|
Metropolita
Józef Nielubowicz-Tukalski
Antoni Mironowicz
Biskup białoruski
Początek lat sześćdziesiątych
XVII wieku upłynął w atmosferze kolejnego etapu wojny polsko-moskiewskiej. Na
mocy ugody cudnowskiej 1660 roku Wojsko Zaporoskie z hetmanem Jerzym
Chmielnickim odstąpiło od cara moskiewskiego i zobowiązało się być wierne
królowi polskiemu. Kozakom zabroniono szukania obcej protekcji i polecono
rozpocząć wspólne działania zbrojne przeciwko Rosji. Ostatecznie zgodzono się
również zaprzysiąc unię hadziacką z wyjątkiem tych punktów, które dotyczyły
Księstwa Ruskiego. Problem ten pozostawiono do decyzji króla.
W ugodzie cudnowskiej pominięto również kwestie wyznaniowe, tak bardzo istotne
w porozumieniach hadziackich. Ugoda cudnowska przekreślała drugą ugodę
perejasławską i ponownie prawnie przyłączała ziemie Lewobrzeża do
Rzeczypospolitej.
Zwycięstwo cudnowskie zmieniło
układ sił na ziemiach ruskich Rzeczypospolitej. Na Ukrainę zaczęli powracać
dawni właściciele majątków, co doprowadziło do zaostrzenia się konfliktów
społecznych i religijnych. Rzym przyjął wydarzenia z wielką radością, mając na
względzie interesy Kościoła unickiego.
Wprowadzenie wojsk koronnych na Prawobrzeże spowodowało większe polskie
zaangażowanie w rozgrywki polityczne na Ukrainie. Komisarze królewscy
opowiadali się za utrzymaniem godności hetmana przy Jerzym Chmielnickim, a
urzędu pisarza Wojska Zaporoskiego przy Pawle Teterze. Tetera funkcję pisarza
generalnego pełnił jeszcze za hetmaństwa Iwana Wyhowskiego. Wyniesienie go do
tej godności było tym ważniejsze, że usunięto z urzędu pisarza generalnego
gorliwego stronnika Rosji Semena Gołuchowskiego. Tetera nie zawiódł zaufania i
wiernie wysługiwał się królowi, za co
spotkała go powszechna nienawiść ze strony Kozaków i chłopów. Całe to
przedsięwzięcie zostało dokonane na radzie korsuńskiej w listopadzie 1660 roku.
Polskie sukcesy dyplomatyczne
okazały się krótkotrwałe. Powrót magnaterii i szlachty na ziemie ruskie
wzmocnił antypolskie nastroje wśród Kozaków. Pod ich wpływem Jerzy Chmielnicki
wysłał 25 listopada list do dowódcy wojska rosyjskiego, kniazia Jurija
Nikitycza Bariatyńskiego, i stolnika Iwana Iwanowicza Czaodajewa, w którym
zapewniał adresatów o swym pragnieniu powrotu pod zwierzchność cara.
Przechwycenie przez kanclerza Mikołaja Prażmowskiego dokumentów świadczących o
rozmowach kozacko-moskiewskich zdekonspirowało Chmielnickiego. Na Ukrainie
pułki przyłucki, połtawski i łubnieński wypowiedziały posłuszeństwo Rosji.
Nastroje antymoskiewskie nie oznaczały bynajmniej wzrostu sympatii propolskich.
Ludność obu części Ukrainy była zdecydowanie niechętna polskiej szlachcie i
duchowieństwu łacińskiemu. Wojska zaś rosyjskie, witane przez Kozaków w 1654
roku z życzliwością, w kilka lat później traktowane były za głównego sprawcę
pozbawienia suwerenności Księstwa Ruskiego. Mimo tych tendencji Moskwie udało
się na kolejnej radzie perejasławskiej doprowadzić do wypowiedzenia
posłuszeństwa hetmanowi zaporoskiemu i przeprowadzenia wyboru na urząd hetmana
nakaźnego (tymczasowego) swego stronnika, pułkownika perejasławskiego Jakima
Somki. W odpowiedzi 22 stycznia 1661 roku Jerzy Chmielnicki postanowił wysłać
wojsko polsko-kozackie na Zadnieprze przeciwko siłom rosyjskim i pułkom hetmana
Somki. Wyprawa, dowodzona przez Hrehorego Hulanieckiego i Stefana
Czarnieckiego, zakończyła się niepowodzeniem. Klęska wyprawy na Zadnieprze
osłabiła znaczenie ugody cudnowskiej i doprowadziła do wzrostu antypolskich
nastrojów. Aleksy Michajłowicz wykorzystał powstałą sytuację i doprowadził na
radzie kozackiej w Niżynie do potwierdzenia wyboru na hetmana Jakima Somki.
Problematyka wyznaniowa pojawiła
się na sejmie podczas dyskusji nad ratyfikacją ugody cudnowskiej. Posłowie
kozaccy powtórzyli swe żądania w sprawie przywrócenia wszystkich punktów z
porozumień hadziackich, w tym punktu o zniesieniu unii.
Postulaty posłów kozackich zostały poparte przez wielu katolików. Posłowie ci
argumentowali potrzebę uregulowania spraw „religii greckiej” sytuacją, w jakiej znalazła się
Rzeczpospolita. Zdecydowanie odmienne stanowisko zajął nuncjusz Antoni
Pignatelli, który interweniował u posłów i króla w obronie praw Kościoła
unickiego.
Odpowiadając na interwencję nuncjusza posłowie odrzucili żądania Kozaków w
sprawie zniesienia unii argumentując to tym, że „wiara katolicka a unia to jedno, a zatym musiałoby derogari
fidei nostrae”. Ostatecznie
sejm uchwalił Deklaracyę łaski naszey
Urodzonemu Hetmanowi y woysku naszemu Zaporoskiemu. Na mocy tej deklaracji
została zatwierdzona ugoda cudnowska, nawiązująca do porozumień hadziackich,
lecz bez punktów dotyczących reaktywowania Księstwa Ruskiego. Taka konstytucja
nie rozwiązywała istotnych problemów kozackich i wyznaniowych. Sejm co prawda
ogłosił powszechną amnestię wobec Kozaków oraz poczynił starszyźnie liczne
nobilitacje i nadania, ale nie podjął decyzji w sprawach najważniejszych: statusu
Księstwa Ruskiego i likwidacji unii. W kwestii wyznaniowej ustalono jedynie, że
w miesiąc po zakończeniu prac specjalnej komisji, powołanej do rozgraniczenia
dóbr i cerkwi, dokumentacja zostanie złożona w archiwum Królestwa.
Społeczność prawosławna
interpretowała ugodę cudnowską jako potwierdzenie rozstrzygnięć wyznaniowych z
porozumień hadziackich. Domagała się więc nadal zwrotu przetrzymywanych przez
unitów władyctw, monasterów i cerkwi. Unici w tym okresie, mając poparcie
króla, nuncjusza i episkopatu łacińskiego, odmawiali wszelkich ustępstw na
rzecz prawosławnych. Pojawiły się, po raz pierwszy od czasów ugody hadziackiej,
ponowne przypadki zajmowania prawosławnych obiektów sakralnych. Jan Kazimierz w
obronie tolerancji wyznaniowej i praw „religii greckiej” zmuszony był wysłać 18
czerwca 1661 roku specjalne posłanie do starosty pińskiego Jana Karola
Młockiego. W posłaniu król napiętnował działalność unickiego biskupa pińskiego
Andrzeja Kwaśnińskiego Złotego, który naruszał prawa, przywileje i konstytucje
sejmowe dotyczące prawosławnych, według których „każdy, kto nie chce być w unii
z biskupstwa unickiego, może utrzymywać kontakty ze swym duchownym nieunitą”.
Władyka unicki, nie respektując tych praw, zmuszał duchowieństwo prawosławne do
uznania swej jurysdykcji. Działania biskupa unickiego były wymierzone głównie w
archimandrytę leszczyńskiego Józefa Tukalskiego. Jan Kazimierz nakazał
staroście Młockiemu wziąć prawosławnych pod królewską protekcję i zapewnić im
„swobodę okazywania wiary”.
Przedstawione wyżej wydarzenia
polityczne miały istotny wpływ na położenie Kościoła prawosławnego.
Wyświęcenie 4 maja 1661 roku w Moskwie
Maksyma Filimonowicza na biskupa mścisławskiego i orszańskiego oraz powierzenie
mu w administrację metropolii kijowskiej wywołało natychmiastową reakcję
Dionizego Bałabana. Metropolita kijowski wyświęcił na biskupstwo mścisławskie
Józefa Nielubowicza Tukalskiego, archimandrytę leszczyńskiego, pełniącego
zarazem funkcję namiestnika metropolitalnego w Wielkim Księstwie Litewskim.
Fakt ten znalazł zrozumienie u Jana
Kazimierza, który 3 sierpnia 1661 roku wydał Tukalskiemu przywilej na
katedrę mścisławsko-mohylewsko-orszańską. Tak szybka reakcja króla nastąpiła ze
względów politycznych, albowiem o teren tej diecezji trwała ostra polsko-rosyjska
rywalizacja[9]. O
politycznym kontekście nominacji Tukalskiego świadczy fakt, że król w 1653 roku
nie wyraził zgody na obsadę przez niego katedry mścisławskiej, a uczynił to w
okresie wojny polsko-moskiewskiej.
Dezaprobatę wobec przybyłego 16 lipca 1661 roku do Kijowa biskupa Metodego
Filimonowicza wyraził ówczesny hetman Jerzy Chmielnicki i większa część
duchowieństwa. Biskup Metody w liście do cara Aleksego oskarżał hetmana i
Dionizego Bałabana o niechęć wobec Moskwy i sprzyjanie Rzeczypospolitej.
Promoskiewsko nastawiony władyka
skarżył się na nieuznawanie jego jurysdykcji przez miejscowe duchowieństwo[11].
Wobec tej sytuacji nie mógł
pozostawać bierny patriarcha moskiewski Nikon, który w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu 1662 roku rzucił
anatemę na metropolitę Pitiryma za
wykonsekrowanie Metodego na biskupa diecezji pozostającej w jurysdykcji
patriarchy konstantynopolitańskiego. Klątwa patriarchy Nikona, mimo formalnego
jego pozostawania na uboczu życia kościelnego, wywołała w Moskwie duże wrażenie.
O wiele większe konsekwencje wywołała ekskomunika biskupa Metodego
Filimonowicza, dokonana przez patriarchę konstantynopolitańskiego Parfeniusza
IV, za naruszenie zasad kanonicznych.
Car Aleksy Michajłowicz, próbując
usprawiedliwić wyświęcenie Metodego na biskupa, napisał 1 sierpnia 1663 roku
list do patriarchy carogrodzkiego w którym tłumaczył, że chirotonia została
podyktowana troską o dobro metropolii kijowskiej i wyznawców Kościoła
prawosławnego. Car oskarżył przy tym metropolitę Dionizego Bałabana o zdradę,
współpracę z królem polskim i „papistami”. W zakończeniu listu władca Rosji
zadaje pytanie: „czy lepiej jest naruszyć prawo, zakazując biskupowi święcić na
obcej diecezji, lecz zbawić wiele dusz na tym obszarze, czy przestrzegając
prawo dopuścić, żeby te dusze poszły na zgubę”[12].
Należy sądzić, że argumenty cara nie trafiły do przekonania adresata, albowiem
dopiero patriarcha Dionizy III w 1665 roku zdjął klątwę z biskupa Metodego.
Zdjęcie klątwy poprawiło stosunki biskupa Metodego z duchowieństwem kijowskim.
Administrator metropolii nie objął jednak
swoją jurysdykcją biskupstwa mścisławskiego, będącego we władaniu
Tukalskiego. Ten ostatni zarządzał również parafiami poza swoją diecezją w
Wielkim Księstwie Litewskim. Świadczy o tym zaangażowanie Tukalskiego w spory o
majątek cerkiewny na terenie diecezji turowsko-pińskiej. Na Prawobrzeżu
wszystkie parafie oddawały posłuszeństwo Dionizemu Bałabanowi. Metropolicie
kijowskiemu podlegała znaczna część parafii na Lewobrzeżnej Ukrainie. Dionizy Bałaban
nadal potwierdzał przywileje bractw i klasztorów znajdujących się w granicach
Rosji. Jego wpływ był szczególnie duży w okresie, kiedy urząd hetmana
pozostawał w rękach Jerzego Chmielnickiego[13].
Na ziemiach Wielkiego Księstwa Litewskiego podobnym autorytetem cieszył się
archimandryta leszczyński Józef Tukalski.
Brak konkretnych rozstrzygnięć w
sprawach wyznaniowych był efektem podziałów politycznych wśród Kozaczyzny,
nadal będącej głównym opiekunem Cerkwi prawosławnej. Starszyzna kozacka, stale
lawirująca między Rzecząpospolitą, Rosją i Turcją, nie była w stanie
urzeczywistnić idei niezależnego Księstwa Ruskiego. Hetman Chmielnicki myślał o
powrocie do sojuszu z Rosją i w związku
z tym prosił, poprzez wysłanego zakonnika, patriarchę carogrodzkiego o
zwolnienie go z przysięgi cudnowskiej. Wiele zamieszania wywołało ponowne
pojawienie się na arenie politycznej w 1662 roku Iwana Wyhowskiego. Wojewoda
kijowski był wierny idei Księstwa Ruskiego, na co już wówczas Rzeczpospolita
nie wyrażała zgody. W tym stanie rzeczy Wyhowski, w celu urzeczywistnienia
swoich planów, szukał protekcji turecko-tatarskiej. Projekt ten był
konsekwentnie zwalczany w środowisku kozackim przez propolską grupę z
Leśnickim, Nosaczem i Hulanickim na czele. W oparciu o tę grupę Rzeczpospolita
podjęła kolejną próbę opanowania obu części Ukrainy. W lutym 1662 roku ze
specjalną misją wysłany został Paweł Tetera. Jej celem było zbadanie nastrojów
wśród Kozaków i stanu ich rozmów z Moskwą i Turcją. Tetera miał przekonać
Chmielnickiego, by ten cofnął decyzję o usunięciu z Ukrainy polskich
dzierżawców i starostów. Podczas rozmów Tetery z Chmielnickim w Czehryniu, 4
kwietnia 1662 roku, postanowiono wydać uniwersał do społeczności kozackiej.
Uniwersał, wydany przez hetmana Wojska Zaporoskiego, informował, że król
obiecuje dochować paktów hadziackich. Hetman wyrażał też zgodę na powrót
urzędników polskich na ziemie ruskie.
Czyniąc ustępstwo, Jerzy Chmielnicki liczył na pozytywne rozstrzygnięcie
kwestii wyznaniowych. Przed rozpoczęciem obrad sejmu hetman wraz z metropolitą
Dionizym Bałabanem skierowali list do króla z prośbą o odnowienie obietnic
oddania „prawem im należnych diecezji, monasterów, cerkwi założonych przez
prawosławnych i przez nich ufundowanych a przez unitów bezprawnie zajętych”.
Na sejmie 1662 roku postulaty prawosławnych poparła część szlachty, która
posiadała swe dobra na Ukrainie. Kozacy nie dopuszczali ich do majątków,
stawiając warunek wcześniejszego odzyskania przez prawosławnych dóbr
cerkiewnych. Nuncjusz w liście z 27 marca do kardynała Rospigliosiego
krytycznie ocenił postawę tej części szlachty. „Ta szlachta widzi się być źle
traktowana i przez Kozaków wypędzona z Ukrainy, z jej majątków, czyniła jednak
wszelkie wysiłki, żeby dyzunici otrzymali swe dobra i kościoły zajęte przez
unitów i według paktów [hadziackich - A.
M.] im [prawosławnym - A. M.]
przyznanych. Oni to w przyszłości mogą doprowadzić do licznych perturbacji”.
Według tego źródła posłowie kozaccy, którzy przybyli w trakcie sejmu,
początkowo domagali się pełnego potwierdzenia paktów hadziackich, lecz po
protestach ze strony części posłów katolickich i uzyskaniu informacji o
wysłaniu komisarzy królewskich na Litwę do rozmów z posłami moskiewskimi,
zgodzili się, aby całość tych spraw rozpatrzyć na sejmie następnym.
Jedynym konkretnym ustaleniem w sprawach wyznaniowych było powołanie kolejnej
komisji do zwrotu prawosławnym dóbr cerkiewnych. Komisja ta miała do 5 września
1662 roku rozstrzygnąć wszystkie kontrowersje między prawosławnymi a unitami.
Przeciwko powołaniu komisji zaprotestowali arcybiskup gnieźnieński Wacław
Leszczyński i marszałek Michał Radziwiłł, ponownie przedkładając petycję „w
sprawie bezpieczeństwa Rzeczpospolitej”.
Przedłożenie na sejmie petycji Scriptum
quoddam securitatis Reipublicae i wybuch nowych konfliktów na Ukrainie
spowodowały, że komisja 5 września nie podjęła swej działalności.
Wobec zbliżającej się wojny z
Rosją władze polskie zdecydowały się
jesienią 1662 roku na usunięcie z urzędu hetmana chwiejnego Jerzego Chmielnickiego i
przekazanie buławy Teterze. Chmielnicki, otoczony doradcami różnych orientacji
oraz skłócony ze wszystkimi sąsiadami, 17 stycznia 1663 roku sam ustąpił ze
swej funkcji i wstąpił do klasztoru korsuńskiego. Metropolita Dionizy Bałaban
wyświęcił go na mnicha, nadając mu imię zakonne Gedeon.
Dzięki intrygom i przekupstwom posłów królewskich, na radzie starszyzny
kozackiej hetmanem zaporoskim został wybrany Paweł Tetera. Ważnym argumentem,
który zadecydował o jego wyborze, był fakt, iż był on ożeniony z córką Bohdana
Chmielnickiego Heleną. To powinowactwo i pełnienie za hetmana Wyhowskiego
funkcji pisarza generalnego podniosło prestiż Tetery w środowisku kozackim.
Tetera 18 marca 1663 roku otrzymał przywilej królewski na urząd hetmański i
starostwo czehryńskie. Początkowo hetman prowadził politykę zgodną z interesami
społeczności ruskiej. Pod wpływem Wojska Zaporoskiego i duchowieństwa
prawosławnego Tetera zażądał zwrotu wszystkich cerkwi zajętych przez unitów.
Rzeczpospolita, ze względu na zbliżającą się wojnę z Rosją i zasadnicze
problemy wewnętrzne związane z realizacją planów elekcji vivente rege, musiała tę działalność akceptować.
Pełne oddanie interesom Rzeczypospolitej Tetera zadeklarował już na początku
października 1663 roku. W tekście złożonej przez niego przysięgi znajdujemy
wiernopoddańcze deklaracje wobec króla.
Istotne zmiany w środowisku
kozackim nastąpiły również na Lewobrzeżu. Jakim Somko postanowił, wbrew woli
Moskwy, przeprowadzić swój wybór na hetmana zaporoskiego. Hetman nakaźny dopiął swego na Radzie Kozielskiej wiosną
1662 roku. W odpowiedzi car Aleksy Michajłowicz wydał w listopadzie tego roku
gramotę, wzywającą Kozaków do ponownego zwołania rady dla wyboru nowego hetmana. Car obiecywał przy tym zachowanie
wszystkich przywilejów kozackich, potwierdzonych układami perejasławskimi.
Kandydatem Moskwy na urząd hetmański był hetman koszowy Iwan Brzuchowiecki.
Ostateczne rozstrzygnięcie zapadło na radzie kozackiej w Nieżynie 18 czerwca
1663 roku. Przy pomocy administratora metropolii kijowskiej Metodego i dowódcy
wojsk rosyjskich - kniazia
Daniły Wielkiego Gagina, hetmanem Wojska Zaporoskiego został Iwan
Brzuchowiecki, a jego przeciwnicy, Jakim Somko i Wasyl Zołotarenko, zostali
straceni. Konsekwencją tych wydarzeń było podpisanie w sierpniu artykułów baturyńskich, które były
potwierdzeniem układów perejasławskich z 1654 i 1659 roku. W ten sposób w
przededniu wojny z Rzecząpospolitą Moskwa całkowicie opanowała sytuację w tej
części Ukrainy.
Józef Nielubowicz Tukalski był
więc władyką mohylewskim tylko w latach 1661-1663. Tukalski zmuszony był toczyć
spory o zarząd nad diecezją białoruską z biskupem wyświęconym przez patriarchę
Nikona. Równocześnie wykonywał trudne zadanie reaktywowania życia Cerkwi
prawosławnej na całym obszarze diecezji mohylewsko-witebsko-orszańskiej.
Rozległość tej diecezji i spory kompetencyjne utrudniały wykonywanie
działalności arcypasterskiej. Mimo tych ograniczeń Tukalskiemu udało się
odrodzić życie zakonne w wielu monasterach, odzyskać utracone świątynie,
wyświęcić liczne gromo mnichów i prezbiterów. Największe jednak zadania czekały
go po 1663 roku, kiedy został wybrany pierwszym biskupem Kościoła
prawosławnego.
Metropolita kijowski
W okresie
podporządkowywania wschodniej części Ukrainy Rosji, rozpoczęła się
polsko-kozacko-tatarska ofensywa na Lewobrzeże. Kampania wojenna, rozpoczęta w
listopadzie 1663 roku, przyniosła początkowo liczne sukcesy. Jednakże następna
ofensywa, podjęta wiosną 1664 roku, zakończyła się zupełnym niepowodzeniem z
powodu sytuacji wewnętrznej kraju. Rzeczpospolita stanęła przed rokoszem
Lubomirskiego. Wśród starszyzny kozackiej na nowo odradzały się promoskiewskie
sympatie, utożsamiane z pułkownikiem Iwanem Bohunem, mnichem Gedeonem oraz
byłym hetmanem Iwanem Wyhowskim. Do wzrostu antypolskich nastrojów na
Prawobrzeżu doszło po zabójstwie, za akceptacją Rzeczypospolitej, Iwana Bohuna
i Iwana Wyhowskiego, jednego z twórców ugody hadziackiej. O zabójstwo to, nie
bez powodów, oskarżono Pawła Teterę, który w celu stłumienia powstania prosił
króla o pomoc zbrojną. W tej sytuacji Rzeczpospolita zmuszona była przerwać
ofensywę i rozpocząć rokowania z Moskwą.
Istotne kontrowersje w Kościele
prawosławnym powstały po śmierci metropolity kijowskiego Dionizego Bałabana 20
maja 1663 roku. Wybór nowego metropolity zbiegł się w czasie z wyborem nowego
hetmana na Lewobrzeżu. Inicjatywę wyboru metropolity przejęło duchowieństwo
kijowskie, które na czele z archimandrytą Ławry Pieczerskiej, Innocentym
Gizelem, zwróciło się do hetmana nakaźnego Lewobrzeżnej Ukrainy, Jakima Somki,
o wyznaczenie tymczasowego metropolity do czasu elekcji nowego zwierzchnika
Kościoła prawosławnego. Duchowieństwo było przeciwne przekazaniu tej godności
biskupowi Metodemu, wyklętego zarówno przez patriarchę
konstantynopolitańskiego, jak i
moskiewskiego. Biskupowi Metodemu zarzucano, że został on na urząd biskupi
konsekrowany bez elekcji, co było pogwałceniem dotychczasowych zasad
obowiązujących w metropolii kijowskiej.
Również objęcie przez biskupa Metodego urzędu administratora metropolii
nastąpiło niezgodnie z kanonami
Kościoła i bez istotnych zasług osobistych[23].
Jako własnego kandydata do godności metropolity duchowieństwo kijowskie
zaproponowało władykę czernihowskiego, Łazarza Baranowicza, pełniącego już
uprzednio funkcję zastępcy metropolity.
Propozycja duchowieństwa
kijowskiego nie została na czerwcowej radzie kozackiej w Nieżynie wzięta pod
uwagę. Na radę przybył zaproszony przez pełnomocnika carskiego, księcia Daniłę
Wielkiego Gagina, biskup Metody. W wyniku jego zabiegów nie dokonano wyboru
metropolity, lecz skoncentrowano się jedynie na wyborze hetmana. Został nim
promoskiewsko nastawiony, współpracownik władyki Metodego, Iwan Brzuchowiecki.
Od niego to 18 czerwca 1663 roku biskup Metody odebrał przysięgę wierności.
Brany pod uwagę na urząd metropolity Łazarz Baranowicz odmówił udziału w
elekcji, obawiając się dalszych podziałów w Kościele prawosławnym. W zamian za
to Baranowicz 10 czerwca 1663 roku napisał list do hetmana nakaźnego Somki, w
którym prosił o podjęcie starań u cara w celu dokonania wyboru nowego
metropolity zgodnie z prawem kanonicznym. Nie znamy reakcji Jakima Somki,
albowiem wkrótce, na radzie w Nieżynie, adresat został usunięty z urzędu
hetmana.
Wydarzenia na Ukrainie
zaniepokoiły Rzeczpospolitą. Władze polskie szczególnie niepokoił wybór na
hetmana Iwana Brzuchowieckiego. Warto przypomnieć, że 18 marca 1663 roku na
Prawobrzeżu, w Czehryniu, doprowadzono do wyboru Pawła Tetery na hetmana,
prawosławnego szlachcica z Wołynia, jednego ze zwolenników bliskich związków Kozaków z Rzecząpospolitą.
9 listopada 1663 roku w Korsuniu doszło do próby wyboru następcy Dionizego
Bałabana. Biskupi i duchowni wraz z hetmanem Pawłem Teterą nie zdołali wybrać
jednego kandydata. Jedni ogłosili, wbrew woli Pawła Tetery wybór Józefa
Nielubowicza Tukalskiego, biskupa mścisławskiego, który uprzednio pełnił
funkcję namiestnika metropolity kijowskiego dla ziem białoruskich. Biskup
Tukalski był równocześnie archimandrytą leszczyńskim i starszym wielu bractw
cerkiewnych, w tym wileńskiego - św. Ducha
i pińskiego - Objawienia
Pańskiego. Władyka białoruski sprawował
więć zarząd nad głównymi ośrodkami cerkiewnymi w Wielkim Księstwie Litewskim
bez względu na przynależność diecezjalną. Druga obradująca w Korsuniu grupa
wybrała na metropolitę Antoniego Winnickiego,
biskupa przemyskiego i samborskiego. W tej sytuacji 19 listopada odbyła się
druga tura wyborów, z tym samym rezultatem. Za wyborem Antoniego Winnickiego
opowiedzieli się obecni w Korsuniu biskupi: łucki - Gedeon Światopołk Czetwertyński,
lwowski - Atanazy
Żeliborski i sam kandydat wraz z hetmanem Pawłem Teterą. Biskupi zarzucili
Józefowi Tukalskiemu, że jego wybór został dokonany jedynie poprzez osoby
świeckie i nielicznych duchownych, z archimandrytą słuckim Teodozym
Wasilewiczem na czele[24].
Nie ulega wątpliwości, że Antoni Winnicki uzyskał poparcie większości
episkopatu i wyższego duchowieństwa. Tym niemniej i Tukalski miał szerokie
grono zwolenników, zwłaszcza wśród zakonników i bractw cerkiewnych. Paweł
Tetera w liście z Korsunia 6 listopada 1663 roku informował kanclerza Mikołaja
Prażmowskiego, że wybór Tukalskiego został dokonany wbrew jego intencji. „Mnie
trudno było nie zgodzić się z tym, co przez wszystkich zostało uchwalone”. W
zakończeniu hetman kozacki apelował do kanclerza, aby ten zadbał o przywilej
królewski na metropolię kijowską dla Tukalskiego, skoro został on już wybrany.
W liście do króla z 14 listopada Paweł
Tetera informował, iż nie mógł przeciwstawić się wyborowi Tukalskiego, albowiem
byłoby to „naruszenie praw y wolności
liberae electione służące”. Tetera obawiał się również postawy ludności
popierającej popularnego biskupa. Biorąc pod uwagę okoliczności i
niebezpieczeństwa dla Rzeczypospolitej, Tetera prosił Jana Kazimierza o wydanie
Tukalskiemu przywileju na metropolię kijowską[25].
Zabiegi o uzyskanie przywileju królewskiego zbiegły się w czasie z polską
kampanią przeciwko Rosji. O zatwierdzenie wyboru na urząd metropolity wystąpili
równocześnie zwolennicy Antoniego Winnickiego i Józefa Tukalskiego. O wydanie
przywileju biskupowi Tukalskiemu zabiegał archimandryta trechtymirowski Gedeon
(Jerzy Chmielnicki), a w imieniu biskupa Antoniego Winnickiego wystąpili
władycy Czetwertyński i Żeliborski. Król, ażeby zjednać jedną i drugą grupę, 22
listopada 1663 roku wydał w obozie pod Woronkowem przywilej na urząd
metropolity Tukalskiemu, a w dwa dni później Winnickiemu, zakazując
równocześnie używania tego tytułu przez władykę mścisławskiego (białoruskiego)[26].
Wydanie przez monarchę dwóch sprzecznych ze sobą przywilejów pogłębiło podziały
wśród hierarchii prawosławnej i doprowadziło do konfliktów wewnętrznych w
Cerkwi. Ostatecznie o wyborze jednego zwierzchnika Kościoła prawosławnego w
Rzeczypospolitej miał zadecydować patriarcha konstantynopolitański i hetman
reprezentujący władzę świecką. Sporną sprawę sukcesji po Dionizym Bałabanie
rozstrzygnął Paweł Tetera, wydając 23 listopada uniwersał skierowany do
duchowieństwa i świeckich, w którym zaapelował o uznanie Tukalskiego za metropolitę kijowskiego i o oddanie mu
pełnego posłuszeństwa[27].
Na miejsce swojej rezydencji początkowo nowy metropolita wybrał Korsuń, gdzie
zmarł Dionizy Bałaban, a następnie Czehryń gdzie przebywał hetman kozacki.
Tukalski miał więć w swej jurysdykcji całą Prawobrzeżną Ukrainę, Białoruś i
Litwę. Na Lewobrzeżu jurysdykcję nad cerkwiami sprawował opiekun tronu
metropolitarnego biskup Metody Filimonowicz.
Innym problemem nurtującym
ówczesny episkopat prawosławny było uzyskanie królewskiego potwierdzenia
nominacji Atanazego Żeliborskiego na katedrę lwowską, osieroconą po śmierci
jego brata Arseniusza (1662 r.). Unici i łacinnicy odmawiali prawosławnym prawa
do biskupstwa lwowskiego. Na posiedzeniu Kongregacji Propagandy Wiary w dniu 13
listopada 1662 roku, na wniosek kardynała Franciszka Albiziego, opracowano
specjalną instrukcję w sprawie diecezji lwowskiej. W instrukcji polecono
nuncjuszowi, ażeby dołożył wszelkich starań, by katedra lwowska przypadła
wyłącznie katolikom.
Pomimo działań nuncjusza, Atanazy Żeliborski 20 maja 1663 roku został mianowany
na prawosławne władyctwo lwowskie, a w listopadzie wyświęcono go w Łucku na
ordynariusza diecezji lwowskiej. Przywilej królewski na katedrę lwowską
Żeliborski otrzymał wraz z godnością
administratora metropolii kijowskiej 27 marca 1664 roku.
Komplikacje związane z wyborem metropolity, ogłoszenie procesu
kanonizacji Jozafata Kuncewicza oraz rozruchy społeczne na Ukrainie w okresie
wojny polsko-rosyjskiej wpłynęły na wzrost nastrojów antypolskich. Konsekwencją
tych tendencji było osłabienie pozycji Pawła Tetery. W obawie przed utratą
buławy hetmańskiej, Tetera swymi intrygami doprowadził do postawienia w stan
oskarżenia wojewody kijowskiego Iwana Wyhowskiego, metropolity kijowskiego
Józefa Nielubowicza Tukalskiego oraz byłego hetmana, archimandryty Gedeona, a
więc wszystkich, którzy cieszyli się uznaniem społeczności ruskiej i mogli
zagrozić pozycji wodza Wojska Zaporoskiego. Oficjalnie Tetera zarzucał
oskarżonym dążenie do oderwania Ukrainy od Rzeczypospolitej i współpracę z
powstańcami. Tukalskiemu zarzucano, że wraz z hetmanem Wyhowskim zamierzał
wysiedlić Polaków po prawej stronie Dniepru oraz dążenie do podporządkowania
metropolii kijowskiej Moskwie. Na
rozkaz pułkownika Sebastiana Machowskiego, dowódcy wojsk polskich na Ukrainie, były
hetman kozacki, współtwórca ugody hadziackiej, Iwan Wyhowski, został 16 marca
1664 roku rozstrzelany przez pluton egzekucyjny. Machowski, likwidując
rzecznika porozumienia z Rzecząpospolitą, miał na to pełne pełnomocnictwo
królewskie.
Metropolita Tukalski i archimandryta Gedeon zostali aresztowani i sprowadzeni
do Warszawy a następnie osadzeni w twierdzy w Malborku. Sprawa aresztowania
Tukalskiego ma charakter pewnej gry politycznej, której tło do końca nie jest
jasne. Hetman Tetera i Rzeczypospolita traciły swe wpływy polityczne na Ukrainie.
Rysowała się realna groźba układu między Piotrem Doroszenko a Turcją i Krymem.
Aresztowanie Tukalskiego mogło jedynie stan antypolskich nastrojów wśród Kozaczyzny pogłębić. Tym bardziej
niezrozumiałe wydają się te działania w kontekście złożenia przez metropolitę
Tukalskiego i archimandrytę Gedeona 29 listopada 1665 roku przysięgi na
wierność królowi i Rzeczypospolitej w Warszawie. „Odtąt Najjaśniejszemu Janowi
Kazimierzowi, królowi polskiemu i szwedzkiemu, panu mojemu, wiernym i życzliwym
będę. Frakcjej albo jakichkolwiek konfederacyjej tak jawnych, jako i
potajemnych J.K.M-ci i Ojczyźnie mojej Koronie Polskiej i Wielkiemu Księstwu
Litewskiemu szkodliwych z nikim, osobliwie z buntownikami, rebelizantami,
Kozakami Moskalami albo z jakimkolwiek nieprzyjacielem J. K. M-ci i
Rzeczypospolitej miewać i żadnym kształtem czynić nie będę”. Rozwój wypadków na Ukrainie i groźba wojny
z Turcją skłoniły władze Rzeczypospolitej do zaniechania natychmiastowego
uwolnienia Józefa Tukalskiego i mnicha Gedeona, mimo złożenia przez nich
przysięgi wierności. Być może na taką postawę władz polskich wpływ miał
kanclerz Mikołaj Prażmowski, zdecydowany przeciwnik wyboru Tukalskiego na
metropolitę. Kanclerz zarzucał Tukalskiemu „skrytą złość wobec ojczyzny”. Warto
tu przypomnieć odpowiedzi metropolity, który podkreślał że jego troską są
sprawy dusz, a nie polityka.
Z aresztowania Tukalskiego zadowoleni byli biskupi uniccy, którzy widzieli w
nim głównego obrońcę prawosławia. O jego izolację od dawna zabiegała Stolica
Apostolska
Aresztowanie metropolity nie
zmniejszyło jego popularności wśród społeczności ruskiej. Duchowieństwo i
wierni żądali jego uwolnienia. Powszechnie odmawiano posłuszeństwa Antoniemu
Winnickiemu, który również posiadał przywilej królewski na urząd metropolity.
Zdecydowanym przeciwnikiem władyki przemyskiego był archimandryta słucki
Teodozy Wasilewicz, którego metropolita Tukalski mianował 3 grudnia 1663 roku
swoim namiestnikiem.
Archimandryta Wasilewicz sam pisał w liście do księcia Bogusława Radziwiłła 18 września
1655 roku, że miał „od stolice metropolitańskiej recommendantam nie tylko w
dobrach W. X. M. Pana mego miłościwego, lecz i w całym W. X. L. provinciam
władzy metropolitańskiej i zawiadywanie
wszystkim duchowieństwem (...)”.
W tej sytuacji, wobec powszechnego nieuznawania Winnickiego, Jan Kazimierz 27
marca 1664 roku, naruszając zasady elekcyjności, mianował metropolitą kijowskim
biskupa lwowskiego Atanazego Żeliborskiego. Powierzenie obowiązków metropolity
Żeliborskiemu, ignorujące prawa biskupa Winnickiego, było elementem polityki
króla. Decyzja ta, podobnie jak nadanie dwóch równoczesnych przywilejów
Tukalskiemu i Winnickiemu, doprowadziła do pogłębienia się rozbicia w Kościele
prawosławnym. Jakub Susza, unicki biskup chełmski informował 29 stycznia 1655
roku Stolicę Apostolską, że obaj pretendenci Tukalski i Winnicki mają
przywileje królewskie na urząd metropolity i wzajemnie się zwalczają. Według
Jakuba Suszy Kozacy głoszą, że władyka przemyski był tyranem dla swych
prezbiterów. To samo źródło podaje nazywa Tukalskiego przebiegły starcem
(antiquum veteratorem) cieszącym się poparciem duchowieństwa. Susza dodaje, że
biskup białoruski był oskarżony o wywołanie buntu przeciwko państwu polskiemu i
przebywa w Malborku.
Żaden z ówczesnych piszących nie przedstawił dowodów działań Tukalskiego
przeciwko Rzeczypospolitej.
Odsunięty decyzją monarchy biskup przemyski nie zaprzestał starań
o potwierdzenie swojej nominacji wśród patriarchów wschodnich. Winnicki uzyskał
nawet aprobatę swojej elekcji u przebywającego w Mołdawii patriarchy
jerozolimskiego Nektariusza. Potwierdzenie to nie miało jednak większego
znaczenia, albowiem jedynym kompetentnym do wydawania takiej decyzji był
patriarcha konstantynopolitański. Starania, podjęte przez władykę przemyskiego
w Carogrodzie za pośrednictwem mnicha Pimena, nie przyniosły rezultatów.
Inne komplikacje wywołały podwójne elekcje duchownych prawosławnych na katedry
biskupie. W czasie nieobecności metropolity Tukalskiego część społeczności
prawosławnej na Prawobrzeżu uznawała za swego zwierzchnika biskupa przemyskiego
Antoniego Winnickiego, inna część - władykę lwowskiego Atanazego Żeliborskiego. Niestabilna
była również obsada pozostałych katedr biskupich. Oprócz diecezji przemyskiej i
lwowskiej prawosławni posiadali katedrę w Łucku. Ordynariuszem diecezji łuckiej
był Gedeon Światopołk Czetwertyński,
który objął władyctwo po śmierci Dionizego Bałabana. Do Kościoła prawosławnego
nie należały katedry biskupie w Pińsku i Włodzimierzu (od 1596 roku) oraz w
Chełmie (od 1652 roku). W 1656 roku arcybiskupstwo połockie zostało obsadzone,
na polecenie patriarchy moskiewskiego Nikona, przez ihumena witebskiego
Kaliksta Rytorajskiego. Po jego śmierci w 1662 roku terytorium arcybiskupstwa
połockiego zostało oficjalnie podporządkowane jurysdykcji patriarchatu
moskiewskiego.
Równie skomplikowana była
sytuacja w diecezji mohylewskiej. Śmierć biskupa Joachima Diakonowicza w 1661
roku rozpoczęła rywalizację Moskwy i Kijowa o katedrę mohylewsko-mścisławską.
Przypominamy, że na godność biskupa mohylewskiego 4 maja 1661 roku w Moskwie
został wyświęcony protopop niżyński Metody Maksym Filimonowicz. W odpowiedzi na
ten akt 3 sierpnia 1661 roku metropolita Dionizy Bałaban wyświęcił na to samo
władyctwo ihumena monasteru leszczyńskiego, Józefa Tukalskiego. Godność biskupa
mścisławskiego Tukalski zachował po wyborze na metropolię kijowską. Po
aresztowaniu metropolity Tukalskiego zarząd nad diecezją mścisławską sprawował
archimandryta słucki Teodozy Wasilewicz. Namiestnik metropolity został w 1669
roku konsekrowany na biskupa mścisławsko-orszańsko-mohylewskiego. Nominację
królewską otrzymał Wasilewicz dopiero 20 kwietnia 1672 roku.
Taka niestabilna sytuacja doprowadziła do chaosu organizacyjnego w strukturze
Kościoła, co miało istotny wpływ na zachowanie jego stanu posiadania.
W
efekcie, w okresie kończącej się wojny z Rosją, Kościół prawosławny był w
Rzeczypospolitej całkowicie podzielony. Na Lewobrzeżu administratorem
metropolii kijowskiej był biskup Metody Filimonowicz. Na Prawobrzeżu metropolita
Tukalski pozostawał w więzieniu, a o godność zwierzchnika metropolii ubiegali
się biskup przemyski Antoni Winnicki i lwowski - Atanazy Żeliborski. Chaos w strukturze cerkiewnej i
podziały polityczne wśród społeczności ruskiej próbowano wykorzystać do
zrealizowania nowych unii z prawosławnymi.
Wydarzenia polityczne omówione w
poprzednim rozdziale miały istotny wpływ na stan Kościoła prawosławnego i
unickiego w Rzeczypospolitej. Cerkiew prawosławna przeżywała największy od
czasu likwidacji hierarchii kryzys organizacyjny. Metropolita kijowski Józef
Nielubowicz Tukalski pozostawał w więzieniu w twierdzy malborskiej. Hetman
Paweł Tetera, pokonany przez powstańców kozackich zmuszony był wiosną 1665 roku
ratować się ucieczką w głąb Korony. Jego sytuacja pogorszyła się po wybraniu 10
września w Czehryniu nowego hetmana, Piotra Doroszenki - zwolennika bliskich kontaktów z
Turcją i Tatarami. Paweł Tetera próbował odzyskać utracone wśród Kozaków i społeczności prawosławnej
wpływy, występując do króla o uwolnienie metropolity Tukalskiego i
archimandryty Gedeona (Jerzego Chmielnickiego). Działania te miały podnieść
popularność Tetery na Ukrainie. Jan Kazimierz wstrzymał decyzję o uwolnieniu
obu więźniów i zażądał złożenia przez nich przysięgi na wierność królowi.
Metropolita Tukalski i archimandryta Gedeon złożyli ją 25 listopada 1665 roku.
Przysięga ta nie miała jednak większego znaczenia, albowiem sytuacja na
ziemiach ruskich Rzeczypospolitej
uległa zasadniczej zmianie, stąd też zwolnienie obu hierarchów prawosławnych nastąpiło
dopiero na początku 1667 roku, po zawarciu traktatu andruszowskiego.
Problematyka wyznaniowa była
przedmiotem negocjacji polsko-rosyjskich w 1666 roku. Car Aleksy Michajłowicz
wydał swym komisarzom 22 lutego
instrukcję, w której zalecano wystąpić w obronie praw Kościoła prawosławnego w
Rzeczypospolitej. W przyszłym porozumieniu miał być zawarty punkt o wolności
religii prawosławnej. Na ten zapis oficjalnie zgodziła się
strona polska. Polityka Doroszenki doprowadziła do całkowitego podporządkowania
Ukrainy Krymowi i Porcie Ottomańskiej. W grudniu 1666 roku wojska
turecko-kozackie rozbiły oddziały koronne stacjonujące na Zaporożu. Informacja
ta, przedstawiona na sejmie, wywołała powszechną panikę. Osłabiona
Rzeczpospolita nie mogła sprostać nowemu wyzwaniu. Jan Kazimierz zaapelował do
papieża, cesarza, elektora brandenburskiego i bawarskiego o pośrednictwo w
negocjacjach z Turcją. By odeprzeć zagrożenie tureckie, król wydał edykt o
zwołaniu pospolitego ruszenia. Polecono też posłom zakończenie negocjacji z
Rosją. W rezultacie strona polska 30 stycznia 1667 roku w Andruszowie zgodziła się na podpisanie na
trzynaście i pół roku niekorzystnego porozumienia rozejmowego. Rozejm
przewidywał przekazanie Rosji Ziemi Smoleńskiej, Siewierskiej, Czernihowskiej i
części województwa witebskiego z miastami Newel, Siebież, Krasne i Wieliż, wraz
ze znaczną częścią Ukrainy Zadnieprzańskiej z przyległym do niej Kijowem. Kijów
miał formalnie pozostawać przy Rosji przez dwa lata. Kozacy mieli służyć obu
monarchom przeciwko Turcji. Rosja zobowiązała się do zwrotu archiwów, bibliotek
świeckich i kościelnych wywiezionych w trakcie działań wojennych oraz
przedmiotów kultu różnych wyznań. Rozejm zobowiązywał cara do przekazania
Rzeczypospolitej wszystkich jeńców, nawet tych którzy dobrowolnie przyjęli
prawosławie i poślubili Rosjanki. Porozumienie w Andruszowie
przekreśliło ideę stworzenia trzeciego członu Rzeczypospolitej - Księstwa Ruskiego, ale
gwarantowało swobody wyznaniowe. W punkcie trzecim traktatu stwierdzono:
„Wszakże tym wszystkim wszelakiey conditiety obywatelom, którzy w stronie J.
Car. W. w mieyscach przez te traktaty do czasu pewnego ustąpionych zostaną,
wolne ma być we wszystkich tych mieyscach zażywanie Religiey S. Katholickiey,
bez żadnego o odprawowanie nabożeństwa w domach swoich zatrudnienia. A wzaiem
tym wszystkim wszelakiey conditiey Ludziom Ruskim, którzy w stronę J. Kr. W. w
mieyscach przez te traktaty ustąpionych dostaią się, wolne ma być zażywanie
Religiey Greckiey, bez żadnego o odprawowanie nabożeństwa zatrudnienia”. Rosja formalnie stawała się
gwarantem wolności religii prawosławnej
w Rzeczypospolitej. Ta z kolei, zamiast
zagwarantowania prawosławnym pełni praw i pozyskania prawosławnych ku obronie
państwa, czyniła wszystko, by ludność „wiary greckiej” do tego kraju
zniechęcić. Jednym z elementów tej polityki stanie się dążenie do całkowitej
likwidacji hierarchii prawosławnej, między innymi poprzez nowe projekty unijne.
Jedynym istotnym sukcesem prawosławnych było wypuszczenie na wolność
metropolity Józefa Tukalskiego. Postanowienia andruszowskie były ciosem dla
metropolity kijowskiego, którego siedziba oficjalnie znalazła się poza
granicami kraju.
Wzrostowi popularności unii miało
służyć przeniesienie relikwii Jozafata Kuncewicza do Połocka. W tym celu nowo
wybrany w Brześciu protoarchimandryta zakonu bazyliańskiego, metropolita
Gabriel Kolendo, polecił na dzień 8 września przenieść miejsce kongregacji
generalnej do wileńskiego klasztoru św. Trójcy. Przesunięcie terminu i miejsca
kongregacji generalnej bazylianów miało umożliwić mnichom tego zakonu
uczestniczenie w uroczystościach
przeniesienia ciała Kuncewicza z Żyrowic poprzez Wilno do Połocka.
Uroczystości te miały wzmocnić pozycję unitów, osłabioną po wojnach
moskiewskich i zachęcić ludność prawosławną do uznania jurysdykcji papieskiej.
O atmosferze towarzyszącej
uroczystościom w Wilnie w dniu 25 września 1667 roku świadczy relacja
prowincjonała litewskiego zakonu bazyliańskiego, nadesłana do Stolicy
Apostolskiej. „Na przedzie szła jazda Wielkiego Księstwa Litewskiego, liczna,
ozdobiona ornamentami, także ponad 200 osób kleru łacińskiego, za którymi szli
członkowie kapituły łacińskiej. (...) Za biskupem wileńskim jechał wóz z ciałem
męczennika w sarkofagu. Ten wóz, aby konie ciągnęły wiara katolicka nie
pozwoliła, z miłością do męczennika ciągnęło około stu ludzi, Panowie
senatorowie, dowódcy wojska, książę, wicekanclerz, podskarbi, wojewoda połocki,
wojewoda smoleński, kasztelanów senatorów dziesięciu. Oni szli wokół trzymając
tkaninę damaską. Dalej szedł kler ruski, zakonnicy bazyliańscy wszyscy w
świątecznym stroju, piętnastu opatów i biskupów ubranych w infułę. Zamykał
procesję metropolita kijowski i szlachta, którą ledwo można było zliczyć.
Procesja szła przez Wilno do kościoła św. Trójcy O.O. Bazylianów. Naprzeciwko
witali według stanów rozstawieni muzykanci, byli muzycy kościelni i wojskowi na
podwyższeniu koło Akademii, gdzie młodzież obyczajem anielskim a inna obyczajem
ojczyzny ubrana była. Błogosławiony patron powracał z wygnania. Obywatele i
cała społeczność uniwersytecka Wilna szła ze swymi sztandarami. Magistrat i
szlachta szła ze światłami za metropolitą. Później pod cerkiew św. Trójcy
wjechał wóz i złożony został św. męczennik w arce na ołtarzu a następnie przed
klasztorem oddany został mu hołd. Wówczas przełożony bazylianów Cyprian
podziękował Panom senatorom i wszystkim za oddanie czci męczennikowi i jego
religii. Natomiast metropolita z asystentami celebrował mszę, na której zostały
wyłożone Przenajświętsze sakramenty przez 40 godzin. Po tym było oddawanie czci
przez trzy dni przez lud i nabożeństwa. Przybywali liczni schizmatycy, a
niektórzy z nich nie mogli powstrzymać się od łez, zwłaszcza kiedy trzeciego
dnia O. Grodzicki [Józef Grodzicki - A.
M.] zakonu Św. Bazylego, archimandryta połocki miał kazanie. Następnie były
celebrowane nabożeństwa przez cały tydzień w Wilnie jako świadectwo pobożności
katolickiej. Wielu schizmatyków zaczęło myśleć o konwersji”.
Organizowanie tego typu ceremonii
miało rozbudzić pobożność wśród unitów, zyskać przychylność łacinników i
zachęcić prawosławnych do przyjęcia unii. Wzrostowi popularności unii
towarzyszyły przypadki odbierania
prawosławnym obiektów klasztornych i cerkiewnych. Przełożony wileńskiego
monasteru św. Ducha, Piotr Paszkiewicz, oskarżył 27 marca 1667 roku roku przed
trybunałem w Trokach księcia Dominika Mikołaja Radziwiłła o najazd na monaster
ceperski, rozgrabienie jego majątku i podporządkowanie Kościołowi unickiemu.
Kanclerz Wielkiego Księstwa Litewskiego poprzez zajęcie prawosławnego ośrodka
zakonnego 10 listopada 1666 roku złamał edykty królewskie, przywileje i akt
fundacyjny monasteru.
W czasie uroczystości religijnych związanych z przeniesieniem ciała Jozafata
Kuncewicza w Wilnie przebywał wypuszczony na wolność metropolita Tukalski.
Podczas procesji z ciałem Jozafata Kuncewicza władze miejskie poleciły dzwonić
w prawosławnym monasterze św. Ducha. Tukalski jako przełożony tego monastru
zabronił dzwonić w dzwony tłumacząc, iż prawosławni nie zaliczają Kuncewicza do
świętych. W tej sytuacji władze miasta Wilna postanowiły ponownie uwięzić
metropolitę. Ten gdy dotarła do niego wiadomość o zamierzenich władz miejskich
wyjechał z Wilna i udał się do Mohylewa.
Do Mohylewa Józef Tukalski
przybył w grudniu 1667 roku. Tam spędził całą zimę. Mieszkańcy miasta przyjęły
metropolitę z wielką życzliwością. Pamiętano, że Tukalski wkrótce po uzyskaniu
wolności zwolnił mieszkańców Mohylewa od klątwy patriarszej. Patriarcha Nikon
rzucił klątwę na mieszkańców Mohylewa za ich antymoskiewską postawę. Tukalski
napisał z monasteru leszczyńskiego w dniu 14 lutego 1667 roku specjalne
posłanie. „Oznajmiam tym listem moim, iż mając doniesienie od obywateli miasta
królewskiego Mohylewa Białoruskiego podające się pod moją łaskę o przeklęstwie
rzuconym na nich od obcego arcybiskupa, niesłusznego, opublikowanego w Moskwie,
o zdjęcie klątwy i udzielenie im pasterskiego błogosławieństwa. Słysząc głos: tamci przeklną, ty że ich błogosławisz
władzą Najświętszego i Żywotadajnego Krzyża (...). Od wszystkich kląt
obcych arcybiskupów, a przedewszystkich moskiewskich w biskupstwie moim
danych, wspomnianych obywateli
mohylewskich rozgrzeszam, jako należących do tej prowincji białoruskiej; przez
panów duchownych i świeckich mnie na elekcji wybranego i przez króla polskiego
konfirmowanego uznaję przeklęstwa moskiewskie za nie ważne według praw świętych
apostolskich (...) i udzielam im błogosławieństwa”.
Na zakończenie Tukalski stwierdził, iż kanony
cerkiewne nie pozwalają innemu arcypasterzowi wydawać decyzje w sprawach
innej diecezji. Wątpliwości związane z datą wystawienia dokumentu i odsunięcie
od władzy patriarchy Nikona mogą sugerować, iż problem dotyczył wydarzeń
wcześniejszych w Mohylewie i był związany z wyświęceniem na katedrę mohylewską
Metodego Filimonowicza. Całe to wydarzenie należy również traktować jako
element konfliktu między patriarchatem moskiewskim a metropolią kijowską o
diecezję białoruską.
Dokumanty potwierdzają obecność
Tukalskiego w Mohylewie również w sierpniu 1667 roku. Uczestniczył wówczas w
poświęceniu miejsca pod budowę nowej kamienej cerkwi św. Mikołaja. Na sądzie
konsystorskim rostrzygał spór między ihumenem monasteru kuteńskiego Warnawą
Gromowiczem z ihumenem bujnickim Wiktorem. Tukalski oskarżył wówczas na
podstawie zeznań zakonników ihumena Warnawę o napad na monaster bujnicki i
zabranie dokumentów klasztornych. Metropolita zarzucił Warnawie przyswojenie
sobie władzy biskupiej i polecił złożyć go z godności przełożonego klasztoru a
braci zakonnej nakazał wybór nowego ihumana.
Decyzje Tukalskiego doprowadziły wkrótce do konfliktu między metropolitą
kijowskiem a biskupem mohylewskim Metodym, który niechętnie patrzył na jego
działaność. Tukalski opuścił Mohylew
wiosną 1668 roku i udał się wraz z
jednym czeladnikiem rzeką Dnieprem do Kijowa. W Kijowie przebywał w tajmnicy
przed wojewodą carskim w monasterze
brackim, a następnie udał się do Czehryna - rezydencji hetmana Piotra
Doroszenko. Tukalski mimo, że był metropolitą kijowskim nie mógł zostać w
Kijowie. Traktat andrzuszowski przekazywał Kijów w ręce cara, który liczył na
szybkie podporządkowanie Moskwie również metropolii kijowskiej. Doroszenko nie
podporząkował się hetmanowi Pawle Teterze i pozostawał w zażyłych kontaktach z
metropolitą Tukalskim. Hetman kozacki przyjął metropolitę niezwykle gościnie i
zabezpieczył go materialnie. Nie tylko Rzeczypospolita obawiała się bliskich
związków między Tukalskich i Doroszenko. Donoszono wojewodzie kijowskiemu
Piotrawi Szeremietiewowi o odbywających się naradach metropolity Tukalskiego i
archimandryty Gedeona (Jerzego Chmielnickiego) z hetmanami Doroszenko i
Monogohrysznym w Czehryniu.
Wojewoda Szeremietiew informował 29 marca 1668 roku cara o ograomnym wpływie
Tukalskiego na politykę Piotra Doroszenko i o ich zamierzeniach podporządkowania
się sułtanowi tureckiemu.
Z tego powodu część duchowieństwa prawosławnego pozostającego na Lewobrzeżu nie
chciało uznać władzę Józefa Tukalskiego. Również starszyzna kozacka miała
pretensje do hetmana Doroszenki, że konsultuje się w sprawach najwyższej wagi
jedynie z metropolitą Tukalskim a nie z nimi.
W dziejach Kozaczyzny był to jedyny przypadek tak bliskiej współpracy
metropolity z hetmanem zaporoskim.
Metropolita
Józef Nielubowicz Tukalski znajdował się pod specjalnym nadzorem wojewody
carskiego, który informował Moskwę o wszystkich jego działaniach. Wszystkie
listy metropolity były odsyłane do cara.
Również w Rzeczypospolitej niekorzystnie patrzono na tych duchownych, którzy
utrzymywali kontakty z metropolitą kijowskim. Opiekun córki księcia Bogusława
Ludwiki Karoliny podkanclerzy litewski Kazimierz Radziwiłł zawiesił wykonanie
dekretu korzystnego prawosławnym, argumentując w rozesłanym memoriale, że
biskup Teodozy Wasilewicz współpracuje z
metropolitą kijowskim Józefem Tukalskim oraz wysyła do niego osóby celem
wyświęcenia ich na duchownych i zakonników. Michał Kazimierz Radziwiłł zarzucił
biskupowi białoruskiemu nawet otwartą zdradę ojczyzny. A jako Tukalski tak i archimandryta Wasilewicz ku Ojczyźnie naszej w
jednakowej się kłaść mogą wierności.
W tym samym czasie na Lewobrzeżu
doszło do napięć w stosunkach między administratorem metropolii kijowskiej,
Metodym Filimonowiczem, a Moskwą. Biskup Filimonowicz zawdzięczał Moskwie
otrzymanie godności biskupa mścisławskiego i tytułu administratora metropolii,
był więc przez dłuższy czas oddany carowi Aleksemu Michajłowiczowi. Konflikt
powstał początkowo między nim a hetmanem Iwanem Brzuchowieckim. Jeszcze w 1664
roku biskup Metody pisał do cara, że nie może on we wszystkim polegać na nowym
hetmanie. Brzuchowiecki nie dbał o cerkiew i zezwalał Kozakom na grabieże
majątków klasztornych. W lutym 1665 roku administrator metropolity informował,
iż Kozacy do tego stopnia niszczą dobra klasztorne i cerkiewne, że zakonnicy pieczerscy chcą wezwać na pomoc wojska
polskie. W odpowiedzi hetman kozacki zabiegał u cara
o przysłanie z Moskwy nowego metropolity. Brzuchowiecki oskarżał duchowieństwo
kijowskie o bliskie kontakty z królem Janem Kazimierzem i o wrogie nastawienie
wobec Wojska Zaporoskiego. Hetman przypominał również, że zgodnie z drugą ugodą
perejasławską metropolita kijowski miał podlegać jurysdykcji patriarchy
moskiewskiego. Ogłoszenie posłania hetmana do cara i wysłanie na początku 1666
roku listu do duchowieństwa prawosławnego, informującego o sposobie wyboru
metropolity przez Moskwę, wywołało powszechne oburzenie wśród duchowieństwa
prawosławnego. Uznano propozycję wyboru metropolity przez
Moskwę za zamach na wolność i dawne prawa duchowieństwa ruskiego. W tej
sytuacji biskup Metody 22 lutego 1666 roku, pod presją przełożonych klasztorów
kijowskich, oznajmił wojewodzie carskiemu Piotrowi Szeremietiewowi, że
pozostaje w jurysdykcji patriarchatu konstantynopolitańskiego, a przysłanie
metropolity z Moskwy stanowić będzie naruszenie dotychczasowych praw i wolności
metropolii. Biskup Metody ogłosił publicznie, iż duchowieństwo kijowskie nie
uzna przysłanego metropolity i zamknie się przed nim w klasztorach. W
odpowiedzi wojewoda moskiewski przypomniał administratorowi metropolii, że on
sam został wyświęcony przez patriarchę Pitiryma i jemu to winien jest oddawać
posłuszeństwo. Wypowiedź
ta nie pozostawiła cienia wątpliwości co do intencji Moskwy w stosunku do
metropolii kijowskiej. Wystąpienie Metodego, zgodnie z wolą duchowieństwa
Lewobrzeża, doprowadziło do zerwania jego bliskich kontaktów z carem Aleksym
Michajłowiczem. Jesienią 1666 roku, podczas pobytu w Moskwie w sprawie sądu nad
patriarchą Nikonem, biskup Metody został pozbawiony godności administratora
metropolii. Na jego miejsce mianowany został biskup czernihowski Łazarz
Baranowicz, którego na prośbę cara Aleksego Michajłowicza obecni w Moskwie
patriarchowie: aleksandryjski - Paizjusz,
antiocheński - Makary i
moskiewski -
Joasaf 8 marca 1667 roku podnieśli do
rangi arcybiskupa.
Biskup Metody, nie mogąc się
pogodzić z podjętą w jego sprawie decyzją, powrócił w granice metropolii
kijowskiej. Wówczas to przyjął w
Mohylewie powracającego metropolitę Tukalskiego. Metody pragnął objąć
biskupstwo mścisławskie i aby pozyskać sympatię lokalnego duchowieństwa,
rozpoczął agitację przeciwko Rosji. Do
działań antymoskiewskich próbował namówić swego niedawnego adwersarza,
hetmana Brzuchowieckiego. Prawosławny biskup zachęcał go do porozumienia się z
Doroszenką i wspólnej walki o niezależność Księstwa Ruskiego. Propozycje
władyki mścisławskiego, pozbawionego już istotnych wpływów politycznych, nie
znalazły zrozumienia u hetmana. Metody Filimonowicz pozostał w swych
działaniach całkowicie osamotniony. Tukalski i Doroszenko nie mogli być
obojętni na działalność władyki Metodego, który w Kijowie rozpoczął agitację
również przeciwko metropolicie. Jeszcze w połowie 1668 roku rozesłał on
posłanie w którym oskarżał przełożonych monesterów kijowskich o współpracę z
metropolitą Tukalskim. Archimandryci monasterów: kiiowsko-pieczerskiego,
pustyńskiego, św. Michała, troickiego, wydubickiego, mieżyhorskiego i brackiego
potwierdziły swoje kontakty ale zaprzecili, że metropolita namawiał ich do
wojny z Rosją. Kontakty z Józefem Tukalskim najbardziej przekonująco uzasadniał 19 września 1668 roku przełożony monasteru
brackiego Warłaam Jasiński, tłumacząc ponad dwuletnim brakiem biskupa w Kijowie.
Jedynie biskup mógł wyświęcić potrzebnych do obsługi duszpasterskiej
duchownych. Tukalski musiał więc święcić nowych prezbiterów i diakonów. Wobec takich działań przeciwko metropolicie
kijowskiemu władyka Metody został za naruszenie praw kanonicznych aresztowany
przez atamana Mnohohrysznego a następnie
pozbawiony przez Tukalskiego godności biskupiej. Swoją decyzję metropolita uzasadniał
tym, iż biskup Metody został wyświęcony
przez metropolitów moskiewskich i służąc carowi działał przeciwko hetmanowi
Piotrowi Doroszenko.
Arsztowanego władykę przewieziono do
Czehrynia a następnie osadzono w monasterze humańskim. Metody Filimonowicz
uciekł z klasztoru i udał się do Kijowa, gdzie ponownie oskarżył miejscowe
duchowieństwo i hetmana Doroszenko o nielojalność wobec cara. Pomimo tych
oskarżeń wojewoda carski Piotr Szeremietiew odprawił Metodego do Moskwy. Tam
nie doczekawszy się uznania u władz carskich i duchownych zmarł w nowospaskim
monasterze.
Powróćmy do działalności
metropolity Tukalskiego w sytuacji rozbicia wewnętrznego Cerkwi. Podziały w
Kościele prawosławnym pogłebiły się po ponownym powierzeniu przez Jana
Kazimierza, 3 kwietnia 1666 roku, urzędu administratora metropolii kijowskiej
biskupowi lwowskiemu Atanazemu Żeliborskiemu, który nie pełnił tej funkcji
długo. Zmarł 7 listopada 1666 roku, a zarząd nad metropolią objął wypuszczony
na wolność Józef Tukalski. Wkrótce jednak,
12 sierpnia 1667 roku, Jan Kazimierz
cofnął Tukalskiemu przywilej na metropolię kijowską i przekazał jej
administrowanie ponownie w ręce biskupa przemyskiego Antoniego Winnickiego.
Odebranie przywileju Tukalskiemu było podyktowane bliską współpracą metropolity
z hetmanem Piotrem Doroszenką. Wobec obu tych postaci władze Rzeczypospolitej
prezentowały swój niechętny stosunek. Dwór królewski dostrzegał w powrocie
Tukalskiego na Ukrainę wzrost tendencji niezależnościowych i zwiększanie się
popularności orientacji turecko-tatarskiej wśród Kozaków. Jednym z warunków
porozumień podhajeckich, zawartych miedzy dowódcą oddziałów koronnych Janem
Sobieskim a Piotrem Doroszenką, było przywrócenie postanowień hadziackich.
Nuncjusz Pignatelli donosił do Rzymu 20 października 1667 roku, że Kozacy
domagają się miejsc w senacie dla biskupów prawosławnych, zniesienia unii i
oddania dóbr unitów Cerkwi prawosławnej.
Porozumienie to, aczkolwiek pozostało tylko na papierze, było jednym z
ostatnich sukcesów dyplomacji kozackiej w sprawach wyznaniowych, wzmacniającym
pozycję Józefa Tukalskiego. Nuncjusz
Pignatelli w liście do kardynałą Antoniego Barberiniego z 14 grudnia 1667 roku
oskarżył metropolitę kijowskiego o zajęcie dóbr należących do unickiego władyki
przemyskiego i pobicie przy pomocy Kozaków duchownych unickich.
Hierarcha prawosławny nie przejął się ani oskarżeniami nuncjusza ani dekretem
królewskim, cofającym mu przywilej na metropolię kijowską i wystąpił o
potwierdzenie swej godności do patriarchy konstantynopolitańskiego. Tukalski
liczył na pomoc w tym względzie hetmana
Doroszenki i Turcji, dla której warunki rozejmu andruszowskiego były nie do
przyjęcia. Starania o dekret patriarszy w Konstantynopolu zakończyły się
sukcesem. Patriarcha Metody III 6 marca 1668 roku skierował swój dekret do
biskupów i duchowieństwa prawosławnego, hetmana Doroszenki i Wojska
Zaporoskiego oraz do wiernych. Dziękował w nim za wierność tronowi
patriarszemu. Patriarcha carogrodzki nakazywał też posłuszeństwo metropolicie
Tukalskiemu, który został wybrany po śmierci Dionizego Bałabana na drodze
elekcji zgodnie z prawem kanonicznym. Patriarcha Metody III nadał Tukalskiemu
tytuł „metropolity kijowskiego, halickiego i całej Rusi, egzarchy tronu
konstantynopolitańskiego, biskupa białoruskiego i archimandryty
leszczyńskiego”. Dekret nadający Tukalskiemu godność egzarchy, oprócz
patriarchy, podpisało 18 metropolitów greckich.
Po otrzymaniu dekretu
patriarszego metropolita kijowski wydał 8 maja 1668 roku własny okólnik,
zobowiązujący całe duchowieństwo i wszystkich wiernych do posłuszeństwa
względem siebie, a nie biskupa Antoniego Winnickiego „nie posiadającego
błogosławieństwa od patriarchy konstantynopolitańskiego”.
Biskup przemyski Winnicki, wspierany przez króla i posiadający od niego przywilej,
nie chciał zrezygnować z godności administratora metropolii i biskupstwa
lwowskiego. Jednakże szlachta diecezji lwowskiej i halickiej już 24 lutego 1667
roku wybrała na ordynariusza swojej diecezji Iwana Szumlańskiego, który w
klasztorze trechtymirowskim przyjął imię zakonne Józef. Biskup łucki Gedeon
Czetwertyński wyświęcił go na duchownego. Za akceptacją Tukalskiego, Józef
Szumlański został 10 lutego 1668 roku we wsi Wisoczni przez biskupów greckich,
Sofroniusza, Teofana i Daniela wyświęcony na władykę lwowskiego.
Przeciwko tej chirotonii wystąpił Antoni Winnicki, któremu udało się
pozyskać patriarchę jerozolimskiego
Dosyteusza. Patriarcha jerozolimski pozbawił godności biskupiej tych władyków,
którzy wyświęcili Szumlańskiego. Nie
miało to jednak większego znaczenia, albowiem metropolita Tukalski wystosował
posłanie, w którym oznajmił, iż chirotonia Szumlańskiego odbyła się za jego i
biskupa łuckiego Czetwertyńskiego zgodą. Metropolita kijowski nakazał
posłuszeństwo Józefowi Szumlańskiemu i zabronił duchowieństwu diecezji
lwowskiej uznawania Antoniego Winnickiego za swego ordynariusza.
Decyzję metropolity Tukalskiego zatwierdził 8 października 1669 roku
przebywający w Mohylewie patriarcha aleksandryjski Paizjusz. Patriarcha
Paizjusz wystąpił nie tylko z krytyką Winnickiego za jego kwestionowanie
ważności święceń Szumlańskiego, ale także za bezpodstawne przyswojenie tytułu
metropolity kijowskiego. Patriarcha aleksandryjski potwierdził również
prawowitość wyboru Tukalskiego na godność metropolity kijowskiego i używania
przez niego tytułu egzarchy patriarchatu konstantynopolitańskiego.
Winnicki, wobec braku możliwości objęcia przez siebie katedry lwowskiej,
przeprowadził wybór na biskupa tej diecezji starego ruskiego szlachcica
Eustachego Jeremiasza Swistelnickiego. Pod wpływem łacińskiego arcybiskupa
lwowskiego, Jana Tarnowskiego, 26 czerwca 1668 roku król nadał Szumlańskiemu
prawo do katedry lwowskiej, odwołując
wydany wcześniej przywilej Eustachemu Swistelnickiemu. Swistelnickiego
zdecydowanie zaś poparło bractwo lwowskie. Poparcie bractwa dla osoby
Swistelnickiego wynikło z przekonania, że
„przez traktat pokoju andruszowskiego Tukalski był metropolitą dla
krajów ruskich do Rossyi przypadłych, Winnicki dla krajów ruskich przy Polsce
jeszcze pozostałych”. W bractwie lwowskim panowało przekonanie, że Józef
Szumlański „udał się pod protekcję arcybiskupa łacińskiego i umiał sobie
ująć metropolitę Tukalskiego, chociaż w
rzeczy samej Winnicki ze względu na polityczne rozgraniczenia kraju zdaje się być pewnym zwierzchnikiem Cerkwi
rusko-wschodniej”.
Tukalski zdecydowanie poparł Szumlańskiego i zwalczał wszelkie oznaki
nieposłuszeństwa wobec swojej władzy.
Taki stan rzeczy doprowadził do dziewięcioletniego konfliktu między Szumlańskim
a Winnickim o cerkwie diecezji lwowskiej. Stauropigia lwowska uznała biskupa Józefa
Szumlańskiego dopiero w 1670 roku. Metropolita w swych decyzjach cieszył się
pełnym poparciem hetmana Piotra Doroszenki, który nadał Tukalskiemu 7 lutego
1669 roku na własne uposażenie miasteczko Stajki. Miasteczko to Tukalski na
prośbę archimandryty Warłaama Jasińskiego przekazał 3 maja 1669 roku Akademii
Mohylańskiej.
Dla pełnego obrazu sytuacji
metropolity Tukalskiego w Kościele prawosławnym należy dodać informacje o jego stosunkach z pozostającym na
Lewobrzeżu administratorem metropolii kijowskiej, arcybiskupem Łazarzem
Baranowiczem. Tukalski dążył do objęcia swoją jurysdykcją całości metropolii. W
tym celu metropolita w grudniu 1667 roku wraz z hetmanem Piotrem Doroszenką
prowadził rozmowy z wysłannikiem wojewody kijowskiego Piotra Szeremietiewa,
Wasylem Dubieńskim. Podczas negocjacji metropolita i hetman zgodzili się wejść
pod obediencję cara.
Obecność metropolity przy hetmanie wzmocniła popularność Doroszenki w
społecznościach obu części Ukrainy. Kiedy więc w 1668 roku wybuchło powstanie
na Zadnieprzu, Doroszenko poparł opozycję przeciwko Iwanowi Brzuchowieckiemu, a
następnie uwięził hetmana. Po straceniu Brzuchowieckiego, 8 czerwca 1668 roku
Doroszenkę obwołano hetmanem po obydwu stronach Dniepru. Tukalski, który już
wówczas posiadał dekret patriarszy na metropolię kijowską oraz z uwagi na fakt,
że cała Ukraina znalazła się w rękach jednego hetmana, podjął działania w celu
rozciągnięcia swej władzy również na Lewobrzeże. O współpracę z Tukalskim
zabiegał arcybiskup czernihowski Łazarz Baranowicz, ordynariusz jedynego
biskupstwa metropolii kijowskiej na Zadnieprzu. Pragnął on uzyskać u
Tukalskiego potwierdzenie tytułu
arcybiskupa, który został mu nadany w Moskwie. Zabiegi u metropolity kijowskiego
czynił Baranowicz nawet po wyborze na Lewobrzeżu w marcu 1669 roku niechętnego
wobec Tukalskiego hetmana Demiana Mnohogrisznego. Moskwa nie uznawała prawa Tukalskiego do
metropolii kijowskiej, mimo że wojewoda Szeremietiew proponował carowi jego
uznanie. Szeremietiew myślał wykorzystać duży autorytet Tukalskiego i pozyskać
go do idei podporządkowania metropolii kijowskiej patriarchatowi moskiewskiemu.
O wierności Tukalskiego wobec cara i jego zasługach dla prawosławia pisał do
Moskwy 20 marca 1669 roku archimandryta pieczerski Innocenty Gizel. Autor apelował do cara aby „ nie wierzył w to co
mówią o metropolicie Tukalskim, albowiem udowodnił on, że żyje w Bogu i daje
nadzieję, że Kozacy nie połączą się z Turkami jeżeli metropolita będzie w Kijowie”.
Sam metropolita w liście do cara z 10 kwietnia 1669 roku zapewniał adresata o
swej wierności ale równocześnie stwierdzał, że sakrę biskupią i tytuł egzarchy
otrzymał od patriarchy konstantynopolitańskiego Metodego u którego jurysdykcji
cerkiewnej się znajduje.
Sugestie wojewody carskiego Józef Nielubowicz Tukalski zdecydowanie odrzucił.
Nie zważając na to, arcybiskup czernihowski prosił 14 kwietnia 1669 roku
archimandrytę Joannicjusza Galatowskiego, byłego rektora Akademii
Kijowsko-Mohylańskiej o wstawiennictwo u metropolity.
Baranowicz zdawał sobie sprawę, że godność biskupa otrzymał za aprobatą
patriarchatu konstantynopolitańskiego i jemu pod groźbą kary kościelnej
zobowiązany był dotrzymać wierności. Stąd też brały się jego uporczywe starania
o uzyskanie potwierdzenia tytułu arcybiskupa u egzarchy powyższego patriarchatu
- metropolity Tukalskiego, w jurysdykcji
którego znajdowało się biskupstwo czernihowskie. Trzeba jednak pamiętać, że
Łazar Baranowicz równocześnie oskarżał Tukalskiego w Moskwie o nielojalność
wobec cara. Taka postawa biskupa Baranowicza nie była czymś wyjątkowym w
sytuacji konieczności wyboru lojalności, wobec patriarchatu moskiewskiego i
patriarchatu carogrodzkiego, między carem moskiewskim a królem polskim.
Z drugiej strony wiadomo było, że
prędzej czy później metropolia kijowska zostanie poddana patriarchatowi
moskiewskimu. Przekonanie to stawało się coraz
powszechniejsze po przekroczeniu terminu oddania Rzeczypospolitej, w
myśl traktatu andruszowskiego, stolicy metropolii - |