|
OBROŃCA PRAWOSŁAWIA I NIEZALEŻNOŚCI METROPOLII KIJOWSKIEJ
Po
decyzji Soboru Ziemskiego na Ukrainę przybył specjalny wysłannik carski, bojar
Wasyl Buturlin. Miał on przyjąć od Bohdana Chmielnickiego i Wojska Zaporoskiego
przysięgę na wierność carowi Aleksemu. 18 stycznia 1654 roku rozpoczęło się w
Perejasławiu zwołane przez hetmana kozackiego posiedzenie rady starszyzny
kozackiej, na którym podjęto decyzję o podporządkowaniu się władzy cara.
Podczas posiedzenia Chmielnicki w swym wystąpieniu podał motywy takiej decyzji,
kładąc nacisk na wspólną historię i wiarę ludności ruskiej i rosyjskiej.
Odrzucił w swej mowie możliwość uznania zwierzchności Turcji i króla polskiego
i uznał, że jedynym gwarantem praw wiary prawosławnej i wolności kozackich może
być car moskiewski. Rada perejasławska
nie przyniosła oczekiwanej stabilizacji politycznej i wyznaniowej. Już w
styczniu 1654 roku doszło do pierwszego konfliktu z Moskwą. Pełen obaw o
przyszłość swojej metropolii był Sylwester Kossow. Starszyzna kozacka i
metropolita prawosławny domagali się od wysłannika carskiego Wasyla Buturlina
potwierdzenia Wojsku Zaporoskiemu jego praw i wolności oraz nienaruszalności
stanu prawnego metropolii kijowskiej. Kozaczyzna zgodnie ze zwyczajami
panującymi w Rzeczypospolitej przypominała, “że polski król poddanym swoim
zawsze przysięgał”. Poseł carski odpowiadając, szybko uświadomił Kozaków, że
mają do czynienia z carem moskiewskim, a nie z elekcyjnym królem polskim.
Decyzja
rady perejasławskiej znalazła poparcie szerokich warstw społeczności ruskiej.
Ludność liczyła na szybkie zakończenie trwającej jeszcze sześcioletniej wojny,
tym bardziej, iż po ugodzie żwanieckiej w głąb
Ukrainy wtargnęły czambuły tatarskie potęgując i tak już duże
zniszczenia. Ponadto od
lutego 1654 roku na Ukrainie trwały walki między wojskami koronnymi a Kozakami.
Pułkownikowi kozackiemu Iwanowi Bohunowi udało się, co prawda, powstrzymać
działalność oddziałów pacyfikacyjnych dowodzonych przez hetmana Stanisława
Potockiego, lecz powstała skala zniszczeń wywołała antypolskie nastroje.
Dla
rozpatrzenia spraw wyznaniowych istotną kwestią pozostaje stosunek
duchowieństwa prawosławnego do postanowień perejasławskich. Logika ugody
wskazywałaby, iż również Cerkiew prawosławna powinna się znaleźć w jurysdykcji
patriarchatu moskiewskiego. Porozumienie kozacko-moskiewskie znajdowało
zrozumienie wśród niższych warstw duchowieństwa prawosławnego, nie było zaś
akceptowane przez hierarchię. Niechętną postawę wobec ustaleń perejasławskich i
w perspektywie zmiany przynależności metropolii kijowskiej zachowywał
metropolita Sylwester Kossow. Metropolita dwukrotnie odmawiał złożenia
przysięgi na wierność carowi Aleksemu Michajłowiczowi. Warto w tym miejscu
przedstawić rozmowy metropolity kijowskiego w wysłannikiem carskim Wasylem
Buturlinem. Buturlin objeżdżający miasta Lewobrzeżnej Ukrainy odbierał
przysięgę wierności carowi. !6 stycznia przybył do Kijowa, gdzie gorąco witany
przez metropolitę w cerkwi św. Zofii powiedział:: „Bohdan Chmielnicki i Wojsko
Zaporoskie posyłali do cara petycje, prosząc go o przyjęcie ich pod opiekę, a
ty, metropolito, nie prosiłeś się w poddaństwo, nie pisałeś do cara i nie
zadbałeś o zjednanie go dla siebie”. Na podstawione zarzuty metropolita
odpowiedział, iż „nie wiedział o posunięciach Chmielnickiego I i Wojska Zaporoskiego,
ale od dziś będzie się modlił o zdrowie i długie lata życia dla cara i carycy”.
Kossow odmówił jednakże złożenie przysięgi wierności carowi Aleksemu.
Następnego dnia Buturlin dwukrotnie posyłał swych przedstawicieli do
zwierzchnika Cerkwi. Metropolita i tym razem zdecydowanie odmówił. Postawę
swoją tłumaczył, “iż jego służbie nie godzi się składać przysięgi na wierność
cesarzowi”.
Metropolita kijowski nie brał udziału w składaniu przez Kozaków 27 stycznia
przysięgi i unikał spotkania z posłańcem carskim Wasylem Buturlinem. Za
przykładem metropolity znaczna część duchowieństwa zakonnego odmówiła złożenia
przysięgi na wierność carowi.
Dopiero na wyraźną prośbę Chmielnickiego Sylwester Kossow uznał władzę cara
Aleksego, nie zgodził się jednak na budowę twierdzy na placu cerkiewnym
położonym w pobliżu soboru sofijskiego. Opór metropolity miał w tej ostatniej
kwestii istotne znaczenie. Budowa rosyjskiej warowni w centrum Kijowa stanowiła
przejaw jego zależności od Moskwy. Obecność wojska rosyjskiego groziła użyciem
siły przy rozstrzyganiu spraw wyznaniowych. W obronie praw majątkowych swego
Kościoła Kossow groził nawet powstaniem zbrojnym.
Ugoda
perejasławska faktycznie podzieliła metropolię kijowską. Cztery diecezje
prawosławne: białoruska, lwowska, łucka i przemyska należały nadal do
Rzeczypospolitej, natomiast władyctwo kijowskie z siedzibą metropolity i
czernihowskie znalazły się w państwie
moskiewskim. Sylwester Kossow jako zwierzchnik nad wszystkimi biskupstwami
nie mógł nie uwzględniać reperkusji, jakie mogły powstać po oficjalnym
podporządkowaniu się patriarchatowi moskiewskiemu. Metropolita obawiał się
polskich represji wobec diecezji pozostających na terytorium Rzeczypospolitej.
Względy te nakazywały Kossowowi zachować zależność metropolii kijowskiej od
patriarchatu carogrodzkiego.
Odmienne poglądy reprezentowało niższe duchowieństwo. Protopop niżyński Maksym
Filimonowicz w swej mowie do posłów moskiewskich w Perejasławiu porównał
przyjęcie prawosławnych pod władzę cara z “wyzwoleniem Żydów z niewoli
egipskiej”.
Po
połączeniu Lewobrzeżnej Ukrainy z Rosją Kossow czynił starania o zabezpieczenie
praw metropolii kijowskiej. Z tego powodu latem 1654 roku wysłał ihumena
monasteru pustyńskiego Inocentego Gizela do cara przebywającego w obozie pod
Smoleńskiem. Delegacja metropolity oświadczyła carowi moskiewskiemu, iż pragnie
pozostać w jurysdykcji patriarchatu carogrodzkiego. Wysłannicy Kossowa
przypominali, że metropolia pozostaje w zależności od Konstantynopola od czasów
chrztu Rusi, zgodnie z prawem Bożym i postanowieniami Świętych Ojców Kościoła.
Na dowód tego pod pismem do cara podpisał się Sylwester Kossow z całą
tytulaturą: „prawosławny arcybiskup, metropolita kijowski, halicki i całej
Małej Rusi, egzarcha apostolskiego tronu konstantynopolskiego”.
Dokument podkreśla, że przynależność metropolii do Konstantynopola jest
“korzeniem wszelkich praw i wolności”.
Taka postaw metropolity spowodowała, że car Aleksy Michajłowicz przyjął od
metropolity i duchowieństwa przysięgę wierności, ograniczając się jednakże do
potwierdzenia praw majątkowych metropolii kijowskiej. Z punktu widzenia
polityki cara, nastawionej na inkorporację ziem białoruskich i ukraińskich, nie
należało spodziewać się potwierdzenia dotychczasowego statusu prawnego
metropolii kijowskiej przez Moskwę. Problem najważniejszy: status
jurysdykcyjnej zależności metropolii, car obiecał rozpatrzyć po powrocie do
Moskwy.
Na prośbę posłów kozackich, Pawła Tetery i Samuela Bohdanowicza-Zarudnego, car
3 kwietnia 1654 roku zatwierdził postulaty Chmielnickiego w tzw. Statiach Bohdana Chmelnyćkoho. Dokument
ten regulował status ziem ukraińskich i Wojska Zaporoskiego, lecz nie
potwierdzał niezależności metropolii kijowskiej od patriarchatu moskiewskiego.
Metropolita mimo powyższego dokumentu carskiego nie zaprzestał dążenia do
potwierdzenia praw metropolii. Tym razem czynił to przy pomocy hetmana Bohdana
Chmielnickiego, który utożsamiał się ze stanowiskiem metropolity Kossowa.
Ugoda
perejasławska nie zawierała żadnych ustaleń w sprawie przynależności metropolii
kijowskiej do patriarchatu moskiewskiego. Podczas odnawiania postanowień ugody
perejasławskiej w 1659 roku nowo obrany hetman Jerzy Chmielnicki zaprzysiągł
ustalenia swego ojca, wśród których znajdował się punkt dotyczący
jurysdykcyjnej przynależności metropolii. “Metropolita kijowski, także inni
duchowni Małej Rusi, będą pod błogosławieństwem Świętego Patriarchy
Moskiewskiego i całej Wielkiej, Małej i Białej Rusi a w prawa duchowne święty patriarcha wstępować nie będzie”.
Punkt ten, dodany pięć lat później, wzbudza podejrzenia co do jego
wiarygodności. W styczniu 1654 roku patriarcha moskiewski nie posiadał w swej
jurysdykcji ziem białoruskich. Tytułu zwierzchnika cerkiewnego na Białej Rusi
począł używać dopiero w maju, kiedy ziemie białoruskie zajęte zostały przez
wojska moskiewskie. Nie wydaje się również, aby Chmielnicki bez wiedzy
metropolity mógł podjąć tak istotne w sprawach wyznaniowych postanowienie.
Wszystkie bowiem takie polityczne rozstrzygnięcia były sprzeczne z prawem
kanonicznym Cerkwi prawosławnej. Nie mógł więc hetman kozacki dokonać zapisu
niezgodnego z prawem kanonicznym bez zgody metropolity i patriarchy
konstantynopolitańskiego. Poza tym wojewodowie moskiewscy ciągle oskarżali
Sylwestra Kossowa o bliskie kontakty z hetmanem Januszem Radziwiłłem i
duchowieństwem unickim. Metropolita zdawał sobie sprawę z oskarżeń pod jego
adresem.Wiedział jednak, że patriarcha Nikon nie może podjąć działań
sprzecznych z prawem kanonicznym Cerkwi i zaognić stosunków z innymi
patriarchatami wschodnimi. Kossow myślał również o zachowaniu diecezji
prawosławnych w Rzeczypospolitej, pozbawionych w nowej rzeczywistości patronatu
Kozaków i autorytetu metropolii. Pisał więc do króla Jana Kazimierza, by
wyzwolił Kijów od “ludzi moskiewskich”, równolegle prosząc cara o potwierdzenie
praw Cerkwi prawosławnej.
Ugoda
perejasławska była bezpośrednią przyczyną wojny polsko-moskiewskiej. Patriarcha
Nikon nadał jej charakter wojny religijnej, niemalże krucjaty przeciwko
łacinnikom i unitom prześladującym prawosławnych.
Podobny charakter posiadała odezwa cara Aleksego z 26 kwietnia do ludności
prawosławnej Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Również w
Rzeczypospolitej powszechnie mówiono o cudownych znakach zwiastujących
nadchodzące nieszczęścia. Sejm jednak, w obliczu wojny, nie podjął żadnych
działań w celu pozyskania ludności prawosławnej. Nadal pozostawała nie
uregulowana przynależność biskupstwa przemyskiego.
Metropolita kijowski Sylwester Kossow domagał się wyłączności tej katedry
władyce Antoniemu Winnickiemu. W innych sprawach Jan Kazimierz zdołał jedynie
uzyskać od posłujących zgodę na nowe podatki, a do Kozaków 6 czerwca skierował
posłanie, w którym zapewniał ich o zachowaniu dawnych praw i przywilejów.
W połowie 1654 roku wojska
moskiewskie zajęły Połock, Wieliż, Smoleńsk, Witebsk, Mohylew, Uświat, Szkłów i
Drohobuż. Wiosną 1655 roku Rosjanie, wsparci przez Kozaków dowodzonych przez
hetmana nakaźnego Iwana Zołotareńkę, zdobyli Mińsk, Wilno, Kowno i Grodno. W
tym samym czasie wojska dowodzone przez Wasyla Buturlina i Chmielnickiego
rozbiły oddziały koronne na Ukrainie i we wrześniu podeszły pod Lwów. W ten
sposób została zajęta przez wojska moskiewskie i kozackie unicka diecezja
połocka, smoleńska i większa część metropolitalnej. Ordynariusze władyctwa
smoleńskiego i połockiego arcybiskupi, Andrzej Kwaśniński Złoty i Gabriel
Kolendo, opuścili swoje diecezje. Na opuszczone katedry unickie patriarcha
Nikon bez konsultacji z metropolitą Sylwestrem Kossowem mianował swych
namiestników. Fakt ten miał istotne znaczenie dla prawosławnych, albowiem po
śmierci władyki witebsko-mohylewskiego Józefa Horbackiego (1653 r.) na ziemiach
białoruskich nie było żadnego biskupa. Wraz z zajmowaniem ziem Wielkiego
Księstwa Litewskiego przez Moskwę rozpoczął się proces przejmowania cerkwi
unickich przez duchowieństwo prawosławne.
Aleksy Michajłowicz przyjął tytuł wielkiego księcia litewskiego i wyraził zgodę
na mianowanie nowych biskupów prawosławnych przez patriarchę moskiewskiego.
Nikon wzorem cara przyjął tytuł “patriarchy moskiewskiego Wielkiej, Małej i
Białej Rusi”, nie zwracając uwagi, że nowo anektowane terytoria należą do
jurysdykcji metropolitów kijowskich. Mimo protestów metropolity Kossowa
patriarcha Nikon mianował biskupem smoleńskim władykę suzdalskiego Filareta.
Zarząd nad odebranymi unitom monasterami i cerkwiami w diecezji połockiej
przekazano w ręce ihumena połockiego Ignacego Jewlewicza i ihumena monasteru
witebskiego Kaliksta Rytorajskiego. Wkrótce ten ostatni 13 marca 1656 roku
został mianowany przez Nikona administratorem prawosławnej diecezji połockiej.
Patriarcha, jako zwierzchnik całej Rusi, nadał mu 13-punktową instrukcję.
Zawierała ona zalecenia, jak należy postępować z duchowieństwem unickim i jak
pozbawić unitów “choroby rzymskiej i łacińskiej”.
W oparciu o tę instrukcję przystąpiono do przyjmowania przysięgi od
duchowieństwa unickiego, które albo przyjmowało prawosławie, albo opuszczało
tereny zajęte przez wojska moskiewskie. Za zasługi w reaktywowaniu prawosławia
administrator diecezji, Kalikst Rytorajski, został mianowany jej ordynariuszem
w 1657 roku i podniesiony do godności arcybiskupa. Wydarzenia te nie
spotkały się z entuzjazmem Sylwestra
Kossowa. Metropolita obawiał się polskich reakcji na działania administracji
carskiej. Cerkwie prawosławne w granicach Rzeczypospolitej mogły się stać
zakładnikami polityki carskiej.
Wymienione fakty miały istotne
znaczenie dla stosunków unicko-prawosławnych w Rzeczypospolitej. Unici oburzeni
byli działalnością wojewody Semena Szachowskiego, który polecił im opuścić
Wilno i Grodno. Z Wilna z jego inicjatywy wywieziono w głąb Rosji ciało
unickiego metropolity Welamina Rutskiego. Administracja carska odmiennie traktowała
duchowieństwo łacińskie i unickie. Zmieniła się również postawa części biskupów
do unii. Wobec braku realnej siły mogącej przeciwstawić się najazdowi
moskiewskiemu, hierarchia łacińska pragnęła utrzymać dotychczasową swoją
pozycję nawet za cenę likwidacji unii. Dyskusję na ten temat podjęto na sejmie
w maju 1655 roku. Postulowano zawarcie nowego porozumienia z Kozakami. Na
sejmie wielu senatorów świeckich i duchownych, w obliczu wojny z Rosją i
Szwecją, dążyło do szybkiego zakończenia negocjacji. Godzono się nawet na
kozackie żądania zniesienia unii.
Ażeby spacyfikować podobne poglądy wśród senatorów, król Jan Kazimierz prosił,
poprzez swego spowiednika Karola Solla SJ, nuncjusza Piotra Vidoniego o
interwencję u niektórych biskupów.
Z apelem o obronę wiary katolickiej do nuncjusza i króla wystąpił kardynał
Juliusz Rospigliosi, będący wówczas sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej.
Nuncjusz Vidoni do obrony unii przekonywał biskupów: poznańskiego, chełmskiego,
lwowskiego, warmińskiego i kanclerza koronnego. Na specjalnej, zorganizowanej
przez króla, naradzie senatorów świeckich i duchownych z udziałem księży
jezuitów, dominikanów i karmelitów uzgodniono podjęcie rozmów w sprawie ugody z
prawosławnymi. Część biskupów łacińskich przywoływała tutaj przykład pokoju
westfalskiego z 24 października 1648 roku, na mocy którego niektóre dobra kościelne
oddano protestantom. Postulowano uczynić to samo wobec prawosławnych, by
ratować majątki Kościoła łacińskiego na ziemiach białoruskich i ukraińskich.
Realizacja tego planu wymagała wznowienia negocjacji z Kozakami. Równocześnie
Jan Kazimierz bezskutecznie próbował rozbić przymierze rosyjsko-kozackie,
szukając poparcia nawet w Stambule. O zamierzeniach króla jeszcze w kwietniu
1654 roku pisał Albrycht Radziwiłł: “Wojewoda wileński pozyskał jeńca Kozaka,
zwał się on Anton [Anton Żdanowicz - A. M.], ażeby przez niego dokonać czegoś
dobrego i rozbić sojusz z Moskwą, bo Moskwa budowała w Kijowie zamek na górze,
koło kościoła św. Zofii”.
Pomimo tych starań nie udało się rozbić przymierza rosyjsko-kozackiego. Na
dodatek nad Rzecząpospolitą zawisło nowe niebezpieczeństwo. Król Szwecji Karol
X Gustaw w lipcu 1655 roku zaatakował ziemie polskie. Osłabiona i osamotniona
Rzeczpospolita, ponosząca klęski w wojnie ze Szwecją i Rosją, skłonna była do
ustępstw. W nowej rzeczywistości wśród starszyzny kozackiej i wyższej
hierarchii cerkiewnej pojawił się projekt zerwania ugody perejasławskiej i
podjęcia rozmów z Janem Kazimierzem lub królem szwedzkim. Ten ostatni oferował
Bohdanowi Chmielnickiemu tytuł księcia kijowskiego i pełną niezależność.
Najazd Szwedów miał ważne następstwa
dla stosunków wyznaniowych w Rzeczypospolitej. Karol Gustaw wraz ze
sprzymierzonymi z nim Radziwiłłami miał zostać protektorem kalwinów, luteranów
i prawosławnych. Z tego powodu wiele rodów magnackich deklarowało królowi
szwedzkiemu swoje posłuszeństwo, przyznawano mu tytuł księcia i zwierzchnictwo
nad duchownymi. Inni uzależniali uznanie władzy Karola Gustawa od potwierdzenia
tolerancji wyznaniowej lub zagwarantowania praw Kościołowi katolickiemu.
Społeczność prawosławna jedynie częściowo poparła proszwedzką politykę Janusza
Radziwiłła, upatrując protektora swego wyznania w osobie cara Aleksego
Michajłowicza lub króla Jana Kazimierza.
Status prawny społeczności
prawosławnej i unickiej został określony w dwóch porozumieniach:
litewsko-szwedzkim w Kiejdanach i litewsko-moskiewskim w Niemieży. Pierwsze
porozumienie wynikało nie tylko z motywów politycznych, ale również
wyznaniowych. Według biografa Janusza Radziwiłła “książę od dawna, jeszcze
przed zaczęciem wojny, utrzymywał stosunki z dworem szwedzkim przez księcia
kurlandzkiego, lecz jedynie w widokach religii swojej a nie dla żadnej zdrady,
jak rozsiewali jego nieprzyjaciele”.
W istocie bliskie kontakty Janusza i Bogusława Radziwiłłów z królem szwedzkim
nastąpiły po kapitulacji pospolitego ruszenia pod Ujściem. Janusz Radziwiłł
przejął po swym ojcu Krzysztofie II Radziwille, wojewodzie wileńskim, funkcję
przywódcy protestantów i prawosławnych w Wielkim Księstwie Litewskim.
Kilkakrotnie wojewoda wileński wiązał się z opozycją antykrólewską, a w latach
1648-1649 współdziałał z Bohdanem Chmielnickim i księciem Jerzym II Rakoczym.
Do poszukiwania nowej koncepcji ułożenia stosunków politycznych i religijnych
zmusiła Janusza Radziwiłła wojna polsko-moskiewska i ostry konflikt z królem.
Dopiero na czerwcowym sejmie 1654 roku Janusz Radziwiłł otrzymał buławę
hetmańską, co nie zakończyło jego konfliktu z królem i hetmanem polnym
litewskim Wincentym Gosiewskim.
Podnoszę ten problem z uwagi na fakt bliskiej współpracy Sylwestra Kossowa z
Januszem Radziwiłłem. Fakt ten był powszechnie znany w Polsce i Moskwie. W obu
tych państwach zarzucano Sylwestrowi Kossowowi, że wraz z Radziwiłłami popiera
tendencje seperatystyczne.
W tych okolicznościach Janusz
Radziwiłł i znajdujące się przy nim stronnictwo protestanckie przystąpiło do
negocjacji ze Szwecją. Efektem tych negocjacji było podpisanie 20 października
1655 roku porozumienia w Kiejdanach. W myśl porozumienia Wielkie Księstwo
Litewskie zawierało unię ze Szwecją i uznawało Karola Gustawa za wielkiego
księcia. Ugoda kiejdańska potwierdzała przywileje Kościoła katolickiego (w tym
i unitów) i Cerkwi prawosławnej, lecz nie wspominała nic o pozostałych
wyznaniach. Taki zapis satysfakcjonował stronę katolicką, tym bardziej iż
ziemie litewskie wchodziły pod panowanie protestanckiego władcy. Pod aktami
kiejdańskimi podpisało się ponad 1100 przedstawicieli szlachty i duchowieństwa
katolickiego, wśród nich biskup żmudzki Piotr Parczewski, kanonik Jerzy
Białłozor, późniejszy biskup smoleński (1658) i wileński (1661).
Istotne dla losów obu odłamów chrześcijaństwa wschodniego decyzje zapadły
podczas rozmów litewsko-moskiewskich. Rozmowy zostały podjęte z inicjatywy
króla polskiego i biskupa Jerzego Tyszkiewicza. Wobec katastrofalnej sytuacji w
kraju strona polsko-litewska za wszelką cenę pragnęła doprowadzić do rozejmu z
Moskwą. Ze strony litewskiej w rozmowach uczestniczyli: wojewoda połocki Jan
Krasiński, marszałek W. Ks. Litewskiego Krzysztof Zawisza i biskup wileński Jan
Dowgiałło Zawisza. Delegacja moskiewska 10 sierpnia uzależniła podpisanie
rozejmu od przeprowadzenia elekcji cara Aleksego Michajłowicza na króla
polskiego. W kwestii wyznaniowej posłowie moskiewscy domagali się zniesienia
unii. “Aby unia, która jest powodem wszelkiej niezgody między Rzymską a Grecką
religią została zniesiona, i ich religia
nie doznała krzywd. Świątynie zabrane z ich dobrami, biskupstwami mają
być oddane [prawosławnym - A. M.], a
ich duchowni powinni być zwolnieni od wszelkich opłat prywatnych”. Po
spełnieniu tego warunku posłowie obiecywali odnowienie Wielkiego Księstwa
Litewskiego bez ziem białoruskich oraz odzyskanie całości Inflant po elekcji
cara na króla. Warunki te
nie mogły być zaaprobowane przez Kościół katolicki. Stronnictwo austriackie, do
którego należała większość biskupów łacińskich, było przeciwne elekcji na tron
polski cara Aleksego i chętnie widziało na nim przedstawiciela rodu Habsburgów.
Podobną postawę zajęło stronnictwo królewskie z królową Marią Ludwiką i Jerzym
Lubomirskim, widząc w kandydaturze cara Aleksego niebezpieczeństwo dla religii
katolickiej oraz swych planów politycznych. Rozmowy zakończyły się bez podjęcia
istotnych ustaleń.
Tymczasem wiosną 1656 roku
wznowiono negocjacje polsko-moskiewskie w Niemieży niedaleko Wilna.
Chmielnicki, nie chcąc pozostawać w ich trakcie z boku, wysłał do cara list, w
którym nalegał, by Moskwa upomniała się o prawa Cerkwi prawosławnej. W liście z
17 czerwca 1656 roku hetman kozacki postulował, aby strona polska oddała
społeczności prawosławnej katedry biskupie we Lwowie, Przemyślu, Chełmie, Łucku
i Włodzimierzu. Chmielnicki nie omieszkał ponowić Aleksemu Michajłowiczowi
prośby duchowieństwa prawosławnego, żeby biskupi wymienionych diecezji oraz
władycy eparchii mohylewskiej, witebskiej, połockiej i mścisławskiej
pozostawali w jurysdykcji metropolitów kijowskich. Hetman postulował również,
aby w momencie podpisywania porozumienia car wydał dekret w sprawie obsady tych
władyctw[33]. Obecnie
trudno jest jednoznacznie stwierdzić, na ile były to rzeczywiste chęci
Chmielnickiego rozwiązania problemu
Cerkwi prawosławnej, a na ile gra polityczna służąca zachowaniu wpływ również
na ustalenia prowadzonych w Niemieży negocjacji. Warunki dotyczące
jurysdykcyjnej przynależności metropolii kijowskiej zgłosił za pośrednictwem
Chmielnickiego Sylwester Kossow. Interwencje hetmana znalazły swoje odbicie w
dwóch instrukcjach carskich z 20 lipca dla udających się na rozmowy z
Rzeczypospolitą posłów. W pierwszej instrukcji przedstawiono przykłady
prześladowania ludności prawosławnej przez łacinników i unitów oraz ukazano
religijne przyczyny wybuchu powstania kozackiego. W zakończeniu jawnej
instrukcji car stwierdził, iż przyczyną objęcia przez niego swoją jurysdykcją
ludności prawosławnej było jej prześladowanie “w Koronie i Wielkim Księstwie
Litewskim większe, aniżeli pod jarzmem tureckim”[34].
W drugiej tajnej instrukcji Aleksy Michajłowicz polecił posłom żądać, aby
zwrócone zostały prawosławnym ich świątynie i biskupstwa, na których “władycy
byli naznaczeni przez Ojców naszych wsieleńskich arcybiskupów konstantynopolitańskich
i carogrodzkich patriarchów”. Posłowie carscy mieli domagać się potwierdzenia w
traktacie zapisu, “że cerkwie, które były poprzednio prawosławne, nadal będą
podlegały prawosławnym władykom jak dawniej bywało”. Punkt ten miał być
ratyfikowany przez króla, izbę poselską i senat[35].
Pełne stanowisko Moskwy w sprawach
wyznaniowych zostało zawarte w instrukcji nadesłanej posłom do Niemieży 23
września już w trakcie negocjacji. Car domagał się, aby “biskupstwa,
archimandryje i ihumeństwa, cerkwie, także wszystkie wsie i majątki, które od
innych ludzi odebrane były i choć przez kilka dziesięcioleci siłą zabrane i
były trzymane, żeby zwrócone zostały, nie odkładając z sejmu na sejm tak jak
przedtem bywało”. W drugim punkcie tej instrucji posłowie mieli zrobić
wszystko, aby “unia, która Bogu Wszechmogącemu zgubna jest, żeby wszędzie była
zniesiona, żadnymi przywilejami i wolnościami otrzymanymi od króla nie była
broniona, ale żeby cerkwie wschodnie i klasztory z majątkami prawosławnym
oddane były”. Aleksy Michajłowicz dodał, że gdyby strona polska nie chciała
zwrócić wszystkich cerkwi unickich prawosławnym, posłowie mogli się zgodzić na
oddanie połowy cerkwi Kościołowi łacińskiemu, a połowy - Cerkwi prawosławnej, “byle by nie
było unii”. Trzeci punkt carskiej instrukcji dotyczył zapewnienia ludności
prawosławnej gwarancji wolności sprawowania obrzędów i sakramentów. Czwarty
postulował, “by od duchownych, którzy po wsiach i miastach królewskich i
prywatnych żyją, nie były pobierane podatki i powinności. Ażeby w takich
swobodach i wolnościach przebywali Ci duchowni jak przedtem, i żeby do sądu
biskupiego, a nie świeckiego należeli”. Punkt piąty instrukcji dotyczył dostępu
ludności prawosławnej do urzędów i godności. “A co przedtem ustalone było przez
panów Radę, żeby żadnego urzędu, godności, władzy ziemskiej i grodzkiej
szlachcie prawosławnej nie dawano, także i po miastach ruskich, szczególnie
prawosławnych do magistratu, wójtostwa nie dopuszczano. A to dlatego, żeby
szlachta prawosławna dla władzy i urzędów wiarę swoją zmieniła i wiarę rzymską
przyjmowała, do władzy się porywając, tym samym zmniejszając ilość ludności
prawosławnej. Wtedy wszelkie szlachcie prawosławnej urzędy i władze ziemskie
oddane być mają i aby do miasta prawosławni mieszczanie do magistratu
dopuszczeni byli (...)”[36].
Punkty instrukcji carskiej dla
posłów negocjujących z Rzecząpospolitą wskazują, iż Rosja oficjalnie
występowała jako protektorka Cerkwi prawosławnej. W trakcie negocjacji żądania
strony moskiewskiej wywołały sprzeciw komisarzy królewskich. Komisarze zgodzili
się na elekcję Aleksego Michajłowicza, pod warunkiem potwierdzenia praw i
przywilejów Kościoła katolickiego i uzyskania zgody na zachowanie wyznania
unickiego. Posłowie ruscy zgodni byli przyznać prawa i wolności Kościołowi
łacińskiemu, lecz konsekwentnie domagali się zniesienia unii. Posłowie
motywowali swoje żądanie tym, że tylko “Rzymska i Grecka religia pochodzi od
pierwszych wieków chrześcijaństwa i zatwierdzona została przez świętych Ojców”.
W odpowiedzi komisarze królewscy stwierdzili, że “unia jest taką samą wiarą, co
Polacy nazywają rytem i obrzędem. W tym sensie jest to wiara grecka, lecz pod
obediencją rzymską będąca”. W ten sposób negocjatorzy polscy i litewscy
pragnęli skłonić Aleksego Michajłowicza i Jana Kazimierza do podjęcia rozmów w
sprawie nowej unii kościelnej, “by była w Kościele Bożym zgoda i pokój i żeby
apostołowie Boży, którzy tę ziemię uprawiali, w porządku zastali”[37].
Propozycja zwołania wspólnego synodu unijnego pod patronatem dwóch władców nie
znalazła akceptacji strony moskiewskiej. Postrzegano wspólne elementy między
Kościołem wschodnim i zachodnim, lecz stanowczo odrzucano “imię unii - tak powszechnie znienawidzone”.
Przeciwny takiemu porozumieniu był Sylwester Kosssow obawiający się likwidacji
samodzielności metropolii kijowskiej.
Ostatecznie po długich
pertraktacjach 3 listopada 1656 roku podpisano rozejm w Niemieży. Na mocy tego
rozejmu Rzeczpospolita i Rosja miały przystąpić do wspólnej wojny ze Szwecją i
Brandenburgią, o ile Fryderyk Wilhelm Hohenzollern nie zerwie układów z Karolem
Gustawem. Ponadto ustalono, iż Jan Kazimierz przeprowadzi na najbliższym sejmie
elekcję cara na tron polski. Pacta
conventa z Aleksym Michajłowiczem miałyby być podpisane dopiero po śmierci
panującego króla. Warunki rozejmu potwierdzały prawa i przywileje Kościoła
rzymskokatolickiego i prawosławnego. Sprawę likwidacji unii, o co zabiegali
plenipotenci carscy, wobec sprzeciwu Kościoła łacińskiego odłożono do
następnych rozmów[39].
W projektach artykułów rozejmowych znajdowały się zobowiązania obu stron do
zorganizowania wspólnego synodu, na którym miano wypracować traktat o zgodzie
religijnej. Miał to być warunek, od
spełnienia którego strona polska uzależniała elekcję cara. Legaci ruscy byli
przeciwni takiemu zapisowi, albowiem w trakcie obrad nie mówiono o nowej unii,
lecz o powrocie do stanu sprzed 1596 roku. Strona katolicka potraktowała sprawę
nowego synodu unijnego jako warunek, który odciągałby w czasie elekcję cara i
pozwalałby zachować dotychczasowe wyznanie unickie. Podczas wizyty nuncjusza u
króla Vidoni przypomniał Janowi Kazimierzowi, iż “nie należy zaniedbywać
odnowienia w przygotowywanym traktacie sprawy unii świętej religii naszej z
Grecką”[40].
Warunki rozejmu w Niemieży nie
wzbudziły entuzjazmu wśród szlachty i duchowieństwa katolickiego. Oceniając
ustalenia w sprawach wyznaniowych kanclerz wielki koronny Stefan Koryciński w
liście z 23 listopada 1656 roku do królowej Marii Ludwiki napisał, że “wiara
katolicka w tych traktatach została podeptana”[41].
Również zapowiedź elekcji cara Aleksego wywołała protesty stronnictwa
austriackiego i szwedzkiego. Za elekcją opowiadali się jedynie senatorowie
litewscy, których ziemie znalazły się pod okupacją wojsk moskiewskich.
W tych warunkach Jan Kazimierz
musiał się zgodzić na większość warunków posłów moskiewskich, aby uzyskać czas
na przygotowanie do wojny w obronie kraju przed rozbiorami. Zawarty bowiem 12
grudnia 1656 roku traktat w Radnot przekreślał istnienie Rzeczypospolitej.
Ziemie jej zostały podzielone między króla szwedzkiego Karola Gustawa, elektora
brandenburskiego Fryderyka Wilhelma, księcia siedmiogrodzkiego Jerzego II
Rakoczego, księcia Bogusława Radziwiłła i hetmana Bohdana Chmielnickiego. W tej
sytuacji Jan Kazimierz nie tylko musiał zgodzić się na warunki rozejmowe z
Rosją, lecz również podjął inne działania, by rozbić antypolską koalicję.
Wiosną 1657 roku zostały pokonane wojska kozacko-siedmiogrodzkie, w wyniku
czego Jerzy II Rakoczy wycofał się z koalicji antypolskiej. Na Ukrainę król
wysłał poselstwo kierowane przez kasztelana wołyńskiego Stanisława
Bieniewskiego, dobrze obeznanego z sytuacją w środowisku kozackim. Kasztelan
wołyński pragnął doprowadzić do zgody z Kozakami przeciwko Rosji i Szwecji.
Pobyt poselstwa polskiego w Czehryniu zbiegł się ze śmiercią 27 lipca (6 VII)
1657 roku Bohdana Chmielnickiego. Władza hetmańska przeszła formalnie w ręce
jego syna Jerzego, jednak w praktyce urząd hetmański pełnił jego opiekun Iwan
Wyhowski. Nowy hetman z magnatem ruskim Jerzym Niemiryczem będą w najbliższych
latach wywierali decydujący wpływ na sytuację polityczną i wyznaniową na
Ukrainie. Iwan Wyhowski po 1654 roku był przeciwnikiem porozumienia z Rosją,
obawiając się politycznego i ekonomicznego ograniczenia samodzielności
Kozaczyzny. Po śmierci Bohdana Chmielnickiego Wyhowski i Niemirycz opowiedzieli
się za ścisłym porozumieniem z Rzecząpospolitą. Zwrot polityczny przywódców
kozackich oznaczał nie tylko zerwanie ugody perejasławskiej, lecz również
rozejmu w Niemieży. Zmieniło się również międzynarodowe położenie
Rzeczypospolitej. We wrześniu 1658 roku
Janowi Kazimierzowi w traktatach welawsko-bydgoskich za cenę zrzeczenia się
lenna pruskiego udało się pozyskać elektora brandenburskiego. Rzeczpospolita
ponownie stanęła przed konfliktem ze Szwecją i Rosją. Powróćmy jednak do
głównego wątku zagadnienia - postawy
Sylwestra Kossowa wobec problemu jurysdykcyjnej przynależności metropolii
kijowskiej.
* * *
Problem jurysdykcyjnej
przynależności metropolii kijowskiej w istotny sposób wpływał na stosunki
unicko-prawosławne. Unicka diecezja pińska znalazła się w jurysdykcji
arcybiskupa smoleńskiego Andrzeja Kwaśnińskiego Złotego. Metropolita unicki
Antoni Sielawa powierzył mu to biskupstwo w tymczasowe administrowanie (1654
r.). Po zajęciu Pińszczyzny przez Kozaków
archimandryta Tukalski ograniczył działalność unickiego arcybiskupa.
Arcybiskup Andrzej Kwaśniński Złoty był skłonny przyjąć prawosławie, co
wywołało powszechne obawy o unię wśród episkopatu łacińskiego.
Nuncjusz Vidoni pisał 20 października 1657 roku do kardynała Juliusza
Rospigliosiego, iż “wielu z konieczności, nie mając jak się utrzymać, bało się
i wracało do schizmy” Nuncjusz,
dowiedziawszy się od biskupa wileńskiego Jana Dowgiałły Zawiszy o masowym
przechodzeniu unitów na prawosławie, napisał do administratora metropolii
kijowskiej Gabriela Kolendy, “by zadbał z urzędu, aby ci pozostali przy unii”.
Zebrana w Byteniu kapituła
bazyliańska w 1657 roku dyskutowała nad sposobami zachowania wiary unickiej na
terenach zajętych przez Rosję. Archimandryta byteński Benedykt Terlecki
zaproponował wezwanie wszystkich duchownych, którzy opuścili unię i przystąpili
do prawosławia. Propozycja ta została odrzucona. Odrzucono również postulat
arcybiskupa Kwaśnińskiego, zawarcia zgody z Cerkwią prawosławną. Tak daleko idące
propozycje świadczą o masowości zjawiska, grożącego istnieniu Cerkwi unickiej.
Ostatecznie kapituła bazyliańska zdecydowała się na pisanie listów do Jana
Kazimierza, nuncjusza Vidoniego, biskupa wileńskiego Jana Dowgiałły Zawiszy i
innych z prośbą o obronę unii.
Żądania unitów zostały chłodno przyjęte przez Jana Kazimierza i biskupów
łacińskich w Rzeczypospolitej, albowiem problem unii był największą przeszkodą
w negocjacjach z Rosją. Poza tym zaistniała potrzeba unormowania przez Jana Kazimierza spraw Cerkwi
prawosławnej ze względu na nową sytuację wewnętrzną i zewnętrzną kraju. Na
zmianę sytuacji wpływ miały przede wszystkim wydarzenia na Ukrainie. Nowy
hetman Iwan Wyhowski, który jeszcze w październiku 1657 roku podpisał
porozumienie z Karolem Gustawem, po klęskach Szwecji w wojnie z Rzecząpospolitą
zmienił stanowisko i podjął rozmowy z królem.
Gwałtownie pogorszyły się stosunki
kozacko-moskiewskie. Oprócz kwestii politycznych najistotniejszym problemem
okazał się spór o jurysdykcyjną przynależność metropolii kijowskiej. Jeszcze
Bohdan Chmielnicki 27 marca pisał do patriarchy Nikona, aby poparł on u cara
starania metropolity Sylwestra Kossowa, by ten mógł używać tytułu “metropolity
kijowskiego, halickiego i całej Rusi, egzarchy tronu konstantynopolitańskiego”.
Hetman kozacki przypominał w liście, iż car Aleksy Michajłowicz potwierdził
starodawne prawa i przywileje metropolii kijowskiej. Chmielnicki zapewniał
również o lojalności metropolity wobec cara, który nie mógł jej osobiście
okazać, albowiem był zajęty sprawami Cerkwi w Rzeczypospolitej.
Petycja Chmielnickiego do patriarchy pozostała bez odpowiedzi. Tymczasem
pojawił się problem wyboru nowego metropolity, gdyż Sylwester Kossow zmarł
niespodziewanie 25 kwietnia 1657 r. Hetman jako tymczasowego administratora
metropolii polecił biskupa czernihowskiego Łazarza Baranowicza i wyznaczył
termin wyboru metropolity na 27 sierpnia. Administratorem metropolii kijowskiej
Chmielnicki mianował biskupa, który sakrę otrzymał zaledwie miesiąc przed
śmiercią Sylwestra Kossowa. Na prośbę metropolity Kossowa Łazarz Baranowicz
został wyświęcony w Jassach przez metropolitę suczawskiego Gedeona. Chirotonia
w Jassach była podyktowana tym, by nie
dopuścić patriarchy moskiewskiego do jakiegokolwiek w niej udziału. Wyświęcenie
biskupa czernihowskiego odbyło się więc za pełną aprobatą metropolity Kossowa i
Chmielnickiego.
Chmielnicki nie doczekał się wyboru metropolity, zmarł bowiem 6 sierpnia. W tej
sytuacji na wybór metropolity decydujący wpływ uzyskał jego następca, Iwan
Wyhowski. Wyhowski przesunął wybór na 1 października 1657 roku i wezwał na
elekcję wszystkich biskupów prawosławnych metropolii kijowskiej. Wykorzystując
powstałe po śmierci hetmana Chmielnickiego i metropolity Kossowa zamieszanie,
wojewoda rosyjski Andrzej Buturlin namawiał władykę Łazarza Baranowicza i
archimandrytę peczerskiego Innocentego Gizela na przejście pod jurysdykcję patriarchy Nikona. Administrator
metropolii, Baranowicz, wyraził na to zgodę pod warunkiem akceptacji tej
decyzji przez duchowieństwo kijowskie. Następnego dnia biskup Łazarz
poinformował wojewodę, iż duchowieństwo wypowie się po pogrzebie hetmana.
Ostatecznie do podjęcia decyzji o włączeniu metropolii kijowskiej do
pariarchatu moskiewskiego nie doszło, albowiem 6 (16) grudnia 1657 roku
metropolitą został wybrany kandydat Wyhowskiego, Dionizy Bałaban, biskup łucki,
zwolennik utrzymania dotychczasowego statusu metropolii kijowskiej.
Elekcja Dionizego Bałabana odbyła się
za zgodą Jana Kazimierza. Świadczy o tym relacja Stanisława Bieniewskiego, dana
królowi w lutym 1658 roku. “Od metropolity kijowskiego O. Bałabana, który
przeniesiony został z władyctwa łuckiego do tej godności, otrzymałem listy
pełne dobrej nadziei. Bardzo użyteczny będzie na tym stanowisku i dobrze
przysłuży się Ojczyźnie. Uznałem bez jego zgody, że będzie dobrze, jak obejmie
ten urząd i w tym jego upewnić mam nadzieję”.
Kandydat hetmana Wyhowskiego
uzyskał zatwierdzenie na stanowisku metropolity przez patriarchat
konstantynopolitański w marcu 1658 roku. Nominacja wzmocniła niezależne
tendencje wśród wyższej hierarchii cerkiewnej. Podczas narady w Perejasławiu
Dionizy Bałaban odrzucił propozycję posła moskiewskiego okolniczego, Bohdana
Matwiejewicza Chitrowa, przejścia pod jurysdykcję patriarchy Nikona tłumacząc,
iż “od czasów chrztu Rusi metropolici kijowscy wszyscy po kolei przyjmowali
błogosławieństwo od patriarchów konstantynopolitańskich; również i ja bez
pozwolenia tegoż patriarchy nie mam prawa podporządkować się patriarsze
Nikonowi”. Postawa
metropolity kijowskiego legła u źródeł porozumienia hadziackiego. Komisarze
królewscy, prowadzący pertraktacje z Kozakami, dobrze rozumieli złożoność
sytuacji wyznaniowej na Ukrainie oraz postawę Dionizego Bałabana, który
kontynuował politykę Sylwestra Kossowa obrony niezależności metropolii
kijowskiej.
Akty
otnosiaszczijesia k istorii
Jużnoj i Zapadnoj
Rossii, sobrannyje i izdannyje
Archieograficzeskoju
Komissijeju, t. III, Sankt-Pietierburg 1861, (dalej AoJZR), s.389, 543.
|