Antoni Mironowicz
Ostatnie lata
Po abdykacji Jana Kazimierza sprawy unii i unitów były
jednym z ważnych problemów politycznych
w okresie bezkrólewia i pierwszych lat panowania
Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Już 1 czerwca 1669 roku, w czasie obrad sejmu
elekcyjnego, hetman kozacki Piotr Doroszenko pod wpływem metropolity Józefa
Tukalskiego wystosował do posłów memoriał, w którym przedstawił tragiczny stan
Cerkwi prawosławnej i żądał przywrócenia postanowień ugody hadziackiej z 1658
roku. Przywódca kozacki domagał się, aby Kościół prawosławny miał takie same
prawa jak Kościół łaciński. W memoriale informował posłów, że niegdyś liturgia
grecka i słowiańska, przyniesiona przez świętych Cyryla i Metodego, celebrowana
była w Krakowie w kościele św. Stanisława i św. Krzyża, podobnie jak niegdyś w
kościołach Lublina, Lwowa i Trok. Według Piotra Doroszenki wszystkie
nieszczęścia były dziełem unii, dlatego zgodnie z postanowieniami traktatu
hadziackiego należy ją usunąć, a dobra unitów przekazać prawosławnym. Pretensje
unitów do cerkwi i monasterów prawosławnych, napady na duchowieństwo oraz
liczne konflikty spowodowane przez unitów przekonują, że powrót do paktów
hadziackich byłby korzystny dla całej Rzeczypospolitej.
Memoriał nie został odczytany na sejmie elekcyjnym albowiem delegacja kozacka
przybyła po zakończeniu obrad. Ogłoszenie memoriału Doroszenki natąpiło dopiero
na sejmie koronacyjnym. Do petycji dodano żądanie zwrotu zajętego siłą przez
unitów archimandri leszczyńskiej, szczególnie bliskiej Tukalskiemu. Archimandrię
leszczyńską przejął biskup witebski Cyprian Żochowski, którego unicki
metropolita Gabriel Kolendo uczynił swym koadiutorem.
Żądania Tukalskiego i Doroszenki wywołały natychmiastowe reakcje unitów. Unici
poczuli się zagrożeni z powodu żądań posłów prawosławnych w sprawie
potwierdzenia praw „wiary greckiej” i prawa do biskupstwa przemyskiego.
Metropolita Gabriel Kolendo prosił nuncjusza Galeatiusza Marescottiego o
wywarcie presji na króla i senatorów by ci nie czynili ustępstw na rzecz
metropolity Józefa Tukalskiego.
Instrukcja dana posłom kozackim na sejm koronacyjny z 3
października 1669 roku składała się z 21 punktów. Większość z nich dotyczyła
kwestii wyznaniowych. Posłowie kozaccy żądali powołania komisji hadziackiej,
ponieważ „unia niepokoi Królestwo Polskie i Wielkie Księstwo Litewskie i
stanowi pretekst do rozlewu krwi”. Komisja miała spowodować powrót unitów do
greckiego lub rzymskiego rytu. Usunięcie „zarazy unickiej” według autorów
instrukcji miało doprowadzić do zgodnego współżycia „religii greckiej i
rzymskiej”. Domagano się, aby wszelkie urzędy i godności zajmowane przez unitów
przyznano prawosławnym. Do prawosławnych miały powrócić wszystkie cerkwie,
klasztory, szpitale, prawa i przywileje im kiedyś nadane, a wykorzystywane przez unitów. Postulowano
unieważnienie wszystkich postanowień sądów w sprawach duchownych prawosławnych
i wstrzymanie ich egzekucji. Dobra Kościoła prawosławnego powinny być poprzez
konstytucje sejmowe uwolnione od obowiązku stacjonowania wojska i innych
ciężarów. Żądano również zmiany sposobu elekcji metropolity. Po elekcji
najpierw metropolita uzyskiwałby potwierdzenie od patriarchy carogrodzkiego, a
dopiero później przywilej od króla. Cały ten wybór miał być potwierdzony przez
konstytucję sejmową. Wszelkie przywileje dane unitom powinny być skasowane.
Domagano się również odnowienia uposażenia metropolity i innych biskupów.
W ten sposób chciano przywrócić status Cerkwi prawosławnej z czasów paktów
hadziackich. Rozszerzono go o te elementy, które ograniczały ingerencje króla w
sprawy wewnętrzne Kościoła i wybór metropolity. Delegacja prawosłąwna
powoływała się równocześnie na Dyplom króla Władysława IV dany im w 1645 roku.
Postulaty posłów kozackich nie zostały rozpatrzone przez sejm. Jedynym sukcesem
prawosławnych okazało się uzyskanie 6 października 1669 roku królewskiego
potwierdzenia praw Antoniego Winnickiego do władyctwa przemyskiego.
Przed kolejnym sejmem
nadzwyczajnym 1670 roku, posłowie kozaccy otrzymali od Piotra Doroszenki
podobną instrukcję. Obok znanych nam postulatów żądano, aby przywileje religii
greckiej i religii rzymskiej były równe, aby metropolita kijowski wraz z
biskupami prawosławnymi Łucka, Lwowa, Przemyśla, Chełma i Mścisławia zasiadali
w senacie obok biskupów łacińskich, aby akademie prawosławne posiadały takie
same przywileje jak Akademia Krakowska i aby zniknęła jakakolwiek wzmianka
o religii unickiej, a tylko będzie
występować nazwa „starożytna religia grecko-ruska”. Wszystkie prawa i
przywileje Kościoła prawosławnego miał potwierdzić król i sejm.
Nuncjusz Galeatiusz Marescotti ażeby osłabić żądania kozackie zaproponował
rozmowy unicko-prawosławne w Ostrogu. Wobec zerwania sejmu 26 marca 1670 roku,
nie uchwalono żadnej konstytucji w sprawach wyznaniowych. Ustalono jedynie, że
postulaty posłów kozackich rozpatrzy specjalna komisja mieszana, która miała
przystąpić 30 marca do negocjacji w Ostrogu. W czasie obrad sejmu nuncjusz
Galeatiusz Marescotti rozmawiał z archimandrytą słuckim Teodozym Wasilewiczem.
Ojciec Teodozy był namiestnikiem prawosławnego metropolity kijowskiego Józefa
Tukalskiego. W opinii nuncjusza był to „człowiek oczytany, zwłaszcza znał
historię Kościoła i miał duży autorytet wśród schizmatyków”. Treść rozmów obu
duchownych znamy z relacji nuncjusza do Kongregacji Propagandy Wiary z 17 maja
1670 roku.
W trakcie rozmów poruszono problem unii kościelnej. Teodozy Wasilewicz
stwierdził, iż jedność religijną można osiągnąc jedynie podczas wspólnego
zjazdu duchowieństwa unickiego i prawosławnego. Nuncjusz poprosił, aby strona
prawosławna przedłożyła swoje propozycje w tej sprawie w formie pisanej, tak
aby mogły być one rozpatrzone przez Stolicę Apostolską. Marescotti równocześnie
odradzał archimandrycie słuckiemu organizowanie kongresu unijnego. Nuncjusz
motywował to tym, że jeżeli punkty przyszłej unii zostaną przez Rzym
zaakceptowane, to nie będzie potrzeby zwoływania kongresu. Gdyby zaś Stolica
Apostolska miała odmienne zdanie, kongres unijny w żadnym wypadku nie mógłby je zmienić. Teodozjusz zaprotestował
przeciwko takiemu traktowaniu Rusinów. Sukces unii powszechnej upatrywał we
wspólnym kongresie: unitów i prawosławnych. Ostatecznie nuncjusz propozycje
wspólnego synodu przyjął ale przedstawił warunki, z których wynikało, że
Stolica Apostolska zaakceptuje tylko takie ustalenia, jakie były na soborze
florenckim i brzeskim. Marescotti, odpowiadając archimandrycie przypomniał, iż
posiada listy w tej sprawie Kongregacji Propagandy Wiary skierowane do
prawosławnych i unitów zapraszające ich do unii na takich zasadach, jakie były
ustalone w bulli papieża Klemensa VIII. Z wypowiedzi nuncjusza wynikało, iż Rzym
odrzuca wszelkie propozycje rozmów o sprawach dogmatycznych i obrzędowych
dzielących oba Kościoły. Aby jednak nie doprowadzić do zerwania rozmów z
Teodozym Wasilewiczem nuncjusz poprosił swego rozmówcę o wyrażenie swego
stanowiska na piśmie celem rozpatrzenia go przez Stolicę Apostolską. Marescotti
zapewniał o swej dyskrecji, albowiem rozumiał iż hierarchowie prawosławni
musieli demonstrować wobec swych wiernych antyunijną postawę.
Podczas rozmów poruszono również
problem nazwy przyszłego związku. Teodozy Wasilewicz odrzucał zdecydowanie
nazwę unia, albowiem wśród prawosławnych wywoływała ona przykre skojarzenia.
Postulował określenie „Katolicy rytu greckiego” czy „Grecy starożytni”. W
odpowiedzi nuncjusz przekonywał archimandrytę słuckiego, że Stolica Apostolska
nie wyrazi zgody na zmianę nazwy unitów, albowiem ta nazwa „różni bardziej od
schizmatyków i lepiej wyraża wyznanie, które przyjęli Grecy, Ormianie i inne
nacje połączone jednością z Kościołem rzymskim”. Według nuncjusza ludzie muszą
wierzyć, że Stolica Apostolska nie potępia określenia unia i że bez jedności z
Kościołem rzymskim nie jest możliwe zbawienie. Nuncjusz stanowczo nie wyrażał
zgody na ustanowienie nowej nazwy unii, „ponieważ intencja przychodzących do
unii jest szczera i nikt nie będzie jej odrzucał, tak jak szczerzy są teraz
unici, którzy postępują podobnie jak pierwsi chrześcijanie (...)”.
Według relacji nuncjusza Teodozjusz Wasilewicz w tej sprawie więcej się nie wypowiedział
i wyjechał na Litwę. Przed wyjazdem archimandryta słucki pozostawił
Marescottiemu własny projekt unii uniwersalnej między prawosławnymi i unitami.
Media universalis Concordiae Graecae et
Romanae Ecclesiae były pierwszą od czasów Piotra Mohyły propozycją unii
kościelnej wysuniętą ze strony duchowieństwa prawosławnego.
Archimandryta Teodozy przedstawił osiem warunków, bez których spełnienia unia
uniwersalna nie mogła być wprowadzona.
Wasilewicz zaprezentował w nich prawosławny punkt widzenia na temat jedności
kościelnej. Informację o rozmowach Teodozego Wasilewicza z nuncjuszem
metropolita Tukalski przyjął z dezaprobatą. Zarządał zerwanie rozmów grożąć
archimandrycie słuckiemu sankcjami kanonicznymi. Stanowisko metropolity
kijowskiego dotarło do obradujących w maju 1670 roku Ostrogu posłów kozackich,
którzy ponowili żądanie zniesienia unii. Ażeby nie dopuścić do niekorzystnych
dla unitów rozwiązań, nuncjusz Marescotti polecił metropolicie Gabrielowi
Kolendzie, biskupowi chełmskiemu Jakubowi Suszy i archimandrycie leszczyńskiemu
Cyprianowi Żochowskiemu opracowanie projektu „ugody religijnej” unitów z
prawosławnymi. Po naradzie hierarchów unickich, w połowie maja przybył do
Ostroga Cyprian Żochowski, który początkowo apelował do komisarzy królewskich,
aby ograniczyli negocjacje z Kozakami do spraw politycznych, a następnie
przedłożył warunki porozumienia religijnego w instrukcji Disponentia ad Concordiam Generalem. Instrukcja zawierała dwa
sposoby pozyskania metropolity kijowskiego do unii:
1. Metropolita będzie modlił
się podczas liturgii najpierw za papieża, a następnie za patriarchę i złoży
wyznanie wiary według ustalonej formuły. Co sześć lat metropolita napisze do
patriarchy o swej wierze i pozostanie w ten sposób w jego zależności;
2. Metropolita nominat złoży wyznanie wiary
przed nuncjuszem, a oznakę metropolity, paliusz biskupi, wyśle do Rzymu, a
kiedy przystąpi do Kościoła katolickiego,
co sześć lat będzie składał relacje ze swego rządzenia.
Gdyby patriarcha z powodu opozycji Turcji nie
wyraził zgody na takie rozwiązanie, to powinien przenieść swoją siedzibę na Ruś
lub zrzec się władzy nad Rusią „tak jak to uczynił w stosunku do Moskwy”. Warunki proponowane przez Cypriana
Żochowskiego zostały przez posłów prawosławnych odrzucone. Kozacy nadal
opowiadali się za zniesieniem unii. W rezultacie w Ostrogu nie podjęto rozmów
nad projektem unijnym Teodozego Wasilewicza i nie zawarto żadnego porozumienia
w sprawach wyznaniowych. Wobec braku
porozumienia z Piotrem Doroszenką władze Rzeczypospolitej doprowadziły do
wyboru propolsko nastawionego hetmana Michała Chanenki. We wrześniu 1670 roku
nowy hetman podpisał porozumienie z komisarzem królewskim, w którym nic nie
było o zniesieniu unii i odebraniu unitom ich dóbr. Winą za brak rezultatów w
rozmowach na temat unii obarczano metropolitę Tukalskiego.
W
relacji do Rzymu z 1671 roku unicki metropolita Gabriel Kolendo napisał o sile
ludności prawosławnej wskazując na rolę metropolity Tukalskiego: W Wielkim Księstwie Litewskim zmalały siły schizmatyków. Po pierwsze brakuje im
biskupa, który by wyświęcał im prezbiterów. Po drugie ich cerkwie są głównie w
dobrach heretyków i z tego powodu trudno ich wykorzenić. Liczba parafii i
monasterów w całym Wielkim Księstwie Litewskim może być 70. Opiekunem i obrońcą
ich jest Teodozy Wasilewicz, archimandryta słucki, książę Bogusław, książę
heretycki. Jest też archimandryta imieniem Tukalski. Zwołuje on synody i wysyła
na konsekracje do biskupa łuckiego, ale z powodu dużej odległości ma to
niewielkie znaczenie
. Informacja ta metropolity unickiego nie była prawdziwa. Gabriel Kolendo
dobrze wiedział o wyświęceniu obu archimandrytów na biskupów ale prawność ich
święceń kwestionował. Jego kwestionowanie wynikało z powodu cofnięcia
Tukalskiego przywilejów królewskich na godność metropolity kijowskiego. Również
Teodozy Wasilewicz nie posiadał odpowiedniego przywileju na godność biskupa
białoruskiego. Nie
znienia to faktu, że obaj pełnili swoje obowiązki arcypasterskie i święcili
nowych duchownych.
Metropolita
Tukalski pozostawał pod stałą obserwacją wojewodów carskich. Wojewoda kijowski
książę Grzegorz Kozłowski donosił carowi 6 października 1672 roku, że
metropolita zabiega o posłuszeństwo ludności Prawobrzeżnej Ukrainy hetmanowi
Piotrowi Doroszenko.
Ten sam wojewoda niechętny Tukalskiemu
nazwywał go w innym liście do cara z 25 listopada „gubitielom wiery
prawosławnej”. Tak ostre oskarżenia zostały postawione metropolicie za jego
rzekome chęci sprowadzenia wojska kozackiego i tureckiego do Kijowa.
Lektura listów wojewodów carskich z tego okresu sprawia wrażenie, że Tukalski
był głównym kreatorem polityki kozaczyzny. Co więcej pogląd taki wyrażała część
duchowieństwa kijowskiego. Archimandryta pieczerski narzekał na Tukalskiego, że
wraz z hetmanem Doroszenko i wojskami tureckimi pragnie zająć cerkiew św. Zofii
i objąć we władanie monaster pieczerski. Przełożony klasztoru prosił cara o
przysłanie wojska do obrony Kijowa.
W odpowiedzi Aleksy Michałowicz w posłaniu do metropolity Tukalskiego prosił go
o zerwanie przymierza z Turkami i proponuje uznać jego władzę dla dobra
ludności prawosławnej i Cerkwi.
W sukurs carowi poszło duchowieństwo i posłowie moskiewscy, którzy przekonywali
Tukalskiego o potrzebie uznania zwierzchności władz Aleksego Michajłowicza.
Głównym argumentem takiej decyzji była jedność wyznaniowa i postanowienia
traktatu andruszowskiego.
Ten zwrot w polityce cara wobec Tukalskiego był związany z sukacesami
militarnymi Turcji i obawami zajęcia przez nich terytoriów będących w kręgu
zainteresowania Rosji. Rosja utrzymywała w sprawie polityki tureckiej ścisłe
kontakty z królem polskim. Jeszcze w 1670 roku Tukalski w liście do arcybiskupa
macedońskiego z Manasji pisał, „że nie śmie pisać do Moskwy bowiem moje
poprzednie listy do Moskwy znalazły się w Polsce”.
W
1674 roku władze carskie ponowiły próbę pozyskania metropolity Józefa
Tukalskiego do koncepcji uznania przez niego zwierzchnictwa patriarchatu
moskiewskiego. Tukalski i tym razem odrzucił ten projekt przedłożony mu przez
wysłanika carskiego Afanasija Ordina-Naszczokina. Tukalskiemu był to okres
niezwykle trudnych decyzji. Wojska rosyjskie podeszły pod Czehryń. Doroszenko
broniący miasto wezwał na pomoc wojska tureckie, które następnie plądrowały
okolicę. Przeciwko polityce Doroszenki występowała nie tylko Rosja i
Rzeczpospolita ale również część starszyzny kozackiej i prawosławnego
duchowieństwa. Postawa Tukalskiego wobec projekowi podporządkowania metropolii
kijowskiej patriarchatowi moskiewskiemu spowodowała, że co raz bardziej
utożsamiano politykę hetmana z poglądami metropolity. Pamiętano, że to on od
1668 roku przebywał w monasterze św.
Trójcy w Czehryniu i wywierał znaczący wpływ na Kozaczyznę. Jego cerkwią
soborną była cerkiew św.św. Piotra i Pawła, która stanowiła centralną świątynię
wśród Kozaczyzny.
W
1675 roku Tukalski musiał przeżyć jeszcze jedno wielkie wydarzenie. Jan III
Sobieski 10 marca przywilejem wydanym w Bracławiu zamianował skłaniającego się
do unii biskupa lwowskiego Józefa Szumlańskiego administratorem metropolii
kijowskiej na miejsce „schorzałego i zestarzałego ojca metropolity
kijowskiego”. Król przekazał Szumlańskiemu pełną władzę „tak długo póki żyć
będzie schorzały (...) ojciec metropolita albo po zejściu jego inszego
metropolity według przywilejów wolności i praw tych tu krajów niech nastąpi
elekcja i nasza królewska konfirmacja”.
Z woli więc króla Szumlański miał objąć władzę nad wszystkimi biskupstwami
metropolii kijowskiej. Decyzja Jana III Sobieskiego nie miała by istotnego
znaczenia dla metropolity Tukalskiego, który i tak przebywał poza granicami
Rzeczypospolitej gdyby nie fakt jego starań o zachowanie jedności metropolii i
obronę jej dotychczasowej jurysdykcyjnej przynależności. Dekret królewski
podważał równocześnie ragnę Tukalskiego w kierowaniu Kościołem prawosławnym w
Rzeczypospolitej.
Metropolita
Józef Nielubowicz Tukalski zmarł 26 lipca 1676 roku i pochowany został w
miejscowości Lubnach.
Na wieść o śmierci metropolity kijowskiego (wrzesień 1675) metropolita unicki
Cyprian Żochowski zwrócił się do kardynała Franciszka Nerli’ego, byłego
nuncjusza w Rzeczypospolitej, z prośbą aby wymógł na królu przekazanie
metropolii kijowskiej w ręce unitów. List Żochowskiego charakteryzuje zmarłego
Tukalskiego i ukazuje jego rolę w Kościele prawosławnym. „We wrześniu tego roku
zmarł Józef Tukalski, kijowski pseudometropolita. Był on uosobieniem wszelkiego
złą, sprawcą wojny tureckiej, zaciekłym wrogiem moim i mojego poprzednika [Gabriela Kolendy - A. M.], zażartym
prześladowcą Świętego Kościoła Rzymskiego i Świętej Unii. Zachodzi pilna
potrzeba byś Wasza Eminencja zajęła się tym zgonem, zainteresował tą sprawą
również Jego Świątobliwość tak, by i do naszego najaśniejszego króla Jana
wystąpił ze specjalnym breve prosząć go, aby nie pozwolił na to, by na sejmie
koronacyjnym - na tym sejmie rozdaje się przywileje - wydano przywilej na
metropolię kijowską kandydatowi schizmatyckiemu. Czyż bowiem królewstwo nasze i
katolicka religia nie wycierpiała już dosyć spustoszeń, rzezi, gwałtów i
okropności wojny tureckiej? I skoro dane jest mi przeżyć tamtego bezecnika i z
łąski Stolicy Apostolskiej jestem prawdziwym metropolitą kijowskim, czyż tak
Jego Świątobliwość, jak i Wasza Eminencja nie powinniście wymóc na naszym królu
odsunięcia schizmatyków od ubiegania się o arcybiskupstwo kijowskie?”.
Kongregacja Propagandy Wiary
zareagowała natychmiast polecając 14 stycznia 1676 roku nowemu nuncjuszowi
Franciszkowi Martelliemu niedopuszczenie do nominacji następcy Tukalskiego.
Nuncjusz zapewniał Rzym 21 marca, iż dołoży starań aby prawosławni nie otrzymali
metropolii kijowskiej.
Naciski hierarchi unickiej na króla i nuncjusza nie doprowadziły do przejęcia
przez nich metropolii kijowskiej, głównie ze względu na prowadzone pertraktacje
Jana Sobieskiego z Piotrem Doroszenko, ale uniemożliwiły prawosławnym
obsadzenie wakującej stolicy arcybiskupiej.
Po
śmierci Tukalskiego nie wybierano już metropolity kijowskiego a jedynie jej
administratora. Fakt ten w znaczny stopniu osłabił prestiż prawosławnej
hierarchi, tym bardziej że część jej przedstawicieli była skłona przystąpić do
unii. Również na Lewobrzeżu nie wybrano metropolity a pełnienie obowiązków
powierzono w latach 1675-1683 arcybiskupowi czrenihowskiemu Łazarowi
Baranowiczowi. Józef Nielubowicz
Tukalski był więc ostatnim władyką który formalnie łączył obie części
metropolii kijowskiej.
*
*
*
Spróbujmy
określić rolę Józefa Tukalskiego w życiu Kościoła prawosławnego XVII wiecznej
Rzezczypospolitej. Tukalski przeszedł wszystkie szczeble duchowych awansów: od
ihumena kupiatyckiego, poprzez archimandrytę leszczyńskiego i wileńskiego, po
godność biskupa białoruskiego i metropolity kijowskiego - egzarchy
patriarszego. Na wszystkich tych szczeblach służby cerkiewnej był zawsze
gorącym obrońcą prawosławia, jego praw i stanu posiadania w państwie polskim.
Był świadkiem i bohaterem czasów w których przyszło mu kierować Cerkwią
prawosławną. Władyka Tukalski wyświęcił wielu duchownych dla których pozostawał
wzorem postawy moralnej i duchowej. Jego osobiste wybory i postawy miał konsekwencje dla całego Kościoła. Tukalski
musiał podejmować decyzje w sytuacji niezwykle trudnej. Rzeczpospolita
prowadząca wojnę ze swymi sąsiadami coraz bardziej popierała hasła
kontrreformacyjne. Odchodzono od tolerancji wobec innowierców. Wobec
prawosławnych ponownie wprowadzono ograniczenia prawne. Z drugiej strony o
metropolię kijowską co raz bardziej zabiegał patriarchat moskiewski, a stolica
metropolii Kijów po raz pierwszy znalazła się w granicach państwa carów. Obrona
tożamości metropolii i jej jurysdykcyjnej przynależności do patriarchatu
konstantynopolitańskiego doprowadzała do konfliktu z prawosławnym carem
moskiewskim. Dzięki jego postawie włączenie metropolii kijowskiej do
patriarchatu moskiewskiego nastąpiło dopiero w 1686 roku. Królowie polscy
zamiast poparcia dla starań metropolitów
kijowskich widzieli w nich czynnik destabilizacji wewnętrznej kraju. Decyzje
monarchów poglębiały podziały wewnętrzne w Cerkwi a popierenie unii
doprowadzały do wzrostu antypolskich nastrojów wśród społeczości ruskiej.
Metropolita Tukalski głęboko przeżywał powstałą sytuację, prowadził własną
Cerkiew w sytuacji jej rozdarcia wewnętrznego. Po raz pierwszy przed hierarchą
stanęły problemy lojalności wobec kanonicznych władz duchownych i władz
państwowych. We wszystkich tych zakrętach historii zachował wierność tradycji
metropolii kijowskiej i jej związków z Carogrodem. Metropolita był lojalnym
bywatelem Rzeczypospolitej ale kiedy znalazł się w granicach Rosji uznał
zwierzchność polityczną cara Aleksego Michajłowicza. Fakt ten nie zmienił
stosunku Tukalskiego do problemu niezależności metropolii kijowskiej. Nadal
bronił praw kanonicznych własnego Kościoła nie zważając w jakich aktualnych
granicach państwowych się znalazł.
Warto
również podkreślić rolę Józefa Tukalskiego w rozwoju duchowości prawosławnej.
Metropolita troszczył się o rozwój szkolnictwa prawosławnego wspierał
działalność Akademii Mohylańskiej. Jeszcze jako archimandryta leszczyński
postulował kanonizację świętego Atanazego Brzeskiego. W liście do cara Aleksego
Michajłowicza 5 stycznia 1658 roku informował adresata o pojawieniu się
niezwykłej światłości nad grobem męczennika.
Wraz z archimandrytą kijowsko-pieczerskim Innocentym Gizelem Tukalski
występował do metropolity Dionizego Bałabana o wczęcie procesu kanonizacyjnego
ihumena brzeskiego. Z polecenia metropolity Tukalskiego 20 lipca 1667 roku
otwarto grób Atanazego Brzeskiego i potwierdzono jego cudotórcze oddziaływanie.
Ciało męczennika pozostawało w stanie nienaruszonym.
Józef
Tukalski wraz z innymi hierarchami Kościoła prawosławnego uczestniczył w
liturgii kanonizacyjnej 28 sierpnia 1659 roku ihumena poczajowskiego Iowa.
Metropolita kijowski przyjaźnił się z innym świętym ihumenem kupiatyckim,
owruckim i kaniewskim Makarym zabitym przez Turków w 1678 roku. Z polecenia
Tukalskiego ihumen kiryłowskiego monasteru w Kijowie Melecjusz Dzik wyświęcił
na zakonnika Daniela Tuptało, późniejszego metropolity rostowskiego Dymitra.
Metropolita wywarł duży wpływ na życie młodego wówczas absowenta Akademii
Mohylańskiej, którego w 1669 roku wyświęcił na hierodiakona.
Dymitr Rostowski (Tuptało) utrzymywał z Józefem Tukalskim bliskie kontakty aż
do śmierci metropolity.
Świadomy
jestem, że nie wszystkie aspekty związane z życiem i działalnością metropolity
Józefa Nielubowicza Tukalskiego zostały wyjaśnione. Była to bowiem postać
niezwykła, której losy są odbiciem problemów całej społeczności prawosławnej w
Rzeczypospolitej. Ten krótki rys biograficzny Józefa Tukalskiego niech będzie
zachętą do dalszych badań nad działalnością jednego z najwybitniejszych hierarchów
Kościoła prawosławnego w dawnej Rzeczypospolitej.