Wybuch pierwszej wojny światowej zapowiadał zmianę dotychczasowego układu geopolitycznego w Europie Środkowowschodniej, dając nadzieję zamieszkującym ją narodom na powołanie do życia własnych państwowości. Działacze białoruskiego ruchu narodowego nie mieli tak daleko idących oczekiwań. Zdawano sobie sprawę z wciąż jeszcze dużej bierności społeczeństwa białoruskiego i prorosyjskiej orientacji znacznej jego części. Spodziewano się raczej demokratyzacji życia, która umożliwiłaby dokończenie rozpoczętego procesu uświadomienia narodowego. Autonomia w ramach państwa rosyjskiego wydawała się w momencie wybuchu wojny programem maksimum dla Białorusi.
Ziemie białoruskie w czasie działań wojennych były obszarem kilkakrotnych przemarszów wojsk, zmian okupantów i podziałów terytorium. W odróżnieniu od pozostałej części Europy zaangażowanej w konflikt zbrojny, okres zawieruchy wojennej trwał tu dłużej i zakończył się dopiero w marcu 1921 roku podpisaniem traktatu ryskiego.
Z początkiem wojny w zachodnich guberniach Cesarstwa Rosyjakskiego wprowadzono stan wojenny. Zabroniono manifestacji, zebrań, sprzedaży prasy i książek bez zgody władz wojskowych. Wprowadzono wojenną cenzurę i wojskowe sądy polowe. Rozpoczęto mobilizację do armii.
Ograniczenia stanu wojennego dotknęły także ruch białoruski. W związku z zakazem stowarzyszania się przestały działać narodowe organizacje. Jeżeli chodzi o prasę białoruską, wokół której skupiał się ruch narodowy, to za zgodą władz nadal ukazywała się „Nasza Niwa” i „Biełarus”. Ich publikacje były jednak dalekie od patriotycznowojennych, propagandowych artykułów zamieszczanych w rosyjskojęzycznych gazetach wileńskich takich jak „Siewiero—Zapadnaja Żyzń” czy „Nowoje Wremia”. Redakcja „Naszej Niwy”, kierowana wówczas przez Jankę Kupałę, starała się ukazać na swoich łamach ogrom cierpień, jakie wojna niesie ludności. Tygodnik „Biełarus” podkreślał obronny charakter konfliktu i w duchu chrześcijańskiego miłosierdzia wzywał do udzielania pomocy rodzinom żołnierzy1.
Niepowodzenia wojsk rosyjskich w Prusach Wschodnich już w pierwszych tygodniach wojny wskazywały na prawdopodobieństwo dalszego, niekorzystnego dla Rosji jej przebiegu. Dlatego władze, chcąc uzyskać większe poparcie mieszkańców przyfrontowych zachodnich guberni, zdecydowały się na modyfikację stosowanej wobec nich polityki narodowościowej. W przypadku ludności białoruskiej przejawem owych zmian było wyrażenie zgody na utworzenie, obok Litewskiego i Polskiego, Białoruskiego Towarzystwa Pomocy Ofiarom Wojny. Miało to przekonać Białorusinów o ich równorzędnym traktowaniu z innymi narodowościami zachodnich guberni.
W kwietniu 1915 r. BTPOW przystąpiło do działania. Zarząd Towarzystwa, któremu przewodniczył Wacław Iwanowski, mieścił się w Wilnie i swoim zasięgiem obejmował gubernie: grodzieńską, mińską, mohylewską, wileńską i witebską. Na łamach „Naszej Niwy” i „Biełarusa” ukazała się odezwa „Do obywateli Białorusi” wydana przez BTPOW, w której wzywano ludność do współdziałania i ofiarności w realizacji podstawowych celów określonych w statucie stowarzyszenia. Towarzystwo organizowało punkty żywienia, stołówki, internaty; starało się także udzielać pomocy uchodźcom z terenów objętych działaniami wojennymi. Fundusze na powyższe przedsięwzięcia pochodziły jedynie z darowizn i składek osób prywatnych, bowiem nie powiodły się starania o uzyskanie subsydiów z organizacji prowadzących ogólnopaństwową działalność tego rodzaju takich jak Komitet W. Ks. Tatiany Mikołajewny czy Wszechrosyjski Związek Miast. Do lipca 1914 r. oddziały BTPOW powstały także w Mińsku, Dziśnie, Wilejce, Prozorokach, Druskiennikach, Hożej i Połocku2.
Sytuacja uległa zmianie latem 1915 r., gdy działania wojenne ogarnęły Białoruś. W lipcu armia niemiecka rozpoczęła ofensywę na wschodzie i w połowie września wkroczyła do Wilna. W końcu tego miesiąca osiągnęła linię Dźwińsk—Brasław—Baranowicze—Pińsk, po czym front ustabilizował się do lutego 1918 r. Białoruś została przedzielona na dwie części: zachodnią, niemiecką, obejmującą około 25% jej obszaru oraz wschodnią, rosyjską.
Wkroczenie wojsk niemieckich poprzedziła zorganizowana przez władze rosyjskie na dużą skalę ewakuacja, która dotknęła liczne urzędy, instytucje, przedsiębiorstwa, większość prawosławnego duchowieństwa oraz wielkie masy ludności. Według danych rosyjskich liczba uchodźców z terytoriów objętych okupacją niemiecką wyniosła ponad 2 miliony osób3, z czego najwięcej opuściło gubernie grodzieńską (38%) i wileńską (8,6%). Ewakuacji poddawała się głównie ludność wyznania prawosławnego, zachęcana przez duchowieństwo. Odmienną postawę reprezentowało duchowieństwo katolickie. Katolicy na ogół byli mniej podatni na patriotyczną propagandę rosyjską, zaś miejscowe katolickie ziemiaństwo i inteligencja, a zwłaszcza cieszący się ogromnym autorytetem księża wzywali ludność katolicką do pozostania na miejscu. Na uchodźstwo udała się przytłaczająca większość prawosławnej ludności powiatów: białostockiego, bielskiego, sokólskiego, grodzieńskiego, wołkowyskiego, prużańskiego, kobryńskiego, brzeskiego, oszmiańskiego, słonimskiego, lidzkiego, nowogródzkiego. Spośród powiatów, które tworzyły zwarty obszar białoruski, uchodźstwo nie objęło tylko czterech: dziśnieńskiego, wileńskiego, mińskiego i słuckiego. Powiaty te znalazły się na linii frontu4.
Na ziemiach okupowanych przez Niemców utworzono wojskowy obszar administracyjny Ober Ost, którym zarządzał szef sztabu generał Erich Ludendorff pod ogólnym kierownictwem dowódcy frontu wschodniego feldmarszałka Paula von Hindenburga. Ober Ost obejmował 109 tys. km2 i dzielił się na trzy jednostki: Litwę, Kurlandię i okręg białostocki5.
Pod zarządem władz Ober Ostu znalazł się obszar wielonarodowościowy6, którego dodatkową specyfiką była historycznie ukształtowana dominacja kultury polskiej na ziemiach litewsko—białoruskich i niemieckiej w Kurlandii. Niemcy z trudem orientowali się w sprawach etnicznych okupowanych ziem. Bazowali na niemieckich atlasach geograficznych sporządzonych na podstawie wyników spisu rosyjskiego z 1897 r., które wykazywały m.in. duży, zwarty etnicznie obszar białoruski z Grodzieńszczyzną i Wileńszczyzną włącznie7. Spodziewano się więc zastać na terenie Ober Ostu białoruską grupę narodowościową. Tymczasem gen. E. Ludendorff konstatował : „Jesienią 1915 r. chciałem się zorientować w rozmieszczeniu Białorusinów. Byli oni początkowo dosłownie nie do znalezienia. Dopiero później okazało się, że są bardzo rozprzestrzenionym ludem, jednakże zewnętrznie spolonizowanym i stojącym na tak niskim poziomie kultury, że można mu pomóc dopiero poprzez długotrwałe oddziaływanie”8. Niemcom, po akcji ewakuacyjnej przeprowadzonej przez władze rosyjskie latem 1915 r., trudno było znaleźć ludność białoruską, ponieważ przemieszczona została w głąb Rosji. Stwierdzenie gen. Ludendorffa dotyczące znacznej polonizacji Białorusinów świadczyłoby zaś o tym, że Niemcy zastali na zajętych terenach ludność polską9 oraz białoruskojęzyczną, chłopską ludność katolicką, z racji wyznania skłaniającą się ku polskości. Niemcy byli zaskoczeni siłą polityczną i liczebnością Polaków oraz niewielkim potencjałem ludności białoruskiej. Doszli do wniosku, że dane spisu rosyjskiego nie mają dla nich żadnej wartości praktycznej i postanowili przeprowadzić własny spis, który miał być podstawą odpowiedniej polityki narodowościowej na okupowanym terytorium. Wyniki spisu utwierdzały w oczach Niemców polski charakter kraju, w którym — jak pisał Ludendorff — „Białorusin nie wchodził w rachubę, Polacy zabrali mu jego narodowość nie dając czegokolwiek w zamian”. Nic zatem dziwnego, że początkowo władze okupacyjne reagowały zdumieniem na petycje przedkładane im w imieniu jakiejś tam, trudnej do bliższego zdefiniowania, społeczności białoruskiej.
Aby rozwiązać kwestię językową Ober Ostu, a także osłabić polską dominację kulturową na tym obszarze, zdecydowano się na zasadę równorzędnego traktowania wszystkich narodowości. Wyrażało się to w takich decyzjach władz okupacyjnych jak zakaz wszelkiej działalności politycznej (28 lipca 1915 r.) odnoszący się w jednakowej mierze do każdej z grup etnicznych (po zajęciu Wilna przestała wychodzić miejscowa prasa, w tym „Nasza Niwa” i „Biełarus”); wprowadzono przepisy (16 stycznia 1916 r.), w myśl których nauczanie w szkołach w języku rosyjskim zastąpiono nauczaniem w językach ojczystych; za zgodą władz okupacyjnych umożliwiono wydawanie gazet w językach ojczystych oraz prowadzenie działalności kulturalnej10.
Z dotychczasowych stowarzyszeń zezwolenie władz na dalsze funkcjonowanie otrzymały jedynie komitety pomocy ofiarom wojny, „będące — jak pisze J. Turonek — do połowy 1917 r. jedyną formą legalnej działalności społecznej miejscowej ludności. Spełniały rolę nieformalnych przedstawicielstw poszczególnych narodowości i były upoważnione do przedkładania władzom okupacyjnym wniosków w dziedzinie spraw socjalnych, oświaty i kultury”11. W okresie okupacji niemieckiej Białoruskiemu Komitetowi Pomocy Ofiarom Wojny w Wilnie, po wyjeździe do Rosji W. Iwanowskiego, przewodniczył Antoni Łuckiewicz. Z działaczy pozostałych w Wilnie, największą rolę odgrywali w nim Wacław Łastowski (V. Łastou˘ski), Jan Łuckiewicz, Franciszek Alachnowicz (F. Alachnovič), Aloiza Paszkiewicz—Kairys (A. Paškievič—Kairys), Wincenty Światopołk—Mirski, Juliana Moenke, Bolesław Poczobka, Józef Sołowiej12, a z kręgów duchowieństwa księża katoliccy Władysław Tołoczko i Jan Siemaszkiewicz oraz księża prawosławni o. M. Halenkiewicz i o. Sawa13.
Za sprawą BTPOW poczęły działać w Wilnie takie instytucje białoruskie jak biblioteka, Towarzystwo Spółdzielcze „Rajnica”, księgarnia, przytułek dla dzieci „Zołak” (duży wkład w prowadzenie przytułku mieli ks. W. Tołoczko, Tekla i Karolina Staniszewskie oraz siostra zakonna Dora Kostrowicka14).
Od 15 lutego 1916 r. dwa razy w tygodniu zaczęła wychodzić w Wilnie białoruska gazeta „Homan”15. Początkowo była drukowana czcionką łacińską, a od 1 września 1916 r. także cyrylicą. Redaktorem naczelnym został W. Łastowski, a od połowy 1917 r. J. Sołowiej. Do 1918 r. była to jedyna na obszarze Ober Ostu gazeta białoruska. W sferze spraw socjalnych społeczno—polityczny program „Homana” głosił hasła likwidacji wyzysku najemnych robotników, propagował ideę spółdzielczości i organizowania się pracujących w związki zawodowe. Na łamach gazety głoszono tezę o narodowokulturalnej jedności Białorusinów, uznając za najważniejsze takie wartości jak język i kultura ojczysta, wolność myśli i słowa, swoboda działalności politycznej, wiara chrześcijańska oraz niepodległość ziem litewsko—białoruskich w formie odrodzonego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Publikowano wiele artykułów poświęconych historii i kulturze Białorusi, np. autorstwa W. Łastowskiego: „1491—1916” (o historii białoruskiego drukarstwa), „U 400—letniuju hadau˘ščynu” (o „Biblii” F. Skoryny), „Refarmacyjny ruch na Biełarusi”, „Pryčyny zaniapadu biełaruskaha adradžeńnia u XIX st.”, „Abyčajovaje prava biełaruskaha sialanstva”, B. Poczobki: „Sviaty Iazafat Kuncevič”, I. Łuckiewicza: „Razbitaja tradycyja” (o konieczności odbudowy państwa litewsko—białoruskiego) i inne. Wiele publikacji poświęcono aktualnym problemom społeczno—politycznym np.: „Što takoje demakratyzm” W. Łastowskiego, „Našy patreby”, „Pałažennie rabotnika”, „Novy kłas”, „Da rodnych niu˘”, „Miesta i vioska” A. Łuckiewicza, „Chto ty hetki?” F. Alachnowicza16. Z gazetą „Homan” współpracował także ks. W. Tołoczko (pseudonim publicystyczny Adam Saładuch), pisując artykuły dotyczące białoruskiej kultury, historii i religii17.
W końcu 1915 roku powstała w Wilnie organizacją konspiracyjna — Białoruski Komitet Ludowy. Zadaniem wileńskiego BKL było koordynowanie działalności stowarzyszeń białoruskich. Do BKL, oprócz publicystów związanych z redakcjami najpierw katolickiego tygodnika „Biełarus” (do 1916 roku), a następnie dwutygodnika „Homan”, należeli przedstawiciele: Białoruskiej Socjaldemokratycznej Grupy Robotniczej, wileńskiego komitetu Białoruskiej Socjalistycznej Gromady, Białoruskiego Towarzystwa Pomocy Ofiarom Wojny, organizacji związkowych. Przewodniczył BKL Antoni Łuckiewicz. Na forum BKL rodziły się koncepcje dotyczące przyszłości politycznej ziem białoruskich po zakończeniu wojny. Zdając sobie sprawę z własnej słabości, Komitet początkowo opowiadał się za odbudową Wielkiego Księstwa Litewskiego w formie konfederacji ziem litewskich i białoruskich. W 1916 roku Antoni Łuckiewicz i Wacław Łastowski, na odbywającej się w Lozannie konferencji narodów Rosji, zaprezentowali wizję utworzenia konfederacji bałtyckoczarnomorskiej, w skład której miałyby wejść Łotwa, Litwa, Białoruś i Ukraina. Gdy od 1917 roku władze niemieckie zaczęły dążyć do stworzenia odrębnego państwa litewskiego z białoruskimi ziemiami tzw. Ober Ostu, starano się przekonać Niemców do zaakceptowania owej idei „połączonych stanów od Morza Bałtyckiego do Czarnego”. We wrześniu 1917 roku na konferencji BKL w Wilnie potwierdzono chęć realizacji tej koncepcji w praktyce, postulując zacieśnienie stosunków z Łotyszami i Ukraińcami. W memoriale do parlamentu niemieckiego z września 1917 roku i do kanclerza Rzeszy z grudnia tegoż roku, działacze wileńscy informowali o swoich oczekiwaniach dotyczących przyszłości ziem litewsko—białoruskich. Powtórzyli je też w uchwałach Białoruskiej Konferencji w Wilnie, która odbyła się w dniach 25—27 stycznia 1918 r. Koncepcje te nie wzbudziły zainteresowania władz niemieckich, które nie miały żadnych sprecyzowanych planów w stosunku do zajętej części ziem białoruskich, rozpatrując co najwyżej różne warianty ich podziału18.
Ks. W. Tołoczko uważany był za głównego organizatora białoruskiego ruchu katolickiego w ówczesnym Wilnie. Z jego inicjatywy w 1916 r. białoruscy katolicy w Wilnie zwrócili się z petycją do administratora diecezji wileńskiej, by jeden z wileńskich kościołów przekazać na potrzeby religijne Białorusinów oraz aby wyznaczyć do szkół białoruskich księdza nauczającego religii w języku białoruskim. Częściowo spełniono tylko ten ostatni postulat (zgodnie zresztą z przepisami władz okupacyjnych) — zezwolono nauczycielom na nauczanie religii w języku białoruskim pod nadzorem księży danej parafii. Pozostałe postulaty obiecano rozpatrzyć po zakończeniu wojny19. Ks. W. Tołoczko wygłosił także przemówienie inauguracyjne na Konferencji Białoruskiej w styczniu 1918 r. Zachował się szkic wystąpienia, w którym autor, w języku białoruskim, tak przedstawiał credo „katolickiego księdza związanego pochodzeniem z narodem białoruskim”: „Oto mój ideał — być z tym narodem. Dla mnie to nie jest rzecz gustu, sympatii, to logiczny obowiązek (...) Tu jest moje miejsce (...) Z materialnego punktu widzenia sprawa białoruska to mało korzystny interes. Ale tym bardziej jest mi droga. Białoruskiemu narodowi za wierność Kościołowi, przypieczętowaną krwią jego synów, narodowi, którego życie było dotąd tak gorzkie, doprawdy należy się ze strony księży katolickich większa troska od tej, jakiej doświadczał do tej pory.”20
Także na prowincji nieliczne białoruskie duchowieństwo katolickie prowadziło działalność na niwie narodowej. Ks. Konstanty Stepowicz (pseudonim literacki Kazimir Swajak), absolwent Seminarium Duchownego w Wilnie, w latach 1914—1916 był duszpasterzem w Kluszczanach w pow. święciańskim. Jeszcze w listopadzie 1914 r. założył tam czterdziestoosobowy chór kościelny, w którego repertuarze znalazły się białoruskie pieśni. Od 1915 r. organizował odczyty w języku białoruskim. W listopadzie tegoż roku rozpoczął w miejscowym kościele parafialnym wygłaszać kazania w języku białoruskim. W grudniu zorganizował białoruskie kursy nauczycielskie, co w korzystnych warunkach politycznych 1916 r. zaowocowało powstaniem w powiecie siedmiu szkół z białoruskim językiem nauczania. W tym też roku na bazie istniejącego chóru parafialnego powołał do życia lokalną białoruską organizację młodzieżową o nazwie „Chau˘rus Svajakou˘”, której działalność polegała na organizowaniu amatorskiego teatru i prelekcji oświatowych21.
Jak pisze H. Głogowska, na terenach białoruskich pozostających we władaniu Rosji możliwości rozwoju życia narodowego były znacznie bardziej ograniczone. W Mińsku działało jedynie Towarzystwo Pomocy Ofiarom Wojny, wokół którego grupowała się białoruska inteligencja. Praca Towarzystwa polegała głównie na udzielaniu pomocy socjalnej dzieciom i dorosłym. Z czasem zaczęto organizować też imprezy o charakterze kulturalnym22.
Białoruskie Towarzystwa Pomocy Ofiarom Wojny powstały także w głębi Rosji, zwłaszcza w dużych ośrodkach miejskich, gdzie skupili się białoruscy uchodźcy. Na przełomie 1915/1916 r. zostało powołane BTPOW w Piotrogrodzie. Założycielami Towarzystwa, które w momencie powstania skupiało 21 członków, byli B. Epimach—Szypiło, Cz. Rodziewicz (Č. Radzievič), A. Jaremicz (A. Jaremič), W. Mitkiewicz (V. Mitkievič). Sprawowano głównie opiekę materialną, zdrowotną i prawną nad uchodźcami. Skromne dotacje rządowe uzupełniano środkami uzyskiwanymi z imprez charytatywnych. Do stowarzyszenia, oprócz działaczy świeckich takich jak np. Dymitr Żyłunowicz (Z. Žyłunovič), Stanisław Stankiewicz (S. Stankievič), Bronisław Taraszkiewicz (B. Taraškievič), Tomasz Hryb czy Edward Budźko należeli też księża z białoruskiego koła działającego przy Rzymskokatolickiej Akademii Duchownej w Piotrogrodzie. W ramach BTPOW działali m.in. ks. Fabian Abrantowicz i ks. Lucjan Chwiećko23. W listopadzie 1916 r. białoruskie środowisko katolickie w Piotrogrodzie rozpoczęło wydawać ośmiostronicowy tygodnik „Śvietač”. Pismo było drukowane czcionką łacińską, ukazywało się pod redakcją Edwarda Budźki i programowo orientowało się na Białorusinów katolików. Przy redagowaniu tygodnika współpracowali także ks. Lucjan Chwiećko, ks. Adam Stankiewicz oraz ks. Aleksander Astramowicz (pseudonim literacki Andrej Ziaziula). Pismo miało charakter chrześcijańskonarodowy, podejmowało problematykę religijną, włościańską i literacką. Jednakże ze względu na brak środków materialnych do końca 1916 r. ukazało się zaledwie siedem numerów. Według wspomnień ks. Adama Stankiewicza czasopismo wychodziło jeszcze do lutego 1917 r., ale zaostrzenie cenzury przeszkodziło jego dalszemu istnieniu24.
W tym samym czasie zaczął ukazywać się jeszcze jeden białoruski tygodnik o nazwie „Dziannica”. Redaktorem „Dziannicy” był D. Żyłunowicz. Pismo drukowano cyrylicą. Podobnie jak „Śvietač” miało mieć charakter narodowy, ale zorientowany na prawosławnych Białorusinów. Niechętny stosunek władz do coraz bardziej widocznych przejawów rozwoju działalności politycznej wśród społeczności nierosyjskich narodów państwa sprawił, że i „Dziannica” z końcem 1916 r. zakończyła swój cykl wydawniczy25.
Rewolucja lutowa nadała przyśpieszenie białoruskiemu ruchowi narodowemu, w tym także jego katolickiemu nurtowi. Już w kilka dni po obaleniu caratu, 8 marca 1917 r., w mieszkaniu ks. Konstantego Budkiewicza, proboszcza kościoła św. Katarzyny w Piotrogrodzie, zgromadzili się księża katoliccy archidiecezji mohylewskiej, aby określić stanowisko i zadania duchowieństwa w nowej sytuacji politycznej. Zebraniu, temu i następnym, przewodniczył biskup wileński ks. Edward Ropp26. Spotkanie zdominowała dyskusja nad powołaniem do działalności katolickiej organizacji politycznej o charakterze chrześcijańsko—demokratycznym, formy pracy wśród świeckich oraz coraz bardziej wysuwająca się na plan pierwszy kwestia społeczna. Tej ostatniej sprawie poświęcono kolejne zebranie księży, jakie odbyło się 22 marca27. Na wniosek biskupa E. Roppa powołano stały komitet do spraw społecznych, w skład którego weszło pięciu duchownych i kilku świeckich. W części poświęconej sprawom bieżącym Białorusin ks. Fabian Abrantowicz poruszył kwestię używania języka białoruskiego w kościele i szkolnictwie. Ks. K. Budkiewicz przypomniał, że dotychczas nauczanie w języku białoruskim nie mogło mieć miejsca w szkołach, ponieważ w tej sprawie istniał zakaz władz rosyjskich, natomiast próby wprowadzania języka białoruskiego do kazań kościelnych były przyjmowane przez wiernych nieprzychylnie. Jednak drugi z księży białoruskich, Lucjan Chwiećko, zwrócił uwagę, że na prowincji białoruskie duchowieństwo katolickie oczekuje konkretnych decyzji w tej sprawie, także dlatego, aby nie przeszkadzano mu w pracy duszpasterskiej w białoruskich parafiach. Ks. Chwiećko nie ukrywał, że część tej pracy skierowana jest na narodowe uświadamianie Białorusinów. Biskup E. Ropp zapowiedział rozpatrzenie sprawy przez władze duchowne, która „da dyrektywy stosowne do życzenia ludu”. W dalszej dyskusji zebrani podzielili się: część uważała (m.in. ks. K. Budkiewicz, ks. Zygmunt Łoziński i ks. Ikrynda), że sprawa języka białoruskiego powinna trafić pod obrady stałego komitetu do spraw społecznych (akcentowano „konieczność organizowania Białorusi”), inni (m.in. ks. Witold Iwicki i ks. S. Trzeciak) byli temu przeciwni, twierdząc, że sprawy językowe wykraczają poza ramy pracy komisji i radzili zachować ostrożność w tej kwestii28.
Tymczasem białoruskie życie polityczne nabierało coraz większego tempa. Niemal równolegle z wypadkami w Piotrogrodzie odbywał się w Mińsku w dniach 25—27 marca 1917 r. zjazd białoruskich organizacji narodowych reprezentujących różne nurty ideowe. Wzięli w nim udział także przedstawiciele białoruskich katolików zaangażowanych w pracę na rzecz białoruskiego odrodzenia narodowego. Telegramy z pozdrowieniami dla uczestników zjazdu przesłali z Piotrogrodu m.in. ks. Franciszek Budźko i ks. Lucjan Chwiećko. Bezpośrednio uczestniczył w zjeździe ks. Wincenty Godlewski, który odczytał deklarację nieznanej bliżej z nazwy katolickiej partii demokratycznej, jaka formowała się wśród duchowieństwa i świeckich archidiecezji mohylewskiej. W deklaracji stwierdzano: „Celem partii jest przede wszystkim dobro narodu, który wzywa ona do prawdziwej miłości chrześcijańskiej. Partia będzie nawoływać do zgodnego współżycia z prawosławnymi braćmi Białorusinami. Partia będzie wspierać naród w jego codziennych sprawach, w pracy na roli i w każdej innej. Partia chce poprawić życie klasy pracującej w takich dziedzinach jak oświata i kultura. Aby naród był silny, powinien mieć własne szkoły, język, autonomię i własną kulturę”29.
Uczestnicy zjazdu sformułowali szereg postulatów ważnych dla rozwoju życia narodowego, w większości oświatowych i kulturalnych (domagano się m.in. aby w seminariach nauczycielskich i duchownych, tak katolickich jak i prawosławnych, wprowadzono nauczanie w języku białoruskim oraz zajęcia z białoruskiej literatury i historii). Radzono nad powołaniem komisji etnograficznej, która określiłaby granice Białorusi jako autonomicznego kraju w ramach federacji rosyjskiej. Pojawiły się plany prowadzenia działalności wydawniczej. Komisja finansowa debatowała nad ekonomiczną stroną rodzącej się białoruskiej autonomii — projektowano powołanie białoruskiego banku narodowego. Dużą wagę przywiązywano do planowanej reorganizacji samorządów ziemskich30.
Zjazd powołał do życia osiemnastoosobową reprezentację polityczną pod nazwą Białoruski Komitet Narodowy. Do mińskiego BKN, jako przedstawiciel białoruskiego duchowieństwa katolickiego, wszedł także ks. Wincenty Godlewski31. Miński BKN miał na celu reprezentowanie Białorusinów w kontaktach z rosyjskim Rządem Tymczasowym, przygotowanie wyborów do Białoruskiej Rady Krajowej — w zamierzeniu przyszłego autonomicznego parlamentu białoruskiego w ramach republikańskiej federacyjnej Rosji oraz opracowanie konstytucji Białorusi z uwzględnieniem interesów wszystkich zamieszkujących ją narodów32.
Aktywizacja polityczna ruchu białoruskiego sprawiła, że duchowieństwo katolickie w Piotrogrodzie musiało jednak uznać sprawy narodowościowe za istotne, o czym świadczy tematyka kolejnego zebrania. Na spotkaniu w dniu 21 kwietnia 1917 r. wiele uwagi poświęcono m.in. kwestii białoruskiej33. Zebrani, pod kierunkiem biskupa E. Roppa, zapoznali się z opracowaniem zatytułowanym „Kilka myśli zasadniczych w sprawie białoruskiej”. W części wstępnej opracowania stwierdzano, że dotąd kwestia ta, w przeciwieństwie do litewskiej i łotewskiej, nie istniała wcale, a została podniesiona przez stronę polską jeszcze w XIX w. w celu obrony ludności białoruskiej przed rusyfikacją. Dalej autor czy też autorzy (?) wyrażali opinię, iż język białoruski ma swoje przyrodzone prawo do życia i rozwoju, ale zaznaczano też, że nie można przeoczyć roli języka polskiego na Białorusi — bowiem i dla Polaków, i dla Białorusinów język polski stał się tam czynnikiem religijnym. Wysunięto konkretne wnioski, że zmiana języka polskiego na białoruski powinna być przeprowadzona „ (...)względnie”. Wyrażano stanowisko, że nie powinno się naruszać języka polskiego w kazaniach, zwłaszcza na obszarach mieszanych, gdzie jest on środkiem porozumiewania się. Wszyscy (także Polacy) powinni brać udział w rozwoju języka białoruskiego, a więc uczyć go, podtrzymywać twórczość ludową, przyzwyczajać w instytucjach do używania obydwu języków — polskiego i białoruskiego, a duchowni powinni posługiwać się nim w przemówieniach ślubnych, pogrzebach, innych posługach sakramentalnych, a także prowadzić katechizację. W zakończeniu konkludowano, iż potrzebna jest „(...) Pozytywna praca nad tym, co jest białoruskie z utrzymaniem tego, co polskie. Przy wzroście pierwszego, drugie będzie stopniowo ustępowało”34. W dyskusji, jaka się następnie wywiązała, z niechęcią oponował ks. Stanisław Maciejewicz twierdząc, że ruch białoruski nie rozwija się żywiołowo. W odpowiedzi biskup E. Ropp orzekł, że „(...) kwestia białoruska jest tak samo skomplikowana, jak litewska”. Ze strony duchowieństwa potrzeba tutaj taktownego wyprzedzenia Białorusinów, by nie przyszli sami domagać się rozwiązania tej kwestii35.
Wydaje się, że władze kościelne nie doceniały aktywności białoruskiego duchowieństwa katolickiego. Tymczasem księża: L. Chwiećko, W. Godlewski, A. Astramowicz, F. Budźko i A. Cikoto przygotowywali zjazd, który odbył się w dniach 24—25 maja 1917 r. w kościele katedralnym w Mińsku. W zaproszeniach skierowanych do uczestników pisano: „Dziś zrzeszają się wszyscy. Łączą się ci, którzy są ożywieni jedną ideą i dążą do jednego celu, ażeby razem, wspólnymi siłami opracować zgodny plan działalności. Księża Białorusini jeszcze nie są zorganizowani, co wobec rozwoju ruchu białoruskiego w czasach obecnych może się fatalnie odbić na sprawie katolickiej i narodowej w naszym kraju (...)”36. Z Petersburga i wschodniej Białorusi przybyło około trzydziestu duchownych identyfikujących się z narodowością białoruską, chociaż językami zjazdu w równoprawnym stopniu miały być białoruski i polski. Zebrani wysłuchali referatów przygotowanych przez księży: A. Stankiewicza (w pierwszej wersji prelegentem miał być A. Lisowski), W. Godlewskiego, W. Harasimowicza (V. Harasimovič), F. Abrantowicza i L. Chwiećkę. Wystąpienia referentów tematycznie koncentrowały się na takich sprawach jak miejsce ruchu białoruskiego w życiu kościelnym, utworzenie partii katolickiej, działalność duchowieństwa na niwie społeczno—ekonomicznej, oświatowej i wydawniczej.
Zjazd białoruskiego duchowieństwa katolickiego przyjął rezolucje, w których domagał się szerokiej autonomii Białorusi w ramach federacyjnego państwa rosyjskiego, nauczania w języku białoruskim w szkołach, stopniowego wprowadzania do kościołów kazań i dodatkowych nabożeństw po białorusku. Zamierzano zwrócić się do metropolity o wyrażenie zgody na nauczanie języka białoruskiego i historii Białorusi w piotrogrodzkim seminarium i Akademii Duchownej oraz o przeniesienie księży Białorusinów, wysłanych do pracy duszpasterskiej w innych diecezjach, do parafii białoruskich. Postulowano szybkie zorganizowanie ogólnobiałoruskiego zjazdu księży katolickich37.
Na majowym zjeździe w Mińsku podjęto decyzję, aby rozpocząć wydawanie białoruskiej gazety katolickiej o nazwie „Baćkau˘ščyna” („Ojcowizna” , „Ojczyzna”)38.
Nowe pismo miało być organem prasowym tworzącej się od marca 1917 r. partii katolickiej o kierunku chrześcijańsko—demokratycznym. Wydaje się, że nazwa partii: Chrześcijańskie Zjednoczenie Demokratyczne („Chryścijanskaja Demakratyčnaja Złučnaść”) została ostatecznie sformułowana nieco później. W początkowym okresie jej formowania się używano ogólnego zapewne określenia: katolicka partia demokratyczna („katalickaja demakratynaja partyja”), jakie znajdujemy w cytowanym już protokole ze zjazdu białoruskich organizacji narodowych obradujących w Mińsku w marcu 1917 r. Nie spotykamy tej nazwy także w relacjach z mińskiego zjazdu białoruskiego duchowieństwa katolickiego, który odbywał się w końcu maja 1917 r., chociaż informacja o tworzeniu się partii była tematem wystąpienia ks. W. Godlewskiego.
Za czas powstania w Piotrogrodzie Chrześcijańskiego Zjednoczenia Demokratycznego przyjęło się uważać maj 1917 r.39. Ze strony białoruskiej założycielami organizacji byli księża: Fabian Abrantowicz, który miał wówczas największy wpływ na kierunek ideologiczny stronnictwa i Lucjan Chwiećko. Do ChZD należeli także białoruscy świeccy katolicy przebywający wówczas w Piotrogrodzie, m.in. prof. B. Epimach—Szypiło, Czesław Rodziewicz, Aleksander Jacyna i inni.
8 października 1917 r. ukazał się w Piotrogrodzie pierwszy numer organu prasowego Białorusinów należących do ChZD. Jego tytuł nie brzmiał jednak, jak wcześniej planowano, „Baćkau˘ščyna”, lecz „Krynica” („Źródło”). Redakcją kierowali ks. Lucjan Chwiećko i M. Hreczanik. Czasopismo, drukowane łacinką, zawierało obok tytułu tylko krótką informację — „Biełaruskaja hazeta”. Najprawdopodobniej nie chciano dodatkowymi informacjami zawężać kręgu potencjalnych czytelników. Można więc przypuszczać, że twórcy „Krynicy” dążyli do tego, aby gazeta miała jak najszerszy odbiór.
W zamieszczonym na pierwszej stronie artykule redakcyjnym deklarowano: „Kochamy naszą Białoruś... i dlatego chcemy dla niej pracować i chcemy dać to, co możemy, chociaż jedną cegiełkę dołożymy do wielkiej budowli, jaka właśnie zaczęła się... Dla nas, synów chłopskich, droga jest każda piędź ziemi naszego kraju; zachować tę ziemię dla naszych włościan i osiągnąć z niej jak największą korzyść — to nasze wielkie zadanie... Teraz buduje się nasz kraj. Śpieszymy, aby pomóc w tej budowie, będziemy dawać wszystko, co zdołamy, a kierować nami będzie święta nauka Jezusa Chrystusa (...)”40.
Do końca 1917 r. ukazało się w Piotrogrodzie sześć numerów nowego czasopisma. W tym czasie na łamach „Krynicy” nie były formułowane postulaty utworzenia niepodległej Białorusi. Pisano o niej wyłącznie jak o autonomicznym kraju w granicach rosyjskiej, demokratycznej, federacyjnej republiki41. Jeden z numerów poświecono ideowej charakterystyce ChZD i celom jej działalności. Autor publikacji, zwracając uwagę na zjawisko powstawania wielu organizacji i stowarzyszeń, częstokroć konkurujących ze sobą i zwalczających się, tak przedstawiał ChZD: „(...) Najlepszą jest taka organizacja, która może dać swoim ziomkom oświatę, a wraz z nią kulturę, taka, która dba o sprawy ekonomiczne obywateli, a jednocześnie dążąc do osiągnięcia tych celów nie odrzuca spraw życia religijnego. Taką organizacją jest Chrześcijańskie Zjednoczenie Demokratyczne. Opiera się na chrześcijańskich zasadach opublikowanych przez papieża Leona XIII w jego encyklikach. ChZD ma na celu połączenie wszystkich chrześcijan, najbardziej katolików, w jedną silną organizację, która wspierałaby ich w zmaganiach z trudnościami życia i która zaspokajałaby potrzeby duchowe. ChZD ma na celu w pierwszym rzędzie nie tylko potrzeby religijne, ale społeczne i ekonomiczne, przeniknięte duchem Chrystusowym: bez nienawiści, bez niesprawiedliwej walki. Zmierza ku swoim celom różnymi drogami: najczęściej poprzez oświatę dorosłych i dzieci, poprzez kursy, przez tworzenie różnych ekonomicznych stowarzyszeń (...)”42.
Burzliwy bieg wydarzeń w Piotrogrodzie jesienią 1917 r. powodował, że szpalty gazety zapełniały co raz informacje o uchwałach kolejnych wieców i zgromadzeń. W numerze trzecim znajdujemy postanowienia zjazdu białoruskich żołnierzy w Mińsku43 (18—24 października 1917 r.), w numerach piątym i szóstym odezwy Wielkiej Rady Białoruskiej do narodu białoruskiego44, jaka powstała w październiku 1917 r., w wyniku kolejnej reorganizacji mińskiego Białoruskiego Komitetu Narodowego45. Należy stwierdzić, że redaktorzy „Krynicy” wykazywali dużą tolerancję dla zamieszczanych publikacji, które swoją treścią niekiedy znacznie odbiegały od kierunku ideowego ChZD. Np. Wielka Rada Białoruska była efektem daleko idącej radykalizacji programowej mińskiego BKN, z którego jeszcze latem 1917 r. odeszli działacze chadeccy i ludowcy, traktowani jako „reakcjoniści”46.
W Piotrogrodzie z początkiem 1918 r. wyszły dwa kolejne numery „Krynicy”. Oprócz bieżących wiadomości przynosiły też informacje dotyczące ChZD, z których wynikało, że organizacja rozwija się. W końcu 1917 r. liczyła około 300 członków i — jak twierdzono — jeszcze większą liczbę sympatyków współpracujących z nią. Siedzibą ChZD były mieszkania księży F. Abrantowicza i L. Chwiećki w Piotrogrodzie, w których raz w tygodniu odbywały się zebrania i narady. Organizacja posiadała też swój sztandar w biało—błękitnych barwach. Na błękicie znajdował się wizerunek „Pogoni”, a na białej części sztandaru obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej. Prowadzono działalność kulturalną. Utworzono chór i teatr amatorski47.
Wypadki polityczne w Piotrogrodzie przybierały coraz bardziej niekorzystny dla ChZD i „Krynicy” obrót. Bolszewicka cenzura oraz wydany w styczniu 1918 r. dekret o rozdziale Kościoła (Cerkwi) od państwa sprawiły, że redakcję „Krynicy” przeniesiono do Mińska48.
Miasto to na przełomie 1917/1918 r., w kontekście białoruskiego życia politycznego, było miejscem ważnych wydarzeń. Pretendująca do roli krajowego przedstawiciela politycznego Wielka Rada Białoruska w Mińsku, już od połowy listopada postulowała zawarcie pokoju z Niemcami, zjednoczenie okupowanych przez nich terenów białoruskich z resztą kraju i utworzenie sfederowanej z Rosją demokratycznej republiki białoruskiej. W połowie grudnia 1917 r.49 Rada zwołała pierwszy zjazd wszechbiałoruski, który przyjął uchwałę o natychmiastowym powołaniu wykonawczego organu władzy na Białorusi. W nocy z 17 na 18 grudnia zjazd został rozpędzony przez wojska bolszewickie. Wobec niemożności prowadzenia legalnej działalności, funkcję WRB przejął podziemny komitet wykonawczy Rady Zjazdu, który m.in. wysłał swoich przedstawicieli na toczące się w Brześciu rokowania pokojowe między państwami centralnymi a Rosją radziecką.
Z początkiem 1918 r. nastąpiło ożywienie polityczne także w drugim ośrodku białoruskim, jakim było Wilno. W dniach 25—27 stycznia 1918 r. odbyła się w Wilnie Białoruska Konferencja, na której istniejący od 1915 r. Białoruski Komitet Ludowy przekształcił się w Wileńską Radę Białoruską pod przewodnictwem Antoniego Łuckiewicza. Wileńska Rada Białoruska 19 lutego 1918 r. przyjęła rezolucję, w myśl której ustawał wszelki związek między Rosją a Białorusią50.
Tymczasem Niemcy rozpoczęli 18 lutego 1918 r. nową ofensywę, której skutkiem było opuszczenie Mińska przez władze bolszewickie w dniu 19 lutego 1918 r. Ten dogodny moment wykorzystali Białorusini. Rada Zjazdu wyszła z podziemia, ogłosiła się władzą tymczasową na Białorusi i 21 lutego 1918 r. utworzyła swój organ wykonawczy w postaci sekretariatu ludowego z Józefem Woronką na czele. 25 lutego 1918 r. wojsko niemieckie zajęło Mińsk, a nowa granica frontu na ziemiach białoruskich ukształtowała się w części północnej na linii Połock—Orsza (zostawiając te miejscowości po stronie niemieckiej), przebiegała środkowym biegiem rzeki Dniepr, a następnie na wysokości Żłobina skręcała na wschód pozostawiając Niemcom Homelszczyznę51. Praktycznie prawie cała Białoruś znalazła się pod kontrolą wojsk niemieckich. Niemcy osiągnęli swój cel i 3 marca 1918 r. doszło w Brześciu do podpisania traktatu z Rosją. Traktat określał okupację ziem białoruskich jako tymczasową — miały być one zwrócone Rosji po zapłaceniu przez nią kontrybucji wojennych.
Jak pisze J. Turonek, wkraczając do Mińska w lutym 1918 r. Niemcy byli przekonani o całkowitej niezdolności Białorusinów do stworzenia własnego państwa. Tymczasem niespodziewanie zastali tu ośrodek polityczny, nazywający siebie rządem białoruskim. Władze okupacyjne ignorowały jego istnienie, traktując Białoruś jako część Rosji i stosując się do postanowień traktatu brzeskiego, w myśl którego nie mogły respektować państwowotwórczych aspiracji białoruskich bez zgody bolszewików. Nie uznawany oficjalnie rząd białoruski podjął działalność normatywną, którą określały trzy dokumenty: hramota konstytucyjna z 9 marca 1918 r. (proklamowała powstanie Białoruskiej Republiki Ludowej, wciąż jeszcze rozumianej jako część składowa federacji ogólnorosyjskiej, określała podstawowe założenia konstytucji — w tym zniesienie prywatnej własności ziemi i przekazanie jej tym, którzy na niej pracują), dokument z 18 marca 1918 r. (Rada Zjazdu Wszechbiałoruskiego ogłaszała się Radą BRL z udziałem w niej przedstawicieli mniejszości narodowych) i kolejna hramota konstytucyjna wydana 25 marca 1918 r. (proklamowała niepodległość Białorusi i zerwanie związku państwowego z Rosją, unieważniała postanowienia traktatu brzeskiego względem ziem białoruskich)52. Wileńska Rada Białoruska na wieść o powstaniu Białoruskiej Republiki Ludowej wydelegowała ze swego składu sześciu członków (m.in. A. i J. Łuckiewiczów, W. Łastowskiego, J. Stankiewicza), którzy 18 marca 1918 r. zostali dokooptowani do Rady BRL53.
Chociaż berlińskie koła rządowe sceptycznie oceniały powyższe działania, to jednak niemieckie władze wojskowe zainteresowały się w końcu możliwościami wykorzystania białoruskiego ruchu w polityce wschodniej, zwłaszcza wobec Polski i Rosji. Za zgodą niemieckiego dowództwa wojskowego rozpoczęto na Białorusi tworzenie terenowego aparatu władzy, który przejmował z rąk władz okupacyjnych poszczególne dziedziny administracji. Radzie BRL Niemcy przekazali resorty handlu, przemysłu, oświaty, opieki społecznej i inne, którymi kierował sekretariat ludowy pod kontrolą władz niemieckich. Sekretariat posiadał także uprawnienia do działań w sferze polityki zagranicznej. Białorusinom nie zezwolono tylko na utworzenie wojska, w innych dziedzinach sekretariat ludowy mógł rozwijać działalność państwową, nadzorowaną przez władze okupacyjne54.
Zarysowująca się w ciągu 1918 r. białoruska państwowość została przerwana wobec pogorszenia się sytuacji militarnej Niemiec na froncie zachodnim. Jesienią 1918 r. Niemcy przystąpili do przedterminowej ewakuacji swych wojsk z obszarów położonych między Dnieprem a Berezyną (był to skutek dodatkowej niemieckorosyjskiej umowy do traktatu brzeskiego zawartej w sierpniu 1918 r.). Proces ten przyspieszyły takie czynniki jak ostateczne zakończenie działań na froncie zachodnim i rewolucyjne wrzenie w krajach bloku państw centralnych. Na początku grudnia Niemcy przekazali władzę w Mińsku organom radzieckim55.
Świadkami tworzącej się w Mińsku w 1918 r. białoruskiej państwowości byli także Białorusini o orientacji chrześcijańsko—demokratycznej, niektórzy z nich aktywnie uczestniczyli w wydarzeniach. Delegatami na Wszechbiałoruski Zjazd w grudniu 1917 r. zostali m.in. księża A. Astramowicz, J. Wersocki, Łoposzko, Makowski, A. Krepski oraz były redaktor „Biełarusa” A. Lewicki. Nie reprezentowali oni jednak ChZD, tylko lokalne struktury administracji terenowej. W centrum wydarzeń znalazł się ks. Wincenty Godlewski, który po ogłoszeniu przez Radę BRL 25 marca 1918 r. aktu niepodległości, został dokooptowany do Rady BRL56. Udział w życiu politycznym ówczesnego Mińska musiał z pewnością rzutować na poglądy i postawy ideowe jego uczestników także w przyszłości.
Pomimo, wydawałoby się, dogodnych warunków dla rozwoju prasy w okresie okupacji niemieckiej Białorusi w 1918 r. (pod kontrolą sekretariatu ludowego ukazywało się kilkanaście gazet i czasopism białoruskich), „Krynica” miała w Mińsku tylko jedno wydanie. Ukazała się 21 lutego 1918 r., jeszcze przed wkroczeniem Niemców i był to ostatni numer, zredagowany częściowo w Piotrogrodzie przez ks. Lucjana Chwiećkę. Wkrótce ks. L. Chwiećko, główny autor pisma, został aresztowany przez władze bolszewickie i osądzony w Moskwie na karę wieloletniego więzienia57. Ks. A. Stankiewicz wyjechał na prowincję, ks. W. Godlewski zaangażował się w działalność polityczną, a ks. F. Abrantowicza pochłonęły sprawy organizacyjne tworzonego w Mińsku seminarium duchownego, którym miał kierować. Ks. A. Stankiewicz komentując zaprzestanie ukazywania się „Krynicy”, enigmatycznie stwierdzał, że „(...) dalszemu wydawaniu stanęły na przeszkodzie ówczesna polityczna i społeczna zawierucha”58.
Pierwszy i jedyny miński numer „Krynicy” optymistycznie informował: „Od dzisiejszego dnia «Krynica» będzie wychodzić w Mińsku — sercu Białorusi. Dotąd znajdowała się daleko od ojczyzny, w chłodnym Petersburgu, z dala od białoruskiego ruchu, który właśnie tak szeroko rozprzestrzenił się po całym naszym kraju, i z tego powodu nie mogła ukazywać wszystkich stron białoruskiego życia (...). Lecz teraz, gdy znalazła się w ojczystych stronach, będzie w miarę możliwości pokazywać wszystkie jego przejawy (...). «Krynica» będzie informować o potrzebach kulturalnego i narodowego odrodzenia Białorusi, będzie bronić praw białoruskiego narodu do politycznej niezależności, będzie starać się podtrzymywać dobrosąsiedzkie stosunki z innymi narodami, które zamieszkują Białoruś, będzie opierać się na fundamencie demokratycznochrześcijańskim, będzie dążyć do tego, aby na Białorusi żyli wolni obywatele w wolnym kraju. «Krynica» ma ukazywać się dla Białorusinów katolików, dlatego będzie informować o kościelnym i religijnym życiu, będzie dążyć do tego, aby «wszyscy byli jednością», to znaczy, aby nie było nienawiści i podziałów, aby nie było bratniej wojny między chrześcijanami, ale by była chrześcijańska miłość i jedność”59. Zatem białoruski ruch chrześcijańsko—demokratyczny na pierwsze miejsce w hierarchii celów wysuwał działania służące kulturalnemu i narodowemu odrodzeniu Białorusi. Oparty na światopoglądzie religijnym, tolerancyjny wobec innych narodów, wartościując otaczającą rzeczywistość za podstawowe kryterium oceny przyjmował białoruski interes narodowy — to, co służyło pogłębianiu i umacnianiu białoruskiej świadomości narodowej, uchodziło za działanie pozytywne, godne propagowania na łamach czasopisma.
„Krynica” w dalszym ciągu pozostawała organem prasowym Białorusinów należących do Chrześcijańskiego Zjednoczenia Demokratycznego. Organizacja działała także w Mińsku. Istniały tu trzy koła ChZD: katedralne, które liczyło około pięciuset członków i dwa inne liczące po około osiemdziesiąt osób60. Większość członków ChZD stanowili Białorusini, ale do partii należeli także katolicy innych narodowości. W warunkach piotrogrodzkich współpraca między nimi układała się bezkonfliktowo. W Mińsku zaczęły się problemy. Białorusini twierdzili, że Polacy, stanowiący ich zdaniem mniejszą część aktywistów ChZD, dokonują zawłaszczenia organizacji, nazywając ją polską chrześcijańską demokracją. Zdecydowano więc o utworzeniu partii o kierunku chrześcijańsko—demokratycznym zrzeszającej tylko Białorusinów. 5 września 1918 r. z inicjatywy ks. W. Godlewskiego, który pełnił obowiązki wikarego przy katedrze mińskiej, oraz takich działaczy jak A. Krepski, Wieramiej, Balczewski, Butrymowicz powstało Chrześcijańskie Demokratyczne Zjednoczenie Białorusinów (ChDZB)61.
Mogłoby się wydawać, że Chrześcijańskie Zjednoczenie Demokratyczne prowadziło działalność tylko w dużych ośrodkach miejskich, takich jak Piotrogród czy Mińsk. Tymczasem jedyne mińskie wydanie „Krynicy” w lutym 1918 r. informowało: „Wszędzie teraz są zakładane koła chrześcijańskiej demokracji. Najbardziej rozpowszechnione są na Wileńszczyźnie, gdzie już wcześniej ks. bp Ropp starał się, aby w każdej parafii zostało utworzone koło chrześcijańskiej demokracji; w tej chwili zorganizowane są już tam wszystkie parafie, które mają swoje komitety na każdą dziekanię. W dziekanii dziśnieńskiej przewodniczącym został wybrany ks. M. Piotrowski, proboszcz z Szarkowszczyzny, który choć pracuje dopiero od niedawna, to już wiele zrobił. Na zjeździe ogólnym polecono mu dobrać jeszcze dwóch pomocników ze swojej parafii, aby móc kierować sprawami chrześcijańskiej demokracji w całej dziśnieńskiej dziekanii”62.
Tak duże poparcie księży i miejscowych społeczności dla działalności ChZD nie było dziełem przypadku. Tereny Dziśnieńszczyzny, Brasławszczyzny i częściowo Wileńszczyzny znajdowały się w obszarze przygranicza frontowego. Większość mieszkańców była białoruskojęzycznymi katolikami. Przypadek sprawił, że miejscowe parafie otrzymali ideowi białoruscy księża katoliccy, którzy umieli wykorzystać rewolucyjny okres lat 1917/1918 dla prowadzenia białoruskiej pracy o charakterze oświatowym, społecznym i politycznym63.
Mocnym impulsem do zwiększenia wysiłku w tym kierunku była duszpasterska wizytacja diecezji wileńskiej, a właściwie tylko jej wschodniej części (zachodnia była przecież okupowana przez Niemcy), przeprowadzona przez biskupa E. Roppa w lipcu 1917 r. W czasie wizytacji biskup zezwalał miejscowemu duchowieństwu na wygłaszanie kazań w języku białoruskim, stwierdzając — jak podaje świadek ks. A. Stankiewicz — że kazania w ojczystym języku wiernych „nie tylko można, ale i trzeba” mówić64. Jak widać ks. biskupowi zapadły w pamięć wnioski z kwietniowego zebrania księży w Piotrogrodzie, że w kwestii białoruskiej należy wyprzedzać Białorusinów, by sami nie przyszli domagać się jej rozwiązania. W czasie wizytacji biskup E. Ropp zachęcał białoruskich katolików, tak duchowieństwo, jak i świeckich, aby tworzyć strukturę organizacyjną ChZD, która dostosowana do białoruskiej mentalności, zadba o kulturalnoreligijny i społeczny rozwój Białorusinów. Pierwsze koła ChZD powstały w Dziśnie (założycielem był Litwin ks. dziekan W. Taszkun), w Drui (to koło założył przebywający wówczas na wakacjach student Akademii Duchownej w Piorogrodzie A. Stankiewicz, przy współudziale ks. F. Abrantowicza), w Ikaźni i Borodzieniczach (założyciel — ks. W. Szutowicz, proboszcz borodzienicki). Centrum wymienionej struktury organizacyjnej stanowiło koło w Szarkowszczyźnie prowadzone przez ks. M. Piotrowskiego65. Pogląd na temat języka kazań biskup E. Ropp potwierdził raz jeszcze w piśmie skierowanym jesienią 1917 r. do księży diecezji wileńskiej: „(...) 3 Starajcie się [bracia] aby kazania wasze były proste, odczute z jasnym wykładem Bożych prawd. 4 Starajcie się o to, aby nic z polskich nabożeństw nie ujmując, dodawać kazania w języku łatwiejszym dla narodu, białoruskim. Gdzie są księża, którzy tym językiem władają, niech koniecznie często, o ile możliwe co niedziela, będzie kazanie katechizmowe białoruskie, prócz zwykłej polskiej przemowy. Gdzie zaś duchowieństwo miejscowe nie zna dostatecznie mowy ludowej, proboszczowie sumiennie dbać powinni o to, aby przy zjeździe duchowieństwa takie kazania głoszone były. Tyczy się to wsi i małych miasteczek, w centrach większych należy uwzględniać warunki miejscowe, aby nie siać waśni tam, gdzie nam chodzi właśnie o przyjaźń i łączność narodów nasz kraj zamieszkujących”66.
Ustanowienie na powyższych terenach od 1918 r. okupacyjnych władz niemieckich niewiele zmieniło w dotychczasowym życiu miejscowej ludności, jak i w pracy księży na rzecz narodowego odrodzenia. W sierpniu 1918 r. w Hermanowiczach w pow. dziśnieńskim miał miejsce zjazd dekanalnego duchowieństwa katolickiego. W przyjętej na zakończenie uchwale stwierdzano, że „(...) co się tyczy pracy społecznej — to uważamy, że gdzie nie ma świadomości narodowej, tam i nie ma kultury. Zjazd (...) stwierdza jednoznacznie, że fundamentem działalności chrześcijańskiej demokracji w dekanacie jest białoruskość”. Postulowano, aby w kwestii prywatnej własności, ziemi i pracy upowszechniać idee chrześcijańskiej demokracji. Domagano się szkół z białoruskim językiem nauczania, przy pełnej autonomii dla pozostałych narodowości67.
Praca oświatowa prowadzona przez księży zaczęła przynosić efekty. Dowodem zmian w dotychczasowym sposobie myślenia włościan o sprawach narodowych było referendum zorganizowane przez Niemców w czerwcu 1918 r. Ludność Brasławszczyzny i Dziśnieńszczyzny miała wypowiedzieć się za przyszłą przynależnością państwową do jednego z wymienianych krajów: Rosji, Litwy lub Kurlandii. Ziemiaństwo wybierało Kurlandię, natomiast białoruscy włościanie Brasławszczyzny nie zdecydowali się na żadne z państw. Na sugestię ks. A. Stankiewicza, aby wybrali Białoruś odrzekli, iż skoro w Mińsku rządzą Niemcy, to nie jest to niezależna Białoruś. Nierozstrzygnięty wynik referendum zirytował niemieckie władze okupacyjne do tego stopnia, że zaczęły podejrzewać ks. A. Stankiewicza o podburzanie ludności. Groźba aresztowania skłoniła ks. Stankiewicza do wyjazdu z Dzisny68.
Jesienią 1918 r. ks. A. Stankiewicz przybył do Wilna znajdującego się jeszcze pod okupacją niemiecką. Zarządzający wówczas diecezją wileńską prałat ks. J. Hanusewicz skierował ks. Stankiewicza jako wikarego do pracy religijnej w Drohiczynie nad Bugiem. W Drohiczynie ks. A. Stankiewicz przebywał do sierpnia 1919 r.69
W tym okresie ziemie litewsko—białoruskie stały się miejscem kolejnych przemarszów wojsk i zmieniających się co kilka miesięcy władz okupacyjnych. Taki stan rzeczy utrzymywał się aż do 1921 r. Koniec 1918 r. przyniósł odrodzenie się państwowości polskiej, która dążyła do powrotu do granic przedrozbiorowych. Tymczasem powstające na wschodnich ziemiach dawnej Rzeczypospolitej szlacheckiej młode państwa narodowe nie przejawiały chęci do wchodzenia w związki państwowe z odrodzoną Polską. Do ziem białoruskich, jako części swego dawnego historycznego terytorium, rościły pretensje tak powstające państwo litewskie, jak i ukraińskie. Nie zapominała o nich i Rosja — monarchiści i demokraci rosyjscy, niezmiennie uważali Białoruś za część terytorium rosyjskiego, natomiast władza radziecka dążyła do ich odzyskania pod hasłami internacjonalizmu i światowej rewolucji.
Białoruska Republika Ludowa funkcjonująca w 1918 r. pod protektoratem Niemiec upadła po dziesięciu miesiącach istnienia wraz z klęską państw centralnych. Jednak ten okres symbolicznej niepodległości wywarł na Białorusinach duże wrażenie70. Rada i rząd BRL ewakuowały się z Mińska — najpierw do Wilna (3 grudnia 1918 r.), a potem do Grodna (27 grudnia 1918 r.), gdzie funkcjonowały jeszcze do kwietnia 1919 r., do czasu wycofania się stacjonujących tam oddziałów niemieckich71.
10 grudnia 1918 r. Niemcy przekazali Mińsk władzom sowieckim. 1 stycznia 1919 r. opublikowały one manifest, w którym ogłoszono powstanie niepodległej Radzieckiej Białorusi. Przyjęto też uchwałę o terytorium republiki, które obejmowało gubernie mińską, grodzieńską, mohylewską, witebską i smoleńską72.
Niemcy opuścili Wilno 2 stycznia 1919 r. Miasto zajęły polskie oddziały Samoobrony gen. Władysława Wejtki, jednak pozbawione pomocy z zewnątrz musiały wycofać się, pozostawiając je bolszewikom73.
5 stycznia 1919 r. w Wilnie została proklamowana Litewska Socjalistyczna Republika Sowiecka. 16 stycznia KC Rosyjskiej Partii Komunistycznej przyjął uchwałę o wyłączeniu z BSRS guberni witebskiej, mohylewskiej i smoleńskiej i ich przyłączeniu do Rosji. Pozostałe dwie gubernie — mińską i grodzieńską (ale bez Grodna) połączono z częścią guberni wileńskiej i kowieńskiej i 27 lutego 1919 r. utworzono nową strukturę państwowo—administracyjną: Litewsko—Białoruską Republikę Sowiecką (tzw. Litbieł) ze stolicą w Wilnie (oznaczało to likwidację odrębnej BSRS), która formalnie istniała do 31 sierpnia 1919 r., a w praktyce do 17 lipca.74
Upadek Litbiełu nastąpił na skutek polskiej akcji militarnej. Rząd polski 5 lutego 1919 r. osiągnął tajne porozumienie z armią niemiecką75, na podstawie którego Niemcy umożliwili armii polskiej przemarsz na wschód. Polacy zajęli w marcu Słonim i Pińsk, w kwietniu Wilno i Grodno76, a 8 sierpnia opanowali Mińsk77.
Dla zajmowanych ziem Józef Piłsudski w kwietniu 1919 r. utworzył tymczasową władzę administracyjną pod nazwą Zarząd Cywilny Ziem Wschodnich z siedzibą w Wilnie, który istniał do 9 września 1920 r. Na komisarza generalnego ZCZW powołano Jerzego Osmołowskiego, zwolennika wskrzeszenia unii Polski i Litwy78.
Po zajęciu przez wojsko polskie w kwietniu 1919 r. Wilna i Grodna oraz odezwie J. Piłsudskiego „Do mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego”, Wileńska Rada Białoruska wyraziła chęć współpracy z Polską79. Na rozmowy z J. Piłsudskim przybył także z Berlina wysłannik A. Łuckiewicza, Arkadiusz Smolicz, jeden z ministrów rządu BRL80.
Przejawem propolskiej orientacji politycznej części działaczy białoruskich był Białoruski Zjazd Delegatów Wileńszczyzny i Grodzieńszczyzny, jaki odbył się w Wilnie w dniach 7—8 czerwca 1919 r. Wileńska Rada Białoruska zakończyła swoją działalność, a na jej miejsce delegaci wybrali nową reprezentację polityczną Białorusinów — Białoruską Centralną Radę Wileńszczyzny i Grodzieńszczyzny81. Zjazd potępił ustanowienie polskiego zarządu, jakim był ZCZW, ale jednocześnie wyrażał nadzieję na poprawne ułożenie się stosunków polsko—białoruskich82.
Po zajęciu przez wojsko polskie Mińska 8 sierpnia 1919 r., Wilno zaczęło tracić znaczenie jako główny ośrodek białoruskiego życia politycznego. 10 sierpnia uformowała się w Mińsku reprezentacja organizacji białoruskich pod nazwą Tymczasowy Białoruski Komitet Narodowy. Do Mińska zaczęli zjeżdżać coraz liczniejsi działacze BRL z nadzieją na przywrócenie, przy polskim wsparciu, struktur organizacyjnych BRL. Wkrótce jednak zorientowano się, że kwestia białoruska rozpatrywana jest wyłącznie w aspekcie Mińszczyzny z dążeniem przez stronę polską do aneksji Wileńszczyzny i Grodzieńszczyzny. Nieuznawanie BRL i brak politycznego rozwiązania kwestii białoruskiej przez Polskę prowadziło do różnicowania się koncepcji politycznych w środowisku białoruskim. Prawicowi i umiarkowani (w zakresie postulatów socjalnych) działacze białoruscy nie mając zbyt wielkiego pola manewru (ewentualna walka z Polakami oznaczałaby działanie na rzecz powrotu bolszewików) decydowali się jednak na opcję dalszej współpracy z Polską. Natomiast skrajnie lewicowa Białoruska Partia Socjalistów—Rewolucjonistów wspierana przez Białoruską Partię Socjalistów—Federalistów ogłosiła natychmiastowe przystąpienie do walki o niepodległość BRL. BPSR zwróciła się o pomoc do bolszewików83.
10 listopada 1919 r. wznowiła w Mińsku działalność Rada BRL. Informacje o nieprzyjaznym Polsce charakterze obrad dotarły do J. Piłsudskiego, który wezwał do siebie 20 listopada A. Łuckiewicza i zaproponował mu przekształcenie Rady BRL w Narodową Radę Białoruską, co oznaczało rezygnację, przynajmniej tymczasową, z przedstawicielstwa państwowego na rzecz narodowego. A. Łuckiewicz, w zamian za wyrażenie zgody na zwołanie plenarnego posiedzenia Rady BRL, warunki J. Piłsudskiego przyjął. Wywołało to niezadowolenie znacznej części białoruskiego środowiska politycznego. Mimo to 12 grudnia na pierwszym posiedzeniu Rady BRL w Mińsku P. Aleksiuk zaproponował powołanie dyrektoriatu, w celu prowadzenia rozmów i współpracy z rządem polskim. Większość przywódców BPSR i BPSF była jednak przeciwna sojuszowi z Polską. Na czele niezadowolonych stanął Wacław Łastowski. 13 grudnia doszło do rozłamu, w wyniku którego powstały dwie białoruskie Rady i dwa rządy. Przedstawiciele BPSR i BPSF ogłosili się Radą Ludową BRL z P. Kreczewskim jako przewodniczącym. Rada Ludowa mianowała W. Łastowskiego premierem rządu BRL. Natomiast dotychczasowi członkowie Rady ogłosili się Radą Najwyższą BRL z przewodniczącym J. Seredą i premierem A. Łuckiewiczem. Władysław Raczkiewicz, komisarz ZCZW na okręg miński, z polecenia władz polskich rozwiązał Radę Ludową. W. Łastowskiego, P. Kreczewskiego i jeszcze kilku innych działaczy z ich kręgu aresztowano. W. Łastowski po uzyskaniu wolności wraz ze swą Radą osiadł w Kownie. Po tych wydarzeniach A. Łuckiewicz przeniósł się do Wilna, 28 grudnia 1919 r. podał się do dymisji i na pewien czas odsunął się od polityki. Po nim Radę Najwyższą reprezentował W. Iwanowski84.
Informacja o zajęciu Mińska przez wojsko polskie dotarła także do przebywającego w Drohiczynie ks. A. Stankiewicza, który za zgodą władz kościelnych jeszcze w sierpniu 1919 r. powrócił do Wilna, z zamiarem — jak pisał — „(...) przystąpienia do białoruskiej pracy na gruncie narodowym i chrześcijańskim”85. Ks. Stankiewicz uważał, że nieodzowne jest w tym celu wydawanie odpowiedniego czasopisma. Pomysł ów uzyskał poparcie, tak moralne jak i materialne, środowiska białoruskich księży katolickich, którzy powoli odnajdywali się po okresie zamętu wywołanego rządami Litbiełu. Ustalono, że nowy organ prasowy białoruskiej myśli społecznochrześcijańskiej powinien programowo nawiązywać do piotrogrodzkiego i mińskiego okresu „Krynicy”, a zatem — jako kontynuator wówczas formułowanych celów — ma przyjąć ten sam tytuł: „Krynica”86.
Redaktorem i wydawcą został inicjator wznowienia pisma — ks. A. Stankiewicz, który posiadał już pewne doświadczenie w redagowaniu prasy katolickiej. Jako student był czytelnikiem i korespondentem wileńskiego „Biełarusa”, a następnie współpracował z redakcją piotrogrodzkiej „Śvietačy” i „Krynicy”. Nowa „Krynica” miała być tygodnikiem. Drukowana łacinką, od 1. do 7. numeru wychodziła z podtytułem „Katalickaja Tydniovaja Hazeta”, a od numeru 8. „Chryścijanskaja Tydniovaja Hazeta”. Redakcja i administracja gazety znajdowały się w domu parafialnym przy kościele pod wezwaniem św. Jana.
W pierwszym numerze „Krynicy”, wydanym w Wilnie 24 sierpnia 1919 r., ks. A. Stankiewicz w programowym artykule p.t.: „Braty Biełarusy” wymieniał trzy podstawowe grupy celów, które zamierzano propagować na łamach czasopisma. Pierwsza dotyczyła spraw religii, duchowego i etycznego rozwoju czytelników, druga mówiła o potrzebie dążenia do ekonomicznej i społecznej sprawiedliwości, do trzeciej zaliczył budzenie świadomości narodowej. Ks. A. Stankiewicz pisał: „Będziemy głośno obwieszczać całemu światu i was samych uczyć, że nie jesteście ani Polakami, ani Rosjanami, ale że jesteście odrębnym narodem białoruskim. Żebyście wy, Białorusini, poczuli się na swojej ojcowiźnie prawdziwymi gospodarzami i wolnymi, godnymi miana człowieka, obywatelami”87.
„Krynica”, jako pismo reprezentujące ruch chrześcijańsko—demokratyczny, ponownie zamieszczała komunikaty związane z działalnością ChDZB w Mińsku, pisząc: „Organizacja ta istnieje już drugi rok; liczy około 200 członków. Jej duszą (...) jest ks. prof. F. Abrantowicz. Pod jego kierunkiem każdej niedzieli odbywają się spotkania osób należących do Zjednoczenia, w czasie których dyskutuje się, śpiewa białoruskie pieśni i t. d. Zjednoczenie od czasu do czasu organizuje spektakle teatralne, zakłada się szkoły i spółdzielnie. W spółdzielczości (...) niestrudzenie działa A. Krepski. (...) Ciekawym i bardzo ważnym przejawem życia narodu białoruskiego są klerycy Białorusini. W tutejszym seminarium jest ich 29, z tego 25 to Białorusini. Oznacza to, że tworzą się kadry (...) białoruskiego młodego duchowieństwa, które z całej siły występuje w obronie swojego pokrzywdzonego narodu. Znajduje się tu także (...) kaplica dla Białorusinów katolików, w której w każdą niedzielę ks. prof. Abrantowicz odprawia mszę św., wygłasza kazania w języku białoruskim, a chór śpiewa święte pieśni białoruskie”88. Do połowy 1920 r. ChDZB liczyło już około 500 członków, prowadziło kilka spółdzielni, przytułek dla dzieci białoruskich oraz białoruską szkołę89.
Mińskie ChDZB opracowało pierwszy program białoruskiego ruchu chrześcijańsko—demokratycznego, opublikowany w 1920 r. formie statutu organizacji. Jako główny cel działalności wymieniano zorganizowanie tych wszystkich, którzy dążą do ustanowienia porządku opartego na społecznej sprawiedliwości i chrześcijańskiej miłości, według zasad chrześcijańskiego światopoglądu. Cel ów zamierzano osiągnąć poprzez szerzenie oświaty, postaw etycznych i pracę religijną wśród Białorusinów. Szczególnie podkreślono ekonomiczne formy aktywizowania społeczności białoruskiej przez propagowanie i rozwój spółdzielczości, zakładanie warsztatów pracy, kas ubezpieczeniowych i pożyczkowych, biur pracy i pomocy prawnej, ochronek i przytułków. W programie zaznaczono, że chociaż ChDZB jest stowarzyszeniem społecznym katolików Białorusinów, to pozostaje zarazem organizacją apolityczną, ewolucyjną, ponadstanową i międzynarodową. Nawiązując do uchwał Zjazdu Chrześcijańskiej Demokracji, jaki odbył się w dniach 14—16 lutego 1918 r. w Piotrogrodzie, podkreślono prawo wszystkich narodów (w tym białoruskiego i sąsiednich) do wolności i pełnego samookreślenia się. Żądano pełnej wolności dla działalności kościelnej. Stawiano sobie za cel zbliżenie na Białorusi obu wyznań: katolickiego i prawosławnego.
Zgodnie z encykliką Rerum novarum, program formułował krytykę systemu kapitalistycznego, widząc w nim jedną z przyczyn nędzy mas pracujących i opowiadał się za takim ustrojem, który pozwalałby każdemu własną pracą zdobyć utrzymanie i możliwość korzystania z dóbr kultury. Jednocześnie podkreślano, że własność prywatna jest podstawą cywilizacyjnego postępu społeczeństwa, ponieważ nakłada na jednostki obowiązki społeczne, które wyrabiają w nich inicjatywę i samodzielność. Program akceptował własność zespołową, np. spółdzielczą. W kwestii ziemi domagano się podziału gruntów rządowych między bezrolnych i małorolnych chłopów oraz ograniczenia wielkiej własności przez wprowadzenie odpowiednio wysokich podatków. Oddzielne miejsce poświęcono sprawom rodziny i oświaty, szczególnie podkreślając prawo do powszechnego nauczania w języku ojczystym. Zawarto też postulaty ustawodawstwa robotniczego i ochrony pracy90.
Program ChDZB łączył w sobie zasady nauki społecznej Kościoła z problemami w szczególności dotyczącymi Białorusi: kwestią narodową oraz kwestią agrarną. Należy jednak podkreślić, że nawet wysuwając na plan pierwszy białoruską kwestię narodową, zawsze akcentowano równość praw dla innych społeczności narodowych. W porównaniu z programami analogicznych ugrupowań Europy Zachodniej, w sprawach socjalno—ekonomicznych program ChDZB był znacznie bardziej radykalny91, co było wynikiem specyficznej sytuacji społeczno—gospodarczej ziem białoruskich.
Można było odnieść wrażenie, że Mińsk ponownie stawał się głównym ośrodkiem białoruskim. Było to zgodne z zamiarem władz administracyjnych ZCZW. Wbrew oczekiwaniom Białorusinów nie zamierzano rozpatrywać kwestii białoruskiej w kontekście całości ziem białoruskich, łącznie z Wileńszczyzną i Grodzieńszczyzną. Problem białoruski starano się ograniczyć jedynie do obszaru Mińszczyzny. Zachodnie ziemie, ze względu na duży odsetek ludności katolickiej, traktowano na innych zasadach.
W przeciwstawianych sobie koncepcjach polskiej polityki wschodniej w latach 1918—1921 — inkorporacyjnej postulowanej przez Narodową Demokrację i federalistycznej Józefa Piłsudskiego, w sprawie „Białorusi katolickiej” nastąpiło niemal pełne porozumienie. Narodowy demokrata Aleksander Chołoniewski, jeszcze w 1916 r., podkreślając konieczność zainteresowania się przez Polaków ziemiami żywiołowo ciążącymi ku Polsce (a do takich zaliczał właśnie „katolicką Białoruś”), pisał: „Ta 3 mln katolicka rzesza Białorusinów jest przeznaczona na to, by zjednoczyć się ostatecznie z polskością”92. Zgadzał się z nim Marian Seyda, twierdząc w 1917 r.: „Ruch białoruski jest dla nas czystą fikcją, kwestia zaś przynależności Białorusi katolickiej była i jest dla nas bezsporną”93. Narodowi demokraci starali się nie dostrzegać odrębności językowej i narodowej Białorusinów oraz ich aspiracji politycznych. Głównym ich celem było zabezpieczenie interesów Polaków mieszkających na kresach, a także utrzymanie w obrębie przyszłego państwa polskiego znacznej części tych ziem94.
Jak pisał A. Chojnowski: „Dla polityków odrzucających inkorporacyjny program Narodowej Demokracji, lansujących ideę antyrosyjskiego przymierza zamieszkujących wschodnie obszary imperium narodowości, było oczywiste, iż w wypadku ukształtowania się elementów białoruskiej państwowości, ta powinna wejść szybko w federacyjny związek z Polską. Zakładano jednak, że w razie niepowodzenia takiej koncepcji, Rzeczpospolita będzie musiała zmierzać do przyłączenia tej części ziem białoruskich, gdzie silne są polskie wpływy kulturalne i polityczne”95.
Według ustaleń A. Chojnowskiego, J. Piłsudski jeszcze w początku wieku nie uważał Białorusinów za samodzielną siłę polityczną96. Także w 1919 r. oceniał białoruski ruch narodowy jako słaby, aczkolwiek uważnie go obserwował, nie ujawniając do końca planów z nim związanych. Wydaje się, że pesymistyczny scenariusz federalistów zaczął spełniać się już latem 1919 r. W czasie pobytu w Mińsku w sierpniu 1919 r., J. Piłsudski w trakcie rozmowy z przedstawicielami ZCZW stwierdził: „Wilno i Wileńszczyzna stanowią kraj więcej polski, aniżeli dzielnice centralne (...) zachodnie tereny białoruskie są zupełnie odrębne od Mińszczyzny. (...) Wilno jest i musi pozostać w charakterze centrum polskości na ziemiach wschodnich. Mińsk musi stać się centrum białoruskim ziem wschodnich”97. W kolejnych rozmowach strona białoruska szła na coraz większe ustępstwa, tak jak było to w przypadku rokowań polsko—białoruskich prowadzonych w Mińsku od 20 do 24 marca 1920 r.98. Białorusini przedstawili memoriał, w którym domagali się subsydiowania białoruskiego szkolnictwa, prawosławnego duchowieństwa, wydatków na cele rolnicze oraz „ogólnobiałoruskich celów narodowych”, do których zaliczali przede wszystkim działalność wydawniczą99. Wyniki rozmów L. Wasilewski skomentował następująco: „Streszczają się one do uzyskania poparcia Białorusinów dla naszego stanowiska wobec Rosji Sowieckiej kosztem spełnienia — zredukowania do najmniejszego minimum postulatów białoruskich charakteru praktycznie bieżącego z wyeliminowaniem wszelkich deklaracji polskich charakteru politycznego”100. W sporządzonym podczas rozmów preliminarzu wydatków strona polska w ramach uzgodnionej sumy prawie 11 milionów marek zobowiązywała się m.in. wypłacać miesięcznie kwotę 80 tysięcy marek na dofinansowanie druku białoruskiej prasy i innych wydawnictw101.
Jak wyglądało to w praktyce, z wileńskiej perspektywy, ks. A. Stankiewicz wspominał następująco: „(...) Zarząd [Cywilny Ziem Wschodnich] dawał zapomogi pieniężne na polską, a nawet i nie na polską prasę. Ja, jako redaktor i wydawca «Krynicy», miałem kłopoty finansowe z wydawaniem czasopisma. Dlatego zwróciłem się do Zarządu [Cywilnego] Ziem Wschodnich o dotację. Rozmowę w tej sprawie prowadził urzędnik Krupski. Urzędnik ten zgodził się dopomóc „Krynicy”, ale pod warunkiem, że przeniesie się do Mińska, będzie drukowana grażdanką i przeznaczona głównie, a nawet wyłącznie, dla Białorusinów prawosławnych, ponieważ — mówił Krupski — ziemie, na których przeważa białoruska ludność katolicka, takie jak Wileńszczyzna i Grodzieńszczyzna — to, jakby, przyrodzone tereny ekspansji polskiej kultury. Zrozumiałe, że na takie warunki nie wyraziłem zgody, do żadnej dotacji nie doszło, i „Krynica”, chociaż przymierała głodem, swego białoruskiego, niezależnego kierunku nie zmieniła102. J. Osmołowski, z przekonań federalista, opierał się w swej działalności na miejscowej inteligencji polskiej, a ta zaś składała się przeważnie z sympatyków Narodowej Demokracji. Jeszcze w lipcu 1919 r. notował: „(...) społeczeństwo polskie ziem wschodnich w ogromnej przewadze wyznające program aneksyjny, uważa się za uprzywilejowaną warstwę ludności i jest bardzo niechętnie usposobione do zapowiadanego odezwą kwietniową równouprawnienia, a każdą zdobycz kulturalną Białorusinów, bodaj powstanie szkółki białoruskiej, uważa za krzywdę wyrządzoną sobie”103.
Z drugiej strony — jak pisze K. Gomółka — endecka „Gazeta Warszawska” oskarżała na swych łamach J. Osmołowskiego o finansowanie ruchu białoruskiego, umacnianie szkolnictwa i prasy białoruskiej, w tym „Krynicy”, której artykuły — zdaniem „Gazety” — często nieprzychylnie oceniały postępowanie polskich władz104.
Przegląd publikacji zamieszczonych w „Krynicy” w tym okresie nie znajduje potwierdzenia tej opinii. Drukowali wówczas na jej łamach ks. A. Stankiewicz, ks. W. Tołoczko, ks. Konstanty Stepowicz, ks. I. Bobicz, ks. J. Siemaszkiewicz, ks. J. Hermanowicz, E. Budźko, ks. W. Godlewski.
W czterostronicowej wówczas „Krynicy” pierwszą stronę przeznaczano na artykuł redakcyjny, w którym obszernie omawiano wybraną ważną sprawę z białoruskiego życia religijnego, społecznego lub politycznego. Kolejne szpalty zapełniały drobne informacje bieżące z wymienionych dziedzin, oddzielną rubrykę pozostawiano życiu religijnemu, wydarzeniom za granicą oraz poczcie redakcyjnej. Niemal w każdym numerze pojawiały się białoruskie utwory literackie, w tym okresie głównie wiersze. Na ostatniej stronie drukowano ogłoszenia oraz prowadzona była rubryka z anegdotami, często zaczerpniętymi z życia i komentującymi aktualne wydarzenia105. Niekiedy publikowano artykuł oświatowy poświęcony np. higienie czy sprawom gospodarczym. Pismo zawierało prosty układ treści i skierowane było głównie do białoruskiego włościanina. Jak zanotował kilka lat później ks. W. Tołoczko „(...) polityczne artykuły wychodziły zwykle z redakcji, kulturalne zaś, historyczne, poezja i beletrystyka najczęściej od doraźnych współpracowników. Podatną na wpływy tych osób, stojących poza redakcją, „Krynica” nigdy nie była”106. Ks. W. Tołoczko specjalizował się w publikacjach kulturalno—historycznych, natomiast ks. I. Bobicz opracowywał kazania białoruskie wydawane jako dodatek do czasopisma107. W liście z 17 stycznia 1921 r., skierowanym do ks. W. Tołoczki, ks. Bobicz donosił: „Pisuję do „Krynicy”, robota nowa, jestem prawie pionierem, idzie zatem jak z kamienia. Proszę bardzo (...) o krytykę, wskazówki i radę; chciałbym nadać tej pracy charakter i znaczenie szersze nieco i nie ograniczać się do zwykłej próby pióra. Stankiewicz i mnie psuje homilie. Co mu się nie podoba, bez ceremonii wykreśla, — alem się postawił raz ostro, i obiecał poprawę”108.
Artykuły antypolskie, napastliwe, nie zdarzały się. Było natomiast sporo tekstów, w których wyrażano zaniepokojenie przyszłością Białorusi. E. Budźko w publikacji „Viera da volnaści daviadzieć” wyrażał opinię, że Białoruś traktowana jest przez narody i państwa sąsiednie, jako interesujący nabytek terytorialny. Pod pretekstem dostarczenia wyższej kultury i lepszych warunków życia próbuje się zachęcić Białorusinów do związania się z którymś z sąsiadów. Ale — jak zauważał autor — czas miał pokazać, z kim jego kraj wstąpi w związek polityczny. Zaznaczał, że nie odbędzie się to na warunkach przetargu, lecz na zasadach przyjaźni, równości i wolności, z tym „(...) kto nasz Kraj za Kraj wolny, za Kraj niezależny uznawać będzie — a nie za Kresy, nie za krańce jakieś”109. Kiedy indziej domagano się powołania własnego, krajowego sejmu, który rozpocząłby tak oczekiwaną na ziemiach białoruskich reformę rolną110. Z niepokojem snuto rozważania dotyczące ewentualnego podziału ziem białoruskich, które mogą być rozczłonkowane „(...) tak jak ongiś podzielono Polskę między Niemcy i Rosję”. Postulowano więc, aby w ewentualnych rozmowach na temat ich przyszłości uczestniczyli przedstawiciele białoruscy. W przeciwnym wypadku zastrzegano Białorusinom prawo do nieuznawania rozstrzygnięć podjętych w ich sprawie111. W artykule „Naš čarod” („Nasza kolej”) przedstawiano J. Piłsudskiego jako męża opatrznościowego Polaków i narodów sąsiednich, wiążąc z nim wielkie nadzieje na przyszłość. Podkreślano, że z nowo powstałych państw Polska jest najmocniejsza, ponieważ dysponuje silną i dobrą armią. Krytykowano endecję za inkorporacyjne tendencje wcielenia do państwa polskiego krajów sąsiednich. „I tak by się stało — stwierdzano — gdyby nie mądrość Naczelnika Państwa Polskiego J. Piłsudskiego. Człowiek ten (...) uczynił Polskę taką, jaką jest teraz, wie dobrze jak pokierować współżyciem Polski z sąsiednimi narodami. (...) uznał niezależność Ukrainy (...) i dopomaga narodowi ukraińskiemu budować jego państwowość. A teraz przyszedł czas na nas. Pozostaje [Piłsudskiemu] tylko położyć fundamenty pod państwowość białoruską i dopomóc ją wznosić. Tego wymaga wspólny interes Polski i Białorusi. Już prawie wszystkie narody na ziemiach dawnych monarchii żyją wolne, niezależne. (...) Czy nam nie przyznają naszej ojczyzny, czy los nasz zawsze będzie tak gorzki jak dotąd? Wierzymy mocno, że nie. Teraz przyszła kolej na nas ”112.
Ciekawych informacji z terenu dostarczała rubryka „Pišuć da nas z Biełarusi”, w której publikowano głównie korespondencję dotyczącą świadomości narodowej Białorusinów. I tak m.in. donoszono, że w Szumsku w guberni wileńskiej zamieszkują świadomi Białorusini. Jednocześnie zwracano uwagę na niski poziom cywilizacyjny mieszkańców, we wsi nie było nawet szkoły. W relacji z Sokólszczyzny w guberni grodzieńskiej stwierdzano, że pow. sokólski to „czysto białoruska kraina”. Wszyscy mieszkańcy używają języka białoruskiego, ale ponieważ są katolikami, „pomyłkowo” uważają się za Polaków. Podobnie w powiatach białostockim i bielskim, które są przyłączone do Polski. „Nie dopuszcza się tam żadnej białoruskości, a i o Białorusi też się nie wspomina” dodawano. We wsi Małyszczyna pod Grodnem mieszkańcy domagali się białoruskiej szkoły. Z wioski Arleniata w pow. oszmiańskim donoszono, że jej ludność to świadomi Białorusini, ale w sąsiednich Piotrowiczach, chociaż są białoruskie, nikt do białoruskości nie przyznaje się i nie lubi jej113. Często wśród publikacji pojawiały się apele o wykazanie odwagi cywilnej w określeniu swojej narodowości (w intencji apelujących — białoruskiej). Ubolewano nad wynaradawianiem się Białorusinów w wyniku awansu społecznego, podjęcie i ukończenie studiów wyższych zazwyczaj powodowało odchodzenie od języka białoruskiego na rzecz polskiego lub rosyjskiego z akceptacją w perspektywie polskiej lub rosyjskiej świadomości narodowej114.
W październiku 1919 r. sejm przyjął wniosek prawicowego Związku Ludowo—Narodowego o dokonaniu na ziemiach wschodnich wyborów i powołaniu reprezentacji miejscowej ludności, która zadecydowałaby o losach tych terenów. Aby przeprowadzić plebiscyt, należało dokonać spisów ludności terenów plebiscytowych. W grudniu 1919 r. zarządzono spisy ludności okręgu brzeskiego, wileńskiego i mińskiego. Według A. Chojnowskiego, spis przeprowadzony przez polską admini—strację (w roli komisarzy występowali najczęściej działacze Straży Kresowej) miał charakter polityczny: oczekiwano, że potwierdzi on panujące ogólnie przekonanie o nikłym stopniu świadomości narodowej miej—scowej ludności115.
Echa grudniowego spisu znalazły swój oddźwięk także w „Krynicy”. W korespondencji ze wsi Adamczuki w pow. wileńskim spotykamy opis następującego zdarzenia: „Niedawno jakaś panienka na polecenie Straży Kresowej zapisywała, kto jakiej jest narodowości, ale mało, że ciemnym wieśniakom nie wytłumaczyła, że są Białorusinami, to nie pytając, zapisywała ich jako Polaków, i kiedy kto mądrzejszy zaprzeczał temu fałszerstwu, dziwiła się, mówiąc, że dużo świata zwiedziła, ale Białorusi i Białorusinów nigdzie nie spotkała”. W miejscowości Baranie w pow. święciańskim w czasie spisu ludności cała wieś zadeklarowała się jako Białorusini. Zostali za to wyśmiani z ambony przez księdza w Kamieliszkach, który orzekł, że składanie takich deklaracji „pachnie prawosławiem”116.
Zupełną dowolność urzędników w określaniu narodowości mieszkańców ilustrowała korespondencja nadesłana do „Krynicy” z Izabelina w pow. wołkowyskim. W czasie wydawania dokumentów urzędnik i sekretarz ustalali narodowość petenta po zadaniu pytania o wyznanie („pytali tylko o wiarę polską lub ruską”). Jeżeli ktoś twierdził, że jest wyznania rzymskokatolickiego, a narodowości białoruskiej, informowano go, że powinien udać się do Wołkowyska po paszport zagraniczny, „(...) bo tu żadnej Białorusi nie ma”117.
Redakcja „Krynicy” od samego początku borykała się z problemami finansowymi. W artykule „Čamu «Krynica» vysychaje” informowano o trudnościach z uzyskaniem funduszy na kolejne wydania. Zarzucano białoruskiej społeczności, że jest nazbyt bierna i nie organizuje imprez towarzyskich i charytatywnych, które zawsze są dodatkowym źródłem dochodów. Za przykład godny naśladowania wskazywano poczynania w tym zakresie Polaków, Żydów i Litwinów118.
Korespondencje z terenu podkreślały, że czasopisma białoruskie są tam rzadkością. Jako główne przyczyny takiego stanu rzeczy wskazywano analfabetyzm, biedę i ogólne zacofanie. Znajdowali się jednak subskrybenci tygodnika. Donoszono, że w Borunach w pow. oszmiańskim (parafia ks. M. Piotrowskiego) stan świadomości białoruskiej zwiększył się właśnie dzięki prenumeracie „Krynicy”. Nieżyczliwi czy wręcz wrogo nastawieni do sprawy białoruskiej pokpiwali z czytelnictwa prasy białoruskiej twierdząc, iż nie jest to język literacki, gdyż „(...)w tym języku rozmawia się jedynie z bydłem w gospodarstwie”. W relacji ze wsi Plusty w powiecie oszmiańskim dowiadujemy się, że czytanie „Krynicy”, „gazety, którą można zrozumieć”, pomogło niektórym mieszkańcom określić się narodowościowo Białorusinami119.
Tygodnik miał problemy z dotarciem do i tak nielicznych, jak się wydaje, prenumeratorów. Subskrybentami byli na ogół księża białoruscy, którzy udostępniali pismo parafianom. Z powiatu sokólskiego ks. Sztafiński informował redakcję, że „Krynica” nie dociera do niego, mimo że z pewnością jest tam posyłana120. Na ten sam problem zwracała uwagę korespondencja nadesłana we wsi Zalesie (też w pow. sokólskim). Powiadamiano w niej o założeniu we wsi „Hurtka Prabudžanych” („Koła Przebudzonych”), które stawiało sobie za cel szerzenie białoruskiej świadomości narodowej. Członkowie koła założyli nawet białoruską bibliotekę. „Krynica” miała być jednym z czasopism udostępnianych czytelnikom biblioteki. Niestety, nie docierała do prenumeratorów. Podejrzewano, że do jej znikania przyczynia się jakiś „szczery polski patriota” w sokólskim urzędzie pocztowym121. Że nie było to odosobnione zjawisko, świadczy list nadesłany do redakcji od innego prenumeratora „Krynicy”, ks. Józefa Hermanowicza z pow. wołkowyskiego, współpracownika pisma. W końcu 1919 r. ks. Hermanowicz pisał: „Nie otrzymałem numerów 7, 8 i 9 Waszej gazety. Na poczcie w Wołkowysku powiedziano mi, że gazeta «Krynica» przychodziła, ale z poczty zabierał ją posłaniec naczelnika z Izabelina. (...) naczelnik nigdy mi nie oddaje gazety. Co to za polityka? Złożyłem skargę do komisarza wołkowyskiego na p. Jelinka, owego naczelnika, (...) proszę ponownie wysłać mi zaległe numery, i adresować gazetę bezpośrednio do mnie na Wołkowysk, z pominięciem niebezpiecznego Izabelina”122.
Nawet „Gazeta Warszawska” związana z Narodową Demokracją, z reguły nieżyczliwa Białorusinom, dostrzegła zjawisko białoruskiego ruchu katolickiego, zamieszczając na ten temat publikacje na swych łamach. W cyklu artykułów zatytułowanym „Głos ze wsi białoruskiej” stwierdzano fenomen zaistnienia białoruskiego odrodzenia narodowego, z podkreśleniem, że nie występuje ono wśród prawosławnych Białorusinów. Odnośnie ludności katolickiej gazeta pisała: „Inaczej się przedstawia praca białoruska po stronie katolickiej. Tu na czele ruchu narodowego stanęli młodzi księża białoruscy, sami często pochodzenia polskiego i od razu rozwinęli energiczną pracę agitacyjną, stawiając ją na gruncie religijnym i agrarnym. Jak można się było spodziewać, udział w pracy białoruskiej katolickiego duchowieństwa, które ma wielki moralny wpływ na masy ludowe, (...) umiejętne kierowanie agitacją i łączenie kwestii narodowej z religijną i agrarną musiało przemówić do obojętnych dotąd mas i wyprowadzić sprawę białoruską na szersze tory rozwoju”. Podkreślano, że proces uświadamiania narodowego dotyczy mniej licznego, katolickiego odłamu narodu białoruskiego. Krytykowano białoruskie oczekiwania w sprawie wprowadzenia języka białoruskiego do kościołów. Pisano o niebezpieczeństwach stąd płynących zaznaczając, że o ile Białorusini prawosławni nie stanowią żadnego zagrożenia, to białoruski ruch katolicki może osłabić polski stan posiadania na kresach. Postulowano, aby „(...) możliwie sprawiedliwie, bez niepotrzebnej walki, podzielić ten sporny, nieuświadomiony tłum, pomiędzy obie pretendujące narodowości: polską i białoruską”. Jako nie do przyjęcia traktowano uznawanie przez księży białoruskich wszystkich katolików na Białorusi za Białorusinów, pisząc: „Niech Białorusini oddziaływują na masy istotnie białoruskie (...)”. Wzywano więc do „pracy nad uśpioną polską duszą rodaków”, zaznaczając, że „(...) opieka potrzebna jest w tych parafiach, gdzie pracuje ksiądz spod znaku białoruskiej «Krynicy»”, bowiem „(...) z tej «Krynicy» płynie woda zatruta, przesycona nienawiścią do wszystkiego co polskie”. Na zakończenie publikacji wzywano do przeciwstawienia się tym niepokojącym tendencjom, poprzez pozyskiwanie sympatii ludności kresowej dla Polski, a białoruskiemu ruchowi narodowemu życzono „wyzwolenia się z pęt nienawiści”123.
Od momentu wznowienia „Krynicy” w Wilnie w sierpniu 1919 r. do połowy 1920 r. ukazało się w sumie 28 numerów tygodnika (12 w 1919 r. i 16 w 1920 r.). Ostatni numer z tego okresu wyszedł z datą 14 lipca 1920 r., w dniu zajęcia Wilna przez Armię Czerwoną.
Rozpoczęta 5 lipca 1920 r. wielka ofensywa wojsk sowieckich na Białorusi spowodowała ponowne zajęcie przez bolszewików Mińska (11 lipca), Wilna (14 lipca)124 i Grodna (18 lipca). 1 sierpnia proklamowano Socjalistyczną Republikę Radziecką Białorusi z ruchomą granicą zachodnią, która zmieniała się w miarę przemieszczania się Armii Czerwonej. Bitwa warszawska 15 sierpnia 1920 r. zapoczątkowała odwrót czerwonoarmistów. Po ponad miesiącu rządów bolszewickich Polacy ponownie wkroczyli do Grodna (26 września). Ostatnia zaczepna operacja wojsk polskich na froncie wschodnim przyniosła 15 października zajęcie przez wojsko polskie Mińska, skąd niebawem nastąpił jego dobrowolny odwrót na podstawie ryskich preliminariów rozejmowych z 12 października. Niemal równolegle w tym samym czasie odebrano Litwinom Wilno. Militarna akcja gen. Lucjana Żeligowskiego z 8 października 1920 r. zakończyła się proklamowaniem przez generała 12 października 1920 r. Litwy Środkowej ze stolicą w Wilnie125. Władzę zwierzchnią w Litwie Środkowej sprawował gen. Żeligowski, a do pomocy powołał Tymczasową Komisję Rządzącą, której przewodniczył „krajowiec” Witold Abramowicz. O losach tego tworu miał zdecydować wybrany w przyszłości przez ludność Sejm126.
W okresie wojny polsko—bolszewickiej „Krynica” nie ukazywała się. Kilka miesięcy po stworzeniu Litwy Środkowej, do naczelnika wydziału prasowego Departamentu Spraw Wewnętrznych Tymczasowej Komisji Rządzącej Litwy Środkowej, wpłynął wniosek o zezwolenie Stanisławowi Stankiewiczowi na redagowanie i wydawanie tygodnika p.t. „Krynica”. 4 g