БЕЛАРУСКАЯ ІНТЭРНЭТ— БІБЛІЯТЭКА

КАМУНІКАТ... | Часопісы... | Партнэры... | Выдавецкія сэрыі...Аўтары...

 
Падпішыся на абнаўленьні КАМУНІКАТУ

Польскі аўкцыён  
[Allegro.pl]
Заходзь!!!
 

    КНІГІ
    Гісторыя
    Літаратура
    Пераклады
    Мова
    Крытыка
    Рэлігія
    Палітыка
    Грамадзтва

 ЧАСОПІСЫ
  •  Абажур
  •  Akcent

     
Białoruski

  • 
Annus
      Albaruthenicus
  •  АRCHE
  • 
Асамблея
  •  Białoruskie
     Zeszyty
     Historyczne

  • 
БГА
  •  Беларус
  •  Белорусский
     Сборник

  •  Бельскі
     Гостінэць

  •  Гістарычны
     Альманах

  •  Год Беларускі
  •  Дзеяслоў
  •  Druvis
  •  Запісы БІНіМ
  •  Зямля N
  •  Inform-Банк
  •  Калосьсе
  •  КАМУНІКАТ
  •  КРАЙ-KRAJ
  •  Ніва
  •  Палітычная

       
сфера

  •  Паміж
  •  pARTisan
  •  Правінцыя
  •  Рэзыстанс
  •  Спадчына
  •  Тэрмапілы
  •  Terra Alba
  •  Terra Historica
  •  Філяматы
  •  Фрагмэнты
  •  Шуфляда
  •  Czasopis

 

Нашыя сябры

Тыднёвік Беларусаў у Польшчы НІВА SETPro://DTP=Designing+Typesetting+Programming/ Беларуска-Амэрыканскае Задзіночаньне Belarusan Newspaper in Free World БАПЦ Васіль Быкаў Беларуская Палічка Беларуская Палічка ЗБС БАЦЬКАЎШЧЫНА Партыя БНФ Вокаwww.bialorus.pl ПАГОНЯ BrestOnline Вiльня ЗУБР Асамблея NGO Супольнасьць Дранiкi Хартыя ВЯСНА Гаспадар Курс беларускае мовы Правапіс Беларуская мова ў Інтэрнэт ArfaBel Беларусы ў Ізраілі Дзіма Завадзкі Беларусы ў Аўстраліі Ліра Вольны Край ZBM

 

 
Пасынкі і ваколіца, а. Рыгор Сасна, Дарафей Фіёнік

ks. Grzegorz Sosna
Doroteusz Fionik

Pasynki i okolice

Rozdział I
Pierwsze ślady osadnictwa

Pierwsze pisane wzmianki o miejscowościach wchodzących w skład obecnej parafii Pasynki pochodzą z połowy XVI wieku. Tak już się składa w podlaskiej historiografii, że o wcześniejszych dziejach większości punktów osadniczych możemy mówić jedynie na podstawie skromnych badań archeologicznych, bądź tradycji ustnej, zawartej w podaniach, legendach, nazwach terenowych. Nie znaczy to bynajmniej, że do wieku XVI na naszych terenach była słabo rozwinięta kultura piśmienna. Wręcz przeciwnie, przyjęcie chrześcijaństwa w obrządku wschodnim w końcu X wieku otworzyło podwoje dla zrozumiałego przez miejscowych słowa pisanego. Język cerkiewnosłowiański i ruski był językiem Cerkwi i administracji księstw ruskich oraz Wielkiego Księstwa Litewskiego, w których skład wchodziło Podlasie. Opasłe tomy Metryki Litewskiej — zbioru dokumentów państwowych — poczynając od końca XIV w. świadczą doskonale o rozwiniętej w owym czasie kulturze słowa pisanego. I co najważniejsze, słowa żywego dla twórców i odbiorców tekstów. Język dokumentów zawartych w Metryce, nazywany przez badaczy starobiałoruskim, był zbliżony do mówionego. Posiada on wielkie podobieństwo do ruskiej mowy podlaskiej — rodzimego języka mieszkańców parafii Pasynki w Ziemi Bielskiej.

Wspomniana Metryka Litewska oraz wcześniejsze latopisy ruskie zwracają nam uwagę na duże znaczenie Bielska, któremu w średniowieczu administracyjnie podlegały Pasynki wraz z przyległymi wsiami. A już w X-XIII ww. możemy mówić o Bielsku jako ośrodku miejskim z wyspecjalizowanymi gałęziami wysokokwalifikowanego rzemiosła1. W owym czasie Bielsk stał się ważnym grodem obronnym, który strzegł zachodnich rubieży Rusi na jej styku z Mazowszem. Za wałami grodu okoliczni mieszkańcy szukali schronienia w okresach niepokojów wojennych. Tak było również w nieodległych od Pasynek Haćkach, gdzie nad rozległym kompleksem osadniczym góruje gród obronny zwany Zamok. Wśród miejscowych krąży podanie, że na owym Zamku stała cerkiew, która w nieznanym bliżej czasie zapadła się pod ziemię. Podobne wierzenie dotyczy wzgórza polodowcowego Hora-Wyszka, położonego na skraju wsi Kotły. Ponoć wystarczy przyłożyć tu ucho do ziemi, by usłyszeć bicie dzwonów2. Ze wzniesienia roztacza się szeroka panorama na teren parafii Pasynki.

Ślady osadnictwa wczesnośredniowiecznego w Bielsku i Haćkach mogą tylko potwierdzać, że interesujący nas rejon był aktywnie zasiedlany już od dziesiątków stuleci. Najwcześniejsze o tym świadectwa pochodzą z doliny rzeki Orlanki — gruntów należących do Kotłów oraz Zubowa. W okresie międzywojennym polski archeolog Zygmunt Szmit na położonych tu piaszczystych wydmach odkrył ślady bytowania człowieka sprzed dziesięciu tysięcy lat (okres późnego paleolitu). Były to przede wszystkim duże ilości obrobionego krzemienia3.

Znacznie późniejszego okresu dotyczy znalezisko ze wsi Pilipki. W marcu 1914 r. trzydziestoletni jej mieszkaniec Makary Filimoniuk w czasie kopania piasku na gruncie gromadzkim, zwanym Złotnicki Piesczanik, leżącym w uroczysku Baranina, nieopodal malowniczej rzeki Łoknicy, natknął się na kociołek z mosiądzu wypełniony fragmentami złotych ozdób (o wadze ok. 0,13 kg). Po wielu interesujących perypetiach skarb trafił w ręce administracji państwowej, która przekazała go Impieratorskoj Archieołogiczeskoj Komissii, skąd przeszedł potem do zbiorów Ermitażu4. Archeolog Sergiusz Dubiński, notabene syn duchownego prawosławnego z Narojek i Siemiatycz, wkrótce zawitał do Pilipków. Na miejscu stwierdził, że skarb pochodził ze zniszczonego grobu ciałopalnego z okresu rzymskiego (II/III wiek n.e.), przy tym udało mu się odnaleźć uchwyt kociołka, stopione bryłki złota i brązu oraz paciorki szklane i fragmenty ceramiki. Jedno z najbardziej sensacyjnych znalezisk początku stulecia doczekało się fachowego opracowania dopiero w 1970 r. Wśród przedmiotów z kociołka opisano zawieszki, fragmenty złotego naramiennika, naszyjnika, klamerek, zapinek, oprawek. Według cech stylowych przedmioty te można odnosić do różnych regionów Europy: Nadrenii, Skandynawii, Wschodniego Pomorza, Śląska5. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy zabytek został sprowadzony przez ludność miejscową, czy też przywędrował wraz z Gotami — przedstawicielami kultury wielbarsko-cecelskiej, którzy w II-IV w. przemieszczali się na południowy-wschód właśnie przez Podlasie. Istnieje przypuszczenie, że w Pilipkach mógł być pochowany znamienity gocki jubiler, znalezione tu przedmioty wskazują bowiem na niebywały kunszt mistrza6. Być może był on związany z nieodległym zespołem osadniczym w Haćkach, znajdującym się również w sferze wpływów kultury wielbarsko-cecelskiej.

Inne starodawne cmentarzysko, prawdopodobnie z X-XI ww., jeszcze w połowie XIX stulecia znajdowało się między wsiami Saki i Treszczotki. Wspomina o nim w jednej ze swych prac bielszczanin prof. Józef Jaroszewicz, należący do najwybitniejszych badaczy dziejów Podlasia i Wielkiego Księstwa Litewskiego7. Dawny cmentarz możemy jeszcze ujrzeć w położonej niedaleko Pasynek wsi Biała (na wzniesieniu obok mostu na rzece Białej). Znaleźć tu można kamień z wyrytym krzyżem oraz masę kości ludzkich, rozrzuconych na użytkowanej rolniczo części nekropolii. Archeolodzy odnoszą cmentarz do okresu późnego średniowiecza, chociaż miejscowa ludność nazywa go Szwedzki mohiłki. Uroczysko z taką samą nazwą istnieje także na gruntach wsi Pilipki. Położone jest na skraju doliny rzeki Łoknicy, naprzeciwko wsi Hukowicze, nieopodal zarastającego oczka wodnego o nazwie Lachuw ŁuMoh. Mieszkaniec Pilipków Kuźma Nikołajuk wspomina, że w okresie międzywojennym na powierzchni Szwedzkich mohiłok można było znaleźć wiele ludzkich kości, wyraźny był też otaczający je rów i wał8 .

Brak nawet sondażowych badań archeologicznych nie pozwala na razie stwierdzić, w jakim okresie historycznym został założony niefunkcjonujący obecnie cmentarz we wsi Łoknica. Położony jest on w samej wsi na gruntach dwóch gospodarzy: Bazylego Demidziuka i Aleksandra Prokopiuka. Możemy tu odnaleźć jeszcze kilkadziesiąt kamieni polnych, które czas głęboko usadowił w ziemi. Na niektórych zauważymy ledwo widoczne ślady rytych napisów. Miejscowi mieszkańcy twierdzą, że jest to cmentarz choleryczny, zmarłych grzebano tu jedynie w czasie epidemii.

Inne cmentarzysko, swym funkcjonowaniem prawdopodobnie sięgające wczesnego średniowiecza, znajduje się w Zubowie, na południowo-zachodnim krańcu wsi, nieopodal drogi polnej wiodącej do Sobótki. Według relacji Stefana Wiazowskiego kilkadziesiąt lat temu prowadzone tu były prace archeologiczne. W ich trakcie odkryto pochówki szkieletowe; w jednym z grobów znaleziono nawet gliniane naczynie. Mieszkańcy powstanie cmentarzyska odnoszą do wojen tureckich. Jest w tym pewna prawidłowość. Nazwa Turećki mohiłki lub Szwedzki mohiłki na Podlasiu często funkcjonuje jako miano cmentarzysk kurhanowych czy płaskich z okresu średniowiecza. W przypadku Zubowa mamy najwidoczniej również do czynienia z cmentarzem z przełomu pierwszego i drugiego tysiąclecia naszej ery, jeżeli nie wcześniejszym. Należy przy tym zwrócić uwagę na fakt, że cmentarzysko jest położone w pobliżu największego punktu wysokościowego w promieniu kilku kilometrów (150,4 m n.p.m.). Być może w tym miejscu należy szukać śladów osady sprzed tysiąca lat9.

Do konkretnego okresu trudno również odnieść dwa uroczyska z jednakową nazwą Kniaża Hora. Pierwsze znajduje się między Pilipkami i Zubowem. Według tradycji, przytoczonej przez wspomnianego Jaroszewicza, miał tu zginąć jakiś kniaź. Drugie uroczysko z taką nazwą położone jest nieopodal wsi Knorozy, na miejscu obecnej żwirowni. W tym przypadku również krąży legenda o zabitym w czasie wojny i pochowanym tu kniaziu10.

Interesujący pod względem archeologicznym jest niewątpliwie cmentarz wraz z cerkwią w Hryniewiczach Dużych. Położony jest on w uroczysku Stojachnowo, na wzgórzu wśród zalewowej doliny rzeki Białej. Pierwsza cerkiew powstała tu już prawdopodobnie na początku XIV wieku, gdy w Hryniewiczach osiedlili się prawosławni bojarowie, stanowiący zbrojną załogę bielskiego zamku. W Bielsku istniało naówczas kilka cerkwi, wśród nich zamkowa Narodzenia Bogarodzicy. Do niej należała ludność z wielu rozproszonych wokół Bielska osad wiejskich, często odległych o kilkanaście kilometrów. Tradycja ta przetrwała do XVIII wieku, gdy wsie Deniski i Ploski należały jeszcze do parafii Preczystieńskiej w Bielsku. Nie posiadamy natomiast informacji o przynależności parafialnej do bielskiej cerkwi jakiejkolwiek wsi, wchodzącej w skład obecnej parafii Pasynki. Możemy więc wnioskować, że już w wieku XIV ludność osad, które utworzyły dwa wieki później Pasynki i okoliczne wsie, modliła się we własnej cerkwi lub cerkwiach.


1 Badania archeologiczne, przeprowadzone w 1997 r. w Bielsku na ulicy Zamkowej, wykazały rozwinięte w X-XIII w. garncarstwo, obróbkę rogu i kości, tkactwo oraz myślistwo i rybołówstwo. Przedmioty wytworzone przez bielskich rzemieślników charakteryzują się wysoką jakością wykonania oraz zróżnicowaniem form (głównie ceramiki). Wytwory bielskiego garncarstwa posiadają analogie z naczyniami znajdowanymi na innych ziemiach ruskich.
2 Rumi, Hara u Katłach, „Niwa” z 18 listopada 1979 r.; tradycja głosi, że przy końcu świata cerkiew wyjdzie z ziemi.
3 Z. Szmit, Sprawozdanie z poszukiwań archeologicznych w Hryniewiczach Wielkich, „Wiadomości Archeologiczne” 1922, t. 7, s. 107-120.
4 O okolicznościach odnalezienia i perypetiach skarbu z Pilipków pisze Hienadź Siemianczuk w artykule Historyja Skarbu z Pilipkau [w:] „Bielski Hostineć” nr 2(14) 2001. Autor wykorzystał materiały przechowywane w Narodowym Historycznym Archiwum Białorusi w Grodnie (NHAB, Fond 14, 1, 84). Warto przytoczyć fragment dokumentu, który wyjaśnia nam, jak skarb trafił w ręce administracji państwowej: „6 марта 1914 г. В канцелярiи Полицейскаго надзирателя г. Бельска сего числа был доставлен постовым городовым Назарием Шершнем крестьянин дер. Пилипки Пасынковской волости сего уезда Макарiй Иванов Филимонюк — 30 лет от роду‚ предлагавшiй в Бельском уездном Казначействе купить у него 19 кусков золота-лома. Спрошенный мною о способах прiобретенiя им Макарiем Филимонюком названного золота‚ последнiй показал‚ что 3-го сего марта он Макар Филимонюк поехал накопать песку‚ для чего отправился с подводой в урочище Баранина на „Злотненский песчаник”‚ где прокопав в глубину 0‚5 аршина обнаружил какой-то металлическiй сосуд; крышка которого уже была сгнившая‚ в этом сосуде было наложено небольших костей‚ под которыми лежали куски какого-то металла. Найдя это Филимонюк подозвал к себе соседа однодеревенца Андрея Филимонюка, с которым и доставили вышеназванный металлическiй сосуд; кости из него они выбросили обратно в яму‚ а сосуд с кусками металла спрошенный принёс к себе домой‚ куда собрались его соседи: Андрей Филимонюк‚ Емельян Саковскiй‚ Никита Абрамюк‚ Василiй Степанюк и Дiонисiй Тадыyшук‚ которые рассматривали принесённые Филимонюком куски металла и медный сосуд-таз‚ при чем таз этот в нижней его части сгнил‚ так что дно его чуть державшееся от прикосновенiя рук отпало. О том‚ что это было в кусках золото‚ как спрошенный‚ так и поименованные сеседи не знали. Из найденных кусков металла каждый из соседей взял по несколько кусков‚ так например Емельян Саковскiй взял 4 куска‚ Василiй Степанюк — 4 куска‚ Тадыyшук — маленькiй кусок‚ и Андрей Филимонюк — 4 куска.
О том, что это был не металл‚ а золото‚ спрашиваемый узнал лишь 6 марта‚ когда пришел в г. Бельск. Здесь спрошенный зашел к часовому мастеру Мосиневскому‚ который увидев названные куски‚ сказал‚ что это золото и предложил Филимонюку продать и при этом предложил 40 рублей. Филимонюк узнав‚ что это золото пошел еше показать в Бельское казначейство‚ где так же сказали ему‚ что это золото. Золото в казначействе взвесили‚ весило оно 29 золотников 18 долей в 19 кусочках. После этого он заявил о вышеизложенном постовому городовому Шершню‚ который повeл Филимонюка в канцелярiю Полицейскаго надзирателя”.
5 Wśród mieszkańców Pilipków ciągle żywa jest pamięć o znalezieniu skarbu na piaskowni przy rzece Łoknicy. Jan Chilimoniuk (ur. w 1917 r.), bratanek Makarego Filimoniuka, twierdzi, że w glinianym naczyniu znaleziono koronę jakiegoś władcy, który przejeżdżał przez Pilipki; przekaz o koronie jest najczęściej powtarzaną wersją. Znalezisko z Pilipków zostało kilkakrotnie omówione w literaturze: K. Burek, Starożytnicy i archeolodzy, s. 44-45; J. Okulicz, Studia nad przemianami kulturowymi i osadniczymi w okresie rzymskim na Pomorzu Wschodnim, Mazowszu i Podlasiu [w:] „Archeologia Polski”, t. 15, 1970. s. 466-477; Данута Ясканiс, Зямля гаворыць аб мiнулым [w:] „Беларускi Каляндар” на 1971 г., s. 124.
6 A. Kokowski, Archeologia Gotów, Goci w Kotlinie Hrubieszowskiej, s. 53-54.
7 „Bibliteka Warszawska”, 1853, zeszyt CLII, s. 195.
8 Relacja Kuźmy Nikołajuka z Pilipków z 30.10.2000 r.; resztki kości ludzkich odnajdywane były także w uroczysku Baranina, w miejscu znalezienia skarbu. Tradycja ich pochodzenie wiązała z wojnami ze Szwedami i Francuzami.
9 O cmentarzysku opowiadał mieszkaniec Zubowa Stefan Wiazowski (ur. 1922 r. ); do połowy XX w. na wierzchołku wzniesienia znajdował się wiatrak. Ślady innego cmentarza w pobliżu Zubowa znajdujemy na skraju zagajnika, położonego na południe od zabudowań byłej spółdzielni produkcyjnej. Na wzniesieniu otoczonym rowem i wałem stoi jeszcze drewniany, pochylony krzyż, bez napisów. Cmentarz zapewne posiada późniejszą od poprzedniego metrykę. Funkcjonował prawdopodobnie do początków wieku XIX, kiedy w Pasynkach wytyczono ogólną nekropolię dla wszystkich miejscowości w parafii.
10 N. Pierewoj, Załataja Kniha pra wiosku Knarazy [w:] „Бельскi Гостiнэць” nr 8-9/2000, s. 40.

Rozdział II
Na progu czasów nowożytnych

Dopiero połowa wieku XVI przynosi nam szereg szczegółowych informacji o wsiach w pasynkowskiej parafii. Wówczas to na rozległych obszarach Wielkiego Księstwa Litewskiego z wielkim rozmachem przeprowadzano reformę ziemską zwaną pomiarą włóczną. Zainicjowała ją w latach trzydziestych królowa Bona, widząc w tym stymulator rozwoju gospodarczego włości hospodarskich. Na ziemiach podlaskich reforma rozpoczęła się na dobre po ogłoszeniu w 1557 r. „Ustawy na wołoki”. Do uporządkowania struktury gruntów w myśl pomiary przystąpiły rzesze mierniczych. Wielka praca czekała ich w kilkutysięcznym Bielsku, gdzie wraz z wytyczonymi sześcioma wsiami miejskimi na wymierzenie czekało ponad 10 tys. hektarów. Działalność mierniczych trwała zapewne kilka lat i zakończyła się dopiero w 1561 r. Wówczas to główny z nich, Stanisław Dybowski, sporządził dla miasta Bielska „Rejestr pomiary włócznej”. Z tego też roku pochodzi pierwsza wzmianka informująca o wynikach reformy w Pasynkach.

W czasie swego pobytu w Łomży jesienią 1561 r. wielki książę litewski i król polski Zygmunt August podpisał fundusz na dwie włóki ziemi (ponad 40 ha) dla parafii prawosławnej w Pasynkach1. Grunta zostały podzielone na trzy zmiany, zgodnie z upowszechnionym wówczas trójpolowym systemem uprawy. Ufundowanie gruntów nie oznaczało jednak, że parafia pasynkowska ich przedtem nie posiadała. Uroczystym aktem monarszym był jedynie utwierdzony dotychczasowy stan posiadania. Nie możemy, oczywiście, wykluczyć zwiększenia areału podczas przeprowadzania pomiary włócznej. Monarcha zatwierdził również dla parafii prawo dostępu do lasów skarbowych.

Pierwszy opis wsi należących do historycznej parafii pasynkowskiej pochodzi z 1576 r. Nosi on charakter gospodarczy. Urzędnikom królewskim chodziło bowiem o dokładne zlustrowanie potencjału ekonomicznego województwa podlaskiego, które w 1569 r. weszło w skład Korony Polskiej. Pasynki (w dokumencie Paszinky) wchodziły wówczas w skład utworzonego w wyniku pomiary włócznej wójtostwa krzywiatyczkiego2. Nazwa ta pochodziła od wsi Krzywiatycze, którą nosiła obecna wieś Krzywa (obecne Krywiatycze w gm. Orla zwano wówczas Krywawola). W skład wójtostwa wchodziły także Rakowicze. Siedziba wójta znajdowała się jednak w samych Pasynkach. Tutaj, z racji piastowanego stanowiska, posiadał on wolne od podatków dwie włóki ziemi. Nieprzypadkowo Pasynki, a nie Krzywa, stanowiły faktyczne centrum wójtostwa. Tu przecież znajdowała się cerkiew parafialna. Lustracja z 1576 r. informuje o zubożeniu parafii o jedną włókę ziemi w stosunku do treści funduszu z 1561 r. Okazuje się, że liczbę gruntów cerkiewnych o połowę zredukowali miejscowi włodarze. Wzmiankuje o tym późniejszy o półtora wieku dokument:...według Funduszu włoki Drugiey nie dostaie za praepedycyią Dworskich IchM WM3.

Ogólny areał pasynkowskich gruntów wynosił 46 włók, z których tylko wspomniane trzy były zwolnione od opodatkowania. Wolna włóka na ciesielstwo w 1576 r. była już przekształcona na osadną. Mimo to mieszkańcy wsi tradycyjnie zajmowali się pracami budowlanymi na potrzeby bielskiego zamku i starostwa. Oczynszowaniu podlegało 40,5 włók robotnych. Oprócz czynszu na potrzeby dworu gospodarze musieli dostarczać po dwie beczki owsa oraz po jednym wozie siana z każdej włóki. Byli również zobligowani do stawienia się w miarę potrzeb z wozami konnymi oraz sporadycznie do straży nocnych w mieście. Niektórych wyjątkowo zwalniano od takich zobowiązań. W 1576 r. skorzystał z tego dobrodziejstwa Sawka Sienkowicz, który, będąc ciężko chory, nie mógł uprawiać swej pół włóki4.

W Pasynkach znajdowała się jedna lub dwie z czterech karczem, funkcjonujących na terenie wójtostwa krzywiatyckiego. Prosperowała ona zapewne nieźle, Pasynki leżały bowiem na dość ruchliwym trakcie łączącym Orlę i Narew — dwa rozwijające się w owym okresie ośrodki miejskie. Zanim napiszemy o innym — ważniejszym — trakcie, przyjrzyjmy się pozostałym wsiom, wchodzącym w skład obecnej parafii pasynkowskiej.

Wieś Zubowo z 50. włókowym nadziałem urodzajnych gruntów była w 1576 r. siedzibą wójtostwa. W jego skład wchodziły Pilipki (zwane wówczas Podrzeczem) z 30 włókami ziemi oraz Knorozy z 44 włókami. W tych trzech wsiach istniały cztery karczmy. W Pilipkach od dawna prosperował młyn wodny, który jednakże podupadł w połowie XVI w. W 1576 r. pilipkowscy gospodarze Iwasko i Omelian otrzymali pozwolenie na budowę nowego młyna ze zwolnieniem na rok od podatków. Położona nad Orlanką wieś Knorozy w porównaniu z dwoma pozostałymi posiadała bardzo słabej jakości grunta. Mimo tego prawie cały areał był zasiany, co bardzo ucieszyło królewskich lustratorów5. Jednocześnie urzędnicy umorzyli połowę czynszu mieszkańcom Zubowa i Knoroz, których uprawy były mocno wyniszczone przez grad.

Maleńki nadział gruntów, bo jedyne cztery włóki, posiadały Treszczotki, położone nad Łoknicą. Wieś ta jednak należała już do wójtostwa zygmuntowskiego (Zygmuntowem nazywano wówczas Klejniki) oraz do parafii tam położonej6.

Wśród wsi królewskich w 1576 r. nie znajdujemy Miękiszów7 i Łoknicy, położonych również nad rzeką Łoknicą (występująca w Lustracji Łoknica to obecne Podrzeczany). Były to wówczas dobra prywatne, których centrum duchowe stanowiła położona w Łoknicy cerkiew prawosławna. Świadectwa o istnieniu w tam miejscu świątyni przetrwały zarówno w dokumentach, jak też w tradycji miejscowych mieszkańców. Wskazywane są dwa domniemane miejsca jej lokalizacji. Pierwsze znajduje się w obrębie wspomnianego już cmentarza cholerycznego. Drugie — na wschodnim skraju zabudowań wiejskich, gdzie brukowana nawierzchnia wiejskiej ulicy przechodzi w żwirową drogę do Podrzeczan. W czasie prac drogowych natrafiono tu na znaczne ilości kości — niewątpliwe świadectwo istnienia cmentarza. Miejsce to jest podwyższone, opadając łagodnie w stronę doliny o nazwie Haisko. Niestety, żadnych materialnych śladów po cerkwi dotychczas nie znaleziono. Zachował się jedynie przekaz o tym, że cerkiew łoknicka została przeniesiona na cmentarz do Czyżów8.

Jedynym śladem po duchownym z Łoknicy w dokumentach są zapisy w lustracji miasta Narwi z 1560 r.9 Dowiadujemy się z niej, że Pop Łoknicki Josko (Iwan) posiadał w Narwi przy ulicy Bielskiej plac siedzibny z ogrodem oraz dwie morgi ziemi. Duchowny (lub parafia) był ponadto właścicielem jednej włóki ziemi tuż obok miasta oraz jednej morgi gruntu w uroczysku Kuliaszewo (między Tyniewiczami a Kamieniem). Żadne z późniejszych źródeł dotyczących Łoknicy nie wspomina o cerkwi i duchownym. Dlatego też trudno na razie odpowiedzieć, kiedy zniknęła ona z wiejskiego krajobrazu.

Jedyną wsią na terenie parafii Pasynki, której mieszkańcy mogą poszczycić się bojarskim pochodzeniem, są Saki. Tradycja ustna głosi, że prawa bojarskie przodkowie mieszkańców wsi otrzymali od znamienitej Pani, która w ten sposób spłaciła dług wdzięczności za wyciągnięcie jej karety z błota. Gospodarze nie tylko wyciągnęli karetę, ale też przenieśli na własnych rękach Panią do wiejskiej karczmy. Tu ogłosiła ona swe życzenie uszlachetnienia swych wybawców. Panią ową miała być królowa Bona bądź caryca Katarzyna II10. Mało prawdopodobne, by ta ostatnia miała coś wspólnego z Sakami. Imię pierwszej władczyni występuje natomiast w opisie Saków z Lustracji Województwa Podlaskiego 1576 r. Jest to bodajże jedyny wyjątek w całym akcie.

Mieszkańcy wsi do dziś są świadomi tego, że przez Saki przebiegała ważna droga w kierunku Wilna. Szlak ten, znany już w średniowieczu, ożywił się szczególnie po zacieśnieniu związków między Wielkim Księstwem Litewskim a Koroną Polską, łącząc dwie stolice. Podlaski odcinek drogi stanowił jego środkową część, Mielnik czy Bielsk był kilkakrotnie miejscem dłuższych postojów władców. W czasie pomiary włócznej na książęco-królewskim gościńcu lokowano wsie z bojarami putnymi. Przy wjeździe do Bielska od strony południowej była to miejscowość Mokre, od północnego wschodu zaś — Saki. Tu właśnie trakt wchodził na teren parafii pasynkowskiej. Z Saków Hostineć, bo tak trakt nazywa się do dziś, przechodził obok wsi Pilipki, dalej kierując się do Treszczotek, gdzie znajdowała się przeprawa przez Łoknicę. Głównym zadaniem bojarów putnych było rozwożenie poczty, często też monarszych rozporządzeń. W przypadku Saków ich służebna funkcja królewskich „listonoszy” przetrwała do końca XVIII w. W dokumencie z 1772 r. czytamy: Saki Bojary, wieś czynszowa do Zamku Hołowieskiego dla rozwożenia listów...11 Jeszcze do niedawna potomkowie bojarów zwyczajowo stali w czasie nabożeństwa najbliżej ikonostasu.

Sakowscy bojarowie w 1576 r. byli właścicielami sześciu z dziesięciu włók gruntów wiejskich. Za służbę zwolniono ich od podatków, z czego najwidoczniej nie byli zadowoleni królewscy lustratorzy. Pogardliwie nazywając bojarów służkami putnymi, zwrócili uwagę, iż wprowadzając ich opodatkowanie skarb królewski wzbogaciłby się o 97 groszy z każdej włóki oraz kilka beczek owsa i wozów siana. Na szczęście dla bojarów przyszli monarchowie nie byli tacy chciwi jak lustratorzy i swe wolności mieszkańcy Sak jeszcze na długo utrzymali.

Ogólny areał gruntów w Sakach wynosił 10 włók. Oprócz sześciu bojarskich, od czasów pomiary włócznej znajdowały się tu dwie czynszowe włóki osadne oraz dwie wolne, przeznaczone na użytek piwowara i słodownika. W 1576 r. lustratorzy postanowili, by z rokiem następnym ci ostatni także płacili czynsz osadny12. Działalność piwowara i słodownika była związana z funkcjonującą tu karczmą zajezdną. Kupcy, a nawet możni, często zatrzymywali się w Sakach lub Pilipkach na posiłek bądź nocleg. Najwidoczniej miejscowe karczmy zajezdne były wygodne, dlatego też wybierano je chętniej niż zajazdy gwarnego Bielska. Arystokrata Jan Antoni Chrapowicki w swym pamiętniku opisuje podróże do Wilna w 1665 i 1667 r. W trakcie pierwszej zatrzymał się w Pilipkach na posiłek, w czasie drugiej zaś tu zanocował13.

Z Pilipków dawną drogą, zwaną Użyćka Doroha, udajmy się na południowy kraniec interesującego nas terytorium — do Ogrodnik i położonych obok maleńkich Użyków. Według naszych przypuszczeń Użyki właśnie należą do najstarszych miejscowości w tych okolicach, a posiadały szczególny status jeszcze przed XVI w. O ich wiekowości wiele może nam powiedzieć sama nazwa. Otóż słowo użyk (óćčę) w języki starosłowiańskim znaczy tyle, co „krewny”; adekwatnie użyki to „krewniacy”. Terminu tego nie używano w potocznym języku ruskim już na początku XVI w. Białoruski drukarz F. Skaryna w tłumaczonej przez siebie Biblii słowo użyk przekłada jako bliski, bliźni (Księga Rut 4,6). Słowniki wydawane na przełomie XVI i XVII w. termin ten również tłumaczą, co oznacza, że nie był już w potocznym języku używany14. Użyki musiały być więc nazwane na długo przed XVI w. Frapujący jest jeszcze fakt, że nazwę nieodległych Pasynek można z ruskiego przetłumaczyć jako pasierbowie (a więc nie swoi synowie). Geneza tych przeciwstawnych nazw: użyki i pasynki (swoi — nie swoi) może sięgać czasu kształtowania się stosunków własnościowych na tych terenach jeszcze we wczesnym średniowieczu. Pochodny od słowa użyk czasownik użyczestwowati można przetłumaczyć jako „otrzymać na własność”. Ciekawostką może być też fakt, że kilkadziesiąt kilometrów na południe, w Ziemi Brzeskiej (rejon Kamieniecki na Białorusi) również można znaleźć miejscowość Użyki, a w jej bezpośrednim sąsiedztwie wsie Orla i Ogrodniki.

Pierwsze pisane wzmianki o Użykach k. Pasynek pochodzą dopiero z drugiej połowy XVI w. W 1576 r. istniał tu dobrze zorganizowany folwark, jeden z trzech funkcjonujących w starostwie bielskim. Podobnie jak folwarki w Hołowiesku i Stołowaczu, Użyki stanowiły centrum gospodarcze dla kilku wójtostw tej części starostwa: hołodowskiego, krzywiatyckiego, zubowskiego oraz zygmuntowskiego (klejnickiego). Ich mieszkańcy, w XVI w. jeszcze w miarę niezależni, z czasem byli coraz bardziej obciążani na rzecz folwarku i dworu. W końcu XVI w. odpracowywali już dwa, a potem trzy i cztery dni pańszczyzny w tygodniu.

Folwark użycki znajdował się przy przeprawie gościńca ladzkiego (prowadzącego do siedziby leśnictwa bielskiego w Ladzie) przez rzekę Orlankę. Ogólny areał gruntów folwarcznych wynosił 23 włóki, nadające się do zasiewu pszenicy ozimej i jarej, grochu oraz jęczmienia. Najwięcej jednakże wysiewano żyta, w 1576 r. aż 223 beczki. Wśród zwierząt gospodarskich najliczniej reprezentowane było bydło — w 1577 r. 24 sztuki oraz świnie — 16 sztuk15. Sporo było ptactwa domowego. Obok dworu znajdował się sad oraz staw młyński w dolinie Orlanki. Staw ten był utrapieniem dla mieszkańców Krzywej, bowiem ustawicznie podtapiał część ich gruntów. Jednocześnie cieszył się on sławą przednieyszego stawu między stawami Starostwa Bielskiego16. O samych zabudowaniach dworskich i folwarcznych wiemy bardzo mało. Lustracja z 1602 r. oddaje ich wygląd w kilku słowach: Gmach jeden o dwu izbach; Urzędnica tylko iest izdebka iedna dobrze zawarta 17

W bezpośrednim sąsiedztwie folwarku mieszkała ludność służebna, tzw. ogrodnicy. W 1576 r. było ich dwudziestu dwóch. Każdy posiadał po sześć morgów ziemi zwolnionej od podatków. Za to ogrodnicy zobowiązani byli chodzić 2 dni w tydzień na robotę pieszą, a w lecie z czym każą do żniwa albo do plewidła. Z czasem osada służby dworskiej oficjalnie przyjęła nazwę Ogrodników18.

* * *

Mamy już za sobą opis miejscowości parafii pasynkowskiej w XVI w. Pierwsza połowa następnego stulecia nie była w stosunku do poprzedniego okresem prosperity społeczno-gospodarczej. Charakteryzuje ją, jeśli nie upadek, to wyraźna stagnacja. Przyczyn ku temu było wiele: skomplikowana sytuacja międzynarodowa kraju, zła koniunktura gospodarcza w Europie oraz klęski elementarne. Na początku XVII wieku wystąpił pomór zwierząt gospodarczych, duże szkody gospodarcze i demograficzne wyrządzili stacjonujący w dobrach królewskich żołnierze. W 1602 roku, w czasie gdy król Zygmunt III Waza przejeżdżał wspomnianym traktem królewskim do Grodna i Wilna, lustratorzy odnotowali: W tem Starostwie Bielskim folwarki są bardzo spustoszone, bo bydła w folwarkach u poddanych wyzdychały. Żołnierz też tak w koniach iako w inszych dobytkach szkody niemałe poczynił. Zaczym poddani iedni się rozbieżeli, drudzy barzo zubożeli y stąd folwarki lada iako zarabiają19. Dane z folwarku Użyki potwierdzają ten lakoniczny zapis. W 1602 r. hodowano tu jedynie cztery krowy, cztery byczki, piętnaście świń i szesnaście owiec20.

Niepoślednią przyczyną takiego upadku były wewnętrzne konflikty na tle społeczno-religijnym. Zawarta w 1596 r. kościelna unia brzeska zburzyła od podstaw tradycyjne stosunki wyznaniowe na wschodnich obszarach Rzeczpospolitej. Wychowani w wierności Cerkwi prawosławnej i jej hierarchii duchowieństwo, szlachta, mieszczanie i światli włościanie stanowczo przeciwstawili się próbom narzucenia im zwierzchnictwa biskupa Rzymu. Bielsk był jednym z ośrodków, gdzie walka o prawosławne oblicze Cerkwi trwała najdłużej. Jeszcze w 1634 r. funkcjonowały tu trzy parafie prawosławne, w tym monaster św. Mikołaja. Przez cały okres unijny był on, obok monasterów drohiczyńskich, narewskiego, zabłudowskiego i jabłeczyńskiego, ośrodkiem duchowości prawosławnej i kultury ruskiej na Podlasiu.

Nie wiemy dokładnie, kiedy pasynkowska parafia przyjęła postanowienia unijne. Sądzimy, że w tym względzie niewiele różniła się od większości parafii wiejskich w diecezji włodzimiersko-brzeskiej, której zwierzchnikiem był biskup Hipacy Pociej, główny inicjator unii. Z tego okresu pochodzą jedynie drobne wzmianki o cerkwi, zawarte w lustracji z lat 1602 i 1628, mówiące o jednowłókowym uposażeniu cerkwi. Wciąż nie udawało się odzyskać bezprawnie zagarniętej przez administrację dworską jednej włóki gruntów parafialnych.

Wspomniana lustracja z 1628 r. jest pierwszym znanym spisem ludności niektórych wsi, leżących w pasynkowskiej parafii: Pasynek, Zubowa, Knorozów oraz Pilipków21. Nie jest to de facto spis mieszkańców wsi, lecz wykaz użytkowników gruntów na ich terytorium. W niektórych miejscowościach właścicielami gruntów byli gospodarze nawet z dość odległej Orli (Semion z Orla w Zubowie). Stosunki własnościowe w 1628 r. uległy radykalnej zmianie w stosunku do połowy poprzedniego stulecia, kiedy to pół — a nawet jednowłókowy nadział ziemi był normą. Zauważamy bardzo duże rozdrobnienie gruntów wśród włościan, przy jednoczesnym powiększeniu ich areału przez miejscowych notabli. Szczególnie wyraźnie jest to widoczne w przypadku wójtów. Wójt zubowski posiadał już pięć włók, zaś wójt krzywiatycki cztery. Wśród większych użytkowników ziemi w kilku wsiach znajdujemy także tajemniczego Hajduka (Michałka), posiadającego w sumie ponad pięć włók gruntów. Wielkość działek włościańskich oscylowała między jedną ósmą a jedną drugą włóki (od ok. 3 do 12 ha). Ta ostatnia wielkość była jednakże rzadkością, a już tylko pojedyncze osoby w poszczególnych wsiach posiadały po jednej włóce ziemi. Przykładowo w Zubowie na ok. 120 użytkowników, nie licząc Hajduka oraz wójta, jedną włókę ziemi posiadał niejaki Dorosz. W tejże wsi na rzece Orlance prosperowały dwa młyny wodne, Martynowicza i Chrocewicza. Położony koło Hukowicz młyn o nazwie Ruda był zniszczony (nazwa miejscowa świadczy o wydobywaniu tu niegdyś darniowej rudy żelaza) 22.

Ciekawa sytuacja przedstawiała się w nieodległych od Zubowa Knorozach. Tu areał gruntów powiększył się do 71 włók, w stosunku do 44 włók w 1576 r. Pozostałe opisane wsie zachowały swój szesnastowieczny stan posiadania. Mieszkańcy opisywanych wsi byli niewątpliwie potomkami włościan z okresu pomiary włócznej. Nosili oni imiona i nazwiska jednoznacznie świadczące o ich ruskim i prawosławnym pochodzeniu. Opisani gospodarze ochrzczeni byli przecież w większości przed 1596 r. jako prawosławni parafianie cerkwi pasynkowskiej. Świadczą o tym już same ich imiona: Anchim, Harasim, Semien, Sak, Semion, Klim, Daniło, Harasim, Serhey, Pawluk, Demid, Redko, Demian, Seliwon, Waszko, Trochim, Hawriło, Pawlusza, Michałko, Chwedor i inni23.

Zatrzymajmy się jeszcze chwilę przy sprawach demograficznych. Dane z Lustracji pozwalają nam w przybliżeniu stwierdzić, ilu mieszkańców zamieszkiwało poszczególne wsie (w przybliżeniu, gdyż jak powyżej stwierdziliśmy, liczba użytkowników gruntów nie odpowiada liczbie mieszkańców wsi). Z analizy opisów możemy wnioskować, że Pasynki, Pilipki, Zubowo i Knorozy zamieszkiwało w sumie ponad trzystu gospodarzy. Dodając do tego położone na terenie parafii pasynkowskiej Saki z około trzydziestoma gospodarzami i mnożąc przez pięć (średnia wielkość ówczesnej rodziny) otrzymamy liczbę ok. 1650 osób. Tylu wiernych w 1628 r. mogła liczyć parafia pasynkowska.

Otwartą kwestią pozostaje przynależność parafialna Łoknicy oraz Miękiszów. Czy w I poł. XVII wieku istniała tu jeszcze wspomniana wcześniej cerkiew? Dane z 1640 r. mówią nam o dwudziestu domach włościańskich w Łoknicy Starej (właściciel Stanisław Aleksander Łoknicki), szesnastu w Miękiszach (właściciel Jan Łoknicki) oraz dziewiętnastu w Leniewie (właściciel Mikołaj Łoknicki)24. Jeśli więc istniała parafia w Łoknicy, to była nieliczna i liczyła w owym czasie 55 domów, czyli ok. trzystu osób. Dramatyczne wydarzenia drugiej połowy XVII w. mogły zadecydować o jej losach.


1 A.P. w Lublinie, Chełmski Konsystorz Grecko-Katolicki (dalej: ChKGK), sygn. 780, k. 401v; Nacyjanalny histaryczny archiu Biełarusi u h. Hrodna (dalej: NHAB Grodno), 135, 1, 136, k. 4. [patrz: aneks]; jak podaje F. Pokrowski list funduszowy Zygmunta Augusta jeszcze w końcu XIX w. znajdował się w pasynkowskim archiwum cerkiewnym [w:] Archieołogiczieskaja karta Grodnienskoj gubierni, s. 66.
2 Lustracje Województwa Podlaskiego 1570 i 1576, oprac. J. Topolski i J. Wiśniewski, Wrocław-Warszawa 1959, s. 54-55.
3 A.P. w Lublinie, ChKGK, tamże.
4 Lustracje..., s.55.
5 Lustracje..., s. 55-56, 62.
6 Wieś Treszczotki w skład parafii Pasynki weszła dopiero w 1870 r.
7 Księga referendarii koronnej z czasów saskich, Sumariusz, t. 1 (1698-1732); Miękisze są kilkakrotnie odnotowane jako wieś szlachecka.
8 Relacja Jana Sacharczuka (ur. 1908) oraz Anatola Sacharczuka (ur. 1943) z 16 listopada 1999 r.
9 Akty Wilenskoj Archeograficzeskoj Kommisii, t.14, s. 65. W dokumencie lustracyjnym miasta Narew z 1560 r. czytamy m.in.: „... miasto Narew posiada 115 włók, w tym Onisko popa ruskiego i Jasko popa Łoknickiego... Posiadał tenże sianożęć podług miedzy Ratynkę aż do wypustu miasta Narwi pop Łoknicki 1 morg z ogólnej powierzchni morgów... od rzeki Olszanki na błocie Sapieżyńskim wszystkich 17 w tym popa Łoknickiego 1 morg. Tenże na Kullasowie w końcu włók za ścianą u Tynia w zaścianku przerobku i z bagnem około jego przerobcowi morgowano morgów 15 w tym 1 morg popa Łoknickiego...”
10 M. Szachowicz, Jak Saki Bajary babu ratawali, „Niwa”, 1988, nr 47, s. 8.
11 Biblioteka Uniwersytetu Wileńskiego, A nr 1661, Inwentarz starostwa i leśnictwa bielskiego z roku 1772 opisany. [Cytujemy za: M. Kondraciuk, Nazwy miejscowe południowo-wschodniej Białostocczyzny, Ossolineum 1974, s.177.]
12 Lustracje..., s. 54.
13 J.A. Chrapowicki, Diariusz (lata 1665-1669), cz. II, s. 46, 325.
14 Słowo użyk/jużyk (krewny) i pochodne od niego: użyczestwo (pokrewieństwo), użyczestwowati (wziąć na własność) kilkakrotnie występują w cerkiewno-słowiańskim przekładzie Biblii, zob.: Ks. Kapłańska 20, 19; Rut 4, 6; Psalm 73, 8; Ew. Łukasza 1, 58; Ew. Jana 18, 26; por.: ks. Aleksy Znosko, Mały słownik wyrazów starocerkiewno-słowiańskich i terminów cerkiewno-teologicznych, s. 330; Leksis s tołkowanijem słowienskich mow prosto Ł. Zizanija [w:] Starabiełaruskija leksikony, Mińsk 1992.
15 Lustracje..., s. 35.
16 Tamże s. 54; Archiwum Główne Akt Dawnych (AGAD), ASK, Lustracja Województwa Podlaskiego z 1602 r., dz. XLVI sygn. 146 a, k. 61.
17 AGAD, tamże.
18 Lustracje..., s. 37.
19 AGAD, ASK, dz. XLVI sygn. 146a, k. 48.
20 Tamże, k. 61.
21 AGAD, MK dz. 18, sygn. 64, k. 1-6 (s.735-740) — patrz: aneks nr 1; w zachowanym fragmencie lustracji znajdziemy także opis wsi Krzywa, Rakowicze oraz Hołody.
22 Tamże, k.2.
23 Tamże, k. 1-6; w przypadku Pasynek, jak też Krzywej w większości podano tylko imiona.
24 A.P. w Białymstoku, Księga Grodzka Brańska z 1640 r., k. 185; Lustracja z 1602 r. wzmiankuje, że wieś Treszczotki znajdowała się również w dożywotnim posiadaniu Łoknickich.

Rozdział III
Zniszczenia i odbudowa

Okres względnego spokoju i stabilizacji gospodarczej pasynkowskich okolic nie trwał jednak długo. Przyszedł rok 1655, a wraz z nim niepokoje wojenne, epidemie, pustoszące kraj przemarsze różnorakich wojsk. Interesujący nas rejon był przecież położony przy dwóch ważnych traktach, wiodących z Bielska oraz Orli na Litwę. Przez Pasynki mógł kilkakrotnie przejeżdżać ze swych dóbr litewskich do dziedzicznej Orli sam książę Bogusław Radziwiłł — jedna z najciekawszych postaci owego okresu. W 1655 r. popadł on w niełaskę rządzących Rzeczpospolitą, bo knował ze Szwedami. Najwidoczniej właśnie traktem królewskim, przez Pilipki i Saki, w lutym 1656 r. wkraczał do Bielska pułk litewski Pawła Sapiehy. Wojewoda witebski miał obsadzić dobra królewskie, stawiając czoło politycznym i militarnym zakusom księcia Radziwiłła. Miejscowa ludność jak na razie była tylko obserwatorem wydarzeń. Dramatyczne chwile przyszło im przeżyć w roku następnym. W kwietniu 1657 r. od strony Brześcia Podlasie zaczęły pustoszyć wojska szwedzkie wespół z oddziałami węgierskimi Jerzego II Rakoczego. Mieszkańcy miast i wsi w popłochu uciekali na północ. Wielu zginęło, wojska nieprzyjacielskie spaliły setki miejscowości. Kolejne nieszczęścia dla zdziesiątkowanej ludności przyniósł najazd wojsk moskiewskich w latach 1659-1660 i wyprawa odwetowa wojsk litewsko-polskich. Obrazu tragedii dopełniły epidemie.

Pierwsza sporządzona po tym fatalnym okresie lustracja z 1664 r. tylko lakonicznie ukazuje nam rozmiar spustoszeń w Pasynkach i okolicach. W dużej wsi Knorozy na 44 włóki tylko jedna była obsiana. Jeszcze gorzej sytuacja przedstwiała się w Pilipkach. Tu znalazł się jeden lub dwóch gospodarzy, aby obsiać jedynie pół włóki. W bojarskich Sakach uprawiano jedną włókę, podobnie w Treszczotkach wójtostwa klejnickiego1. Nieopodal tej ostatniej wsi, w leśnym uroczysku Dubruuka, znajduje się stary cmentarz, założony w 1657 r. dla ofiar szalejących wtedy epidemii. Tak wnioskuje inż. Borysław Rudkowski, badacz podlaskiej toponimii. Na kamiennym pomniku, znajdującym się na cmentarzu, odczytał on dwie daty — 1861 i 1657 r.2 Pierwsza to data jego wystawienia. Drugą datę potwierdzają wzmianki historyczne o towarzyszących wojnom epidemiach.

Lustracja z 1664 r. nie podaje żadnych informacji o zniszczeniach wojennych w Zubowie i Pasynkach. Wiemy jedynie, że w ostatniej wsi była wydzielona jedna włóka wybraniecka3. Jej właściciel, nieznanego nam nazwiska, uczestniczył zapewne w niedawnych działaniach wojennych. Za swój w nich udział, jak wszyscy wybrańcy, był zwolniony od podatków i innych zobowiązań wobec starostwa. A administratorem starostwa bielskiego był naówczas Krzysztof Sapieha, krajczy W.K. Litewskiego.

Sugerowaliśmy już wcześniej, że cerkiew w Łoknicy mogła przestać istnieć w dramatycznym pięcioleciu 1655-1660. Jako dobra prywatne, Łoknica zapewne była nie mniej zniszczona od sąsiednich wsi królewskich. W najbliższej wsi Krzywa, posiadającej trzydziestowłókowy obszar gruntów, była zasiana tylko jedna włóka. Nadal jednak Łoknica pozostała ważną prywatną miejscowością wśród domen królewskich. Świadczyć może o tym chociażby fakt, że w 1780 r. w Bielsku istniała ulica Łoknicka.

W ostatniej dekadzie XVII w. parafia pasynkowska powoli otrząsała się z nieszczęść. Początek następnego stulecia znowuż okazał się niełaskawy. Wojna ze Szwedami i idąca z nią w parze wojna domowa, głód i epidemie w latach 1702-1721 doprowadziły do ponownego spustoszenia Podlasia. Szczególnie dotkliwa okazała się epidemia dżumy w latach 1704-1714, przywleczona do kraju przez wojska szwedzkie. Na Podlasie „morowe powietrze” powracało kilka razy. Najwięcej ofiar epidemia pochłonęła w 1710 r. Nie znamy ich liczby na terenie parafii pasynkowskiej. Wiemy tylko, że ognisko epidemii znajdowało się w Hołodach i stąd rozprzestrzeniła się ona na okoliczne wsie4.

Klęski elementarne nie były jedynym utrapieniem ludności w owym czasie. Mieszkańcy wielu miejscowości coraz dotkliwiej zaczęli odczuwać brzemię różnorakich świadczeń wobec swych dzierżawców i właścicieli. Zdesperowani włościanie obciążeni nadmierną robocizną, zawyżonymi czynszami, szykanowani przez urzędników, często nawet bici, szukali sprawiedliwości w Sądzie Referendarskim Koronnym. Sprawy sądowe ciągnęły się nawet przez pół wieku, jak to było w przypadku mieszkańców Kotłów i ich sprawy z dzierżawcami połowy wsi Janem i Andrzejem Gieszkowskimi (lata 1698-1755). W zachowanych aktach sądowych z lat 1698-1763 znajdujemy także kilka spraw dotyczących miejscowości z terenu parafii Pasynki.

W 1720 r. do sądu wpłynęła skarga gromady wsi Stupniki w parafii klejnickiej na Jana Świderskiego, dzierżawcę wójtostwa zubowskiego. Orzeczenie wyższej instancji okazało się dla Świderskiego niekorzystne. Za „gwałty na poddanych i ich dobytku, zmuszanie do uiszczenia zaległego pogłównego za wójtostwo zubowskie” miał zapłacić gromadzie równo 1000 zł. Na wyrok dzierżawca odpowiedział wniesieniem pozwów na gromadę, jakkolwiek okazały się one bezpodstawne. Dlatego też w 1725 r. sąd pod karą banicji nakazał Świderskiemu opłatę należności i przestrzeganie określonych w lustracji 1660 r. powinności gromady wsi Stupniki5. W tym samym czasie toczył się proces między gromadą wsi Knorozy i dzierżawcą Mateuszem Gąsiewskim. Włościanie uskarżali się m.in. na zmuszanie do wożenia listów, uciążliwe podwody bez ulg w pańszczyźnie, do odrabiania której byli zobligowani przez pięć-sześć dni tygodniowo (!), zajmowanie gruntów wiejskich i osadzanie na nich poddanych nie płacących podatków. Dzierżawca z kolei posądzał gromadę o nieposłuszeństwo, najścia na dwór, niewywiązywanie się z podatków i danin. Sąd rychło uregulował sprawę. W sierpniu 1722 r. Gąsiewskiemu nakazano zwrócić gromadzie jej grunta oraz zakazano wobec niej wszelakiej przemocy. Włościanom polecono natomiast nadal odprawiać stróżę nocną w knorozowskim folwarku6.

W latach dwudziestych wynikła także głośna lokalnie sprawa o przywłaszczenie części gruntów (14 włók z naddatkami) maleńkiej wsi Treszczotki przez okoliczne miejscowości: królewskie Leszczyny, Klejniki i Pilipki oraz szlacheckie Miękisze. Proces sądowy toczył się prawie dwadzieścia lat. Jego wynik nie był zbyt satysfakcjonujący dla Treszczotków. Komisarze królewscy w 1743 r. doszli bowiem do wniosku, że granice gruntów wiejskich nie są tak naprawdę dokładnie określone, dlatego też wniosek gromady jest „nieprawny”. Dla historyków nie wynik sprawy jest jednak najcennniejszy, ale zawarte w jej aktach wzmianki o dzierżawcach i właścicielach wsi. Według tych dokumentów dziedzicem Miękiszów w 1724 r. był Adam Kempowski. Rok później jako dziedzic występuje już niejaki Paszkowski. Dwadzieścia lat później miękiszowską posesorką była Marianna z Niewińskich, wdowa po Franciszku Jaruzelskim, podczaszym bielskim. Dokumenty wspominają także o posesorach wsi Leszczyny Janie Bereznickim oraz Józefie Wasilewskim. Odnotowano także karczmarza z Treszczotek Mejera Olchowicza, który nie płacąc podatków obsiewał grunta gromadzkie, za co treszczockiej gromadzie bardzo się naraził7.

W tym niełatwym okresie wstrząsów politycznych i społecznych mieszkańcy Pasynek szukali duchowego wsparcia w pobliskich sanktuariach: Starym Korninie oraz Rajsku. Ostatnia miejscowość była geograficznie najbliższa. Nie zachowały się niestety żadne wzmianki pisane z XVIII w. o pielgrzymkach i cudach w Rajsku. Cuda dokonane w latach 1716-1724 w Starym Korninie zostały natomiast odnotowane na stronach specjalnej Księgi Cudów... Modlitwy przed cudowną Kornińską Ikoną Matki Bożej przywróciły zdrowie setkom strapionych pielgrzymów. Z terenu parafii pasynkowskiej cudownych uzdrowień w Korninie doznało w tym okresie siedemnaście osób. Byli wśród nich reprezentanci większości wsi ówczesnej parafii pasynkowskiej: Pasynków, Saków, Zubowa, Knorozów, Łoknicy oraz Miękiszów. Większość to włościanie, jest jednakże wśród nich pani Dorota Ławreniczowa z dworu łoknickiego. O tych cudownie uzdrowionych parafianach w poniższym zestawieniu:

Źródło: Księga cudów przed ikoną Matki Bożej w Starym Korninie dokonanych, oprac. Antoni Mironowicz, Białystok 1997.

Księga cudów jest niezwykle interesującym świadectwem wiary ówczesnych. I nie tylko z okolic Bielska. Wśród kilku tysięcy cudownie uzdrowionych w latach 1716-1724 byli pielgrzymi z okolic Kamieńca Litewskiego, Brześcia, Białej Podlaskiej, Ciechanowca, a nawet Poznania. Nie świadczy więc ten fakt, jak stwierdzają niektórzy badacze, o zmniejszeniu wpływu religii w okresie wojen i epidemii pierwszej połowy XVIII w.8 Wręcz przeciwnie, Stary Kornin jest tylko jednym z wielu miejsc, gdzie wierni doznawali łask Bożych. Takich ksiąg jak w Korninie powstało kilka, m.in. w Borunach i Żyrowicach. Nie wszystkie cudowne wydarzenia związane z miejscowymi ikonami zostały w nich zapewne odnotowane. Możemy sądzić, że z terenu parafii pasynkowskiej cudownych uzdrowień doznało w Korninie więcej niż odnotowane powyżej siedemnaście osób. A już liczba pielgrzymów na doroczne święto parafialne liczyła się na setki.

Pierwsze dziesięciolecia wieku XVIII to okres reform Cerkwi unickiej. Znacznie osłabiona demograficznie, ale wzmocniona organizacyjnie (przyjęcie unii na przełomie wieków przez zwierzchników diecezji lwowskiej, przemyskiej i łuckiej) w zamierzeniach metropolity Lwa Kiszki miała ona stopniowo zbliżać się w obrzędach do Kościoła rzymskokatolickiego. Na mocy postanowień unickiego Synodu Zamojskiego, który odbył się w 1720 r. w rzymskokatolickiej katedrze, początkowe zmiany miały dotyczyć wystroju świątyń. W nowo budowanych cerkwiach sugerowano nie wznosić ikonostasów. Stare, kanoniczne ikony z XIV-XVI wieku (nazywano je „moskiewskimi”) należało z czasem zamieniać na barokowe wyobrażenia świętych. Postanowienia synodu dotyczyły również liturgiki. Chociaż ryt liturgiczny pozostał wschodni, duchownym zakazywano używać „schizmatyckich” ksiąg liturgicznych, zamieniając je księgami z unickich oficyn wydawniczych. W drodze wyjątku zezwolono na spełnianie bez istotnych zmian wszystkich sakramentów. Oto co mówi o tym postanowienie Synodu Zamojskiego, dotyczące sakramentu bierzmowania: „Tайна миропомазанiя от Христа Господа постановлена. котору в восточной Церкви правом надпорядочным, и порученною от Епископа властiю и разрешенiем Престола Апостольского парохи зараз по крешенiи уделяти звыкли”9.

Wspomniane latynizujące procesy w Cerkwi unickiej są jeszcze mało zauważalne w „Wizytacji” cerkwi pasynkowskiej św. Dymitra (sic! — ale o tym wiecej napiszemy w części drugiej) z 1727 r. W Pasynkach znajdowała się wówczas cerkiew pamiętająca prawdopodobnie czasy przedunijne. Można było podziwiać ikonostas oraz kilkadziesiąt starodawnych ikon. Większość ksiąg liturgicznych stanowiły prawosławne manuskrypty. Jedynie Ewangelia po polsku oraz Kazusy Zamojskie stanowiły zaczątek wspomnianych procesów. Wizytator nakazał również parochowi o. Janowi Siechniewiczowi stosować się do postanowień Synodu Zamojskiego10.

Dokument wizytacyjny z 1727 r. jako pierwszy podaje nam wykaz wsi, wchodzących w skład parafii Pasynki. Były to Pasynki, Ogrodniki, Saki, Zubowo, Knorozy, Pilipki, Łoknica, Miękisze oraz Szewele. Akt nie wspomina o folwarku Użyki, mówi natomiast po raz pierwszy o wsi Ogrodniki. Interesująca jest przynależność do parafii Pasynki maleńkich Szewelów. Ta licząca, również obecnie, kilka domów miejscowość przycupnęła na skraju lasu i torfowisk w międzyrzeczu Białej i Orlanki. Oddalona jest jednakowo daleko od wsi Pasynki, Widowa i Kotłów. Dojazd do Pasynek był jednak zawsze najtrudniejszy. Od Szewelów oddzielała je zabagniona dolina Orlanki. Ten fakt spowodował zapewne, że w okresie późniejszym Szewele weszły w skład parafii bielskich. Obecnie miejscowość stanowi kolonię wsi Widowo i należy do parafii Preczystieńskiej.

Czas, kiedy powstawała wizytacja 1727 r., był okresem, kiedy starostwem bielskim administrował Jan Klemens Branicki. W owym czasie, zapewne nie bez jego wsparcia materialnego, w Pasynkach zbudowano nową cerkiew parafialną. Po śmierci hetmana jego małżonka Izabella z Poniatowskich poprzez swoich urzędników angażowała się w gospodarczą odbudowę folwarków starostwa bielskiego. Włodarze starali się rozwijać nie tylko istniejące folwarki, lecz zakładać nowe. W taki oto sposób obok dawnych: Hołowieska, Stołowacza, Bujnowa i Użyków, powstawały nowe — w Rybołach, Klejnikach, Werpechach, Ladzie, Trywieży i Mochnatem. Folwark użycki był wśród folwarków starostwa jednym z najmniejszych pod względem produkcji zboża. Ilość wysianego w 1779 r. żyta i pszenicy wynosiła nieco ponad 84 korce. Jedynie w folwarku werpechowskim wysiano mniej, bo tylko 32 korce. Prawdziwym potentatem w tym względzie była Trywieża, tu wysiano ponad 329 korców zbóż, w tym aż 293 korce żyta. Wysoka produkcja tego ostatniego była związana z prosperującą w Trywieży starościńską gorzelnią11.

Specjalnością folwarku w Użykach był natomiast wyrób płótna. Izabela Branicka wymagała, aby jej poddani produkowali jak najwięcej materiału jak najlepszej jakości. Nie zawsze mogli oni zaspokoić jej wymagania, dlatego też nierzadkie były reprymendy w stronę administratora klucza użyckiego J. Błażejowskiego. Na początku 1779 r. podskarbi białostocki Matuszewicz prosił o niezwłoczne wyjaśnienie braku dostaw płótna do Białegostoku. Błażejowski odpisał niezwłocznie: „Płótna konopnego sztuk 3 odsyłam. Półtory sztuki zaś należącey ode mnie, jak prędko wyrobi tkacz tak sam odeślę, bo Bóg mi świadkiem, że codzień tkaczowi przykazuję, aby jak najprędzej pośpieszył, a oni się tym eskazują, że dzień mały, a światła nie mają, aby w nocy mieli robić”12.

Oprócz płótna konopnego, lnianego oraz nici do szycia tkacze z Użyk wyrabiali obrusy i serwety. Przeznaczone były one na potrzeby dworskie, musiały więc być dobrej jakości i delikatnego wykonania. Może nie zawsze odpowiadały upodobaniom Pani Krakowskiej (Branickiej), niemniej kunszt miejscowych twórców musiał być wielki. Możemy przypuszczać, że praca w folwarcznych zakładach tkackich miała znaczący wpływ na rozwój tego rękodzieła w domach gospodarskich. Doskonalono przecież nie tylko technikę tkania. Domowe warsztaty tkackie modernizowano według wzorców folwarcznych. W Pasynkach i okolicach zachowało się jeszcze wiele przykładów miejscowego rękodzieła. Słynie z tego szczególnie wieś Krzywa, gdzie jeszcze dziś są użytkowane warsztaty tkackie13. Przodkowie mieszkańców wsi sprzed dwustu lat byli zapewne tkaczami w użyckim folwarku.

W czasach Branickich Pasynki, dogodnie położone pod względem komunikacyjnym, stały się miejscem zasłużonego odpoczynku Piotra Piramowicza, sekretarza Izabeli Branickiej14. Nie wiemy, czy w 1786 r. Piramowicz przybył do już istniejącego dworu, czy też został on zbudowany specjalnie dla niego. W każdym bądź razie osiedlenie się w Pasynkach wysokiego urzędnika państwowego podniosło rangę miejscowości. W owym czasie (1784 r.) parafia pasynkowska liczyła 1746 wiernych, należąc do grona najliczniejszych w liczącym 26 placówek unickim dekanacie bielskim. Ówczesny paroch o. Kamiński opłacał również jedne z najwyższych podymne (15 zł), plasując się pod tym względem na piątym (wspólnie z Nowym Berezowem) miejscu w dekanacie15. W owym czasie Pasynki, oprócz centrum parafialnego stawały się powoli centrum administracyjnym dla okolicy. Ale o tym w następnym rozdziale.


1 AGAD, MK dz. 18, sygn. 64, s. 577.
2 B. Rudkowski, Topografija dorog i pamiatnikow, Bielsk Podlaski 1997, s. 109
3 AGAD, tamże.
4 Księga cudów przed ikoną Matki Boskiej w Starym Korninie dokonanych, opr. Antoni Mironowicz, Białystok 1997, s. 7.
5 Księgi referendarii koronnej z czasów saskich, sumariusz t. I, sprawy sądowe gromady Stupniki i Jana Świderskiego znajdują się pod numerami: 334, 335, 510, 589, 685 i 699.
6 Tamże, t. I; patrz numery spraw: 3733, 450, 465, 482, 483, 499.
7 Tamże, t. I-II, patrz numery: 586, 675, 1143, 1156, 1158,1159.
8 I. Grochowska, Klęski elementarne na Podlasiu na przełomie XVII-XVIII w., „Białostocczyzna”, 2/1993.
9 Pastyrskoje Bogosłowije, Lwów 1910.
10 AP w Lublinie, ChKGK, sygn. 780, k. 400-402.
11 Ośrodek Dokumentacji Zabytków w Warszawie (dalej: ODZ), Teki Glinki, sygn. 316, k. 43, list ekonoma bielskiego J. Taylora do kpt. Makowskiego, pisany z Lady 8.10.1779.
12 Tamże, k. 44.
13 Por. wyroby tkackie z Krzywej w zbiorach Prywatnego Muzeum Historyczno-Etnograficznego w Bielsku Podlaskim-Studziwodach; na konferencji naukowej „Polesie w XX wieku”, zorganizowanej przez Katedrę Kultury Białoruskiej Uniwersytetu w Białymstoku w dniach 1-4 czerwca 2000 r. historyk sztuki Iwona Marcinowicz wygłosiła referat pt. „Zdobienia koszul w Krzywej a ornamentalne wzory strojów ludowych Polesia”.
14 ODZ, Teki Glinki, sygn. 371, s. 1; list do Izabeli Branickiej od jej sekretarza Piotra Piramowicza, z którego wynika, że P. Piramowicz opuszcza służbę u Branickiej i przenosi się do Pasynek; wzmianki o jego dotychczasowym uposażeniu.
15 Zob. D. Wereda, Unicka diecezja brzeska w latach 1720-1795, praca doktorska napisana pod kierunkiem prof. dra hab. Stanisława Olczaka, Lublin 2000, s. 174, 299.

 

УВЕРХ


   

Беларуская Інтэрнэт- Бібліятэка КАМУНІКАТ
webmaster