|
Orla na Podlasiu
Cerkiew, miasto i okolica
Część I
Rozdział VI
Bieżeństwo
Ogłoszona
18 lipca 1914 r. mobilizacja pozbawiła wiele domów
swych gospodarzy. Było to szczególnie bolesne w okresie
żniwnym. Aby wspomóc żołnierzy i ich rodziny
w parafii orlańskiej zawiązał się tzw. Komitet
Opiekuńczy. Potrzebującym rodzinom zbierano pieniądze,
zboże, drewno. Równie aktywnie parafianie zareagowali
na apel Czerwonego Krzyża o pomoc żołnierzom.
Organizowano zbiórki pieniędzy, bielizny, rękawic.
Z podarowanego płótna uszyto 150 par ubrań
dla rannych żołnierzy.
Tak
było do połowy 1915 r. Po przełamaniu przez Niemców
linii frontu 13 lipca 1915 r. mieszkańcy włości orlańskiej
ujrzeli pierwsze tabory uchodźców z Królestwa
Polskiego. Nie była to jeszcze masowa migracja, której
niebawem mieli doświadczyć mieszkańcy Podlasia.
W końcu
lipca 1915 r. rozpoczęły się przygotowania do bieżeństwa.
Specjalnie wyznaczeni rzeczoznawcy sporządzali opisy
majątków poszczególnych gospodarzy, które
miały posłużyć do otrzymania rekompensaty
za ich stratę na rzecz wroga. Odpowiednie jednostki samorządowo-administracyjne
wydawały zaświadczenia, uprawniające rodziny
do przemieszczania się po całym Imperium Rosyjskim.
Dramat
rozpoczął się dwa tygodnie przed świętem Przemienienia
Pańskiego (6/19 sierpnia), kiedy front w szybkim tempie
ruszył spod Warszawy na wschód. Praktycznie do ostatnich
dni przed ewakuacją ludzie nie mogli pogodzić się z myślą
o opuszczeniu stron rodzinnych. Do podjęcia decyzji
przyczynili się kozacy, którzy zmuszali mieszkańców
do opuszczenia wsi oraz błyskawicznie rozprzestrzeniające
się pogłoski o rzekomych barbarzyństwach Niemców[1].
Tabory bieżeńców złożone z wozów,
ludzi i zwierząt z włości orlańskiej zapełniły
trakty do Kamieńca, Białowieży i Kleszczel, posuwając
się dalej w kierunku Prużan, Pińska, Słonimia
i Baranowicz. Bieżeńcy wieś swoj
put´ usiejali biezymiennymi mogiłami, dawno porosszymi
trawoj i polewymi cwietami (...) umirali staryje i mołodyje,
a osobienno „ćwiety” naszej żyzni, dietki, kotorych
unosił biezżałostnyj sypnoj tif — pisał
w Latopisie o. Włodzimierz Wiszniewski[2].
W Baranowiczach,
Mińsku bądź Bobrujsku bieżeńcy przesiadali
się do pociągów. Celem ich podróży
stawały się głównie gubernie nadwołżańskie:
saratowska, kazańska i samarska. Były to obszary
bardzo urodzajne. Tamtejsza ludność była zamożna i gościnna.
Ich dobroć przynajmniej w części rekompensowała
żal po porzuconej ojczyźnie. Wielu przymusowych
uchodźców znalazło pracę. Ojciec Stefana Kukołki
z Szerni pracował jako wagonowy na stacji Artiszczewo
w guberni saratowskiej[3].
Córki Dymitra Laszewicza z Orli trafiły do Samarska
i tam pracowały na kapustnom zawodie[4].
Wszyscy bieżeńcy, niezależnie od wykonywanej
pracy, otrzymywali zapomogę w wysokości 30
rubli miesięcznie, którą wypłacał Związek
Ziemski oraz Komitet Wielkiej Księżnej Tatiany.
Los
parafian podzielił również proboszcz orlański,
o. Piotr Krasnikow. Nie znamy niestety miejsca, gdzie trafił
duchowny, oraz tego, co się z nim działo po 1917 r. Wyjeżdżając
z Orli zabrał ze sobą jedynie księgę metrykalną
z 1915 r. Pozostałe księgi, utensylia i szaty
liturgiczne pozostały na miejscu. Cenniejsze ryzy,
świeczniki oraz księgi metrykalne zakopano w skrzyniach
obok cerkwi. Podobnie robiono w innych parafiach. Biskup
grodzieński Michał w sprawozdaniu o stanie
eparchii z 1915 r. pisał: Duchowni zwyczajnie, poza
najbardziej cennymi rzeczami, pozostały majątek
cerkiewny ukrywali w pewnym, według możliwości
suchym miejscu np. pod podłogą cerkwi, między
ścianami świątyni, na placach cerkiewnych i cmentarzach[5].
W Orli
nie udało się należycie zabezpieczyć wszystkiego.
Rzeczy przedstawiające jakąkolwiek wartość
porozkradano lub zdewastowano w czasie użytkowania
cerkwi przez Niemców jako spichlerza. Nie mogły temu
zaradzić pozostałe w Orli dwie rodziny prawosławne
Diomida Laszewicza i Tarasa Jarmowicza oraz kilkanaście
rodzin rozrzuconych we wsiach parafialnych. Najwięcej, bo
aż cztery lub pięć rodzin pozostało w Paszkowszczyźnie.
Z sąsiednich Szerni nie wyjechał tylko sędziwy
Nikon Kukołka z żoną. W dużych Koszelach
pozostało jedynie dwie rodziny, w Toporkach dwie niepełne
rodziny. Wiele pustych domów w miasteczku i wsiach
zajęła ludność żydowska. Niektóre
domy wiejskie Żydzi rozebrali i przewieźli do Orli.
Po powrocie z bieżeństwa ich prawowici właściciele
często toczyli długie spory o wypłacenie ekwiwalentu
za bezprawnie zabrane dobro.
W ciągu
kilku pierwszych miesięcy okupacji niemieckiej porządku
w Orli i okolicach strzegła policja żydowska.
Na pozostałych w domach mieszkańców Niemcy
nałożyli kontrybucje, których ściąganiem
zajmowali się Żydzi. Policja kontrolowała
przestrzeganie rozporządzenia o zakazie uboju
zwierząt hodowlanych. Za nadużycia policję wkrótce
rozwiązano[6].
Jesienią
1918 r. nieliczni pozostali w Orli prawosławni
Białorusini witali pierwszych powracających bieżeńców.
Rewolucyjna sytuacja w Rosji, głód i terror
bolszewicki były głównymi bodźcami do podejmowania
decyzji o powrotach. Pierwsze przybyły do Orli rodziny
Doroteusza Szajkowskiego, Antoniego Omelianowicza i Michała
Szajkowskiego. Systematycznie powracali chłopi, rodziły
się pierwsze dzieci. Z braku duchownego na miejscu
wożono je do chrztu do cerkwi Preczystieńskiej w Bielsku
i św. Anny w Starym Korninie. Zmarłych grzebano
na miejscu bez duchownego. Ceremonie pogrzebowe organizowali
starzy chórzyści, m.in. Dominika Omelianowicz i Nikifor
Bogacewicz[7].
Śmiertelność
była w owym czasie bardzo wysoka. Głód, złe
warunki bytowe, tyfus pomnażały ofiary. Jak podaje
cerkiewny latopis 75 proc. domów na terenie parafii było
spalonych[8]. W Orli
spłonęły wszystkie domy położone na południe
od cerkwi. Aby przeżyć, ludzie chodzili na żebry,
zbierali runo leśne. Lidia Taranta z Szerni wspomina:
Jak wernulisia my, po liesach zbyrali żołudie i do
chlieba dobaulali. Szczególnie dramatycznie przedstawiała
się sytuacja dzieci, których rodzice zginęli
w czasie bieżeństwa. Po powrocie trafiały
one najczęściej do bielskiego sierocińca, tzw. „ochronki”
na ulicę Hołowieską. Tam, w ciężkich warunkach
bytowych dzieci przebywały często przez kilka lat.
Masowe
powroty bieżeńców nastąpiły po
podpisaniu traktatu ryskiego w 1921 r. W tym czasie
do Orli przyjeżdża o. Teodor Ogijewicz, który
zapoczątkował nowy etap w dziejach parafii orlańskiej.
1 Informacja od Lidii Taranty z Szerni, zapis 05.12.1996 r.
2 APO, Letopiś..., k. 49.
3 Informacja od Stefana Kukołki z Szerni, zapis 05.12.1996 r.
4 Informacja od Mikołaja Murawskiego z Orli, zapis 20.10.1996 r.
5 Rossijskij Gosudarstwiennyj Istoriczeskij Archiw, f. 796, op. 442, nr 2695, k. 38.
6 Informacja od Stefana Kukołki.
7 Letopiś..., k. 50.
8 Tamże.
|