Utworzone
w 1956 r. Białoruskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne dało
możliwości rozwoju aspiracji kulturalnych ludności białoruskiej.
Skorzystali z tego również mieszkańcy Orli, gdzie rozwijał się
założony jeszcze w 1947 r. zespół wokalno-instrumentalny. Z działalnością
BTSK związane było również ożywienie szkolnictwa z białoruskim
językiem nauczania. Wydatnie przyczyniło się do tego powstanie
„Niwy”, a szczególnie dziecięcego dodatku — „Zorki”, która od początku
miała w Orli stałych korespondentów.
Oprócz
Szkoły Podstawowej, od 1956 r. działała w Orli Zasadnicza
Szkoła Rolnicza, przyczyniająca się znacznie do podniesienia kultury
rolnej w gminie. Poza rolnictwem ludność znajdowała pracę w
Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska”, zakładzie ceramicznym
i betoniarni.
Zmiany zachodzące
po 1956 r. dotknęły również Cerkiew. Zgodnie z rozporządzeniem
ministra oświaty w roku szkolnym 1956/1957 zezwolono na wprowadzenie
nauki religii do wszystkich szkół. Od rodziców wymagano jednak deklaracji
pisemnych. W 1957 r. wydano kolejne rozporządzenie, przyznające
prawo nauczania religii osobom, które ukończyły Studium Teologii
Prawosławnej na Uniwersytecie Warszawskim bądź seminaria duchowne
w Wilnie, Krzemieńcu lub Warszawie. O. Maksym Sandowicz był
w tej szczęśliwej sytuacji, że w okresie okupacji niemieckiej
ukończył Seminarium Duchowne w Warszawie. Ponadto zaliczył kursy
katechetyczne w monasterze w Jabłecznej oraz legitymował
się sześcioletnim stażem prefekta szkół średnich w Białymstoku
(w latach 1946-1952)[1].
W 1958 r.
nauczaniem religii w parafii orlańskiej było objętych 384 dzieci
w trzech szkołach: w Orli — 214 uczniów, Paszkowszczyźnie —
112 i Redutach — 58. Duchowny bardzo sumiennie przykładał się do
swych obowiązków pedagogicznych. W 1957 r. zaplanował on
przeprowadzenie na terenie szkoły zabawy choinkowej dla dzieci
z elementami religijnymi. Przeciwko planom o. Maksyma wystąpił
jednakże dyrektor szkoły. Sprawa znalazła finał w Inspektoracie
Oświaty w Bielsku Podlaskim[2].
Po
1956 r. parafia orlańska wszczęła starania o zwrot gruntów,
które w 1940 r. władze radzieckie oddały w użytkowanie
mieszkańcom wsi Koszele. 25 października 1957 roku Rada Parafialna
w Orli skierowała do Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej
prośbę o zwrot parafii osiemnastu hektarów gruntów ornych
i trzech hektarów użytków zielonych. Przed 1939 rokiem własnością
parafii było 51 hektarów[3]. Prezydium
Wojewódzkiej Rady Narodowej odesłało wniosek do Urzędu do spraw Wyznań
w Warszawie. Władze centralne sugerowały jednakże, że sprawę
należy załatwić w Białymstoku w porozumieniu z zainteresowaną
parafią. W piśmie znalazło się stwierdzenie, że chłopom ziemi
nie będziemy odbierać[4]. Akta
sprawy odesłano do Białegostoku, gdzie 6 lutego 1958 r. definitywnie
zapadła decyzja odmowna. W uzasadnieniu stwierdzono, że grunty,
o których mowa jako pounickie o ogólnym obszarze 18,11 ha
zostały rozparcelowane przed 1939 r. między 10 gospodarzy wsi Koszele,
którzy do chwili obecnej ją użytkują i są ich bezspornymi właścicielami[5].
Nadzieje
na liberalizację polityki państwa wobec Cerkwi nie ziściły się.
Przejawiło się to jeszcze niejednokrotnie. Pod koniec lat 50. władze
stawiały przeszkody przy przeprowadzeniu procesji w dniu święta
Jordanu. Zgodnie z rozporządzeniem Urzędu d/s Wyznań z 12
października 1953 r. parafie były zobowiązane do uprzedniego
zgłaszania władzom zamiaru przeprowadzenia wszelkich uroczystości
cerkiewnych w miejscach publicznych. W 1957 r. Ministerstwo
Spraw Wewnętrznych zliberalizowało przepisy o zgromadzeniach
religijnych, zaznaczając, że władze będą uznawać i nie kwestionować
tradycyjnych zwyczajów i praktyk religijnych Kościoła rzymskokatolickiego
jak również innych kościołów i związków wyznaniowych prawnie uznawanych[6].
Interpretacja
zarządzenia przez władze terenowe wyglądała jednak różnie. Wydział
Spraw Wewnętrznych Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Bielsku
Podlaskim od 1958 r. żądał od parafii oficjalnych podań
z prośbą o zezwolenie na organizowanie procesji, co było
niezgodne z prawem. O. Maksym Sandowicz uważał za stosowne jedynie
powiadomienie władz o mających się odbyć uroczystościach. Tak
też uczynił w styczniu 1960 r., zgłaszając do Prezydium Powiatowej
Rady Narodowej, że 19 stycznia 1960 r. odbędzie się w Orli
na rzece tradycyjny „Jordan”. Uroczystość odbyła się, lecz już następnego
dnia duchowny otrzymał od władz pismo informujące o konieczności
otrzymania zgody na procesję: Należy wnieść podanie o wydanie
zezwolenia, które powinno wpłynąć najpóźniej na 3 dni przed odbyciem
procesji. Do podania załączyć opłatę skarbową w znaczkach na sumę
30 zł, z tego 10 zł od podania i 20 zł od zezwolenia[7]. 16 marca 1960 r. Kolegium Karno-Administracyjne
ukarało proboszcza grzywną w wysokości 550 złotych za organizację procesji
bez zezwolenia. O. Maksym złożył do Kolegium przy Prezydium WRN
wyjaśnienie, prosząc o uchylenie orzeczenia bielskiego kolegium[8]. Jednocześnie wystosował do kancelarii
metropolity prośbę o wydanie dokumentów cerkiewnych i odpisów
zarządzeń państwowych o organizacji procesji. Materiały te pomogły
duchownemu pozytywnie dla siebie załatwić sprawę na wokandzie kolegium
w Białymstoku, gdzie został wezwany 6 maja 1960 r.[9] Kolegium uznało jednak, że parafia
winna nadal wnosić wnioski z prośbą o zezwolenie na organizowanie
procesji.
W sierpniu
1960 r. Wydział Finansowy PRN skierował do parafii orlańskiej nakaz
płatniczy na niebotyczną sumę 12 600 zł (ok. 30 proc. rocznych dochodów
parafii). O. Maksym Sandowicz zwrócił się do władz powiatowych
i wojewódzkich z prośbą o wstrzymanie postępowania podatkowego.
Powiadomił także o całej sprawie kancelarię metropolitalną.
Trudno ustalić czym zakończyła się sprawa. Z analizy podobnych
przypadków, dotyczących np. o. Włodzimierza Antiporowicza
z parafii Boćki, możemy wnioskować, że naciski podatkowe na parafię
orlańską nie ustały[10].
Wszystkie
te ciężkie doświadczenia zaważyły na decyzji o. Maksyma Sandowicza
o opuszczeniu Orli. Jego miejsce objął młody duchowny, o. Aleksander
Tokarewski.
* * *
Początek
pracy duszpasterskiej o. Aleksandra Tokarewskiego otwiera najnowszy
okres w dziejach parafii orlańskiej. Od początku swej działalności
młody, lecz doświadczony duszpasterz przejawiał wiele starań, aby
zjednoczyć parafian wokół Cerkwi i podwyższyć poziom ich życia
duchowo-liturgicznego. Pierwszym posunięciem było wprowadzenie
do praktyki liturgicznej kilku nowych nabożeństw: comiesięcznej panichidy
z akatystem o usopszych oraz piątkowych w Wielkim Poście
Krestnych Pieśni. Nowym zwyczajem były również nabożeństwa za
zmarłych na cmentarzach wiejskich w okresie od Paschy do Wniebowstąpienia
Pańskiego[11]. Na terenie parafii
przeprowadzono cały szereg inwestycji: odremontowano cerkwie —
parafialną i cmentarną, odnowiono plebanię i przebudowano
budynki gospodarcze, ogrodzono cmentarze. W 1981 roku zapoczątkowano
całkowitą rekonstrukcję cerkwi parafialnej św. Michała
oraz wybudowano nową kaplicę na cerkwisku.
Na okres
kierowania parafią przez o. Aleksandra Tokarewskiego przypada kilka
ważkich wydarzeń i procesów społecznych, kulturalnych i gospodarczych.
W latach 60. rozpoczyna się proces stagnacji demograficznej
w parafii. Kryzys nastąpił w drugiej połowie lat 70.
W 1977 r. w parafii odnotowano po raz pierwszy ujemny
przyrost naturalny (42 urodzeń i 50 zgonów[12]). Od tego czasu tylko w kilku latach liczba urodzeń
przewyższyła liczbę zgonów. Spowodowane jest to głównie migracją
ludności do miast. O. Aleksander Tokarewski w swej Kronice
z trwogą zapisał w 1977 r.: Młodzież dosłownie „ucieka”
ze wsi do miasta. Nie gardzi ona najgorszą pracą w mieście, byleby
nie pracować na gospodarstwie. Mnoży się przestępczość młodych ludzi.
Coraz więcej mówi się o gwałtach i chuligaństwie. Prowincjonalne
parafie dosłownie wyludniają się. Frekwencja w świątyniach
z każdym rokiem maleje. Ilość zgonów w parafii przekracza
liczbę urodzeń. Starsze osoby, nie mając z kim pracować na roli,
zdają z kolei swoje grunta na rzecz Skarbu Państwa w zamian za
rentę rolniczą (...). Taka sytuacja, niestety, istnieje nie tylko
w parafii orlańskiej, ale i we wszystkich prowincjonalnych
parafich prawosławnych[13].
Kryzys demograficzny
lat 70. najbardziej dotknął wieś. Miasteczko liczące
w 1976 r. 1 500 mieszkańców powoli się rozwijało. Wraz z
wyludnianiem się parafii szedł w parze proces laicyzacji. Oprócz
powszechnie znanych uwarunkowań polityczno-koniunkturalnych, o.
Aleksander w Kronice jako przyczynę tego wskazuje na
wzrost zamożności ludności. W latach 70. rozpoczęła się bowiem
dobra passa na wyroby ze słomy: kosze, meble, maty. Znaczna część
mieszkańców wcześniej biednych na ogół wsi: Redut, Toporek, Mikłasz
w szybkim czasie dorobiła się znacznego kapitału. Dobrobyt
ten ujemnie jednak wpływa na ludzi, zwłaszcza pod względem religijnym.
Ludzie zapominają o istnieniu Boga[14]. W końcu lat 80. skończyła się koniunktura
na wyroby ze słomy. Przetrwali tylko nieliczni, głównie w Mikłaszach,
gdzie tworzy m.in. Olga Kozłowska, znana twórczyni finezyjnie wykonanych
wyrobów ze słomy. Przy GOK-u pod kierunkiem tychże twórców prowadzone
są zajęcia rękodzieła dla dzieci.
Lata 80.
przynoszą dalsze prace nad uporządkowaniem miasteczka i wsi.
Wszystkie wsie otrzymują dobre, bitumiczne bądź żwirowe połączenia
drogowe. Fatalne połączenie z centrum parafii mają jedynie
Toporki, należące do gminy Kleszczele. W 1992 r. Toporki
weszły jednakże w skład nowo utworzonej parafii z siedzibą w Sakach.
W ślad za polepszeniem stanu dróg trwają prace nad upiększaniem
miejscowości.
W 1996 r.,
w czasie kadencji wójta Michała Iwańczuka, pomyślnie zakończyła
się akcja budowy wodociągu w gminie. Jako ostatnia wodociąg
otrzymała duża wieś Reduty. Lata 80. i pierwsza połowa 90. zapisały
się również wykonaniem remontu kapitalnego byłej synagogi oraz budową
Gminnej Szkoły Zbiorczej. Stara szkoła, mieszcząca się w kilku
przedwojennych budynkach, nie zapewniała należytych warunków uczniom
i nauczycielom. Budowę szkoły z rozmachem rozpoczęto
z inicjatywy społecznego komitetu w 1985 r. Obszerny
budynek, mogący zapewnić należyte warunki do nauki dla 500 dzieci,
oddano do użytku w 1992 r. W roku szkolnym 1996/97 uczęszczało
tu zaledwie 183 dzieci, z czego 110 uczyło się języka białoruskiego.
Na zajęcia z religii prawosławnej, którą wykładała matuszka
Barbara Tokarewska i psalmista Dymitr Martynowicz uczęszczało
170 dzieci. Około dwudziestu dzieci z terenu parafii orlańskiej uczy się
ponadto w szkole w Malinnikach.