БЕЛАРУСКАЯ ІНТЭРНЭТ— БІБЛІЯТЭКА

КАМУНІКАТ... | Часопісы... | Партнэры... | Выдавецкія сэрыі...Аўтары...

 
Падпішыся на абнаўленьні КАМУНІКАТУ

Польскі аўкцыён  
[Allegro.pl]
Заходзь!!!
 

    КНІГІ
    Гісторыя
    Літаратура
    Пераклады
    Мова
    Крытыка
    Рэлігія
    Палітыка
    Грамадзтва

 ЧАСОПІСЫ
  •  Абажур
  •  Akcent

     
Białoruski

  • 
Annus
      Albaruthenicus
  •  АRCHE
  • 
Асамблея
  •  Białoruskie
     Zeszyty
     Historyczne

  • 
БГА
  •  Беларус
  •  Белорусский
     Сборник

  •  Бельскі
     Гостінэць

  •  Гістарычны
     Альманах

  •  Год Беларускі
  •  Дзеяслоў
  •  Druvis
  •  Запісы БІНіМ
  •  Зямля N
  •  Inform-Банк
  •  Калосьсе
  •  КАМУНІКАТ
  •  КРАЙ-KRAJ
  •  Ніва
  •  Палітычная

       
сфера

  •  Паміж
  •  pARTisan
  •  Правінцыя
  •  Рэзыстанс
  •  Спадчына
  •  Тэрмапілы
  •  Terra Alba
  •  Terra Historica
  •  Філяматы
  •  Фрагмэнты
  •  Шуфляда
  •  Czasopis

 

Нашыя сябры

Тыднёвік Беларусаў у Польшчы НІВА SETPro://DTP=Designing+Typesetting+Programming/ Беларуска-Амэрыканскае Задзіночаньне Belarusan Newspaper in Free World БАПЦ Васіль Быкаў Беларуская Палічка Беларуская Палічка ЗБС БАЦЬКАЎШЧЫНА Партыя БНФ Вокаwww.bialorus.pl ПАГОНЯ BrestOnline Вiльня ЗУБР Асамблея NGO Супольнасьць Дранiкi Хартыя ВЯСНА Гаспадар Курс беларускае мовы Правапіс Беларуская мова ў Інтэрнэт ArfaBel Беларусы ў Ізраілі Дзіма Завадзкі Беларусы ў Аўстраліі Ліра Вольны Край ZBM

 

 
Пасынкі і ваколіца, а. Рыгор Сасна, Дарафей Фіёнік

ks. Grzegorz Sosna
Doroteusz Fionik

Pasynki i okolice

Rozdział IV
Epoka ojców Kostycewiczów

Dziewiętnaste stulecie w Pasynkach kojarzy się przede wszystkim z działalnoścą duchownej dynastii Kostycewiczów. Z Pasynkami związała ich historia na ponad sto lat. W owym czasie dokonało się na tej ziemi wiele zmian społecznych i politycznych. Współtwórcami niektórych z nich byli właśnie ojcowie Kostycewiczowie. Pierwszy z rodu, o. Adam Kostycewicz, pojawił się w Pasynkach w 1826 r. Wraz z jego przybyciem wieś ta stała się siedzibą dekanatu bielskiego. Cofnijmy się jednakże kilkadziesiąt lat wstecz.

Po ostatnim rozbiorze Rzeczpospolitej w 1795 r. Białostocczyzna weszła w skład państwa pruskiego, a dokładniej w obręb prowincji Prus Nowowschodnich. Białystok w jej ramach stał się centrum administracyjnym departamentu białostockiego. Nowa granica państwowa między Rosją i Prusami przedzieliła tereny wcześniej ściśle ze sobą związane więziami społecznymi i gospodarczymi. Było to odczuwalne zarówno przez miejscową administrację, jak też osoby prywatne. Szczególnie dotkliwą stratą dla starostwa bielskiego stał się brak dostępu do lasów skarbowych Puszczy Białowieskiej, która w całości znalazła się w granicach rosyjskich (oprócz Puszczy Ladzkiej). Brakowało materiału na budulec, również obiektów sakralnych. Znany jest przypadek budowy cerkwi w Orli w 1797 r. z materiału z rozebranego starościńskiego młyna z Trywieży.

Innym problemem był brak wolnego dostępu do rynku rolnego za wschodnią granicą. Po przemarszach wojsk i niepokojach politycznych lat 1794-96 pogłowie zwierząt gospodarskich w powiecie bielskim było zdziesiątkowane. W aktach Kamery pruskiej zachowały się dokumenty urzędowe dotyczące przywracania zrujnowanego pogłowia bydła w prowincji w latach 1796-18011. Gospodarze robili to przeważnie na własną rękę. Nielegalnie, bez opłaty celnej, sprowadzali z Rosji bydło, często po kilkadziesiąt sztuk naraz. Władze pruskie traktowały ten proceder z całą surowością, tłumacząc iż bariery celne mają chronić miejscowe pogłowie przed zarazą z Rosji i Austrii. W 1798 r. o bezprawne sprowadzenie z Rosji wołów posądzono m.in. radcę Karczewskiego z Zubowa. W archiwum białostockim zachowały się akta dotyczące tej sprawy2.

W okresie pruskim na terytorium parafii pasynkowskiej zmieniły się również zależności gospodarcze. Wsie Zubowo i Pilipki weszły w skład nowo utworzonego amtu ekonomicznego i folwarku Klejniki. Pasynki oraz Knorozy zostały włączone do amtu bielskiego. Mieszkańcy tych wsi pełnili nadal pańszczyźniane obowiązki w folwarku Użyki. W 1803 r. zarządzającym użyckim urzędem domenalnym był Niemiec Carl Bamsdorff3. Natomiast przedstawicielem administracji w samych Pasynkach i rządcą miejscowych dóbr skarbowych był w 1797 r. Poniatowski4. Prawdopodobnie to ten sam książę Stanisław, który w 1778 r. otrzymał od króla — swego imiennika — przywilej na Rajsk i tegoż roku przekazał ową wieś na lat pięćdziesiąt w dzierżawę Kaczorowskim5.

Na początku dziewiętnastego wieku duchową pieczę nad parafią pasynkowską sprawował o. Michał Łopuszyński. Służbę cerkiewną pełnili ponadto organista Jerzy Kamiński, diak Józef Iwaniuk oraz ponomar Marcin Antoniuk6. Następnym znanym z akt pasynkowskim duchownym był o. Antoni Kraskowski, przedstawiciel zacnego rodu duchownego, związanego na przeciągu całego stulecia z wieloma parafiami podlaskimi, szczególnie z Dubiczami Cerkiewnymi. Ojciec Antoni Kraskowski nie był w Pasynkach proboszczem, tak informują nas zapisy z ksiąg metrykalnych parafii orlańskiej. Z jednej z nich dowiadujemy się, że „wikariuszową” Pasynek była Józefa Kraskowska. Inny zapis z 10 maja 1826 r. wspomina o tym, że administratorem parafii pasynkowskiej jest już o. Adam Kostycewicz7. Funkcję ową pełnił on od co najmniej listopada 1825 r. W dokumencie, który o tym wspomina, o. Adam jest nazwany íŕńňî˙ňĺëĺě ďđčőîäńęîé ďŕńűíęîâńęîé öĺđęâč. Jak wiemy z innych źródeł, o. Adam Kostycewicz był w 1825 r. jeszcze parochem parafii w Dubiczach Cerkiewnych. Dopiero w czerwcu 1826 r. zastąpił go ostatecznie o. Antoni Kraskowski8.

Do Pasynek o. Adam Kostycewicz przybył z żoną Joanną z Bańkowskich9 oraz pięciorgiem urodzonych w Dubiczach dzieci. Do Bielska miał teraz zdecydowanie bliżej niż z Dubicz. Mniejsza odległość dzieliła również Pasynki od Wilna — centrum administracyjnego i oświatowego Cerkwi unickiej, co dla pełniącego odpowiedzialne funkcje cerkiewne o. Adama było niesłychanie ważne.

Ojciec Adam pochodził z rodziny duchownego o. Andrzeja Kostycewicza, parocha jednej z cerkwi w powiecie lidzkim na Białorusi. Około 1810 r. przyszły pasynkowski duchowny wstąpił na fakultet teologiczny Uniwersytetu Wileńskiego, który ukończył w 1815 r. z tytułem magistra. Studia pozwoliły mu dobrze poznać środowisko ówczesnych elit Cerkwi unickiej, w tym młodszego od siebie Józefa Siemaszkę, późniejszego biskupa i metropolitę litewskiego. Do osoby o. Adama Kostycewicza z wysokim uznaniem odnosił się szczególnie sam metropolita Józefat Bułhak. W cztery lata po skierowaniu do parafii Dubicze Cerkiewne, w roku 1819, metropolita mianował go generalnym wizytatorem parafii w powiecie brzeskim, a zaraz potem dziekanem bielsko-drohiczyńskim10. W 1824 r. pełnił on obowiązki wicedziekana bielskiego z godnością protoprezbitera. W grudniu 1825 r. metropolita Bułhak uhonorował o. Adama godnością kanonika kapituły brzeskiej. W piśmie skierowanym do zarządzającego sprawami wyznań zagranicznych A. Szyszkowa metropolita scharakteryzował o. Kostycewicza jako duchownego, który примерным поведенiем и усердными трудами оказался достойным особеннаго отличi˙11...

Ojciec Adam Kostycewicz objął jedną z najliczniejszych parafii w dekanacie bielskim. W 1828 r. liczyła ona 2231 osób, w tym 1611 dorosłych i 620 dzieci. Spośród szesnastu parafii liczniejsze w dekanacie były jedynie parafie nowoberezowska, czyżowska i klejnicka. Mniejsza od pasynkowskiej była już natomiast parafia rajska (2052 wiernych). W tymże 1828 r. w parafii Pasynki urodziło się 97 dzieci, zawarto 19 ślubów, zmarło natomiast 56 osób12. Wzrost demograficzny został niebawem zachwiany przez epidemię cholery.

Wiosną 1831 r. na terenie obwodu białostockiego wybuchła epidemia cholery. Na granicy z Królestwem w związku z powstaniem listopadowym armia rosyjska skupiła duże oddziały wojskowe. Liczny garnizon stacjonował w Bielsku. Żołnierze, którzy zostali tu przerzuceni z terenów azjatyckich, przywlekli ze sobą groźną chorobę, której dotąd na terenie powiatu bielskiego praktycznie nie znano. Pierwsze przypadki śmiertelne cholery azjatyckiej morbus zanotowano na początku kwietnia 1831 r. wśród żołnierzy bielskiego garnizonu wojskowego. Stąd choroba rozprzestrzeniła się na ulicę Litewską. Już dziesiątego kwietnia Powiatowy Komitet Ochronny przed Cholerą zakazał mieszkańcom ulicy opuszczania swych domów, a w każdej wsi przy wjazdach do miasta zostały rozstawione patrole13. Mieszkańcy Pasynek, którzy do Bielska wjeżdżali traktem litewskim, mieli od tego czasu utrudniony dojazd do centrum miasta, zmuszeni byli omijać „zapowietrzoną” ulicę Litewską.

Starania władz Bielska, mające służyć nierozprzestrzenianiu się epidemii na cały powiat, nie dały jednak rezultatów. Już 15 kwietnia odnotowano pierwszy przypadek choroby we wsi Krzywa. W dwa tygodnie później w największej wsi miejskiej — Augustowie — na cholerę zmarły 33 osoby. Kilka chorych osób było w Widowie oraz Hryniewiczach. Lekarz powiatowy apelował do władz o wydanie zakazu wjazdu i wyjazdu z tych wsi14.

Wiosną 1831 r. epidemia ograniczyła się jednakże do bezpośrednich okolic Bielska. Za to z jeszcze większą zajadłością cholera zaatakowała latem 1831 r. Na przełomie czerwca i lipca odnotowano wiele przypadków choroby we wsiach amtu klejnickiego. Ich mieszkańcom pod żadnym pozorem nie pozwalano wyjeżdżać ze swych miejscowości. Administratorzy amtu uskarżali się jednakże, że nieposłuszni mieszkańcy, szczególnie Nowego Kornina, wyjeżdżali na czwartkowe targi do Bielska15. Asesor Rogowski, pełnomocnik Komitetu Ochronnego przed Cholerą w amcie klejnickim, monitował do odnośnych władz, aby zwróciły uwagę proboszczom objętych epidemią parafii na ograniczenie praktyk religijnych w czasie jej trwania. Do informowania o tym proboszczów zobowiązano bezpośrednio unickiego dziekana bielskiego o. Adama Kostycewicza. Na przełomie czerwca i lipca 1831 r. pisał on w tej sprawie do parocha z Łosinki o. Benedykta Telakowskiego. Na czas grasującej epidemii dziekan zalecił mu zawiesić tradycyjne obchody pól oraz nie wyjeżdżać do innych wsi w parafii. Było to zalecenie raczej umowne, parafianie z innych wsi na pewno nadal przychodzili do swej cerkwi, a paroch powinien był uczestniczyć w pogrzebach zmarłych. Niebawem o. Benedykt, jak można było oczekiwać, napisał do samego imperatora Mikołaja I Pawłowicza prośbę o anulowanie powyższych zakazów, gdyż — jak stwierdził — прихожане без обходов могут попасть в страх и унынiе. Do problemu duchownego i parafian wyższe instancje odniosły się ze zrozumieniem, ale ostateczne jego rozwiązanie pozostawiły Powiatowemu Komitetowi Ochronnemu16.

Mimo środków zaradczych, w szybkim czasie choroba wyszła poza amt klejnicki. W ostatnim dniu lipca odnotowano pierwsze jej przypadki w Treszczotkach, Zubowie i Pilipkach. W tymże dniu w Sakach w parafii pasynkowskiej zmarło na cholerę pięć osób. Straszne żniwo choroba zebrała w samych Pasynkach. W ciągu czterech tygodni w niedużej wsi zmarło 28 osób. Wiele rodzin straciło gospodarzy, dzieci opłakiwały swych rodziców, rodzice dzieci. Ulżyć cierpieniom chorych i ograniczyć rozprzestrzenianie choroby starał się orlański cyrulik (felczer) Alkon, który na zlecenie lekarza powiatowego Fruzego przez szesnaście dni praktykował w Pasynkach i okolicach17. Proboszcz o. Adam Kostycewicz współczuł parafianom. Również dokumenty urzędowe pełne są współczucia dla ofiar epidemii i ich rodzin. Komitet Ochronny w piśmie z 22 września 1831 r. zapisał: Потребляя людей и самих хозяев с семействами приводит в плачебное состоянiе18. Do końca tegoż roku epidemia z terenu powiatu ustąpiła, by jednak przybyć tu znowu w 1855 r.

Być może w czasie epidemii cholery 1831 r. zostały założone cmentarze w Łoknicy, Sakach, Zubowie i Pilipkach, fragmentarycznie zachowane do dnia dzisiejszego. W pierwszej ze wsi zachował się przekaz, związany z ustaniem epidemii. Mieszkańcy w ciągu jednej nocy mieli wykonać krzyż oraz wytkać płótno (w ilości tzw. stiny). Obwiązany płótnem krzyż wkopano na rozdrożu. Po ofiarowaniu krzyża epidemia ustała. Według informatorów, na cmentarzu cholerycznym jeszcze do czasu komasacji gruntów w 1947 r. stał wysoki, dziewięciometrowy krzyż drewniany19. Podobny krzyż zachował się do dziś przy wjeździe do wsi Ogrodniki oraz Saki. Ich ustawienie mieszkańcy wsi również wiążą z epidemią cholery, prawdopodobnie z 1855 r. Odmienny zabytek, związany z tymi wydarzeniami, zachował się w Zubowie. Jest to duży kamień polny z nieczytelną inskrypcją, zwieńczony metalowym krzyżem.

* * *

Po ustąpieniu cholery życie w parafii zaczęło powoli się normalizować. Ojcu Kostycewiczowi przybywało pracy, na terenie metropolii litewskiej rozpoczął się okres przygotowawczy do zjednoczenia Cerkwi unickiej i prawosławnej. Dziekana bielskiego zobowiązano do prowadzenia nadzoru nad stopniową likwidacją naleciałości łacińskich w Cerkwi unickiej. Pierwszymi działaniami w tym kierunku były: zamiana podstawowych ksiąg liturgicznych na prawosławne, usunięcie organów oraz wstawienie ikonostasów do cerkwi, w których zostały one zlikwidowane, bądź nie wzniesione. To ostatnie przedsięwzięcie zainicjowano już w 1835 r. na mocy wspólnej decyzji biskupa Józefa Siemaszki, metropolity Filareta i przewodniczącego Zarządu Wyznań Zagranicznych Dymitra Błudowa. Na Podlasiu do 1838 r. ikonostasy posiadała już większość cerkwi. O ile akcja odbudowy ikonostasów przebiegała dość sprawnie, to usuwanie organów odbywało się opornie, mimo iż unicki Konsystorz Duchowny zalecił to dziekanom i przełożonym monasterów jeszcze w 1836 r. Wierni tak przyzwyczaili się do kościelnego instrumentu, że jeszcze po oficjalnym zjednoczeniu Cerkwi w marcu 1839 r. organy znajdowały się w niektórych cerkwiach. Problem ten dotknął szczególnie parafie, których proboszczami byli zagorzali przeciwnicy zjednoczenia. Trzy z najbardziej aktywnych w tym względzie parafii na terenie całej metropolii znajdowały się właśnie w dekanacie o. Adama Kostycewicza. Były to Czyże, Stary Kornin i Nowe Berezowo. Prośby dziekana przynosiły tam skutek wręcz odwrotny. W 1840 r. w czasie wizytacji w Nowym Berezowie, jak pisali współcześni, крестьяне тогда едва не повесили на колокольне Бельскаго благочиннаго. Nie było, oczywiście, mowy o usunięciu z cerkwi organów. Ta niefrasobliwość o. Adama Kostycewicza w oczach biskupa Józefa Siemaszki była jedną z głównych przyczyn zwolnienia w tymże roku proboszcza pasynkowskiego ze stanowiska dziekana bielskiego. Na jego miejsce wyznaczono dotychczasowego wicedziekana — o. Atanazego Łopuszyńskiego, proboszcza bielskiego soboru św. Mikołaja20.

Pozbawienie w końcu 1841 r. funkcji dziekana o. Adam przyjął spokojnie i, być może, z ulgą. Niełatwe bowiem dziesięciolecie miał za sobą. Powrót unitów powiatu bielskiego do prawosławia wymagał z jego strony wielkiego wysiłku. Równolegle musiał przeciwdziałać niedopatrzeniom swych poprzedników. Jednym z nich było przejście w końcu XVIII w. grona podlaskich unitów do Kościoła rzymskokatolickiego. Proces ten rozpoczął się w 1798 r. Był następstwem polityki wyznaniowej cara Pawła I, który uważał, że unici i rzymscy katolicy stanowią jedność, Cerkiew unicka przeto nie mogła być samodzielna. Idee cara wykorzystała dla swych celów hierarchia łacińska, przekonana że unia wcześniej czy później będzie zlikwidowana. W odpowiedzi na te pogłoski ponad 100 tysięcy białoruskich unitów, nieraz całymi wsiami, przeszło na rzymski katolicyzm (proces ten trwał jeszcze w początkowych latach panowania Aleksandra I i objął do 200 tys. osób)21.

W dekanacie bielskim w tym okresie na obrządek łaciński najwięcej unitów przeszło w parafii narewskiej (wieś Rohozy i Paszkowszczyzna), nowoberezowskiej (14 osób) oraz rajskiej (15 osób)22. Władze duchowne i administracyjne (Ziemski Sąd Powiatowy) po 1839 r. starały się nawrócić na prawosławie osoby, które porzuciły obrządek wschodni. Czynnie zaangażował się w to dziekan o. Adam Kostycewicz. Pomagała mu specjalnie wyznaczona komisja: sędzia Konarzewski, ksiądz rzymskokatolicki Izbicki oraz o. Mikołaj Giżewski z bielskiej cerkwi Preczystieńskiej. W 1840 r. sprawy rozpatrywania przypadków konwersji dziekan poruczył o. Celestynowi Brenowi, duchownemu cerkwi w Starym Korninie23. Dzięki delikatnemu i umiejętnemu podejściu do problemu (skrupulatne rozpatrywanie sprawy odejścia od Cerkwi każdej osoby oddzielnie) większość osób, które porzuciły obrządek wschodni, szczególnie z parafii nowoberezowskiej i rajskiej, przyjęło na powrót prawosławie. Jak wynika z danych o liczbie parafian pasynkowskich z 1847 r. (1984 osoby) konwersje na obrządek łaciński, jeżeli były, to sporadyczne24. Chociaż dwadzieścia lat wcześniej było ich o ponad dwieście więcej, pamiętajmy jednak o epidemii cholery, która na terenie parafii zebrała 100-150 ofiar.

Jak już wspomnieliśmy, pozbawiony po 1841 r. obowiązków dziekańskich o. Adam Kostycewicz mógł więcej czasu poświęcić swym drogim parafianom. Nie doszło do naszych czasów zbyt wiele współczesnych wspomnień o jego duchowych dokonaniach w samych Pasynkach. Strudzony aktywnym życiem dla Cerkwi i zapewne schorowany o. Adam odszedł ku wieczności 13 maja 1849 r., przeżywszy 63 lata. Życzeniem zmarłego było objęcie parafii przez syna Andrzeja.

Jako absolwent Litewskiego Seminarium Duchownego (rocznik 1845 r.) Andrzej Kostycewicz uczył do tej pory greki w szkole duchownej w Żyrowicach. Po wyświęceniu w październiku 1849 r. przejechał do Pasynek, gdzie w niedługim czasie dał się poznać jako dobry duszpasterz, nauczyciel, gospodarz oraz... lekarz. Swą wszechstronnością zaskarbił sobie miłość parafian oraz poszanowanie władz duchownych i świeckich, aczkolwiek jego poczynania nie zawsze były przez innych do końca aprobowane.

A problemów w parafii było wiele: rozdrobnienie gruntów cerkiewnych, kwestia poddanych, wreszcie skomplikowane sprawy rodzinne. W Pasynkach mieszkało bowiem pięć jego sióstr, wśród nich dwie wdowy. „Dumne ze swego pochodzenia”, jak pisze biograf o. Andrzeja25, dostojne młode damy stanowiły duże obciążenie dla proboszcza. Przy całej miłości do sióstr starał się on urządzić je jak najlepiej poza Pasynkami, co z czasem też się udało.

Nowy proboszcz energicznie zajął się porządkowaniem spraw ziemskich w parafii. Rozdrobnienie gruntów i ich duże oddalenie, nawet do 10 km, uniemożliwiało dobrą organizację gospodarowania. Na początku lat sześćdziesiątych o. Andrzej wyzyskał moment, gdy w powiecie bielskim działała ziemska Komisja Lustracyjna, zamieniając grunta na lepsze i bliżej położone. Dodatkowo udało się mu dołączyć do posiadłości tzw. fermę — blisko siedmiohektarowy plac w sąsiedztwie cerkwi. Po tej operacji ogólny areał ziemi parafialnej przewyższał 89 dziesięcin (ponad 90 ha). Znajomości w Komisji Lustracyjnej o. Andrzej wykorzystał także dla dobra innych parafii, m.in. czyżowskiej, która dzięki jego wstawiennictwu otrzymała dodatkowy przydział gruntów26.

Powiększanie areału nie było dla o. Andrzeja jedynie kwestią ambicji osobistych. Proboszcz lubił swe gospodarstwo rolne, a we wzorowym jego prowadzeniu widział nie tylko źródło dochodów, lecz także sposób na podnoszenie kultury rolnej parafian. W niedługim czasie na placu parafialnym sumptem proboszcza i parafian powstał szereg budynków gospodarczych, a istniejące były gruntownie remontowane (w 1871 r. oprócz domu parafialnego znajdowały się tu spichlerz, stajnia, cztery stodoły, kilka chlewów, kuchnia letnia, piwnica oraz zabudowania gospodarcze psalmisty). Na terenie fermy został założony sad ze szlachetnymi odmianami drzew owocowych. W niedługim czasie na jego bazie większość gospodarstw wyhodowała własne sady. Ojciec Andrzej dał się poznać parafianom także jako dobry lekarz. Jak wiemy z przebiegu epidemii cholery w 1831 r., o pomoc medyczną na ówczesnej biednej wsi było bardzo trudno. A duchownych, którzy w sposób fachowy mogli udzielić pomocy medycznej, było naprawdę niewielu. Szczególnie bezsilni byli rodzice małych dzieci, które dość często wówczas zapadały na krup i defteryt. Duchowny najczęściej umiał zaradzić tym groźnym chorobom, co też przyciągało do Pasynek ludzi z miejscowości oddalonych nawet o 20 km. W 1855 r. o. Andrzej włączył się w ratowanie swych parafian w czasie nawrotu epidemii cholery. Na Podlasiu pochłonęła ona wówczas setki ofiar. Niestety, nic nie wiemy o jej przebiegu na terenie parafii Pasynki, gdyż nie zachowały się z owego okresu księgi metrykalne. W sąsiedniej parafii Czyże na cholerę zmarło blisko trzystu osób. Na terenie parafii bielskich ofiar choroby było również kilkaset. Ogólnie rzecz biorąc, przebieg epidemii w 1855 r. dla okolic Bielska był bardziej brzemienny w skutkach od analogicznej z 1831 r.

Ojciec Andrzej Kostycewicz chciał ulżyć doli swych parafian nie tylko jako lekarz. Rozmyślał także wiele o ich niedoli, wynikającej z zależności pańszczyźnianej. Uważał, że jej utrzymywanie jest niegodne człowieka i chrześciajnina. Aby dać dobry przykład, z własnej inicjatywy jeszcze przed oficjalnym uwłaszczeniem wyzwolił czterech parafialnych poddanych27. Gest ten nie spotkał się z aprobatą arcybiskupa Józefa Siemaszki. Hierarcha obawiał się bowiem, że może to spowodować wrzenie wśród poddanych w innych parafiach. Koła historii nie można było jednak zawrócić, czas wyzwolenia włościan i ich uwłaszczenia był bliski. Już w okresie panowania cara Mikołaja I (1829-1855) poczyniono wiele kroków prawnych, które w pewnej mierze umożliwiały chłopom nabywanie dworskiej ziemi. Wraz ze wstąpieniem na tron Aleksandra II polityka społeczna państwa uległa radykalizacji. Bezpośrednio po koronacji w 1856 r. car oficjalnie oświadczył właścicielom ziemskim, aby zaczęli rozmyślać o tym, w jaki sposób uwłaszczyć chłopów. Doradcy przewidywali, że rozwiązanie problemu pańszczyźnianego na korzyść włościan zapobiegnie wielkiej katastrofie w państwie28. Dzięki zręcznej polityce już w 1857 r. car doprowadził do powstania komitetu szlacheckiego, który miał opracować plan wyzwolenia włościan na terenie trzech tzw. guberni litewskich: wileńskiej, grodzieńskiej i mińskiej. Większość miejscowych właścicieli ziemskich przyjęła ten projekt bez entuzjazmu, pozostając zwolennikami co najwyżej ulżenia doli włościan. Rozumiemy zatem, dlaczego postawa o. Andrzeja Kostycewicza nie znalazła pozytywnego oddźwięku.

Po czterech latach pracy komitetów gubernialnych, 19 lutego 1861 r., na terenie Imperium został ogłoszony akt, uważany przez historyków za jeden z najważniejszych w dziejach państwa rosyjskiego. Na jego mocy włościanie stawali się wolnymi bez wykupu oraz otrzymywali ziemię, którą musieli dziedzicom spłacić pieniędzmi lub pracą. Jednakże niewielu chłopów mogło sobie pozwolić na szybkie jej spłacenie. Odrabianie zaś tej sumy uzależniało ich od dziedziców. Państwo w tym względzie wzięło na siebie część zobowiązań, udzielając włościanom bezzwrotnej pożyczki. Dzięki tej wielkiej reformie całe społeczeństwo zrównywało się w obliczu prawa. Dawni właściciele nie mieli już żadnej władzy sądowej nad włościami.

Po uwolnieniu z zależności pańszczyźnianej chłopi zaczęli formować własne samorządy — wiejskie gromady (сельскiе общества). Nie miały one wiele wspólnego z wcześniej funkcjonującymi zarządami wiejskimi, które zajmowały się głównie kontrolowaniem ludności (m.in. wydawały zaświadczenia zezwalające na ślub poddanego w innej parafii). Po uwłaszczeniu zmieniło się także oblicze gmin (волости), nadrzędnych nad gromadami wiejskimi. Wszyscy mieszkańcy gminy otrzymali prawo do udziału w jej zarządzaniu. Wójtem, pisarzem, sędzią czy też członkiem sądu gminnego mógł zostać praktycznie każdy dorosły obywatel. Od 1845 r. centrum gminy stanowiły również Pasynki, w której skład wchodziły miejscowości z terenu parafii Pasynki, Szczyty i Hryniewicze, razem szesnaście wsi. Jednym z pierwszych znanych wójtów okresu pouwłaszczeniowego jest Adam Siergiejuk, który przed przybyciem do Pasynek w lipcu 1866 r. pełnił funkcję wójta gminy Hoźna. Pisarzem gminnym był wówczas Piotr Sadowski. Liczba mieszkańców w poszczególnych wsiach parafii przedstawiała się następująco: Pasynki — 200 osób, Saki — 232, Miękisze — 195, Łoknica — 110, Knorozy — 327, Zubowo — 339, Pilipki — 199 i Treszczotki — 204 osoby29. O dalszym funkcjonowaniu gminy Pasynki zachowały się tylko szczątkowe informacje. Wiemy, że w 1890 r. wójtem gminy był Tichon Monachowicz, a jego „prawą ręką” — pisarz gminny Mikołaj Kiersnowski30. W 1891 r. wójtem był już Iwan Beziuk z Krzywej. Zachował się również pierwszy tom księgi podatkowej gminy Pasynki z 1915 r. oraz dokumenty rozproszone w różnych zespołach Nacyjanalnaha Histarycznaha Archiwa Biełarusi (NHAB) w Grodnie31.

* * *

Niewątpliwym autorytetem moralnym w gminie był o. Andrzej Kostycewicz. Jego światły umysł oraz szerokie znajomości pomagały w rozwiązywaniu miejscowych problemów. Duchowny był doskonałym krasomówcą, miał dobry głos oraz zdolności do gry na instrumentach. Posiadał także wybitny dar opowiadania o znanych z autopsji postaciach okresu zjednoczenia Cerkwi. Liturgię Świętą odprawiał o. Andrzej prawie codziennie, a na cmentarzu w 1852 r. zbudował piekną cerkiew. Tym wszystkim zaskarbił sobie miłość zarówno parafian, jak i swoich licznych gości, nie tylko duchowieństwa. Jego zdolności organizacyjne doceniły władze duchowne, mianując go w 1863 r. zastępcą dziekana okręgu bielskiego.

Był to trudny rok dla Cerkwi na Podlasiu. Wybuch powstania styczniowego zasiał wiele niepokoju w unormowany już byt jej wyznawców. Jednym z głównych przywódców powstania styczniowego w powiecie bielskim był Bolesław Ołdakowski, właściciel położonej nieopodal Pasynek Sobótki. Ośrodkiem powstańczym był również dwór Jana Sakowicza w pobliskich Hryniewiczach Dużych (zlicytowany w 1864 r.). Miejscowa ludność białoruska z niepokojem śledziła przebieg walk, ruchy zarówno powstańców jak i wojsk rosyjskich. Nie można było się temu dziwić; Pasynki leżały przecież na ważnym szlaku komunikacyjnym, a ówczesne pokolenie działania wojenne znało tylko z opowiadań. Otuchy w tym niełatwym czasie dodawał im przede wszystkim duchowny, sam przecież narażony na ataki ze strony szowinistycznie nastawionych powstańców.

Przez teren parafii Pasynki przebiegał wówczas jeden z ważniejszych szlaków komunikacyjnych na Podlasiu — tzw. Carski Hostineć, w XIX w. ulepszony na potrzeby rosyjskich carów, książąt i arystokratów, podróżujących przez Bielsk do Białowieży (droga należała do tzw. dróg strategicznych drugiej kategorii). Z Bielska trakt ten wiódł przez Widowo, Ogrodniki i, omijając Krzywą i Łoknicę, podążał w kierunku puszczy. W tradycji historycznej Hostineć funkcjonuje do dziś. Wskazuje się miejsce zajazdu i karczmy, które stały przy skrzyżowaniu traktu Orla — Narew z Carskim Hostinciom. W czasie przejazdów władcy mieszkańcy okolicznych wsi byli zobowiązani do asystowania przy przejeździe orszaku, zapalając przygotowane pochodnie na polecenie prowadzącego ten orszak. Według Borysława Rudkowskiego, który w swej książce tak malowniczo opisuje Hostineć, trakt przestał pełnić swą dawną funkcję po zbudowaniu drogi żelaznej Bielsk — Białowieża32. Ostatecznie jednak odszedł w zapomnienie, gdy po 1908 r. władze państwowe zbudowały nową drogę strategiczną Bielsk — Białowieża — Prużany przez Hołody i Zbucz33.

Carski Hostineć funkcjonuje do dziś w tradycji rodu Wróblewskich, dawnych właścicieli majątku Użyki. Według relacji Olgi Prokopiuk, z d. Wróblewskiej, jej dziad Jan, syn Józefa, Wróblewski (1822-1915) przez pewien okres swego długiego życia pełnił obowiązki stangreta karety imperatora na szlaku Carskiego Hostincia. Wyróżniał się przy tym wyjątkową zręcznością przy obsłudze zaprzęgu (mógł wymieniać zdrożone konie w czasie jazdy!). Z racji swych zasług miał otrzymać prawa szlacheckie (dworańskie) oraz prawo pierwokupu dawnego państwowego folwarku Użyki. Jako rodzinną relikwię jego potomkowie przechowują do dziś dzwonek z wyobrażaniem św. Jerzego i datą produkcji 1875. Tradycja głosi, że donośnym dźwiękiem 2 kg dzwonka oznajmiano zbliżanie się orszaku carskiego34.

Źródła pisane potwierdzają, że Wróblewscy już w 1867 r. zamieszkiwali Użyki i posiadali prawa szlacheckie35. Korygują jednakże nieco rodzinną tradycję o genezie nabycia Użyków. Otóż w 1878 r. Jan Wróblewski, syn Józefa, otrzymał od właściciela Użyków, pułkownika Fiodorowa, pełnomocnictwo na wyprzedaż części ziemi majątku36. W ręce tegoż Fiodorowa posiadłość weszła drogą kupna po 1867 r., gdyż do tego czasu państwowa Komisja Lustracyjna sporządzała ostateczny projekt zmiany statusu prawno-gospodarczego Fermy Użyki. Według lustracji z 1860 r. obejmowała ona 222,84 dziesięcin gruntów wraz z folwarkiem, stawami, sadami, młynem oraz foluszem37. Państwo zastrzegło, że kupić folwark mogli tylko rodowici Rosjanie. Nawet miejscowi prawosławni Białorusini nie byli w stanie bezpośrednio nabywać tych gruntów. Świadczy o tym chociażby sprawa Demiana Jakoniuka z Czyżów, absolwenta renomowanego rolniczego instytutu w Hory-Horkach k. Mohylewa38. Mimo jawnych preferencji przy kupnie, sprzedaży ziemi w Użykach mu odmówiono. Miało to miejsce w maju 1867 r., gdy w Użykach mieszkali już Wróblewscy. Oni też dziesięć lat później zajęli się wyprzedażą użyckiej ziemi miejscowym gospodarzom, wśród których było wielu mieszkańców sąsiedniego mieszczańskiego Widowa. W 1902 r. nestor rodu Wróblewskich, Jan syn Józefa, miał 80 lat, a jego żona Ludwika (w dokumentach cerkiewnych odnotowana jako Ludmiła) — 68 lat. Syn ich Jan i żona Stefanida pozostawili po sobie liczne potomstwo męskie: Andrzeja, Jerzego, Bazylego, Jana i Włodzimierza. Na terenie parafii pasynkowskiej Wróblewscy byli jedynymi przedstawicielami prawosławnej szlachty39. Dalekie im było wbijanie się w dumę z powodu pochodzenia. Młodzi Wróblewscy brali za żony przeważnie chłopskie dziewczęta z sąsiednich wsi.

* * *

W 1887 r. nastąpiły zmiany na stanowisku proboszcza pasynkowskiej parafii. Obowiązki strudzonego o. Andrzeja Kostycewicza przejął jego syn Bazyli. Do Pasynek przybył prosto z Warszawy, gdzie od ukończenia wydziału filologii Uniwersytetu Warszawskiego pracował jako gimnazjalny nauczyciel40. Zastał doskonale znaną z dzieciństwa, dobrze zorganizowaną parafię, założone podwaliny elementarnego szkolnictwa cerkiewnego oraz uporządkowane sprawy rodzinne (znał przecież z opowiadań ojca jego kłopoty w tym względzie). Sześć sióstr o. Bazylego, otrzymawszy wzorową edukację, zostało godnie wydanych za mąż: cztery za duchownych, dwie za podpułkowników. Sam o. Bazyli pojął za żonę Zofię, córkę o. Celestyna Budziłowicza. Początek jego służby duszpasterskiej w Pasynkach zapowiadał się względnie spokojnie. Za kilka lat czekały go jednak poważne próby.

W środę Wielkiego Tygodnia (Страстной Седмицы) 1889 r. w cerkwi parafialnej niespodziewanie wybuchł pożar. Przed żywiołem zdołano uratować jedynie część ikon i utensylii. Paschę parafianie świętowali w cerkwi cmentarnej — w tym momencie naprawdę docenili jej wartość. Ojca Bazylego czekały nieznane dotąd doświadczenia budowlane. Wiosną 1890 r. rozpoczęto budowę nowej cerkwi. Prace postępowały sprawnie, co bardzo cieszyło zarówno syna, jak i ojca. Ostatni, nie doczekawszy jednakże wyświęcenia świątyni, zmarł 22 maja 1891 r. Pożegnać o. Andrzeja Kostycewicza przybyli niemal wszyscy parafianie, liczne duchowieństwo z dekanatu oraz przyjaciele. Wzruszającą mowę o zmarłym przedstawił jego kuzyn o. Lew Goworski ze Szczytów41. Ojciec Andrzej spoczął obok ojca przy cerkwi parafialnej. Wdowa po duchownym Melania Kostycewicz (zmarła w 1901 r.) nadal pozostawała dla syna wielką opoką w jego trudach.

Koniec wieku dziewiętnastego nie tylko proboszczowi przyniósł wiele trosk. Coraz bardziej doskwierała gospodarzom kryzysowa sytuacja na rynku rolnym, związana z latami nieurodzaju i klęskami elementarnymi. Wielkie ulewy w maju 1891 r. były przyczyną słabego urodzaju. Już od Bożego Narodzenia większość gospodarzy nie miała zboża na chleb. Trzeba było zapożyczać się w społecznych spichrzach, które znajdowały się prawie w każdej wsi42. W roku następnym powiatowi bielskiemu zagroziła epidemia cholery. Tylko względna wiedza o środkach zapobiegawczych i zdyscyplinowanie społeczeństwa nie pozwoliły na jej rozprzestrzenienie się w 1892 r. Jednakże po dwu latach cholera zaatakowała znowu. W lipcu 1894 r. epidemia stanęła u wrót parafii Pasynki. Ogniskiem okazała się wieś Krzywa, gdzie na tę chorobę zmarło 30 osób. Jedyną ofiarą z Pasynek była Daria Nikołajuk, która w tym czasie przebywała w Krzywej na służbie43.

Mieszkańcom parafii zagrażały nie tylko epidemie. Istniała również odwieczna choroba społeczna — zawiść, połączona z nienawiścią. Tragiczne ofiary tej patologii zdarzały się i w parafii pasynkowskiej. W 1894 r. w czasie sporu o ziemię w Treszczotkach został zabity Antoni Zdrojkowski. Oskarżeni o dokonanie zbrodni Kornił Denisiuk, Naum Bagiński, Nikifor Denisiuk oraz Dymitr Denisiuk zostali skazani za ten czyn na piętnaście lat katorgi44. Takim wydarzeniom sprzyjał, oczywiście, rozwój handlu alkoholem w miejscowych karczmach (w Treszczotkach takowa prosperowała od dawna).

* * *

Wielkim wydarzeniem społecznym końca XIX w. był ogólny spis ludności Imperium Rosyjskiego. Przygotowania do niego oficjalnie rozpoczęły się już 5 lipca 1895 r., kiedy została ogłoszona stosowna instrukcja dla powiatowych i miejskich komisii spisowych. Niebawem powołano do życia Bielską Powiatową Komisję Spisową, składająca się z miejscowej elity rządzącej. W skład komisji w poszczególnych gminach mieli natomiast wejść pracownicy gmin, nauczyciele oraz duchowni. Do tych ostatnich w październiku 1896 r. Komisja Powiatowa skierowała propozycję przyjęcia obowiązków zarządzających punktami spisowymi na terenie swoich parafii. Jednym z duchownych, którzy takową propozycję przyjęli, był o. Bazyli Kostycewicz45. Akcja spisowa rozpoczęła się w 1897 r. Na terenie parafii proboszcz zaangażował do niej jeszcze Jakuba Doroszkiewicza i Bazylego Fiedotowa, nauczycieli szkoły ludowej oraz Harasima Dmitruka, pisarza gminnego46. W pozostałych parafiach z terenu gminy Pasynki, hryniewickiej i szczytowskiej, spisem kierowali również ich proboszczowie, o. Jan Piskanowski oraz o. Lew Goworski. Praca ta nie była nazbyt skomplikowana; sporządzanie spisów parafialnych było przecież dorocznym obowiązkiem duchownych (ispowiednyje wiedomosti).

Sprawozdania przedspisowe z 1896 r. na terenie gminy Pasynki wykazały 6676 osób, z czego we wsiach parafii pasynkowskiej zamieszkiwało 3231 osób (bez Treszczotków). Demografia poszczególnych wsi wyglądała następująco: Pasynki — 65 domów i 384 mieszkańców, Saki — odpowiednio 66 i 370, Pilipki — 56 i 348, Zubowo — 90 i 604, Knorozy — 86 i 569, Miękisze — 38 i 227, Łoknica wieś — 26 i 179, Łoknica osada — 1 i 5, Łoknica majątek — 7 i 41, Ogrodniki — 75 i 481, Użyki majątek — 1 i 16 oraz Użyki uroczysko — 1 dom i 7 mieszkańców. Treszczotki, należące wówczas do gminy Klejniki, liczyły 45 domów i 328 osób47, co daje nam sumę 3559 osób, zamieszkujących teren parafii Pasynki. Porównując te dane z liczbą wiernych parafii w 1896 r. (3543 osób)48 można stwierdzić, że mieszkańcy wszystkich wsi na jej terenie byli prawie w stu procentach wyznawcami prawosławia. Inne wyznania reprezentowało jedynie szesnaście osób.

W przygotowaniach do spisu wiele uwagi udzielono rozważaniom na temat języka i narodowości obywateli. W zachowanej instrukcji, skierowanej z Grodna do Powiatowej Komisji Spisowej w Bielsku, zarekomendowano rachmistrzom przy określaniu narodowości kierowanie się bardziej typem fizycznym, charakterem, zwyczajami, ubraniem aniżeli językiem mieszkańców. Stwierdzono bowiem, że język nie zawsze odpowiada cechom narodowościowym, szczególnie na terenie powiatów bielskiego, prużańskiego, kobryńskiego i brzeskiego. W przypadku niektórych miejscowości ludność rozmawiająca z charakterystycznym dla białoruskiego języka „dziekaniem” posiada cechy etniczne przynależne „małorusom”. Z drugiej zaś strony mieszkańcy innych rejonów, korzystających z „wołyńskiego narzecza” to типичные по физическому складу белоруссы49. Jak więc widać, organizatorzy spisu do spraw narodowościowych podchodzili w miarę delikatnie. We wnioskach zarekomendowano jednakże ludność części powiatu bielskiego zapisać jako małorusów. Tak też rachmistrze najczęściej czynili, aczkolwiek większość podlegających spisowi osób nie miała na ten temat własnego zdania.

Spośród 161 tysięcy mieszkańców powiatu odnotowano: ponad 34 tysięcy małorusinów, 9 tysięcy wielikorusów i 8 tysięcy osób narodowości białoruskiej. Wszystkich wschodnich Słowian na terenie powiatu było więc ponad 51 tysięcy. Prawie trzecia część z nich (nie licząc ok. 2 tys. przyjezdnych żołnierzy i urzędników rosyjskich) na przekór instrukcji zadeklarowała swą przynależność do narodowości białoruskiej bądź rosyjskiej (wielikoruskiej)50. W wielu przypadkach był to zapewne ich wybór osobisty. Nic więc dziwnego, że na początku XX w. ludność powiatu bielskiego skierowała się w dużej mierze w stronę narodowej idei białoruskiej.

Postawy wśród duchowieństwa w określaniu narodowości swych parafian były różne. Większość z nich była jednak świadoma przemieszania się na tym terenie cech narodowo-językowych białoruskich i ukraińskich. Ojciec Andrzej Kostycewicz pisał w 1880 r. o pasynkowskich parafianach: По происхожденiю и языку все они составляют смесь малорусов с белорусами51. Kilka lat później o. Aleksy Wołkowski z Czarnej Cerkiewnej, również położonej na Podlasiu, pisał o swych podopiecznych: „Całą ludność czarniańskiej parafii stanowią Białorusini z pochodzenia z małą domieszką małoruskiego elementu. Oba plemiona są wzajemnie wymieszane i dlatego niemożliwe jest przeprowadzenie linii je rozdzielającej. Mowa ludności jest białoruska z domieszką niektórych słów, zwrotów o cechach małoruskich”52. Język mieszkańców Pasynek i Czarnej Cerkiewnej był wówczas bardzo do siebie zbliżony. Syn duchownego z sąsiadujących z Pasynkami Klejnik, Włodzimierz Chlebcewicz, na początku następnego stulecia pisał z kolei: по языку иx можна отнести к белорусам, но по наружности они на белорусов не совсем походили. Это может быть были потомки ятвягов, живших на левoм берегу Нарева, а может и других народов. Можна сказать также, что это была промежуточноя степень с преобладанием первого элемента53. Wszystkie wymienione osoby, jak widzimy, były świadome tego, że prawosławni mieszkańcy Podlasia pod względem etnicznym stanowią oryginalną gałąź narodów słowiańskich ze swym językiem i charakterem etnicznym. Przytoczona opinia o. Andrzeja Kostycewicza nie była więc w tym względzie osamotniona54.

Przy spisie powszechnym i jego wynikach zatrzymaliśmy się dłużej, gdyż udział w nim o. Bazylego Kostycewicza był znaczący. W dowód uznania za włożony trud Komitet Statystyczny Ministerstwa Spraw Wewnętrznych odznaczył go medalem Aleksandra III55. Bezpośrednim następstwem zaangażowania duchownego było również wybranie go w 1901 r. na członka rzeczywistego Komitetu Statystycznego w guberni grodzieńskiej (z propozycji generał-gubernatora Urusowa)56.

Jak już wspomnieliśmy, w roku przedspisowym pasynkowska parafia liczyła 3543 osób. Liczba ta okazała się najwyższą w jej dziejach. W latach następnych stopniowo malała, by w roku 1900 zmniejszyć się o ponad 100 osób (3435 parafian). Przyczyną tak gwałtownego spadku nie była duża umieralność (w latach 1898-99 blisko 40% niższa w stosunku do dwóch lat poprzednich), lecz migracja w poszukiwaniu bardziej godziwych warunków materialnych. Wsie były bowiem przeludnione, średnia ilość ziemi w przeliczeniu na osobę coraz mniejsza. Migracji dodatkowo sprzyjała względnie korzystna dla włościan polityka państwa przy zakupie ziemi ze sprzedawanych majątków na Podlasiu oraz dogodne warunki osiedlania się na dalekiej Syberii. Korzystając z tego w 1899 r. osiem rodzin z parafii przejechało na stały pobyt do guberni tobolskiej. W następnym roku trzynaście rodzin (101 osób) wyjechało do zakupionego majątku w Narojkach57. Na Syberię lub do Ameryki w celach zarobkowych wyjeżdżały także pojedyncze osoby.

Młodzież o większych aspiracjach i jednocześnie odpowiednich warunkach finansowych szukała możliwości polepszenia swego bytu poprzez edukację i służbę państwową. Niektórzy, m.in. Parfien Jemieljaniuk i Ignacy Nikołajuk z Pilipków, odnaleźli swe powołanie w karierze wojskowej. Obaj dosłużyli się stopnia pułkownika armii rosyjskiej i otrzymali prawa szlacheckie58. Inni szukali pracy w miastach w charakterze listonoszy lub konduktorów (Michał Iwaniuk z Pasynek pracował jako konduktor w Petersburgu)59. Wielu absolwentów szkoły ludowej w Pasynkach znalazło pracę jako nauczyciele szkół cerkiewno-parafialnych. Niektórzy z nich, m.in. Sergiusz Monachowicz z Pasynek, zostali potem wyświęceni na duchownych. Z Pilipków pochodził o. Siergiej (Stefan Jemieljaniuk), hierodiakon Kijowsko-Pieczerskiej Ławry. Znamienny jest także los Nestora Pierewoja z Knorozów, który po ukończeniu szkoły ludowej, dzięki protekcji wspomnianego Monachowicza i o. Bazylego Kostycewicza, rozpoczął pracę w Warszawie jako bibliotekarz, a potem nauczyciel w jednym z warszawskich gimnazjów.

Migracja poza teren parafii z racji zawierania małżeństw nie mogła również zbytnio uszczuplić liczby parafian. Preferowano bowiem śluby z osobami z tej samej parafii. Spośród 217 ślubów w latach 1892-1899 ponad sto trzydzieści zawarto między osobami z miejscowej parafii. Kawalerzy, którzy stawali puod wineć w parafiach swych wybranek również w większości pozostawali na ojcowiźnie (przejście do gospodarstwa żony w prymy było zjawiskiem rzadkim). Panny z kolei najczęściej znajdowały (czasem za „dobrą poradą”) swych umiłowanych w parafiach sąsiednich: klejnickiej i czyżowskiej, rzadziej szczytowskiej, hryniewickiej oraz parafiach bielskich. W omawianych siedmiu latach odnotowano zaledwie kilku kawalerów z innych parafii: nowoberezowskiej, narewskiej, puchłowskiej i starokornińskiej. Pod względem dobierania się par na terenie samej parafii pasynkowskiej możemy również zauważyć pewne prawidłowości. W wielu przypadkach małżonkowie pochodzili z tej samej wsi. Zjawisko to istniało przede wszystkim w Zubowie, Ogrodnikach i Sakach (w ostatniej wsi, być może, pewną rolę odgrywała pamięć o bojarskiej przeszłości). Takowe kojarzenie szczególnie preferowano w Knorozach. W przypadku, gdy miejscowe panny wydawano do innych wsi, to najczęściej do parafii bielskich lub samych Pasynek. Mieszkańcy pozostałych miejscowości nie byli już tak wybredni, dlatego też możemy odszukać tu aż 39 sposobów koligacji pomiędzy wsiami w parafii60.

Średnia wieku młodożeńców wynosiła dwadzieścia pięć lat. Zdarzały się jednak duże odstępstwa od tej normy. Swoistą sensacją w Pasynkach stał się ślub 64-letniego Antoniego Fiedotowa z dwudziestotrzyletnią Eufrozyną Kononiuk z Pasynek. On, dystyngowany unter-oficer Wileńskiego Zarządu Żandarmerii Kolejowej, wdowiec po drugiej żonie, swe lata emerytalne spędzał w Pasynkach. Ona, córka miejscowego gospodarza, może nie z własnej woli, lecz z wyrachowania rodziców, wydała się za mąż za starszego o 40 lat od siebie mężczyznę. Ślubu tak niezwyczajnej parze udzielał sam dziekan bielski o. Augustyn Taranowicz61.

* * *

Rok 1901 rozpoczął ostatnie pięciolecie służby duszpasterskiej o. Bazylego Kostycewicza w Pasynkach. W jego zapiskach kronikarskch z tegoż roku odnajdujemy doroczny opis warunków przyrodniczych. Duchowny był wnikliwym obserwatorem przyrody, z wielką miłością odnosił się szczególnie do wszelkich przejawów jej życia. Oto kilka zdań z jego opisu wiosny 1901 r.: ... 6 марта ездил с молитвою в Зубово и по дороге на Саковском лужку видел добро гуляющаго аиста... 13 апреля, под вечер, видел ласточку. 3 апреля, вечером, кричали лягушки и кроты. 14 апреля зацвили фiалки. 24 апреля куковала кукушка, 27 апреля расцвили сливы-любашки в саду, черешни и черемха62. W tymże roku o. Bazyli odnotował również wydarzenie tragiczne — jedenastego września w Ogrodnikach wybuchł groźny pożar. Żywioł rozprzestrzenił się od spichlerza należącego do Iwana Hordejuka. W szybkim czasie ogień strawił połowę wsi (24 domy z budynkami gospodarczymi). Resztę udało się ocalić tylko dzięki usilnym staraniom mieszkańców63.

W sierpniu 1906 r. o. Bazyli Kostycewicz pożegnał się ze swymi parafianami. Został wówczas mianowany kierownikiem cerkiewno-nauczycielskiej szkoły w Trześciance i w taki oto sposób zakończył się nieprzerwany, dokładnie osiemdziesięcioletni, okres służby w pasynkowskiej Cerkwi duchownego z rodu Kostycewiczów64. W okresie międzywojennym znowuż stał się jej proboszczem, ale o tym w rozdziale ósmym. W tradycji mieszkańców parafii o. Bazyli pozostał jako duchowny miłujący parafian, ale bardzo wymagający, cieszący się dużym autorytetem wśród władz, dbający o materialne oblicze swej parafii. Warto na koniec przytoczyć wspomnienia wywodzącego się z Pilipków Bazylego Sakowskiego, który postać o. Bazylego Kostycewicza znał z opowiadań rodziców: Трэба сказаць, што бацюшка Кастыцэвiч трымаў дысцыплiну ў сваiм прыходзе i не пeраносiў нeпаслушэнства цi непавагi да свае асобы. Ён мог нават падаць у суд цэлую бельскую управу за тое, што адзiн з праезжых мосцiкаў на iх тэрыторыi зламаўся пад яго карэтай65.


1 AP w Białymstoku, Kamera Wojny i Domen, sygn. 667.
2 Tamże, sygn. 656.
3 Tamże, sygn. 75/15, k.13.
4 Tamże, sygn. 75/4, k.31.
5 ODZ, Teki Glinki, sygn. 128, k. 1-2.
6 NHAB w Grodnie, 24, 7, 232, k. 138v-139; Rewizskija skazki bielskago ujezda za 1816 g.
7 Archiwum Parafii Prawosławnej w Orli, akta metrykalne z 1826 roku.
8 Metryka chrztow Cerkwi Parochialney Dubickiej zaczęta w Roku 1811, zbiory prywatne.
9 por. krótki biogram o. Adama Kostycewicza pióra jego syna o. Andrzeja, zawarty w Letopisi..., k. 3. (Archiwum Parafialne w Pasynkach).
10 Żona o. Adama Kostycewicza pochodziła z rodu Bańkowskich, którzy w XIX w. byli duchownymi unickimi i prawosławnymi w Hodyszewie, Klejnikach, Szczytach i Siemiatyczach.
11 Opisanije dokumientow archiwa zapadno-russkich uniatskich mietropolitow, t. II, s. 82.
12 Archiwum Diecezjalne w Drohiczynie, Akta dekanatów unickich, Wiedomost’ w Diekanatie Bielskom za god 1828.... Takowuju wiedomost’ sobstwiennoruczno podpisał Adam Kostycewicz.
13 AP w Białymstoku, Bielski Ujezdnoj Komitiet po borbie s choleroj , sygn 2, k.14.
14 Tamże, k. 55.
15 Tamże, k. 90-92.
16 Tamże, sygn. 4, k. 48-50.
17 Tamże, k. 76.
18 Tamże, sygn. 2, k. 168.
19 Wspomnienia Jana Sacharczuka z Łoknicy (ur. 1908 r.), zapisane 17 listopada 1999 r. Podobnej treści przekazy funkcjonują w wielu miejscowościach na wschodnim Podlasiu. W niektórych zachowały się jeszcze wysokie czteroramienne krzyże „choleryczne” z poł. XIX w. Dla tej części Podlasia są one bardziej charakterystyczne niż sześcioramienne „karawaki”.
20 O. Jarosław Brenn, Osobiennosti religiznogo byta krestian Bielskago ujezda, Litowskije Jeparchialnyje Wiedomosti, nr 1-2, s, 4; Zapiski Iosifa mitropolita Litowskogo, t. III, s. 601-602.
21 Istorija Russkoj Cerkwi, t. VIII, cz. 2, s. 333.
22 Centralny Dziarżauny Histaryczny Archiu Biełarusi, Spisok Lic Grieko Uniatskogo ispowiedanija piereszedszich na łatinskij obriad bielskago błagoczinija 1837-1844, fond 1744, op. 1, nr 25, k. 1, 202-212.
23 Tamże, List o. Adama Kostycewicza do Bielsko-Drohiczyńskiego Sądu Powiatowego z 29.04.1840 r. pisany w Pasynkach, k. 140.
24 H. Siemianczuk, Historyja Prawasłaunaj carkwy na Biełastoczczynie u fondach Nacyjanalnaha histarycznaha archiwa Biełarusi u Hrodnie, [w:] „Białoruskie Zeszyty Historyczne”, t. 8, s.75.
25 Archiwum Parafii Prawosławnej w Pasynkach (dalej APP), Letopiś pasynkowskogo prawosławnago prichoda pisanijem naczata w 1880 godu, k. 12; biografia autorstwa o. Bazylego Kostycewicza wchodzi w skład Latopisu; większość następnych informacji o ojcu Andrzeju Kostycewiczu pochodzi z tejże biografii.
26 NHAB w Grodnie, F. 135, 1, 136, k. 16-17; akt Komisji z 28 kwietnia 1871 r., rozpatrującej sprawy majątkowe pasynkowskiej posiadłości parafialnej, warto we fragmencie przytoczyć: (...) По дознанiю и местному осмотру Комисiи въ настоящее время оказалось: что все строенiя полагаемыя Священнику‚ находятся на лицо въ совершенний исправности‚ такъ какъ оне поддерживаемы были заботливостью Священника и именно найдено‚ дом‚ конюшню‚ рядомъ съ нею амбаръ и на западъ отъ амбара два скотскичъ хлева‚ размеромъ‚ соответствующимй положенной для хлева нормы‚ за темъ сенный сарай и къ северу отъ него гумна и въ саду погребъ; кроме сего возле дома старый амбаръ. Изъ названныхъ строенiй сенной сарай‚ два хлева‚ конюшня‚ погребъ‚ всего пять строенiй‚ воззведены самимъ Священникомъ на собственныя средства‚ гумно же два амбара и домъ построены на средства прихожанъ. Кроме этого на дворе у Священника найдены следующiя строенiя: четыре сарая‚ новый амбаръ‚ выстроенный къ востоку отъ жилаго дома‚ и отдельная кухня съ кладовою‚ такъ же около погреба домикъ въ саду‚ къ прiему во церковное имущество неподлежащiя‚ такъ какъ по онструкцiи строенiя эти не составляютъ необходимостi въ устройстве причта‚ и будучи возведены собственными средствами Священника‚ составляютъ его собственность. Причетникъ по сiе время живя въ деревне въ крестьянской избе‚ неимеетъ ни дома‚ ни надворнаго строенiя‚ и потому Коммисiя предположила возвести вновь для него домъ‚ гумно и хлевъ съ поветкою и амбаръ. Pod dokumentem widnieją podpisy A. Żełtuchina (przewodniczący Szlachectwa), A. Stojanowa, o. Antoniego Kuźmińskiego (z up. dziekana), o. Andrzeja Kostycewicza i Anzelma Leszczyńskiego, właściciela majątku Leniewo, w skład którego wchodziły Miękisze i Łoknica.
27 W 1816 r. poddanymi parafii pasynkowskiej była rodzina Stanisławiuków: Daniel, jego żona Daria oraz dzieci Naum, Paweł i Rozalia [w:] NHAB w Grodnie, 24, 7, 229, k. 45v-46; na terenie powiatu bielskiego w owym czasie znajdowało się jeszcze kilka wsi, których mieszkańcy w części lub całości byli poddanymi parafii unickich bądź katolickich: Bronka, Załuskie Kościelne i Domanowo k. Brańska, Szeszyły k. Bociek, Łubin k. Bielska, Sieśki k. Topczewa i Klebanka k. Kleszczel.
28 W. O. Kluczewski, Russkaja Istorija, t. 3, s. 454; z osobą cara Aleksanda II tradycja, przekazywana wśród mieszkańców wsi Knorozy, wiąże powstanie najstarszego pomnika, znajdującego się na cmentarzu wsi Knorozy. Jest on wykonany z kamienia polnego z metalowym krzyżem na cokole; domniemana data wystawienia pomnika to 1867 r. P. Bajko wnioskuje, że był on wystawiony na pamiątkę ocalenia cara Aleksandra z zamachu, który miał miejsce w Lasku Bulońskim w Paryżu 25 maja 1867 r.; w wielu miejscowościach Imperium na pamiątkę ocalenia monarchy fundowano krzyże lub dzwony [w:] „Niwa”, 1987 nr 7. Powstaje jednak pytanie, dlaczego w prawosławnej wsi na pomniku wykonano napis po polsku? O tajemniczym zabytku z Knorozów traktuje także art. W. Rudczyka [w:] „Niwa”, 1986 nr 52.
29 NHAB w Grodnie, 14, 1, 665; dane z 1866 r. zachowały się w spisie sielskich obszczestw z 1910r.
30 APP, Letopiś..., s. 10.
31 AP w Białymstoku, Podatnoj Inspiektor Bielskogo Ujezda, sygn. 9; m.in. NHAB w Grodnie, Âопросные листки и обложки к ним для населенных пунктов на землях входящих в состав волостей и не принадлежащих сельским обществам Бельскаго уезда z 1878r.; część spisu dotyczącą miejscowości z parafii Pasynki, drukujemy w aneksie nr 5.
32 B. Rudkowski, Topografija dorog i pamiatnikow, s. 57-59; autor nieprawidłowo podaje lata 1870-1880 jako okres budowy linii kolejowej z Bielska do Białowieży; są to przybliżone lata układania drogi żelaznej Białystok-Brześć. Linię kolejową do Białowieży budowano w latach 1896-1897.
33 AP w Białymstoku, Starszy Notariusz Grodzieński, sygn. 1204, sprawa zakupu ziemi od mieszkańca Hołodów Antoniego Wasiluka pod budowę stratiegiczeskogo szosse oraz sygn. 13344, akta z 1913 r. dotyczące sprzedaży ziemi w związku z budową drogi Bielsk — Prużany (dotyczy maj. Hołowiesk, Dzięciołowa, Nowodworów, wsi Szczyty i Nowoberezowo).
34 Relacja Olgi Prokopiuk z 23.01.2000 r.
35 APP, Mietriczeskaja kniga pasynkowskoj cerkwi... za 1867 g., k. 6.
36 AP w Białymstoku, Starszy Notariusz Grodzieński, sygn. 9775, k.3-4; Dieło ob utwierżdienii kupczej kreposti ot połkownika Michaiła Iwanowicza Fiedorowa na imia mieszczanina Antona Iwanowa Biełokozowicza na ziemlu iz imienija Użiki... 29.03.1888.
37 NHAB w Grodnie, 31, 2, 1954; Projekt obrazowanija ariendnoj fiermy Użiki w kaziennom imienii Gołowiesk... 1860.
38 Tamże, 31, 2, 1147, k. 1-5.
39 APP, Ispowiednaja wiedomost’ pasynkowskoj cerkwi za 1902 g., k. 1.
40 I. Matus, Kostycewicze, „Białoruskie Zeszyty Historyczne”, 1997 nr 1(7), s. 92.
41 APP, Letopiś..., k. 11.
42 APP, Letopiś..., k. 11; N. Pierewoj, Hieahraficznaje apisannie wioski Knarazy [w:] „Bielski Hostineć” nr 1-2/2000, s. 42, autor przypomina głodny rok 1891. Społeczny spichlerz nazywano również mahazin; po nowym zbiorze włościanie byli zobowiązani do zwrócenia do spichlerza pożyczonej ilości zboża; budowy spichlerzy społecznych we wsi pouwłaszczeniowej były często inspirowane przez lokalną administrację. Mówią o tym akta dotyczące budowy spichlerzy społecznych w powiatach bielskim i białostockim [w:] NHAB w Grodnie, 31, 3, 1587.
43 Tamże, k. 18.
44 Tamże.
45 AP w Białymstoku, Bielskaja Ujezdnaja Pierepisnaja Kommisija, sygn. 1, k. 62; NHAB w Grodnie, f. 100, 1, 65. W grodzieńskim archiwum zachował się ogólny formularz spisowy, sporządzony dla Pasynek przez o. Bazylego Kostycewicza. Obejmuje on jedynie liczbę domów oraz zamieszkujące je osoby, bez danych szczegółowych. Średnia liczba domowników wynosiła siedem osób. Zachował się także (f. 100, 1, 38) imienny spis dwóch rodzin żydowskich mieszkających w Knorozach: kowala Mejera Zakrewskiego oraz handlarza zbożem Chilka Noska-Josela Mordkowicza.
46 AP w Białymstoku, Bielskaja Ujezdnaja..., k. 199.
47 Tamże, k. 36-37; Treszczotki mimo przynależności do gminy Klejniki od 1877 r. wchodziły w skład parafii Pasynki.
48 APP, Letopiś..., k. 23.
49 AP w Białymstoku, Bielskaja Ujezdnaja..., sygn. 1, k. 105.
50 E. Szirajew, Ruś Biełaja, Ruś Czernaja w kartach, s. 98, reprint wydania dotyczącego wyników spisu w 1897 r.
51 APP, Letopiś..., k. 4.
52 o. Aleksy Wołkowski, Historyczny i statystyczny opis cerkwi i parafii w Czarnej Cerkiewnej, s. 61.
53 W. Chlebcewicz, Sieło Kleniki piered bieżeństwom — wo wremia mirowoj wojny, Białoruskie Zeszyty Historyczne nr 2(4) 1995, s. 142-143.
54 Profesor Mikołaj Jańczuk (1859-1921) z podlaskiej Kornicy uważał język Rusinów — Podlaszuków za samodzielny, a ich samych za odrębny naród; w oryginalnym pod względem gramatycznym języku podlaskim pisał nawet wiersze. Obce mu jednakże było odcinanie się zarówno od kultury ukraińskiej, jak i białoruskiej (był jednym z głównych założycieli Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego, swój bogaty księgozbiór przekazał na potrzeby Białoruskiej Biblioteki Narodowej).
55 Posłużnoj spisok nastojatiela sw. Troickago Sobora protiereja Wasilija Kostycewicza, 1916 r., w zbiorach prywatnych.
56 APP, Letopiś..., k. 27.
57 Tamże, k. 25-26.
58 B. Sakouski, Historyja majoj wioski, s. 34-36.
59 Informacja jego syna Andrzeja Iwaniuka (ur. w 1908 r.).
60 APP, Kniga po zapisi bracznych obyskow po prichodu Pasynkowskoj Predtieczenskoj cerkwi s 1892 g., ss. 200; por.ks. Grzegorz Sosna, Bibliografia parafii prawosławnych na Białostocczyźnie, część demograficzna, Ryboły 1992, s. 87.
61 APP, Kniga po zapisi..., k. 92.
62 APP, Letopiś..., k. 28.
63 Tamże.
64 Ojciec Bazyli Kostycewicz zakończył linię duchowną rodu. Miał siedmiu synów, z których dwóch zmarło w wieku niemowlęcym. Najwybitniejszą postacią wśród pozostałych pięciu był urodzony w Pasynkach Jarosław (1896-1971). Przed I wojną św. rozpoczął studia filologiczne w Kijowie, po jej wybuchu zmobilizowany do szkoły oficerskiej, brał udział w walkach na Kaukazie. W 1919 r. powrócił do Bielska, pomagał ojcu w prowadzeniu kancelarii parafialnej. W okresie międzywojennym bezrobotny, jako nauczyciel zatrudniony dopiero w 1939 r.; w okresie okupacji niemieckiej organizator szkolnictwa białoruskiego w gminie Bielsk, prowadził nielegalną szkołę średnią we własnym domu. W 1944 r. aktywnie włączył się w organizację Białoruskiego Gimnazjum Państwowego w Bielsku (potem liceum); od 1946 r., z kilkuletnią przerwą, do 1965 r. jego dyrektor. Był wybitnym pedagogiem, wielkim autorytetem wśród nauczycieli, uczniów i mieszkańców Podlasia. Do końca życia czynnie udzielał się w życiu Cerkwi prawosławnej; szerzej o J. Kostycewiczu patrz: „Białoruskie Zeszyty Historyczne”, 1995 nr 1(3); „Энцыклапедыя Гiсторыi Беларусi”, t. 4. s. 142.
65 B. Sakowski, op. cit., „Niwa” nr 25/1996.

Rozdział V
Początki szkolnictwa cerkiewno-parafialnego

Pierwszą formalną szkołą na terenie parafii Pasynki była otwarta w 1848 r. Szkoła Wiejska (Ńĺëüńęîĺ Ó÷űëčůĺ)1. Podlegała ona Zarządowi Wiejskiemu (Ďŕńűíęîâńęîĺ Ńĺëüńęîĺ Óďđŕâëĺíiĺ) i obejmowała swym zasięgiem teren całej gminy Pasynki. Niebawem szkoła przeszła w zarządzanie organów państwowych (Ministerstwo Oświecenia Publicznego), zmieniając nazwę na ďŕëŕňńęîĺ, potem íŕđîäíîĺ ó÷čëčůĺ (szkoła ludowa). Zorganizowanie takiej szkoły to wielki postęp edukacyjny. Dzięki temu dzieci chłopów pańszczyźnianych chociaż w dziedzinie oświaty stawały na równi ze swymi mieszczańskimi bądź szlacheckimi rówieśnikami. Rozwojowi szkoły sprzyjał o. Andrzej Kostycewicz, który pełnił w niej funkcję nauczyciela religii. Corocznie w placówce pobierało naukę średnio 25 uczniów. Do 1880 r. liczba jej absolwentów sięgnęła 675 osób, z czego jedynie piętnaście stanowiły dziewczęta. Analfabetyzm wśród młodzieży parafialnej oraz części dorosłych nie był już zjawiskiem powszechnym2.

Przez okres blisko czterdziestu lat na terenie całej parafii funkcjonowała jedynie wspomniana placówka. Była ona dostępna głównie dla mieszkańców Pasynek, Saków i Pilipków, rodzice z innych miejscowości swe dzieci posyłali do szkoły ludowej sporadycznie. Wiązało się to zarówno z dużą odległością od niej, jak też rytmem życia na wsi. Gospodarze często nie mogli sobie pozwolić na wysyłanie swych dzieci do szkół wczesną jesienią i wiosną, w okresie wzmożonych prac polowych. A zimą dojazd był ograniczony. W lepszej sytuacji byli ci, którzy posiadali w samych Pasynkach kuzynów. Tam też uczniowie mogli znaleźć kwaterunek.

Naprzeciw tym problemom wyszedł św. Synod. Nowy oberprokurator Konstanty Pobiedonoscew (od 1880 r.), inaczej niż poprzednik, Dymitr Tołstoj, uważał, że w organizację szkół elementarnych winny zaangażować się same parafie. Placówki oświatowe miały docierać jak najbliżej ludzi, niosąc im umiejętność czytania i pisania nierozerwalnie związaną z nauką Cerkwi. Postawa Pobiedonoscewa była reakcją na antyszkolną politykę jego poprzednika, która doprowadziła do prawie pełnej likwidacji sieci szkół cerkiewnych, stworzonej w latach sześćdziesiątych. Od 1884 r. na terytorium całego państwa zaczęły na nowo powstawać liczne szkoły gramoty i wyżej od nich stojące statusem szkoły cerkiewno-parafialne.

Pierwsze placówki cerkiewne ze statusem szkół gramoty na terenie parafii Pasynki zorganizowano w 1884 r. w Zubowie i Knorozach, największych i najbardziej oddalonych od centrum parafii. Już w pierwszym roku naukę w każdej ze szkół pobierało ponad trzydziestu uczniów. W roku następnym otwarto szkołę w Ogrodnikach i taki stan przetrwał do objęcia parafii przez o. Bazylego Kostycewicza w 1887 r.3 Wtedy to otwarto szkołę w Pilipkach. Lata następne zaowocowały powstaniem nowych placówek w Treszczotkach (1888), Łoknicy (1891), Sakach (1892). Akcję organizacji szkół gramoty zakończyło otwarcie takowej w 1896 r. w Miękiszach. Przez dłuższy czas placówki mieściły się w domach rodziców uczniów, dlatego też nazywano je szkołami ruchomymi (передвижные). Nauczyciele nie posiadali zbyt dużych kwalifikacji, w większości byli to absolwenci pasynkowskiej szkoły ludowej. Zresztą ich pensje były niewielkie, wynosiły 10-20 rubli, a wypłacał je samorząd wiejski. W ministerialnej szkole ludowej byli zaangażowani najczęściej absolwenci seminariów nauczycielskich, a ich uposażenie wynosiło wielokrotnie więcej.

W poniższym zestawieniu przedstawiamy kadrę nauczycielską oraz liczbę uczniów w poszczególnych placówkach w 1894 r.

Rok szkolny 1887/88 rozpoczął się bardzo pomyślnie. W trzech wsiach: Zubowie, Knorozach i Ogrodnikach otwarto nowo wzniesione budynki szkół gramoty. Posiadając stałe locum, wreszcie mogły one stać się w swych miejscowościach placówkami oświatowo — kulturalnymi z prawdziwego zdarzenia. Na stanowiskach nauczycieli obsadzono uzdolnionych absolwentów dwuklasowej cerkiewno-parafialnej szkoły w Drohiczynie. Dzięki ich zaangażowaniu szkoły gramoty znacznie podwyższyły swój poziom, a bardziej uzdolnione dzieci zdawały egzaminy końcowe z programu szkoły cerkiewno-parafialnej. Oprócz wiedzy ogólnej nauczyciele ci posiadali dobre przygotowanie pedagogiczne oraz predyspozycje do organizowania życia kulturalnego na wsi. Zachował się opis choinki bożonarodzeniowej, zorganizowanej w 1900 r. w Zubowie przez miejscowego nauczyciela Jana Nazarczuka. W uroczystości wzięło udział 76 uczniów oraz ich rodzice. Być może po raz pierwszy w życiu mogli oni zabaczyć udekorowaną choinkę i posłuchać śpiewu kolęd w wykonaniu chóru szkolnego. Zadowolony z przebiegu choinki o. Bazyli Kostycewicz zanotował w latopisie: событие этого дня представляет отрадное явление в местной повседневной жизни, оно имеет свое нравственное влияние на народ. Желательно, чтобы идея устройства подобных сельских праздников распространилась, прививалась и в других местах, принося желанные плоды4.

Inną ważną uroczystością w życiu każdej ze szkół były egzaminy końcowe i wręczenie świadectw. Szkołę wizytowali wówczas przedstawiciele władz szkolnych, cerkiewnych i świeckich. Egzaminy odbywały się w maju, w radosnym paschalnym okresie, dlatego też stały się one okazją do wiosennego świętowania całej wsi. W źródłach drukowanych zachował się opis takiej uroczytości z czwartego maja 1904 r. w cerkiewno-parafialnej5 szkole w Knorozach. Zaproszeni goście byli zachwyceni występami uczniów, zadowoleni z ich postępów w nauce (egzaminy zdało pozytywnie dwunastu chłopców). Podziwiali również szkolny sad i szkółkę drzewek owocowych, założoną przez nauczyciela Siergieja Monachowicza6.

W początkowych latach istnienia bolączką szkół był procentowo mały udział dziewcząt w nauczaniu. Rodzice woleli pozostawiać swe córki na miejscu, by pilnowały młodsze rodzeństwo i uczyły się robót domowych. Ich edukacja była w mniemaniu większości zbytnim luksusem. Szczególnie znikoma liczba dziewcząt uczęszczała do szkoły ludowej w Pasynkach. Lepiej sytuacja wyglądała w szkołach gramoty oraz cerkiewno-parafialnych. Tu dziewczęta na ogół stanowiły, szczególnie na początku XX w., ponad 30% ogólnej liczby uczniów, a czasem nawet przewyższały liczbę chłopców. Porównanie liczby chłopców i dziewcząt w wybranych latach ilustruje zestawienie:

Z powyższego zestawienia wynika, że procentowy udział dziewcząt w szkołach stopniowo się zwiększał. Była to zasługa przede wszystkim nauczycieli, którzy oprócz zajęć szkolnych potrafili dobrze zorganizować różnorodne formy pracy pozalekcyjnej. Zachowały się wspomnienia o kilku z nich. W Knorozach takim aktywnym nauczycielem był Antoni Ruszkiewicz, pochodzący z Nurca k. Siemiatycz. Pamiętający go Nestor Pierewoj wspomina: Быў гэта надзвычай добры настаўнiк..., ён сцiсла прытрымлiваўся вызначаных гадзiн. Толькi адпусцiў вучняў дадому, адразу плянаваў урокi на наступны дзень, папраўляў сшыткi, чытаў кнiжкi. Таксама iграў прыгожа на скрыпцы, вельмi прыгожа спяваў, а як толькi вечарэла, iшоў на вёску, адшукваў, дзе збiралiся кудзельнiцы дзяўчаты... Дзяўчаты, каб паказацца, што яны ўмеюць, пачынаюць спяваць розныя песнi, спачатку несмела-цiха, а потым на ўсю грудзь8. W czasie takich improwizowanych przesłuchań nauczyciel dobrał odpowiedni skład wielogłosowego chóru. Niebawem zasłynął on na całą okolicę, jednocząc przy tym miejscową młodzież. Repertuar chóru był zarówno świecki, jak i cerkiewny (Ruszkiewicz był jego znawcą). Repetycje odbywały się w szkole. Nauczyciel uczył nowych pieśni, rozdając ich teksty, co niepiśmiennych wprowadzało w zakłopotanie. Miało to jednakże na nich wyraźny wpływ. Dzięki śpiewkom właśnie wiele dziewcząt i chłopców przestało być analfabetami. A do dziś jeszcze w Knorozach żyją bogate tradycje śpiewacze.

Antoni Ruszkiewicz nie ograniczał się do pracy z młodzieżą, żył także problemami dorosłych. Na początku wieku coraz bardziej dawała o sobie znać plaga alkoholizmu, a sprzyjały temu prosperujące w wielu wsiach karczmy. Nauczyciel, starając się odciągnąć mężczyzn od nałogu, zapraszał ich wraz z małżonkami do szkoły, gdzie prowadził pogadanki na temat nauki i jej znaczenia w życiu człowieka. Były one połączone z czytaniem „Żywotów Świętych”, deklamacją wzruszających wierszy umoralniających oraz występem chóru. Pisał o tych spotkaniach N. Pierewoj: Mэтай настаўнiка было адцягнуць ад карчмы, п’янства, ад беcкарыснага пералiвання з пустога ў парожняе i з’яднаць ix у школе, дзе ўжо не было вульгарных слоў. Гэта быў пачатак што-раз лепшага, культурнага жыцця9.

Równie pochlebne słowa dotyczą działalności nauczycielki z Ogrodnik Anastazji Maksymiuk, absolwentki Seminarium Cerkiewno-Nauczycielskiego przy monasterze w Krasnymstoku (Różanymstoku). Współcześni uważali ją za pedagoga z powołania. Miała ona bardzo dobre podejście do dzieci, które traktowały ją jak drugą mamę: Она как мама обращалась с детьми, которые слушали ея и остерегались чем либо огорчить её — pisał o niej o. Włodzimierz Romanowski10. Nauczycielka zdołała zorganizować chór szkolny, który był w stanie doskonale odśpiewać nawet Liturgię Uprzednio Oświęconych Darów. Dlatego też w 1910 r. z wielkim żalem zarówno duchowny, jak i dzieci z rodzicami, przyjęli informację o przeniesieniu jej z Ogrodnik k. Pasynek do innych Ogrodnik w parafii Trześcianka. Szczególnie zawiedziony decyzją władz szkolnych był proboszcz.

* * *

Zorganizowanie szkolnictwa cerkiewno-parafialnego w parafii Pasynki to ważny fakt w dziejach tych okolic. Dzięki niemu w większości niepiśmienna masa parafian otrzymała dostęp do kultury słowa pisanego, zarówno cerkiewnego, jak i świeckiego. A przed młodzieżą otworzyły się możliwości awansu społecznego, z czego też wielu skorzystało.

Parafia pasynkowska, poczynając od o. Adama Kostycewicza, posiadała światłych duchownych, którzy pojmowali znaczenie szkolnictwa i umieli sprzyjać jego rozwojowi. Szczególnie zasłużoną postacią w tym względzie był o. Bazyli Kostycewicz. Po objęciu parafii kontynuował dzieło ojca, tworząc szkoły gramoty we wszystkich miejscowościach w parafii. Jednocześnie brał czynny udział w organizacji szkół cerkiewnych na Podlasiu, pełniąc w latach 1896-1898 obowiązki wizytatora tychże placówek na terenie powiatu bielskiego. Również jego następca, o. Włodzimierz Romanowski, włożył wiele trudu w szerzenie oświaty na wsi. Ale o tym w następnym rozdziale.


1 APP, Letopiś..., k. 4.
2 Tamże.
3 LEW, 1887, s. 390.
4 Letopiś..., k. 27.
5 Szkołę gramoty w Knorozach przekształcono w cerkiewno-parafialną w 1901 r.; podobny status otrzymały wówczas także szkoły w Zubowie i Ogrodnikach. W 1902 r. nauczyciele powyższych szkół otrzymali od Eparchialnej Rady Szkolnej 240 rubli uposażenia w skali roku; por. APP, Letopiś..., k. 29.
6 I. Matus, Carska Szkoła, „Czasopis” 1997, nr 4; por. Nestor Pierewoj, Załataja Kniga pra wiosku Knarazy, „Bielski Hostineć” 1998, nr 3; Siergiej Monachowicz urodził się w 1882 r. w Pasynkach, był synem Bazylego i Marii, bratankiem wójta Tichona Monachowicza, w latach 1912-1915 był proboszczem cerkwi w Maleszach. w tym czasie (1913 r.) ukazały się drukiem jego trzy podręczniki szkolne: „Очерки Западного Края”, „Краткая Русская Исторія” i „Краткая географія”. Nestor Pierewoj podaje, że S. Monachowicz był w Knorozach następcą Antoniego Ruszkowskiego. Irena Matus, znawczyni tematu szkolnictwa cerkiewno-parafialnego w powiecie bielskim, korygując te dane stwierdza, że A. Ruszkiewicz (faktyczne brzmienie nazwiska) przejął szkołę po Monachowiczu.
7 Od roku szkolnego 1908/1909 szkoły w Pilipkach i Łoknicy funkcjonowały jako ministerialne szkoły ludowe. Szkoły gramoty w Sakach i Treszczotkach z początkiem roku szkolnego 1913/1914 przekwalifikowano na cerkiewno-parafialne.
8 N. Pierewoj, Załataja kniga..., „Bielski Hostineć” nr 3/1998, s. 25.
9 Tamże.
10 APP, Letopiś..., k.35.

Rozdział VI
Bractwo św. Jana Chrzciciela

W momencie, gdy parafię pasynkowską opuszczał o. Bazyli Kostycewicz, państwo rosyjskie i Cerkiew prawosławna przeżywały okres przełomowy swych dziejów. Niepokoje społeczne, liberalizacja polityki wewnętrznej, próby reform Cerkwi zaczęły stopniowo zmieniać oblicze państwa i społeczeństwa. W dużych miastach wrzały nastroje rewolucyjne oraz antysemickie. W 1905 r. został ogłoszony akt tolerancyjny, zniesiono cenzurę. Cerkiew prawosławna również nie pozostała obojętna wobec ówczesnych wydarzeń. Hierarchia potępiała zarówno wywrotową wobec państwa działalność rewolucyjną, jak też wystąpienia antysemickie1.

W nowych warunkach politycznych bardzo ważną sprawą było zwołanie Soboru Lokalnego. Musiały go poprzedzić solidne przygotowania, dyskusje i konsultacje. W tym też celu w marcu 1906 r. po raz pierwszy zebrało się Zgromadzenie Przedsoborowe, złożone z hierarchów oraz wybitnych przedstawicieli duchowieństwa i nauk teologicznych. W siedmiu komisjach rozważano o najbardziej palących problemach Cerkwi: jej statusie kanonicznym w państwie oraz organizacji wewnątrzcerkiewnej, formie i roli parafii, kształcie szkolnictwa duchownego, granicy kontroli Cerkwi nad wydawnictwami religijnymi po zniesieniu cenzury oraz małżeństwach mieszanych i zatrzymaniu konwersji na inne wyznania w niektórych regionach. Ten ostatni problem szczególnie ostro pojawił się po 1905 r. na południowym Podlasiu, gdzie na rzymski katolicyzm przeszło ponad 100 tysięcy dawnych unitów, od 1875 r. pozostających nominalnymi prawosławnymi. Na północnym Podlasiu porzucanie prawosławia po 1905 r. było zjawiskiem marginalnym. Dotyczyło to również parafii pasynkowskiej. Dane o liczbie parafian z lat 1904-1906 wskazują raczej na jej stabilność, aniżeli na odchodzenie od wyznania przodków2.

Parafii pasynkowskiej, jak zresztą całego powiatu bielskiego, praktycznie nie dotknęły radykalne nastroje rewolucyjne, a i przy ograniczonym przepływie informacji niewiele osób miało szansę z takowymi się zetknąć. Interesujące wydarzenie, mające związek z ówczesną atmosferą polityczną, odnotował Latopis. Wywodzący się z Zubowa Harasim Michalczuk na początku wieku rozpoczął praktykę urzędniczą w Grodnie. W 1905 r. za działalność rewolucyjną został usunięty z urzędu i niebawem rozpoczął pracę w redakcji jednej z gazet. W październiku 1913 r. Michalczuk powrócił do rodzinnej wsi, gdzie — według Latopisu — prowadził antyreligijną propagandę. Niebawem trafił do szpitala, gdy został sparaliżowany po bluźnierstwach o Bogarodzicy. Włościanie, jak zapisano w kronice: усмотрели справедливое Божие наказание за его кощунственные богохульные слова3.

Ukształtowana przez wieki pobożność parafian pozwalała im odpowiednio oceniać takiego typu wydarzenia. Kler pojmował przy tym, że w nowych warunkach praca duszpasterska powinna była stać się jeszcze bardziej intensywna i szerzej ukierunkowana. Temu zadaniu z powodzeniem sprostał nowy proboszcz, o. Włodzimierz Romanowski. Do Pasynek duchowny przybył czwartego września 1906 r., tuż przed świętem Preczystej — Narodzenia Przenajświętszej Bogarodzicy. Swój szlak duszpasterski rozpoczynał w znamienitym monasterze w Krasnymstoku, gdzie od 1901 r. był proboszczem miejscowej parafii4. Pasynki nie były jednakże jego pierwszą placówką na Podlasiu. Miejscową Cerkiew i ludzi poznał już w latach 1889-1890, gdy pełnił obowiązki psalmisty parafii Nowoberezowo.

Pięcioletni pobyt w monasterze miał duży wpływ na kształtowanie duchowej osobowości o. Włodzimierza. Wpływały na to, niewątpliwie, monasterskie praktyki: codzienne odprawianie nabożeństw, ruch pielgrzymkowy do monasteru i cudownej ikony, działalność charytatywno-społeczna mniszek oraz miejscowego bractwa. W Pasynkach duchowny chciał wcielić w życie chociaż część tego krasnostockiego przesłania. Już późną jesienią 1906 r. w miejscowościach, gdzie znajdowały się siedziby szkół cerkiewno-parafialnych, w dwie kolejne soboty były odprawione całonocne czuwania (всенощные бденiя). W czasie nabożeństw śpiewały chóry uczniowskie, potem zaś duchowny prowadził wykłady katechetyczne. Jesienne spotkania modlitewne z mieszkańcami wsi były kontynuowane i w latach następnych5. Dzięki nim wielu parafian po raz pierwszy zetknęło się z takimi nabożeństwami jak wieczernia czy utrenia, które niewątpliwie miały duży wpływ na umacnianie pobożności.

Nowy duchowny starał się również organizować pielgrzymki grupowe. Do tej pory do pobliskich miejsc świętych i na okoliczne „odpusty” parafianie udawali się przeważnie pojedynczo. O. Włodzimierz starał się nadać pielgrzymkom bardziej uroczysty, zorganizowany charakter. Pierwszą, odnotowaną w latopisie, była pielgrzymka na święto Preczystej (8 września) w 1908 r. do sanktuarium Bogarodzicy w Bielsku. Uroczystość była szczególna, miasto odwiedził wówczas biskup białostocki Włodzimierz6. Jak zapisał o. Włodzimierz, z Pasynek do Bielska wyruszył крестый ход при множестве народа7. Podobny krestny chod wyruszył z Pasynek w roku następnym, gdy 28 maja 1909 r. w Bielsku odbywały się uroczystości związane z siedemdziesiątą rocznicą powrotu unitów do prawosławia8. Głównymi organizatorami pielgrzymki byli członkowie miejscowego bractwa cerkiewnego, które już od przeszło pół roku działało w Pasynkach. Zorganizowane bractwo stało się głównym dziełem duszpasterskim o. Włodzimierza Romanowskiego.

Duchowny głęboko wziął do serca przesłanie Zgromadzenia Przedsoborowego z 1906 r., na którym dyskutowano m.in. o aktywizacji wiernych poprzez organizację bractwa, siestriczestwa i innych organizacji parafialnych. Chociaż bractwa na ziemiach białoruskich, w tym też podlaskich, posiadały długą tradycję (w Pasynkach bractwo istniało od dawna; członkowie — przważnie wdowy i wdowcy — zajmowali się przede wszystkim przygotowaniem świec), potrzebna była jednakże ich odnowa i stworzenie nowych form działania. Po przygotowaniach, związanych z opracowaniem statutu (zatwierdzony przez bp Michała 4 listopada 1908 r.), szóstego grudnia 1908 r. odbyło się pierwsze uroczyste posiedzenie nowego bractwa pasynkowskiego. Po Świętej Liturgii (był to dzień świąteczny — św. Mikołaja) i molebnie wszyscy zebrani udali się do budynku szkoły ludowej. Po słowie proboszcza i odczytaniu statutu wybrano władze. Przewodniczącym został o. Włodzimierz Romanowski, sekretarzem Piotr Maliszewski — nauczyciel miejscowej Szkoły Ludowej, skarbnikiem diakon Stefan Łomasko. W skład rady bractwa weszło również dziewięciu przedstawicieli parafialnych wsi, po jednej osobie z każdej. Niebiańskim opiekunem został wybrany patron cerkwi św. Jan Chrzciciel. Jako że zebranie założycielskie odbywało się w dniu imienin imperatora, postanowiono przesłać telegram na adres samego Mikołaja II. Odpowiedź nadeszła niebawem, car własnoręcznie dziękował za życzenia: Искренно всех благодарю9.

Rok po założeniu bractwo liczyło już 153 członków. Jako honorowi członkowie w skład jego wchodzili biskup grodzieński Michał, biskup orenburski i uralski Joakim oraz o. Jan Kotowicz, protojerej soboru katedralnego w Wilnie. Ostatni przekazał na rzecz zorganizowanej przez bractwo biblioteki blisko siedem pudów (115 kg) różnorodnych książek religijno-historycznych. Oprócz biblioteki bractwo prowadziło sklepik z literaturą duchowną, krzyżykami i ikonami oraz wspomagało działalność chórów parafialnych (zakup nut, subsydiowanie oświetlenia sal, gdzie odbywały się śpiewki oraz drobne wynagrodzenia dla chórzystów)10. Impulsem do działalności bractwa stała się niewątpliwie wizyta w 1908 r. biskupa białostockiego Włodzimierza, który w dniu św. Jana Chrzciciela (24 czerwca st.st.) odprawił w Pasynkach Liturgię Św. oraz wieczernię z akatystem. W uroczystościach uczestniczyło ponad dwa tysiące wiernych oraz wielu duchownych. Władyka był bardzo zadowolony z ogólnego stanu parafii, działalności bractwa i śpiewu chóru. W tymże roku jeszcze w dniach 2-5 sierpnia o. Włodzimierz uczestniczył w wileńskim zjeździe bractw cerkiewnych z ziem białorusko-litewskich, oficjalnie zwanych Sewiero-Zapadnym Krajem11.

Niezależnie od pracy z bractwem pasynkowski proboszcz dbał o historyczną i kulturalną oświatę dorosłych, w tym miejscowych władz. Dziewiętnastego lutego 1911 r. w cerkwi oraz budynku gminy odbyły się uroczystości, związane z pięćdziesiątą rocznicą uwłaszczenia chłopów. Wziął w nich udział również wójt i starostowie wiejscy. Pamiątką jubileuszu była zakupiona przez parafian ikona Wsiech Skorbiaszczych Radostie. Z inicjatywy proboszcza parafia ponownie skierowała list — pozdrowienie do cara Mikołaja II. Imperator znowuż odpowiedział osobiście12. Innymi wydarzeniami kulturalnymi tego roku były prelekcje poświęcone M. Łomonosowowi, wygłaszane przez proboszcza po nabożeństwach w szkołach wiejskich oraz wieczór literacki z pokazem „żywych obrazów”, zorganizowany w czasie świąt Bożego Narodzenia przez córkę proboszcza Eugenię Romanowską, nauczycielkę pasynkowskiej szkoły13. Od jesieni tegoż roku placówka ta mieściła się w nowym budynku, a jej status podniesiono do wtorokłasnogo uczyliszcza.

Następny rok działalności bractwo cerkiewne rozpoczęło od postanowienia nabycia ikony męczenników wileńskich: św. Jana, Antoniego i Eustachego. Zamówienie złożono w rodzinnym mieście świętych. Po odbiór ikony udał się niebawem po święcie Paschy sam proboszcz. W Wilnie o. Włodzimierz w monasterze św. Ducha oddał cześć relikwiom św. męczenników. Tu również była wyświęcona ikona świętych. W podróż powrotną duchowny udał się znowu pociągiem, przyjazd do Bielska był zaplanowany na 29 kwietnia. W tym dniu na bielską stację kolejową wyruszył z Pasynek krestny chod na czele z diakonem o. Stefanem Łomasko. Przy cerkwi Michajłowskiej do procesji dołączyła grupa parafian z cerwi Woskresieńskiej z o. Lwem Tymińskim. Niebawem na stację przybył pociąg z o. Włodzimierzem, który poprowadził procesję w drogę powrotną do Pasynek. Tu oczekiwał już wikariusz o. Jan Kotowicz. Po odsłużeniu dziękczynnego molebnu wszyscy obecni przy adoracji ikony zostali namaszczeni olejem z lampki znad relikwii świętych. Ojciec Włodzimierz Romanowski, który opisywał to wydarzenie w latopisie, odnotował, że ogólny koszt ikony w kiocie wyniósł 123 ruble14.

Uroczystość sprowadzenia ikony była wielkim świętem bractwa, które w 1912 r. liczyło już 184 członków. Rok później było już ich dwustu dwudziestu. Praktycznie jego członkiem był co dziesiąty dorosły parafianin, a pod względem liczebności dorównywały mu jedynie bractwa zorganizowane przy sanktuariach w Hodyszewie, Starym Korninie, Krasnymstoku i in. Wydarzenia roku 1913 pokazały, że działalność pasynkowskiego bractwa nie ograniczała się jedynie do prac na rzecz świątyni parafialnej i edukacji parafian. Jego członkowie udzielali się również charytatywnie. Gdy w końcu maja w czasie pożaru w Pilipkach poważnie ucierpiały zabudowania 27 gospodarzy (dziesięciu straciło cały majątek), bractwo przekazało pogorzelcom sto cztery ruble — większość swego rocznego budżetu. Dodatkowo kilkakrotnie przeprowadzano w cerkwi zbiórkę pięniędzy na ten cel15. Zapewne także wiele sił fizycznych włożyli członkowie bractwa w pomoc mieszkańcom Pilipków w odbudowie gospodarstw.

Trudno ustalić, w jakim stopniu na działalność charytatywną Bractwa wpływały prosperujące na terenie parafii drobne zakłady branży rolnej. Największe dochody przynosił folusz Hersza Kona, usytuowany przy rzece Orlance, nieopodal majątku Użyki. W tychże Użykach ich właściciel, Jan Wróblewski, posiadał młyn wodny. Na rzece Łoknicy we wsi o tej samej nazwie działał niewielki młyn Zygmunta Wolferskiego, w Miękiszach zaś prosperował większy młyn wodny Borysa Omelaniuka. Oprócz tego w prawie każdej wsi na terenie parafii istniało po kilka wiatraków. Pasynki posiadały ich aż trzy, podobnie było w Zubowie. Dwa wiatraki funkcjonowały w Pilipkach, Łoknicy i Miękiszach zaś po jednym16.

Wspomniany wcześniej rok 1913 stał również pod znakiem obchodów 300-lecia dynastii Romanowych. W gminie Pasynki jubileuszowe uroczystości odbyły się 20 i 21 lutego. W pierwszym dniu odprawiono Liturgię ze wspominaniem zmarłych, w drugim zaś Liturgię z molebnem. Po molebnach w szkole i budynku Zarządu Gminy duchowny przedstawił historię dynastii17. Nikt nie przypuszczał, że Romanowym dane będzie panować jeszcze tylko pięć lat. Nikt też nie wiedział, że całe ich państwo czeka wielka próba, a gromadę parafialną exodus — uchodźstwo ze stron rodzinnych.


1 por. spotkanie ze społecznością żydowską bp grodzieńsko-brzeskiego Michała (Jermakowa) w czasie wizytacji parafii w Orli w 1907 r., „Grodnienskije Jeparchijalnyje Wiedomosti” (dalej: GEW), 1907, s. 199.
2 W 1904 r. parafia pasynkowska liczyła 3446, w 1905 — 3460, a w 1906 — 3451 osób; APP, Letopiś... . W 1905 r. księga nawróconych bielskiej parafii rzymskokatolickiej odnotowuje 148 przypadków przyjęcia obrządku rzymskiego. Przyjmując, że terytorium tejże parafii były rozległe i obejmowało całe miasto i kilka prawosławnych parafii wiejskich (w tym pasynkowską) liczba ta jest niewielka. Trzeba również pamiętać, że konwersja dotyczyła również dawnych rzymskich katolików, którzy w XIX w., z różnych przyczyn, czasem pod presją, przyjęli prawosławie.
3 APP, Letopiś..., k. 38.
4 Żeński prawosławny monaster w Krasnymstoku (Różanym Stoku) został założony w 1900 r. przy miejscowym sanktuarium ikony Bogarodzicy. Na jego terenie mniszki prowadziły szkołę, sierociniec oraz przytułek. Od 1907 r. działało tu cerkiewno-nauczycielskie seminarium dla kobiet. W 1905 r. otwarto filię monasteru z siedzibą w Drohiczynie. W 1915 r. ok. 300 sióstr wraz z cudowną ikoną ewakuowało się wgłąb Rosji. Duchowymi sukcesorami monasteru krasnostockiego są obecnie żeńskie placówki w Grodnie i Białymstoku.
5 APP, Letopiś..., k. 32-33.
6 Biskup Włodzimierz (Tichonicki) — w latach 1907-1915 biskup białostocki, wikariusz diecezji grodzieńskiej; po ewakuacji w latach 1918-1922 administrator diecezji grodzieńskiej, zmarł we Francji w 1961 r.; zob. Mitropolit Władimir swiatitiel-molitwiennik (1873-1959), izd. „Wiecznoje” 1965, ss. 251.
7 APP, Letopiś..., k. 34.
8 Tamże.
9 APP, Letopiś..., k. 34; GEW, 1910, s.16-17, Godowoj otczet Pasynkowskago Sw. Predtieczenskogo Bratstwa Bielskago Ujezda (6 diekabria 1908-1909 g.); P. Bajko, Gdy w Pasynkach działało bractwo cerkiewne, „Tygodnik Podlaski” 1989, nr 1.
10 Tamże.
11 Tamże.
12 APP, Letopiś..., k. 36. Charakter uroczystości i pamiątka — ikona wskazują na bliski związek przedstawicieli miejscowych władz samorządowych z Cerkwią. W sąsiednich gminach Klejniki i Pawły uroczystości w 1911 r. miały bardziej polityczny charakter, odsłonięto tam popiersia cara Aleksandra II — Oswobodziciela.
13 Tamże; pierwsza w dziejach publiczna demonstracja żywych obrazów była równie doniosłym w dziejach Pasynek wydarzeniem, jak pojawienie się pierwszego gramofonu. Mieszkańcy usłyszeli go po raz pierwszy w czasie odpustu na święcie parafialnym w 1896 r. Do Pasynek przywiózł go brat miejscowego parafianina Aleksego Tarasiuka, który najprawdopodobniej w Rewlu (Tallinie) piastował stanowisko urzędnika państwowego. Wydarzenie to opisuje N. Pierewoj, wówczas dziewięcioletni chłopiec: „Przegląd Prawosławny” 1999, nr 6.
14 Tamże, k. 37.
15 Tamże, k. 38.
16 NHAB w Grodnie, f. 14, op. 1, 423.
17 Tamże.

 

УВЕРХ


   

Беларуская Інтэрнэт- Бібліятэка КАМУНІКАТ
webmaster