ÁÅËÀÐÓÑÊÀß ²ÍÒÝÐÍÝÒ— Á²Á˲ßÒÝÊÀ

ÊÀÌÓͲÊÀÒ... | ×àñîï³ñû... | Ïàðòíýðû... | Âûäàâåöê³ÿ ñýðû³...À¢òàðû...

 
Ïàäï³øûñÿ íà àáíà¢ëåíüí³ ÊÀÌÓͲÊÀÒÓ

Ïîëüñê³ à¢êöû¸í  
[Allegro.pl]
Çàõîäçü!!!
 

    ÊͲò
    óñòîðûÿ
    ˳òàðàòóðà
    Ïåðàêëàäû
    Ìîâà
    Êðûòûêà
    Ðýë³ã³ÿ
    Ïàë³òûêà
    Ãðàìàäçòâà

 ×ÀÑÎϲÑÛ
  •  Àáàæóð
  •  Akcent

     
Białoruski

  • 
Annus
      Albaruthenicus
  •  ÀRCHE
  • 
Àñàìáëåÿ
  •  Białoruskie
     Zeszyty
     Historyczne

  • 
ÁÃÀ
  •  Áåëàðóñ
  •  Áåëîðóññêèé
     Ñáîðíèê

  •  Áåëüñê³
     Ãîñò³íýöü

  •  óñòàðû÷íû
     Àëüìàíàõ

  •  Ãîä Áåëàðóñê³
  •  Äçåÿñëî¢
  •  Druvis
  •  Çàï³ñû Á²Í³Ì
  •  Çÿìëÿ N
  •  Inform-Áàíê
  •  Êàëîñüñå
  •  ÊÀÌÓͲÊÀÒ
  •  ÊÐÀÉ-KRAJ
  •  ͳâà
  •  Ïàë³òû÷íàÿ

       
ñôåðà

  •  Ïàì³æ
  •  pARTisan
  •  Ïðàâ³íöûÿ
  •  Ðýçûñòàíñ
  •  Ñïàä÷ûíà
  •  Òýðìàï³ëû
  •  Terra Alba
  •  Terra Historica
  •  Ô³ëÿìàòû
  •  Ôðàãìýíòû
  •  Øóôëÿäà
  •  Czasopis

 

Íàøûÿ ñÿáðû

Òûäí¸â³ê Áåëàðóñࢠó Ïîëüø÷û ͲÂÀ SETPro://DTP=Designing+Typesetting+Programming/ Áåëàðóñêà-Àìýðûêàíñêàå Çàäç³íî÷àíüíå Belarusan Newspaper in Free World ÁÀÏÖ Âàñ³ëü ÁûêࢠÁåëàðóñêàÿ Ïàë³÷êà Áåëàðóñêàÿ Ïàë³÷êà ÇÁÑ ÁÀÖÜÊÀ¡Ø×ÛÍÀ Ïàðòûÿ ÁÍÔ Âîêàwww.bialorus.pl ÏÀÃÎÍß BrestOnline Âiëüíÿ ÇÓÁÐ Àñàìáëåÿ NGO Ñóïîëüíàñüöü Äðàíiêi Õàðòûÿ ÂßÑÍÀ Ãàñïàäàð Êóðñ áåëàðóñêàå ìîâû Ïðàâàï³ñ Áåëàðóñêàÿ ìîâà ¢ ²íòýðíýò ArfaBel Áåëàðóñû ¢ ²çðà³ë³ Äç³ìà Çàâàäçê³ Áåëàðóñû ¢ À¢ñòðàë³³ ˳ðà Âîëüíû Êðàé ZBM

 

 
Îðëÿ íà Ïàäëÿøøû. óñòîðûÿ Öàðêâû, ãîðàäà ³ íàâàêîëëÿ, à. Ðûãîð Ñàñíà, Äàðàôåé Ô³¸í³ê

Orla na Podlasiu
Cerkiew, miasto i okolica

Część I

Rozdział VI

Bieżeństwo

Og­ło­szo­na 18 lip­ca 1914 r. mo­bi­li­zac­ja poz­ba­wi­ła wie­le do­mów swych gos­po­da­rzy. By­ło to szcze­gól­nie bo­les­ne w ok­re­sie żniw­nym. Aby wspo­móc żoł­nie­rzy i ich ro­dzi­ny w pa­ra­fii or­lań­skiej za­wią­zał się tzw. Ko­mi­tet Opie­kuń­czy. Pot­rze­bu­ją­cym ro­dzi­nom zbie­ra­no pie­nią­dze, zbo­że, drew­no. Rów­nie ak­tyw­nie pa­ra­fia­nie za­re­a­go­wa­li na apel Czer­wo­ne­go Krzy­ża o po­moc żoł­nie­rzom. Or­ga­ni­zo­wa­no zbiór­ki pie­nię­dzy, bie­liz­ny, rę­ka­wic. Z po­da­ro­wa­ne­go płót­na uszy­to 150 par ub­rań dla ran­nych żoł­nie­rzy.

Tak by­ło do po­ło­wy 1915 r. Po prze­ła­ma­niu przez Niem­ców li­nii fron­tu 13 lip­ca 1915 r. miesz­kań­cy włoś­ci or­lań­skiej uj­rze­li pier­w­sze ta­bo­ry uchodź­ców z Kró­le­stwa Pol­skie­go. Nie by­ła to jesz­cze ma­so­wa mig­rac­ja, któ­rej nie­ba­wem mie­li doś­wiad­czyć miesz­kań­cy Pod­la­sia.

W koń­cu lip­ca 1915 r. roz­po­czę­ły się przy­go­to­wa­nia do bie­żeń­stwa. Spec­jal­nie wyz­na­cze­ni rze­czoz­naw­cy spo­rzą­dza­li opi­sy ma­jąt­ków posz­cze­gól­nych gos­po­da­rzy, któ­re mia­ły pos­łu­żyć do ot­rzy­ma­nia re­kom­pen­sa­ty za ich stra­tę na rzecz wro­ga. Od­po­wied­nie jed­nos­t­ki sa­mo­rzą­do­wo-ad­mi­nis­tra­cyj­ne wy­da­wa­ły zaś­wiad­cze­nia, up­raw­nia­ją­ce ro­dzi­ny do prze­miesz­cza­nia się po ca­łym Im­pe­rium Ro­syj­skim.

Dra­mat roz­po­czął się dwa ty­god­nie przed świę­tem Prze­mie­nie­nia Pań­skie­go (6/19 sier­p­nia), kie­dy front w szyb­kim tem­pie ru­szył spod War­sza­wy na wschód. Prak­tycz­nie do os­tat­nich dni przed ewa­ku­ac­ją lu­dzie nie mog­li po­go­dzić się z myś­lą o opusz­cze­niu stron ro­dzin­nych. Do pod­ję­cia de­cyz­ji przy­czy­ni­li się ko­za­cy, któ­rzy zmu­sza­li miesz­kań­ców do opusz­cze­nia wsi oraz bły­ska­wicz­nie roz­p­rzes­t­rze­nia­ją­ce się pog­ło­ski o rze­ko­mych bar­ba­rzyń­stwach Niem­ców[1]. Ta­bo­ry bie­żeń­ców zło­żo­ne z wo­zów, lu­dzi i zwie­rząt z włoś­ci or­lań­skiej za­peł­ni­ły trak­ty do Ka­mień­ca, Bia­ło­wie­ży i Klesz­czel, po­su­wa­jąc się da­lej w kie­run­ku Pru­żan, Piń­ska, Sło­ni­mia i Ba­ra­no­wicz. Bie­żeń­cy wieś swoj put´ usie­ja­li bie­zy­mien­ny­mi mo­gi­ła­mi, daw­no po­ros­szy­mi tra­woj i po­le­wy­mi cwie­ta­mi (...) umi­ra­li sta­ry­je i mo­ło­dy­je, a oso­bien­no „ćwie­ty” na­szej żyz­ni, diet­ki, ko­to­rych uno­sił biez­ża­łos­t­nyj syp­noj tif — pi­sał w La­to­pi­sie o. Wło­dzi­mierz Wisz­niew­ski[2].

W Ba­ra­no­wi­czach, Mińsku bądź Bobrujsku bie­żeń­cy prze­sia­da­li się do po­cią­gów. Ce­lem ich pod­ró­ży sta­wa­ły się głów­nie gu­ber­nie nad­woł­żań­skie: sa­ra­tow­ska, ka­zań­ska i sa­mar­ska. By­ły to ob­sza­ry bar­dzo uro­dzaj­ne. Tamtejsza ludność była zamożna i gościnna. Ich dob­roć przy­naj­m­niej w częś­ci re­kom­pen­so­wa­ła żal po po­rzu­co­nej oj­czyź­nie. Wie­lu przy­mu­so­wych uchodź­ców zna­laz­ło pra­cę. Oj­ciec Ste­fa­na Ku­koł­ki z Szer­ni pra­co­wał ja­ko wa­go­no­wy na stac­ji Ar­tisz­cze­wo w gu­ber­ni sa­ra­tow­skiej[3]. Cór­ki Dy­mit­ra La­sze­wi­cza z Or­li tra­fi­ły do Sa­mar­ska i tam pra­co­wa­ły na ka­pus­t­nom za­wo­die[4]. Wszys­cy bie­żeń­cy, nie­za­leż­nie od wy­ko­ny­wa­nej pra­cy, ot­rzy­my­wa­li za­po­mo­gę w wy­so­koś­ci 30 rub­li mie­sięcz­nie, któ­rą wyp­ła­cał Zwią­zek Ziem­ski oraz Ko­mi­tet Wiel­kiej Księż­nej Ta­tia­ny.

Los pa­ra­fian po­dzie­lił rów­nież pro­boszcz or­lań­ski, o. Piotr Kras­ni­kow. Nie zna­my nies­te­ty miej­s­ca, gdzie tra­fił du­chow­ny, oraz te­go, co się z nim dzia­ło po 1917 r. Wy­jeż­dża­jąc z Or­li zab­rał ze so­bą je­dy­nie księ­gę met­ry­kal­ną z 1915 r. Po­zos­ta­łe księ­gi, uten­sy­lia i sza­ty li­tur­gicz­ne po­zos­ta­ły na miej­s­cu. Cen­niej­sze ry­zy, świecz­ni­ki oraz księ­gi met­ry­kal­ne za­ko­pa­no w skrzy­niach obok cer­k­wi. Po­dob­nie ro­bio­no w in­nych pa­ra­fiach. Bi­skup gro­dzień­ski Mi­chał w spra­woz­da­niu o sta­nie epar­chii z 1915 r. pi­sał: Du­chow­ni zwy­czaj­nie, po­za naj­bar­dziej cen­ny­mi rze­cza­mi, po­zos­ta­ły ma­ją­tek cer­kiew­ny uk­ry­wa­li w pew­nym, wed­ług moż­li­woś­ci su­chym miej­s­cu np. pod pod­ło­gą cer­k­wi, między ścia­na­mi świą­ty­ni, na pla­cach cer­kiew­nych i cmen­ta­rzach[5].

W Or­li nie uda­ło się na­le­ży­cie za­bez­pie­czyć wszys­t­kie­go. Rze­czy przed­s­ta­wia­ją­ce ja­ką­kol­wiek war­tość po­roz­k­ra­da­no lub zde­was­to­wa­no w cza­sie użyt­ko­wa­nia cer­k­wi przez Niem­ców ja­ko spich­le­rza. Nie mog­ły te­mu za­ra­dzić po­zos­ta­łe w Or­li dwie ro­dzi­ny pra­wos­ław­ne Dio­mi­da La­sze­wi­cza i Ta­ra­sa Jar­mo­wi­cza oraz kil­ka­naś­cie ro­dzin roz­rzu­co­nych we wsiach pa­ra­fial­nych. Naj­wię­cej, bo aż czte­ry lub pięć ro­dzin po­zos­ta­ło w Pasz­kow­sz­czyź­nie. Z są­sied­nich Szerni nie wy­je­chał tyl­ko sę­dzi­wy Ni­kon Ku­koł­ka z żo­ną. W du­żych Ko­sze­lach po­zos­ta­ło je­dy­nie dwie rodziny, w To­por­kach dwie nie­peł­ne ro­dzi­ny. Wie­le pus­tych do­mów w mias­tecz­ku i wsiach za­ję­ła lud­ność ży­dow­ska. Niek­tó­re do­my wiej­skie Ży­dzi ro­zeb­ra­li i prze­wieź­li do Or­li. Po pow­ro­cie z bie­żeń­stwa ich pra­wo­wi­ci właś­ci­cie­le częs­to to­czy­li dłu­gie spo­ry o wyp­ła­ce­nie ek­wi­wa­len­tu za bez­p­raw­nie zab­ra­ne dob­ro.

W cią­gu kil­ku pier­w­szych mie­się­cy oku­pac­ji nie­miec­kiej po­rząd­ku w Or­li i oko­li­cach strzeg­ła po­lic­ja ży­dow­ska. Na po­zos­ta­łych w do­mach miesz­kań­ców Niem­cy na­ło­ży­li kon­t­ry­buc­je, któ­rych ścią­ga­niem zaj­mo­wa­li się Ży­dzi. Po­lic­ja kon­t­ro­lo­wa­ła przes­t­rze­ga­nie roz­po­rzą­dze­nia o za­ka­zie ubo­ju zwie­rząt ho­dow­la­nych. Za na­du­ży­cia po­lic­ję wkrót­ce roz­wią­za­no[6].

Je­sie­nią 1918 r. nie­licz­ni po­zos­ta­li w Or­li pra­wos­ław­ni Bia­ło­ru­si­ni wi­ta­li pier­w­szych pow­ra­ca­ją­cych bie­żeń­ców. Re­wo­lu­cyj­na sy­tu­ac­ja w Ros­ji, głód i ter­ror bol­sze­wic­ki by­ły głów­ny­mi bodź­ca­mi do po­dej­mo­wa­nia de­cyz­ji o pow­ro­tach. Pier­w­sze przy­by­ły do Or­li ro­dzi­ny Do­ro­te­u­sza Szaj­kow­skie­go, An­to­nie­go Ome­lia­no­wi­cza i Mi­cha­ła Szaj­kow­skie­go. Sys­te­ma­tycz­nie pow­ra­ca­li chło­pi, ro­dzi­ły się pier­w­sze dzie­ci. Z bra­ku du­chow­ne­go na miej­s­cu wo­żo­no je do chrztu do cer­k­wi Pre­czys­tień­skiej w Biel­sku i św. An­ny w Sta­rym Kor­ni­nie. Zmar­łych grze­ba­no na miej­s­cu bez du­chow­ne­go. Ce­re­mo­nie pog­rze­bo­we or­ga­ni­zo­wa­li sta­rzy chó­rzyś­ci, m.in. Do­mi­ni­ka Ome­lia­no­wicz i Ni­ki­for Bo­ga­ce­wicz[7].

Śmier­tel­ność by­ła w owym cza­sie bar­dzo wy­so­ka. Głód, złe wa­run­ki by­to­we, ty­fus pom­na­ża­ły ofia­ry. Jak po­da­je cer­kiew­ny la­to­pis 75 proc. do­mów na te­re­nie pa­ra­fii by­ło spa­lo­nych[8]. W Or­li spło­nę­ły wszys­t­kie do­my po­ło­żo­ne na po­łud­nie od cer­k­wi. Aby prze­żyć, lu­dzie cho­dzi­li na żeb­ry, zbie­ra­li ru­no leś­ne. Li­dia Ta­ran­ta z Szer­ni wspo­mi­na: Jak wer­nu­li­sia my, po lie­sach zby­ra­li żo­łu­die i do chlie­ba do­ba­u­la­li. Szcze­gól­nie dra­ma­tycz­nie przed­s­ta­wia­ła się sy­tu­ac­ja dzie­ci, któ­rych ro­dzi­ce zgi­nę­li w cza­sie bie­żeń­stwa. Po pow­ro­cie tra­fia­ły one naj­częś­ciej do biel­skie­go sie­ro­ciń­ca, tzw. „och­ron­ki” na ulicę Ho­ło­wie­ską. Tam, w cięż­kich wa­run­kach by­to­wych dzie­ci prze­by­wa­ły częs­to przez kil­ka lat.

Ma­so­we pow­ro­ty bie­żeń­ców nas­tą­pi­ły po pod­pi­sa­niu trak­ta­tu ry­skie­go w 1921 r. W tym cza­sie do Or­li przy­jeż­dża o. Te­o­dor Ogi­je­wicz, któ­ry za­po­cząt­ko­wał no­wy etap w dzie­jach pa­ra­fii or­lań­skiej.

 



1 Informacja od Lidii Taranty z Szerni, zapis 05.12.1996 r.
2 APO, Letopiś..., k. 49.
3 Informacja od Stefana Kukołki z Szerni, zapis 05.12.1996 r.
4 Informacja od Mikołaja Murawskiego z Orli, zapis 20.10.1996 r.
5 Rossijskij Gosudarstwiennyj Istoriczeskij Archiw, f. 796, op. 442, nr 2695, k. 38.
6 Informacja od Stefana Kukołki.
7 Letopiś..., k. 50.
8 Tamże.
 

ÓÂÅÐÕ


   

Áåëàðóñêàÿ ²íòýðíýò- Á³áë³ÿòýêà ÊÀÌÓͲÊÀÒ
webmaster