|
ks. Grzegorz Sosna
Doroteusz Fionik
Pasynki i okolice
Rozdział VII
To był prawdziwy exodus
W końcu lipca 1914 r. parafię pasynkowską lotem błyskawicy obeszła wieść o wypowiedzeniu przez Niemców wojny Rosji. Ukształtowane w czasie ostatnich dziesięcioleci poczucie stabilizacji i względnego dobrobytu zostało nagle zachwiane. Ludzie wychodzili na ulice, dzielili się swoimi obawami, bardziej zaczęli interesować się ogólną sytuacją polityczną. Niektóre rodziny niebawem odczuły dotkliwą stratę, wielu bowiem mężczyzn zostało powołanych do służby wojskowej. Armia na swoje potrzeby rekwirowała konie i wozy, mobilizowała również gospodarzy do kopania okopów. Ubytki ludnościowe i materialne dały się we znaki szczególnie przy jesiennych zasiewach ozimin. Do pomocy rodzinom, które nie mogły z tym się uporać, wójt gminy był zobowiązany zorganizować pomoc sąsiedzką.
Ludność rozumiała sens wyrzeczeń i solidaryzowała się z armią, szczególnie po jej sukcesach jesienią 1914 r. Państwu chodziło jednak o konkretną pomoc. Zwracano się w tym celu również do duchownych. Na przykład proboszcz sąsiedniej parafii Klejniki, o. Jan Chlebcewicz, na potrzeby armii zorganizował zbiórkę kilkuset koszul oraz dużej ilości płótna, z którego na miejscu uszyto masę bielizny1. Wszystkie parafie zobowiązane były także do comiesięcznych wpłat na konto Czerwonego Krzyża (zachowała się książeczka wpłat z parafii Hryniewicze Duże). Nie posiadamy informacji o aktywności w dziele podobnej pomocy parafii Pasynki, na pewno jednak takowa istniała.
Na przełomie maja i czerwca 1915 r. władze wojskowe zaczęły prace przy modernizacji strategicznej drogi Bielsk — Narewka — Wołkowysk. Okolicznych mieszkańców zatrudniono do zwożenia kamieni oraz układania bruku. W lipcu z powodu napiętej sytuacji na froncie prace wstrzymano, niebawem na niedokończonej drodze zaczęły pojawiać się pierwsze grupy uchodźców z Królestwa Polskiego. Miejscowa ludność obserwowała to wszystko z niepokojem, chociaż nadal wierzyła w siłę oręża armii rosyjskiej. Gdy w końcu lipca wiejscy sołtysi zaczęli sporządzać opisy mienia poszczególnych gospodarzy, zagrożenie ewakuacją stało się już bardzo realne. Niestety, nie zachowały się szczegółowe dane dokumentalne o okresie bezpośrednio poprzedzającym ewakuację — bieżeństwo oraz jej przebiegu na terenie parafii pasynkowskiej. Cerkiewny latopis nie obejmuje lat 1914-1915, a opisane w 1933 r. wydarzenia z okresu I wojny światowej są potraktowane ogólnikowo. Pewnych informacji dostarcza nam N. Pierewoj w swojej „Złotej Księdze”. Podstawowym jednak źródłem informacji o okresie bieżeństwa i pierwszej okupacji niemieckiej są wspomnienia świadków tych wydarzeń.
Na kilka tygodni przed wyruszeniem na uchodźstwo o. Włodzimierz Romanowski, zgodnie z dyrektywami, zorganizował ewakuację cerkiewnych dzwonów, które przetransportowano na stację kolejową w Bielsku i stąd, prawdopodobnie 31 lipca, pojechały one do moskiewskiego magazynu artyleryjskiego2. Ruchome kosztowności cerkiewne po części spakowano do skrzyń i zakopano na placu parafialnym. Życie parafian z pozoru toczyło się normalnym torem. Dobra pogoda sprzyjała żniwom. Przed świętem Spasa — Przemienienia Pańskiego (19 sierpnia) większość stodół była już pełna. Gospodarzom nie dane było jednak ze zbiorów skorzystać. Front niemiecko-rosyjski przemieszczał się na wschód. Przez Pasynki i inne miejscowości zaczęły przetaczać się długie kolumny uchodźców i wojska, przez teren parafii przebiegały przecież aż trzy ważne trakty na wschód: strategiczna droga Bielsk — Wołkowysk, dawny Carski Hostineć oraz droga z Plosek przez Łoknicę i Lady do Puszczy Białowieskiej. Do tego potoku ludzkiego zaczęła stopniowo dołączać ludność parafii pasynkowskiej. Na wozy nakryte prowizorycznym zadaszeniem ładowano rzeczy najpotrzebniejsze: ubrania, pościel, jedzenie. Za wozem prowadzono krowę, czasem pędzono gęsi.
Na zachód od Bielska słychać już było kanonadę. Na Spasa wyruszyła kolumna bieżeńców z Kotłów i Hryniewicz. Prawdopodobnie tegoż dnia rodzinną wieś opuścili mieszkańcy Pasynek. Wiktor Wiesiołowski, urodzony w 1907 r., wspomina, że bezpośrednio po wyjeździe całą noc miejscowa ludność spędziła na pobliskim pastwisku. Rano starsi mieli powrócić do wsi, by sprawdzić stan gospodarstw. Zabudowania i pozostawiony dobytek były jeszcze nienaruszone. Z zachodnich obrzeży miasta Bielska dolatywała już artyleryjska kanonada3. Trzy dni potem w czasie walk na linii rzeki Białej i Orlanki od pocisków zapalających spłonęła hryniewicka cerkiew4. Do dwudziestego sierpnia większość ludności parafii Pasynki, często ponaglana przez rosyjskie oddziały wojskowe, opuściła rodzinne wsie. Prawie wszyscy podążali w kierunku Puszczy Białowieskiej i Narewki. Najpóźniej wybrali się mieszkańcy Łoknicy, dzięki czemu pozostali w rodzinnej wsi. Jan Sacharczuk, świadek tamtych czasów, wspomina: Çàåõàëi àæ ïóîä Ëåâêîâî, òàì ðîñïàëiëi îãîíü. Àæ jåäóò êîçàêi — Ýòè ëþäè óæå íå óéäóò! Áðàò îòöà, ÿêi íàçûâàâñ’å Ôiëiï ñêàçàâ — íe çäàìñ’å í’åìöàì! Íàøûêîâàâ ìiøîê i ø÷e ñî øòûðîìà ïî’åõàëi... I äî ñiõ ïóîð iõ íeìà. Çàðà çàíÿâ íàñ íiåìeö’ i ñêàçàâ: Zurich nach hause! À áàáû áîjaöö’e, áî êàçàëi, øòî í’åìöi áóäóò çíóòêîâàòiñ’å íàä íiìi5. O podobnej sytuacji wspomina Katarzyna Wróblewska (1906-1999), z tym że powrót jej rodziny był spowodowany spaleniem się mostu na Narewce6. Mieszkańcy pozostałych wsi z parafii nie mieli „tyle szczęścia”, pojechali dalej na wschód, a powracać już nie mieli do czego — ich domostwa były spalone.
Okazało się bowiem, że postępujące w ślad za wycofującymi się bieżeńcami oddziały kozackie, stosując znaną jeszcze z okresów wojen napoleońskich taktykę spalonej ziemi, niszczyły opuszczone wsie. W taki sposób doszczętnie spłonęły Pilipki i sąsiednie Treszczotki, połowa Saków, część Zubowa, Miękiszów oraz większość Pasynek, gdzie ocalały jedynie cerkwie parafialna i cmentarna7. Nienaruszone pozostały jedynie Knorozy i Łoknica. Tę ostatnią wieś uratował cieśla Jan Prokopiuk, który uprosił kozaków by nie palili wsi8. Dzięki temu powracający z Puszczy mieszkańcy Łoknicy zamieszkali we własnych domach. Niebawem okupanci utworzyli lokalną administrację. W Łoknicy na sołtysa wybrano Jana Sacharczuka (ur. 1887). Wszystkim dorosłym wydano dowody osobiste w języku niemieckim i białoruskim. Zezwolono również na prowadzenie szkoły, w której w języku niemieckim i rosyjskim wykładał bliżej nieznany z nazwiska nauczyciel z Tyniewicz Dużych9. Do opustoszałego majątku Szczyty-Dzięciołowo wprowadzili się Niemcy. Przeszło pół wieku po zniesieniu pańszczyzny mieszkańcy praktycznie ponownie znaleźli się w tamtej epoce. Każda rodzina była zobowiązana do wystawienia do pracy w miejscowym gospodarstwie po jednym robotniku na dwa dni w tygodniu10. Duchowego wsparcia ludność szukała w pasynkowskiej cerkwi, aczkolwiek bez duchownego stała ona osamotniona, a spalone Pasynki sprawiały posępne wrażenie. Częściowe obowiązki duchownego przyjął na siebie jeden z parafian, biegły w języku cerkiewnosłowiańskim i obeznany w porządku nabożeństw. Pod jego przewodnictwem odbywały się ceremonie pogrzebowe. Opowiada o tym Jan Sacharczuk: Íàøîâñ’å ÷îëîâiåê ó÷îíû, ÷ûòàâ ïñàëìû, ñëóæûâ ïàíiõiäû, ëþäe áà÷ûëi áiäó — iäóò ìîëÿöö’å. Òîãî ÷îëîâiåêà ãîäîâàëi â Ëîêíiöi11.
Pozostali parafianie odbywali tymczasem długą podróż po rozległych obszarach Imperium Rosyjskiego. Na wozach dojeżdżali do stacji węzłowych: Baranowicz, Mińska, Bobrujska, Szkłowa, gdzie dopełniano formalności odnośnie kompensacji za poniesione w czasie uchodźstwa straty materialne. Wśród dokumentów z tego okresu zachował się opis majątku Kuźmy Iwaniuka z Zubowa, sporządzony 19 września 1915 r. w Bobrujsku przez Komisję Opieki nad Wysiedleńcami Czasowego Centralnego Komitetu Obywatelskiego Królestwa Polskiego (wysielency — takim terminem określano również bieżeńców). Dokument uświadamia nam ogrom strat ogólnych, które poniosła ludność białoruska w wyniku uchodźstwa. Majątek Kuźmy Iwaniuka wyceniono na sumę ponad 4 tysięcy rubli. W jego skład wchodziły m.in.: dom drewniany, spichlerz, drewno tarte, dwa wozy, duży sad, składający się z pięćdziesięciu drzew, dwa konie, zbiory zboża, siana, narzędzia rolnicze oraz inne ruchomości. Wszystko to gospodarz stracił w Zubowie lub musiał pozostawić w Bobrujsku, do pociągu jego rodzina mogła wziąć jedynie rzeczy najniezbędniejsze12.
Z Bobrujska i innych stacji etapowych bieżeńcy lub wysielency przejedżali na miejsce stałego pobytu w europejskiej lub azjatyckiej części państwa. Jak wynika z relacji, mieszkańcy parafii pasynkowskiej najczęściej wybierali pobyt w rolniczych rejonach Rosji europejskiej i Ukrainy: w guberni saratowskiej, kazańskiej, tambowskiej, tawryjskiej, wojska dońskiego. Jedynie część z nich jednak znajdowała miejsce zamieszkania na wsi i zatrudnienie w rolnictwie. Rąk do pracy brakowało przede wszystkim w miastach i dużych osadach. Rodzina Omeliana Sakowskiego z Pilipek trafiła do miejscowości Tabuncy nad Donem i tam prawie wszyscy jej członkowie znaleźli zatrudnienie w porochowom zawodie13. W Nieżniekuźmiarskiej Stanicy, również nad Donem, osiedliła się rodzina Jana Nestoruka z Saków. Jego ojciec pracował tam w kozackim gospodarstwie rolnym14. W przemyśle wojskowym w Piotrogrodzie był zatrudniony natomiast Bazyli Wróblewski, syn właściciela majątku Użyki Jana Wróblewskiego15. Niewielka część bieżeńców z parafii pasynkowskiej postanowiła osiąść w Moskwie. Tam trafił Michał Iwaniuk z Pasynek, przedwojenny konduktor, który w nowych warunkach zaczął pracę jako palacz w prywatnej kamienicy16. W Moskwie także zamieszkał Nestor Pierewoj z Knorozów, pozostała część jego rodziny osiedliła się w guberni tambowskiej. Tu również osiedliła się rodzina wspomnianego Wiktora Wiesołowskiego.
Znany nam już Nestor aktywnie włączył się w Moskwie w działalność białoruskiego ruchu narodowego. Jako członek Białoruskiej Ludowej Hromady (BLH) został wybrany sekretarzem na I Zjeździe Białoruskim, który odbywał się w Moskwie w dniu 20 października 1917 r. Głównym rozpatrywanym na Zjeździe tematem była szeroko pojmowana pomoc dla bieżeńców — Białorusinów, włącznie z ich powrotem do ojczyzny17. Na tej idei skupiły się również prace Wszechrosyjskiego Zjazdu Bieżeńców z Białorusi, który odbył w Moskwie w dniach 15-21 lipca 1918 r. w zgoła już innych warunkach politycznych. Władzę w Rosji sprawowali bolszewicy, na większości białoruskich ziem, która pozostawała pod okupacją Niemców, funkcjonowały struktury państwowe Białoruskiej Republiki Ludowej (BRL). W Moskwie działał z kolei Białoruski Komisariat Ludowy. Z jego inicjatywy właśnie został zwołany wspomniany Zjazd Bieżeńców. W jego pracach wzięło udział 227 delegatów, w większości pochodzących z guberni grodzieńskiej, w tym Nestor Pierewoj i jego brat Teodozy. W opublikowanych „Protokołach” Zjazdu zachowało się dramatyczne wystąpienie N. Pierewoja, którego fragment warto w tym miejscu przytoczyć: „Sami będziemy wiedzieć, w jaki sposób urządzić się i żyć (po przyjeździe do ojczyzny — aut.). Trzeba nam jechać jak najszybciej. Tu wszystko jest takie drogie, że już samo życie stało się niemożliwością. Na Białorusi, w ostateczności, można znaleźć bezpłatną mogiłę”18. Mówca stanowczo odrzucał koncepcje bolszewickich delegatów, przeciwnych powrotowi uchodźców do ojczyzny — w strefę okupacji niemieckiej i wpływów BRL.
Słowa Pierewoja doskonale odzwierciedlały nastroje, które ogólnie panowały wśród bieżeńców. Jeśli w latach 1915-1917 poziom ich życia na uchodźstwie był względnie dobry, a w niektórych przypadkach nawet lepszy niżeli w ojczyźnie, to w czasie szalejącej w Rosji rewolucji byt stał się bardzo trudny, szczególnie w miastach. Bezrobocie, głód, krwawe sceny wojny domowej zmuszały bieżeńców do przenoszenia się w rejony bardziej stabilne. Naoczni świadkowie tamtych wydarzeń, którzy byli wówczas dziećmi, na całe życie zapamiętali różne, często niepojęte, wydarzenia i zjawiska z tamtego czasu. Warto w tym miejscu przytoczyć relację Jana Nestoruka: Óäàðûëà ðåâîëþöiÿ, íàñòàë ãîëîä. Òîãäû, ÷û òî ëþäý ïîâåðàò, Áîã äàâ ìàííó ç íåáà. Ìàííà òàÿ âûãëÿäàëà ÿê òðóñêàëêà, òîëüêî ÷îðíåíüêà. I ÿ ìàëåí’êi õîäiâ iå ñîáiðàòi, ïîòîì iå ìîëîëi... Åëi òàì âñ¸, i âiøí¸âû ëiñò ìóñiëi êóøàòü. Rodzina Nestoruków z bieżeństwa powróciła dopiero w 1921 r. Jesienią tegoż roku z tambowskiej gubernii przybyła także część rodziny Wiesiołowskich. Po tragicznych doświadczeniach głodu (w 1919 r. z głodu zmarł ojciec rodziny) i krwawych scenach rewolucji jedynym marzeniem matki z dziećmi był powrót do ojczyzny, na który trzeba było czekać tak długo19.
Części bieżeńców udało się jednak powrócić już w latach 1917-1918. Bardzo im w tym pomógł Komitet Wykonawczy BLH oraz doświadczenie delegatów Zjazdu Bieżeńców. Ważne w tym względzie było informowanie uchodźców, że od kwietnia — maja 1918 r. między rządem bolszewickim i niemieckim istniało porozumienie o umożliwieniu im powrotu na Białoruś przez graniczne stacje kolejowe. Do końca roku z tej możliwości skorzystało tysiące osób. Część z nich, mieszkając na terenach zajętych przez Niemców w 1918 r., mogła wrócić do domu bez przeprawy granicznej. Tak m.in. wracała znad Donu rodzina Pawła Filimoniuka z Pilipek, wtedy wracali również bieżeńcy z guberni kijowskiej20.
W samym Kijowie przebywał o. Bazyli Kostycewicz, któremu już w końcu 1917 r. udało się wrócić do Bielska Podlaskiego21. Miasto i okoliczne wsie były jeszcze na wpół opustoszałe. Pracy duszpasterskiej było jednak bardzo wiele. Trzeba było chrzcić dzieci, rodzice których z braku duchownych oczekiwali na to nawet ponad dwa lata. Wiele takich dzieci było w Łoknicy. Ojciec Bazyli odnowił przez to swój kontakt z parafią pasynkowską. Przez pewien czas stał się znowu de facto jej proboszczem, o czym szerzej w następnym rozdziale.
W drugiej połowie 1918 r. nastąpił znaczny wzrost liczby zgonów. Powracający bieżeńcy, wygłodzeni i osłabieni, przywozili ze sobą epidemię tyfusu. W swoich miejscowościach nie mieli szans na szybkie urządzenie godziwych warunków życiowych. Domy i budynki gospodarcze były spalone lub rozgrabione, brakowało środków do produkcji rolniczej, w tym jakże potrzebnego materiału siewnego. Wszystko to zmuszało wiele rodzin do żebractwa (chodzenia za uproszonym) i zatrudniania się w charakterze parobków w niezniszczonej, zachodniej części powiatu bielskiego i białostockiego22. Szczególnie trudna okazała się zima 1918-1919 r. Jak wspomina Sapran Kawerda, gdyby nie amerykańska pomoc żywnościowa, wielu nie przetrwałoby do wiosny23. Dodatkowym ciosem dla powoli odradzających się gospodarstw była wojna polsko-bolszewicka, szczególnie odwrót tych ostatnich latem 1920 r.24 Traktat Ryski w 1921 r. stworzył możliwości powrotu pozostałych uchodźców. Zdziesiątkowani powracali na zgliszcza. Również wsie parafii Pasynki czekał żmudny proces odradzania.
1 o. J. Chlebcewicz, Kratkij biograficzeskij oczierk studienta W.I. Chlebcewicza, Syzrań 1918, s. 12.
2 APP, Letopiś..., k. 39; 31 lipca ze stacji Bielsk wyruszyły dzwony z sąsiedniej parafii św. Eliasza w Hryniewiczach Dużych, [w:] Archiwum Parafii Preczystieńskiej w Bielsku, Gławnaja opiś Griniewickoj cerkwi..., k. 1v.
3 Lipawaje liscie jeli, uspaminy Wiktara Wiesiałkouskaha z Pasynak..., „Niwa” nr 16/2000, s.10.
4 Archiwum Parafii Preczystieńskiej w Bielsku, Gławnaja opiś..., k. 1; Sapron Kawerda, Pa razburanych miascoch Biełarusi, „Nasza Dumka” nr 9/1921, s. 4.
5 Relacja Jana Sacharczuka z Łoknicy (ur. 1908 r.) z 17 listopada 1999 r.
6 Relacja Katarzyny Wróblewskiej z Użyków (ur. w Łoknicy) z 24 czerwca 1998 r.
7 Sapron Kawerda, Pa razburanych..., „Nasza Dumka”, 1921, nr 10; APP, Letopiś..., k. 39.
8 Relacja Jana Sacharczuka z 17 listopada 1999 r.
9 Relacja J. Sacharczuka; informator uczył się w tej szkole.
10 Relacja K. Wróblewskiej; informatorka chodziła na roboty jako dwunastoletnia dziewczynka; z tego okresu zapamiętała niemiecką piosenkę oraz rządcę, który obdarował ją broszką.
11 Relacja J. Sacharczuka; podobny precedens miał miejsce również w niektórych innych cerkwiach, m.in. w Rogawce, wówczas w parafii Siemiatycze.
12 Dokument jest przechowywany w zbiorach Akiliny i Michała Dmitruków z Zubowa.
13 B. Sakowski, Z minułaha..., „Niwa”, 1996, nr 39; nieopodal Sakowskich w stanicy Sokołowka osiadła inna rodzina z Pilipek — Filimoniuków. 25 czerwca 1998 r. Paweł Filimoniuk (ur. w 1906 r.) opowiadał o swej trzyletniej nauce w szkole w Sokołowce.
14 Roskaz Jana Nestoruka z Sakuw, „Bielski Hostineć”, 1998, nr 4, s. 2-3.
15 Relacja Olgi Prokopiuk z Użyków z 23 stycznia 2000 r. W bieżeństwo udała się cała rodzina Wróblewskich z Użyków. Nestor rodu Jan Wróblewski, mający wówczas 93 lata, zaginął w drodze; odnaleziony przez pracowników Komitetu Wlk. Księżnej Tatiany, zmarł w przytułku. W okresie rewolucji w Rosji zginął jeden z synów Jana Wróblewskiego (juniora) Jerzy, który walczył w szeregach armii rosyjskiej, potem w Czerwonej.
16 Relacja Pawła Iwaniuka z Pasynek (ur. 1908 r.) z 25 czerwca 1998 r.; informator wspomina, że jako kilkunastoletni chłopiec był doboszem w czasie defilady na Placu Czerwonym i widział Lenina.
17 W Nacyjanalnym Archiwie Respubliki Biełaruś (f. 62, op. 1) są przechowywane akta dotyczące Zjazdu i działalności Białoruskiej Ludowej Hromady (BLH). W wielu z nich wspomniane jest nazwisko Nestora Pierewoja, obok takich postaci jak A. Cwikiewicz, L. Rodziewicz, J. Wasilewicz, J. Dyło, A. Burbis i inni. Na kilku dokumentach są własnoręczne podpisy Pierewoja jako sekretarza Zjazdu i BLH. W Archiwum Państwowym w Białymstoku zachował się napisany po białorusku życiorys N. Pierewoja (publikacja fragmentu w: „Czasopis” nr 10/1996, s. 24-25). Życiorys zawiera wiele cennych informacji o życiu politycznym Białorusinów w Moskwie oraz na Podlasiu. N. Pierewoj podkreśla m.in., że głównym celem zwoływanych w Moskwie Zjazdów Białoruskich była pomoc dla bieżeńców.
18 Protokoły, postanowlenija i matieriały Wsierossijskago Sjezda Bieżencew iz Biełorusii, Moskwa 1918, s. 58; przekład z rosyjskiego.
19 Relacja J. Nestoruka; Lipawaje liscie jeli... „Niwa”, 2000, nr 16.
20 Relacja P. Filimoniuka z 25 czerwca 1998 r.
21 W czasie uchodźstwa w Kijowie o. Bazyli Kostycewicz sprawował funkcję duchownego 248 polowego szpitala rezerwy, [w:] Księga metryczna parafii Św. Trójcy w Bielsku z lat 1914-1923, Urząd Stanu Cywilnego w Bielsku Podlaskim.
22 Relacja Faustyny Szachowicz z Saków (ur.1907) z 25 czerwca 1998 r.; por. B. Sakowski, Z minułaha..., „Niwa”, 1996, nr 41; Sakowscy zarabiali na życie budując piece oraz kryjąc domy blachą.
23 Sapron Kawerda, Pa razburanych..., „Nasza Dumka”, 1921, nr 9, s. 4.
24 Przytaczany wyżej Paweł Filimoniuk z Pilipek pamięta odwrót Armii Czerwonej. Zarabiał wówczas na chleb, pasąc bydło u gospodarza w Strabli. Z kolei piętnastoletni Wiktor Wiesiołowski wraz z bratem paśli bydło u gospodarzy w okolicach Wysokiego Mazowieckiego. Roczny zarobek to dziesięć pudów żyta (163 kg) oraz para butów.
Rozdział VIII
Parafia pasynkowska w okresie międzywojennym
Na początku lat dwudziestych obraz białoruskiego społeczeństwa prawosławnego malował się bardzo żałośnie: wdowy, sieroty, żebracy, parobkowie, bezdomni, schorowani i głodni, ogromna masa nędzarzy. Przedwojenna inteligencja prawosławna stała się niepotrzebna, a normalne życie duchowe Cerkwi ograniczono do minimum. Państwo, miast dopełnić zobowiązań tolerancji religijnej i wolności sumienia zawartych w Traktacie Wersalskim z 1919 r. oraz Konstytucji Marcowej z 1921 r., stało się dla wielomilionowej rzeszy obywateli organizacją wobec nich nieprzyjazną. Szczególnie boleśnie odczuli to byli uchodźcy, którzy oprócz pomocy materialnej mieli nadzieję na traktowanie ich jako równoprawnych obywateli. W całej swej złożoności problem ten odczuła również ludność parafii pasynkowskiej.
Ministerstwo Wyznań i Oświecenia Publicznego w 1921 r. ogłosiło oficjalnie, że w powiecie bielskim może być reaktywowanych jedynie jedenaście spośród 38 przedwojennych parafii prawosławnych. Pozostałe cerkwie uznano za nieczynne, a odprawianie w nich nabożeństw mogło się odbywać jedynie za zgodą starosty powiatowego. Wśród „dozwolonych” parafii znalazły się dwie bielskie: Michajłowska i Preczystieńska, ponadto orlańska, nowoberezowska, kleszczelowska, siemiatycka, mielnicka, czarniańska, rybołowska, łosińska oraz pasynkowska. W stosunku do tej ostatniej decyzja pozostała tylko na papierze. Starostwo powiatowe w miejsce Pasynek i Łosinki „ze względu na miejscowe warunki” zarekomendowało ministerstwu otwarcie parafii w Czyżach i Narwi1. Ten wybieg nie wynikał z dobrej woli urzędników w stosunku do Cerkwi, liczba jedenastu parafii pozostawała bowiem nienaruszona. „Warunki miejscowe” polegały przede wszystkim na tym, że w Czyżach już od 1918 r. przebywał stały duchowny, o. Włodzimierz Naumow (służył tu również przed I wojną światową). Do Pasynek z bieżeństwa nie powrócił o. Włodzimierz Romanowski i parafię obsługiwali do tej pory duchowni z Czyż i Bielska. Starosta wykorzystał tę sytuację i zamiast sugerować ministerstwu powiększenie ogólnej liczby parafii, dążył do całkowitego zamknięcia parafii w Pasynkach. Formalnie cel swój osiągnął dopiero w 1923 r., parafianie zostali wówczas oficjalnie przyłączeni do parafii czyżowskiej (Pasynki, Łoknica, Miękisze), bielskiej Preczystieńskiej (Ogrodniki, Saki, Zubowo) i nowo otwartej w Klejnikach (Pilipki, Treszczotki)2.
Sytuacja taka niebywale utrudniła pracę duszpasterską. Początek lat dwudziestych był okresem zarówno dużej liczby urodzin, jak i zgonów. Z tego też powodu jeden duchowny, który obsługiwał dwie lub trzy byłe parafie i często ponad sześć tysięcy wiernych, nie mógł należycie wykonywać nawet swych podstawowych obowiązków duszpasterskich. Czyże lub Klejniki od niektórych miejscowości parafii Pasynki dzieliła odległość ponad dziesięciu kilometrów. Duchowni nie byli również w stanie poświęcić należnego czasu nauczaniu religii w szkołach3.
Brak funkcjonującej parafii lub filii w Pasynkach stwarzał dodatkowo poważne trudności w kontaktach parafian z urzędem gminnym. W okresie międzywojennym wieś znowu stała się jego siedzibą. Gmina funkcjonowała do 1935 r., kiedy po reformie administracyjnej weszła w skład gminy Bielsk (budynek urzędu sprzedano do Ryboł na potrzeby miejscowej szkoły). Terytorium gminy Pasynki w stosunku do okresu przedwojennego zmieniło się jednakże, obejmując m.in. teren parafii Czyże. Ludność przyjeżdżająca do gminy „po sprawach” często potrzebowała zaświadczeń metrykalnych. Okazywało się, że po takowe trzeba było się udawać do bielskiej parafii Narodzenia Bogarodzicy, tam bowiem przechowywano miejscowe księgi metrykalne. Była to więc bardzo dziwna, z punktu widzenia administracyjnego, sytuacja; w miejscowości gminnej, w której znajdowała się cerkiew, nie było na miejscu urzędnika stanu cywilnego w osobie duchownego.
Rozgoryczeni parafianie wraz z duchowieństwem rozpoczęli usilne starania o utworzenie w Pasynkach chociażby filii etatowej, której status pozwalał na utrzymywanie stałego duchownego. Wśród parafian najbardziej w tej sprawie udzielał się Nestor Pierewoj, który po powrocie z bieżeństwa prowadził rodzinne gospodarstwo w Knorozach. Z jego inicjatywy została zredagowana prośba do wojewody o pozwolenie na pobyt stałego duchownego, którą podpisała duża część parafian. Pismo trafiło na podatny grunt; wojewoda białostocki Marian Zyndram Kościałkowski (późniejszy szef MSW) niebawem sam przybył do Pasynek, by brać udział w otwarciu i poświęceniu nowego budynku urzędu gminy. Po uroczystościach wojewoda zapragnął odwiedzić miejscową cerkiew. Jako przedstawiciel władzy państwowej czuł się jakoby jej „gospodarzem”, klucze do cerkwi znajdowały się przecież w starostwie. Nestor Pierewoj wspomina, że w cerkwi udało mu się z Kościałkowskim porozmawiać, aby zezwolił na otwarcie w Pasynkach parafii. Na decyzję trzeba było czekać jednakże jeszcze kilka lat. W międzyczasie parafianie we własnym zakresie porządkowali zaniedbany plac cerkiewny. Ze stali, sprowadzonej staraniem Nestora Pierewoja, wykonano ogrodzenie cerkwi. Za swój trud włożony w rozwój parafii znamienity mieszkaniec Knorozów został odznaczony przez abp grodzieńskiego Aleksego (Gromadzkiego) Błagosłowienną Gramotą4.
Opisany epizod z wojewodą musiał mieć miejsce bezpośrednio po mianowaniu go na urząd w lipcu 1930 r., bowiem w końcu sierpnia tegoż roku Pierewoj spotkał się w Grodnie z abp Aleksym. Spotkanie to, jak też wcześniejsza rozmowa z Kościałkowskim, miała niebawem zaowocować mianowaniem do Pasynek stałego duchownego, jednakże bez odnowienia parafii.
Już od 1928 r. w Pasynkach faktycznie przebywał duchowny, formalnie na etacie drugiego psalmisty parafii Preczystieńskiej w Bielsku Podlaskim. Nie mógł zatem prowadzić on oddzielnej kancelarii oraz ksiąg metrykalnych, a co za tym idzie, otrzymywać wynagrodzenia parafialnego urzędnika stanu cywilnego5.
Brak jakichkolwiek zabudowań parafialnych, które spłonęły w 1915 r., zaniedbany stan cerkwi, pozbawienie parafii gruntów oraz bieda parafian sprawiały, że duszpasterze żyli tu w bardzo trudnych warunkach materialnych. Pierwszy z nich, o. Izydor (Mogilny) był hieromnichem, więc jego wymagania bytowe nie były zbyt duże. Zamieszkał w ocalałej cerkiewnej stróżówce. Do pomocy duchownemu przybył urodzony w Ogrodnikach Stefan Bagiński, który staraniem o. Bazylego Kostycewicza został wyświęcony na diakona6. Sytuacja w pasynkowskiej parafii powoli zaczęła się normalizować.
Jak podaje cerkiewny latopis, w 1929 r. o. Izydor udał się w podróż do Ziemi Świętej7. Z dniem 22 października tegoż roku do Pasynek został skierowany młody duchowny o. Dymitr Doroszkiewicz8. Z tym faktem sprzeczne są informacje zawarte w „Klirowoj Wiedomosti”, która jako dzień przybycia o. Dymitra do Pasynek podaje datę 8 sierpnia 1931 r. Najwidoczniej była to data jego oficjalnego zatwierdzenia, związana z wcześniej opisanymi wydarzeniami. Syn duchownego z powiatu grodzieńskiego, zdeklarowany przeciwnik komunizmu, przychylnie oceniał politykę marszałka Piłsudskiego. Z pochodzenia będąc Białorusinem, sam uważał się za Polaka, bardzo umiarkowanie wyrażał się o antyprawosławnej i antybiałoruskiej polityce rządu polskiego, jak również ostro potępiał komunizm i krytykował Związek Radziecki.
Taka postawa na pewno nie przysparzała mu na tym terenie popularności, szczególnie że w niektórych okolicznych miejscowościach (Krzywa, Szczyty, Zubowo, Rajsk) działały silne struktury Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi9. Ta radykalna partia po części zajęła miejsce zdelegalizowanej przez rząd w 1927 r., aczkolwiek niekomunistycznej, Białoruskiej Włościańsko-Robotniczej Hromady. Radykalizacji poglądów sprzyjała zresztą polityka państwa wobec Białorusinów, ograniczająca zarówno ich aktywność religijną, jak i aspiracje kulturalno — polityczne. Wszystko to odbijało się również niekorzystnie na stanie religijności w parafii pasynkowskiej.
Nie bacząc na skromne warunki bytowe, o. Dymitr Doroszkiewicz wraz z rodziną zamieszkał w zbudowanym jeszcze za czasów o. Izydora małym domku. Duchowny całą swą energię poświęcił parafii. Przez piętnaście lat zaniedbań wyrosło młode pokolenie słabo z Cerkwią związane. W parafianach trzeba było na nowo rozbudzić religijność i cerkiewnego ducha, który wykształcono w nich przed wojną. Miały temu służyć m.in sobotnie wsienocznyje oraz odprawiane w czasie postów wieczernie w poszczególnych wsiach. Íå æàëåÿ ñèë è çäîðîâüÿ ÿ ñëóæèë è ìíîãî ïðîïîâåäîâàë, tak zapisał o swej służbie sam duchowny. Swoją pracę duszpasterską kierował przede wszystkim do młodzieży, którą pragnął uchronić przed wpływem idei antyreligijnych, o czym pisał: ... òàê ìíîãî èõ áûëî, ñëàáûÿ è íåìîùíûÿ äóõîì, óâëåêøiåñÿ óòîïiåé áåçáîæiÿ, áîëüøåâèçìà è êàê æå ëîæíî-ïîíÿòûõ ëîçóíãîâ ñâîáîäû10.
W pracy na rzecz parafii wydatnie pomagała duchownemu rada parafialna, która prowadziła przede wszystkim sprawy związane z remontem cerkwi. Potrzeby w tym kierunku były bowiem przeogromne. Kwestią nierozwiązaną pozostawał brak jakichkolwiek użytków rolnych. Całość ziemi parafialnej, bez żadnych ku temu podstaw prawnych, przeszła w 1920 r. na rzecz Skarbu Państwa, dokładniej — pod zarząd Dyrekcji Lasów Państwowych w Siedlcach11. Parafii w Pasynkach, jako pozbawionej statusu prawnego, nie objęła rewizja gruntów cerkiewnych, na mocy której w 1925 r. parafiom etatowym wydzielono po 36 ha gruntów12. Z posiadanych przed 1915 r. blisko 90 dziesięcin (ok. 100 ha) ziemi, na początku lat trzydziestych parafia praktycznie użytkowała tylko plac cerkiewny oraz cmentarz13. Pozostałe grunta, włącznie z ponad pięciohektarową posiadłością parafialną, były oddane w dzierżawę polskiemu osadnikowi wojskowemu Janowi Korpuszyńskiemu. W latach dwudziestych jego gospodarstwo prosperowało dość dobrze, w czworakach zamieszkiwały nawet cztery rodziny robotników najemnych. Sezonowo zatrudniali się u niego również mieszkańcy Pasynek. W kryzysowym 1933 r. Korpuszyński zbankrutował. Po zlicytowaniu majątek kupił Naulewicz, który z przerwami gospodarzył tu do 1946 r.14 Przed wybuchem wojny, w marcu 1939 r., Starostwo Powiatowe sporządziło projekt parcelacji majątku cerkiewnego Pasynki, który urzędowo nazywano „pounickim”. Do parcelacji przed wojną faktycznie nie doszło, lecz zachowany dokument, jako akt wagi urzędowo-prawnej, wydatnie wspomógł parafię w staraniach o odzyskanie gruntów przeszło pół wieku później15.
W czwartym roku duszpasterstwa w Pasynkach atmosfera wokół o. Dymitra Doroszkiewicza zaczęła stawać się coraz bardziej gorąca. Z jednej strony kłody pod nogi rzucali mu miejscowi działacze komunistyczni, których nie przestawał potępiać, z drugiej zaś władze powiatowe starały się usunąć go z parafii. Znalazły one ku temu powody, wynikające z „Tymczasowych przepisów o stosunku Rządu do Kościoła Prawosławnego w Polsce”. Wiadomo, że chodziło tu o spełnienie wymogów, wynikających z punktu trzeciego, nie wiemy jednak dokładnie jakich. Można się domyślać, że nowo wyświęcony duchowny w przeciągu 10 dni po objęciu parafii nie złożył na ręce starosty powiatowego przysięgi na wierność państwu (obywatelstwo posiadał od 1927 r.), przez co jego działalność „okazała się szkodliwa dla Państwa”16. Powiadomiony o tym arcybiskup grodzieński Aleksy, chcąc okazać lojalność wobec władzy państwowej, z dniem 10 sierpnia 1932 r. odwołał o. Dymitra z Pasynek, wysyłając go na miesięczny pobyt w monasterze w Żyrowicach, a potem mianował pełniącym obowiązki rektora filii w Kuźnicy Białostockiej. Do Pasynek został skierowany o. Mikołaj Kiryłow.
Zaskoczeni nagłą zmianą, zdezorientowani parafianie z nieufnością spotkali nowego duchownego. Niektórzy zaczęli wręcz bojkotować nabożeństwa odprawiane przez o. Mikołaja, modlili się sami przed cerkwią lub w cerkwi cmentarnej. Wątła jeszcze po okresie krótkiej odbudowy wspólnota parafialna znowuż ulegała destabilizacji. Taka sytuacja stanowiła podatny grunt dla szerzenia się nowych ruchów religijnych oraz neounii. O ile pierwszy problem terenu parafii pasynkowskiej nieomal nie dotknął (w końcu 1932 r. było tu jedynie ośmiu baptystów), neounia była realnym zagrożeniem. Dziesięć kilometrów od Pasynek leżała cerkiew św. Antoniego Peczerskiego w Kuraszewie, którą w latach dwudziestych przejęło duchowieństwo unickie. Wspierana przez władze państwowe akcja neounijna znalazła swych zwolenników również w Fastach, Kośnej oraz Szczytach. Wszystkie wymienione cerkwie w 1921 r. nie otrzymały statusu parafii ani filii etatowej, władze jednakże godziły się na utrzymywanie duchowieństwa unickiego. Mimo to na terenie parafii pasynkowskiej neounia nie znalazła zbyt wielu zwolenników. W czerwcu 1932 r. było ich dokładnie czterech: dwóch w Pasynkach i po jednym w Miękiszach i Treszczotkach. Nominalnie należeli oni do parafii neonickiej w Kuraszewie17.
Zapewne z zadowoleniem władze wojewódzkie przyjęły pogłoski o rzekomej chęci utworzenia w Pasynkach parafii neounickiej. W sprawozdaniu sytuacyjnym wojewody z 10 września 1932 r. czytamy: „Część ludności wsi Pasynki pow. bielskiego, niezadowolona z usunięcia przez Konsystorz Prawosławny w Grodnie proboszcza parafii prawosławnej w Pasynkach, ks. Dymitra Doroszkiewicza, odbywającego karę miesięcznej pokuty w klasztorze w Żyrowicach, nosi się z zamiarem utworzenia parafii obrządku wschodnio-słowiańskiego”18. Nastroje niektórych mieszkańców były widocznie bardzo radykalne, co przejawiło się w usunięciu delegowanego tu o. Mikołaja Kiryłowa oraz diakona o. Stefana Bagińskiego jesienią 1932 r.19 Hierarchia była świadoma zagrożeń, jakie niesie ta sytuacja. Do Pasynek niezwłocznie został mianowany doświadczony duchowny, o. Mikołaj Rudeczko, który służył tu prawie rok20. Znał on miejscowe problemy, bowiem w latach 1924-1932 był proboszczem sąsiedniej parafii Klejniki.
W październiku 1933 r. do Pasynek powrócił o. Dymitr Doroszkiewicz, co też uspokoiło jego zwolenników. W parafii następowała stopniowa normalizacja życia duchowego. Aby umocnić wiarę i wiedzę swych parafian o prawosławiu, o. Dymitr w 1935 r. powołał do życia Îáùåñòâî Ðåâíèòåëåé Ñâ. Ïðàâîñëàâíîé Âåðû (Stowarzyszenie Gorliwych Wyznawców św. Wiary Prawosławnej), które w szybkim czasie skupiło 200 osób. Pierwszą większą inicjatywą członków Stowarzyszenia była wspólna pielgrzymka do Bielska po zakupioną tam ikonę Matki Bożej Żyrowickiej. Jej poświęcenia dokonał w cerkwi Michajłowskiej dziekan o. Lew Tymiński, po czym parafianie uroczystą procesją wrócili do Pasynek21. Starszym przypomniały się czasy o. Włodzimierza Romanowskiego i znamienitego Bractwa św. Jana Chrzciciela, które kilkakrotnie organizowało pielgrzymki do Bielska. W październiku 1936 r. miała miejsce kolejna pielgrzymka, tym razem do Poczajowa, zorganizowana przez Powiatowy Komitet Misyjny na czele z o. Włodzimierzem Wiszniewskim z Orli. Wzięła w niej udział również 25-osobowa grupa z pasynkowskiego Stowarzyszenia wraz ze swym duchownym. Pamiątką pobytu w Ławrze była zakupiona tam para misternie zdobionych chorągwi22.
W 1937 r. parafię pasynkowską obeszła wieść, że biskup grodzieński Sawa (Sowietow), który we wrześniu tegoż roku wizytował parafie powiatu bielskiego, na dziesiątego września zaplanował wizytację w Pasynkach. Hierarchę powitano na granicy parafii w Łoknicy, tędy bowiem powracał z wizytacji parafii w Czyżach. W Łoknicy oczekiwało na koniach szesnastu chłopców przepasanych ręcznikami. W asyście tego orszaku władyka wjechał do Pasynek. Na skraju wsi powitał go sołtys Andrzej Monachowicz, przy bramie cerkiewnej — starosta Aleksy Tarasiuk, w samej świątyni zaś proboszcz. Po nabożeństwie wieczornym, krótkim spotkaniu z parafianami i odpoczynku biskup Sawa udał się do Klejnik. Przez następne czternaście dni wizytowania parafii podlaskich asystował mu o. Dymitr Doroszkiewicz. Z krótkiej zapiski, którą hierarcha pozostawił w latopisie, widzimy, że był on zadowolony ze stanu parafii pasynkowskiej oraz samej cerkwi. Podziękował za piękne powitanie przez konnicę oraz wyraził uznanie dla chóru, który prowadził parafianin Jan Momałowicz23, za bardzo piękny śpiew.
Jak widzimy, życie duchowe w parafii powoli się normowało, systematycznie przybywało parafian, o czym świadczy poniższe zestawienie:
Źródło: Klirowyje Wiedomosti parafii Pasynki z lat 1933, 1935, 1938.
Na terytorium parafii wyznawcy prawosławia stanowili prawie sto procent mieszkańców. W 1933 r. inne wyznania reprezentowało tu jedynie 26 rzymskich katolików i ośmiu baptystów. Prawosławne były zatem w większości dzieci uczęszczające do miejscowych szkół powszechnych: w Pasynkach, Knorozach, Łoknicy, Ogrodnikach oraz Zubowie. W 1936 r. uczęszczało do nich 397 uczniów, w tym w Pasynkach — 98, Knorozach — 68 i Łoknicy — 66 uczniów24. Blisko stuprocentowy udział dzieci w nauce szkolnej był przede wszystkim zasługą aktywnej pracy Dozoru Szkolnego na terenie gminy Pasynki, a potem Bielsk. Jednym z najgorliwszych jego działaczy był znany nam Nestor Pierewoj. Jego zadaniem było pilnowanie, by rodzice posyłali dzieci do szkół oraz zaopatrywanie placówek w najpotrzebniejsze pomoce. Środki na ich kupno po części pochodziły z grzywien, które płacili rodzice dzieci nie uczęszczających do szkół25.
Nie bacząc na język i narodowość dzieci nauczanie w publicznych placówkach oświatowych odbywało się wyłącznie w języku polskim. Takie były założenia narodowościowej polityki w województwie białostockim: żadnych szkół białoruskich, żadnych gazet w tym języku. Do pracy w miejscowościach, gdzie zamieszkiwali Białorusini, przysyłano nauczycieli z głębi Polski, nie znających miejscowych realiów i języka. Tak na przykład w latach trzydziestych dyrektorem szkoły w Pasynkach był pochodzący spod Nowego Sącza Adam Kaczela, którego żona, co prawda, była wyznania prawosławnego26. Miejscowi przedwojenni nauczyciele, nawet z odpowiednim wykształceniem i stażem pracy w szkolnictwie, nie mogli znaleźć zatrudnienia na miejscu. Co prawda, sporadycznie, proponowano im nauczanie w okolicach Brańska bądź Zambrowa, a więc w środowiskach etnicznie odmiennych od rodzinnych miejscowości.
Faktycznie jedyną osobą, która mogła nauczać dzieci w ich języku ojczystym, był duchowny prawosławny. Świadome tego władze oświatowe już w połowie lat trzydziestych zaczęły aktywnie ingerować w kwestię języka nauczania religii, sugerując prowadzenie jej w języku polskim. Początkowo znalazło to odźwięk jedynie u małej grupki duchownych-polonofilów. Wśród nich znalazł się również o. Dymitr Doroszkiewicz. Dziesiątego września 1934 r. wojewoda białostocki w sprawozdaniu sytuacyjnym donosił: „We wsi Zubowo, gm. Pasynki, pow. bielskiego miejscowi działacze białoruscy prowadzą agitację w kierunku poczynienia zbiorowych starań przez mieszkańców tej wsi u władz duchownych o usunięcie ze wsi Pasynki duchownego prawosławnego, Dymitra Doroszkiewicza z powodu prowadzenia przez niego w szkołach powszechnych wykładów religii w języku polskim”27. Być może przytoczony dokument zbyt „optymistycznie” przedstawił zaangażowanie duchownego w krzewienie języka polskiego na terenie parafii. Zapewne rozumiał on, że nauczanie religii po polsku odgradza większość dzieci od dobrego jej rozumienia. Język ten przecież był praktycznie dla nich obcy i właściwie poza szkołą dzieci go nie używały i nie słyszały. Bardziej zrozumiałe były kazania cerkiewne, wygłaszane w języku rosyjskim. Prawie w każdym domu znajdowały się rosyjskie książki i one to często stanowiły pierwszą czytankę dzieci. Postawa zubowskich działaczy mogła wynikać, poza kwestiami narodowymi, również z konfliktu światopoglądowego, o którym pisaliśmy powyżej.
Postępy polonizacyjne w łonie Cerkwi prawosławnej stawały się jednakże faktem. Rok po „sprawie zubowskiej”, we wrześniu 1935 r., Konsystorz Duchowny w Grodnie ogłosił, że w kancelarii polski będzie językiem urzędowym. Wszystkim duchownym zalecono prowadzenie korespondencji służbowej i akt metrykalnych wyłącznie w tym języku. Na używanie ojczystych języków narodowych w korespondencji oficjalnej przyzwolono jedynie wiernym28. Wzmogła się również akcja polonizowania nauczania religii. Na początku roku szkolnego 1936/37 białostocki Urząd Wojewódzki wystosował do biskupa Antoniego, zarządzającego diecezją grodzieńsko-nowogródzką pismo z prośbą o interwencję w sprawie języka. Urząd dołączył listę duchownych, którzy wykładali religię w języku rosyjskim lub białoruskim i zażądał od hierarchy ich upomnienia, co też biskup niebawem uczynił. Wszyscy upomnieni duchowni powinni byli złożyć deklaracje lojalności w starostwach powiatowych29. Wracając do parafii pasynkowskiej, o postępach polonizacyjnych w jej łonie wydatnie świadczy prowadzenie od 1938 r. cerkiewnego latopisu w języku polskim, chociaż odpowiednie zalecenia tego nie wymagały (nie był dokumentem urzędowym)30.
Rok 1938 w historii Pasynek zapisał się dramatycznie. W upalny dzień sierpniowy, gdy większość mieszkańców wsi była przy żniwach, wybuchł pożar. W szybkim czasie ogień strawił większość zabudowań czternastu gospodarzy. Poważnie zagrożona była sama cerkiew parafialna, nad którą bezustannie przelatywały wiechcie rozżarzonej słomy. Okazało się, że sprawcami pożaru były pozostawione bez opieki dzieci, bezmyślnie bawiące się zapałkami w pobliżu stogu siana. Niebawem pożar wybuchł w Treszczotkach. Spaliły się cztery stodoły, a przyczyną było tu naumyślne podpalenie31.
Wspomniane pożary stały się jakoby pogłosem tragicznych wydarzeń na Chełmszczyźnie i południowym Podlasiu, kiedy od maja do lipca 1938 r. zburzono ponad 140 cerkwi prawosławnych. Ta jedna z najciemniejszych kart w dziejach II Rzeczypospolitej w opinii międzynarodowej podważyła jej autorytet jako kraju chrześcijańskiego, stając się jedną z głównych duchowych przyczyn klęski w dwudziestym pierwszym roku jej istnienia.
1 Nacyjanalny Archiu Respubliki Biełaruś, f. 352 (Archiwum Białoruskiej Republiki Ludowej), op. 1, s. 128, k. 1. Pismo ze Starostwa Powiatowego z września 1921 r. do o. Bazylego Kostycewicza, dziekana bielskiego (przekład na jęz. rosyjski).
2 Otkaz w chodatajstwie ob otkrytii prichoda w Pasynkach, [w:] „Woskresnoje cztienije” 1930, nr 28, s. 440.
3 Tamże.
4 APP, List N. Pierewoja (nie datowany) do o. Anatola Kulczyckiego i o. Jerzego Szurbaka; z tekstu wynika, że pisany był w 1969 r. List pokazuje nam, że ten wielki społecznik był też aktywnym pasynkowskim parafianinem. Fakty zawarte w liście potwierdziła w 1998 r. żyjąca w Bielsku Podlaskim córka N. Pierewoja Walentyna Kryszpiniuk.
5 W zachowanej w Archiwum Parafii Pasynki księdze metrykalnej z 1928 r. prowadzona jest podwójna numeracja bieżąca; obok numeracji posług z cerkwi pasynkowskiej podany jest numer kolejny posługi parafii bielskiej.
6 APP, Letopiś..., k. 39.
7 Ojciec Izydor Mogilny po powrocie na Białostocczyznę już jako archimandryta obsługiwał parafię w Krynkach, Sasinach oraz Milejczycach. W okresie okupacji niemieckiej wiele potrudził się dla odrodzenia prawosławnego życia duchowego w supraskim monasterze.
8 Letopiś..., k. 40.
9 W 1934 r. w czasie akcji ściągania podatków w Rajsku doszło do wystąpień chłopskich oraz starć z policją. Oprócz mieszkańców Rajska wzięli w nich udział również członkowie komórek KPZB z wsi Haćki, Deniski, Chraboły, Ploski, Proniewicze oraz Zubowo; por. Z. Tomczonek, Izba Pamięci Narodowej w Rajsku, pow. Bielsk Podlaski, „Rocznik Białostocki”, t. XI, s. 405.
10 Tamże, k. 41.
11 Archiwum Parafii Preczystieńskiej w Bielsku (dalej: APPwB), Klirowaja Wiedomost’ cerkwi w Pasynkach z 1933 r.
12 Archiwum Parafialne w Orli, pismo kontrolera majątków państwowych obwodu wołkowyskiego do proboszcza parafii prawosławnej w Orli z 9 września 1925 r; dla wszystkich parafii, niezależnie od posiadanej przed 1915 r. ilości gruntów, określono jednakowy przydział.
13 APPwB, Klirowaja Wiedomost’ cerkwi w Pasynkach z 1932 r.; struktura gruntów przed 1915 r. wyglądała następująco: plac — 5 dziesięcin, cmentarz — 2 dz., grunty orne — 63 dz., nieużytki — 8, 34 dz., łąki — 11 dz., razem 89, 34 dz.
14 Relacja Borysa Monachowicza z Augustowa (ur. 1925 r. w Pasynkach) z 20.11.1999 r., por. APPwB, Klirowaja Wiedomost’ z 1931 r.
15 AP w Białymstoku, Starostwo Powiatowe Bielsko Podlaskie, Referat Rolny i Reform Rolnych, sygn. 16, k. 1. Treść dokumentu przytaczamy w całości: Ogólne wytyczne projektu parcelacji maj. pounickiego Pasynki, gm. Bielsk pow. bielskiego wydano w dniu 6.III.1939 r. przez Komisarza Ziemskiego mierniczemu wykonującemu prace parcelacyjne. W dziale I — o powierzchni około 32, 8 hekt. należy zaprojektować 1) jedną działkę o pow. około 20 ha, razem z siedliskiem zaprojektowaną przez całą szerokość działu od strony południowej, obok tej działki po północno-zachodniej granicy zaprojektować dróżkę dojazdową o szer. 4 metrów, 2) pozostałą część działu I-go podzielić na trzy działki przez zaprojektowanie, począwszy od północno-zachodniej granicy jedną działkę o powierzchni około 1,6 ha, drugą o powierzchni około 2,2 ha, trzecią o pow. około 9-ciu ha, do której dojazd będzie przy południowej granicy dwu poprzednich działek.
W dziale II o pow. ok. 28,64 ha należy zaprojektować począwszy od północno-zachodniej granicy przez całą długość działu, jedną działkę o pow. 5 ha, dwie następne po 3 ha, jedną następną o pow. 3,5 ha i siedem działek o pow. po 2 ha każda. Działki te chociaż będą wydłużone i będą przechodzić przez drogę lecz jako w przyszłości podlegające scaleniu będą możliwe do zaprojektowania w taki sposób. W dziale III o powierzchni około 26,4 ha należy zaprojektować począwszy od północno-zachodniej granicy działu przez całą długość dwie działki po 9 ha, jedną działkę 6-cio hekt. i jedną o pow. 2,5 hekt. W dziale IV zaprojektować dwie mniej więcej równe działki o nowej granicy pomiędzy niemi biegnącej z północno-zachodu na południowo-wschód i z dojazdem do obu z istniejącej obecnej drogi przy wschodniej granicy. Działki te będą jako dodatkowe łąki do dwu 9-cio hekt. działek projektowanych w dziale III. Dział V stanowić będzie dodatkową działkę łąkową do 9-cio hekt. działki zaprojektowanej w dziale I. Dział VI stanowi całość dla młynarza. Komisarz Ziemski W. Majewski, Mierniczy.
16 APP, Letopiś..., k. 43. Na podstawie punktu trzeciego „Tymczasowych przepisów” z 1922 r. administracja państwowa otrzymywała prawo pełnej kontroli nad ruchem służbowym cerkwi. Biskup był zobowiązany powiadamiać urząd wojewódzki o wszystkich zmianach osobowych w parafiach, włącznie z przedstawieniem wszystkich danych osobowych nowych duchownych. Po objęciu parafii proboszcz musiał poświadczyć posiadanie obywatelstwa polskiego oraz złożyć na ręce starosty przysięgę na wierność państwu. Według tegoż punktu biskup na żądanie Ministra WRiOP był obowiązany usunąć każdego duchownego, który „będzie uznany winnym zbrodni lub takich czynów karygodnych, które pochodzą z zysku, uwłaczają moralności lub jeżeli okaże się szkodliwym dla Państwa”.
17 AP w Białymstoku, Urząd Wojewódzki Białostocki, sygn. 43, k. 128; cerkiew w Kuraszewie była we władaniu unitów od 1925 do 1932 r. W maju 1932 r. ludności prawosławnej udało się przejąć świątynię, chociaż parafia neounicka de facto istniała do 1939 r. W latach 1935-1937 w Kuraszewie służyło wielu światłych duchownych, m.in. św. Serafim (Szachmuć).
18 Tamże, sygn. 65, k. 116; por. Kościół prawosławny na Białostocczyźnie w ocenie władz II Rzeczypospolitej, wybór dokumentów ks. Grzegorza Sosny, Ryboły 1991, s. 38.
19 APP, Letopiś..., k. 44.
20 Ojciec Jan Rudeczko urodził się w 1881 r. w Wojszkach. Po ukończeniu szkoły nauczycielskiej w Trześciance przez pewien okres czasu był nauczycielem. Bezpośrednio przed wybuchem I wojny światowej przyjął święcenia kapłańskie i był proboszczem w Drohiczynie. W okresie wojny służył jako kapelan w armii rosyjskiej. Po powrocie z uchodźstwa od 1918 r. był proboszczem parafii Jaczno, potem Klejniki. Do Pasynek przybył z Bielska, gdzie przez krótki okres czasu pełnił funkcję duchownego cerkwi Woskresieńskiej.
21 APP, Letopiś..., k. 45. Przewodniczącymi Stowarzyszenia wybrano Filipa Piotrowskiego oraz Marię Iljaszuk. W czasie nabożeństwa te osoby stały przed carskim wratami i trzymały zapalone duże świece.
22 Tamże, k. 46..
23 Tamże, k. 47-48.
24 APP w B, Klirowaja Wiedomost’ parafii Pasynki z 1936 r.
25 List Nestora Pierewoja... z 1969 r.
26 Relacja B. Monachowicza z 20.11.1999 r.
27 AP w Białymstoku, UWB, sygn. 65, k. 162; M. Kalina, Polonizacja Cerkwi prawosławnej w województwie białostockim (1918-1939), „Białoruskie Zeszyty Historyczne” 1995, nr 2, s. 94
28 Archiwum Parafialne w Czarnej Cerkiewnej, Okólnik Duchownego Konsystorza Prawosławnego w Grodnie do ks.ks. dziekanów, proboszczów i rektorów filii tak etatowych jak i nieetatowych z 3 września 1935 r.; AP w Białymstoku, UWB, sygn. 84, k. 75. Sytuacyjne sprawozdanie miesięczne za wrzesień 1935 r.; M. Kalina, Polonizacja..., s. 94.
29 AP w Białymstoku, UWB, sygn. 92, k. 111. Sytuacyjne sprawozdanie miesięczne za październik 1936 r.; M. Kalina, Polonizacja..., s. 94-95.
30 Znamienne, że po wrześniu 1939 r. o. Dymitr Doroszkiewicz, z własnej woli, powraca do prowadzenia latopisu w języku rosyjskim.
31 APP, Latopis..., k. 48.
|