mć nie podczas szczęśliwej koronacjej swojej na wiarę grecką nie
przysięgał, teraz tak na całość praw wiary greckiej, jako i na te wszystkie
punkta z senatorami sześćma różnych wiar i Rplitej sześćma posłami na sejmie
poprzysiąc ma”.
Postulaty kozackie zostały
zaakceptowane przez Jana Kazimierza w Deklaracji łaski J. K. Mci urodzonemu
hetmanowi i Wojsku Zaporoskiemu. Uroczyste zaprzysiężenie układów zborowskich
odbyło się 19 stycznia 1649 roku. Ustalenia zborowskie miały istotne znaczenie
dla spraw wyznaniowych. Szczególnie wiele kontrowersji wzbudziła w ugodzie
zborowskiej zapowiedź zniesienia unii w Koronie i Wielkim Księstwie Litewskim.
Unia w rozumieniu ówczesnych była źródłem wojny, którą Chmielnicki prowadził[41].
Prawosławni nadal domagali się całkowitej likwidacji unii, a kościół katolicki - obrony stanu posiadania sprzed
1648 roku. Ugoda zborowska dla
Rzeczypospolitej oznaczała utratę wpływów na obszarach zadnieprzańskich. Dla
Kozaków porozumienie zborowskie było również niewystarczające, albowiem myślano
o całkowitej niezależności ziem znajdujących się pod ich kontrolą. Nie ulega
wątpliwości, że wszyscy traktowali porozumienie zborowskie tymczasowo.
* *
Ustalenia zborowskie, a zwłaszcza
punkt o zniesieniu unii w Koronie i Wielkim Księstwie Litewskim, wzbudziły
zaniepokojenie Kościoła katolickiego. Jeszcze w sierpniu nuncjusz Jan de Torres
w liście do kardynała Panziroliego przedstawił szczegółowy opis wydarzeń pod
Zborowem oraz punkty zawartej ugody. Nuncjusz za szczególnie niebezpieczne dla
religii katolickiej uznał zniesienie unii „tak w Królestwie jak i w Wielkim
Księstwie Litewskim i zajęcie dóbr przez dyzunitów”. Król miał też potwierdzić na
przyszłym sejmie ustalenia zborowskie wraz z przyznaniem miejsca metropolicie
kijowskiemu w senacie. Zagrożeniem dla praw wyznania katolickiego było
zagwarantowanie wszystkich urzędów i godności w województwie kijowskim,
bracławskim i czernihowskim wyznawcom prawosławia. Nuncjusz ubolewał, że szkoły
nie mogą być w Kijowie prowadzone przez jezuitów, a jedynie przez prawosławnych.
W licznych listach do Stolicy Apostolskiej nuncjusz prosił o instrukcję, a w
pismach do możnowładców zabiegał, ażeby na najbliższym sejmie nie doznawała
żadnego uszczerbku wiara katolicka. O tym, że tak się stanie zapewniali
nuncjusza król Jan Kazimierz, kanclerz Jerzy Ossoliński oraz senatorowie:
podkanclerzy litewski Kazimierz Lew Sapieha i wojewoda bracławski Stanisław
Lanckoroński. Lew
Sapieha w liście do nuncjusza z 4 września 1649 roku pisał: „Schizmatycy nie
tylko nie osiągnęli swoich celów, ale nie mogą nawet powiedzieć, że mają na to
jakieś szanse. Porozumienie podpisane jedynie przez króla, powinno być
zaaprobowane przez izbę senatorską i poselską. Król podpisując dokument przyjął
wszelkie miary ostrożności. Niezbędne było szybkie zakończenie powstania i
danie krajowi upragnionego pokoju; a teraz na zbliżającym się sejmie oczywiste
interesy Kościoła nie mogą być zapomniane.
Nie trzeba upuszczać z widoku kwestii prawa zasiadania w senacie, albowiem
wyraźnie nie powiedziano, jakiemu metropolicie ono przysługuje, unickiemu czy
schizmatyckiemu, co się tyczy ponownego przekazywania cerkwi przyznanych unitom, to realizacja tego
punktu jest bardzo wątpliwa i ja osobiście wierzę, że zmiany jeżeli będą, to
szybciej na korzyść naszej religii, a nie na jej szkodę”.
Jak się wkrótce okazało, Kazimierz Lew Sapieha doskonale wiedział, że ustalenia
zborowskie nie zostaną w pełni zaakceptowane przez Rzeczpospolitę.
Postawa taka dominowała na
sejmikach poprzedzających wyznaczony na 22 listopada sejm zwyczajny. Chociaż
większość sejmików nie odmawiała konfirmowania pokoju zborowskiego, to trudno
było spodziewać się akceptacji przez katolickich posłów punktów dotyczących
warunków wyznaniowych. W niektórych instrukcjach znajdujemy oburzenie z powodu
złożenia przez króla przysięgi na jej postanowienia w imieniu całej
Rzeczypospolitej. Sytuacja na sejmikach była na tyle napięta, że Jerzy Ossoliński
zabronił rozgłaszać warunki traktatu zborowskiego. Kanclerz podjął działania,
aby na sejm nie przybył metropolita Sylwester Kossow, któremu - zgodnie z ugodą zborowską - miało być zagwarantowane miejsce
w senacie. Obawiano
się, że jego obecność doprowadzi do konfliktów wyznaniowych podczas obrad izby
wyższej. Nie tylko kanclerz pragnął nie dopuścić do potwierdzenia wyznaniowych
warunków ugody zborowskiej. Strona katolicka przystąpiła do zdecydowanych
działań, by nie wprowadzono do sejmowych ustaleń punktów godzących w interesy
wyznania katolickiego.
Istotny wpływ na postawę posłów i
senatorów katolickich miał list papieża Innocentego X do króla Jana Kazimierza z 15 października 1649 roku. Papież
zachęcał króla, by ten był stanowczy i przeciwstawił się pretensjom kozackim,
które działają na niekorzyść katolickich Rusinów. Innocenty X stwierdza:
„przyzwolenie od króla i Sejmu sprzyjają ich racjom, a religioni catholicae et
publico Poloniae bono prorsus adversarentur”. Papież polecił królowi, aby nie dopuścił
do uchwalenia czegokolwiek „przeciw prawu Bożemu, znakomitemu imieniu narodu i
wielkiej sławie królewskiej”, polecając zarazem współpracę w tej sprawie z
nuncjuszem. Jan
Kazimierz w swej polityce wyznaniowej musiał wziąć pod uwagę jeszcze jeden aspekt
-
międzynarodowy. Moskwa, wykorzystując osłabienie Rzeczypospolitej po ugodzie
zborowskiej, podjęła przygotowania do zerwania
„wieczystego pokoju” polanowskiego. W Moskwie nie wierzono w
stabilizację stosunków wewnętrznych na Ukrainie i stworzenie wspólnej ligi
antytureckiej. Polityka taka przekreślała polityczne koncepcje kanclerza
Ossolińskiego, których król był zwolennikiem.
Wymienione wyżej okoliczności
sprawiły, że kanclerz podjął problem „religii greckiej” 27 listopada w wotach
senatorskich. „Oznajmuję na ostatek, co najbardziej ma trudnić, lubo nie tak
doskonale jakobym życzył, ile jednak praesens status temperavi; a zatem i X.
Metropolita, że będzie na Sejmie i posłowie wojska Zaporoskiego, biorąc ich in
fidem, effeci”. Po raz
pierwszy dyskusja merytoryczna o problemach wiary nastąpiła 18 grudnia, w
czasie debaty nad ugodą zborowską. Kanclerz przedstawił w senacie sprawozdanie,
które oceniało wyprawę zborowską jako wielki sukces. Mowa kanclerza wywołała na
większości senatorów duże wrażenie, którzy zaakceptowali warunki ugody
zborowskiej, albowiem pominięto w niej kontrowersyjne problemy wyznaniowe.
Ossoliński, odkładając debatę o ugodzie zborowskiej na koniec sejmu, nie chciał
dopuścić do dyskusji na forum sejmu o zniesieniu unii i miejscu senatorskim dla
prawosławnego metropolity Kossowa, które mu się należało zgodnie z zawartym
porozumieniem. Plany jego częściowo zostały pokrzyżowane prolongatą sejmu do 7
stycznia 1650 roku.
Prolongata spowodowała, że metropolita Sylwester Kossow
zdążył przybyć wraz z posłami kozackimi jeszcze przed zakończeniem sejmu. Jan
Kazimierz 6 stycznia udzielił posłom prawosławnym specjalnej audiencji. W jej
trakcie metropolita kijowski zażądał miejsca w senacie, a posłowie kozaccy
przedłożyli królowi Instrukcję do oświeconego
Senatu i Koła poselskiego na sejm warszawski 1649 roku zgromadzonych od Wojska
J.K.Mci i Rzplitej Zaporoskiego. Instrukcja była powtórzeniem Punktów o potrzebach Wojska Zaporoskiego,
które król miał jeszcze raz potwierdzić. Instrukcja zawierała jednakże
dodatkowy punkt, dotyczący spraw wyznaniowych. Domagano się w nim zniesienia
unii, zwrotu cerkwi i beneficjów zabranych prawosławnym w Koronie i Wielkim
Księstwie Litewskim oraz wyłączności dla prawosławnych w dostępie do urzędów w
województwie kijowskim i bracławskim.
Przedłożenie królowi do
potwierdzenia Punktów o potrzebach Wojska
Zaporoskiego miało istotne znaczenie dla posłów kozackich, albowiem
szlachta katolicka nie dopuściła, by treść układów zborowskich weszła do
konstytucji sejmowych. Konstytucja zawierała bowiem jedynie enigmatyczne
stwierdzenie, że „deklaracyę łaski naszey uczyniona pod Zborowem Woysku
Zaporowskiemu (...) za zgodą wszech
stanow, aprobuiemy”.
Taki zapis w niczym nie potwierdzał spraw wyznaniowych, dlatego inaczej rozumieli
stan prawny swego Kościoła prawosławni,
inaczej senatorzy katoliccy. Na wieść o domaganiu się przez Sylwestra Kossowa
miejsca w senacie, biskupi łacińscy zagrozili opuszczeniem jego obrad, gdyby
zasiedli w nim przedstawiciele hierarchii prawosławnej. Na argumenty kanclerza
Jerzego Ossolińskiego, że w senacie zasiadają inni innowiercy, a sam
metropolita dobrze jest nastawiony do Kościoła katolickiego. „Niech będzie
zakładnikiem pokoju, gdyby zaś okazał nieżyczliwość dla Rzpltej, można go
później rugować – a może zadowoli się jednorazowym honorem i drugi raz na sejm
nie przyjdzie. Siedzą kalwini, lutrzy i schizmatycy w senacie i dobrze radzą
około dobra Rzptej, zacóż kapłana ruskiego wyłączać, gwałcić traktat zborowski
i nową wojnę na kraj sprowadzać?”. Biskupi łacińscy na mowę kanclerza
Ossolińskiego odpowiedzieli: „Świeckich dysydentów w senacie cierpimy, bo ci do
artykułów wiary nie mieszają się, ale duchowni dysydentów i schizmatyków w
senacie miejsca mieć nie mogą. Kardynał Oleśnicki wyszedł z Senatu i interdykt
na całą dyecezję rzucił, dowiedziawszy się, że Jagiełło z husytą miał
konferencję, a my mamy pozwolić, aby głowa schizmy, wróg papieża, w rady
publiczne z nami wchodził? Zborowskie traktaty wymuszone w niebezpieczeństwie
nie mogą praw duchowieństwa katolickiego łamać”.
Podobnie zareagował nuncjusz Jan de Torres. Sam fakt przybycia metropolity
Kossowa do Warszawy uznał za zagrożenie dla religii katolickiej. Nuncjusz
przyznał jednak, w relacji z 9 stycznia 1650 roku do kardynała Panziroliego, że
zanim doszło do protestu biskupów, proponowano Sylwestrowi Kossowowi w zamian
za miejsce w senacie uznanie władzy papieża, podpisanie się pod postanowieniami
soboru florenckiego i przyjęcie nauki Kościoła łacińskiego o pochodzeniu Ducha
Świętego i czyśćcu.
Protesty nastąpiły, kiedy metropolita stanowczo odrzucił te propozycje i
domagał się oddania cerkwi zajętych przez unitów.
Wobec tak negatywnej postawy
biskupów łacińskich i nuncjusza król obawiał się natychmiastowego wyjazdu
metropolity Sylwestra Kossowa i odnowienia powstania. Jan Kazimierz zdawał
sobie sprawę, że przez niedopuszczenie metropolity kijowskiego do senatu
Rzeczpospolita zrywała porozumienia zborowskie. W takiej sytuacji król,
próbując złagodzić powstałe napięcie, zaprosił 14 stycznia delegację
prawosławną z metropolitą do pałacu prymasowskiego na spotkanie z niektórymi
senatorami. W spotkaniu wzięli udział Andrzej Szołdrski - biskup poznański, Jerzy
Tyszkiewicz - biskup
wileński, biskup Andrzej Leszczyński - podkanclerzy koronny, Kazimierz Lew Sapieha - podkanclerzy, Jerzy Ossoliński - kanclerz koronny, Albrycht
Radziwiłł - kanclerz
litewski, Adam Kisiel - wojewoda
kijowski. W rozmowach poruszono wiele problemów: od spraw generalnych - miejsca dla hierarchów
prawosławnych w senacie, zwrot biskupstwa chełmskiego i połockiego, do
szczegółowych, jak np. zwrócenie cerkwi w Pińsku. Przebieg spotkania najlepiej zrelacjonował Albrycht
Radziwiłł. „Przyjął nas arcybiskup i schizmatycy wyłożyli sprawę o oddanie im
natychmiast władykatu połockiego albo smoleńskiego i aby dokument królewski
opieczętować pieczęciami obu narodów. To ostatnio nastąpiło, pierwszym długo
nas męczono; w końcu podsunąłem myśl, aby raczej erygować władykat witebski i
wyznaczyć tylko połowę dochodu. Tak się też zgodzono, chociaż później i
nuncjusz, i unici nie byli ze mnie zadowoleni. Gdy szczerze przedłożyłem racje,
dowodząc że w niebezpieczeństwie wojny, z pewnością zagrażającej, chciałem
wybrać mniejsze zło, bo już widzieliśmy ruinę nie tylko władykatów, ale i
katolickich biskupów, zło, które z czasem i za Bożą Opatrznością będzie można
uleczyć, i że nie uczyniłem tego bez porady teologów (a także sam król
doradzał), uspokoili się, że zastosowano słuszne środki. Metropolita mówił ze
mną o przywróceniu w Pińsku cerkwi, które przedtem tam były; powiedziałem, iż
mogę to uczynić i dla uniknięcia wojny opieczętowałem nadanie opactwa
schizmatykowi. Potem ten ich metropolita, poprosiwszy o wysłuchanie,
przypomniał, że wedle punktów winien wraz z władykami mieć miejsce w senacie, lecz
z pokory (nałożywszy owczą skórę na lisią) tego się nie domaga, sądzi, iż tę
sprawę należy raczej odłożyć do innego sejmu”.
Rozmowy z senatorami i podjęte ustalenia złagodziły wśród delegacji
prawosławnej niechętne nastroje. Posłowie ruscy uzyskali jeszcze przed
rozmowami 12 stycznia uniwersał królewski zatytułowany Aprobacya sejmowa praw i wolności religiey greckiey narodu ruskiego.
Tytuł uniwersału nie był adekwatny do stanu faktycznego, albowiem sejm tego
dokumentu nie aprobował. Dokument ten jest wykładnią polityki króla i kanclerza
wobec prawosławnych. Uniwersał królewski stwierdzał, iż pragnieniem monarchy
jest zjednoczenie narodów polskiego, ruskiego i litewskiego, wchodzących w
skład Rzeczypospolitej, aby „siły
wspólne jech przeciwko nieprzyjacielowi Krzyża Świętego zachowane i obracane
byli”. Jan Kazimierz podkreślał, iż idea ta była celem polityki jego
poprzedników, a zwłaszcza Władysława IV, który dużo wysiłków włożył celem
likwidacji podziałów religijnych na Rusi. Jako spadkobierca tej idei król
pragnie spełnić obietnice dane ludziom „religii greckiej” i metropolicie
kijowskiemu, przywracając Kościołowi prawosławnemu w Koronie i Wielkim
Księstwie Litewskim dawne prawa, wolność nabożeństw, dostęp do urzędów, dobra i
cerkwie, szkoły i drukarnie, niezależne sądownictwo cerkiewne.
Na mocy tego przywileju prawosławni odzyskali biskupstwo przemyskie, które
konstytucją sejmową z 1641 roku zostało oddane wyłącznie unitom po śmierci
władyki prawosławnego Sylwestra Hulewicza. W 1650 roku biskup Hulewicz już nie
żył i unicki władyka Atanazy Krupecki
miał pozostać przy tym biskupstwie dożywotnio. Po jego śmierci prawo do
tej diecezji przechodziło w ręce prawosławnych. Strona prawosławna dodatkowo
otrzymała biskupstwo chełmskie, które wakowało po śmierci w 1649 roku biskupa
unickiego Metodego Terleckiego. Król ponownie zatwierdził kandydatów
prawosławnych na władyctwie łuckim i witebskim (mścisławskim), co było o tyle
istotne, że oba te biskupstwa wakowały, a bez zgody króla nie mogły być
obsadzone. Uniwersał królewski pozwolił stronie prawosławnej w ciągu 1650 roku
uzyskać osobne przywileje na wszystkie wakujące biskupstwa. Korzystając z tego
metropolita Sylwester Kossow wyświęcił na katedrę przemyską Antoniego
Winnickiego, łucką - Józefa Czaplica, mścisławską - Józefa Horbackiego i chełmską - Dionizego Bałabana. Ponadto reaktywowano biskupstwo
czernihowskie, powołując na jego ordynariusza Zosima Prokopowicza. W ten sposób
uniwersał królewski z 12 stycznia 1650 roku zapoczątkował odbudowę hierarchii
prawosławnej, która wraz z władyką lwowskim Arseniuszem Żeliborskim składała się z metropolii i sześciu
biskupstw, obejmujących siedem diecezji.
Prawosławni otrzymali również liczne cerkwie i monastery wraz ze szkołami w
Smoleńsku i Połocku.
Społeczność prawosławna oczekiwała, że zgodnie z umową zborowską, obejmie ona
pozostałe władyctwa należące wówczas do unitów. Metropolita Kossow dążył do
przejęcia wszystkich diecezji prawosławnych nie czekając na pozwolenia
królewskie. Przykładem takich działań było ogłoszenie 3 lutego 1650 roku odezwy
do szlachty prawosławnej by stawiła się za dwa tygodnie do Lublina. Zebrana w
lubelskiej cerkwi Przemienienia Pańskiego szlachta i duchowieństwo wybrała 17
lutego kandydata na biskupa przemyskiego Antoniego Winnickiego.
Takie działania wymusiły na królu podjęcie korzystnych społeczności
prawosławnej decyzji.
Rozumiejąc rangę uniwersału
królewskiego, stronnictwo katolickie przystąpiło do jego oprotestowania.
Kanclerz litewski Albrycht Radziwiłł odmówił opieczętowania dokumentu i
oprotestował go w księgach grodzkich warszawskich. Nuncjusz zaś swój protest
wpisał do akt kancelarii koronnej i litewskiej.
Wraz z metropolitą unickim Antonim Sielawą podjął działania u króla, prymasa i
kanclerza koronnego, by nie dopuścić do wprowadzenia w życie postanowień
uniwersału. Nuncjusz w swym proteście powoływał się na instrukcję i listy
papieża Innocentego X, które otrzymał również król i senatorzy. Jan de Torres
uważał, że przywileje nadane prawosławnym przez króla 8 stycznia i w dniach następnych
są sprzeczne z prawem i działają na szkodę religii katolickiej. Odebranie
unitom niektórych katedr biskupich, cerkwi i monasterów nuncjusz uznał za
nieważne i sprzeczne z bullami papieskimi.
Protesty strony katolickiej na
postanowienia uniwersału królewskiego, niedopuszczenie metropolity Sylwestra
Kossowa do senatu oraz brak sejmowego potwierdzenia postanowień zborowskich,
odebrane zostały przez społeczność
prawosławną jako zerwanie układów. Kozacy podejrzewali Adama Kisiela, który w
imieniu Rzeczypospolitej miał nadzorować realizację ugody zborowskiej, iż „za
jego zręcznym podbechtaniem król nie zniósł unii”.
Doszło nawet do rozruchów wymierzonych przeciwko wojewodzie kijowskiemu i tylko
dzięki interwencji Chmielnickiego i metropolity Sylwestra Kossowa Adam Kisiel
nie przypłacił swego pobytu w Kijowie życiem. Fakty te wykorzystał hetman
kozacki w swych działaniach dyplomatycznych, zręcznie przypominając królowi, iż
to nie on, a Rzeczpospolita złamała układy zborowskie.
Uniwersał królewski z 12 stycznia
pozwolił prawosławnym na obsadzenie wakujących katedr biskupich i odzyskanie
wielu cerkwi. W dniu 30
stycznia 1650 roku wracający z Warszawy metropolita Sylwester Kossow naznaczył
na biskupa chełmskiego Dionizego Bałabana, późniejszego władykę łuckiego.
Metropolita odebrał ponadto od unickiego biskupa wikarnego, Jakuba Suszy,
cerkiew katedralną i jej uposażenie. Mimo wcześniejszej deklaracji, Jan
Kazimierz nie potwierdził ponownie nominacji Dionizego Bałabana. Brak nominacji
królewskiej był efektem licznych protestów strony katolickiej w sprawie objęcia
przez prawosławnego biskupa katedry chełmskiej, monasteru i cerkwi w Lublinie.
Sytuacją Kościoła unickiego w Rzeczypospolitej, na podstawie relacji nuncjusza, Kongregacja Propagandy Wiary
zajęła się na swym posiedzeniu generalnym 4 lipca 1650 roku. Kongregacja pod
przewodnictwem kardynała Franciszka Maidalchiniego i Jana Panziroliego, po wysłuchaniu informacji o stratach, jakie
poniosła religia katolicka w wyniku uniwersału królewskiego danego prawosławnym,
poleciła wysłać brewe do Jana Kazimierza. W posłaniu do króla wyrażono
negatywną opinię o postanowieniach królewskich, godzących w religię katolicką.
Tymczasem strona prawosławna wysunęła pod adresem króla nowe żądania
wyznaniowe.
Zanim przejdziemy do ich
rozpatrzenia, należy omówić bardzo istotny list Adama Kisiela do króla,
napisany 26 października 1650 roku. List charakteryzował sytuację wyznaniową w
Rzeczypospolitej i wskazywał, że niezrealizowanie postulatów społeczności
prawosławnej grozi nową wojną. Adam Kisiel napisał go „w imię jedności Rusi i
spokoju w ojczyźnie”. Wojewoda kijowski przestrzegał monarchę przed grożącym krajowi niebezpieczeństwem
podziału i wojny. Przypominał „dla wszystkich Ich Mciów, którzy pod Zborowem
byli, że już absolute punkt stanął był o zniesieniu Uniej, i że Hetman
Zaporoski nie chciał żadną miarą inaczej, ażby to było poprzysiężone przez WKMć
i nas wszystkich. Moją prostą pracą i usługą relaxatum est, że i podpisy nasze
Senatorskie i Komissarskie rekuperowałem, i z tej przysięgi zbiłem, i to
zniesienie Uniej absolute sumptum na zmowę z JMX. Metropolitą Kijowskim,
(spodziewając się jakiejkolwiek zgody) referowałem, aby tak zniesiona była,
jako się namówimy”. Wojewoda wypominał królowi, iż odstąpiono od tego punktu ze szkodą dla dóbr cerkiewnych, jego „pracy
i cnoty”. Na obszarze Wielkiego Księstwa Litewskiego przywilejów prawosławnym
nie potwierdzono i nie oddano im cerkwi. Była to wyraźna aluzja do postawy
kanclerza litewskiego Albrychta Radziwiłła i nieoddania prawosławnym katedry w
Chełmie. Wobec niewypełniania dekretów i uniwersałów przyznanych prawosławnym,
Adam Kisiel zapytuje monarchę: „dla Boga, cóż jest lepszego, czy tych wsi
ustąpić i Cerkwi, czy to cierpieć, że dla Cerkwi kilku Ruskich, kilka tysięcy kościołów
wszędzie pustkami stoi?” Wojewoda kijowski domagał się znalezienia sposobu
rozwiązania tego problemu dla dobra państwa. „Około czego obadwa z
niebożczykiem Panem Kanclerzem pracowaliśmy lat kilkanaście, i te prace o sam
Rzym oparły się”. Adam Kisiel nawiązywał w tym miejscu do memoriału unijnego,
którego sam był współautorem, oraz do paktów zborowskich. Zrozumiałe w tym
kontekście jest więc stwierdzenie autora listu w sprawie unii. „Unia niech by
zostawała”, ale we władyctwach
prawosławni powinni odzyskać swoje cerkwie i wsie, żeby „Ruś wszystkę
uspokoić”. Wojewoda opowia |