ÁÅËÀÐÓÑÊÀß ²ÍÒÝÐÍÝÒ— Á²Á˲ßÒÝÊÀ

ÊÀÌÓͲÊÀÒ... | ×àñîï³ñû... | Ïàðòíýðû... | Âûäàâåöê³ÿ ñýðû³...À¢òàðû...

 
Ïàäï³øûñÿ íà àáíà¢ëåíüí³ ÊÀÌÓͲÊÀÒÓ

Ïîëüñê³ à¢êöû¸í  
[Allegro.pl]
Çàõîäçü!!!
 

    ÊͲò
    óñòîðûÿ
    ˳òàðàòóðà
    Ïåðàêëàäû
    Ìîâà
    Êðûòûêà
    Ðýë³ã³ÿ
    Ïàë³òûêà
    Ãðàìàäçòâà

 ×ÀÑÎϲÑÛ
  •  Àáàæóð
  •  Akcent

     
Białoruski

  • 
Annus
      Albaruthenicus
  •  ÀRCHE
  • 
Àñàìáëåÿ
  •  Białoruskie
     Zeszyty
     Historyczne

  • 
ÁÃÀ
  •  Áåëàðóñ
  •  Áåëîðóññêèé
     Ñáîðíèê

  •  Áåëüñê³
     Ãîñò³íýöü

  •  óñòàðû÷íû
     Àëüìàíàõ

  •  Ãîä Áåëàðóñê³
  •  Äçåÿñëî¢
  •  Druvis
  •  Çàï³ñû Á²Í³Ì
  •  Çÿìëÿ N
  •  Inform-Áàíê
  •  Êàëîñüñå
  •  ÊÀÌÓͲÊÀÒ
  •  ÊÐÀÉ-KRAJ
  •  ͳâà
  •  Ïàë³òû÷íàÿ

       
ñôåðà

  •  Ïàì³æ
  •  pARTisan
  •  Ïðàâ³íöûÿ
  •  Ðýçûñòàíñ
  •  Ñïàä÷ûíà
  •  Òýðìàï³ëû
  •  Terra Alba
  •  Terra Historica
  •  Ô³ëÿìàòû
  •  Ôðàãìýíòû
  •  Øóôëÿäà
  •  Czasopis

 

Íàøûÿ ñÿáðû

Òûäí¸â³ê Áåëàðóñࢠó Ïîëüø÷û ͲÂÀ SETPro://DTP=Designing+Typesetting+Programming/ Áåëàðóñêà-Àìýðûêàíñêàå Çàäç³íî÷àíüíå Belarusan Newspaper in Free World ÁÀÏÖ Âàñ³ëü ÁûêࢠÁåëàðóñêàÿ Ïàë³÷êà Áåëàðóñêàÿ Ïàë³÷êà ÇÁÑ ÁÀÖÜÊÀ¡Ø×ÛÍÀ Ïàðòûÿ ÁÍÔ Âîêàwww.bialorus.pl ÏÀÃÎÍß BrestOnline Âiëüíÿ ÇÓÁÐ Àñàìáëåÿ NGO Ñóïîëüíàñüöü Äðàíiêi Õàðòûÿ ÂßÑÍÀ Ãàñïàäàð Êóðñ áåëàðóñêàå ìîâû Ïðàâàï³ñ Áåëàðóñêàÿ ìîâà ¢ ²íòýðíýò ArfaBel Áåëàðóñû ¢ ²çðà³ë³ Äç³ìà Çàâàäçê³ Áåëàðóñû ¢ À¢ñòðàë³³ ˳ðà Âîëüíû Êðàé ZBM

 

 
Antoni Mironowicz, Sylwester Kossow - biskup białoruski, metropolita kijowski

METROPOLITA KIJOWSKI

 

               Koniec lat czterdziestych XVII wieku był okresem ważnych rozstrzygnięć w sferze wyznaniowej. Śmierć metropolity Piotra Mohyły i króla Władysława IV w istotny sposób wpłynęła na stosunki między Kościołem prawosławnym a unickim. W coraz bardziej skomplikowanej sytuacji wewnętrznej Rzeczypospolitej o kwestiach religijnych decydowały nowe osoby. Każda decyzja w sprawach wiary miała swoje polityczne konsekwencje również w stosunkach z sąsiadami. Polityka wyznaniowa w czasach panowania Jana Kazimierza wzbudzała zainteresowanie Szwecji, Turcji i Rosji. Ta ostatnia coraz częściej występowała w obronie praw Cerkwi prawosławnej w całej Europie wschodniej. Stosunki religijne,  zwłaszcza relacje między prawosławnymi a unitami, w połowie stulecia na terenie Rzeczypospolitej kształtowały się pod wpływem innego czynnika - powstania Bohdana Chmielnickiego. Etapy jego rozwoju określały kolejne porozumienia dotyczące również spraw wyznaniowych. Polityka Rzeczypospolitej wobec Cerkwi prawosławnej będzie coraz bardziej zależeć od aktualnej sytuacji politycznej i militarnej państwa.

               Okres poprzedzający powstanie Bohdana Chmielnickiego charakteryzował się gwałtowną akcją  kolonizacyjną, która doprowadziła do powstania latyfundiów magnackich na ziemiach ruskich Rzeczypospolitej. Większość z tych magnatów była wyznania rzymskokatolickiego bądź unickiego, podczas gdy ich poddani pozostawali w wierze prawosławnej. Takie podziały wyznaniowe występowały na terenach objętych systemem dzierżaw. Dzierżawcy, zdający sobie sprawę z czasowego posiadania dóbr, starali się osiągnąć maksymalne korzyści. W praktyce oznaczało to wyzysk miejscowego chłopstwa i dążenie do schłopienia Kozaczyzny. Nienawiść społeczności ruskiej nie ograniczała się do polskiej szlachty i magnaterii. Duże pretensje były zgłaszane pod adresem ludności żydowskiej, w której rękach znajdowały się dzierżawione od szlachty karczmy i młyny. Wreszcie Kozaków oburzały decyzje władz polskich ograniczające liczbę wojska rejestrowego oraz ostre represje wobec uczestników poprzednich powstań. Warta podkreślenia jest również  zmiana stosunku Kozaczyzny do prawosławia. Współpraca ta zaczęła się od 1620 roku, kiedy hetman kozacki Piotr Konaszewicz-Sahajdaczny zapewnił ochronę patriarsze jerozolimskiemu Teofanesowi i nowo wyświęconemu przez niego metropolicie Hiobowi Boreckiemu. Około 1622 roku duchowieństwo prawosławne zajmowało miejsca w radach kozackich. Konsekwencją tego faktu były żądania posłów kozackich zaprzestania ucisku Cerkwi prawosławnej ze strony łacinników i unitów. W okresie panowania Władysława IV Kozaczyzna, obok bractw cerkiewnych, była głównym orędownikiem nadania Cerkwi prawosławnej równych praw z Kościołem unickim. Żądanie kasacji unii kościelnej ze strony Kozaków pojawiło się dopiero w okresie powstania Bohdana Chmielnickiego i to pod wpływem duchowieństwa prawosławnego. Przywódca powstania za główny jego powód, obok przyczyn osobistych, uznał obronę praw „religii greckiej”. Według Janusza Kaczmarczyka „była to cena, jaką przyszło zapłacić Rzeczypospolitej za nierozwiązanie problemu równouprawnienia prawosławia oraz niefortunne dzieło unii brzeskiej”[1].

               Powstanie Chmielnickiego rozpoczęło się w styczniu 1648 roku pokonaniem przez Kozaków dragonii polskiej, stacjonującej na Zaporożu pod dowództwem pułkowników Stanisława Górskiego i Stanisława Michała Krzeczowskiego. W opinii opozycji antykrólewskiej, zbrojne wystąpienie Kozaków odbyło się za cichym przyzwoleniem Władysława IV, dążącego do wzmocnienia swojej władzy wobec magnaterii[2]. Rebelia kozacka początkowo nie wywarła na społeczności Rzeczypospolitej większego wrażenia. Nie było wśród szlachty i magnaterii jednolitej opinii w sprawie powstania Chmielnickiego i wysuniętych w jego trakcie postulatów pod adresem władz państwowych. Nadzieje hetmana okazały się złudne. W dwóch bitwach, pod Żółtymi Wodami (29 kwietnia) i pod Korsuniem (26 maja), wojska kozackie sprzymierzone z Tatarami dowodzonymi przez Tuhaj-beja rozbiły doborowe oddziały koronne. Do niewoli kozackiej dostali się dwaj hetmani koronni: wielki - Mikołaj Potocki i polny - Marcin Kalinowski. Po bitwie korsuńskiej Bohdan Chmielnicki wydał 28 maja uniwersał skierowany do Kozaków i ludności ruskiej, w którym apelował o zbrojną obronę swych praw[3]. Zaakcentowanie w uniwersale prześladowania ludności prawosławnej przez unitów miało nadać powstaniu cechy wojny religijnej. Trudno dziś wnioskować, czy w ten sposób Chmielnicki chciał pozyskać duchowieństwo prawosławne do powstania, czy też postulaty wyznaniowe były efektem oddziaływania tegoż duchowieństwa na starszyznę kozacką. Jedno wydaje się być pewne: hasła walki o obronę praw „wiary greckiej” leżały w interesie i  Cerkwi, i Kozaczyzny.

               Rozwiązanie sytuacji na Ukrainie skomplikowała śmierć Władysława IV, w dniu 20 maja 1648 roku. Podeszły wiek interrexa, prymasa Macieja Łubieńskiego,   sprawił, że ster rządów przejął kanclerz Jerzy Ossoliński. Kanclerz  stał na czele stronnictwa opowiadającego się za kandydaturą   Jana Kazimierza. W stosunku do Kozaków kanclerz koronny ustępstwami  pragnął ich zjednać z Rzecząpospolitą. Koncepcja Ossolińskiego była kontynuacją planów z ostatnich lat panowania Władysława IV. Projekt ten zakładał wojnę przeciwko Turcji, w której Kozacy mieli odegrać istotną rolę. Zamierzenia króla i kanclerza spotkały się z poparciem magnatów kresowych. Magnaci polscy byli zainteresowani rozszerzeniem granicy do Morza Czarnego i wzmocnieniem wpływów w księstwach naddunajskich: Mołdawii i Wołoszczyźnie, wówczas posiadłościach lennych Turcji. Dążenia te zyskały poparcie w kurii rzymskiej, która zawsze patronowała idei krucjaty antytureckiej. Kler katolicki w Rzeczypospolitej interpretował płynące z Rzymu hasła krucjaty religijnej  jako impuls do dalszego osłabienia pozycji Cerkwi prawosławnej.

               Pozyskanie Kozaków do wojny z Turcją wymagało również zmiany podejścia do spraw wyznaniowych. W ostatnich latach panowania Władysława IV problem ten próbowano rozwiązać, proponując zorganizowanie nowego synodu unijnego i utworzenie samodzielnego patriarchatu. Wraz z pojawieniem się  w petycjach Chmielnickiego postulatu zniesienia unii nowe koncepcje unijne nie miały większego znaczenia. Wśród szlachty i magnaterii polskiej nie było jednolitego stanowiska wobec postulatów Kozaków[4]. Największym zwolennikiem myśli ugodowej z Kozakami był wojewoda bracławski Adam Kisiel. Uważał on wyprawę hetmana Potockiego na ziemie ruskie „za niebezpieczną porywczość”, która może doprowadzić do tego, że rebelia Chmielnickiego nabierze cech konfliktu wyznaniowego[5]. Postulował więc, stojąc na gruncie interesów Rzeczypospolitej, szukanie porozumienia z powstańcami.  Wraz ze śmiercią Władysława IV Adam Kisiel stracił oparcie we władzy królewskiej i znalazł je  w osobie kanclerza Jerzego Ossolińskiego. Ten ostatni zwrócił się 7 czerwca 1648 roku do wojewody bracławskiego z prośbą o powstrzymanie Chmielnickiego od wojny i doprowadzenie do wypracowania wspólnej polityki polsko-moskiewskiej przeciwko Turcji.

Odmienne stanowisko zajmowało stronnictwo opowiadające się za elekcją na króla Karola Ferdynanda Wazy - biskupa wrocławskiego. Na czele tego stronnictwa stanęli: wojewoda ruski książę Jeremi Wiśniowiecki,  hetman litewski Janusz Radziwiłł  i podkanclerz Andrzej Leszczyński.  Program obozu hetmańskiego zakładał rozerwanie sojuszu tatarsko-kozackiego i całkowite zdławienie buntu Kozaków. Winą za eskalację wydarzeń na Ukrainie obarczono Jeremiego Wiśniowieckiego. Rozpoczęty 28 maja odwrót oddziałów księcia spod Perejasławia przerodził się w krwawy terror na całym szlaku pochodu. Ofiarami terroru padło obok Kozaków duchowieństwo prawosławne, co wzmogło w społeczności ruskiej antykatolickie nastroje[6].

               Zbliżanie się sejmików i wyznaczenie terminu sejmu konwokacyjnego na 16 lipca zmusiły obóz ugodowy do szybkich działań. Początkowo próbowano nawiązać kontakt z przywódcą powstania za pośrednictwem chorążego sandomierskiego Adama Kazanowskiego, lecz wobec niepowodzeń jego starań misję rokowań powierzono Adamowi Kisielowi. Wojewoda bracławski 12 czerwca napisał  do Bohdana Chmielnickiego list, w którym zapewnia adresata o swej życzliwości. „Wysyłam do WMci nie jako do nieprzyjaciela ale jako do przyjaciela mego, w tejże ojczyźnie i w tej prawosławnej wierze co i sam jestem będącego, starca monasteru mego Huszczego Ojca Patroniego Łaska, przez którego nawiedzam WMci i mój dawny afekt życzliwy WMci samemu i wszystkiemu wojsku Zaporoskiemu Rplitej oświadczam”. Adam Kisiel radził wodzowi kozackiemu, „żebyś WMć Majestatu Bożego i Rplitej nie naruszał, Tatarów odprawił, a sam na zwykłych miejscach zostając, wysłał do Rplitej i przedłożył to, z jakich początków przyszło do tego nieszczęsnego zamieszania: a wiarę swoją i wszystkiego wojska Rplitej oświadczył. Obiecuję WMci, tak jakom synem Cerkwi Bożej, i jako dom mój ze krwie narodu Ruskiego starożytny idzie, że sam będę pomocny do wszystkiego dobrego WMci, gdy się WMć ze mną bezpiecznie i poufale znosić będzie”[7]. Bohdan Chmielnicki odpowiedział wojewodzie bracławskiemu już 18 czerwca 1648 roku, pisząc: „Posłuchawszy rady WM Pana dawnego naszego przyjaciela, sami się zatrzymawszy, hordzie wrócić się kazaliśmy, aby więcej krew chrześciańska nie lała się”[8].

               Wódz Kozaków po bitwie korsuńskiej nie dążył do eskalacji powstania. Tatarzy pragnęli udać się z łupami na Krym. Liczba powstańców co prawda rosła, lecz nie było to zorganizowane wojsko, będące w stanie sprostać armii koronnej. Wyraźną rezerwę zachowywała Moskwa, która w 1646 roku podpisała z Rzecząpospolitą układ zobowiązujący ją do pomocy w wypadku najazdu tatarskiego. W interesie Moskwy w tym czasie leżała likwidacja powstania. Niechętny powstaniu był hospodar mołdawski Bazyli Lupul. W tych warunkach Chmielnicki zmuszony był przyjąć propozycję rokowań i wysłał własne poselstwo na sejm do Warszawy. Poselstwo kozackie przybyło na początku lipca i przywiozło ze sobą datowany na dzień 12 czerwca 1648 roku list Chmielnickiego do nieżyjącego króla Władysława IV. Żądania kozackie zostały zawarte w  Instrukcji do Jego Królewskiej Mości, pana naszego miłościwego, posłańcom naszym od Wojska Zaporoskiego danej. Pierwszych dwanaście punktów Instrukcji stanowiły skargi kozackie do króla na dzierżawców ziemskich. Dopiero pod koniec dokumentu znalazły się żądania o charakterze ogólnym. Kozacy domagali się wypłacenia zaległego żołdu oraz w imieniu „duchowieństwa starożytnej religii greckiej” zwrotu cerkwi zajętych przez unitów, w tym w Lublinie, Krasnystawie i Sokalu. Domagano się również utrzymania dawnych praw i wolności Cerkwi prawosławnej. Instrukcja kończyła się żądaniem potwierdzenia wszystkich przywilejów kozackich: „Abyśmy przy wszelakich wolnościach naszych wojskowych, tak od zeszłych ś. pamięci królów polskich, jako JKMci szczęśliwie nam panującego na dawnych i przywilejami zatwierdzonych prawach, cale i nienaruszenie zostawać mogli”[9]. Żądania kozackie były ograniczone i nie zawierały wcześniejszych postulatów stworzenia samodzielnego księstwa ruskiego na wzór Wielkiego Księstwa Litewskiego, a w sprawach wyznaniowych zniesienia unii. Ten ostatni postulat zastąpiono żądaniem przywrócenia prawosławnym ich stanu posiadania z okresu przed unią brzeską. Chmielnicki, ograniczając swoje żądania, pragnął zachować możliwość negocjacji z Rzeczypospolitą. Wśród postulatów wodza kozackiego znalazły się propozycje metropolity Sylwestra Kossowa.

               Niektóre instrukcje sejmikowe zawierały postulaty dotyczące wiary prawosławnej. W instrukcji dla posłów sejmiku wiszeńskiego znalazł się zapis, aby swoją zgodę  na pospolite ruszenie posłowie uzależnili od załatwienia spraw Cerkwi prawosławnej: „A iż panowie bracia religiey greckiey skarżyli się, iako na przeszłych seymach, tak y teraz o wielkie praeiudicia swoye w wolnościach y przywileyiach swoich y o odcięciu niektórych beneficiorum, zalecamy pp. Posłom naszym, iżby obwarowali sufficientissime, żeby iuż religia grecka we wszystkich exorbitantiach y praetensiach swoich uspokoyona była (...)”[10]. Nie spotkamy natomiast postulatów „uspokojenia wiary greckiej” w uchwałach sejmików szlachty ziemi halickiej, przemyskiej i sanockiej, mimo licznej tam jeszcze reprezentacji prawosławnej. Z kolei uchwała sejmiku bełskiego zawierała krytyczną ocenę powstania Chmielnickiego, określając je mianem „rebelii kozackiej”[11].

               Przed rozpoczęciem dyskusji o kwestiach wyznaniowych, na forum sejmu pojawił się jeszcze jeden aspekt międzynarodowy. O prawa ludności prawosławnej po raz pierwszy wystąpił pośrednio patriarcha moskiewski, Josif. W liście z 17 lipca 1648 roku skierowanym  do senatorów Wielkiego Księstwa Litewskiego, w których rękach znajdowało się prowadzenie polityki polsko-moskiewskiej, zapewniał o przekazaniu carowi Aleksemu Michajłowiczowi   propozycji wspólnego przymierza przeciwko Turcji. Patriarcha zapewniał, że car moskiewski pragnie mieć z nowo wybranym królem „wieczny pokój, zgodę i ciszenie we wszystkiem, jako przed tem”. Przy okazji patriarcha przypomniał, iż „o to Boga proszę, żeby prawosławne chrześcijaństwo w pokoju i we zgodzie i we wszystkiem błogosławieństwie Boskim było”[12]. Była to wyraźna aluzja do spraw wyznaniowych w Rzeczypospolitej, którymi sejm miał się zająć. Prymas Łubieński zapoznał się z postulatami posłów prawosławnych podczas bankietu, wydanego na cześć przybyłych Kozaków. Postawa księdza prymasa i wyjaśnienia składane przez Adama Kisiela zmieniły opinię wielu senatorów o postulatach kozackich. Albrycht Stanisław Radziwiłł pod datą 20 lipca przytacza wypowiedź biskupa poznańskiego Andrzeja Szołdrskiego:  „Biskup poznański doradzał pokój z Kozakami (...) i na przyszłość uważać, aby Kozacy nie doznawali takiego traktowania”[13].

               Po raz pierwszy na forum sejmu w kwestii wyznaniowej, w imieniu szlachty prawosławnej wystąpił 23 lipca chorąży litewski Bohdan Ogiński. Zażądał on potwierdzenia Punktów uspokojenia religii greckiej, uchwalonych podczas sejmu elekcyjnego w 1632 roku i przywrócenia prawosławnym cerkwi i monasterów zabranych im przez unitów. Autor diariusza sejmowego pisał o atmosferze panującej w tym dniu  podczas obrad izby poselskiej: „Haeretici przeciwko katolikom, a schyzmatycy przeciwko Unitom. I zaszli wszyscy w długie i zwadliwe kontrowersye (...). Schyzmatycy przeciwko Unitom swoje też rzeczy pretendowali: żądali tego, aby komissya naznaczona była, żeby experyment uczyniono, kto Graecus dissidens, a kto unitus. A potem ich odłożono, i insze wnosili petita. Od Unitów nie miał się kto ozwać, bo ich nie było; od Katolików się ozwał po długich exageracyach dissidentium JM Pan Starosta Grabowiecki, Pan Sarbiewski; a przestrzegając, aby religio Catholicorum modeste szła, odłożył to do przyszłego sejmu złożonego et cum ulteriori jurium suorum antiquissimorum et sanctissimorum dispendio”. Z relacji z obrad sejmu wynika, że żądania szlachty prawosławnej nie zawierały postulatów identycznych z tymi, z którymi przybyli posłowie kozaccy. Fakt ten świadczy o braku jednolitej akcji społeczności prawosławnej na forum sejmu. Dopiero kiedy posłowie z województwa mazowieckiego stwierdzili, że województwo „żadnego dyssydenta mieć żadną miarą nie chce” i „aby w niem Żydzi nikędy nie mieszkali”, wówczas posłowie województwa kijowskiego wysunęli podobne postulaty w stosunku do unitów. W granicach województwa miała pozostać tylko „rzymska i grecka religia”[14]. Dyskusję nad postulatami szlachty prawosławnej kontynuowano w dniu następnym. „Potem schyzmatycy wzruszyli materyą mówienia o swoich pretensyach ex parte religionis, domawiając się także osobnych deputatów do uznania exorbitancyjej ea in patre”. Przeciwnicy wyznaczenia deputacji do sprawdzenia naruszenia prawa  głosili, że „nie masz za co favere religioni graecae i onę promovere, która będąc zawsze inimicissima romanae, teraz onę saevissima, eaque tartarica prosequitur rabie. Probatissimum, że ex innato odio religionis”[15].  Najostrzej przeciwko dezyderatom prawosławnym wystąpił pisarz ziemski lwowski Piotr Ożga:  „Muszę się dziwować MPP, że ich Mć tanto fervore egzagerują krzywdy swoje i kontentowania potrzebują, a my milczemy, co księża nasze w pasy darto, ścinano, kościoły łupiono, omnia sacra sprofanowano. A to co zrobiło jeżeli nie wiara, jako popi wszyscy na kazaniach tę wojnę pospólstwa zalecali, jako ich animowali przeciwko nam”[16]. Nie była to opinia większości sejmikujących, jednak jej ton odpowiadał nastrojom poza sejmem. Posłowie prawosławni odrzucali zarzuty o okrucieństwa wyrządzone unitom i Żydom z ich strony. Nikt jednak nie negował współpracy duchowieństwa prawosławnego z Kozakami. W tej sytuacji nie było nadziei na pozytywne rozstrzygnięcie spraw „religii greckiej”. Ostatecznie 28 lipca wyznaczono jedynie deputację do spraw religijnych i do rozmów z Kozakami[17]. Na jej czele stanął wojewoda bracławski Adam Kisiel. Komisarzy Rzeczypospolitej, udających się na rozmowy z Chmielnickim, zaopatrzono w instrukcję[18]. Dalsza dyskusja na forum sejmu konwokacyjnego doprowadziła również do przyjęcia w konstytucji zapisu w sprawie „religii greckiej”. Według tego zapisu „Religia Grecka incorporata z narodem Ruskim, według dawnych praw y przywileiów ma być zachowana. A cokolwiek w katedrach, metropoliach, y władyctwach, archimandryach, monasterach, cerkwiach, bractwach, szpitalach, drukarniach, także in seminarijs et collegijs, przeciwko punktom na Elekcyi świętey pamięci Króla Imci postanowionym, y konstytucyami Seymowemi utwierdzonym, Ichmciom Panom braci naszey nie będącym w Unij exorbitat: to wszystko na przyszłym Seymie Electionis uspokoiono bydź ma, y przyszłemu, da P. Bóg, Panu, aby przyszło do exekucyi, inter pacta conventa podano ma bydź, absque omni disquisitione et contradictione”[19].

               Zapowiedź potwierdzenia praw Cerkwi prawosławnej na sejmie elekcyjnym  złagodziła antyunijne nastroje  społeczności ruskiej.  W Wilnie podjęto próbę organizacji nowego synodu unijnego. Nuncjusz Jan de Torres w liście do Kongregacji Propagandy Wiary z 12 sierpnia 1648 roku informował o rozmowach między prawosławnymi a unitami w Wilnie. Według relacji nuncjusza, podczas  pobytu w Wilnie spotkał on prawosławnych skłonnych do unii z Rzymem. Nuncjusz de Torres pisał o przychylnej do unii atmosferze w mieście i o rozmowach między bazylianami wileńskimi, prawdopodobnie zakonnikami monasteru św. Ducha, i unitami.  Efektem tych rozmów stała się wspólna deklaracja w sprawie warunków powszechnej zgody wyznaniowej. Deklaracja ta została spisana, a jej kopię nuncjusz wysłał wraz z listem do kardynała Jana Panziroliego i Kongregacji Propagandy Wiary, żeby była poddana „odpowiednim rozważaniom”. Podstawą do dyskusji na przyszłym synodzie byłby dwuczęściowy  dokument zatytułowany Declarant Disuniti Vilnenses se velle concordiam generalem facere cum Unitis  i  Declaratio Unitorum [20].

               Podczas analizy poszczególnych punktów wspólnej deklaracji prawosławnych i unitów wileńskich łatwo dostrzec analogię w podobnych projektach unijnych wysuwanych za panowania Władysława IV. Nie wiadomo czy rozmowy wileńskie odbywały się za wiedzą metropolity Kossowa. Należy sądzić, że nie bowiem nie mamy żadnych informacji na ten temat. Deklarację wileńską przedłożono na sejmie szlachcie ruskiej i wybranemu przez nią elektowi. Z jej treścia zapoznał się w końcu sierpnia metropolita Sylwester Kossow, którego król zatwierdził na tejże godności. Powrót do projektu wspólnego patriarchatu dla Rusinów miał być odpowiedzią na kozackie żądania zniesienia unii. Projekt ten nie mógł stać się jednak tematem powszechnej debaty.  Społeczność szlachecką nurtowały bardziej postulaty kozackie, aniżeli nierealne do zrealizowania w okresie powstania kozackiego  nowe koncepcje unijne. Tymczasem do nuncjusza dotarła specjalna instrukcja Kongregacji Propagandy Wiary. Kongregacja na swym posiedzeniu 14 lipca 1648 roku, zaniepokojona wiadomościami o wysunięciu  w trakcie powstania kozackiego postulatu odebrania cerkwi unitom, poleciła nuncjuszowi Janowi de Torres, by „podczas nieodległej nowej elekcji sukcesora pilnował, ażeby nie było uszczerbku dla religii katolickiej i zgodnie z zaleceniami Stolicy Apostolskiej wykazał wszelką gotowość, by nie podjęto żadnych postanowień niezgodnych z prawem Bożym”. Instrukcja zalecała nuncjuszowi, ażeby wykorzystał w tym celu każdą okazję do obrony wiary katolickiej, do czego od Kongregacji otrzymał wszelkie pełnomocnictwa[21].

               Rezultaty sejmu konwokacyjnego i zapowiedź potwierdzenia praw ludności prawosławnej nie wpłynęła na sytuację wyznaniową na Ukrainie. Wraz z rozwojem powstania Chmielnickiego coraz powszechniej domagano się zniesienia unii i autonomii dla ziem ruskich. Działania wojskowe księcia Jeremiego Wiśniowieckiego doprowadziły do aktywniejszego poparcia powstania przez duchowieństwo prawosławne.  Na rezultaty takiej sytuacji nie trzeba było długo czekać. Oddziały kozackie, wywołujące liczne bunty chłopskie, pojawiły się na Wołyniu i w południowej części Wielkiego Księstwa Litewskiego. Wśród ówczesnych decydentów jedynie nieliczni wierzyli w powodzenie misji Adama Kisiela. Dopiero 27 sierpnia udało się Kisielowi nawiązać listowny kontakt z Bohdanem Chmielnickim. Wojewoda bracławski radził mu: „upokórz się Majestatowi Boskiemu, a nie życz ostatniego wylania krwie chrześcijańskiej. Azali nie masz Boga na niebie, który wszystko widzi? Cóż ci wżdy ojczyzna nasza winna, która cię wychowała?” Odpowiedź Chmielnickiego na list Adama Kisiela była natychmiastowa. Wódz kozacki winą za wojnę obarczył Jeremiego Wiśniowieckiego, „który bezrozmyślnie i bezuważnie na nas porwał się, co niechrześcijańsko i nierycersko nad narodem naszym chrześcijańskim nad niewinnemi duszami okrutne tyraństwo i okrucieństwo poczynił, nie tylko niewinnych chrześcijanów, ale i duchownych naszych na pal kazał powbijać”. Mimo wzajemnych obietnic kontynuacji rozmów, 23 września doszło do starcia pod Piławcami. Źle dowodzone i skłócone wojska polskie poniosły w walce z oddziałami kozacko-tatarskimi klęskę. Zwycięstwo piławieckie pozwoliło wojskom Chmielnickiego ruszyć w głąb kraju i rozpocząć oblężenie twierdzy w Zamościu. Na obszarach opanowanych przez powstańców przystąpiono do likwidacji parafii unickich. Straty nie ominęły Cerkwi prawosławnej. W czasie działań wojennych zniszczono liczne cerkwie, a duchowieństwo opuściło swoje parafie. Rozpoczęcie walk pod Zamościem zbiegło się z początkiem sejmu elekcyjnego. Stronnictwo hetmańskie opowiadało się za królewiczem Karolem Ferdynandem, Bohdan Chmielnicki zaś za Janem Kazimierzem. Poparcie obozu ugodowego z kanclerzem Jerzym Ossolińskim i Kozaczyzny dla Jana Kazimierza spowodowało wycofanie się z elekcji Karola Ferdynanda  i umożliwiło wybór króla

               Podczas obrad sejmu elekcyjnego sprawy „religii greckiej” podnoszono kilkakrotnie. Po raz pierwszy posłowie prawosławni wystąpili 8 listopada, domagając się potwierdzenia praw swojej Cerkwi. Marszałek izby poselskiej, wojski mozyrski Filip Kazimierz Obuchowicz  zaproponował wpisanie punktu o „religii greckiej” do pactów conventów. Do rozpatrzenia wszystkich postulatów tej społeczności powołano specjalną komisję[22]. Według relacji Albrychta Radziwiłła, podczas obrad senatu 10 listopada „wyznawcy greckiej wiary, a raczej schizmatycy, recytowali swoje żądania z czasu elekcji Władysława i chcieli by je zatwierdzić. Rzecz wydawała się słuszna, ale przecież pragnęli pod ogółem praw ukryć późniejsze żądania i tak je przemycić oraz znowu domagać się przemyskiego władykatu, który w 1641 roku został odstąpiony unitom[23], nasi katolicy nie pozwolili ich aprobować uchwałą i stąd niezgoda. Wojewoda bracławski, schizmatyk, że już to uzyskał na konwokacji bez żadnego sprzeciwu, przeto nie z Rzecząpospolitą lecz z królem będzie należało to załatwiać. Mazowsze wzbraniało zniesienia prawa i dekretu. Marszałek: „Błąd króla dotyczy Rzeczypospolitej, ale jeśli schizmatykom nie podobało się postanowienie, to czemu nie było żadnej protestacji?” Arcybiskup lwowski[24] proponował takie wyjście: „Ponieważ całe prawo ma się powierzyć przyszłemu królowi, niech przede wszystkim tę sprawę ułoży z Rzecząpospolitą”. Schizmatycy to odrzucili i protestowali się. Arcybiskup uważał, że można rzecz łatwiej prywatnie wyrównać, dlatego pozostawała ona w zawieszeniu do następnego dnia, a ponieważ ten był poświęcony św. Marcinowi, odłożono ją do jeszcze dalszego”[25]. Ostatecznie problem ten nie został rozstrzygnięty, albowiem prawosławni posłowie zgodzili się, aby „punkt o religii greckiej odłożyć do obrania Pana, który go facili negotio uspokoić może”[26]. Liczono również na szybkie przybycie na obrady sejmu posłów kozackich, w mniemaniu których Jan Kazimierz stanowił najlepszą gwarancję zaspokojenia postulatów wyznaniowych szlachty ruskiej.

               Chmielnicki, będąc jeszcze pod Lwowem, wysłał do Warszawy poselstwo, które miało przedstawić żądania kozackie. Wniosek o zniesienie unii został zawarty jedynie w liście przywódcy kozackiego do króla-elekta Jana Kazimierza. Żądania Chmielnickiego spotkały się w senacie ze zdecydowanym sprzeciwem. Miał on istotny wpływ na rozpatrzenie postulatów posłów prawosławnych. Ci, natychmiast po wyborze monarchy, wysunęli żądanie zwrotu biskupstwa przemyskiego. Marszałek Obuchowicz w odpowiedzi na ich żądanie oświadczył, iż „oni [posłowie prawosławni - A. M.]są uparci i o niczym nie chcą traktować, jeśli skrypt nie zostanie zatwierdzony”. W tej sytuacji Adam Kisiel zaproponował, „aby katolicy swoje i ich prawa powierzyli pomyślniejszym czasom, albo jeśli postanowili coś dla siebie otrzymać, to aby także dołączyli ich pokój religijny, bo skoro zostały utracone substancje i majętności, niech przynajmiej zachowa się prawo do wyznania i wolność”[27]. Mediacji w sporze podjął się również kanclerz Jerzy Ossoliński proponując, aby postulaty szlachty prawosławnej zostały zaspokojone przez samego króla na przyszłym sejmie koronacyjnym. Propozycja ta została odrzucona, a wojewoda wołyński Adam Aleksander Sanguszko  w imieniu strony prawosławnej domagał się, aby punkt „religia grecka” znalazł się w pactach conventach obecnego sejmu[28]. W rezultacie nacisków szlachty ruskiej w pactach conventach obok potwierdzenia tolerancji wyznaniowej wprowadzono osobny zapis o „religii greckiej”. „A co się tycze ludzi religii Greckiey rozróżnionych, to uspokoić według podanych na Elekcyi ś. pamięci Krola J. M. Władysława IV, Pana Brata naszego, na affektacyą Rzeczypospolitey przez Krola J. M. zeszłego, przy Deputatach ex utroque Ordine, punktow, będziemy powinni nieodwłocznie”[29]. Zapis ten w konstytucji sejmowej zasadniczo odbiegał od postulatów posłów prawosławnych, a zwłaszcza od żądań Chmielnickiego zniesienia unii. Był to rezultat stanowiska posłów prawosławnych, którzy świadomie unikali konfrontacji z katolikami w sprawach zniesienia unii. Ograniczenie się do postulatów potwierdzenia praw uzyskanych na elekcji Władysława IV nie dawało nawet gwarancji zwrotu cerkwi, o które zabiegali posłowie na sejmie konwokacyjnym. Istniały jeszcze inne powody takiej postawy posłów ruskich. Prawosławna szlachta i Kozacy pragnęli utrzymać dobre stosunki z nowo wybranym królem i kanclerzem. Jerzy Ossoliński myślał nie o likwidacji unii, a o nowym projekcie unijnym. Aby te projekty urzeczywistnić, trzeba było pozyskać wpływowe osobistości prawosławne. W okresie powstania kozackiego publiczna dyskusja na temat nowej unii między unitami i prawosławnymi nie mogła być prowadzona. Z tego też powodu kozackie postulaty zniesienia unii i projekty nowej „zgody uniwersalnej” były rozpatrywane wyłącznie w wąskim gronie senatorów. Nie znamy ostatecznie postawy wobec nowych projektów unijnych Adama Kisiela i metropolity Sylwestra Kossowa. Ten ostatni przebywał na terenie zdominowanym przez Kozaków i rozmowy z unitami mógł prowadzić w dużej dyskrecji. Hierarcha musiał uwzględniać fakt, że  w środowisku niższego duchowieństwa i wiernych dominowały antyunijne nastroje, postulujące całkowite  zniesienie unii.

               W czasie obrad sejmu elekcyjnego, 16 listopada 1648 roku, nadeszła z Rzymu  odpowiedź od Kongregacji Propagandy Wiary na list nuncjusza Jana de Torres. Kongregacja na specjalnym posiedzeniu w sprawie „unii uniwersalnej Rutenskich Schizmatyków” zalecała oczekiwać na elekcję króla polskiego i badać sprawę. Równocześnie polecono nuncjuszowi negocjować z posłami prawosławnymi w czasie elekcji i po jej zakończeniu wokół przesłanych artykułów[30]. Nie było więc jednoznacznej akceptacji dla ustaleń wileńskich i wspólnej deklaracji z 12 sierpnia. Kongregacja wyraźnie zajęła w sprawie nowego projektu unii wyczekujące stanowisko. Do takiej postawy  upoważniał ją rozwój wypadków w Rzeczypospolitej. Po zakończeniu sejmu, Jan Kazimierz 1 grudnia przekazał przebywającemu jeszcze w Warszawie posłowi Chmielnickiego, księdzu Mokrskiemu, list, w którym aprobował żądania Kozaków. Mimo że nie było w nich punktu o zniesieniu unii, sama odpowiedź króla na postulaty kozackie wywołała obawy strony katolickiej. Król postawił jednak Chmielnickiemu kilka warunków: powrót na swe ziemie, odesłanie pospólstwa i Tatarów oraz podjęcie negocjacji. Po powrocie na Ukrainę Chmielnicki zajął zdecydowanie separatystyczne stanowisko. Przybyłym do Perejasławia komisarzom królewskim hetman kozacki oświadczył: „Wybiję z lackiej niewoli naród ruski wszystek, a co pierwej o szkodę moją i krzywdę wojował, teraz wojować będę o wiarę prawosławną naszą”[31]. Postawienie na pierwszym miejscu sprawy religii prawosławnej było rezultatem zacieśniającej się współpracy między hetmanem a metropolitą Kossowem.

               Komisarze jeszcze w drodze do Chmielnickiego dowiedzieli się o licznych przypadkach  zmuszania szlachty unickiej do przyjęcia prawosławia. Często był to warunek powrotu szlachty ruskiej do swych dóbr. Hetman kozacki odrzucił jednak skargi Adama Kisiela na złe traktowanie katolickiej społeczności, odpowiadając: „Nie kazałem niewinnych zabijać, ale tego, który do nas przystać nie chce, albo na wiaru naszu chrestitisie. Wolno mi tam rządzić, mój Kijów, jam jestem panem i wojewodą kijowskim”[32]. Do zajęcia takiego stanowiska upoważniło Chmielnickiego poparcie, jakie otrzymał  od duchowieństwa prawosławnego i ludności ruskiej. Uczniowie Akademii Mohylańskiej wygłaszali na cześć zwycięskiego hetmana panegiryki. Usłyszał więc Bohdan Chmielnicki, że jest „Mojżeszem wiary ruskiej” i od Boga danym wyzwolicielem. Wracającego przywódcę powstania witał u „złotych wrót” Kijowa patriarcha jerozolimski Paizjusz wraz z metropolitą Sylwestrem Kossowem[33]. Obecność patriarchy przy powitaniu Chmielnickiego w Kijowie podnosiła rangę hetmana wśród społeczności ruskiej. Oficjalnie najwyższy dostojnik cerkiewny przybył z Jass, stolicy hospodarstwa mołdawskiego, celem udzielenia wodzowi Kozaków ślubu z Heleną Czaplińską. Wiemy jednak, że Chmielnicki pragnął wykorzystać patriarchę Paizjusza w rozmowach z Moskwą. Podróż patriarchy jerozolimskiego do Moskwy poprzez Kijów, po pieniądze na ochronę grobu Chrystusowego, wykorzystał również hospodar mołdawski Bazyli Lupul, próbując za jego pośrednictwem nakłonić hetmana Kozaków do „ligi prawosławnej”. Liga miała sięgać od Moskwy po Grecję i byłaby wymierzona przeciwko Turcji. Wychodząc naprzeciw tym intencjom, Chmielnicki zgodził się na wspólne wystąpienie z Rzecząpospolitą i Rosją przeciwko Turcji. Taką informację miał przekazać patriarcha Paizjusz carowi Aleksemu Michajłowiczowi[34].

               Pobyt patriarchy jerozolimskiego w Kijowie i jego wspólne z metropolitą Kossowem wizyty duszpasterskie wywołały w społeczności polskiej odmienne reakcje. Powszechnie oskarżano patriarchę o doprowadzenie do zmiany polityki Chmielnickiego w stosunku do Kościoła łacińskiego i unickiego oraz o wywołanie nastrojów separatystycznych wśród ludności ruskiej[35]. W postawie patriarchy Paizjusza i duchowieństwa prawosławnego upatrywano przyczyny niepowodzenia misji Adama Kisiela. W takiej atmosferze 19 stycznia 1649 roku rozpoczął się sejm koronacyjny, na którym miały być rozpatrzone sprawy „religii greckiej”.

               Mimo zapowiedzi, na sejmie koronacyjnym o problemach tych nie dyskutowano. Mówiono wiele o postulatach protestantów i sprawach kozackich. W tej ostatniej kwestii przeważał pogląd o braku perspektyw na trwały pokój z Bohdanem Chmielnickim[36]. W trakcie obrad sejmu zaszły na Ukrainie istotne wydarzenia. Nuncjusz Jan de Torres informował kardynała Panziroliego o pobycie w Warszawie metropolity Sylwestra Kossowa i mającej się odbyć w Kijowie wizycie patriarchy konstantynopolitańskiego Parfeniusza. Nuncjusz prosił Kongregację Propagandy Wiary o szybką instrukcję w tej sprawie. 19 lutego Adam Kisiel w imieniu króla wręczył Chmielnickiemu w Perejasławiu buławę hetmańską i chorągiew królewską. Wojewoda kijowski domagał się odpowiedzi na postulaty królewskie, a zwłaszcza na ustalenie terminu przeprowadzenia rejestru kozackiego. W odpowiedzi Chmielnicki przedstawił koncepcję Księstwa Ruskiego, sięgającego na zachodzie po Lwów, Chełm i Halicz i zbudowanego przy tatarskiej pomocy. Wobec niepowodzenia rozmów w sprawie rejestru Kozaków, hetman przedłożył 25 lutego własne warunki zawarte w dwóch dokumentach: Punkta supliki wojska Zaporoskiego do króla i Punkta przez komissarzów traktatowych polskich z jednej a Chmielnickim z drugiej strony umówione. Postulaty wyznaniowe znalazły się w pierwszym dokumencie. Kozacy domagali się: „Naprzód niewola, którą cierpi naród nasz Ruski, gorzej Tureckiej, przez Unią w wierze swojej Greckiej starożytnej, aby była zniesiona, prosimy: to jest, jako od wieków bywało, tak i teraz jedna Ruś starożytna Greckiego zakonu, Władyctwa, i wszystkie Cerkwie, aby w narodzie Ruskim wszędzie w Koronie i po Litwie zostawały. Imienia Uniej żeby nie było; tylko Rzymski a Grecki zakon, tak jako się zachowała Ruś z Polską: a Ich MWXięża Władykowie, którzy chcą zostawać przy zakonie Rzymskim, niech zdrowi zostawają, Soborne Cerkwie Greckie i starożytnej fundacyej oddawszy Rusi. A którzy zostawać chcą przy Greckim zakonie, ci żeby przy Rusi zostawali. Wróciwszy co czyjego jest, kiedy tylko dwa zostaną, Rzymski a Grecki, jako dawno bywało, nie tracąc ludzi Chrześcijańskich braciej naszych, dla Uniej, bez której żyli w zgodzie, rzecz słuszna będzie”. Postulat ten nawiązywał do wcześniejszych żądań zniesienia unii. Gwarantował jednak Kościołowi łacińskiemu pełne prawa. W dalszych kontaktach prawosławno-katolickich argument ten odgrywał ważną rolę. Drugi postulat Kozaków dotyczył wydania Czaplińskiego jako winowajcy wybuchu wojny. W następnych punktach wojsko zaporoskie zapowiadało niewpuszczenie na Ukrainę księcia Wiśniowieckiego i groziło nową wojną, gdyby ten na jej terytorium się pojawił. Kozacy domagali się również, aby „wojewoda kijowski był narodu Ruskiego i zakonu Greckiego (...), także metropolita nasz kijowski żeby miał miejsce w Senacie JKMci; żebyśmy przynajmniej trzech senatorów - między Duchownemi  Metropolitę, a między świeckimi Kasztelana i Wojewodę Kijowskich - Ruś mieli, dla przestrzegania wiary naszej i praw narodu Ruskiego”. Ostatnie postulaty dotyczyły usunięcia jezuitów z Kijowa i potwierdzenia tych ustaleń przez króla i sejm[37]. Nie ulega wątpliwości, że Punkta supliki były skonsultowane z metropolitą Sylwestrem Kossowem.

               Żądania dotyczące spraw wyznaniowych zostały powtórzone w liście Chmielnickiego do Jana Kazimierza. Hetman kozacki, nawiązując do Punktów supliki, pisał: „My mieć chcemy całe i rzetelne uspokojenie poddanych naszych religiej greckiej. W drugim punkcie, łaska nasza instancyą wojska naszego zaporozskiego przyjęła, gdyśmy na województwie kijowskim z tegoż narodu i religiej jako przedtym ś.p. Król Imć Pan brat nasz, na kasztelaniej także kijowskiej W. Wojewodę przeszłego bracławskiego posadzili. O Metropolitę kijowskiego, aby miał miejsce w Senacie, i w tem włożymy powagę naszę do Senatu, bez którego konsensu na Sejmie, nie możemy przyczyniać miejsc senatorskich. Jednem słowem, cokolwiek nie tylko do zatrzymania dawnych praw, swobód i przywilejów waszych, ale i  do pomnażania ozdób onego narodu ruskiego należeć będzie, chętnie się do tego przyczynimy”[38].

               Wobec tego rodzaju próśb, Jan Kazimierz odbył 1 czerwca naradę z senatorami. Podczas narady przeczytano listy wojewody kijowskiego Adama Kisiela do króla, kanclerza i hetmana kozackiego, z których wynikały „jawne hostilia Chmielnickiego, Tatarskie pewne auxilia, skryte jakieś porozumienia z Moskwą, traktatów żadne nadzieje”[39]. Wobec braku nadziei na pokojowe załatwienie konfliktu z Kozakami, zdecydowano się na wysłanie na Ukrainę wojska koronnego. Wojsko to od 10 lipca zostało oblężone przez siły kozacko-tatarskie w twierdzy Zbaraż. Na wieść o oblężeniu przez Chmielnickiego wojska koronnego, Jan Kazimierz wydał 7 sierpnia 1649 roku w obozie pod Toporowem uniwersał, w którym składał przywódcę Kozaków z hetmaństwa i żądał, „żeby za zdrajcę naszego i wszystkiej ojczyzny i narodu ruskiego nieprzyjaciela był miany”[40]. Po wydaniu uniwersału król ruszył z wojskiem pod Zbaraż. Do walki z wojskiem tatarsko-kozackim nie doszło, albowiem 18 sierpnia przystąpiono do rokowań.

               Tym razem postulaty kozackie zostały przedstawione królowi w dokumencie noszącym tytuł Punkta o potrzebach Wojska Zaporoskiego do Jego Kr. Mści, Pana Naszego Miłościwego. Dokument ten przedstawia najlepiej wyłożony program polityczny Bohdana Chmielnickiego. Punkty dotyczące kwestii wyznaniowych w zasadzie stanowiły powtórzenie wcześniejszych żądań w sprawie praw prawosławnych do obiektów cerkiewnych i wolności religijnej. Najistotniejsze zostały ujęte w następujących postulatach: „Unia, jako ustawiczna narodu ruskiego ucisków i Rzeczypospolitej trudności przyczyna, zniesiona być ma tak w Koronie, jako i w Wielkim Księstwie Litewskim. Metropolita kijowski od patriarchy konstantynopolitańskiego według zwyczaju starożytnego poświęcenie brać i do niego wiecznymi czasy z duchowieństwem ruskim należeć będzie. Cerkwie i dobra cerkiewne wszelakie, fundacje, nadania ruskie, niesłusznie przez unitów zabrane i odsądzone, od unitów duchownych i świeckich nabożeństwa ruskiego i inszych ludzi w Koronie i W. Ks. Litewskim przez pułkownika Wojska Zaporoskiego na to deputowanego odebrane i duchownym religii greckiej oddane być mają (...). Duchowieństwo ruskie wszystkich wolności jako duchowni religii rzymskiej po wszystkiej Koronie polskiej i w Litwie nabożeństwa swego publice, a nie kryjomo zażywać mają, pogrzeby i insze obrzędy cerkiewne bez wszelakiej przeszkody tak przy boku Jego Kr. Mci jako i po inszych miastach wielkich secure odprawować mają”. Postulaty Chmielnickiego były sformułowane przy pomocy metropolity Kossowa.W ten sposób autorzy Punktów o potrzebach... równocześnie odrzucili unijne zabiegi Rzymu podporządkowania Cerkwi prawosławnej władzy papieskiej i dążenia Moskwy do objęcia jurysdykcji nad metropolią kijowską. Chmielnicki występował po raz pierwszy jako obrońca prawosławia na terenie całej Rzeczypospolitej, a nie tylko tej jej części, gdzie znajdowały się wojska kozackie. „Cerkiew ruska w Krakowie, w Warszawie, w Lublinie i po inszych miastach, nie wyjmując tych, które i przedtym byli, być ma”. Podobny charakter posiadał znany już postulat w sprawie przyznania miejsc w senacie biskupom prawosławnym: „Metropolita kijowski z dwoma władykami stołek w senacie mieć ma, prerogatywy tej zostając jako i senatorowie duchowni religii rzymskiej”. Kolejny punkt dotyczył gwarancji prawnych Cerkwi prawosławnej. „A że król Jego Mć nie podczas szczęśliwej koronacjej swojej na wiarę grecką nie przysięgał, teraz tak na całość praw wiary greckiej, jako i na te wszystkie punkta z senatorami sześćma różnych wiar i Rplitej sześćma posłami na sejmie poprzysiąc ma”.

               Postulaty kozackie zostały zaakceptowane przez Jana Kazimierza w  Deklaracji łaski J. K. Mci urodzonemu hetmanowi i Wojsku Zaporoskiemu. Uroczyste zaprzysiężenie układów zborowskich odbyło się 19 stycznia 1649 roku. Ustalenia zborowskie miały istotne znaczenie dla spraw wyznaniowych. Szczególnie wiele kontrowersji wzbudziła w ugodzie zborowskiej zapowiedź zniesienia unii w Koronie i Wielkim Księstwie Litewskim. Unia w rozumieniu ówczesnych była źródłem wojny, którą Chmielnicki prowadził[41]. Prawosławni nadal domagali się całkowitej likwidacji unii, a kościół katolicki - obrony stanu posiadania sprzed 1648 roku.  Ugoda zborowska dla Rzeczypospolitej oznaczała utratę wpływów na obszarach zadnieprzańskich. Dla Kozaków porozumienie zborowskie było również niewystarczające, albowiem myślano o całkowitej niezależności ziem znajdujących się pod ich kontrolą. Nie ulega wątpliwości, że wszyscy traktowali porozumienie zborowskie tymczasowo.

*  *

               Ustalenia zborowskie, a zwłaszcza punkt o zniesieniu unii w Koronie i Wielkim Księstwie Litewskim, wzbudziły zaniepokojenie Kościoła katolickiego. Jeszcze w sierpniu nuncjusz Jan de Torres w liście do kardynała Panziroliego przedstawił szczegółowy opis wydarzeń pod Zborowem oraz punkty zawartej ugody. Nuncjusz za szczególnie niebezpieczne dla religii katolickiej uznał zniesienie unii „tak w Królestwie jak i w Wielkim Księstwie Litewskim i zajęcie dóbr przez dyzunitów”. Król miał też potwierdzić na przyszłym sejmie ustalenia zborowskie wraz z przyznaniem miejsca metropolicie kijowskiemu w senacie. Zagrożeniem dla praw wyznania katolickiego było zagwarantowanie wszystkich urzędów i godności w województwie kijowskim, bracławskim i czernihowskim wyznawcom prawosławia. Nuncjusz ubolewał, że szkoły nie mogą być w Kijowie prowadzone przez jezuitów, a jedynie przez prawosławnych[42]. W licznych listach do Stolicy Apostolskiej nuncjusz prosił o instrukcję, a w pismach do możnowładców zabiegał, ażeby na najbliższym sejmie nie doznawała żadnego uszczerbku wiara katolicka. O tym, że tak się stanie zapewniali nuncjusza król Jan Kazimierz, kanclerz Jerzy Ossoliński oraz senatorowie: podkanclerzy litewski Kazimierz Lew Sapieha i wojewoda bracławski Stanisław Lanckoroński[43]. Lew Sapieha w liście do nuncjusza z 4 września 1649 roku pisał: „Schizmatycy nie tylko nie osiągnęli swoich celów, ale nie mogą nawet powiedzieć, że mają na to jakieś szanse. Porozumienie podpisane jedynie przez króla, powinno być zaaprobowane przez izbę senatorską i poselską. Król podpisując dokument przyjął wszelkie miary ostrożności. Niezbędne było szybkie zakończenie powstania i danie krajowi upragnionego pokoju; a teraz na zbliżającym się sejmie oczywiste interesy Kościoła  nie mogą być zapomniane. Nie trzeba upuszczać z widoku kwestii prawa zasiadania w senacie, albowiem wyraźnie nie powiedziano, jakiemu metropolicie ono przysługuje, unickiemu czy schizmatyckiemu, co się tyczy ponownego przekazywania cerkwi  przyznanych unitom, to realizacja tego punktu jest bardzo wątpliwa i ja osobiście wierzę, że zmiany jeżeli będą, to szybciej na korzyść naszej religii, a nie na jej szkodę”[44]. Jak się wkrótce okazało, Kazimierz Lew Sapieha doskonale wiedział, że ustalenia zborowskie nie zostaną w pełni zaakceptowane przez Rzeczpospolitę.

               Postawa taka dominowała na sejmikach poprzedzających wyznaczony na 22 listopada sejm zwyczajny. Chociaż większość sejmików nie odmawiała konfirmowania pokoju zborowskiego, to trudno było spodziewać się akceptacji przez katolickich posłów punktów dotyczących warunków wyznaniowych. W niektórych instrukcjach znajdujemy oburzenie z powodu złożenia przez króla przysięgi na jej postanowienia w imieniu całej Rzeczypospolitej. Sytuacja na sejmikach była na tyle napięta, że Jerzy Ossoliński zabronił rozgłaszać warunki traktatu zborowskiego. Kanclerz podjął działania, aby na sejm nie przybył metropolita Sylwester Kossow, któremu - zgodnie z ugodą zborowską - miało być zagwarantowane miejsce w senacie[45]. Obawiano się, że jego obecność doprowadzi do konfliktów wyznaniowych podczas obrad izby wyższej. Nie tylko kanclerz pragnął nie dopuścić do potwierdzenia wyznaniowych warunków ugody zborowskiej. Strona katolicka przystąpiła do zdecydowanych działań, by nie wprowadzono do sejmowych ustaleń punktów godzących w interesy wyznania katolickiego.

               Istotny wpływ na postawę posłów i senatorów katolickich miał list papieża Innocentego X  do króla Jana Kazimierza z 15 października 1649 roku. Papież zachęcał króla, by ten był stanowczy i przeciwstawił się pretensjom kozackim, które działają na niekorzyść katolickich Rusinów. Innocenty X stwierdza: „przyzwolenie od króla i Sejmu sprzyjają ich racjom, a religioni catholicae et publico Poloniae bono prorsus adversarentur”. Papież polecił królowi, aby nie dopuścił do uchwalenia czegokolwiek „przeciw prawu Bożemu, znakomitemu imieniu narodu i wielkiej sławie królewskiej”, polecając zarazem współpracę w tej sprawie z nuncjuszem[46]. Jan Kazimierz w swej polityce wyznaniowej musiał wziąć pod uwagę jeszcze jeden aspekt - międzynarodowy. Moskwa, wykorzystując osłabienie Rzeczypospolitej po ugodzie zborowskiej, podjęła przygotowania do zerwania  „wieczystego pokoju” polanowskiego. W Moskwie nie wierzono w stabilizację stosunków wewnętrznych na Ukrainie i stworzenie wspólnej ligi antytureckiej. Polityka taka przekreślała polityczne koncepcje kanclerza Ossolińskiego, których król był zwolennikiem.

               Wymienione wyżej okoliczności sprawiły, że kanclerz podjął problem „religii greckiej” 27 listopada w wotach senatorskich. „Oznajmuję na ostatek, co najbardziej ma trudnić, lubo nie tak doskonale jakobym życzył, ile jednak praesens status temperavi; a zatem i X. Metropolita, że będzie na Sejmie i posłowie wojska Zaporoskiego, biorąc ich in fidem, effeci”[47]. Po raz pierwszy dyskusja merytoryczna o problemach wiary nastąpiła 18 grudnia, w czasie debaty nad ugodą zborowską. Kanclerz przedstawił w senacie sprawozdanie, które oceniało wyprawę zborowską jako wielki sukces. Mowa kanclerza wywołała na większości senatorów duże wrażenie, którzy zaakceptowali warunki ugody zborowskiej, albowiem pominięto w niej kontrowersyjne problemy wyznaniowe. Ossoliński, odkładając debatę o ugodzie zborowskiej na koniec sejmu, nie chciał dopuścić do dyskusji na forum sejmu o zniesieniu unii i miejscu senatorskim dla prawosławnego metropolity Kossowa, które mu się należało zgodnie z zawartym porozumieniem. Plany jego częściowo zostały pokrzyżowane prolongatą sejmu do 7 stycznia 1650 roku.

               Prolongata  spowodowała, że metropolita Sylwester Kossow zdążył przybyć wraz z posłami kozackimi jeszcze przed zakończeniem sejmu. Jan Kazimierz 6 stycznia udzielił posłom prawosławnym specjalnej audiencji. W jej trakcie metropolita kijowski zażądał miejsca w senacie, a posłowie kozaccy przedłożyli królowi Instrukcję do oświeconego Senatu i Koła poselskiego na sejm warszawski 1649 roku zgromadzonych od Wojska J.K.Mci i Rzplitej Zaporoskiego. Instrukcja była powtórzeniem Punktów o potrzebach Wojska Zaporoskiego, które król miał jeszcze raz potwierdzić. Instrukcja zawierała jednakże dodatkowy punkt, dotyczący spraw wyznaniowych. Domagano się w nim zniesienia unii, zwrotu cerkwi i beneficjów zabranych prawosławnym w Koronie i Wielkim Księstwie Litewskim oraz wyłączności dla prawosławnych w dostępie do urzędów w województwie kijowskim i bracławskim[48].

               Przedłożenie królowi do potwierdzenia Punktów o potrzebach Wojska Zaporoskiego miało istotne znaczenie dla posłów kozackich, albowiem szlachta katolicka nie dopuściła, by treść układów zborowskich weszła do konstytucji sejmowych. Konstytucja zawierała bowiem jedynie enigmatyczne stwierdzenie, że „deklaracyę łaski naszey uczyniona pod Zborowem Woysku Zaporowskiemu (...) za zgodą  wszech stanow, aprobuiemy”[49]. Taki zapis w niczym nie potwierdzał spraw wyznaniowych, dlatego inaczej rozumieli stan prawny swego Kościoła  prawosławni, inaczej senatorzy katoliccy. Na wieść o domaganiu się przez Sylwestra Kossowa miejsca w senacie, biskupi łacińscy zagrozili opuszczeniem jego obrad, gdyby zasiedli w nim przedstawiciele hierarchii prawosławnej. Na argumenty kanclerza Jerzego Ossolińskiego, że w senacie zasiadają inni innowiercy, a sam metropolita dobrze jest nastawiony do Kościoła katolickiego. „Niech będzie zakładnikiem pokoju, gdyby zaś okazał nieżyczliwość dla Rzpltej, można go później rugować – a może zadowoli się jednorazowym honorem i drugi raz na sejm nie przyjdzie. Siedzą kalwini, lutrzy i schizmatycy w senacie i dobrze radzą około dobra Rzptej, zacóż kapłana ruskiego wyłączać, gwałcić traktat zborowski i nową wojnę na kraj sprowadzać?”. Biskupi łacińscy na mowę kanclerza Ossolińskiego odpowiedzieli: „Świeckich dysydentów w senacie cierpimy, bo ci do artykułów wiary nie mieszają się, ale duchowni dysydentów i schizmatyków w senacie miejsca mieć nie mogą. Kardynał Oleśnicki wyszedł z Senatu i interdykt na całą dyecezję rzucił, dowiedziawszy się, że Jagiełło z husytą miał konferencję, a my mamy pozwolić, aby głowa schizmy, wróg papieża, w rady publiczne z nami wchodził? Zborowskie traktaty wymuszone w niebezpieczeństwie nie mogą praw duchowieństwa katolickiego łamać”[50]. Podobnie zareagował nuncjusz Jan de Torres. Sam fakt przybycia metropolity Kossowa do Warszawy uznał za zagrożenie dla religii katolickiej. Nuncjusz przyznał jednak, w relacji z 9 stycznia 1650 roku do kardynała Panziroliego, że zanim doszło do protestu biskupów, proponowano Sylwestrowi Kossowowi w zamian za miejsce w senacie uznanie władzy papieża, podpisanie się pod postanowieniami soboru florenckiego i przyjęcie nauki Kościoła łacińskiego o pochodzeniu Ducha Świętego i czyśćcu[51]. Protesty nastąpiły, kiedy metropolita stanowczo odrzucił te propozycje i domagał się oddania cerkwi zajętych przez unitów.

               Wobec tak negatywnej postawy biskupów łacińskich i nuncjusza król obawiał się natychmiastowego wyjazdu metropolity Sylwestra Kossowa i odnowienia powstania. Jan Kazimierz zdawał sobie sprawę, że przez niedopuszczenie metropolity kijowskiego do senatu Rzeczpospolita zrywała porozumienia zborowskie. W takiej sytuacji król, próbując złagodzić powstałe napięcie, zaprosił 14 stycznia delegację prawosławną z metropolitą do pałacu prymasowskiego na spotkanie z niektórymi senatorami[52].  W spotkaniu wzięli udział Andrzej Szołdrski - biskup poznański, Jerzy Tyszkiewicz - biskup wileński, biskup Andrzej Leszczyński - podkanclerzy koronny, Kazimierz Lew Sapieha - podkanclerzy, Jerzy Ossoliński - kanclerz koronny, Albrycht Radziwiłł - kanclerz litewski, Adam Kisiel - wojewoda kijowski. W rozmowach poruszono wiele problemów: od spraw generalnych - miejsca dla hierarchów prawosławnych w senacie, zwrot biskupstwa chełmskiego i połockiego, do szczegółowych, jak np. zwrócenie cerkwi w Pińsku. Przebieg  spotkania najlepiej zrelacjonował Albrycht Radziwiłł. „Przyjął nas arcybiskup i schizmatycy wyłożyli sprawę o oddanie im natychmiast władykatu połockiego albo smoleńskiego i aby dokument królewski opieczętować pieczęciami obu narodów. To ostatnio nastąpiło, pierwszym długo nas męczono; w końcu podsunąłem myśl, aby raczej erygować władykat witebski i wyznaczyć tylko połowę dochodu. Tak się też zgodzono, chociaż później i nuncjusz, i unici nie byli ze mnie zadowoleni. Gdy szczerze przedłożyłem racje, dowodząc że w niebezpieczeństwie wojny, z pewnością zagrażającej, chciałem wybrać mniejsze zło, bo już widzieliśmy ruinę nie tylko władykatów, ale i katolickich biskupów, zło, które z czasem i za Bożą Opatrznością będzie można uleczyć, i że nie uczyniłem tego bez porady teologów (a także sam król doradzał), uspokoili się, że zastosowano słuszne środki. Metropolita mówił ze mną o przywróceniu w Pińsku cerkwi, które przedtem tam były; powiedziałem, iż mogę to uczynić i dla uniknięcia wojny opieczętowałem nadanie opactwa schizmatykowi. Potem ten ich metropolita, poprosiwszy o wysłuchanie, przypomniał, że wedle punktów winien wraz z władykami mieć miejsce w senacie, lecz z pokory (nałożywszy owczą skórę na lisią) tego się nie domaga, sądzi, iż tę sprawę należy raczej odłożyć do innego sejmu”[53]. Rozmowy z senatorami i podjęte ustalenia złagodziły wśród delegacji prawosławnej niechętne nastroje. Posłowie ruscy uzyskali jeszcze przed rozmowami 12 stycznia uniwersał królewski zatytułowany Aprobacya sejmowa praw i wolności religiey greckiey narodu ruskiego. Tytuł uniwersału nie był adekwatny do stanu faktycznego, albowiem sejm tego dokumentu nie aprobował. Dokument ten jest wykładnią polityki króla i kanclerza wobec prawosławnych. Uniwersał królewski stwierdzał, iż pragnieniem monarchy jest zjednoczenie narodów polskiego, ruskiego i litewskiego, wchodzących w skład Rzeczypospolitej,  aby „siły wspólne jech przeciwko nieprzyjacielowi Krzyża Świętego zachowane i obracane byli”. Jan Kazimierz podkreślał, iż idea ta była celem polityki jego poprzedników, a zwłaszcza Władysława IV, który dużo wysiłków włożył celem likwidacji podziałów religijnych na Rusi. Jako spadkobierca tej idei król pragnie spełnić obietnice dane ludziom „religii greckiej” i metropolicie kijowskiemu, przywracając Kościołowi prawosławnemu w Koronie i Wielkim Księstwie Litewskim dawne prawa, wolność nabożeństw, dostęp do urzędów, dobra i cerkwie, szkoły i drukarnie, niezależne sądownictwo cerkiewne[54]. Na mocy tego przywileju prawosławni odzyskali biskupstwo przemyskie, które konstytucją sejmową z 1641 roku zostało oddane wyłącznie unitom po śmierci władyki prawosławnego Sylwestra Hulewicza. W 1650 roku biskup Hulewicz już nie żył i unicki władyka Atanazy Krupecki  miał pozostać przy tym biskupstwie dożywotnio. Po jego śmierci prawo do tej diecezji przechodziło w ręce prawosławnych. Strona prawosławna dodatkowo otrzymała biskupstwo chełmskie, które wakowało po śmierci w 1649 roku biskupa unickiego Metodego Terleckiego. Król ponownie zatwierdził kandydatów prawosławnych na władyctwie łuckim i witebskim (mścisławskim), co było o tyle istotne, że oba te biskupstwa wakowały, a bez zgody króla nie mogły być obsadzone. Uniwersał królewski pozwolił stronie prawosławnej w ciągu 1650 roku uzyskać osobne przywileje na wszystkie wakujące biskupstwa. Korzystając z tego metropolita Sylwester Kossow wyświęcił na katedrę przemyską Antoniego Winnickiego[55], łucką - Józefa Czaplica, mścisławską - Józefa Horbackiego  i chełmską - Dionizego Bałabana. Ponadto reaktywowano biskupstwo czernihowskie, powołując na jego ordynariusza Zosima Prokopowicza. W ten sposób uniwersał królewski z 12 stycznia 1650 roku zapoczątkował odbudowę hierarchii prawosławnej, która wraz z władyką lwowskim Arseniuszem Żeliborskim  składała się z metropolii i sześciu biskupstw, obejmujących siedem diecezji[56]. Prawosławni otrzymali również liczne cerkwie i monastery wraz ze szkołami w Smoleńsku i Połocku[57]. Społeczność prawosławna oczekiwała, że zgodnie z umową zborowską, obejmie ona pozostałe władyctwa należące wówczas do unitów. Metropolita Kossow dążył do przejęcia wszystkich diecezji prawosławnych nie czekając na pozwolenia królewskie. Przykładem takich działań było ogłoszenie 3 lutego 1650 roku odezwy do szlachty prawosławnej by stawiła się za dwa tygodnie do Lublina. Zebrana w lubelskiej cerkwi Przemienienia Pańskiego szlachta i duchowieństwo wybrała 17 lutego kandydata na biskupa przemyskiego Antoniego Winnickiego[58]. Takie działania wymusiły na królu podjęcie korzystnych społeczności prawosławnej decyzji.

               Rozumiejąc rangę uniwersału królewskiego, stronnictwo katolickie przystąpiło do jego oprotestowania. Kanclerz litewski Albrycht Radziwiłł odmówił opieczętowania dokumentu i oprotestował go w księgach grodzkich warszawskich. Nuncjusz zaś swój protest wpisał do akt kancelarii koronnej i litewskiej[59]. Wraz z metropolitą unickim Antonim Sielawą podjął działania u króla, prymasa i kanclerza koronnego, by nie dopuścić do wprowadzenia w życie postanowień uniwersału. Nuncjusz w swym proteście powoływał się na instrukcję i listy papieża Innocentego X, które otrzymał również król i senatorzy. Jan de Torres uważał, że przywileje nadane prawosławnym przez króla 8 stycznia i w dniach następnych są sprzeczne z prawem i działają na szkodę religii katolickiej. Odebranie unitom niektórych katedr biskupich, cerkwi i monasterów nuncjusz uznał za nieważne i sprzeczne z bullami papieskimi[60].

               Protesty strony katolickiej na postanowienia uniwersału królewskiego, niedopuszczenie metropolity Sylwestra Kossowa do senatu oraz brak sejmowego potwierdzenia postanowień zborowskich, odebrane zostały  przez społeczność prawosławną jako zerwanie układów. Kozacy podejrzewali Adama Kisiela, który w imieniu Rzeczypospolitej miał nadzorować realizację ugody zborowskiej, iż „za jego zręcznym podbechtaniem król nie zniósł unii”[61]. Doszło nawet do rozruchów wymierzonych przeciwko wojewodzie kijowskiemu i tylko dzięki interwencji Chmielnickiego i metropolity Sylwestra Kossowa Adam Kisiel nie przypłacił swego pobytu w Kijowie życiem. Fakty te wykorzystał hetman kozacki w swych działaniach dyplomatycznych, zręcznie przypominając królowi, iż to nie on, a Rzeczpospolita złamała układy zborowskie.

               Uniwersał królewski z 12 stycznia pozwolił prawosławnym na obsadzenie wakujących katedr biskupich i odzyskanie wielu cerkwi[62]. W dniu 30 stycznia 1650 roku wracający z Warszawy metropolita Sylwester Kossow naznaczył na biskupa chełmskiego Dionizego Bałabana, późniejszego władykę łuckiego. Metropolita odebrał ponadto od unickiego biskupa wikarnego, Jakuba Suszy, cerkiew katedralną i jej uposażenie. Mimo wcześniejszej deklaracji, Jan Kazimierz nie potwierdził ponownie nominacji Dionizego Bałabana. Brak nominacji królewskiej był efektem licznych protestów strony katolickiej w sprawie objęcia przez prawosławnego biskupa katedry chełmskiej, monasteru i cerkwi w Lublinie[63]. Sytuacją Kościoła unickiego w Rzeczypospolitej, na podstawie relacji  nuncjusza, Kongregacja Propagandy Wiary zajęła się na swym posiedzeniu generalnym 4 lipca 1650 roku. Kongregacja pod przewodnictwem kardynała Franciszka Maidalchiniego  i Jana Panziroliego, po wysłuchaniu informacji o stratach, jakie poniosła religia katolicka w wyniku uniwersału królewskiego danego prawosławnym, poleciła wysłać brewe do Jana Kazimierza. W posłaniu do króla wyrażono negatywną opinię o postanowieniach królewskich, godzących w religię katolicką[64]. Tymczasem strona prawosławna wysunęła pod adresem króla nowe żądania wyznaniowe.

               Zanim przejdziemy do ich rozpatrzenia, należy omówić bardzo istotny list Adama Kisiela do króla, napisany 26 października 1650 roku. List charakteryzował sytuację wyznaniową w Rzeczypospolitej i wskazywał, że niezrealizowanie postulatów społeczności prawosławnej grozi nową wojną. Adam Kisiel napisał go „w imię jedności Rusi i spokoju w ojczyźnie”. Wojewoda kijowski przestrzegał monarchę  przed grożącym krajowi niebezpieczeństwem podziału i wojny. Przypominał „dla wszystkich Ich Mciów, którzy pod Zborowem byli, że już absolute punkt stanął był o zniesieniu Uniej, i że Hetman Zaporoski nie chciał żadną miarą inaczej, ażby to było poprzysiężone przez WKMć i nas wszystkich. Moją prostą pracą i usługą relaxatum est, że i podpisy nasze Senatorskie i Komissarskie rekuperowałem, i z tej przysięgi zbiłem, i to zniesienie Uniej absolute sumptum na zmowę z JMX. Metropolitą Kijowskim, (spodziewając się jakiejkolwiek zgody) referowałem, aby tak zniesiona była, jako się namówimy”. Wojewoda wypominał królowi, iż odstąpiono od tego punktu  ze szkodą dla dóbr cerkiewnych, jego „pracy i cnoty”. Na obszarze Wielkiego Księstwa Litewskiego przywilejów prawosławnym nie potwierdzono i nie oddano im cerkwi. Była to wyraźna aluzja do postawy kanclerza litewskiego Albrychta Radziwiłła i nieoddania prawosławnym katedry w Chełmie. Wobec niewypełniania dekretów i uniwersałów przyznanych prawosławnym, Adam Kisiel zapytuje monarchę: „dla Boga, cóż jest lepszego, czy tych wsi ustąpić i Cerkwi, czy to cierpieć, że dla Cerkwi kilku Ruskich, kilka tysięcy kościołów wszędzie pustkami stoi?” Wojewoda kijowski domagał się znalezienia sposobu rozwiązania tego problemu dla dobra państwa. „Około czego obadwa z niebożczykiem Panem Kanclerzem pracowaliśmy lat kilkanaście, i te prace o sam Rzym oparły się”. Adam Kisiel nawiązywał w tym miejscu do memoriału unijnego, którego sam był współautorem, oraz do paktów zborowskich. Zrozumiałe w tym kontekście jest więc stwierdzenie autora listu w sprawie unii. „Unia niech by zostawała”, ale  we władyctwach prawosławni powinni odzyskać swoje cerkwie i wsie, żeby „Ruś wszystkę uspokoić”. Wojewoda opowia